news
WonerS i Lubert odświeżyli hit sprzed 18 lat. Ten numer znów ma szansę stać się hitem lata!
Wakacje coraz bliżej, a w sieci właśnie pojawiła się propozycja, która ma wszystko, by już za chwilę rozbrzmiewać w nadmorskich kurortach, klubach i na letnich imprezach. WonerS i Tomasz Lubert połączyli siły i zaprezentowali nową wersję kultowego utworu „Idę na plażę”. To świeże spojrzenie na dobrze znany przebój sprzed lat, który wówczas rozsławił założony przez Luberta zespół Video.
Nowa odsłona utworu „Idę na plażę” zachowuje charakterystyczny wakacyjny klimat oryginału, ale jednocześnie brzmi nowocześnie, lekko i bardzo radiowo. WonerS nadał piosence nowej energii, dzięki czemu numer ma szansę trafić zarówno do fanów, którzy pamiętają pierwszą wersję hitu z 2008 roku, jak i do młodszych słuchaczy szukających idealnej playlisty na lato 2026.
Już po pierwszych fragmentach, które pojawiły się w mediach społecznościowych, internauci zaczęli pisać, że „to będzie hit wakacji”. I nie ma się co dziwić, bo chwytliwy refren, słoneczny klimat i ogrom pozytywnej energii sprawiają, że numer idealnie wpisuje się w atmosferę zbliżającego się sezonu urlopowego. A do wakacji został przecież niespełna miesiąc. – Tym razem postanowiłem przygotować coś sprawdzonego, w nowej, odświeżonej wersji i już pierwsze koncerty, gdzie graliśmy „Idę na plażę”, pokazały mi, że to był strzał w dziesiątkę – opowiada WoneS w rozmowie z portalem Przambitni.pl.
Twórcy postawili nie tylko na odświeżone brzmienie, ale również na efektowny teledysk. Klip został zrealizowany w Trójmieście i pełen jest nadmorskich kadrów, słońca, plaży i wakacyjnego luzu. Nie brakuje ujęć znad morza, miejskiego klimatu oraz energii, która doskonale oddaje charakter piosenki. Całość wygląda bardzo nowocześnie i z pewnością przypadnie do gustu fanom letnich produkcji.
Dla Tomasza Luberta to sentymentalny powrót do utworu, który przed laty stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych numerów zespołu Video. Tym razem jednak piosenka dostała zupełnie nowe życie. WonerS wniósł do niej świeżość, nową interpretację i współczesne brzmienie, dzięki czemu „Idę na plażę” może ponownie podbić listy przebojów. Sam WonerS nie zwalnia tempa i już włączył nowy numer do swojego koncertowego repertuaru. Artysta ma zaplanowane występy praktycznie przez całe lato, dlatego wszystko wskazuje na to, że publiczność będzie mogła usłyszeć „Idę na plażę” na żywo w wielu miastach i podczas największych wakacyjnych wydarzeń. To właśnie koncerty mogą dodatkowo napędzić popularność utworu.
Branża muzyczna co roku szuka piosenki, która stanie się nieoficjalnym soundtrackiem wakacji. W tym sezonie bardzo mocnym kandydatem wydaje się właśnie współpraca WonerSa i Luberta. Numer ma chwytliwy refren, pozytywny przekaz i dokładnie ten rodzaj energii, który kojarzy się z letnim odpoczynkiem, wyjazdami i zabawą do późnych godzin.
Wiele wskazuje na to, że już za kilka tygodni „Idę na plażę” będzie można usłyszeć dosłownie wszędzie, od plażowych barów i promenad po imprezy pod gołym niebem. A jeśli reakcje fanów są zapowiedzią tego, co wydarzy się latem, duet WonerS i Lubert może mieć w rękach jeden z największych wakacyjnych przebojów tego roku.
Co jeszcze u WonerSa?
17-letni WonerS pokazuje, że młody wiek wcale nie musi oznaczać ograniczeń i skupiania się wyłącznie na jednym kierunku rozwoju. Choć największą pasją artysty pozostaje muzyka, na której konsekwentnie buduje swoją markę i rozpoznawalność, to równolegle rozwija również własny sklep internetowy www.woners.pl, udowadniając, że potrafi łączyć kreatywność z przedsiębiorczością. Mimo młodego wieku nie boi się nowych wyzwań i stale poszerza swoje działania, angażując się zarówno w tworzenie nowych utworów, jak i rozwijanie własnych projektów poza sceną muzyczną. W ostatnich miesiącach WonerS intensywnie pracował nad nowym materiałem, a już 5 czerwca światło dzienne ujrzy jego długo wyczekiwana płyta „Ciepło Zimno”, która zapowiada się jako jeden z najważniejszych momentów w jego dotychczasowej karierze. Fani mogą spodziewać się emocjonalnych tekstów, nowoczesnego brzmienia i wyjątkowego klimatu, który od dawna wyróżnia twórczość młodego artysty. Premiera albumu budzi coraz większe zainteresowanie, a sam WonerS udowadnia, że determinacja, talent i ciężka praca mogą iść w parze z ambitnym podejściem do biznesu oraz budowaniem własnej marki już od najmłodszych lat.




Tekst: SM
news
Julia Wieniawa ODCHODZI z „Mam Talent”? W TVN huczy o transferze
To może być jedna z największych zmian w polskiej telewizji ostatnich miesięcy. Julia Wieniawa ma pożegnać się z fotelem jurorskim „Mam Talent”, a za kulisami już pojawiają się spekulacje o możliwym przejściu do konkurencji. Tajemnicze słowa jej menadżerki tylko podgrzewają atmosferę. Dowiedz się więcej!
Julia Wieniawa od kilku lat znajduje się na szczycie popularności i nie zwalnia tempa nawet na moment. Jej kariera rozwija się na wielu płaszczyznach, a gwiazda udowadnia, że potrafi z powodzeniem łączyć aktorstwo, muzykę oraz udział w największych produkcjach telewizyjnych. 27-latka należy dziś do grona najbardziej rozchwytywanych polskich artystek młodego pokolenia.
Nie jest tajemnicą, że grafik Julii Wieniawy wypełniony jest po brzegi. Gwiazda regularnie pojawia się na planach filmowych i serialowych, rozwija karierę muzyczną, koncertuje, bierze udział w największych wydarzeniach branżowych, a przez ostatnie lata można było oglądać ją również w jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Wszystko wskazuje jednak na to, że właśnie nadchodzi duża zmiana.
Od 2024 roku widzowie mogą podziwiać Julię Wieniawę w roli jurorki „Mam Talent”. W programie zasiadała u boku Agnieszki Chylińskiej, Marcina Prokopa i Agustina Egurroli, oceniając uczestników prezentujących najróżniejsze talenty. Jej obecność w jury od początku wzbudzała duże zainteresowanie, a dla samej artystki była kolejnym ważnym doświadczeniem w telewizyjnej karierze.
POLECAMY: SZOK! Dominika Tajner wiedziała wcześniej o Wiśniewskim i Mandarynie?
Julia Wieniewa rezygnuje z “Mam Talent”. Czy przejdzie do Polsatu?
Teraz jednak nad przyszłością Julii Wieniawy w programie zawisł ogromny znak zapytania. Jak udało się ustalić Pudelkowi, artystka miała zdecydować o rezygnacji z posady jurorki „Mam Talent” i nie pojawić się w kolejnej edycji programu. Według informatora związanego ze stacją jej odejście może być poważnym ciosem dla produkcji.
“Julia rezygnuje z “Mam Talent” i nie zobaczymy jej w kolejnej edycji programu. Nie znamy powodu takiej decyzji, ale na korytarzach na Wiertniczej plotkuje się, że postanowiła podkupić ją konkurencja. Dla programu i oglądalności to duża strata” – ujawnia w rozmowie z Pudelkiem osoba związana z TVN.
Największe emocje budzi jednak możliwy powód tej decyzji. Według zakulisowych spekulacji Julia Wieniawa może szykować się do współpracy z konkurencyjną stacją. Na razie nie wiadomo, czy rzeczywiście dojdzie do głośnego transferu, jednak informacje krążące po telewizyjnych korytarzach natychmiast wywołały lawinę pytań o dalsze zawodowe plany gwiazdy.
Redakcja Pudelka postanowiła zweryfikować doniesienia u Marty Wieniawy, mamy i menadżerki artystki. Jej odpowiedź nie rozwiała jednak wątpliwości. Wręcz przeciwnie – tajemnicze słowa dotyczące prowadzonych rozmów mogą tylko podsycać spekulacje na temat tego, co w najbliższych miesiącach wydarzy się w karierze Julii Wieniawy.
“Nic nie mogę mówić o planach Julii na najbliższe miesiące. Trwają rozmowy” – wyznała Marta Wieniawa na łamach Pudelka.
Co ciekawe, Marta Wieniawa nie potwierdziła również wprost informacji o odejściu córki z „Mam Talent”, ale jednocześnie im nie zaprzeczyła. Menadżerka gwiazdy zasłoniła się poufnością dotyczącą współpracy ze stacją, pozostawiając tym samym jeszcze więcej miejsca na domysły.
“Przepraszam, ale wszelkie szczegóły dotyczące współpracy ze stacją objęte są klauzulą poufności” – dodała w rozmowie z reporterem Pudelka.
W tej sytuacji szczególną uwagę zwracają ostatnie występy Julii Wieniawy w Polsacie. Artystka pojawiła się między innymi podczas finału „Tańca z Gwiazdami”, a także na sopockim festiwalu organizowanym przez stację. To oczywiście nie musi oznaczać stałej współpracy, jednak w połączeniu z doniesieniami o możliwym odejściu z „Mam Talent” natychmiast uruchomiło spekulacje dotyczące jej telewizyjnej przyszłości.
Czy Edward Miszczak rzeczywiście zamierza sprowadzić Julię Wieniawę do Polsatu na stałe? Na oficjalne potwierdzenie trzeba jeszcze poczekać. Tajemnicze słowa Marty Wieniawy, informacje o trwających rozmowach oraz doniesienia o możliwym odejściu z „Mam Talent” sprawiają jednak, że wokół zawodowej przyszłości gwiazdy robi się coraz goręcej. Jeśli plotki o transferze okażą się prawdziwe, może to być jedna z najgłośniejszych telewizyjnych zmian ostatnich miesięcy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pies SAMOTNIE przemierzył Tatry pokonując 140 km. Co z jego „bratem”?
Będzie Wam brakować Julii Wieniawy w “Mam Talent”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!








Autor: Szymon Jedynak
news
SZOK! Dominika Tajner wiedziała wcześniej o Wiśniewskim i Mandarynie?
Historia Michała Wiśniewskiego i Mandaryny ponownie rozpala polski show-biznes. Po głośnym oświadczeniu lidera Ich Troje głos zabrała kolejna osoba z jego najbliższego otoczenia – była żona i wieloletnia przyjaciółka. Okazuje się, że o wszystkim miała wiedzieć już wcześniej. Dowiedz się więcej!
Związek Michała Wiśniewskiego i Marty Mandrykiewicz, znanej szerzej jako Mandaryna, od samego początku wzbudzał ogromne zainteresowanie mediów i publiczności. Była to relacja intensywna, pełna emocji, a przy tym niemal bez przerwy wystawiona na ocenę widzów i paparazzich. Gdy w 2002 roku para wzięła ślub cywilny, wydawało się, że rozpoczyna jeden z najbardziej barwnych rozdziałów w historii polskiego show-biznesu.
Rok później Michał Wiśniewski i Mandaryna zdecydowali się na wydarzenie, które przeszło do historii rodzimego świata gwiazd. Sakralne „tak” wypowiedzieli w 2003 roku w Kirunie w Szwecji, pod kołem podbiegunowym. Ceremonia była transmitowana w telewizji i stała się wielkim medialnym spektaklem, który do dziś pamięta wielu fanów lidera Ich Troje.
Choć z zewnątrz ich życie mogło wyglądać jak bajka, rzeczywistość szybko zaczęła weryfikować wspólne plany. Intensywne tempo życia, koncerty, podróże i ogromne zainteresowanie mediów sprawiły, że ich codzienność coraz bardziej oddalała się od wizji spokojnej rodziny. W 2006 roku Michał Wiśniewski i Mandaryna ogłosili rozwód, kończąc małżeństwo, które przez pewien czas uchodziło za jedno z najgłośniejszych w polskim show-biznesie.
Przez kolejne lata każde z nich układało swoje życie na nowo, jednak ich drogi nigdy całkowicie się nie rozeszły. Michał Wiśniewski i Mandaryna mają dwoje wspólnych dzieci – Xaviera Wiśniewskiego oraz Fabienne Wiśniewską. Z czasem emocje między byłymi małżonkami opadły, a ich relacja zaczęła ponownie wzbudzać coraz większe zainteresowanie mediów.
Teraz, po ponad dwóch dekadach od rozstania, historia Michała Wiśniewskiego i Mandaryny ponownie znalazła się na pierwszych stronach portali. Lider Ich Troje opublikował nagranie, w którym odniósł się do swojego życia prywatnego i potwierdził swoją relację z byłą żoną. Jednocześnie przedstawił własną wersję chronologii wydarzeń, która stała się przedmiotem ogromnej medialnej dyskusji.
“To jest kwestia tego, że jestem z Mandaryną i zdradziłem z nią Polę. (…) Zaczynaliśmy się spotykać pod koniec czerwca. Trochę zostaliśmy wepchnięci w swoje ramiona przez całą tą sytuację i bardzo się z tego powodu cieszę” – stwierdził.
W dalszej części swojego oświadczenia Michał Wiśniewski wrócił do historii relacji z Mandaryną. Wokalista zasugerował, że wiele lat spędzonych osobno mogło pozwolić im spojrzeć na przeszłość z zupełnie innej perspektywy, przeanalizować dawne doświadczenia i wyciągnąć z nich wnioski.
“Być może te pięć lat razem i 21 lat osobno pozwoli nam pewne rzeczy zrozumieć, przeanalizować i zrobić inaczej? Nieważne, czy dacie nam szansę, czy nie, bo my to po prostu zrobimy. W życiu chodzi o to, by być szczęśliwym, czego Poli również życzę” – dodał Wiśniewski na nagraniu.
POLECAMY: Pies SAMOTNIE przemierzył Tatry pokonując 140 km. Co z jego „bratem”?
Dominika Tajner SZOKUJE wyznaniem o relacji Wiśniewskiego z Mandaryną
Po głośnych wydarzeniach i oświadczeniu lidera Ich Troje redakcja Pudelka zwróciła się z prośbą o komentarz do Dominiki Tajner. To właśnie ona była czwartą żoną Michała Wiśniewskiego i pozostawała z nim w związku małżeńskim najdłużej spośród jego byłych partnerek. Mimo rozwodu oboje zachowali dobre relacje, a Dominika Tajner wielokrotnie podkreślała, że nadal łączy ich przyjaźń. W trudnych momentach niejednokrotnie okazywała byłemu mężowi wsparcie.
Jak się okazuje, najnowsze wydarzenia w życiu Michała Wiśniewskiego nie były dla Dominiki Tajner zaskoczeniem. Była żona wokalisty przyznała, że ze względu na ich przyjacielską relację wiedziała już wcześniej o sytuacji między liderem Ich Troje a Mandaryną. Co więcej, nie kryje, że życzy im powodzenia.
“Przyjaźnimy się z Michałem, więc wiedziałam o powrocie Michała do Marty. Oboje zasługują na szczęście więc trzymam kciuki, żeby tym razem się udało” – wyznała na łamach Pudelka.
Słowa Dominiki Tajner pokazują, że najnowsze wydarzenia w życiu Michała Wiśniewskiego i Mandaryny mogły nie być tajemnicą dla osób z najbliższego otoczenia artysty. Była żona lidera Ich Troje nie zamierza jednak dolewać oliwy do ognia i zamiast komentować szczegóły, po prostu życzy obojgu szczęścia.
Wokół tej historii wciąż nie brakuje emocji, ale jedno jest pewne – po ponad dwóch dekadach Michał Wiśniewski i Mandaryna ponownie znaleźli się w samym centrum zainteresowania, a teraz okazuje się, że część ich bliskich wiedziała o wszystkim, zanim sprawa stała się publiczna.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA [WIDEO]
Jesteście zaskoczeni powrotem Mandaryny do Michała Wiśniewskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Pies SAMOTNIE przemierzył Tatry pokonując 140 km. Co z jego „bratem”?
Ta historia poruszyła internautów po obu stronach granicy. Bezpański pies przez wiele dni samotnie przemierzał wymagające tatrzańskie szlaki, pojawiając się w kolejnych popularnych miejscach i skutecznie unikając prób schwytania. Jego niezwykła wędrówka wreszcie dobiegła końca, ale w górach prawdopodobnie nadal znajduje się drugi pies. Poznaj kulisy całej akcji!
Niezwykła historia bezpańskiego psa, który samotnie przemierzał Tatry Wysokie, odbiła się szerokim echem wśród miłośników gór i zwierząt. Według obliczeń dziennikarzy czworonóg miał pokonać co najmniej 140 kilometrów, poruszając się po wymagających górskich szlakach. Jego samotna wyprawa trwała ponad tydzień, choć niewykluczone, że wcześniej przez kilka tygodni wędrował również po polskiej stronie Tatr.
Pierwsze informacje o psie bez opiekuna pojawiły się 30 czerwca. Zwierzę zauważono po słowackiej stronie Tatr, jednak szybko okazało się, że nie przebywa w jednym miejscu. Pies nieustannie się przemieszczał, pokonując kolejne kilometry i pojawiając się w różnych, często bardzo odległych od siebie punktach.
W kolejnych dniach czworonóg był widziany między innymi na Krywaniu, przy Schronisku pod Rysami, nad Popradzkim Stawem oraz w rejonie Szczyrbskiego Jeziora. Jego trasa robiła ogromne wrażenie, szczególnie że pies poruszał się bez opiekuna i sam musiał radzić sobie w trudnych górskich warunkach. Nocami miał schodzić w doliny, by następnego dnia ponownie wracać na wyżej położone szlaki turystyczne.
Z czasem sprawą zainteresowali się obrońcy praw zwierząt. Samotnie wędrujący pies mógł bowiem stanowić zagrożenie dla dzikich zwierząt żyjących na terenie parku narodowego, a jednocześnie sam był narażony na ogromne niebezpieczeństwo. W górach mogło dojść do wypadku, spotkania z dzikimi zwierzętami lub nagłego pogorszenia pogody.
Próby schwytania czworonoga podjęli członkowie słowackiego stowarzyszenia obywatelskiego „Droga do domu”. Zadanie okazało się jednak znacznie trudniejsze, niż początkowo przypuszczano. Pies podchodził do turystów, ale kiedy ktoś próbował się do niego zbliżyć, natychmiast uciekał. Z każdym kolejnym dniem miał również tracić zaufanie do osób próbujących zakończyć jego samotną wędrówkę.
Według osób zaangażowanych w akcję zwierzę najprawdopodobniej przywędrowało ze strony polskiej. Jego determinacja była ogromna – mimo kolejnych prób schwytania nie zamierzało łatwo zrezygnować z dalszej drogi. Przez kilka dni obrońcy zwierząt próbowali znaleźć sposób, aby bezpiecznie zakończyć tę niezwykłą, ale również bardzo ryzykowną wyprawę.
POLECAMY: Polska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
Udało się schwytać samotnego pieska!
Przełom nastąpił w piątek wieczorem. Po kilku dniach starań psa udało się wreszcie złapać przy pomocy klatki-pułapki. Wtedy okazało się, że słynny już górski włóczęga jest nieśmiałym czworonogiem, który mimo swojej ostrożności szuka bliskości człowieka. Pies otrzymał imię Bernard – na cześć patrona alpinistów, turystów, narciarzy i ratowników górskich.
Historia może mieć jednak jeszcze jeden, nierozwiązany rozdział. Ratownicy przypuszczają, że Bernard przed pojawieniem się po słowackiej stronie Tatr przez kilka tygodni wędrował po polskiej części gór. Na wcześniejszych zdjęciach był widywany z drugim, niemal identycznym psem, który najprawdopodobniej jest jego bratem.
Drugi czworonóg nadal ma pozostawać na wolności. Ostatnio był widziany w rejonie Doliny Kościeliskiej. Oznacza to, że niezwykła historia dwóch psich wędrowców może jeszcze nie być zakończona. Internauci mają nadzieję, że również drugiego psa uda się bezpiecznie odnaleźć i schwytać, zanim podczas samotnej wędrówki stanie mu się krzywda.
Historia Bernarda wywołała ogromne emocje wśród polskich internautów.
„Niezwykła historia do opowiedzenia; Prawdziwy turysta; Dzięki Bogu nic mu się nie stało; Niech powstanie film o zaginionym piesku; Po tysiąckroć dziękuję każdemu z osobna, kto nie był obojętnym” – pisali poruszeni użytkownicy.
Choć samotna wyprawa psa zakończyła się szczęśliwie, teraz uwaga miłośników zwierząt skupia się na jego prawdopodobnym bracie. Pozostaje mieć nadzieję, że również on zostanie szybko odnaleziony i bezpiecznie trafi pod opiekę ludzi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Syn Michała Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
Wzruszająca historia? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Polska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
Nagranie Martyny Tarmasewicz z podróży po Indonezji wywołało prawdziwą burzę w sieci. Podróżniczka postanowiła spróbować dań przygotowanych z psiego mięsa i szczegółowo opisała ich smak. Wśród osób, które ostro zareagowały na jej materiał, znalazła się Joanna Opozda. Dowiedz się więcej!
Podróżnicze treści od lat cieszą się ogromną popularnością w mediach społecznościowych. Internauci chętnie oglądają malownicze krajobrazy, poznają lokalne zwyczaje i za pośrednictwem influencerów zaglądają do miejsc, do których sami być może nigdy nie dotrą. Częścią takich wypraw jest również odkrywanie lokalnej kuchni, choć niektóre kulinarne doświadczenia potrafią wywołać znacznie więcej kontrowersji niż zachwytu.
Przekonała się o tym Martyna Tarmasewicz, działająca w sieci podróżniczka, która opisuje siebie jako „specjalistkę od czerpania radości z życia”. Autostopowiczka odwiedziła już 24 kraje, a tym razem jej podróż zaprowadziła ją do Indonezji. Podczas pobytu na Sumatrze, w okolicach jeziora Toba, trafiła do lokalnej restauracji, w której w menu znalazła wyjątkowo kontrowersyjną dla wielu Europejczyków pozycję – mięso psa.
Martyna Tarmasewicz postanowiła nie tylko zamówić dania, ale również zrelacjonować całą degustację swoim obserwatorom. Na jej stole pojawił się pies przygotowany na dwa sposoby. Już na początku nagrania podróżniczka jasno poinformowała widzów, czego zamierza spróbować.
“Znaleźliśmy miejsce, gdzie można spróbować psa. Takie miejsca jeszcze istnieją” – powiedziała na wstępie.
Pierwszym daniem była zupa. Martyna Tarmasewicz przyznała, że jej zapach skojarzył jej się z jagnięciną. Po spróbowaniu potrawy podzieliła się również bardziej szczegółową opinią dotyczącą jej smaku. Jak wynikało z relacji, pierwsze danie nie zrobiło na niej szczególnie dużego wrażenia.
“Smakuje w sumie jak rosół z jakimiś dziwnymi przyprawami, ale tu w Indonezji mają inne przyprawy, także nic takiego specjalnego” – zrelacjonowała.
Podróżniczka zdawała sobie sprawę, że samo nagranie może wywołać u wielu odbiorców silne emocje. Mimo to postanowiła kontynuować degustację, tłumacząc swoją decyzję otwartością na inne kultury i doświadczenia związane z podróżowaniem. Na jej talerzu pojawiło się następnie pokrojone mięso przypominające wyglądem gulasz.
“No to jest część podróżowania, trzeba mieć otwartą głowę, więc właśnie próbujemy psa” – wyznała.
Drugie danie najwyraźniej bardziej przypadło Martynie Tarmasewicz do gustu. Podróżniczka zwróciła uwagę na dużą ilość przypraw, ostrość oraz konsystencję mięsa. Jej szczegółowy opis błyskawicznie stał się jednym z najbardziej komentowanych fragmentów całego nagrania.
“Jest bardzo dużo przypraw, jest ostre, jest dużo chilli. Konsystencja jest taka mięciutka, delikatniejsza, ale ze sporą ilością tłuszczyku i jest słodsze. Nawet spoko” – oceniła.
POLECAMY: Syn Michała Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
Joanna Opozda MIAŻDZY influencerkę. Ma rację?
Materiał błyskawicznie wywołał ogromną dyskusję. Część internautów podkreślała, że podróżowanie wiąże się z poznawaniem innych kultur i lokalnych zwyczajów, jednak zdecydowana większość komentujących deklarowała, że sama nie zdecydowałaby się na zjedzenie psiego mięsa. Pojawiły się również głosy oskarżające podróżniczkę o wspieranie procederu, który zdaniem krytyków wiąże się z cierpieniem zwierząt.
“Wstrętna próba zaistnienia; Tragedia; Obleśne; Jak można zjeść psa?; Brak słów” – komentowali obserwatorzy.
Nagranie nie umknęło również uwadze Joanny Opozdy, która postanowiła publicznie skomentować zachowanie podróżniczki. Aktorka nie kryła oburzenia i w bardzo mocnych słowach zakwestionowała argument o konieczności akceptowania lokalnych zwyczajów. W swojej wypowiedzi odwołała się również do doniesień dotyczących warunków, w jakich mogą być przetrzymywane i zabijane zwierzęta przeznaczone na mięso.
“A gdyby gdzieś podawano ludzkie mięso, też powiedziałabyś: „co kraj, to obyczaj”? A gdybyś trafiła na wyspę Epsteina, też uznałabyś, że skoro to „czyjaś kultura” albo środowisko, to nie należy tego oceniać i dołączyłabyś do tych zwyrodnialców? Naprawdę jesteś aż tak żądna wrażeń, że elementarne współczucie i empatia schodzą na dalszy plan? Czy wiesz, że psy przed śmiercią bywają bite pałami i przetrzymywane w skrajnie okrutnych warunkach? Są stłoczone w małych klatkach, często godzinami stoją na pełnym słońcu, zanim zostaną zabite. Istnieją filmy i relacje pokazujące , jak są brutalnie bite pod pretekstem „zmiękczenia mięsa”, które tak zachwalasz. To nie ma nic wspólnego z tradycją, tylko z niewyobrażalnym cierpieniem zwierząt. Bronienie takich praktyk hasłem „co kraj, to obyczaj” jest dla mnie nie do przyjęcia. Współczucie i elementarna moralność nie kończą się na granicach państw. To naprawdę wstrętne” – rozpisała się Opozda.
Nagranie Martyny Tarmasewicz pokazało, jak cienka może być granica między poznawaniem lokalnych zwyczajów a udziałem w praktykach, które dla części odbiorców są moralnie nie do zaakceptowania. Podczas gdy jedni bronią podróżniczki, argumentując, że zetknęła się z elementem lokalnej rzeczywistości, inni – w tym Joanna Opozda – stanowczo podkreślają, że otwartość na inne kultury nie powinna oznaczać bezkrytycznej akceptacji wszystkiego. Jedno jest pewne: ta kulinarna relacja zamiast zachęcić do podróży, rozpętała w sieci ogromną dyskusję o granicach turystycznej ciekawości, empatii i odpowiedzialności za publikowane treści.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Z kim Iza Kuna zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”? Właśnie WYPŁYNĘŁO nazwisko
Zjedlibyście psa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuMandaryna i Wiśniewski PRZYŁAPANI razem. Nie spodziewali się paparazzi?
-
news5 dni temuAntoni Królikowski stracił władzę rodzicielską nad synem. Jest wyrok sądu
-
news3 dni temuWulgarna AWANTURA Polek na pokładzie samolotu. “Panieński mi zj*bałaś” [WIDEO]
-
showbiz4 dni temu„Taniec z Gwiazdami” bez kolejnej gwiazdy. To spore zaskoczenie
-
showbiz4 dni temuJedna z gwiazd WYCOFAŁA SIĘ przed startem „Tańca z Gwiazdami” [KULISY]
-
news4 dni temuNie żyje 13-letnia Maja Gadowska. Gwiazdy żegnają podopieczną Cancer Fighters
-
news5 dni temuNie żyje Bonnie Tyler. Na co chorowała ikona lat 80.?
-
news4 dni temuAneta Zając pokazała się w BIKINI. Internauci przecierają oczy

Dodaj komentarz