news
Viki Gabor źle wspomina udział w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Tak produkcja traktowała uczestników
Po trzech latach milczenia Viki Gabor w końcu zdecydowała się powiedzieć wszystko. Jej słowa są pełne bólu i zaskakującej szczerości, pokazując mroczną stronę programu, który miliony widzów kojarzą wyłącznie z zabawą i blichtrem. Poznaj kulisy programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”!
Udział Viki Gabor w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” był szeroko komentowany, bo nastolatka nie tylko zachwycała wokalnie, ale też udowodniła, że potrafi wcielić się w największe ikony światowej sceny. Jednak dopiero dziś artystka ujawnia, ile kosztowało ją to psychicznie i fizycznie. Jej szczere wyznanie obnaża brutalną stronę produkcji, której publiczność nigdy nie widzi. Zamiast błysku fleszy i braw – stres, łzy, presja i ból, o których milczała latami.
W rozmowie u Żurnalisty Viki Gabor przyznała, że tempo pracy narzucone uczestnikom było skrajnie nieludzkie. Mimo młodego wieku i ogromnego talentu musiała zmierzyć się z warunkami, które dorosłym artystom sprawiałyby gigantyczny problem. Jak zdradziła, nagrywanie jednego odcinka kończyło się zaledwie chwilę przed rozpoczęciem przygotowań do kolejnego. Mówiąc wprost: na transformację i naukę nowego repertuaru miała tylko… dwa dni.
To właśnie te dwa dni stały się symbolem presji, której młoda gwiazda doświadczała na każdym kroku. Sama przyznała:
My nagrywaliśmy odcinek, dostawaliśmy artystów do których trzeba było się przygotować i my na przygotowanie do następnego odcinka mieliśmy 2 dni – ujawniła Viki Gabor.
Dla widza brzmi to jak ciekawostka, ale dla niej był to przepis na ciągłe napięcie i wyczerpanie. W końcu opanowanie cudzej barwy głosu, choreografii i tekstu w tak krótkim czasie graniczy z niemożliwością.
POLECAMY: Mama zmarłego Nikodema Mareckiego odsłania kulisy jego ostatnich chwil. Te słowa łamią serca
Viki Gabor źle wspomina udział w “TTBZ”
Viki Gabor nie ukrywa, że największą trudnością była konieczność perfekcyjnego odwzorowania ikon sceny muzycznej. Przyznała wprost, że z tak krótkim czasem mogła robić jedynie tyle, ile fizycznie dała radę.
I co ja mogę zrobić w dwa dni? Sam fakt, że trzeba się nauczyć tekstu, sama barwa wokalisty, trzeba to jakoś ogarnąć, to jest mega ciężki program szczerze – dodała w tej samej rozmowie.
Jej młody wiek sprawiał, że presja odbijała się na niej jeszcze silniej niż na starszych uczestnikach. Widzowie zachwycali się jej występami jako Rihanna, The Weeknd, Whitney Houston czy Billie Eilish, ale dziś wiadomo, że każdy z nich okupiony był czymś znacznie poważniejszym. To nie był tylko stres i brak czasu – zaczęły pojawiać się również skutki fizyczne. Ujawnione przez nią kulisy nakładania masek i charakteryzacji pokazują, że dla uczestników program oznaczał także realny ból.
Nastolatka opowiedziała, że jej twarz przez wiele tygodni pozostawała spuchnięta. Proces nakładania silikonowych masek i elementów charakteryzacji był nie tylko długi, ale przede wszystkim bolesny.
Samo to przyklejanie tych masek i tak dalej. Ja chodziłam z napuchniętą twarzą przez parę miesięcy, bo to bolało – wyznała.
W innym fragmencie rozmowy Viki Gabor przyznała, że gdyby wcześniej wiedziała, jak naprawdę wygląda produkcja od kulis, nigdy nie wyraziłaby zgody na udział. To zdanie jest jednym z najmocniejszych w całym wywiadzie:
Jakbym wiedziała jak to wygląda od środka to pewnie bym nie wzięła udziału w tym programie – podsumowała.
Choć wspomnienia Viki Gabor są dziś pełne bólu i żalu, nie zmienia to faktu, że jej występy w programie zapisały się w pamięci widzów jako jedne z najbardziej dopracowanych i efektownych. Mimo młodego wieku udźwignęła zadania, które porażały trudnością. Publiczność była zachwycona, a ona sama, jak dziś przyznaje – wewnętrznie walczyła o przetrwanie kolejnych odcinków.
Transformacje, które wykonywała, wymagały od niej perfekcji na każdym poziomie. Jednocześnie młoda gwiazda musiała mierzyć się z dorosłymi uczestnikami i profesjonalistami, którzy mieli za sobą lata doświadczeń. To wszystko sprawiło, że choć program przyniósł jej popularność i czwarte miejsce w finale, za kulisami odcisnął swoje piętno na jej zdrowiu i psychice.
Dziś, gdy emocje opadły, Viki Gabor zdecydowała się opowiedzieć prawdę, której wcześniej nie miała odwagi ujawnić. Jej wyznanie zmienia sposób, w jaki wiele osób patrzy na „Twoją Twarz Brzmi Znajomo”, bo pokazuje, jak daleki od beztroskiej zabawy potrafi być ten program. Za każdym występem widzowie widzieli uśmiech i talent, a za kulisami skrywała się walka, zmęczenie i cierpienie, o których nikt nie miał pojęcia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]
Jak wspominacie udział Viki Gabor w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
@maxx.rydz Źródło: Żurnalista
♬ Behind Every Decision – Yehezkel Raz




Autor: Szymon Jedynak
news
Tak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki
To jedna z tych historii, które idealnie pokazują, jak nieprzewidywalne potrafi być życie artysty. Joanna Kołaczkowska miała na sobie kozaczki kupione za zaledwie 26 złotych, ale tuż przed występem odkryła coś, czego zupełnie się nie spodziewała. Kulisy legendarnego skeczu „Egzamin” zostaną przypomniane w wyjątkowym programie Polsatu. Dowiedz się więcej!
Skecz „Egzamin” Kabaretu Hrabi na stałe zapisał się w historii polskiej rozrywki. Śp. Joanna Kołaczkowska potrafiła rozbawić publiczność do łez, a jej charakterystyczna kreacja do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych odsłon kabaretowego talentu artystki. Niewielu widzów zdawało sobie jednak sprawę, że za jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego występu kryje się historia, która mogłaby posłużyć za scenariusz kolejnego skeczu. Wszystko zaczęło się od butów kupionych za niewielkie pieniądze.
Kozaczki, które miały pojawić się na scenie, kosztowały zaledwie 26 złotych. Joanna Kołaczkowska nie przymierzyła ich jednak przed zakupem, a konsekwencje tej decyzji poznała w najmniej odpowiednim momencie. Dopiero tuż przed występem okazało się, że buty są za ciasne i nie mieszczą się na jej stopach. W takich okolicznościach niejeden artysta zdecydowałby się na zmianę stroju lub rezygnację z niewygodnego elementu garderoby. Ona jednak nie zamierzała się poddawać.
Historia słynnych kozaczków zostanie przypomniana w programie „Póki my żyjemy”, który Polsat pokaże z okazji 1 listopada. To specjalne spotkanie poświęcone pamięci artystów, których nie ma już z nami, ale których twórczość i poczucie humoru wciąż pozostają żywe. Wśród wspomnień nie zabraknie opowieści o Joannie Kołaczkowskiej, jej wyjątkowej osobowości i sytuacjach, które za kulisami potrafiły rozbawić jej kabaretowych przyjaciół.
Artyści Kabaretu Hrabi zdradzą, jak wyglądały kulisy powstania jednego z najbardziej lubianych skeczy grupy. Widzowie zobaczą również fragment legendarnego „Egzaminu”, dzięki czemu będą mogli ponownie przypomnieć sobie komediowy talent Joanny Kołaczkowskiej. Tym razem jednak występowi będą towarzyszyć dodatkowe emocje, bo za dobrze znaną kreacją kryje się anegdota, której wielu fanów mogło dotąd nie znać. Okazuje się, że czasami nawet najbardziej kultowe sceniczne pomysły rodzą się zupełnie przypadkowo.
W programie pojawią się także wspomnienia o Zbigniewie Wodeckim. Grupa MoCarta przypomni jego słynne dowcipy i opowie o koncertowych przygodach muzyka. Jedna z historii dotyczyła sytuacji, w której artysta potrafił przyjąć zaproszenie na dwa występy tego samego dnia. Powód? Zawsze istniała przecież szansa, że jeden z koncertów zostanie odwołany. Takie opowieści pokazują, jak wielki dystans do rzeczywistości i poczucie humoru towarzyszyły mu również poza sceną.
POLECAMY: Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką w „Tańcu z Gwiazdami”. Tak mówi o roli u boku Santor
„Póki my żyjemy” – kiedy i gdzie oglądać?
Nie będzie to jednak wyłącznie spotkanie poświęcone dwóm wielkim postaciom polskiej rozrywki. Widzowie usłyszą również wspomnienia o Krzysztofie Respondku, Wojciechu Młynarskim i Krzysztofie Jaślarze. Każdy z tych artystów pozostawił po sobie dorobek, który na trwałe wpisał się w historię polskiej kultury. Ich twórczość, charakterystyczny styl i wyjątkowe poczucie humoru wciąż są obecne w pamięci publiczności oraz kolegów z branży.
Na scenie pojawią się znane i cenione kabarety oraz artyści, którzy wspólnie oddadzą hołd nieobecnym już mistrzom. Wśród zaproszonych wykonawców znajdą się między innymi Kabaret Ani Mru-Mru, Kabaret Moralnego Niepokoju i Kabaret Hrabi. Nie zabraknie również Waldemara Malickiego, Wojtka Kamińskiego oraz Klementyny Umer. To właśnie oni zadbają o to, by wieczór wypełniły zarówno humorystyczne wspomnienia, jak i chwile skłaniające do refleksji.
„Póki my żyjemy” ma być czymś więcej niż tylko programem rozrywkowym. To spotkanie z ludźmi, którzy przez lata tworzyli polską scenę kabaretową i muzyczną, a ich występy pozostawiły ślad w pamięci kolejnych pokoleń widzów. Wspominanie zmarłych artystów nie musi oznaczać wyłącznie smutku. Czasami najlepszym sposobem na oddanie im hołdu jest właśnie przypomnienie żartów, anegdot i momentów, dzięki którym tak wielu ludzi potrafiło się uśmiechnąć.
Szczególne miejsce w tym wieczorze zajmie Joanna Kołaczkowska, której talent i niepowtarzalna osobowość przez lata były znakiem rozpoznawczym Kabaretu Hrabi. Historia kozaczków za 26 złotych to tylko jedna z anegdot, które przypomną jej przyjaciele. Za kulisami scenicznych występów kryły się bowiem nie tylko próby i przygotowania, lecz także nieprzewidziane sytuacje, które z czasem stawały się częścią kabaretowej legendy.
Specjalny program „Póki my żyjemy” zostanie wyemitowany w sobotę 31 października o godz. 19:55 w Polsacie tuż przed dniem Wszystkich Świętych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
Będziecie oglądać? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Anna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
Ciąża Magdy Budzyńskiej w „M jak miłość” wywołała ogromne emocje, a część widzów zaczęła obawiać się najgorszego. Bohaterka grana przez Annę Muchę ma za sobą poważne problemy zdrowotne, dlatego jej przyszłość w serialu stanęła pod znakiem zapytania. Teraz pojawiły się nowe informacje, a głos w sprawie zabrała również przedstawicielka produkcji. Dowiedz się więcej!
Anna Mucha od lat wciela się w Magdę Budzyńską w „M jak miłość”. Jej bohaterka przeszła na ekranie wiele trudnych chwil, a scenarzyści niejednokrotnie stawiali ją przed dramatycznymi wyzwaniami. Jednym z najpoważniejszych była walka o zdrowie i przeszczep serca. Wydawało się, że po takich doświadczeniach macierzyństwo może pozostać dla Magdy jedynie niespełnionym marzeniem. Tymczasem twórcy serialu postanowili zaskoczyć widzów i wprowadzili do jej historii wątek ciąży.
Informacja o tym, że Magda spodziewa się dziecka, szybko wywołała dyskusje wśród fanów produkcji TVP2. Widzowie doskonale pamiętają, że w „M jak miłość” nawet pozornie szczęśliwe wydarzenia potrafią prowadzić do dramatycznych zwrotów akcji. W przypadku bohaterki z tak poważną historią medyczną obawy o jej przyszłość wydają się szczególnie silne. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze sugerujące, że ciąża może zakończyć się tragedią.
Niepokój fanów podsycają wcześniejsze wydarzenia z serialu. Niedawno widzowie śledzili dramatyczną historię Franki, która urodziła dziecko Pawłowi Zduńskiemu, granemu przez Rafała Mroczka, a następnie zmarła. W postać Franki wcielała się Dominika Kachlik, która odeszła z produkcji. Tak tragiczny finał jednego z wątków sprawił, że część odbiorców zaczęła zastanawiać się, czy podobny los spotka teraz Magdę Budzyńską.
Wątpliwości dotyczą nie tylko przyszłości bohaterki, ale również dalszej obecności Anny Muchy w serialu. Widzowie zaczęli spekulować, czy scenarzyści nie szykują kolejnego dramatycznego pożegnania. Na razie nie ma jednak podstaw, by traktować takie przypuszczenia jako potwierdzony scenariusz wydarzeń. Wręcz przeciwnie – pojawiły się informacje, które powinny uspokoić fanów aktorki i jej bohaterki.
POLECAMY: Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką „Tańca z Gwiazdami”? Oto nowe ustalenia
Niepokój wokół Anny Muchy. Jest komentarz ws. premierowych odcinków „M jak miłość”
W 1957. odcinku „M jak miłość”, zaplanowanym na poniedziałek 16 listopada 2026 roku, Magda Budzyńska ma przejść specjalistyczne badania. Kardiolog uspokoi zarówno ją, jak i Andrzeja, wyjaśniając, że mimo konieczności zachowania szczególnej ostrożności bohaterka ma szansę bezpiecznie urodzić dziecko. Jej ciąża będzie wymagała odpowiedniej opieki, ale przedstawione informacje nie wskazują na przesądzony tragiczny finał. To ważna wiadomość dla widzów, którzy obawiali się najgorszego.
Dodatkowo, jak ustalił „Super Express”, Anna Mucha nie zniknie z „M jak miłość” i jest uwzględniona w scenariuszach kolejnych odcinków. To oznacza, że na ten moment nie ma potwierdzenia, by aktorka miała pożegnać się z serialem. Informacja może uspokoić fanów, choć nie zdradza wszystkich szczegółów dotyczących dalszych losów Magdy. Twórcy nadal mogą zaskoczyć widzów kolejnymi zwrotami akcji, a historia bohaterki pozostaje otwarta.
W sprawie pojawił się również komentarz Karoliny Baranowskiej z firmy produkującej serial. Przedstawicielka nie chciała ujawniać, jak dokładnie potoczą się wydarzenia w kolejnych odcinkach, ale odniosła się do licznych spekulacji pojawiających się wśród widzów. Jej wypowiedź pokazuje, że produkcja zdaje sobie sprawę z ogromnego zainteresowania losami bohaterów i emocji, jakie wywołują kolejne wątki.
„Jest mnóstwo przeróżnych komentarzy dotyczących “M jak miłość” i nie jesteśmy w stanie komentować wszystkich pomysłów widzów. Cieszymy się, że nasz serial niezmiennie od ponad 26 lat budzi tak wielkie emocje. Zapraszamy do oglądania kolejnych odcinków, a wkrótce będzie jasne jak potoczą się bieżące wątki” – stwierdziła Karolina Baranowska.
Premierowe odcinki „M jak miłość” można oglądać w poniedziałki i wtorki o godz. 20.50 w TVP2, po „Barwach szczęścia”. To właśnie w kolejnych epizodach widzowie będą mogli przekonać się, jak rozwinie się historia Magdy i czy jej ciąża przebiegnie zgodnie z nadziejami bohaterki. Jedno jest pewne: scenarzyści ponownie rozbudzili emocje publiczności, a pytanie o przyszłość Magdy Budzyńskiej z pewnością jeszcze przez jakiś czas będzie powracać w dyskusjach fanów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Estelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?
Lubicie oglądać “M jak miłość”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką „Tańca z Gwiazdami”? Oto nowe ustalenia
W najbliższym odcinku „Tańca z Gwiazdami” szykują się niespodzianki, jakich widzowie mogli się nie spodziewać. Oprócz Ireny Santor w studiu ma pojawić się również Jolanta Kwaśniewska. Jak ustalił Pudelek, w grę wchodzi nawet jej udział przy stole jurorskim. Dowiedz się więcej!
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” nie przestaje zaskakiwać. Produkcja Polsatu regularnie przygotowuje dla widzów nowe atrakcje, a nadchodzący odcinek zapowiada się wyjątkowo. W niedzielę, 1 listopada, uczestnicy zmierzą się z kolejnymi tanecznymi wyzwaniami, ale tym razem uwaga publiczności może skupić się również na gościach specjalnych. Według doniesień medialnych w studiu pojawią się dwie znane postacie, których obecność może nadać programowi zupełnie inny charakter.
Jedną z nich będzie Irena Santor, legenda polskiej sceny muzycznej. Wokalistka ma pojawić się w programie jako gość specjalny, a uczestnicy zaprezentują choreografie do jej największych przebojów. Przygotowania do występu już trwają, a o kreację artystki zadba projektantka Dorota Goldpoint. Wszystko wskazuje na to, że widzowie mogą liczyć na wieczór pełen muzycznych wspomnień, znanych melodii i wyjątkowych emocji na parkiecie.
To jednak nie koniec niespodzianek. Jak informuje Pudelek, w najbliższym odcinku „Tańca z Gwiazdami” ma pojawić się również Jolanta Kwaśniewska. Była pierwsza dama od lat cieszy się rozpoznawalnością i sympatią wielu Polaków, a jej obecność w popularnym programie rozrywkowym z pewnością wzbudziłaby zainteresowanie widzów. Na razie nie wiadomo jednak, w jakim dokładnie charakterze miałaby wystąpić.
POLECAMY: Estelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?
Jolanta Kwaśniewska zastąpi Wieniawę w „TzG”. Wypłynęły nowe informacje
Największe emocje budzi możliwość, że Jolanta Kwaśniewska mogłaby zasiąść przy stole jurorskim. Według ustaleń Pudelka produkcja rozważa różne warianty jej udziału, a rozmowy w tej sprawie mają być na zaawansowanym etapie. Nie oznacza to jednak, że decyzja została już ostatecznie podjęta. Wciąż brane są pod uwagę różne scenariusze, dlatego szczegóły dotyczące obecności byłej pierwszej damy w programie mogą jeszcze ulec zmianie.
W nadchodzącym odcinku zabraknie natomiast Julii Wieniawy, która w tej edycji zasiada w jury. Jej nieobecność ma być jednorazowa, a produkcja przygotowała dodatkowe atrakcje, by widzowie nie odczuli braku jednej z jurorów. Ewentualne pojawienie się Jolanty Kwaśniewskiej mogłoby więc okazać się jednym z najgłośniejszych punktów niedzielnego wydania. Na razie nie wiadomo, czy rzeczywiście zastąpi ona Wieniawę, czy też pojawi się w innej roli.
Według informacji przekazanych przez informatora Pudelka rozważany jest także wariant, w którym Jolanta Kwaśniewska i Irena Santor zasiądą razem na specjalnej kanapie w studiu. Takie rozwiązanie pozwoliłoby obu gościniom uczestniczyć w wydarzeniu bez konieczności włączania byłej pierwszej damy do składu jurorskiego. Ostateczne ustalenia mają zapaść w najbliższym czasie, a produkcja bierze pod uwagę kilka możliwości.
„Rozmowy są na zaawansowanym etapie. Trwają ustalenia dotyczące tego, w jakim charakterze pojawi się w programie. Rozważany jest zarówno jej udział przy stole jurorskim, jak i występ w roli gościa specjalnego. Produkcja jest przygotowana na wariant, w którym Jolanta Kwaśniewska i Irena Santor zasiądą razem na specjalnej kanapie w studiu. Ostateczne decyzje mają zapaść niebawem” – mówi informator Pudelka.
Jeśli doniesienia się potwierdzą, nadchodzący odcinek może wyróżnić się na tle pozostałych wydań tej edycji. Irena Santor zapewni muzyczną oprawę wieczoru, a obecność Jolanty Kwaśniewskiej doda wydarzeniu dodatkowego prestiżu. Widzowie będą mogli zobaczyć, jak produkcja łączy taneczne widowisko z udziałem gości spoza świata muzyki i tańca. Na ostateczne potwierdzenie szczegółów trzeba jednak jeszcze poczekać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia von Stein zdobyła się na wyznanie. Dwukrotnie chciała odebrać sobie życie
Lubicie Jolantę Kwaśniewską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Estelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?
Estelle François to jedna z nowych twarzy jesiennej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Francuska tancerka szybko zdobyła sympatię widzów, a teraz zdradziła, jak wyglądała jej droga do popularnego show Polsatu. Okazuje się, że casting wymagał od niej znacznie więcej niż tylko zaprezentowania umiejętności tanecznych. Dowiedz się więcej!
Estelle François dołączyła w tej edycji do „Tańca z Gwiazdami” jako trenerka i stworzyła taneczną parę z influencerem Dominikiem Rupińskim. Oboje zdobywają sympatię widzów, a ich występy przyciągają uwagę fanów programu. Dla młodej Francuzki udział w polskim show to ważny zawodowy krok, ale za jej obecnością na parkiecie stoi długa historia treningów, tanecznych doświadczeń i rywalizacji.
Urodzona i wychowana we Francji Estelle François od najmłodszych lat związana jest ze sportem i tańcem. Swoją przygodę rozpoczęła od gimnastyki artystycznej, a taniec towarzyski trenuje od dziewiątego roku życia. Przez kolejne lata rozwijała swoje umiejętności i zdobywała następne sukcesy. Poza salą treningową interesuje się również gotowaniem oraz sztuką, od malarstwa po koncerty. Teraz jej codzienność wypełniają przede wszystkim obowiązki związane z programem.
Polsat poinformował o jej dołączeniu do ekipy jeszcze na początku edycji.
„Przyjmijcie gorąco nową tancerkę w naszej ekipie! Urodzona i wychowana we Francji Estelle François swoją przygodę rozpoczęła się od gimnastyki artystycznej, a taniec towarzyski trenuje od 9-tego roku życia, sukcesywnie zdobywając tytuły taneczne. W wolnym czasie pochłaniają ją gotowanie i sztuka od malarstwa po koncerty, a już niedługo dzięki wygranemu castingowi pochłoną ją treningi do jesiennej edycji “Tańca z Gwiazdami”. Z kim? Tego dowiemy się już niedługo” – komunikowała stacja.
Wówczas widzowie nie znali jeszcze wszystkich szczegółów dotyczących jej udziału w show.
POLECAMY: Julia von Stein zdobyła się na wyznanie. Dwukrotnie chciała odebrać sobie życie
Estelle François opowiedziała o castingu do „TzG”. Kandydaci musieli wykazać się czymś więcej
Teraz Estelle François opowiedziała o kulisach rekrutacji w rozmowie z „Faktem”. Jak się okazuje, casting nie polegał na zaprezentowaniu wcześniej przygotowanego układu tanecznego. Tancerka musiała wykazać się przede wszystkim umiejętnością błyskawicznego reagowania na muzykę i dostosowywania się do poleceń. Wszystko przebiegało spontanicznie, a kandydaci nie mogli po prostu oprzeć się na wyćwiczonej choreografii.
„Poszłam na casting i wszystko działo się bardzo spontanicznie. Przedstawiłam się, a potem był po prostu freestyle. Nie tańczyłam żadnej wcześniej przygotowanej choreografii. Powiedzieli mi na przykład “zatańcz jive’a”, włączyli muzykę i od razu zatańczyłam. Dla nas, tancerzy, to naturalne, leci muzyka i my od razu wiemy, jaki to jest rodzaj tańca” – wyjaśniła Estelle François w rozmowie z „Faktem”.
Na samym tańcu jednak się nie skończyło. Kandydatka musiała również udowodnić, że potrafi przekazywać wiedzę innym, co w programie ma ogromne znaczenie. W końcu trenerzy „Tańca z Gwiazdami” nie tylko prezentują własne umiejętności, lecz także przygotowują znane osoby do występów przed milionami widzów. Estelle François musiała więc pokazać, że umie jasno tłumaczyć podstawy i prowadzić drugą osobę przez kolejne elementy choreografii.
„Zatańczyłam jive’a. No i potem musiałam pokazać, jak kogoś uczę podstaw — ustawienie ramy czy pozycję w paso doble” – dodała.
Dziennikarka zapytała również Estelle François, kto oceniał uczestników castingu. Tancerka nie chciała zdradzać konkretnych nazwisk, ale przyznała, że po drugiej stronie znajdowało się spore grono osób odpowiedzialnych za wybór nowych członków ekipy.
„Osób decyzyjnych było naprawdę sporo. Nie chcę rzucać nazwiskami, ale po drugiej stronie siedział cały sztab ludzi, na moje oko z dziesięć osób” – wspominała.
Niełatwo było jej również określić, jak duża była konkurencja. Kandydaci pojawiali się na castingu o wyznaczonych godzinach, przez co nie mieli okazji zobaczyć wszystkich osób ubiegających się o miejsce w programie. Estelle François wspomniała jednak, że na korytarzu spotkała Kacpra Rutkę, który ostatecznie również dołączył do jesiennej edycji.
„Jeśli chodzi o konkurencję, to nie wiem dokładnie, bo wchodziliśmy po kolei. Każdy miał wyznaczoną swoją konkretną godzinę, więc po prostu mijaliśmy się na korytarzu. Pamiętam, że widziałam wtedy nawet Kacpra, ale dokładnej liczby chętnych nie sposób określić” – wspomniała.
W trwającej edycji „Tańca z Gwiazdami” zadebiutowało troje nowych tancerzy: Estelle François, Kacper Rutka i Krystian Rzymkiewicz, który partneruje Marcie „Mandarynie” Wiśniewskiej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magdalena Tarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
Dobrze, że Polsat stawia na nowe twarze? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz2 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz2 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
showbiz4 dni temuPrzyszłość Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami” przesądzona? Polsat podjął decyzję
-
showbiz3 dni temuZnana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
-
news5 dni temuWidzowie komentują wyniki „Tańca z Gwiazdami”. Nie mają wątpliwości
-
news5 dni temuJulia Wieniawa APELUJE: to BZDURA! Poszło o Madzię i Dominika, którzy odpadli z „Tańca z Gwiazdami”
-
showbiz2 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
showbiz4 dni temuWidzowie oburzeni werdyktem w „Tańcu z Gwiazdami”. Smaruj i Tarnowska nie powinni odpaść?

Dodaj komentarz