Śledź nas

showbiz

Groźby śmierci wobec Edyty Pazury? Cezary Pazura nie owija w bawełnę

Opublikowano

w dniu

Jedno nagranie wystarczyło, by rozpętać prawdziwą burzę w sieci i postawić Edytę Pazurę w centrum ostrej dyskusji. Sprawa szybko wymknęła się spod kontroli, a emocje sięgnęły zenitu. Głos zabrał także Cezary Pazura, ujawniając kulisy i konsekwencje całej sytuacji. Dowiedz się więcej!

W ostatnich dniach wokół Edyty Pazury zrobiło się wyjątkowo głośno, a wszystko zaczęło się od krótkiego nagrania opublikowanego w internecie. Materiał, który początkowo miał jedynie dokumentować codzienną sytuację drogową, bardzo szybko przerodził się w temat szeroko komentowany zarówno przez internautów, jak i media.

Autorem nagrania jest twórca znany w sieci jako „Konfitura”, który od dłuższego czasu zajmuje się rejestrowaniem wykroczeń drogowych na ulicach Warszawy. Tym razem jego kamera uchwyciła moment, w którym Edyta Pazura zatrzymuje samochód na chodniku w pobliżu szkoły, do której uczęszcza jej córka.

Choć podobne sytuacje zdarzają się w wielu miejscach, to właśnie obecność znanej osoby sprawiła, że nagranie zaczęło żyć własnym życiem. Internauci natychmiast podzielili się na dwa obozy – jedni krytykowali celebrytkę za łamanie przepisów, inni zwracali uwagę na szerszy kontekst i realia panujące w okolicy szkoły.

Z relacji wynika bowiem, że problem z parkowaniem w tym miejscu nie jest nowy. Wielu rodziców, chcąc uniknąć blokowania ruchu i chaosu na drodze, decyduje się na rozwiązania, które formalnie nie są zgodne z przepisami, ale w ich ocenie pozwalają zachować większe bezpieczeństwo dzieci.

Sytuacja szybko przeniosła się na poziom bezpośredniej konfrontacji. Edyta Pazura postanowiła odnieść się do nagrania i weszła w dyskusję z jego autorem, podnosząc kwestie związane z prywatnością oraz publikowaniem materiałów, na których mogą pojawiać się dzieci i dokładna lokalizacja szkoły.

Z czasem jednak emocje zaczęły narastać, a wymiana zdań przestała mieć wyłącznie merytoryczny charakter. W trakcie rozmowy padły słowa, które jeszcze bardziej podgrzały atmosferę i sprawiły, że sprawa zaczęła być komentowana na znacznie szerszą skalę niż początkowo.

W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie Edyta Pazura opublikowała oświadczenie, w którym podkreśliła, że jej zdaniem problem wykracza poza samo parkowanie. Zwróciła uwagę na sposób działania twórców internetowych, którzy – jak twierdzi – często prowokują napięte sytuacje, a następnie publikują je w formie materiałów przyciągających uwagę widzów.

POLECAMY: Odmówił udziału w „Tańcu z Gwiazdami”. Powód daje do myślenia

Cezary Pazura komentuje całą sytuację

Do sprawy odniósł się także Cezary Pazura, który w rozmowie z Pudelkiem wyraźnie stanął po stronie swojej żony. Aktor zaznaczył, że kwestia ewentualnego wykroczenia powinna być rozpatrywana przez odpowiednie służby, a nie przez osoby prywatne działające na własną rękę.

“Moja żona już napisała, że zaparkowała na chodniku przed szkołą i przyjmie mandat – od tego są jednak służby: policja oraz straż miejska. Nie ulega jednak wątpliwości, że działania oraz praktyki tego pana (Konfitury, przyp. red.) bardzo mocno wykraczają poza prawo i są nie do przyjęcia. Codzienne stanie pod szkołami i nagrywanie dzieci oraz rodziców, do tego publikowanie adresów placówek wychowawczych jest nie do przyjęcia i nie ma na to zgody. Do tego ten pan zapewne dobrze zdaje sobie sprawę, że rodzic widzący jak obcy mężczyzna nagrywa jego dziecko, zostanie łatwo sprowokowany. Przestrzeganie prawa dotyczy każdego: nas oraz również tego pana” – wyznał.

W tej samej rozmowie Cezary Pazura ujawnił, że sprawa ma także poważniejsze konsekwencje. Po publikacji nagrania jego żona zaczęła otrzymywać liczne wiadomości pełne agresji, a część z nich zawierała groźby kierowane nie tylko wobec niej, ale również ich dzieci.

“Od kilku dni moja żona dostaje wiadomości z wyzwiskami, groźbami śmierci w stosunku do niej oraz naszych dzieci, groźby zniszczenia samochodu i prześladowania głównie od mężczyzn – pewnie wyznawców tego pana. Wszystkie te materiały zostały zebrane i przesłane do kancelarii prawnej” – wspomniał.

Aktor zwrócił również uwagę na realny problem infrastrukturalny w okolicy szkoły. Podkreślił, że brak odpowiedniej liczby miejsc parkingowych powoduje chaos, a kierowcy – chcąc uniknąć blokowania drogi – podejmują decyzje, które nie zawsze są zgodne z przepisami, ale wynikają z konkretnej sytuacji.

“W tej okolicy sytuacja parkingowa jest fatalna, a blokowanie prawego pasa ruchu tuż przy szkole w porannych godzinach skutkuje korkami oraz wyzwiskami i trąbieniem ze strony innych kierowców i również stwarza niebezpieczeństwo przede wszystkim dla dzieci. To jest nasz ostatni komentarz w tej sprawie” – stwierdził.

Sprawa z udziałem Edyty Pazury pokazuje, jak cienka jest granica między społecznym reagowaniem na wykroczenia a naruszeniem prywatności i eskalacją konfliktu. Jedno nagranie uruchomiło lawinę emocji, która przeniosła się daleko poza miejsce zdarzenia i wciąż budzi skrajne opinie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maciej Pela komentuje „ciążę” Agnieszki Kaczorowskiej. Powiedział to wprost

Kto ma rację w tym konflikcie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Edyta Pazura (fot. screen Facebook Konfitura)
Cezary Pazura (fot. screen YouTube Cezary Pazura)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 komentarzy

1 komentarz

  1. Anonim

    27 kwietnia 2026 at 14:15

    Drogi Panie Czarki,lubię Pana jako aktora i człowieka ale tutaj nie ma Pan racji.Pana żona złamała prawo i powinna być świadoma tego jakie mogą być konsekwencje,akurat trafiła na Maxima którego oglądam długo i widzę jaka robi robotę za policję.Nie bez powodu jazda po chodniku jest zakazana tym bardziej pod przedszkolem i nie ma na to wytłumaczenia.Gdyby Pańska żona nie zachowywała się arogancko i by przeprosiła to nie było by tego wszystkiego.Pamietajmy że prawo jest równe dla wszystkich.

  2. Anonim

    10 kwietnia 2026 at 10:31

    Pantofel i jego pustak nie mają racji

  3. Anonim

    9 kwietnia 2026 at 06:52

    Konfitura to pedofil

  4. Ewa

    7 kwietnia 2026 at 16:04

    A wystarczyło myśleć i przeprosić za zachowanie. Cezary znalazłbyś sobie mądrzejszą żone

  5. Jessica z Biedronki

    4 kwietnia 2026 at 13:16

    Nagranie osób w przestrzeni publicznej jest legalne. Rozjeżdżanie chodników pojazdem powyżej 2,5 tony legalne nie jest. Przeproście celebryty i nie udawajcie ofiary.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Karolina Pisarek urodziła i pokazała córkę. Tak ją nazwała

Opublikowano

w dniu

przez

Karolina Pisarek i Roger Salla mają powody do ogromnej radości. Para, która od miesięcy dzieliła się z fanami kolejnymi szczegółami dotyczącymi ciąży, właśnie przekazała wyjątkowe wieści. Modelka pokazała w sieci pierwsze zdjęcia córeczki i ujawniła, jakie imię wybrali dla swojej pociechy. Dowiedz się więcej!

W połowie kwietnia Karolina Pisarek i Roger Salla podzielili się z obserwatorami wiadomością, na którą z pewnością czekało wielu fanów ich związku. Zakochani ogłosili wówczas, że ich rodzina wkrótce się powiększy, publikując nagranie, w którym poinformowali o nadchodzących narodzinach dziecka. Radosna nowina szybko wywołała poruszenie w mediach społecznościowych, a pod postem pojawiły się liczne gratulacje od internautów i znanych osób.

Wśród tych, którzy pospieszyli z życzeniami dla przyszłych rodziców, znalazły się między innymi Maffashion, Blanka Lipińska i Wersow. Jak zdradzili wówczas Karolina i Roger, przez pewien czas starali się zachować tę wiadomość w tajemnicy, zanim zdecydowali się podzielić swoim szczęściem z szerszą publicznością.

„Przez jakiś czas trzymaliśmy to w małej tajemnicy. Nie możemy się doczekać, aż cię poznamy” – przekazali zakochani, wzruszając swoich obserwatorów.

Na ogłoszeniu ciąży się jednak nie skończyło. Karolina Pisarek, która zdobyła popularność między innymi dzięki udziałowi w programie „Top Model”, stopniowo odsłaniała przed fanami kolejne fragmenty tego wyjątkowego okresu w swoim życiu. Modelka opublikowała między innymi nagranie przedstawiające moment, w którym razem z ukochanym dowiedziała się, że zostaną rodzicami. Nie zabrakło także wakacyjnych kadrów, którym towarzyszyła informacja, że para podróżuje już z małym pasażerem na pokładzie.

W kolejnych tygodniach zainteresowanie ciążą Karoliny Pisarek nie słabło, a internauci z uwagą śledzili jej publikacje. Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów było poznanie płci dziecka. Na początku czerwca modelka i jej mąż przekazali, że spodziewają się dziewczynki. Wtedy również nie kryli szczęścia, a krótkim, ale wymownym komunikatem podzielili się z fanami swoją radością: „Nasza księżniczka w drodze”.

POLECAMY: „Magda M” wraca na ekrany. Nie uwierzycie, co właśnie ogłoszono

Karolina Pisarek urodziła. Takie imię ma jej córeczka

Teraz nadszedł kolejny niezwykle ważny moment w życiu pary. Karolina Pisarek poinformowała, że jej córeczka przyszła już na świat. Modelka opublikowała na Instagramie zdjęcia, na których pokazała swoją pociechę, czym natychmiast przyciągnęła uwagę obserwatorów. Tym razem nie chodziło już o ciążowe kadry ani przygotowania do nowej roli, ale o pierwsze chwile z nowo narodzonym dzieckiem. Pod wpisem szybko zaczęły pojawiać się reakcje osób śledzących życie pary.

Szczególną uwagę zwróciło jednak nie tylko samo ogłoszenie narodzin, lecz także imię dziewczynki. Karolina Pisarek zdecydowała się od razu zdradzić, jak wraz z Rogerem Sallą nazwali swoją córkę. Dziewczynka otrzymała imię Kiara, a jej pełne imię i nazwisko brzmi Kiara Salla. Modelka uwieczniła tę wiadomość w krótkim podpisie, który nie pozostawiał wątpliwości, jak wyjątkowy jest to dla niej dzień.

„Best day of our life. Kiara Salla” – napisała Karolina Pisarek pod opublikowanymi fotografiami.

Te kilka słów wystarczyło, by przekazać emocje towarzyszące młodym rodzicom. Narodziny córki to dla Karoliny i Rogera początek zupełnie nowego etapu, a publikacja modelki stała się okazją do podzielenia się z fanami jednym z najważniejszych wydarzeń w ich życiu.

Wieści o narodzinach dziewczynki z pewnością ucieszyły również osoby ze świata show-biznesu, które wcześniej wspierały parę i gratulowały jej powiększenia rodziny. Pod wpisem Karoliny Pisarek pojawiło się miejsce na kolejne reakcje i życzenia dla świeżo upieczonych rodziców.

  • “Ale cudownie” – napisał Luka.
  • “Gratulacje” – napisał Jacek Jelonek.
  • “Gratuluję! Piękna historia przed Wami” – dodała Klaudia El Dursi.
  • “Niech Wam zdrowo się chowa i pięknie rośnie” – skomentowała Ewa Wachowicz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nie żyje uczestnik “The Voice Senior”. Bliscy przekazali smutne wieści

Ładne imię wybrali świeżo upieczenie rodzice? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karolina Pisarek i Roger Salla (fot. screen Instagram Karolina Pisarek)
Karolina Pisarek i Roger Salla (fot. screen Instagram Karolina Pisarek)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

„Magda M” wraca na ekrany. Nie uwierzycie, co właśnie ogłoszono

Opublikowano

w dniu

przez

Fani kultowego serialu „Magda M.” mają powody do radości. Produkcja, która przed laty przyciągała przed telewizory tysiące widzów, ponownie pojawi się w ofercie popularnej platformy, a to dopiero początek niespodzianek przygotowanych dla miłośników polskich hitów. TVN i Netflix szykują współpracę, która może sporo zmienić. Dowiedz się więcej!

„Magda M.” powraca w nowym miejscu, a wraz z nią pojawi się szansa na przypomnienie sobie innych polskich produkcji, które na stałe zapisały się w historii rodzimej telewizji. Netflix udostępni swoim użytkownikom niemal 450 godzin programów TVN, obejmujących zarówno seriale obyczajowe, jak i popularne filmy. Oferta zacznie się pojawiać w serwisie 28 października, a wśród zapowiedzianych tytułów znalazły się również „Prawo Agaty”, „Lekarze”, „Diagnoza”, „Pułapka” i „Przepis na życie”. To propozycja skierowana zarówno do widzów, którzy doskonale pamiętają te produkcje, jak i do osób, które dotąd nie miały okazji ich obejrzeć.

Największą uwagę może przyciągnąć właśnie „Magda M.”, czyli serial, który przed laty zdobył sympatię publiczności i stał się jednym z charakterystycznych tytułów polskiej telewizji. Produkcja opowiadająca o życiu zawodowym i prywatnym prawniczki Magdy Miłowicz pozostawiła po sobie wierne grono fanów. Jej powrót do oferty streamingowej to okazja, by ponownie zanurzyć się w historię bohaterki i przypomnieć sobie klimat serialu. Nie oznacza to jednak zapowiedzi nowego sezonu ani kontynuacji fabuły. Chodzi o udostępnienie znanej produkcji w ramach współpracy TVN z Netflixem.

Na tym nowości się nie kończą. Wśród tytułów, które trafią na platformę, znajdą się również „Prawo Agaty”, „Lekarze” i „Diagnoza”. Każdy z tych seriali przyciągał przed telewizory widzów zainteresowanych inną odsłoną polskiej rzeczywistości. Jedni będą mogli wrócić do opowieści o zawodowych i osobistych zmaganiach bohaterów, inni odkryją te historie po raz pierwszy. Netflix poszerzy w ten sposób bibliotekę rodzimych produkcji, a użytkownicy otrzymają możliwość oglądania ich w dogodnym dla siebie czasie, bez konieczności dopasowywania się do ramówki telewizyjnej.

W ofercie nie zabraknie również mocniejszych historii. Do serwisu trafią między innymi „Pułapka” i „Pod powierzchnią”, czyli produkcje, które stawiają na tajemnice, napięcie i skomplikowane relacje między bohaterami. Widzowie będą mogli sięgnąć także po „Przepis na życie” oraz wszystkie części popularnej serii filmowej „Listy do M.”. Na liście znalazła się ponadto „Usterka”. Tak szeroki wybór oznacza, że współpraca nie ograniczy się do jednego gatunku czy konkretnej grupy odbiorców. Oferta ma połączyć różne pokolenia widzów i przypomnieć, jak wiele rozpoznawalnych tytułów powstało w polskiej telewizji.

POLECAMY: Nie żyje uczestnik “The Voice Senior”. Bliscy przekazali smutne wieści

TVN i Netflix łączą siły. Widzowie będą zachwyceni

Szczególnie interesująco zapowiada się jednak rozwiązanie dotyczące serialu „Młode gliny”. W tym przypadku nie chodzi wyłącznie o udostępnienie starszych odcinków. Nowe epizody drugiego sezonu mają pojawiać się na Netflixie zaledwie godzinę po emisji w telewizji, a taki model dystrybucji wystartował już 13 października. To ważna zmiana dla osób, które wolą oglądać seriale w internecie, ale nie chcą długo czekać na kolejne części. Jednocześnie produkcja pozostanie dostępna w dotychczasowym obiegu, czyli w TVN od poniedziałku do piątku o 15:45.

Współpraca TVN z Netflixem nie oznacza przy tym, że popularne produkcje znikną z innych miejsc. Wybrane tytuły nadal będą dostępne w ofercie TVN, Playera i HBO Max, a nadawca zachowa dotychczasowe prawa do ich eksploatacji. To istotna informacja dla osób, które korzystają już z innych platform i zastanawiają się, czy będą musiały zmieniać swoje przyzwyczajenia. Nowy układ ma przede wszystkim zwiększyć dostępność polskich treści, a nie ograniczyć możliwości ich oglądania. Dzięki temu te same historie będą mogły docierać do szerszego grona odbiorców.

Przedstawiciele Netflixa podkreślają, że polskie produkcje mają ważne miejsce w strategii platformy. W rozmowie opublikowanej przez serwis Press Łukasz Kłuskiewicz, dyrektor programowy Netflixa w Europie Środkowo-Wschodniej, wyjaśnił, dlaczego współpraca z TVN jest istotna dla rozwoju oferty. Jego zdaniem połączenie sił przez duże podmioty medialne może przynieść korzyści zarówno widzom, jak i całej branży. Wypowiedź wskazuje również na znaczenie lokalnych historii, które mimo upływu lat nadal mogą interesować publiczność.

“Chcemy, żeby w Netflixie było jak najwięcej polskich historii, także tych, które widzowie kochają od lat. Dla naszych widzów to większy wybór i możliwość powrotu do ulubionych programów lub odkrycia ich po raz pierwszy. Cieszymy się na współpracę z TVN i wierzymy, że przyszłość rynku należy do modeli opartych na współpracy, w których wiodące serwisy streamingowe i grupy medialne wspólnie zwiększają dostępność świetnych treści” – komentuje na łamach Press Łukasz Kłuskiewicz, dyrektor programowy Netflixa w Europie Środkowo-Wschodniej.

Licencjonowane produkcje TVN uzupełnią także inne polskie propozycje przygotowane przez Netflixa na jesień. Wśród zapowiedzianych tytułów znalazły się film „Mniej Obcy”, miniserial „Prawo Bestii” oraz drugi sezon „Matek Pingwinów”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Tęsknicie za “Magdą M” lub “Prawem Agaty”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Agnieszka Dygant (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Tomasz Karolak (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
“Młode gliny” (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Roma Gąsiorowska i Tomasz Karolak (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Tomasz Karolak, Kasia Bujakiewicz, Maciej Stuhr (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nie żyje uczestnik “The Voice Senior”. Bliscy przekazali smutne wieści

Opublikowano

w dniu

przez

Smutne wieści dotarły do fanów „The Voice Senior”. Krzysztof Piotrowski, który zachwycał widzów swoim głosem w szóstej edycji programu TVP, zmarł w wieku 63 lat. Po jego odejściu głos zabrali ci, którzy znali go nie tylko ze sceny, ale również z wieloletniej wspólnej działalności. Ich słowa chwytają za serce. Dowiedz się więcej!

Krzysztof Piotrowski nie żyje. Wokalista związany z Bielskiem Podlaskim zmarł 12 października w wieku 63 lat. Informacja o jego śmierci pojawiła się w nekrologu opublikowanym na portalu wspolczesna.pl, a serwis bielsk.eu przekazał, że artysta od dłuższego czasu zmagał się z poważną chorobą. Wiadomość o odejściu muzyka poruszyła osoby, które śledziły jego występy, a także lokalną społeczność, w której przez lata był aktywny. Dla wielu widzów pozostanie przede wszystkim uczestnikiem popularnego programu muzycznego, ale jego życie i działalność nie ograniczały się wyłącznie do telewizji.

Szersza publiczność poznała Krzysztofa Piotrowskiego dzięki szóstej edycji „The Voice Senior”, emitowanej na antenie TVP2. Program dał mu możliwość zaprezentowania talentu przed widzami z całej Polski i przypomnienia, że muzyczna pasja nie zna granic wieku. Jego występy były okazją do spotkania z repertuarem znanym kolejnym pokoleniom słuchaczy. Udział w telewizyjnym show stał się ważnym rozdziałem jego drogi artystycznej, a nazwisko wokalisty zaczęło być rozpoznawalne również poza jego rodzinnym regionem.

Podczas przesłuchań w ciemno do „The Voice Senior” Krzysztof Piotrowski wykonał utwór „Can You Feel the Love Tonight” Eltona Johna, znany z filmu „Król Lew”. W ten sposób zaprezentował swój głos przed trenerami i widzami programu.

POLECAMY: Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Tak pożegnano Krzysztofa Piotrowskiego. Kiedy odbędzie się uroczystość pogrzebowa?

Po śmierci wokalisty pożegnalny wpis opublikował Chór Polskiej Pieśni Narodowej, z którym Krzysztof Piotrowski był związany przez wiele lat. Współpracownicy podkreślili, że jego odejście jest dla nich trudne do zaakceptowania, ponieważ był częścią ich muzycznej rodziny. Wspólne próby, występy, rozmowy i przeżyte razem chwile pozostawiły wspomnienia, które — jak zaznaczyli – na długo z nimi pozostaną. W opublikowanym komunikacie nie zabrakło osobistych słów skierowanych do zmarłego kolegi oraz wyrazów wsparcia dla jego najbliższych.

“Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszego kolegi Krzysztofa Piotrowskiego, wieloletniego członka Chóru Polskiej Pieśni Narodowej Trudno pogodzić się z odejściem kogoś, kto przez lata był częścią naszej chóralnej rodziny. Pozostaną z nami wspomnienia wspólnych prób, występów, rozmów i chwil, które razem przeżyliśmy. Jego obecność na zawsze pozostanie w naszej pamięci” – czytamy.

W dalszej części pożegnania chórzyści zwrócili się bezpośrednio do Krzysztofa Piotrowskiego, dziękując mu za wspólnie spędzone lata i wszystko, co wniósł do zespołu. Nie zapomnieli również o rodzinie artysty, w tym o jego żonie Halince, dzieciach i pozostałych bliskich.

“Dziś żegnamy Cię drogi Krzysztofie z wdzięcznością za wspólnie spędzone lata, za Twoją obecność i za cząstkę siebie, którą pozostawiłeś w naszym chórze. Halince, dzieciom oraz bliskim zmarłego składamy najszczersze wyrazy współczucia. Łączymy się z Wami w bólu i modlitwie, prosząc aby Bóg obdarzył Was siłą i pokojem w tych trudnych chwilach. Spoczywaj w pokoju drogi Krzysztofie” – dodano.

Krzysztof Piotrowski był znany w Bielsku Podlaskim nie tylko jako wokalista, ale również jako osoba zaangażowana w życie kulturalne miasta. Poza działalnością w Chórze Polskiej Pieśni Narodowej współpracował z Sekcją Do Studia Piosenki Fart. Jego aktywność pokazuje, że muzyka była dla niego czymś więcej niż sposobem na występowanie przed publicznością. Stanowiła ważną część życia, którą dzielił z innymi i rozwijał w ramach lokalnych inicjatyw.

Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Piotrowskiego zaplanowano na 14 października o godzinie 13 w Brańsku. Ostatnie pożegnanie rozpocznie się w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a po nabożeństwie zmarły zostanie odprowadzony na miejscowy cmentarz. Rodzina przekazała również prośbę do osób, które chciałyby oddać hołd artyście. Zamiast kwiatów bliscy zachęcają do złożenia ofiary na mszę świętą w intencji zmarłego. Szczegóły dotyczące ceremonii zostały zamieszczone w nekrologu, o którym poinformował portal bielsk.eu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa zaliczyła WPADKĘ. Nie uwierzycie, co zrobiła po odcinku

Lubicie oglądać “The Voice Senior”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Nekrolog (źródło: bielsk.eu)
Krzysztof Piotrowski (fot. screen YouTube The Voice of Poland)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim nie ukrywa, że na polskiej scenie muzycznej czuje się jak ryba w wodzie. Gwiazdor disco polo, który chętnie mówi o swoich sukcesach i zarobkach, tym razem został zapytany o głośne plany Dody. Jej widowisko na PGE Narodowym ma kosztować fortunę, a reakcja wokalisty może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!

Skolim, a właściwie Konrad Skolimowski, od kilku lat konsekwentnie umacnia swoją pozycję w polskim show-biznesie. Jego przebój „Wyglądasz idealnie” stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów muzyki tanecznej, a kolejne piosenki tylko zwiększyły zainteresowanie jego twórczością. „Temperatura”, „Kiss me Baby”, „Nie dzwoń do mnie mała”, „Palermo” i „Daj mi jedno słowo” regularnie towarzyszą fanom podczas imprez i koncertów. Artysta doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę publiczności, a jego popularność przekłada się na kolejne zawodowe przedsięwzięcia.

Na muzyce jednak nie kończy się działalność Skolima. Wokalista intensywnie koncertuje, pojawia się na dużych wydarzeniach i rozwija również swoje biznesowe zainteresowania. Nie stroni przy tym od rozmów o pieniądzach, a temat zarobków i stawek za występy regularnie powraca w wywiadach z jego udziałem. Konrad Skolimowski chętnie podkreśla skalę swojego sukcesu i nie sprawia wrażenia artysty, który zamierza umniejszać własne osiągnięcia. Nic więc dziwnego, że jego zdanie na temat wielkich koncertowych produkcji może zainteresować fanów.

O Skolimie ponownie zrobiło się głośno przy okazji jego 30. urodzin, które świętował w Siemiatyczach. Niedługo później artysta pojawił się również na scenie PGE Narodowego podczas wydarzenia „Roztańczony PGE Narodowy”. Jak przystało na wykonawcę, który lubi widowiskowe rozwiązania, zadbał o efektowne wejście. Zanim zabrzmiał hit „Wyglądasz idealnie”, wokalista wjechał na scenę swoim charakterystycznym różowym samochodem. Trudno było przejść obok takiego rozpoczęcia występu obojętnie.

POLECAMY: Julia Wieniawa zaliczyła WPADKĘ. Nie uwierzycie, co zrobiła po odcinku

Doda szykuje wielkie widowisko, a Skolim komentuje. Oto co powiedział

Teraz Skolim został zapytany o inną gwiazdę polskiej sceny, czyli Dodę. Dorota Rabczewska zapowiedziała koncert na PGE Narodowym, który ma odbyć się 7 sierpnia 2027 roku. Według przytoczonych informacji koszt widowiska ma wynieść blisko 12 milionów złotych. To kwota, która robi wrażenie nawet w branży rozrywkowej, gdzie największe produkcje wymagają ogromnych nakładów finansowych. Czy Skolim uznał taki wydatek za przesadę? Reporter Pomponika postanowił zapytać go o zdanie.

Odpowiedź wokalisty była daleka od ostrej oceny planów Dody. Skolim nie próbował udawać eksperta od budżetów największych koncertowych widowisk i przyznał wprost, że nie zna się na tego rodzaju kwotach. Zamiast porównywać koszty czy zastanawiać się nad opłacalnością przedsięwzięcia, skupił się na życzeniach dla swojej koleżanki z branży. Jego wypowiedź była krótka, ale jasno pokazała, że nie zamierza krytykować jej planów.

“”Ja się nie znam na takich kwotach, jeśli chodzi o tak duże koncerty. Nie mam pojęcia, natomiast życzę jej, żeby był super, najfajniejszy koncert, jaki może sobie wymarzyć” – powiedział w rozmowie z reporterem Pomponika.

Choć tym razem Skolim nie chciał wdawać się w dyskusję o wielomilionowym budżecie, w przeszłości znacznie śmielej wypowiadał się na temat własnej pozycji w branży. Wokalista nie ukrywa, że uważa się za jednego z najważniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. W rozmowie z „Super Expressem” zwracał uwagę przede wszystkim na liczbę koncertów, skalę zainteresowania publiczności oraz stawki, jakie otrzymuje za występy. Jego deklaracje pokazują, że nie ma oporów przed otwartym mówieniem o zawodowych sukcesach.

“Moja stawka za koncert jest najwyższa w Polsce. Spójrzmy prawdzie w oczy. 503 koncerty, stadiony, hale, małe miasteczka, 25 tys. ludzi” – mówił na łamach “Super Expressu”.

Konrad Skolimowski podkreślał również, że kluczem do jego popularności jest muzyka, która trafia do odbiorców w różnych sytuacjach. Jego zdaniem piosenki nie muszą być zarezerwowane wyłącznie dla klubów czy wielkich imprez. Mogą towarzyszyć słuchaczom podczas codziennych obowiązków, poprawiać humor w samochodzie, a nawet stać się oprawą romantycznych chwil. To właśnie tę uniwersalność artysta wskazuje jako jeden z powodów, dla których jego utwory trafiają do tak szerokiej publiczności.

“Przyciągam ludzi, bawię ludzi. Czasem dla kogoś (…) w samochodzie na lepszy humor, a czasem po prostu na randkę, na pierwszy taniec” – dodał.

Czy koncert Dody rzeczywiście stanie się jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń muzycznych 2027 roku? Tego dowiemy się dopiero po jego realizacji. Na razie wiadomo, że przygotowania do tak dużego widowiska budzą zainteresowanie nie tylko fanów wokalistki, ale również przedstawicieli branży. A Skolim? Zamiast wdawać się w dyskusję o milionach, postawił na dyplomatyczną odpowiedź i dobre życzenia. Wygląda na to, że tym razem nie zamierza rywalizować z Dodą na wielkość koncertowego budżetu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta POKŁÓCIŁA SIĘ z Mohamedem. Ślubu jednak nie będzie?

Wolicie Dodę czy Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ida Nowakowska, Piotr Kędzierski, Doda (fot. Mirosław Sosnowski) – zdjęcie prasowe Polsat
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością