showbiz
„Awantura o kasę” powraca, a Krzysztof Ibisz planuje kolejny hit w Polsacie! Czy Edward Miszczak da zielone światło?
Już wiosną Polsat szykuje prawdziwą gratkę dla fanów teleturniejów. Na antenę powraca jeden z najbardziej kultowych programów – „Awantura o kasę”, który od lat dostarcza emocji, humoru i niezapomnianych zwrotów akcji. Tymczasem Krzysztof Ibisz, gospodarz show, uchylił rąbka tajemnicy o swoich nowych, autorskich planach. Co szykuje dla widzów Polsatu? Dowiedz się więcej!
Polsat oficjalnie potwierdził, że już 1 marca na antenę powróci „Awantura o kasę”. Kultowy teleturniej, prowadzony przez Krzysztofa Ibisza, będzie emitowany w każdą sobotę i niedzielę o 17:30, a widzowie mogą spodziewać się jeszcze większej dawki emocji. W odpowiedzi na ogromne zainteresowanie jesiennym powrotem teleturnieju, stacja zwiększyła liczbę odcinków – z 18 w edycji jesiennej do aż 22 w wiosennej ramówce.
„Awantura o kasę” to nie tylko teleturniej, ale prawdziwa rozrywka na najwyższym poziomie. W tym sezonie twórcy zapowiadają zaskakujące pytania, które mogą na stałe zapisać się w pamięci widzów. Czy któraś z drużyn będzie w stanie pokonać Mistrzów z poprzedniego sezonu? Wszystko zależy od refleksu, strategii i zimnej krwi, które są kluczowe w rywalizacji.
Na graczy czekają legendarne złote skrzynki, pełne wyjątkowych nagród. Od sztabek złota, przez skutery, samochody, aż po symbolicznego kiszonego ogórka – każda z drużyn ma szansę zdobyć coś, co zaskoczy nie tylko rywali, ale także widzów przed telewizorami. Jak zawsze, Krzysztof Ibisz, z humorem i charakterystyczną charyzmą, zadba o napięcie i dobrą zabawę.
Zainteresowanie udziałem w programie przerosło najśmielsze oczekiwania. Na castingi zgłosiło się aż 5 000 drużyn, co tylko potwierdza, że „Awantura o kasę” niezmiennie cieszy się popularnością. Casting wciąż trwa, więc każdy, kto chce spróbować swoich sił w rywalizacji, ma jeszcze szansę dołączyć do ekipy.
Teleturniej niezmiennie prowadzi ikona polskiej telewizji – Krzysztof Ibisz. W rozmowie z fanami na Instagramie zdradził, że jest nie tylko twarzą programu, ale także jego współtwórcą. Wspomniał również o swojej przeszłości w TVN, gdzie prowadził teleturniej „Wszystko albo nic”.
„Jestem współautorem Awantury o kasę i prowadzę ten program. Mój był także teleturniej „Wszystko albo Nic” w TVN’ie, którego byłem również prowadzącym więc to się dzieje” – napisał prezenter, odpowiadając na pytania fanów.
POLECAMY: SZOK! Sara James rezygnuje z walki o Eurowizję, znamy prawdziwy powód jej decyzji: “Chciałabym także przeprosić”
Krzysztof Ibisz poprowadzi nowy program w Polsacie? Znamy zaskakujące szczegóły!
Podczas wspomnianego Q&A Ibisz podzielił się także swoją wizją na autorski program, który mógłby trafić na antenę Polsatu. Zdradził, że marzy o wieczornym magazynie telewizyjnym, który miałby być jego autorskim projektem.
Moim marzeniem jest autorski telewizyjny magazyn wieczorny. Pracuję nad tym – napisał tajemniczo, rozbudzając ciekawość fanów.
Czy Edward Miszczak, dyrektor programowy Polsatu, da zielone światło na realizację tego projektu? Na razie pozostaje to tajemnicą, ale jedno jest pewne – Krzysztof Ibisz wciąż zaskakuje i ma wiele do zaoferowania polskiej telewizji.
Tymczasem fani nie mogą doczekać się zarówno powrotu „Awantury o kasę”, jak i kolejnych planów jednego z najbardziej lubianych prezenterów w kraju. Wiosną Krzysztof Ibisz będzie także gospodarzem tanecznego show „Taniec z Gwiazdami” oraz porannego pasma „Halo tu Polsat”. Co więcej, w obu produkcjach towarzyszyć mu będzie charyzmatyczna Paulina Sykut-Jeżyna, z którą tworzy uwielbiany przez widzów duet.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Mołek dołącza do programu „Taniec z Gwiazdami” – wiemy, kto wyprzedził stację Polsat w ogłoszeniu nowego uczestnika
A Wy lubicie Krzysztofa Ibisza? Jaki program z jego udziałem oglądacie najczęściej?




źródło / fot. – informacja prasowa Telewizja Polsat
SJ
news
Skolim ma DOŚĆ koncertów? Wokalista podjął decyzję
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od miesięcy funkcjonuje na najwyższych obrotach. Setki koncertów, kolejne biznesowe projekty i intensywna obecność w mediach sprawiły, że jego kalendarz praktycznie nie ma wolnych miejsc. Teraz wokalista zdradził, kiedy w końcu zamierza zwolnić tempo. Dowiedz się więcej!
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od kilku lat należy do grona najpopularniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. Artysta nazywany przez fanów „królem latino” regularnie pojawia się na listach przebojów, a jego koncerty przyciągają tysiące osób. Wokalista nie ogranicza się jednak wyłącznie do muzyki. Równolegle rozwija kolejne biznesowe przedsięwzięcia i coraz mocniej buduje markę osobistą.
Lista projektów Konrada Skolimowskiego w ostatnich miesiącach wyraźnie się rozrosła. Artysta angażuje się między innymi w produkcję perfum, autorskie produkty spożywcze, bieliznę oraz napoje bezalkoholowe. „Król Latino” konsekwentnie tworzy więc biznesowe imperium wykraczające poza scenę, a kolejne pomysły wymagają od niego jeszcze większego zaangażowania i czasu.
Teraz jednak wygląda na to, że organizm domaga się odpoczynku. Podczas transmisji na TikToku Konrad Skolimowski zdradził, że od zakończenia niezwykle intensywnego okresu koncertowego dzieli go już tylko dziewięć dni. Wokalista przyznał, że ostatnie miesiące były wyjątkowo wymagające, a jego życie praktycznie cały czas podporządkowane było występom, podróżom i kolejnym zobowiązaniom.
POLECAMY: Roxie Węgiel już tak nie wygląda. Nowy kolor włosów to dopiero początek
Skolim kończy z koncertowaniem? Podjął decyzję
Kalendarz Skolima trudno nazwać typowym. Artysta przyznał, że zdarzają mu się dni, podczas których musi zagrać dwa, a nawet trzy koncerty. Przy takiej częstotliwości występów każdy dojazd, przygotowanie i powrót ze sceny stają się kolejnym elementem ogromnej logistycznej układanki. Nic więc dziwnego, że po zakończeniu koncertowego maratonu wokalista marzy przede wszystkim o śnie.
W trakcie transmisji Skolim opowiedział również o tym, jak zmieniała się liczba jego koncertów na przestrzeni ostatnich lat. Wspomniał o początkach swojej intensywnej działalności scenicznej i o tym, jak szybko popularność jego muzyki przełożyła się na liczbę występów.
“9 dni mi zostało intensywnego koncertowania. Przyznam się szczerze, że był to mocny czas. Nawiązując, że gram to od sześciu lat praktycznie, bo zacząłem grać mniej więcej w 2020 roku i myślę, że zagrałam około stu koncertów. Ten 2021 rok był około pandemiczny, miałem piosenkę “Moja dama”, to już zacząłem grywać, a 2022 rok “Wyglądasz idealnie” i był ogień po 280, 350, 400 aż po 503 koncerty. W tym roku też podobny wynik” – powiedział na TikToku.
Warto przypomnieć, że intensywny grafik Skolima nie był jedynym wyzwaniem, z którym musiał mierzyć się w ostatnim czasie. Wokalista doznał urazu nogi po upadku ze sceny. Mimo kontuzji nie zdecydował się jednak na dłuższą przerwę i przez pewien czas pojawiał się przed publicznością nawet z nogą w gipsie.
Teraz wszystko wskazuje na to, że po miesiącach funkcjonowania na najwyższych obrotach Skolim w końcu będzie miał okazję zwolnić. Sam zapowiedział, że po zakończeniu koncertowego maratonu zamierza po prostu odpocząć i nadrobić zaległości w śnie. W jego przypadku nie chodzi więc o luksusowy urlop czy egzotyczną podróż, ale o coś znacznie prostszego — spokojny sen bez budzika.
“Bardzo wam dziękuję, jesteście przekozaki, bardzo się cieszę. Jeszcze 9 dni, a potem mam wrażenie, że wyśpię się (…) na pewno z 31 sierpnia na 1 września śpię bez limitu. Proszę do mnie nie dzwonić, nie budzić mnie będę spał do 14” – stwierdził król latino.
Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na scenie, a jego charakterystyczne latynoskie rytmy i imprezowe hity zapewniły mu ogromną popularność. „Kamikadze”, „Temperatura”, „Nie dzwoń do mnie mała” czy „Wyglądasz idealnie” stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych utworów w jego repertuarze. W samym okresie wakacyjnym wokalista miał stanąć na scenie ponad 500 razy.
Po takim maratonie trudno się więc dziwić, że Konrad Skolimowski odlicza dni do końca intensywnego grania. Dziewięć dni może wydawać się niewielkim okresem, ale dla artysty, który przez całe lato funkcjonuje niemal bez przerwy, będzie to ostatni etap wyjątkowo wyczerpującego sezonu. Wszystko wskazuje na to, że gdy nadejdzie 1 września, „król Latino” na chwilę wyłączy telefon, odłoży koncertowy mikrofon i po prostu… pójdzie spać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Kożuchowska bez makijażu. Tak wygląda na wakacjach. Zaskoczeni?
Skolim przesadza z taką ilością koncertów? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Roxie Węgiel już tak nie wygląda. Nowy kolor włosów to dopiero początek
Roksana Węgiel po raz kolejny zaskoczyła swoich fanów. Wokalistka pokazała na Instagramie nową odsłonę swojego wizerunku, a uwagę natychmiast przyciągnęły jej długie, błękitne włosy oraz bardzo odważna stylizacja. Fani nie kryli zachwytu. Dowiedz się więcej!
Roksana Węgiel od dłuższego czasu konsekwentnie umacnia swoją pozycję na polskiej scenie muzycznej. Wokalistka niedawno wydała nowy album „Błękit”, który spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy. Artystka nie zwalnia jednak tempa i intensywnie koncertuje w całej Polsce, promując premierowy materiał oraz spotykając się podczas występów z tysiącami swoich fanów.
Ostatnie miesiące są dla Roksany Węgiel wyjątkowo intensywne. Wokalistka regularnie pojawia się na największych muzycznych wydarzeniach i festiwalach, a jej nowe utwory coraz częściej wybrzmiewają ze scen przed ogromną publicznością. Podczas koncertów fani chętnie śpiewają razem z nią, pokazując, że nowa era w karierze artystki spotkała się z dużym zainteresowaniem.
Tym razem jednak Roksana Węgiel postanowiła przyciągnąć uwagę nie tylko muzyką. Na Instagramie opublikowała serię zmysłowych kadrów, na których zaprezentowała się w zupełnie nowej odsłonie. Największą niespodzianką okazała się fryzura – wokalistka ma na zdjęciach długie, proste i intensywnie błękitne włosy.
POLECAMY: Małgorzata Kożuchowska bez makijażu. Tak wygląda na wakacjach. Zaskoczeni?
Roxie Węgiel przeszła zaskakującą metamorfozę
Wszystko wskazuje na to, że błękitna fryzura jest jedynie peruką, jednak efekt okazał się na tyle wyrazisty, że natychmiast zwrócił uwagę obserwatorów. Roksana Węgiel najwyraźniej doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak mocno można wykorzystać wygląd do budowania muzycznej ery. Tym razem kolor włosów idealnie współgra bowiem z tytułem jej najnowszego albumu.
Pod postem bardzo szybko pojawiła się lawina pozytywnych komentarzy. Fani zachwycali się zarówno samą fryzurą, jak i całym wizerunkiem artystki. Wiele osób zwracało uwagę na to, że błękitne włosy wyjątkowo dobrze komponują się z jej urodą i charakterem nowej muzycznej odsłony.
“Ślicznie wyglądasz; Roxie czad!; Możesz w tej peruce występować zawsze; Jesteś jak syrenka; Tobie to we wszystkim ładnie” – pisali fani w social mediach.
Na fryzurze jednak się nie skończyło. Roksana Węgiel zadbała o to, by cała stylizacja była spójna i mocno nawiązywała do jej obecnego wizerunku. Wokalistka postawiła na czarną, dopasowaną skórzaną kurtkę z wyraźnymi suwakami i gorsetowym sznurowaniem. Całość uzupełniła legginsami ozdobionymi srebrnymi, metalowymi nitami oraz ciemnymi botkami.
Tak mocny zestaw doskonale współgra z błękitnymi włosami i tworzy zdecydowanie bardziej drapieżny wizerunek artystki. Roksana Węgiel po raz kolejny pokazuje, że nie boi się eksperymentować ze swoim wyglądem i dostosowywać go do kolejnych etapów swojej kariery. Tym razem postawiła na połączenie kobiecości, rockowego charakteru i mocnych kolorystycznych akcentów.
Nie jest również przypadkiem, że właśnie błękit znalazł się w centrum tej stylizacji. Roksana Węgiel od pewnego czasu intensywnie promuje swój najnowszy album „Błękit”, dlatego kolor stał się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jej obecnej ery. Wokalistka zdaje się konsekwentnie budować wokół płyty cały świat wizualny, w którym muzyka, moda i wizerunek tworzą jedną spójną całość.
Wygląda więc na to, że Roksana Węgiel nie zamierza jeszcze kończyć swojej „błękitnej ery”. Nowa fryzura, odważna stylizacja i kolejne koncerty są częścią promocji albumu, który zajmuje obecnie ważne miejsce w jej karierze. Fani najwyraźniej są zachwyceni kierunkiem, w którym podąża artystka, a jej najnowsze zdjęcia tylko potwierdzają, że era „Błękitu” dopiero się rozkręca.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obowiązkowe napiwki? Bosacka NIE WYTRZYMAŁA po słowach Mateusza Gesslera
Jak Wam się podoba nowa Roxie Węgiel? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Małgorzata Kożuchowska bez makijażu. Tak wygląda na wakacjach. Zaskoczeni?
Małgorzata Kożuchowska od lat zachwyca elegancją i perfekcyjnym wizerunkiem, ale tym razem postanowiła pokazać fanom znacznie bardziej naturalną stronę. Aktorka wybrała się do Portugalii i opublikowała serię wakacyjnych zdjęć, na których wygląda zupełnie inaczej niż podczas branżowych wydarzeń. Dowiedz się więcej!
Małgorzata Kożuchowska od lat uchodzi za jedną z najlepiej ubranych i najbardziej stylowych polskich aktorek. Jej publiczny wizerunek kojarzy się z klasą, elegancją i ogromną dbałością o szczegóły. Na czerwonych dywanach aktorka niemal zawsze pojawia się w dopracowanych stylizacjach, perfekcyjnej fryzurze i charakterystycznym makijażu. Nic więc dziwnego, że jej kolejne kreacje często są szeroko komentowane przez fanów i media.
Aktorka od dekad pozostaje również jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd polskiej sceny. Przez lata stworzyła wiele popularnych ról, dzięki którym zyskała ogromne grono wiernych widzów. W ostatnim czasie ponownie znalazła się w centrum zainteresowania za sprawą występu w serialu „Aniela” Netfliksa oraz powrotu do jednej ze swoich najbardziej kultowych postaci, czyli Natalii Boskiej w „Rodzince.pl”.
Na swoim koncie Małgorzata Kożuchowska ma również role w takich produkcjach jak „M jak miłość”, „Druga szansa”, „Motyw” czy „Listy do M”. Przez lata konsekwentnie budowała swoją pozycję, stając się jedną z najbardziej wszechstronnych i cenionych polskich aktorek. Tym razem jednak uwagę fanów przyciągnęło nie jej aktorstwo, a zupełnie inna kwestia.
POLECAMY: Obowiązkowe napiwki? Katarzyna Bosacka NIE WYTRZYMAŁA po słowach Mateusza Gesslera
Kożuchowska pokazała kadry z wakacji
W ostatnich dniach sierpnia Małgorzata Kożuchowska wybrała się do Portugalii. Aktorka odwiedziła między innymi Obidos, Nazare i Lizbonę, a także spędziła czas nad Oceanem Atlantyckim. Jak przyznała w mediach społecznościowych, kraj zrobił na niej ogromne wrażenie i nie wyklucza, że będzie tam wracać.
“Odkryłam miejsce, do którego będę wracać! Portugalia mnie ponownie oczarowała! Serdecznością ludzi, klimatem, widokami, jedzeniem! Było tak, jak lubię: pysznie, pięknie i na luzie! Obidos, Nazare, Lizbona, Ocean Atlantycki i te fale…” – napisała.
Aktorka podzieliła się z obserwatorami sielskimi kadrami z wyjazdu. Nie zabrakło pięknych widoków, portugalskich uliczek i nadmorskiego klimatu. Jednak tym razem to nie tylko miejsce, które odwiedziła Kożuchowska, wzbudziło zainteresowanie internautów. Fani zwrócili uwagę również na samą aktorkę.
Małgorzata Kożuchowska zdecydowała się bowiem pokazać w znacznie bardziej codziennej odsłonie. Gwiazda, którą zwykle oglądamy w perfekcyjnie przygotowanych stylizacjach, podczas oficjalnych wydarzeń czy na czerwonych dywanach, tym razem postawiła na wakacyjny luz. Naturalniejszy wygląd doskonale pasował do atmosfery portugalskiego urlopu i beztroskich chwil nad oceanem.
Taka odsłona aktorki może być dla części fanów zaskoczeniem, ponieważ Kożuchowska przez lata przyzwyczaiła odbiorców do bardzo charakterystycznego, eleganckiego stylu. Jej wizerunek jest niezwykle konsekwentny, dlatego każde zdjęcie pokazujące ją w bardziej prywatnej i swobodnej wersji szybko przyciąga uwagę. Tym razem aktorka pokazała, że również podczas wakacji potrafi całkowicie odciąć się od zawodowego blasku fleszy.
Wakacyjny odpoczynek nie potrwa jednak wiecznie. Już niebawem Małgorzata Kożuchowska ponownie pojawi się na ekranach, a jej fani z pewnością czekają na kolejne spotkanie z Natalią Boską. Nowa seria „Rodzinki.pl” z udziałem aktorki zadebiutuje 12 września o godz. 20:00 na antenie TVP2. Wszystko wskazuje więc na to, że po portugalskim urlopie Kożuchowska wróci do pracy i ponownie dostarczy widzom emocji przed telewizorami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim BRONI Martyniuka? Wokalista ostro reaguje na aferę z Jackiem Kawalcem
Cenicie Małgorzatę Kożuchowską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Obowiązkowe napiwki? Bosacka NIE WYTRZYMAŁA po słowach Gesslera
Temat napiwków ponownie wywołał gorącą dyskusję. Tym razem wszystko za sprawą mocnych słów Mateusza Gesslera, który uważa, że dodatkowe wynagrodzenie dla obsługi powinno być obowiązkiem każdego gościa restauracji. Na jego stanowisko zdecydowała się odpowiedzieć Katarzyna Bosacka, a jej słowa mogą zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
Kwestia napiwków od lat dzieli Polaków. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostawienie dodatkowego wynagrodzenia dla kelnera jest mocno zakorzenione w kulturze, w Polsce napiwek wciąż traktowany jest przede wszystkim jako dobrowolny wyraz uznania za dobrą obsługę. Jedni uważają, że należy go zostawiać niemal zawsze, inni są zdania, że klient powinien sam decydować, czy i ile pieniędzy chce dodatkowo przekazać pracownikom lokalu.
Głos w tej dyskusji zabrał ostatnio Mateusz Gessler w rozmowie z Pudelkiem. Restaurator, który od lat związany jest z branżą gastronomiczną, podczas ramówki Polsatu opowiedział o własnych doświadczeniach z pracy w restauracji. Podkreślił, że sam doskonale zna realia pracy zarówno na kuchni, jak i na sali, dlatego napiwki mają dla niego szczególne znaczenie.
„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.
Na tym jednak Mateusz Gessler nie poprzestał. Restaurator zdecydował się na znacznie bardziej stanowczą opinię dotyczącą tego, jak jego zdaniem powinni zachowywać się klienci restauracji. W jego ocenie napiwek nie powinien być wyłącznie kwestią indywidualnej decyzji gościa, ale stałym elementem wizyty w lokalu gastronomicznym.
„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.
POLECAMY: Skolim BRONI Martyniuka? Wokalista ostro reaguje na aferę z Jackiem Kawalcem
Katarzyna Bosacka odpowiada na pomysł Gesslera
Wypowiedź Mateusza Gesslera szybko zwróciła uwagę Katarzyny Bosackiej. Ekspertka zajmująca się tematyką konsumencką przyznała, że doskonale rozumie trudną sytuację osób pracujących w gastronomii. Ma również wśród znajomych restauratorów i od lat obserwuje pracę osób zatrudnionych w restauracjach. Mimo to nie zgodziła się z twierdzeniem, że napiwek powinien być obowiązkowy.
Katarzyna Bosacka podkreśliła, że sama zostawia dodatkowe pieniądze wtedy, kiedy rzeczywiście jest zadowolona z poziomu obsługi. Jej zdaniem napiwek powinien pozostać formą dobrowolnego podziękowania, a nie obowiązkową opłatą, której klient nie może uniknąć. Szczególnie mocno zwróciła uwagę na sytuacje, w których dodatkowa opłata za obsługę jest już doliczona do rachunku.
„Choć zdanie Mateusza szanuję, to jednak się z nim nie zgadzam. Napiwki zostawiam zawsze w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani” – czytamy na Instagramie.
To właśnie kwestia tak zwanego ukrytego serwisu wydaje się najbardziej irytować Katarzynę Bosacką. Jej zdaniem klient powinien mieć jasną informację o wszystkich dodatkowych kosztach jeszcze przed dokonaniem zamówienia. Jeśli opłata za obsługę zostaje doliczona do rachunku bez wyraźnego komunikatu, gość może nieświadomie zostawić kolejny napiwek, sądząc, że wcześniejsza kwota obejmowała wyłącznie koszt zamówionych dań i napojów.
W swoim wpisie Bosacka zwróciła również uwagę na presję, jaką restauracje mogą wywierać na klientów. Jej zdaniem napiwek powinien wynikać z satysfakcji z obsługi, a nie z poczucia obowiązku czy zakłopotania przy płaceniu rachunku. Jeśli klient ma wrażenie, że jest zmuszany do dodatkowej opłaty, może to przynieść restauracji skutek zupełnie odwrotny od zamierzonego.
„U mnie presja wywierana w ten sposob na kliencie działa odwrotnie proporcjonalnie do apetytu na tę konkretną restaurację” – zakończyła.
Wypowiedzi Mateusza Gesslera i Katarzyny Bosackiej pokazują, że kwestia napiwków wciąż nie ma jednej oczywistej odpowiedzi. Z jednej strony pracownicy gastronomii często liczą na dodatkowe wynagrodzenie, które może stanowić istotną część ich zarobków. Z drugiej strony klienci chcą mieć pewność, że sami decydują o tym, czy nagrodzą obsługę za dobrze wykonaną pracę. Jedno pozostaje pewne – słowa restauratora i odpowiedź Bosackiej ponownie rozpaliły dyskusję o tym, gdzie kończy się dobry zwyczaj, a zaczyna obowiązek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza
Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuKolejny TRANSFER z Polsatu do TVN? Właśnie dostał nową fuchę
-
news4 dni temuMartyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują
-
showbiz2 dni temuŻona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa
-
news4 dni temuAnna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę
-
news2 dni temuNatasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt
-
news3 dni temuJanja Lesar nie ukrywa poczucia winy. Wszystko przez związek z Zillmann?
-
showbiz2 dni temuWiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie
-
news2 dni temuPoruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie

Dodaj komentarz