news
Historia skrzynek w Counter-Strike – jak zmieniały się przez lata?

Skrzynki w Counter-Strike nie pojawiły się od razu, ale szybko stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i ulubionych elementów gry. Dla jednych to szansa na zdobycie rzadkiego skina, dla innych – emocje i próba trafienia jackpotu. Osobiście zawsze traktowałem to bardziej jako rozrywkę niż sposób na zarobek, ale i tak śledziłem, jakie skrzynki się pojawiają i co nowego jest dodawane. Z biegiem lat system skrzynek znacznie się zmienił – zarówno pod względem wizualnym, jak i funkcjonalnym. Przyjrzyjmy się, jak to wszystko się zaczęło i do czego doszliśmy dziś.
Pierwsze kroki: jak pojawiły się skrzynki w grze
Po raz pierwszy skrzynki zostały dodane do CS:GO w sierpniu 2013 roku i początkowo wyglądało to bardziej na eksperyment niż pełnoprawny element rozgrywki. Valve zdecydowało się wprowadzić mechanikę wcześniej przetestowaną w Team Fortress 2 — losowy drop kontenerów, do których otwarcia potrzebne były klucze. Taki system od razu wzbudził zainteresowanie graczy: po raz pierwszy pojawiła się możliwość zmiany wyglądu broni i uzyskania wizualnych różnic, które nie wpływały na samą rozgrywkę. Było to coś nowego i nietypowego jak na grę FPS z wieloletnią historią.
Zawartość pierwszych skrzynek była stosunkowo skromna, ale jednocześnie bardzo atrakcyjna. Kolorowe skiny, nietypowe tekstury i rzadkie przedmioty, takie jak noże, szybko stały się pożądane przez wielu graczy. Szansa na zdobycie czegoś naprawdę rzadkiego budziła emocje. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły dynamicznie rozwijać się strony z skrzynkami cs2 , gdzie można było otwierać skrzynki poza Steamem. Strony te oferowały lepsze efekty wizualne, szybszą mechanikę otwierania oraz atrakcyjne bonusy, co sprawiło, że cały proces stał się nie tylko bardziej dostępny, ale też bardziej emocjonujący. Wielu graczy otwierało skrzynki nie tylko dla przedmiotów, ale również dla samego przeżycia – jak w loterii czy minigrze.
Społeczność szybko podchwyciła ten trend: pojawiły się pierwsze filmiki z otwieraniem skrzynek, użytkownicy dzielili się dropami w mediach społecznościowych, dyskutowali o szansach i strategiach. Dla mnie sam proces otwierania skrzynek stał się rozrywką na równi z rozgrywkami meczowymi. To była okazja, by zdobyć unikalne przedmioty i przy okazji poczuć odrobinę hazardowej ekscytacji. Skrzynki zaczęły swoją drogę jako prosty pomysł, ale już wtedy było jasne, że to nie chwilowa nowość, a element, który będzie rozwijał się razem z grą.
Rozwój stylu wizualnego i rzadkości
Wraz ze wzrostem popularności skrzynek Valve zaczęło poważnie pracować nad stroną wizualną. Do gry trafiły autorskie skiny tworzone przez artystów z community za pośrednictwem platformy Steam Workshop. To był prawdziwy przełom — w kolekcjach zaczęły pojawiać się unikalne projekty, odzwierciedlające różne style: od futurystycznych po vintage. Skrzynki stały się wizualnie bardziej atrakcyjne i różnorodne, a same kolekcje — bardziej rozpoznawalne i spójne.
Później Valve zaczęło wydawać skrzynki tematyczne, powiązane z wydarzeniami w grze, operacjami lub sezonowymi aktualizacjami. Dzięki temu każdy zestaw miał swój charakterystyczny motyw przewodni. Zawsze zwracałem uwagę na to, jak szczegółowo dopracowane są elementy — tekstury, kolory, efekty specjalne przy strzale. Szczególnie zapadły mi w pamięć skiny, w których zastosowano nietypowe materiały i zabiegi wizualne, takie jak neonowe poświaty czy imitacje graweru.
Z każdą nową skrzynką coraz trudniej było nadążyć za wszystkimi premierami. Kolekcje pojawiały się częściej, a liczba rzadkich i pożądanych przedmiotów stale rosła. To napędzało zainteresowanie, ale jednocześnie sprawiało, że rynek stawał się coraz bardziej nasycony. Coraz częściej wybierałem skrzynki nie ze względu na szansę trafienia noża czy rękawic, ale po prostu ze względu na ich estetykę. Styl wizualny stał się kluczowym czynnikiem, który decydował o tym, które skrzynki naprawdę zapadały w pamięć.
Ekonomia, wymiany i rynek
Wraz z wprowadzeniem Rynku Steam skrzynki bardzo szybko przekształciły się z prostego elementu kosmetycznego w pełnoprawny składnik wewnętrznej ekonomii gry. Gracze zaczęli śledzić ceny, analizować rzadkość skinów i tworzyć własne strategie. Dla jednych było to tylko kolekcjonowanie, dla innych — poważna inwestycja. Sam zauważyłem, że niektóre skrzynki, które kiedyś po prostu leżały zapomniane w moim ekwipunku, po kilku latach zaczęły być warte wielokrotnie więcej — zwłaszcza te, które wypadły z rotacji dropów lub były związane z dużymi operacjami.
Rozwój społeczności handlowej był naturalnym następstwem tej sytuacji. Powstały grupy i platformy, gdzie użytkownicy wymieniali się skrzynkami, skinami, a nawet korzystali z botów handlowych. Ludzie zaczęli analizować rynek jakby to była miniaturowa giełda: obserwowali wykresy, czekali na dobre okazje, robili prognozy. W pewnym momencie handel stał się osobną gałęzią gry — dla niektórych nawet bardziej wciągającą niż same mecze.
Zawsze fascynowało mnie to, jak wokół pozornie prostej mechaniki powstał cały ekosystem. Skrzynki stały się towarem, przedmiotem analizy, a czasem również źródłem realnego zarobku. Oczywiście nie każdy podchodził do tego w ten sposób, ale rynek i tak rósł, a razem z nim świadomość, że skrzynki w CS to już nie tylko kosmetyczny dodatek, lecz istotna część globalnego doświadczenia gry.
CS2 i nowa fala zainteresowania
Wraz z premierą Counter-Strike 2 skrzynki otrzymały nie tylko aktualizację, ale wręcz pełnoprawne „drugie życie”. Nowy silnik Source 2 znacząco poprawił stronę wizualną gry — nawet stare skiny zaczęły wyglądać zupełnie inaczej. Odbicia, oświetlenie, tekstury — wszystko stało się czystsze, jaśniejsze i bardziej nowoczesne. Od razu wpłynęło to na postrzeganie skrzynek: sam zacząłem przeglądać swoją kolekcję, odkrywając na nowo piękno przedmiotów, które wcześniej wydawały się przeciętne.
Valve poszło o krok dalej i odświeżyło również samą mechanikę otwierania skrzynek. Animacje stały się bardziej dynamiczne i efektowne, a pojawienie się rzadkich przedmiotów wywołuje jeszcze większe emocje. Pojawiły się też nowe skrzynki, stworzone specjalnie z myślą o możliwościach CS2 — z lepszymi detalami i unikalnymi skinami. Znowu zacząłem śledzić nowe wydania, czytać opinie i omawiać świeże kolekcje ze znajomymi.
Zauważyłem też, że zainteresowanie skrzynkami wykracza poza samą grę. Filmy z otwierania znowu zaczęły zdobywać miliony wyświetleń, wzrosła aktywność na rynkach, a skrzynki komentują nie tylko gracze, ale też ci, którzy śledzą trendy w branży. Powrót uwagi do skrzynek był naturalnym efektem ogólnego odświeżenia gry — i dziś znowu są one na szczycie popularności.
Zakończenie
Dla mnie skrzynki w Counter-Strike to integralna część całego doświadczenia związanego z grą — coś więcej niż tylko dodatki kosmetyczne. Ewoluowały z prostej ciekawostki w pełnoprawny ekosystem, w którym znalazło się miejsce dla sztuki, ekonomii, społeczności i oczywiście — odrobiny hazardowej ekscytacji. Skrzynki łączą graczy z różnych części świata, tworząc wspólną kulturę i emocje wokół każdego nowego dropa czy aktualizacji.
Z każdym rokiem pojawiają się nowe rozwiązania, świeże kolekcje i coraz ciekawsze mechaniki. Nie mam wątpliwości, że Valve jeszcze nie raz zaskoczy nas kreatywnością i nowymi pomysłami, które tylko jeszcze bardziej wzmocnią znaczenie skrzynek w całym ekosystemie CS2.
news
Burza po półfinale „Mam Talent”. Występ psa podzielił widzów
To miał być wieczór pełen zachwytów i wielkich emocji, jednak po ogłoszeniu wyników w sieci rozpętała się prawdziwa dyskusja. Widzowie nie tylko ocenili decyzje jury, ale też zaczęli zadawać niewygodne pytania o granice programu. Jedno jest pewne – ten półfinał wywołał znacznie więcej niż tylko chwilowe emocje. Przeczytaj całośc już teraz!
Półfinały „Mam Talent!” od lat stanowią najbardziej wymagający etap całego show, w którym nie ma już miejsca na przypadek. Uczestnicy wychodzą na scenę z dopracowanymi występami, często będącymi efektem wielu miesięcy pracy, a każda sekunda ich prezentacji może przesądzić o dalszym losie w programie. To właśnie tutaj napięcie osiąga najwyższy poziom.
Wraz z kolejnymi występami na żywo rośnie również zaangażowanie widzów, którzy coraz uważniej przyglądają się nie tylko talentom uczestników, ale także decyzjom podejmowanym przez jury. W tym sezonie nie jest inaczej – każda werdykt wzbudza ogromne emocje i natychmiast trafia pod ocenę internautów.
W ostatnim półfinale do finału awansowały duet Liza i Dina oraz Milena Tesarska, co dla części publiczności było zaskakującym rozstrzygnięciem. Szczególnie dużo uwagi skupił występ z udziałem psa, który stał się jednym z najgłośniej komentowanych momentów wieczoru.
W rywalizacji o miejsce w finale udział brali także Maciej Pałatyński, prezentujący swoje umiejętności z jojo oraz Milena Tesarska, specjalizująca się w akrobatyce powietrznej. Ostateczna decyzja należała do jury w składzie: Julia Wieniawa, Agustin Egurrola, Marcin Prokop oraz Agnieszka Chylińska, którzy po naradzie wskazali, kto powinien przejść dalej.
Wybór Mileny Tesarskiej został przyjęty stosunkowo spokojnie, jednak to nie on stał się głównym tematem dyskusji. Najwięcej emocji wzbudził drugi finałowy występ, który błyskawicznie podzielił widzów na dwa obozy.
POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
Widzowie podzieleni występem psa w “Mam Talent”
Część internautów otwarcie skrytykowała udział zwierząt w programie, podnosząc argumenty dotyczące ich komfortu i etyczności takich występów. W komentarzach nie brakowało ostrych opinii, które szybko zaczęły dominować w sieci.
“Serio ludzie? Już nie było na kogo głosować? Myślałam, że to program dla ludzi, a nie dla skaczącego pieska. Rozumiem gdyby jeszcze wykonał coś niesamowitego, ale takie rzeczy były od dawna w tym programie. Nigdy nie zrozumiem dlaczego oceniacie słodkie zwierzęta i to że właścicielka go kocha i trenuje zamiast skupić się na prawdziwych talentach i umiejętnościach” – napisała jedna z internautek.
“Żaden talent tylko tresura; Porażka. Kto tu ma talent. Pies czy człowiek?; Beznadziejne i coś przekombinowane; Nie zasługiwali na finał” – pisali inni widzowie.
Z drugiej strony pojawiło się również bardzo dużo głosów broniących występu. Widzowie zwracali uwagę, że pokaz był dopracowany, a relacja między właścicielką a psem opierała się na zaufaniu i dobrej komunikacji, co było widoczne na scenie.
“To było cudowne; Oby dziewczyny wygrały; Cudowna relacja jest między nimi; Ten piesek jest przeszczęśliwy; Nie rozumiem hejtu na zwierzęta; Ten występ był lepszy niż te wszystkie dzieciaki; Popłakałam się; Też bym chciała tak nauczyć mojego psiaka; Cudowny pies i niezwykła jego Pani; Obyście wygrały” – czytamy na Facebooku.
Cały półfinał „Mam Talent!” stał się jednym z najgłośniej komentowanych odcinków tej edycji, pokazując, jak bardzo program potrafi dzielić opinię publiczną. Granica między rozrywką a kontrowersją znów okazała się niezwykle cienka. Przed widzami kolejne emocjonujące odcinki, ponieważ półfinały emitowane są w każdą sobotę o 19:45 w TVN. Wielki finał zbliża się wielkimi krokami i wszystko wskazuje na to, że emocje będą tylko rosły.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
A Wam jak się podobał występ Lizy i Diny? Zasługiwały na finał? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!










Autor: Szymon Jedynak
news
Monika Jarosińska OSTRO o historii FANA DODY u Szalonego Reportera: TRUPÓW w SZAFIE jest WIĘCEJ!?
Monika Jarosińska OSTRO o historii FANA DODY pod Szalonego Reportera: TRUPÓW w SZAFIE jest WIĘCEJ!?
POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
news
Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
Nagranie, które pojawiło się w sieci, natychmiast wywołało ogromne poruszenie i lawinę komentarzy. Widzowie byli przekonani, że wydarzyło się coś poważnego, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Sama zainteresowana postanowiła wszystko wyjaśnić. O co chodzi? Przeczytaj, aby poznać szczegóły!
Julia Wieniawa od kilku lat znajduje się na szczycie popularności i nie zwalnia tempa nawet na moment. Jej kariera rozwija się w imponującym kierunku, a ona sama udowadnia, że można z powodzeniem łączyć wiele ról jednocześnie – od aktorki, przez wokalistkę, aż po osobowość telewizyjną. Taka intensywność pracy sprawia jednak, że emocje często kumulują się w najmniej spodziewanych momentach.
Nie jest tajemnicą, że Julia Wieniawa należy do grona najbardziej zapracowanych artystek młodego pokolenia. Jej grafik wypełniony jest po brzegi, a każdy dzień przynosi nowe wyzwania i zobowiązania. Mimo to gwiazda stara się zachować autentyczność i bliskość z fanami, regularnie dzieląc się z nimi fragmentami swojego życia.
W ostatnich dniach to właśnie media społecznościowe stały się miejscem, gdzie Julia Wieniawa pokazała swoją bardziej emocjonalną stronę. W sobotę opublikowała relację, na której widać, jak płacze, co natychmiast zaniepokoiło jej obserwatorów i wywołało falę spekulacji.
Widok zapłakanej Julii Wieniawy był dla wielu zaskoczeniem, szczególnie że na co dzień prezentuje się jako osoba pełna energii i pozytywnego nastawienia.Sama zainteresowana szybko rozwiała wszelkie wątpliwości. Julia Wieniawa wyjaśniła, że jej łzy nie mają nic wspólnego ze smutkiem, a wręcz przeciwnie – są efektem ogromnej radości i wzruszenia, które przyszły niespodziewanie.
“To są łzy szczęścia, jak coś. Yoga uwolniła moje wszystkie emocje i właśnie je do siebie przytulam, dopiero dochodzi do mnie, jak wspaniale było na ostatnich koncertach i jak się cieszę, że mam dla kogo tworzyć “- napisała.
Jak się okazuje, ogromny wpływ na jej stan emocjonalny miała praktyka jogi. To właśnie ona pozwoliła Julii Wieniawie na chwilę zatrzymania i głębsze przeżycie wszystkiego, co wydarzyło się w ostatnim czasie. Dopiero wtedy dotarło do niej, jak ważne są dla niej reakcje fanów i atmosfera koncertów.
POLECAMY: “Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
Julia Wieniawa podbija serca fanów
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ostatnie miesiące były dla Julii Wieniawy wyjątkowo intensywne. Artystka jest w trakcie trasy koncertowej „Światłocienie ReLove Tour”, która spotyka się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności. Każdy występ to dla niej ogromny ładunek emocji, który – jak widać – nie zawsze daje się łatwo opanować.
Równolegle Julia Wieniawa nie znika z telewizji, regularnie pojawiając się na żywo w programie „Mam Talent!”. Półfinały emitowane na żywo wymagają od niej pełnego zaangażowania i skupienia, co dodatkowo potęguje presję i zmęczenie.
Warto również przypomnieć, że drugi album studyjny Julii Wieniawy odniósł duży sukces, trafiając na szczyt zestawienia OLiS i zdobywając status złotej płyty. To tylko potwierdza, że jej muzyczna droga rozwija się równie dynamicznie, co pozostałe aspekty kariery.
Mimo ogromu obowiązków Julia Wieniawa znajduje czas, by dzielić się kulisami swojej pracy z fanami. Publikuje nagrania z przygotowań do koncertów, fragmenty występów oraz materiały od słuchaczy, co dodatkowo wzmacnia więź z jej odbiorcami.
Nagranie ze łzami pokazało jednak coś jeszcze – że nawet osoby przyzwyczajone do życia na świeczniku potrzebują momentu zatrzymania i przestrzeni na emocje. W przypadku Julii Wieniawy była to chwila szczerości, która tylko utwierdziła fanów w przekonaniu, że mają do czynienia z autentyczną artystką.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Podobają Wam się piosenki Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
“Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
To miał być jeden z pewniaków do finału, a jednak wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Decyzja uczestników wywołała burzę wśród widzów, którzy nie kryją rozczarowania i złości. Sam zainteresowany nie milczy i odsłania kulisy tego, co naprawdę wydarzyło się na planie. Sprawdź, co wyznał Janosik z “Farmy”.
Reality-show „Farma” od dłuższego czasu utrzymuje stabilną i wysoką oglądalność, przyciągając przed ekrany widzów spragnionych autentycznych emocji i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Formuła programu oparta na odcięciu uczestników od świata i przeniesieniu ich do wymagających warunków sprawia, że każda decyzja nabiera szczególnego znaczenia, a napięcia szybko eskalują.
Właśnie ta surowa rzeczywistość powoduje, że relacje między uczestnikami zmieniają się dynamicznie. Sojusze, które jednego dnia wydają się trwałe, następnego potrafią się rozsypać, a decyzje podejmowane pod presją mają realny wpływ na dalszy przebieg gry. Widzowie z kolei z ogromnym zaangażowaniem analizują każdy ruch uczestników.
Na tle pozostałych wyróżniał się Łukasz „Janosik” Januszczak, który od początku budował swój wizerunek jako osoba spokojna, konkretna i lojalna wobec innych. W świecie pełnym napięć i konfliktów jego postawa była czymś wyjątkowym, co szybko przełożyło się na sympatię widzów.
To właśnie dlatego jego eliminacja okazała się dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Łukasz „Janosik” Januszczak był typowany jako jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa, a jego silna pozycja była dostrzegana nie tylko przez widzów, ale również przez innych uczestników programu.
W momencie, gdy przegrał pojedynek, sytuacja diametralnie się zmieniła. Pozostali farmerzy wykorzystali okazję, by wyeliminować potencjalne zagrożenie, co tylko potwierdziło, jak bardzo strategiczna potrafi być gra w tym formacie.
Po emisji odcinka Łukasz „Janosik” Januszczak zdecydował się zabrać głos i podczas transmisji na Instagramie podzielił się swoimi emocjami z widzami. Nie ukrywał, że powrót do tych wydarzeń po czasie był dla niego trudnym doświadczeniem.
“Uczucia wróciły po tym czasie. Po tym odcinku czuję te emocje, to wszystko wraca na nowo. Co Paulina czuje, no jest tak… Wcześniej tego nie widziałam, więc mocniej mnie uderzyło na nowo. Jeszcze bardziej mi smutno teraz” – wyznała.
Nie pominął również wątku swojej porażki w pojedynku, który przesądził o jego dalszym losie w programie. Jak podkreślił, choć sytuacja była trudna, stara się ją zaakceptować.
“Niby tylko minuta albo aż minuta, ale trzeba to wziąć na klatę. Stało się, jak stało” – dodał.
POLECAMY: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Janosik ujawnia kulisy “Farmy”. Tego nikt nie wiedział
Duże emocje wzbudził także temat sojuszy, które – jak się okazało – nie przetrwały próby czasu. Łukasz „Janosik” Januszczak odniósł się do tego wprost, wskazując, że decyzje uczestników były podyktowane strategią.
“Jak widać w ostatnich odcinkach, sojusz się unieważnił i jednak jest nieaktualny. Jednak wszyscy postawili na mnie, żeby mnie wyeliminować. Taka gra. […] Z tego, co widziałam, jednak byłem większym zagrożeniem niż pozostali do nominacji. Była okazja, żeby się mnie pozbyć to się pozbyli”- wyznał.
Szczególne kontrowersje wywołała relacja z Agnieszką, która po emisji odcinka znalazła się w centrum krytyki. Widzowie zarzucali jej złamanie wcześniejszych ustaleń, co tylko podgrzało atmosferę wokół całej sytuacji.
“Z Agnieszką nie wszystko było widać, ale mieliśmy naprawdę dobre relacje, trzymaliśmy się ze sobą, dlatego też tak poniekąd ”zdrada” mnie zabolała, bo cały czas czułem, że Agnieszka jest ze mną i z Akselem tutaj. Ale jak mówię… ja w pewnym czasie zapomniałem, że jesteśmy w programie, czułem się jak na jakimś obozie harcerskim, a tutaj każdy myśli o taktyce, więc stało się jak się stało” – stwierdził.
Mimo wszystko uczestnik podkreśla, że nie żywi urazy do pozostałych i zdaje sobie sprawę z realiów programu. Dla niego granica między relacjami a grą okazała się jednak trudniejsza do utrzymania, niż początkowo zakładał.
“Nie mam do nikogo urazy, ja się trochę zatraciłem w tym wszystkim. […] Wyszło jak wyszło. Program to program, a relacje to relacje i tyle w temacie” – dodał.
Dodatkowo Łukasz „Janosik” Januszczak pojawił się dziś w porannym programie „Halo tu Polsat”, gdzie miał okazję szerzej opowiedzieć o swoich doświadczeniach z udziału w show. W rozmowie wrócił do najtrudniejszych momentów na „Farmie”, zdradzając, jak z jego perspektywy wyglądały relacje z innymi uczestnikami oraz emocje towarzyszące eliminacji.
“Kocham klimat „Farmy”, taki kolonialny, więc naprawdę zaangażowałem się emocjonalnie. Będę kibicował młodym wilkom i mojej Paulince” – wspomniał o poranku.
Przyznał również, że dopiero po czasie w pełni uświadomił sobie, jak intensywnym przeżyciem był udział w programie i jak bardzo wpłynął on na jego podejście do ludzi i samego siebie.
“Pozostaną piękne wspomnienia, fajne chwile i super ludzie. Połączyła nas natura. Tylko ci, którzy byli w środku potrafią to poczuć” – dodał w “Halo tu Polsat”.
Nie ulega wątpliwości, że jego odejście jeszcze długo będzie tematem dyskusji wśród fanów „Farmy”. Program wciąż można oglądać od poniedziałku do czwartku o 20:30 oraz w piątki o 19:55, a wielki finał zaplanowano już na 7 maja, co oznacza, że emocje wchodzą w decydującą fazę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
Przykro Wam, że Janosik odpadł z programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuJan Pirowski zabrał głos ws. 10-latka. Co działo się po półfinale „Mam Talent”?
-
news4 dni temuDawid Kwiatkowski stracił cierpliwość na planie „Must Be The Music”
-
showbiz3 dni temuPolsat wydał komunikat ws. „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie podzieleni
-
showbiz5 dni temuPiotr Mróz wypalił o Janachowskiej. Tak skomentował jej rolę w „TzG”
-
news4 dni temuMichał Piróg dołącza do gwiazd Polsatu? Właśnie dostał nową fuchę
-
news3 dni temuPola Wiśniewska opublikowała wymowny wpis. To aluzja do Michała?
-
news2 dni temuMarcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
-
news3 dni temuPiotr Rubik na wózku inwalidzkim. Co się stało? [FOTO]

Dodaj komentarz