Śledź nas

news

Wywiad z Dominiką Syczyńską, zwyciężczynią 8.edycji Fashion Designer Awards – “to mi w duszy i genach gra”

Opublikowano

w dniu

Dominika Syczyńska  zwyciężczyni 8 edycji Fashion Designer Awards, 28-letnia projektantka odzieży, tkanin i biżuterii. Ślązaczka, absolwentka SAPU ( Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie), Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Napier w Edynburgu, a także kursów projektowania przestrzennego odzieży i tkanin na prestiżowej szkole Central Saint Martins w Londynie. Swoje umiejętności doskonaliła w Londynie, pracując w domach mody, jako specjalista ds. projektowania nowoczesnych tkanin i zdobień. Dominika Syczyńska brała udział w drugiej edycji programu Project Runway TVN. Moda to jej wielka pasja, poza tym uprawia sporty wytrzymałościowe, przygotowuje się do pierwszego w życiu triathlonu. Postać nietuzinkowa i wzór do naśladowania dla wielu młodych projektantów. Poniżej przedstawiamy ciekawy wywiad z Dominiką, który mamy nadzieję, będzie dla Was inspiracją.

Co czuje zwyciężczyni konkursu Fashion Designer Awards?
To ogromny zaszczyt i nieopisana radość, że ogrom pracy, który włożyłam w stworzenie strukturalnej kolekcji, został doceniony. Cieszę się, że dostałam ogromny kredyt zaufania od jury. To przełomowy moment w mojej karierze i chcę by trwał jak najdłużej.

Pamiętasz swoje początki? Jak zaczęłaś przygodę z modą?
W mojej rodzinie są sami artyści – starszy brat – reżyser filmowy, młodszy brat – kompozytor, wujkowie, ciotki i kuzyni to graficy, malarze, rzeźbiarze i konserwatorzy sztuki, więc brakowało jedynie projektantki mody. Ubrania i biżuteria fascynowały mnie odkąd pamiętam. Na lekcjach w szkole we wszystkich zeszytach ukradkiem szkicowałam sylwetki, a moja mama wysyłała te skrawki na różne konkursy dla młodych projektantów. Wiadomo było, że jestem za młoda, by brać w nich udział, bo byłam jeszcze dzieckiem, ale rodzice robili to, żeby pokazać, że mnie wspierają i cieszy ich moja pasja.

A potem?
Z Gliwic – mojego rodzinnego miasta do Krakowa jest blisko, więc oczywistym wyborem było SAPU (Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru) w Krakowie oraz następnie Central Saint Martins w Londynie. Po wielu latach projektowania biżuterii postanowiłam przekuć wiedzę i warsztat na projektowanie tkanin i odzieży, i tym samym sprawdzić się w jakimś międzynarodowym konkursie. FDA było oczywistym wyborem, bo stawia projektantom najwyższą z możliwych poprzeczek. Podczas konkursu mogłam w pełni pokazać cały wachlarz umiejętności i liczyć na profesjonalny feed-back ze strony jurorów. W przypadku osoby, która wiąże z modą poważne plany, to jest bardzo ważne. Często są to proste wskazówki, podpowiedzi, które pozwalają uniknąć wielu błędów i wejść na właściwy tor. Sprawdzian zaliczyłam i teraz czekam na kolejne, projektowe wyzwania.

Opowiedz o zagranicznych doświadczeniach. Wielu młodych marzy o Central Saint Martins…
Central Saint Martins, to inny świat. Pełno w nim indywidualistów, kolorowo poubieranych ludzi i wszędzie czuć ducha sztuki. Pamiętajmy, że nie jest to szkoła, która kształci jedynie projektantów mody. Można tam spotkać i porozmawiać z architektami, malarzami, projektantami mebli, dziennikarzami, ceramikami itp. co jest bardzo inspirujące. Gmach budynku jest przeogromny, więc w wolnych chwilach chodziłam po przeróżnych pracowniach, salach wykładowych i przyglądałam się najróżniejszym sprzętom, których dotychczas nie znałam i obserwowałam ludzi przy pracy. Podczas kursów podobało mi się, że wykładowcy nie dawali nam za wiele czasu na bujanie w obłokach, tylko od razu kazali działać i próbować przekłuć pomysły na konkretne projekty, ucząc przy tym, jak korzystać z nowych technik, czy maszyn. Jestem pewna, że jeszcze tam kiedyś tam zawitam i skorzystam z jakiegoś kursu doszkalającego.

Domyślam się, że to ważny etap w życiu…
Tak, nie dość, że podczas kursów zdobyłam dużą wiedzę, to przede wszystkim zaczęłam inaczej postrzegać samo projektowanie. Wykładowcy uzmysłowili mi, że projektant to zawód, a moda to poważna branża i biznes, i że nie powinnam postrzegać projektowania jedynie w kategoriach radosnej twórczości i pasji. Mury Central Saint Martins opuszczałam już z przekonaniem, że jestem projektantem, artystą i przedsiębiorcą w jednej osobie, która musi dbać o rozwój własnej marki oraz poważnie i biznesowo postrzegać swoją profesję.

Oprócz nauki, pracowałaś też w wielkim domu mody…
To był krótki, ale bardzo intensywny czas, bo dom mody przygotowywał się do pokazania najnowszej kolekcji na London Fashion Week. Wszystkie prace skupiały się wokół ręcznego haftowania niezliczonej ilości zdobień do ich przepięknych sukien. Wraz z innymi stażystami siedzieliśmy i cierpliwie przyszywaliśmy całymi dniami cekin po cekinie. Dla jednych mógłby być to horror, ale ja kocham tkaniny i zdobienia, więc w pełni odnalazłam się w tej roli. Najważniejsze w tym stażu jest to, że zobaczyłam, jak na co dzień funkcjonuje duży dom mody, ilu specjalistów musi zatrudniać, jak i komu delegować prace i jakich terminów się trzymać.

Następnie po przejściu przez liczne testy (z zakresu projektowania, konstrukcji, rysunku, malarstwa, haftu ręcznego i projektowania tkanin) rozpoczęłam kilkumiesięczny, bezpłatny staż w domu mody Fyodor Golan. FG to grupa projektantów, którzy bardzo dużo eksperymentują z nowymi tkaninami i wykorzystują do tego innowacyjne technologie. Pracując dla nich dowiedziałam się o materiałach i urządzeniach, o których istnieniu wcześniej nawet nie słyszałam. Praca była bardzo żmudna i pracochłonna, niemniej dziś wiem, że gdybym 100 razy nie przeszyła tego samego koralika, to bym nie wyrobiła sobie takiego warsztatu, jakim dziś mogę się pochwalić. W pracy projektanta liczy się doświadczenie, więc wszystkim młodym adeptom mody szczerze polecam staże, bo uczą i przede wszystkim inspirują.

Londyn to Twoje miejsce na Ziemi?
Pobyt w Londynie to inspirujący etap w moim życiu. Od rana do nocy, wliczając w to weekendy, pracowałam przy projektowaniu i tworzeniu kolekcji, produkcji sesji zdjęciowych i pokazów na Londyński Fashion Week oraz obsługiwałam kupców i partnerów w showroomach. To było fantastyczne doświadczenie, niemniej jednak ta przygoda dobiegła końca i teraz z niecierpliwością czekam na kolejne wyzwania. Londyn nie jest moim miejscem na Ziemi, będę tam wracać, nie tylko myślami. Cały czas wierzę, że najlepsze dopiero przede mną.

W Polsce postanowiłaś walczyć w najbardziej prestiżowym konkursie dla młodych projektantów. To długa prawie półroczna przygoda, co szczególnie Ci utkwiło w pamięci?
Dzień w którym odbywały się eliminacje do półfinału FDA i stanęłam w ogniu jurorskich pytań. Podczas prezentacji 2 odszytych sylwetek, jurorzy bacznie przyglądali się tkaninom, które wykonałam, zadawali mnóstwo pytań, to było stresujące ale cenne doświadczenie. Przecież każdy projektant musi umieć obronić swoją koncepcję. Do dziś pamiętam wszystkie opinie. (śmiech)

Do czego porównałabyś modę?
Dla mnie, amatorki sportów wytrzymałościowych, moda jest jak sport. Potrzeba ogromnej pasji, determinacji, samozaparcia i dyscypliny, żeby odnieść zwycięstwo. Przygotowując się do pierwszego startu w triathlonie, już wiem, jak bardzo ważna jest wytrwałość i wiara we własne możliwości. Z modą jest tak samo- do mety dobiegają jedynie najlepsi, którzy odważyli się podjąć ryzyko i nie poddali się, gdy było trudno.

Skąd pomysł na kolekcje?
Od samego początku miałam jasno zdefiniowaną wizję swojej kolekcji na tegoroczną edycję FDA. Wiedziałam, że ma być charakterna, nowatorska, wielobarwna i daleka od mainstreamowego nurtu projektowania. Inspiracja w postaci przepięknych, kolorowych witraży w katedrze Notre Dame, pomogła mi w doborze gamy kolorystycznej swoich tkanin i dodatków. Stąd wiele odcieni soczystej zieleni, czerwieni, granatu i żółci w moich projektach. Całość kolekcji miała spełniać 2 kryteria,tj. być spójna: z tematem, jakim jest „Tribute to Colors” oraz z moją estetyką twórczą i DNA mojej marki, opartą na strukturalności i innowacyjności oraz własnoręcznym wykonaniu tkanin.

Przed Tobą bardzo intensywny czas. Masz już konkretne plany?
Główną nagrodę finansową, 15 tysięcy złotych od MSKPU zamierzam w pełni zainwestować na rozwój swojej marki. Zapewne wydam pieniądze na specjalistyczne narzędzia i maszyny do wykonywania innowacyjnych tkanin. Planuję w najbliższy czasie stworzyć casualową kolekcję oraz wypuścić kolekcję akcesoriów skórzanych. Czeka mnie tez staż w redakcji magazynu Twój Styl, gdzie będę brała udział przy sesjach zdjęciowych, co uwielbiam, a w połowie września jadę na targi Premier Vision do Paryża od Whirlpool, Partnera Strategicznego FDA. I na koniec wisienka na torcie, czyli wyjazd do Tel Avivu na staż w atelier Yarona Minkowskiego.

Wiem, że pracujesz nad kolekcją, możesz zdradzić jakieś szczegóły?
Po wygranej od razu zaszyłam się w swoim studiu i zaczęłam pracę nad casualowym rozwinięciem kolekcji, którą zaprezentowałam podczas finału konkursu. Nowa kolekcja będzie charakterna, nowoczesna, przeznaczona dla osób ceniących sobie własnoręczną pracę i znudzonych mainstreamem i ofertą sieciówek. Spodziewajcie się także nowej kolekcji biżuterii i akcesoriów skórzanych! Premiera kolekcji już tego lata, kolekcja będzie dostępna będzie na mojej stronie internetowej www.dominikasyczynska.com

Czego Ci życzyć ?
Żebym jak najlepiej wykorzystała fakt, że zostałam zwyciężczynią 8 edycji Fashion Designer Awards !

Zobacz również: Relacja i zdjęcia z backstage „Fashion Designer Awards”

 

źródło / fot. – informacja prasową

news

Smaszcz przy jednym stole z Cichopek i Kurzajewskim? Postawiła jeden warunek

Opublikowano

w dniu

przez

Paulina Smaszcz po raz kolejny otworzyła się na temat swojej relacji z rodziną byłego męża. Tym razem opowiedziała o kontaktach swoich synów z Katarzyną Cichopek i nie wykluczyła wspólnego spotkania przy jednym stole. Postawiła jednak jeden, bardzo konkretny warunek. Dowiedz się więcej już teraz!

Relacje pomiędzy Pauliną Smaszcz, Maciejem Kurzajewskim i Katarzyną Cichopek od lat wzbudzają ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Choć byli małżonkowie ułożyli sobie życie na nowo, ich historia wciąż jest szeroko komentowana, a każde kolejne publiczne wystąpienie tylko podsyca dyskusję w mediach i wśród internautów.

Mimo zakończenia małżeństwa Paulinę Smaszcz i Macieja Kurzajewskiego nadal łączą dwaj dorośli synowie – Franciszek i Julian. To właśnie oni pozostają najważniejszym ogniwem łączącym byłych partnerów, dlatego wiele osób od dawna zastanawia się, jak wyglądają ich relacje z nową partnerką ojca, czyli Katarzyną Cichopek.

Temat ten powrócił podczas rozmowy Pauliny Smaszcz z Mariolą Bojarską-Ferenc w podcaście „VIVA! Bez tabu”. Dziennikarka została zapytana o to, jak jej synowie odnajdują się w nowej rodzinnej rzeczywistości i czy utrzymują kontakt z Katarzyną Cichopek.

Jak przyznała, relacje obu synów z partnerką byłego męża nie wyglądają identycznie. Jeden z nich utrzymuje z nią bardzo dobry kontakt, podczas gdy drugi nie jest aż tak blisko związany z obecną partnerką ojca. Mimo to Paulina Smaszcz zapewnia, że nie ma z tym żadnego problemu.

“Ja wcale nie mam nic przeciwko, że na przykład moi synowie, akurat Franek nie, ale Julek tak, ma bardzo dobry kontakt z panią nową żoną mojego byłego męża. Nie będę wymieniać imienia i nazwiska, ale wszyscy wiedzą. Natomiast ja się z tego bardzo cieszę” – stwierdziła Smaszcz.

POLECAMY: D’mash Boutique podbija Kielce. Nie uwierzycie, jakie gwiazdy tu zaglądają [TYLKO U NAS]

Smaszcz przy jednym stole z Cichopek i Kurzajewskim?

W dalszej części rozmowy padło pytanie, które od dawna nurtuje wielu obserwatorów tej historii. Czy istnieje szansa, że wszyscy kiedyś usiądą przy jednym stole i zakończą trwający od lat konflikt? Paulina Smaszcz nie zamknęła definitywnie drzwi przed takim scenariuszem, ale jasno zaznaczyła, że musi zostać spełniony jeden warunek.

“Jak on się ze mną rozliczy, godnie, już prawie 7 lat od rozwodu, a jeszcze się nie rozliczył. Więc jak się godnie rozliczy – to tak” – postawiła warunek.

Podczas podcastu Paulina Smaszcz opowiedziała również o relacji z synem swojego obecnego partnera. Jak podkreśliła, od początku zależało jej na wzajemnym szacunku i budowaniu dobrej komunikacji, bez wchodzenia w role, które należą do biologicznych rodziców.

“Mam bardzo dobrą komunikację z jego synem, bo on też ma syna z pierwszego małżeństwa, znaczy z jedynego, które miał. Natomiast najważniejsze jest to: ja nie udaję matki jego syna, a on nie udaje ojca mojego” – dodała Smaszcz.

Słowa Pauliny Smaszcz ponownie wywołały spore zainteresowanie i z pewnością będą szeroko komentowane. Jednocześnie pokazują, że mimo trudnej przeszłości nie zamyka ona całkowicie drogi do porozumienia z Maciejem Kurzajewskim. Czy do rodzinnego spotkania przy jednym stole rzeczywiście kiedyś dojdzie? Na razie wszystko zależy od spełnienia warunku, o którym sama wyraźnie wspomniała.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: To ona dołącza do „Tańca z Gwiazdami”. Polsat właśnie to potwierdził

Myślicie, że kiedyś dojdzie do wielkiego spotkania przy jednym stole? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Smaszcz (fot. screen YouTube Magazyn Viva)
Maciej Kurzajewski i Kasia Cichopek (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – 5 lipca 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

moda

D’mash Boutique podbija Kielce. Nie uwierzycie, jakie gwiazdy tu zaglądają [TYLKO U NAS]

Opublikowano

w dniu

przez

Moda z charakterem, nietuzinkowe stylizacje, kameralna atmosfera i znane twarze polskiego kina – D’mash Boutique w Kielcach to butik, który w ciągu zaledwie dwóch lat zdążył zaznaczyć swoją obecność na modowej mapie miasta. Co sprawia, że klientki chętnie tu wracają, a jego progi przekraczają również cenione polskie aktorki? Poznaj wyjątkowe miejsce już teraz!

Na modowej mapie Kielc pojawia się coraz więcej interesujących miejsc, jednak niektóre z nich już od pierwszej wizyty potrafią zapaść w pamięć. Jednym z takich miejsc jest D’mash Boutique – butik dla kobiet zlokalizowany przy Placu Wolności 12 w Kielcach. Choć D’mash Boutique działa od nieco ponad dwóch lat i wciąż należy do stosunkowo nowych punktów na modowej mapie miasta, zdążył już przyciągnąć klientki poszukujące mody z charakterem, niebanalnych propozycji i stylizacji, które pozwalają wyróżnić się z tłumu.

Za D’mash Boutique stoi jego właścicielka, Iwona Litwin, która stworzyła to miejsce z myślą o kobietach pragnących poprzez ubiór podkreślać swoją osobowość i indywidualny styl. Butik prowadzi z pomocą córki, dzięki czemu od samego progu panuje tu ciepła, rodzinna i kameralna atmosfera. Nie ma tu jednego obowiązującego kanonu piękna ani jednego typu sylwetki. Kobieta młodsza i starsza, drobna i o pełniejszych kształtach, miłośniczka klasyki oraz zwolenniczka bardziej odważnych zestawień – każda może znaleźć tu coś dla siebie.

POLECAMY: To ona dołącza do „Tańca z Gwiazdami”. Polsat właśnie to potwierdził

Gwiazdy polskiego kina odwiedzają D’mash Boutique!

Choć D’mash Boutique działa od nieco ponad dwóch lat, jego progi zdążyły już przekroczyć znane twarze polskiego kina i telewizji. Butik miały okazję odwiedzić cenione polskie aktorki – Kinga Preis, Katarzyna Kwiatkowska, Justyna Ducka oraz Katarzyna Żak. Wśród gości nie brakowało również znanych osób odwiedzających Kielce przy okazji OFF Fashion – jednego z najważniejszych wydarzeń modowych odbywających się w mieście. Wszystko to sprawia, że w stosunkowo krótkiej historii D’mash Boutique nie brakuje wyjątkowych spotkań z osobami związanymi ze światem filmu, kultury i mody.

W ofercie D’mash Boutique można znaleźć ubrania pozwalające tworzyć stylizacje na wiele okazji – od codziennych spotkań i wyjść do pracy po ważne uroczystości czy wieczorne wydarzenia. Asortyment jest starannie wybierany, a wiele modeli dostępnych jest w niewielkiej liczbie sztuk. Dzięki temu klientki mogą znaleźć tu rzeczy nietuzinkowe, których nie spotyka się na każdym kroku. Zróżnicowane ceny sprawiają natomiast, że interesujące propozycje można znaleźć na różną kieszeń.

Zakupy w D’mash Boutique to nie tylko poszukiwanie nowych stylizacji, ale również okazja, by zatrzymać się na chwilę i spędzić czas w przyjemnej, kameralnej atmosferze. Kawa, świece, piękne zapachy i starannie zaaranżowane wnętrze tworzą klimat sprzyjający spokojnemu odkrywaniu mody. Każda klientka może liczyć na indywidualne podejście, poradę, pomoc w doborze odpowiedniego fasonu czy stworzeniu całego zestawu. Butik organizuje również specjalne dni ze stylistką, podczas których można skorzystać z profesjonalnych wskazówek i spojrzeć na swój styl z zupełnie nowej perspektywy. Na komfort mogą liczyć także osoby towarzyszące – partner czy dziecko mogą wygodnie poczekać, częstując się wodą, kawą, ciasteczkami lub krówkami. Dzięki takim drobnym gestom czas spędzony w D’mash Boutique może być czymś więcej niż tylko wizytą w sklepie.

Nie bez znaczenia pozostaje również lokalizacja. Plac Wolności to jedno z charakterystycznych miejsc w centrum Kielc, a D’mash Boutique, znajdujący się przy Placu Wolności 12 w Kielcach, wpisuje się w miejskie życie tej części miasta. W pobliżu znajduje się także Teatr im. Stefana Żeromskiego, dzięki czemu okolica przyciąga ludzi związanych z kulturą, sztuką i sceną.

Jeśli więc szukasz miejsca, w którym moda nie oznacza kopiowania gotowych schematów, D’mash Boutique przy Placu Wolności 12 w Kielcach może być adresem wartym zapamiętania. To butik dla kobiet w różnym wieku, o różnych sylwetkach, potrzebach i modowych upodobaniach. Wyjątkowy styl nie polega przecież na noszeniu tego, co mają wszyscy. Powinien być osobisty, niepowtarzalny i dopasowany do kobiety, która go tworzy – a właśnie takich modowych odkryć warto szukać w D’mash Boutique.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda broni Roksany Węgiel? Tak podsumowała jej życiowe wybory

Lubicie odwiedzać takie butiki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Iwona Litwin i Róża Litwin – właścicielka z córką (zdjęcie prywatne)
Iwona Litwin – właścicielka (zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)
(zdjęcie prywatne)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

“Lato z Radiem i TVP”: Michał Szpak skradł show? Widzowie nie mieli wątpliwości

Opublikowano

w dniu

przez

Tegoroczna odsłona „Lata z Radiem i Telewizją Polską” ponownie przyciągnęła tłumy fanów, a na scenie nie zabrakło największych gwiazd. Choć koncert obfitował w wiele niezapomnianych momentów, jeden występ szczególnie poruszył publiczność i wywołał lawinę komentarzy w sieci. Dowiedz się więcej!

Chełm na jeden wieczór zamienił się w muzyczne serce regionu. To właśnie tam odbył się kolejny przystanek wakacyjnej trasy „Lata z Radiem i Telewizją Polską”, która od tygodni przyciąga tysiące widzów spragnionych koncertowych emocji. Na Placu Niepodległości pojawiły się tłumy mieszkańców oraz turystów, a wydarzenie transmitowane na żywo w TVP2 zgromadziło przed telewizorami kolejną liczną publiczność.

Od pierwszych minut było jasne, że organizatorzy przygotowali widowisko z rozmachem. Dopisała nie tylko piękna, letnia pogoda, ale także fantastyczna atmosfera. Publiczność chętnie śpiewała razem z artystami, nagradzając ich występy gromkimi brawami i żywiołowymi reakcjami.

Na scenie pojawiły się największe nazwiska polskiej muzyki. Przed publicznością wystąpili Lanberry, Krzysztof Cugowski, Michał Szpak, zespół Video, Big Cyc, IRA, Chłopcy z Placu Broni, De Mono, Małgorzata Ostrowska, Tatiana Okupnik oraz Papa D. Każdy z wykonawców zaprezentował swoje największe przeboje, dzięki czemu koncert miał wyjątkowo różnorodny charakter i trafił do fanów wielu muzycznych gatunków.

Jednak jednym z najbardziej widowiskowych momentów całego wieczoru okazał się występ Michała Szpaka. Artysta wykonał utwór „Fire”, któremu towarzyszyła efektowna oprawa pirotechniczna. Rozświetlona scena i dynamiczne efekty specjalne sprawiły, że publiczność mogła poczuć atmosferę wielkiego muzycznego spektaklu.

Nie trzeba było długo czekać, by fragmenty koncertu zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych. Internauci, którzy śledzili wydarzenie zarówno na miejscu, jak i przed telewizorami, błyskawicznie ruszyli do komentowania swoich ulubionych występów. Tym razem zdecydowanie dominowały pozytywne opinie.

“W końcu naprawdę fajny koncert; Nareszcie dało się to oglądać; Aga Woźniak-Starak powinna być częściej w roli prowadzącej; Oglądam z całą rodziną; Świetne są te występy” – komentowali widzowie TVP.

POLECAMY: Marcin Hakiel już tak nie wygląda. Zaszalał u fryzjera? [FOTO]

Nikt nie miał wątpliwości po występie Michała Szpaka. Internet zalały komentarze

Najwięcej emocji wzbudził jednak właśnie Michał Szpak. Wokalista najpierw porwał publiczność wykonaniem legendarnego utworu „Knockin’ On Heaven’s Door”, a następnie zaprezentował swój autorski singiel „Fire”. Oba wykonania spotkały się z niezwykle entuzjastycznym przyjęciem zarówno zgromadzonej pod sceną publiczności, jak i internautów.

“Ależ on ma głos; Michał na Eurowizję po raz drugi; Co by nie mówić to ma genialny wokal; Klasa; Świetny występ” – pisali fani Michała.

Lawina pozytywnych komentarzy pokazuje, że Michał Szpak po raz kolejny udowodnił, jak silną pozycję ma na polskiej scenie muzycznej. Wielu fanów nie miało wątpliwości, że to właśnie jego występ był najmocniejszym punktem całego koncertu. Efektowna oprawa, charakterystyczny wokal i ogromna sceniczna energia sprawiły, że artysta na długo zapadnie w pamięć uczestników wydarzenia.

Wakacyjna trasa „Lata z Radiem i Telewizją Polską” nie zwalnia tempa. Już za tydzień muzyczne święto zawita do Grudziądza, gdzie na publiczność czekają kolejne koncertowe emocje, spotkania z gwiazdami i niezapomniana atmosfera letniej zabawy. Jeśli reakcje po koncercie w Chełmie są jakąkolwiek zapowiedzią tego, co przed nami, widzowie mogą spodziewać się kolejnego wieczoru pełnego muzycznych wrażeń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mandaryna podsyciła plotki o ślubie z Michałem Wiśniewskim. Wszystko przez to nagranie

Lubicie oglądać wakacyjne koncerty TVP? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Marcin Hakiel już tak nie wygląda. Zaszalał u fryzjera? [FOTO]

Opublikowano

w dniu

przez

Marcin Hakiel od miesięcy nie schodzi z pierwszych stron mediów. Tym razem jednak uwagę internautów przyciągnęło nie jego życie prywatne, a odważna zmiana wizerunku. Zdjęcia błyskawicznie obiegły sieć i wywołały lawinę komentarzy. Dowiedz się więcej i zobacz efekt metamorfozy!

Marcin Hakiel od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu. Ogromną popularność przyniósł mu udział w programie „Taniec z gwiazdami”, gdzie szybko zyskał opinię jednego z najlepszych tancerzy i choreografów. Widzowie pokochali go nie tylko za talent, ale również za profesjonalizm i charyzmę, które prezentował na parkiecie.

To właśnie podczas przygotowań do programu narodziło się uczucie między Marcinem Hakielem a Katarzyną Cichopek. Para zwyciężyła drugą edycję programu, a ich relacja szybko przeniosła się poza parkiet. W 2008 roku zakochani powiedzieli sobie sakramentalne „tak”, a przez kolejne lata uchodzili za jedną z najbardziej zgodnych i lubianych par polskiego show-biznesu.

Małżeństwo doczekało się dwójki dzieci – syna Adama oraz córki Heleny. Choć przez długi czas wydawało się, że nic nie jest w stanie zachwiać ich związkiem, w 2022 roku para poinformowała o rozstaniu. Rozwód został sfinalizowany 25 sierpnia tego samego roku i odbił się szerokim echem w mediach. Mimo ogromnego zainteresowania Marcin Hakiel starał się chronić prywatność swoich dzieci i unikał publicznego komentowania rodzinnych spraw.

Nowy rozdział w życiu tancerza rozpoczął się u boku Dominiki Serowskiej. W lutym 2024 roku para ogłosiła zaręczyny, a niedługo później na świecie pojawił się ich syn Romeo. Dziś zakochani przygotowują się na kolejne wielkie zmiany, ponieważ – jak wiadomo – spodziewają się drugiego dziecka i coraz częściej wspominają również o planach przeprowadzki.

POLECAMY: Mandaryna podsyciła plotki o ślubie z Michałem Wiśniewskim. Wszystko przez to nagranie

Marcin Hakiel znów stał się BLONDYNEM [FOTO]

Ostatnie miesiące przyniosły jednak zmiany nie tylko w życiu prywatnym Marcina Hakiela, ale również w jego wyglądzie. Tancerz postanowił ponownie zaskoczyć fanów i zdecydował się na odważną metamorfozę. Po raz kolejny zrezygnował z ciemnych włosów i postawił na bardzo jasny, niemal platynowy blond.

Nową fryzurę 43-latek zaprezentował na Instagramie przy okazji relacji z treningu na siłowni. Choć na co dzień publikuje podobne materiały, tym razem większość internautów skupiła się nie na jego sportowej formie, lecz właśnie na zupełnie nowym wyglądzie. Jasne włosy całkowicie odmieniły jego wizerunek i sprawiły, że wielu fanów musiało przyjrzeć się nagraniu dwa razy.

Na metamorfozę zareagowała również ukochana tancerza. Dominika Serowska udostępniła rolkę partnera na swoim Instagramie i krótko podsumowała jego nowy wygląd.

„Mój blondas” – napisała na Instagramie ukochana Marcina Hakiela.

To nie pierwszy raz, gdy Marcin Hakiel eksperymentuje z kolorem włosów. Podobną metamorfozę przeszedł już w 2022 roku, krótko po głośnym rozstaniu z Katarzyną Cichopek. W programie „Miasto Kobiet” w TVN opowiadał, że chciał symbolicznie zamknąć poprzedni etap swojego życia, dlatego zdecydował się wtedy na rozjaśnienie włosów do niemal białego koloru.

Jak się jednak okazało, tamta metamorfoza nie trwała długo. Tancerz szybko wrócił do ciemniejszych włosów, a wpływ na tę decyzję miała… jego córka. Z rozbawieniem wspominał rozmowę, która sprawiła, że postanowił ponownie odwiedzić fryzjera.

“Białe włosy ściąłem, bo córka powiedziała pewnego dnia, jak ją układałem spać: “Wiesz co, tato? Te włosy białe to nie za bardzo” – wyznał wówczas.

Tym razem wszystko wskazuje na to, że Marcin Hakiel znów postanowił postawić na odważny wizerunek. Czy platynowy blond zostanie z nim na dłużej? O tym przekonamy się w najbliższych tygodniach. Jedno jest pewne – nowy wygląd tancerza już teraz wywołał ogromne zainteresowanie i sprawił, że internauci po raz kolejny zaczęli szeroko komentować każdy jego krok.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda broni Roksany Węgiel. Tak podsumowała jej życiowe wybory

Podoba Wam się Marcin w blond włosach? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marcin Hakiel (fot. screen Instagram Stories Dominika Serowska) – 18 lipca 2026
Marcin Hakiel (fot. screen Instagram Stories Marcin Hakiel)
Marcin Hakiel (fot. screen Instagram Stories Marcin Hakiel)
Marcin Hakiel (fot. screen YouTube Julia Izmalkowa)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością