Śledź nas

news

„Farma 5”: Kolejna eliminacja. Co wydarzyło się w 25. odcinku?

Opublikowano

w dniu

Wczorajszy odcinek piątej edycji „Farmy” dostarczył widzom wielu emocji, jakich długo nie widziano. Konflikty między uczestnikami osiągnęły nowy poziom, a Lamia po raz kolejny zaskoczyła swoją postawą. Dowiedz się więcej o tym, co wydarzyło się w najnowszym, 25 odcinku programu!

„Farma” od czterech lat pozostaje jednym z najmocniejszych reality-show Polsatu. Format, w którym uczestnicy porzucają wygody codzienności i trafiają do surowego gospodarstwa bez internetu, kontaktu z bliskimi i podstawowych udogodnień, niezmiennie przyciąga setki tysięcy widzów. To właśnie bezlitosne warunki, ciężka fizyczna praca i nieustanna presja psychiczna sprawiają, że program stał się prawdziwym telewizyjnym fenomenem. Nowa edycja trwa już ponad miesiąc, a emocje rosną z każdym kolejnym dniem.

We wczorajszym odcinku Lamia wciąż nie mogła pogodzić się z porażką w poprzednim pojedynku, co natychmiast wzbudziło napięcie wśród farmerów. Jej decyzja, by odmówić podania ręki Akselowi, złamała niepisane zasady gry i wywołała falę komentarzy wśród uczestników i internautów.

“Nie podanie ręki to jest cios poniżej pasa. Nawet jeżeli się nie lubimy, to szacunek do drugiego człowieka powinno się mieć w każdej chwili. Aksel jest o połowę młodszy, a pokazał większą klasę. Sorry Lamia” – wyznała wczoraj Agnieszka.

Lamia tłumaczyła swoje zachowanie tym, że była wielokrotnie nominowana i czuła presję ze strony rywali.

“W związku z tym, że mnie non stop mnie nominuje i non stop chce mi jechać po moim karku, to stwierdziłam, że po prostu nie przybiję mu tej piątki” – mówiła Lamia.

Już niedługo później Lamia znowu znalazła się w centrum uwagi. W geście buntu odmówiła współpracy przy codziennych obowiązkach, co spotkało się z frustracją innych farmerów. Nawet przypomnienia od farmera tygodnia nie zrobiły na niej wrażenia, a sam uczestnik ostatecznie stwierdził, że „Lamia zachowuje się jak bachor” i dał za wygraną.

Napięcie osiągnęło kolejny poziom podczas starcia Lamia z Andrzejem. Kiedy farmer tygodnia próbował zmusić ją do wykonania obowiązków, Lamia szydziła z jego zachowania w rozmowie z Ewą. Andrzej natychmiast zareagował, przypominając jej o zasadach obowiązujących na farmie i konsekwencjach wcześniejszego pojedynku z Akslem.

“Weź się zamknij! Nie denerwuj mnie” – wykrzyczała Lamia.

“Zapie***asz! Mam nadzieję, że będziesz tu lepsza niż na rywalizacji” – skwitował Andrzej.

Konfrontacja zakończyła się prowokacyjnym gestem Lamia, która pokazała środkowy palec swojemu rywalowi. Produkcja zadecydowała, by scena została ocenzurowana ikonką… marchewki.

Kiedy na farmie pojawiły się siostry Krawczyńskie, przyszedł czas na kolejny pojedynek o miejsce w domu. Karolina i Wojtek zmierzyli się w strzelaniu warzywami z procy na dryfującej platformie. Każdy z uczestników miał po 30 strzałów, a zwycięzcą okazał się Wojtek wynikiem 10:8. Tym samym Karolina wróciła do stodoły, stając w obliczu kolejnej nominacji do pojedynku „nagłej śmierci”.

POLECAMY: Wpadka w „Kocham Cię Polsko”? Anna Mucha nie wytrzymała [WIDEO]

Co wydarzyło się w dzisiejszym, 25 odcinku?

W dzisiejszym odcinku nowy dzień na farmie rozpoczął się od porannego obrządku, który szybko przerodził się w rozmowy o nadchodzącym pojedynku. Farmerzy zaczęli baczniej przyglądać się sobie nawzajem, szukając słabych punktów i potencjalnych rywali, co wzmogło napiętą atmosferę.

Cierpliwość grupy została wystawiona na ciężką próbę, gdy Ewa nie sprostała codziennym obowiązkom, wywołując coraz większą frustrację reszty uczestników. W powietrzu zawisły pytania, czy nadszedł moment, by ktoś nazwał rzeczy po imieniu i jasno wskazał osoby, które nie wywiązują się ze swoich obowiązków.

Farmer Tygodnia, czyli Andrzej stanął przed trudną decyzją – miał nominować osobę, która według niego była „bezużyteczną parą rąk”. Wskazał na Lamię, która po raz trzeci stanęła do walki o być albo nie być w programie. Lamia później musiała wskazać osobę z którą zawalczy w “pojedynku nagłej śmierci”, wybór padł na Ewę. Obie uczestniczki musiały wykonać dość skomplikowane zadanie, z którym nieco gorzej poradziła sobie Lamia, która musiała opuścić program.

Gdy zapadł zmrok, mieszkańcy stodoły przenieśli się do domu, rozpoczynając nowy etap gry. Spokój okazał się jednak tylko pozorny – rozpoczynał się kolejny tydzień pełen pojedynków, w którym każdy ruch mógł mieć kluczowe znaczenie. Kto przetrwa pierwsze starcie i jak zmienią się relacje między farmerami? Jedno jest pewne – emocje dopiero się rozkręcają.

Kolejne dni pokażą, kto naprawdę potrafi odnaleźć się w trudnych warunkach i wytrzymać presję. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie, a widzowie mogą spodziewać się jeszcze większych zwrotów akcji w nadchodzących odcinkach. Program można oglądać od poniedziałku do czwartku o 20:30, a w piątki w ramach „Finałów tygodnia” o 19:55.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Przetakiewicz komentuje rozwód Michała Wiśniewskiego. Te słowa dają do myślenia

Komu kibicujecie na “Farmie”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Ilona i Milena Krawczyńskie (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Lamia (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Uczestnicy (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Andrzej (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Henryk (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Siostry Krawczyńskie (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Kuba Wojewódzki zakpił z Cichopek i Kurzajewskiego. Wspomniał o Jacku Kurskim

Opublikowano

w dniu

przez

Kuba Wojewódzki po raz kolejny nie gryzł się w język. Tym razem showman postanowił skomentować głośne odejście Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego z Polsatu, a przy okazji wrócił do ich zawodowej przeszłości. W swoim stylu wykorzystał kilka słów, by wyjątkowo dosadnie podsumować sytuację. Dowiedz się więcej!

Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski związali się z Polsatem wraz ze startem śniadaniówki „Halo tu Polsat”. Para pojawiła się na antenie 31 sierpnia 2024 roku, dzień po premierze programu. Dla obojga był to kolejny ważny etap zawodowy po latach spędzonych w Telewizji Polskiej.

Wcześniej Cichopek i Kurzajewski przez długi czas byli związani z „Pytaniem na śniadanie”. To właśnie tam ich zawodowa współpraca z czasem przerodziła się również w relację prywatną. Po przejściu do Polsatu para szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych par prowadzących weekendowe wydania programu.

Przez kolejne miesiące Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski wspólnie rozmawiali z zaproszonymi gośćmi, komentowali bieżące wydarzenia i współtworzyli śniadaniówkę, która miała konkurować z innymi tego typu formatami. Ich obecność na antenie od początku wzbudzała duże zainteresowanie widzów, a każde pojawienie się pary było szeroko komentowane.

Niespodziewanie okazało się jednak, że ich przygoda z Polsatem dobiegła końca. Dwa tygodnie temu Cichopek i Kurzajewski opublikowali wspólne oświadczenie, w którym poinformowali, że wraz z wygaśnięciem dotychczasowego kontraktu zdecydowali się zakończyć współpracę ze stacją.

“Pragniemy poinformować, że wraz z wygaśnięciem dotychczasowego kontraktu podjęliśmy decyzję o zakończeniu naszej współpracy z telewizją Polsat. Czas spędzony w stacji był dla nas niezwykle cennym doświadczeniem i ważnym przystankiem w dotychczasowej karierze zawodowej. Jesteśmy wdzięczni za zaufanie, wspólną pracę oraz możliwość współtworzenia projektów, które na stałe wpisały się w codzienność naszych Widzów” – napisali w oświadczeniu.

Po ogłoszeniu decyzji niemal natychmiast pojawiły się pytania o dalsze zawodowe plany pary. Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski nie zdradzili wówczas szczegółów dotyczących kolejnych projektów. Zamiast tego skupili się na odpoczynku i ostatnie tygodnie spędzili w Grecji, gdzie korzystali z wakacyjnej przerwy.

W tym samym czasie Polsat zaprezentował swoją jesienną ramówkę, już bez Cichopek i Kurzajewskiego. Para w mediach społecznościowych publikowała natomiast zdjęcia z wyjazdu. Choć ich pożegnanie ze stacją przebiegło w serdecznej atmosferze, a sami zainteresowani podkreślali chęć rozwijania autorskich projektów, ich decyzja szybko stała się przedmiotem licznych komentarzy.

POLECAMY: Obowiązkowe napiwki w restauracjach? Mateusz Gessler wywołał BURZĘ

Kuba Wojewódzki WBIJA SZPILĘ Kurzopkom

Do sytuacji postanowił odnieść się również Kuba Wojewódzki. Showman znany z bezkompromisowych komentarzy wykorzystał swój autorski felieton na łamach tygodnika „Polityka”, aby w charakterystyczny dla siebie sposób skomentować zawodowe losy małżeństwa.

Wojewódzki nawiązał przy tym do wypowiedzi dyrektora programowego Polsatu Edwarda Miszczaka. Szef stacji, komentując odejście Cichopek i Kurzajewskiego, miał stwierdzić: „Kiedyś źle wybrali i płacą za to cenę”. Te słowa stały się dla showmana punktem wyjścia do znacznie bardziej kąśliwej uwagi.

„Kiedyś źle wybrali i płacą za to cenę” — to Edward Miszczak o odejściu Cichopek i Kurzajewskiego z Polsatu. Trafna diagnoza. Miłość ma swoje konsekwencje. Zwłaszcza ta do Jacka Kurskiego” – napisał Wojewódzki.

W ten sposób Kuba Wojewódzki wprost nawiązał do okresu, gdy Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski pracowali w Telewizji Polskiej za czasów poprzednich władz. Jego komentarz szybko zwrócił uwagę, ponieważ zamiast skupić się wyłącznie na zakończeniu współpracy pary z Polsatem, showman przypomniał ich wcześniejszą karierę i decyzje zawodowe.

Słowa Wojewódzkiego są tym bardziej wymowne, że małżonkowie w swoim pożegnaniu z Polsatem nie wdawali się w żadne konflikty i nie ujawniali kulis rozstania. Ich komunikat był spokojny i pełen podziękowań. Tymczasem felietonista postanowił spojrzeć na całą sytuację z zupełnie innej perspektywy, wykorzystując ją do przypomnienia jednego z najbardziej komentowanych etapów ich kariery.

Na razie Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski nie odpowiedzieli publicznie na słowa Kuby Wojewódzkiego. Nie wiadomo również, gdzie para pojawi się w kolejnych miesiącach i czy ich zapowiadane autorskie projekty szybko ujrzą światło dzienne. Jedno jest pewne – ich odejście z Polsatu zakończyło jeden rozdział, ale jednocześnie otworzyło kolejny, który już teraz wzbudza ogromne zainteresowanie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę

Wolisz: Kubę Wojewódzkiego czy Kasię Cichopek? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Kasia Cichopek i Maciej Kurzajewski (fot. screen Facebook Katarzyna Cichopek)
Kuba Wojewódzki (fot. screen YouTube TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Obowiązkowe napiwki w restauracjach? Mateusz Gessler wywołał BURZĘ

Opublikowano

w dniu

przez

Mateusz Gessler nie zamierza owijać w bawełnę. Znany restaurator wprost powiedział, co sądzi o zostawianiu napiwków w restauracjach i zdradził, dlaczego sam zawsze dzieli się dodatkowymi pieniędzmi z obsługą. Jego słowa mogą wywołać gorącą dyskusję. Dowiedz się więcej!

Mateusz Gessler to jeden z najbardziej rozpoznawalnych restauratorów w Polsce. Szef kuchni, etatowy kucharz programu „Halo tu Polsat” i były juror „MasterChef Junior” od lat działa w branży gastronomicznej, a doświadczenie zdobywał nie tylko jako kucharz, ale również jako pracownik sali. To właśnie te doświadczenia sprawiły, że jego podejście do napiwków jest wyjątkowo stanowcze.

Branżę kulinarną Mateusz Gessler zna zresztą od podszewki. Jest synem restauratora Adama Gesslera, a jego najbliższą ciotką jest Magda Gessler, jedna z najbardziej znanych postaci polskiej gastronomii. Sam Mateusz od lat rozwija własny biznes i prowadzi kilka restauracji w różnych miejscach Polski.

Wśród lokali związanych z Gesslerem znajdują się między innymi Warszawa Wschodnia, Ćma, Warszawski Sen oraz Dock 19 w Warszawie, a także BERGO w Szklarskiej Porębie. Restaurator doskonale wie więc, jak wygląda codzienna praca osób zatrudnionych w gastronomii i z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się pracownicy.

Temat napiwków powraca w Polsce regularnie i od lat budzi sporo emocji. Dla jednych dodatkowa kwota pozostawiona kelnerowi jest naturalnym sposobem docenienia dobrej obsługi. Inni uważają natomiast, że napiwek powinien być wyłącznie dobrowolnym gestem, a nie obowiązkiem klienta.

POLECAMY: Anna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę

Obowiązkowe napiwki? Mateusz Gessler mówi wprost

W rozmowie z reporterką Pudelka Mateusz Gessler zdradził, jakie stanowisko zajmuje w tym sporze. Restaurator nie ukrywa, że sam zawsze zostawia napiwek, a jego decyzja ma bardzo osobiste podłoże.

„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.

Wspomnienia z czasów, gdy sam pracował na sali, sprawiają, że Gessler patrzy na napiwki zupełnie inaczej niż osoby, które nigdy nie miały do czynienia z pracą w gastronomii. Dla niego dodatkowe pieniądze nie są jedynie symbolicznym podziękowaniem za obsługę. Jak podkreśla, w przeszłości realnie wpływały na jego sytuację życiową.

Restaurator poszedł jednak o krok dalej i jasno powiedział, czego jego zdaniem powinni spodziewać się pracownicy restauracji. Mateusz Gessler uważa, że napiwek powinien być czymś więcej niż dobrowolnym dodatkiem pozostawianym według uznania klienta.

„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.

To właśnie ta deklaracja może wywołać największe emocje. Stwierdzenie, że napiwek „powinien być obowiązkiem”, stoi bowiem w kontrze do opinii osób, które uważają, że klient powinien sam decydować, czy i ile dodatkowo zapłaci za obsługę. Mateusz Gessler nie pozostawia jednak wątpliwości, że z perspektywy osoby znającej gastronomię od środka napiwki mają ogromne znaczenie.

Słowa restauratora z pewnością ponownie rozgrzeją dyskusję o kulturze napiwków w Polsce. Czy dodatkowe pieniądze rzeczywiście powinny być traktowane jako obowiązek każdego klienta, czy jednak pozostawać wyłącznie dobrowolnym gestem uznania? Jedno jest pewne – Mateusz Gessler w tej sprawie nie zamierza pozostawać neutralny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Opozda UDERZA w Donalda Trumpa. Padły bardzo mocne słowa

Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mateusz Gessler (fot. zdjęcie prasowe Polsat – “Para do gara. Ona mówi, on gotuje”)
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Małgorzata Socha o rywalizacji w „Azja Express”. Tak spełniła swoje marzenie?

Opublikowano

w dniu

przez

Kontynuuj czytanie

news

Anna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę

Opublikowano

w dniu

przez

Anna Kalczyńska już we wrześniu stanie przed kolejnym zawodowym wyzwaniem. Dziennikarka, która w ostatnich latach przeszła przez kilka dużych zmian w swojej karierze, właśnie otrzymała od Polsatu wyjątkowo ważne zadanie. To ruch, który może na dobre zmienić jej pozycję na telewizyjnym rynku. Dowiedz się więcej!

Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie poranki bez Anny Kalczyńskiej. Dziennikarka przez lata była jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy „Dzień dobry TVN”, a u boku Andrzeja Sołtysika stworzyła duet, który dla wielu widzów stał się stałym elementem codzienności. Jej sposób prowadzenia programu był daleki od przesadnej ekspresji – stawiała przede wszystkim na spokój, profesjonalizm i merytorykę.

Rozstanie z TVN było jednak dla Kalczyńskiej dużym zawodowym przełomem. Dziennikarka nie ukrywała, że znalazła się w momencie, w którym musiała na nowo zastanowić się nad swoją dalszą drogą. Zamiast jednak zniknąć z telewizji, zdecydowała się na krok, który dla części widzów mógł być zaskoczeniem.

Anna Kalczyńska trafiła bowiem do TVP World, gdzie jej kariera nabrała zupełnie innego charakteru. Prowadzenie programów takich jak „Face to Face” czy „World News Tonight” pozwoliło jej pokazać się z innej strony. Dziennikarka, wcześniej kojarzona przede wszystkim z formatem śniadaniowym, zaczęła pracować przy tematyce bardziej poważnej, informacyjnej i międzynarodowej.

Wydawało się, że właśnie tam znalazła swoje nowe miejsce. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Pod koniec 2025 roku Kalczyńska poinformowała, że zdecydowała się odejść z TVP World. Dla wielu osób obserwujących jej karierę była to niemała niespodzianka, ponieważ decyzja pojawiła się w momencie, gdy dziennikarka zdawała się być mocno związana z nowym zawodowym etapem.

“Tak – w grudniu podjęłam decyzję o odejściu ze stacji. Był to bardzo dobry okres w moim życiu, […] ale czas na nowe. Mimo że zostawiam za sobą dynamiczny zespół i dobre wspomnienia, tęsknię za polską publicznością. Dlatego w kwietniu spotkamy się już na nowej antenie – tym razem w języku polskim” – ogłosiła na nagraniu.

I rzeczywiście – kolejnym przystankiem okazał się Polsat. Początkowo Anna Kalczyńska dołączyła do redakcji Polsat News, gdzie miała okazję ponownie pracować w polskojęzycznym środowisku informacyjnym. Jak się jednak okazuje, był to dopiero początek znacznie większej zmiany.

POLECAMY: Joanna Opozda UDERZA w Donalda Trumpa. Padły bardzo mocne słowa

Anna Kalczyńska z AWANSAEM w Polsacie. Czym się zajmie?

Teraz wiadomo już, że Anna Kalczyńska otrzymała od stacji ogromne wyróżnienie. Od września dołączy do zespołu prowadzących główne wydanie „Wydarzeń” o godzinie 18:50. To właśnie ten serwis jest najważniejszym wydaniem informacyjnym Polsatu, dlatego powierzenie dziennikarce takiej roli trudno uznać za przypadkową decyzję.

Co ciekawe, jeszcze niedawno Kalczyńska prowadziła „Wydarzenia wieczorne” emitowane o godzinie 21:50. Jej praca i zaangażowanie najwyraźniej zostały dostrzeżone przez władze stacji. Awans do głównego wydania oznacza bowiem nie tylko większą ekspozycję, ale również wejście do grona najważniejszych twarzy informacyjnych Polsatu.

Na antenie o 18:50 Anna Kalczyńska nie będzie jednak sama. Wśród prowadzących główne „Wydarzenia” pozostaną Dorota Gawryluk, Katarzyna Zdanowicz, Igor Sokołowski oraz Marta Budzyńska. Tym samym skład serwisu zostanie poszerzony o dziennikarkę, która ma już za sobą doświadczenie zarówno w telewizji śniadaniowej, jak i w newsach.

Droga Anny Kalczyńskiej do tego miejsca pokazuje, jak mocno potrafiła zmienić kierunek swojej kariery. Od porannego studia „Dzień dobry TVN”, przez międzynarodowy TVP World, aż po redakcję Polsat News i wreszcie główne wydanie „Wydarzeń”. Jesienny awans może być dla niej jednym z najważniejszych momentów zawodowych ostatnich lat – i jednocześnie sygnałem, że Polsat ma wobec niej znacznie większe plany.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują

Brakuje Wam Anny Kalczyńskiej w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Sykut-Jeżyna, Edward Miszczak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością