showbiz
Ile naprawdę zarobi Beata Kozidrak za Sylwestra w Polsacie? Dawid Kwiatkowski wbija szpilę branży
Po walce z chorobą nowotworową Beata Kozidrak wróciła na scenę silniejsza niż kiedykolwiek. Choć widzowie entuzjastycznie przyjęli jej powrót, teraz głośniej niż o jej występach mówi się o rekordowych stawkach za koncerty sylwestrowe. Wokół honorariów gwiazd narosło wiele mitów i skrajnych emocji. Co o tych stawkach myśli sam Dawid Kwiatkowski? Dowiedz się więcej już teraz!
Powrót Beaty Kozidrak na scenę był jednym z najbardziej komentowanych momentów w świecie polskiej muzyki. Po tym, jak jesienią 2024 r. zniknęła z przestrzeni publicznej, odwołała koncerty i podjęła leczenie, wielu fanów obawiało się o jej zdrowie. Dopiero po kilku tygodniach artystka ujawniła, że zmagała się z chorobą nowotworową, która wymagała szybkich i zdecydowanych działań. Walka z chorobą sprawiła, że w naturalny sposób oddaliła się od pracy, jednak nie zamknęła jej drogi na scenę.
Bardzo się źle czułam. Proste przejście u mnie w domu z łóżka do toalety było dla mnie wielkim problemem i czułam, że to nie są żarty. Oczywiście zrobiłam wszystkie badania i tak jak każdy człowiek – bałam się bardzo, jaka będzie diagnoza […] Trafiłam do szpitala. Diagnoza była dość szybka, była to choroba nowotworowa – wyznała kilkanaście tygodni temu w rozmowie z Piotrem Wojtasikiem w “Dzień dobry TVN”.
Kiedy Kozidrak wróciła w sierpniu 2025 roku podczas koncertów Męskiego Grania, publiczność przyjęła ją owacjami. Jej głos, mimo trudnych miesięcy, wciąż brzmiał potężnie, a ona sama podkreślała, że choroba przewartościowała jej podejście do kariery, sceny i życia. Fani szybko zaczęli mówić o nowym rozdziale w karierze legendy polskiej muzyki.
W październiku widzowie mogli zobaczyć Beatę Kozidrak w zupełnie nowej odsłonie – jako jurorkę specjalną w „Tańcu z Gwiazdami”. Jej udział w programie był wyraźnym sygnałem, że artystka wróciła do formy, a energia i naturalna charyzma natychmiast podbiły serca publiczności. Wraz z powrotem do telewizji ruszyła też lawina nowych propozycji, które tylko potwierdziły, że gwiazda ponownie stała się jednym z najbardziej pożądanych nazwisk w branży.
Tymczasem im bliżej grudnia, tym głośniej zaczęto mówić o stawkach za występy podczas sylwestrowych koncertów telewizyjnych. Polsat i TVP prześcigają się w ogłoszeniach największych nazwisk, które mają przyciągnąć milionową publiczność przed ekrany. Widzowie traktują to jak coroczne widowisko nie tylko muzyczne, ale i finansowe.
Wczoraj Polsat oficjalnie ogłosił listę gwiazd, które wystąpią na rynku w Toruniu. Wśród nich znalazły się m.in. Edyta Górniak, Golec uOrkiestra, Alicja Majewska, Lady Pank, Big Cyc, Skolim, Smolasty i oczywiście Beata Kozidrak. Jej obecność została natychmiast skomentowana zarówno przez fanów, jak i media, które zwróciły uwagę na imponujące honorarium.
Jak ustalił portal Pudelek.pl, Kozidrak ma otrzymać za występ w noc sylwestrową aż 250 tys. zł. To kwota, która automatycznie rozpala wyobraźnię widzów, ale też wywołuje falę komentarzy – od zachwytu po krytykę. W Polsce wciąż mówi się o rzekomych milionach, jakie mają zarabiać artyści za jeden wieczór, choć branża wielokrotnie podkreślała, że wiele kwot to internetowe mity.
POLECAMY: Katarzyna Zillmann zabrała głos po burzy wokół czułości z Janją Lesar – te słowa mogą zaskoczyć
Dawid Kwiatkowski komentuje zarobki gwiazd na telewizyjnych Sylwestrach
Właśnie o te domniemane milionowe stawki zapytał nasz reporter na konferencji prasowej programu „Must Be The Music” Dawida Kwiatkowskiego. Artysta wprost przyznał, że krążące po sieci liczby są mocno oderwane od rzeczywistości.
Ja nie lubię rozmawiać o pieniądzach, większość rzeczy, które widzimy w Internecie i te wszystkie stawki są kompletnie zawyżone i tak widząc to jest mi przykro, że tak okłamujemy całą Polskę, że nie wiem, ktoś za Sylwestra zarobi milion złotych. Takich stawek nie ma, jeśli jesteś polskim artystą. Potem niestety ludzie w to wierzą i ich hejt, jakaś nienawiść rośnie, bo też by chcieli tyle zarobić, a tyle się nie zarabia, więc troszeczkę mnie to irytuje, nie bawi – wyznał.
Słowa Kwiatkowskiego idealnie pokazują, jak rozbieżne potrafią być informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej a realne warunki finansowe w polskim show-biznesie. Branża od lat zmaga się z mitami dotyczącymi kolosalnych zarobków, które często nakręcają niepotrzebne emocje i nienawiść w komentarzach. Tymczasem większość artystów podkreśla, że stawki w Polsce są dalece niższe niż te zachodnie i nie mają nic wspólnego z sensacyjnymi liczbami, które pojawiają się w internecie.
Na koniec warto dodać, że cała medialna burza wokół rzekomych stawek i powrotu gwiazdy pokazuje jedno – Beata Kozidrak wciąż pozostaje jedną z najbardziej magnetycznych postaci polskiej sceny. Jej nazwisko natychmiast wywołuje emocje, a każdy kolejny projekt staje się tematem ogólnopolskiej dyskusji. Choć media prześcigają się w podawaniu kwot, wciąż nie ma pewności, czy artystka faktycznie otrzyma tak imponujące honorarium. Jedno jest jednak pewne – noc sylwestrowa może okazać się nie tylko jej scenicznym świętem, ale też momentem, w którym widzowie ponownie docenią jej siłę, charyzmę i wyjątkowe muzyczne dziedzictwo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Adam Zdrójkowski demaskuje zakłamanie show-biznesu. Tylko nieliczni odważyliby się to powiedzieć?
Jak myślicie, gwiazdy faktycznie tyle zarabiają czy to są mity? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
news
Magda Narożna ujawniła kulisy disco polo. Nagle wypaliła o Marcinie Millerze
Gwiazda zespołu Piękni i Młodzi od lat jest jedną z najważniejszych postaci sceny disco polo. Teraz jednak Magdalena Narożna odsłania kulisy swojej kariery i relacji w branży, które mogą zaskoczyć wielu fanów. W szczerej rozmowie zdradza, jak naprawdę wygląda życie w świecie muzyki rozrywkowej. Dowiedz się więcej już teraz!
Magdalena Narożna wraz z zespołem Piękni i Młodzi przez lata dostarczała fanom energetycznych hitów, które podbijały listy przebojów disco polo. Ich utwory rozgrzewały parkiety w całej Polsce, a koncerty gromadziły tysiące fanów. Grupa stała się jednym z najważniejszych zespołów w swoim gatunku, a ich piosenki do dziś są chętnie odtwarzane.
Wśród największych przebojów formacji znajdują się takie utwory jak „Czułe słowa”, „Ona jest taka cudowna” czy kultowy cover „Długa noc” Heleny Vondráčkovej. Każdy z nich zdobył ogromną popularność i na stałe zapisał się w historii disco polo, budując rozpoznawalność zespołu w całym kraju.
Magdalena Narożna ma na swoim koncie nie tylko sukcesy muzyczne, ale także liczne doświadczenia telewizyjne. W latach 2018 i 2019 była jurorką programu „Disco Star”, a w ubiegłym roku po przerwie ponownie wróciła do oceny uczestników, zasiadając w jury u boku m.in. Skolima, Marcina Millera i Zenona Martyniuka.
Artystka dała się poznać również widzom programów rozrywkowych. W 2021 roku wzięła udział w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, gdzie zajęła szóste miejsce, wcielając się w takie gwiazdy jak Halina Frąckowiak, Ava Max czy Sia. Z kolei w ubiegłym roku pojawiła się w „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie tańczyła u boku Piotra Musiałkowskiego, pokazując się widzom z zupełnie innej strony.
Ostatnio Magdalena Narożna była gościem podcastu „Call Me Mommy” prowadzonego przez Agatę Reszko-Boguszewską, gdzie zdradziła kulisy funkcjonowania branży disco polo. W rozmowie opowiedziała m.in. o relacjach między artystami i atmosferze, jaka panowała w środowisku na przestrzeni lat.
POLECAMY: Ojciec Viki Gabor w rękach policji. Miał usłyszeć zarzuty
Magdalena Narożna odsłania kulisy branży disco polo
Prowadząca zapytała, czy to prawda, że środowisko disco polo jest jak jedna wielka rodzina. Artystka odpowiedziała bez wahania, że w dużej mierze tak właśnie było, szczególnie w jej początkach kariery. Jak podkreśliła, relacje między wykonawcami były znacznie bliższe niż dziś.
“To jest bardzo wielka prawda. Może teraz, w tych czasach to troszeczkę inaczej wygląda. Może z tymi takimi młodymi zespołami już nie mamy aż takich relacji. Tak jak ja zaczynałam, gdzie mam przyjaźnie od samego początku, czy z Marcinem Millerem, czy z Czadomenem i innymi osobami z tego naszego pokolenia. U nas naprawdę było tak, że kiedyś było bardzo dużo takich właśnie imprez, gdzie były takie gale, gdzie spotykaliśmy się razem na takich festiwalach. Wtedy było tak, że wiesz, że wszystkie zespoły do jednej garderoby, każdy się ściskał i śmiał, wiesz, mówił, co u niego” – wyznała Narożna.
Artystka podkreśliła również, że środowisko nie powinno być traktowane w kategoriach rywalizacji. Jej zdaniem na rynku jest miejsce dla wielu artystów, a współpraca i wzajemne wsparcie są znacznie ważniejsze niż konkurowanie o koncerty.
“My byliśmy żądni tego, tych spotkań i cieszyliśmy się zawsze z tego powodu. Myślę, że ja zawsze powtarzam, że to nie jest konkurencja. Słuchajcie, dla każdego zespołu naprawdę jest tyle miejscowości w Polsce, że nie damy rady zagrać wszystkiego. My się wymieniamy, jeden gra w tym roku, drugi za rok, trzeci też. Wręcz przeciwnie. Polecamy siebie. Jak ktoś nie może zagrać, to chłopaki czy z Migów czy z innych zespołów czy Czadu dzwonią: ‘Wiesz Madzia, może Ty masz wolne’. Ja tak samo [czyt. robię]” – dodała.
W dalszej części rozmowy artystka podkreśliła, że w tej branży kluczowe jest również poczucie własnej wartości i świadomość tego, ile się osiągnęło. Jak zaznaczyła, sukces nie przychodzi przypadkiem, lecz jest efektem lat ciężkiej pracy i konsekwencji.
“Ja myślę, że przede wszystkim w tej branży trzeba znać też swoją wartość. Ja znam wartość swoją i mojego zespołu i jakby ciężko na to pracowałam przez tyle lat. Pracuję cały czas i myślę, że nie bez powodu jestem też w jury programu “Disco Star” już kolejny piąty raz z rzędu będę. Więc to jest po prostu ciężka praca i nie osiadanie na laurach i bycie też właśnie dobrym, normalnym człowiekiem” – stwierdziła.
Magda Narożna dodała również, że ogromne znaczenie w jej życiu miało wychowanie i wartości wyniesione z domu. Jak podkreśliła, to właśnie dzięki nim udało jej się zachować naturalność mimo sukcesów i popularności.
“A u mnie to jest mega naturalne. I ja się z tego cieszę, że właśnie w tym wszystkim cały czas jestem takim samym człowiekiem, który mówi, że szacunek do drugiego człowieka to jest dla mnie najważniejsze, co może być. I to właśnie ukształtowali we mnie moi dziadkowie” – powiedziała.
Artystka zwróciła także uwagę na zmiany, jakie zaszły w branży muzycznej na przestrzeni lat. Jej zdaniem dziś znacznie łatwiej zostać popularnym, gdzie kiedyś sukces wymagał większego zaangażowania i realnej pracy nad każdym utworem.
“Ja mam to szczęście, że jestem w super branży, że też wkroczyłam na ten rynek w takim momencie, a nie innym. To był świetny moment, naprawdę, że jeszcze poznałam tą taką normalność, bo teraz niestety, nie oszukujmy się, też jest taka łatwość w tym, że każdy może zostać gwiazdą chociażby jednego utworu już w Internecie. A ja jeszcze miałam właśnie taką piękną szansę na to, że naprawdę trzeba było zapracować, na to. Trzeba było ludzi do siebie przekonać, trzeba było stworzyć naprawdę dobry numer” – stwierdziła.
Jak widać, wypowiedzi Magdaleny Narożnej pokazują zupełnie inne oblicze branży disco polo, niż często przedstawiane jest w mediach. Artystka nie ukrywa, że kluczem do sukcesu jest ciężka praca, relacje i wzajemny szacunek, a nie tylko popularność czy chwilowy hit.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Taniec z Gwiazdami” z nową jurorką? Sprawdź, kto dołączy do składu
Którą piosenkę z repertuaru Magdaleny Narożnej lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ojciec Viki Gabor w rękach policji. Miał usłyszeć zarzuty
Kariera Viki Gabor od lat rozwija się w błyskawicznym tempie, ale ostatnie wydarzenia sprawiły, że wokalistka znalazła się w centrum zupełnie innej uwagi niż dotychczas. Media coraz częściej skupiają się nie na jej muzyce, lecz na prywatnych i rodzinnych wątkach, które budzą ogromne emocje. Najnowsze ustalenia pokazują jednak, że sprawa jest znacznie poważniejsza, niż mogło się wydawać. Dowiedz się więcej!
Viki Gabor po sukcesie w „The Voice Kids” i zwycięstwie w Eurowizji Junior szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych młodych artystek w Polsce. Jej popularność rosła błyskawicznie, a kolejne występy tylko umacniały jej pozycję na rynku muzycznym. W ostatnich miesiącach uwagę opinii publicznej zaczęły jednak przyciągać przede wszystkim kwestie niezwiązane bezpośrednio z jej karierą.
Duże zainteresowanie wzbudził jej głośny, romski ślub z Giovannim Trojankiem, który był szeroko komentowany w mediach i w sieci. Zdjęcia z uroczystości szybko obiegły internet, wywołując falę komentarzy i spekulacji dotyczących szczegółów wydarzenia. Fani zwrócili jednak uwagę na jeden istotny brak – nieobecność ojca artystki.
Na opublikowanych fotografiach ze ślubu zabrakło Dariusza G., który wcześniej często towarzyszył córce podczas ważnych wydarzeń medialnych i zawodowych. Jego brak od razu wzbudził pytania wśród obserwatorów, tym bardziej że do tej pory był on dość widoczną postacią w jej otoczeniu.
POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami” z nową jurorką? Sprawdź, kto dołączy do składu
Ojciec Viki Gabor został ARESZTOWANY!
Jak ustalił „Super Express”, nieobecność Dariusza G. nie była przypadkowa. Według dziennika mężczyzna został zatrzymany 23 czerwca 2025 roku i od tego czasu ma przebywać w areszcie, co całkowicie wyjaśnia jego brak na rodzinnej uroczystości.
Śledczy postawili mu bardzo poważne zarzuty. Dariusz G. miał być powiązany z grupą przestępczą zajmującą się wyłudzaniem pieniędzy metodą „na policjanta”. Według ustaleń miał on podszywać się pod funkcjonariusza i wprowadzać ofiary w błąd, doprowadzając je do przekazywania pieniędzy.
Nieoficjalne informacje sugerują, że grupa mogła działać w kilku miastach w 2024 roku, wykorzystując znane schematy oszustw określane jako „metoda na wnuczka” i „na policjanta”. Mechanizm działania miał być powtarzalny i oparty na manipulacji oraz presji psychicznej wywieranej na ofiarach.
Według prokuratury Dariusz G. miał pełnić funkcję tzw. logistyka, czyli osoby koordynującej działania innych członków grupy. Miał współpracować zarówno z osobami wykonującymi telefony do ofiar, jak i tymi, które odbierały od nich pieniądze, co miało kluczowe znaczenie dla całego procederu.
Mężczyzna ma odpowiadać m.in. za cztery przypadki doprowadzenia innych osób do strat finansowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Za takie czyny grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Jak informuje „SE”, dziś Dariusz G. ma stanąć przed sądem na kolejnej rozprawie. Redakcja próbowała uzyskać komentarz od menedżera Viki Gabor, jednak w jej imieniu odmówił on wypowiedzi, co tylko podsyca zainteresowanie sprawą i pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ewa Chodakowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Zaskoczeni? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
„Taniec z Gwiazdami” z nową jurorką? Sprawdź, kto dołączy do składu
„Taniec z Gwiazdami” wchodzi w decydującą fazę, a emocje sięgają zenitu. Widzowie już teraz typują finalistów, ale nagła zmiana w składzie jury może wszystko wywrócić do góry nogami. Kto zyska, a kto straci? Dowiedz się więcej, kto pojawi się w gronie jurorów w ćwierćfinale!
„Taniec z Gwiazdami” wkracza w najważniejszy moment tej edycji, a napięcie z odcinka na odcinek wyraźnie rośnie. Za nami już siedem tygodni rywalizacji, podczas których uczestnicy musieli zmierzyć się z coraz trudniejszymi choreografiami i rosnącymi oczekiwaniami jurorów oraz widzów. Najbliższa niedziela przyniesie jednak prawdziwy sprawdzian – ćwierćfinał, który dla wielu par może okazać się momentem przełomowym lub… końcem przygody z programem.
Na parkiecie zobaczymy sześć par, które wciąż walczą o Kryształową Kulę: Piotr Kędzierski, Magdalena Boczarska, Gamou Fall, Kacper „Jasper” Porębski, Sebastian Fabijański oraz Paulina Gałązka. Każdy z uczestników ma już na swoim koncie zarówno świetne występy, jak i momenty słabości, dlatego trudno dziś jednoznacznie wskazać faworyta. Jedno jest pewne – na tym etapie liczy się już każdy detal.
Widzowie nie kryją emocji i coraz aktywniej angażują się w dyskusje w mediach społecznościowych. Pod postami programu aż roi się od komentarzy, w których internauci typują finałową trójkę i analizują szanse poszczególnych uczestników. Najczęściej w tym gronie pojawiają się Gamou Fall, Magdalena Boczarska oraz Sebastian Fabijański, którzy zdaniem wielu prezentują najbardziej równy i wysoki poziom.
Nie oznacza to jednak, że ich miejsce w finale jest przesądzone. Historia programu wielokrotnie pokazała, że sympatie widzów potrafią diametralnie zmienić wyniki, a wysokie noty od jurorów nie zawsze idą w parze z popularnością. W „Tańcu z Gwiazdami” ostateczny werdykt to wypadkowa ocen oraz głosów telewidzów, które często potrafią wywrócić tabelę wyników do góry nogami.
POLECAMY: Ewa Chodakowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Wielka roszada w jury tuż przed ćwierćfinałem “TzG”
Od początku tej edycji w jury zasiadają Ewa Kasprzyk, Iwona Pavlović, Tomasz Jan Wygoda oraz Rafał Maserak, tworząc skład, który zdążył już przyzwyczaić widzów do swojego stylu oceniania. W jednym z odcinków do tego grona dołączyła także Kayah, której twórczość była motywem przewodnim wieczoru, co spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem.
Wszystko wskazywało na to, że skład jurorski pozostanie bez zmian aż do samego finału. Tym większym zaskoczeniem okazały się doniesienia o nagłej roszadzie tuż przed ćwierćfinałem. Tego typu decyzje zawsze budzą emocje, bo mogą mieć realny wpływ na ocenę występów i ostateczne wyniki.
Jak informuje Super Express, w najbliższym odcinku zabraknie Ewy Kasprzyk, której oceny od początku edycji wzbudzały ogromne emocje. Aktorka ma nie pojawić się w studiu ze względów prywatnych. Warto zauważyć, że werdykty Kasprzyk wielokrotnie dzieliły widzów. Jedni cenili jej bezpośredniość i szczerość, inni zarzucali brak konsekwencji.
To nie pierwszy raz, kiedy Ewa Kasprzyk znika z programu. W poprzedniej edycji, w odcinku poświęconym jej twórczości, zastąpiła ją Beata Kozidrak, co również wywołało spore poruszenie i było szeroko komentowane w mediach.
Tym razem produkcja zdecydowała się ponownie sięgnąć po sprawdzone rozwiązanie. Z doniesień wynika, że miejsce Ewy Kasprzyk zajmie Małgorzata Socha, która ma już doświadczenie w roli tymczasowej jurorki. Aktorka pojawiła się w tej roli w 2024 roku, zastępując Kasprzyk w półfinale, i została wówczas dobrze przyjęta przez widzów.
Jak widać, produkcja „Tańca z Gwiazdami” nie boi się zaskakiwać i wprowadzać zmian nawet na najbardziej kluczowym etapie programu. Jedno jest pewne – ćwierćfinał zapowiada się niezwykle emocjonująco, a uczestnicy już teraz intensywnie przygotowują po dwie choreografie, które mogą zadecydować o ich dalszym losie w rywalizacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami” z 7. odcinka. Zaskoczeni?
Cieszycie się, że Małgorzata Socha ponownie pojawi się w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Ewa Chodakowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Ewa Chodakowska pojawiła się ostatnio w specjalnym, internetowym wydaniu „Tańca z Gwiazdami” i od razu wywołała ogromne emocje. Trenerka fitness, która od lat inspiruje tysiące kobiet do zmian w życiu i pracy nad sylwetką, tym razem sama stanęła przed wyzwaniem tanecznym. Wizyta na planie przerodziła się jednak w coś więcej niż tylko gościnny występ. Dowiedz się więcej, czy zgodzi się na udział w następnej edycji!
W zeszłotygodniowym, internetowym odcinku „Tańca z Gwiazdami” Ewa Chodakowska, polska trenerka fitness i influencerka, znana z promowania zdrowego stylu życia oraz intensywnych treningów była gościem Pauliny Gałązki i Michała Bartkiewicza, którzy w trakcie przygotowań mieli okazję wspólnie z nią ćwiczyć i pokazać jej podstawy tanecznych kroków. Już od pierwszych chwil było widać, że spotkanie łączyło elementy treningu, nauki i dobrej zabawy.
Ewa Chodakowska od lat uchodzi za ekspertkę od wymagających treningów, które zmotywowały tysiące kobiet do zmiany stylu życia i walki o lepszą formę. Tym razem jednak to ona znalazła się w roli uczennicy, próbując opanować podstawowe kroki samby pod okiem doświadczonego tancerza, co dla wielu widzów było niecodziennym widokiem.
Podczas pierwszych prób Michał Bartkiewicz nie krył entuzjazmu i ocenił jej zaangażowanie bardzo pozytywnie, mówiąc: – „No, wow! Widzę potencjał”. Jego reakcja tylko podkręciła atmosferę i pokazała, że nawet osoby bez tanecznego doświadczenia mogą zrobić dobre pierwsze wrażenie.
W dalszej części programu Ewa Chodakowska pojawiła się również na widowni podczas odcinka na żywo, wspierając uczestników i towarzysząc parze na balkonie po ich występie. Jej obecność nie umknęła uwadze prowadzących, którzy postanowili wciągnąć ją w rozmowę na antenie.
POLECAMY: Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami” z 7. odcinka. Zaskoczeni?
Ewa Chodakowska zgodzi się na udział w hicie Polsatu?
Mikołaj Bagiński, który w tym odcinku debiutował jako prowadzący i znany jest z bezpośredniego stylu bycia, nie wytrzymał i zapytał wprost, czy Ewa Chodakowska mogłaby kiedyś wystąpić jako uczestniczka „Tańca z Gwiazdami”. Jak sam przyznał, zrobił to bez owijania w bawełnę: – „Może tak zbyt bezpośrednio, ale ja tak wjeżdżam prosto z mostu”.
Trenerka fitness odpowiedziała jednak z dużym dystansem do siebie, przyznając: – „Ze mnie to jest taki człowiek-drewno, więc nie wiem, czy bym się nadawała”. Wypowiedź była szczera i pokazała jej autoironiczne podejście do własnych umiejętności tanecznych.
Ewa Chodakowska dodała również, że ma ogromny szacunek do uczestników programu i ich pracy, podkreślając: – „Tak naprawdę to dla was wszystkich chapeau bas. Ogromne talenty, piękne zaangażowanie. Gratuluję, wiem że to kawał ogromnej roboty. To za wysokie progi jak dla mnie”.
Mimo deklarowanej niepewności, presja ze strony prowadzącego nie ustępowała. Mikołaj Bagiński dopytywał wprost, czy istnieje szansa na jej udział w przyszłości, próbując uzyskać jednoznaczną odpowiedź, co wyraźnie wprawiło ją w zakłopotanie.
W końcu Ewa Chodakowska zdecydowała się na wymijającą, ale bardzo symboliczną odpowiedź, wykrzykując: – „Pomidor!”. Ta reakcja natychmiast wywołała śmiech i komentarze w studiu, a widzowie odebrali ją jako żartobliwe unikanie deklaracji.
Cała sytuacja sprawiła, że występ Ewy Chodakowskiej w „Tańcu z Gwiazdami” stał się jednym z bardziej komentowanych momentów odcinka. Choć nie padła jednoznaczna odpowiedź, widzowie już spekulują, czy trenerka fitness w przyszłości faktycznie zdecyduje się wejść na parkiet.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Musiałkowski ujawnił kulisy „Tańca z Gwiazdami” i zaskoczył wyznaniem o ślubie
Chcielibyście zobaczyć Ewę Chodakowską na parkiecie “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz5 dni temuPolsat wydał komunikat ws. „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie podzieleni
-
news4 dni temuMarcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
-
news4 dni temuDaria Syta zorganizuje ślub roku? Tancerka uchyla rąbka tajemnicy
-
news4 dni temuSzymon Majewski odpowiada Edwardowi Miszczakowi. Padła mocna deklaracja
-
showbiz4 dni temuCzy Wojciech Kucina wróci do „Tańca z Gwiazdami”? Natsu zabrała głos
-
news3 dni temu“Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
-
moda2 dni temuBlanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
-
showbiz2 dni temuKto odpadł w 7. odcinku “Tańca z Gwiazdami”? Widzowie już komentują

Dodaj komentarz