Ilona Adamska: To miłość dodaje mi skrzydeł!
Redaktor naczelna “Imperium Kobiet” i “Law Business Quality”, Ambasadorka Przedsiębiorczości Kobiet opowiada o swojej najnowszej książce, pt. „Szczęście na wagę złota, czyli jak osiągnąć sukces”, której portal Przeambitni ma zaszczyt być jednym z patronów medialnych oraz o planach wydawniczych na wiosnę.
Ilono, za nami premiera Twojej drugiej książki pt. „Szczęście na wagę złota, czyli jak osiągnąć sukces”. Skąd pomysł na tytuł i samą książkę?
Pomysł na książkę zrodził się w grudniu. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Wróciłam z kolejnej Akademii Law Business Quality, którą od września 2014 roku organizuję dla kobiet biznesu. Kobiet, które chcą od życia czegoś więcej. Które walczą o swoje marzenia, chcą się kształcić, rozwijać. Pomyślałam sobie wtedy, że warto byłoby stworzyć coś na zasadzie zbioru sentencji – aforyzmów dotyczących odpowiedzi na pytanie: czym jest sukces i jak go osiągnąć. Ponieważ bohaterami mojej pierwszej książki „Ona w jego oczach…” byli mężczyźni, tym razem postawiłam na kobiety. Wieść o książce i moim nowym projekcie rozniosła się dość szybko po warszawskich kręgach ludzi biznesu. Zaczęłam dostawać zapytania o to, czy w projekcie mogliby także wziąć udział panowie. Pomyślałam – czemu nie?! Tak więc w książce znajdziemy ponad 70 wypowiedzi zarówno mężczyzn, jak i kobiet na temat recepty na sukces i osiągnięcia szczęścia – zarówno w życiu osobistym, jak i prywatnym. Długo zastanawiałam się nad tytułem. Razem z dziennikarką Imperium Kobiet Dagmarą Nawartek wpadłyśmy na pomysł „Szczęścia na wagę złota…”. Uważam, że tytuł idealnie trafia w samo sedno przesłania książki.
Wstęp do Twojej najnowszej pozycji napisał sam wicepremier Rzeczypospolitej Janusz Piechociński. Wiem, że na karatach pojawia się też sporo znanych nazwisk.
To prawda. Dzięki mojej koleżance, która na co dzień pracuje w Ministerstwie Gospodarki, a która wraz ze mną co miesiąc organizuje pod Krakowem spotkania w ramach Akademii LBQ – udało mi się zaprosić do projektu wicepremiera Piechocińskiego. Pomysł książki bardzo mu się spodobał. We wstępie do niej napisał, że każdy przedsiębiorca powinien wspierać tego typu akcje. Moja książka bowiem – podobnie jak pierwsza – jest akcją charytatywną – tym razem na rzecz Fundacji Sukces. Pieniądze z jej sprzedaży przekazujemy na Fundację, która pomaga samotnym mamom i ich pociechom. W trakcie hucznej premiery książki (na której pojawiło się ponad 200 osób) udało nam się zebrać i przekazać trzy duże kartony prezentów dla podopiecznych Ośrodka Pomocy Ofiarom Przemocy w Rodzinie „Dom”. Wśród upominków znalazła się zarówno elegancka bielizna, kosmetyki, pampersy, środki higieny osobistej, jak i soki, miód, drukarka i dwa ogromne kosze słodyczy dla maluchów. Na gali obecni byli prawie wszyscy bohaterowie mojej książki, z gwiazdami Omeną Mensah, Joasią Jabłczyńską, Izabelą Trojanowską, Mariolą Bojarską-Ferenc, Pauliną Holtz, Ewą Kuklińską, Anną Kalatą na czele.
Twoja pierwsza książka „Ona w jego oczach. Znani mężczyźni o kobietach” odbiła się sporym echem w mediach. Przygotowując się do rozmowy z Tobą, zrobiłam mały research w Internecie. Ponad 40 publikacji na temat samej premiery, ponad 20 wywiadów, gościłaś w TV śniadaniowej, miałaś ponad 10 autorskich spotkań w całej Polsce. Jak wyglądają Twoje plany, jeśli chodzi o promocję drugiej książki?
Podobnie. Po świętach rozpoczynam spotkania i wywiady z portalami i magazynami, które objęły patronat medialny nad książką. A sporo ich (śmiech). Planuję również od kwietnia ruszyć z wieczorami autorskimi w największych miastach Polski. Pierwsze zaplanowane jest na 25 kwietnia w ekskluzywnym salonie Vinicio Pajaro na krakowskim rynku. Kolejne – 28 maja w Łodzi na Festiwalu Łódź Miastem Kobiet i czerwcu na Pomorzu, który stał mi się ostatnio bardzo bliski.
Z tego, co wiem, szykujesz na wiosnę spore zmiany w swoim wydawnictwie?
To prawda. Mamy wiosnę…. Czas na zmiany (śmiech). Zaczęłam od wynajęcia lokalu pod nową siedzibę redakcji. Od kwietnia nasze biuro znajduje się na prestiżowej ulicy Mokotowskiej, tuż obok słynnej tęczy. Jestem szczęśliwa, ponieważ do tej pory pracowaliśmy zdalnie. Po 4 latach wydawania Imperium Kobiet postanowiłam zbudować prawdziwą, profesjonalną redakcję. Wymieniam praktycznie cały zespół dziennikarzy. Zostaje dwie osoby ze „starej gwardii”. Stawiam teraz na mocne, znane nazwiska i dziennikarzy z doświadczeniem. Udało mi się pozyskać nazwiska z takich tytułów jak VIVA, Gala czy Glamour. Staram się o poszerzenie jeszcze i pozyskanie tzw. korespondentów z zagranicy odpowiedzialnych za wywiady z zagranicznymi gwiazdami. Mam już jednego „wysłannika”, który w ostatnim czasie przeprowadził dla IK wywiad z Nicole Kidman i Matthew McConaugheyem. Są to wywiady robione specjalnie dla nas. Nigdzie wcześniej niepublikowane. Do tej pory współpracowaliśmy z Romanem Rogowieckim, który po prostu sprzedaje swoje stare wywiady z gwiazdami do kobiecych magazynów – ale nie były one robione specjalnie dla nich. Czas postawić poprzeczkę jeszcze wyżej i znaleźć osoby, które tak jak Bogdan Kuncewicz (z którym obecnie pracujemy) – będą robić ekskluzywne rozmowy TYLKO dla nas. Poza tym zmieniamy kompletnie szatę graficzną, dodajemy nowe działy, idziemy bardziej w stronę lifestyle’u, świata gwiazd, mody.
Podobno stawiasz teraz na wersje elektroniczne swoich magazynów. Dlaczego? Przyszłość to e-booki?
Imperium Kobiet dostępne jest już w formie e-booka w największej księgarni internetowej publio.pl należącej do grupy mediowej Agory. Podobnie Law Business Quality. Obniżam nakład drukowanych magazynów, ponieważ coraz więcej osób kupuje i zamawia magazyny w formie elektronicznej. Ostatnie badania pokazują drastyczny spadek czytelnictwa. Polacy czytają coraz mniej. I jeszcze mniej kupują, jeśli chodzi o prasę czy książki. Przeglądając ostatnio w sieci artykuły na temat najnowszych badań czytelnictwa, znalazłam takie podsumowanie: „Obecnie czytelnik szuka coraz krótszych informacji. Czyta pobieżnie. Najczęściej tylko tytuł, lead i dwie pierwsze linijki tekstu. Tego nauczył nas Internet. Żyjemy w pośpiechu, nie mamy na nic czasu. To wszystko wpływa na obecną sytuację rynku wydawniczego. (…) Polak kupuje średnio półtorej książki rocznie, Czech – 14”. Nie trzeba chyba tego specjalnie komentować. Nie lepiej jest z prasą. Nadzieją są jednak e-booki, które faktycznie stają się coraz bardziej popularne. Dlatego już teraz wyszłam naprzeciw zapotrzebowaniu rynku i postawiłam na wydania elektroniczne naszych magazynów. Szykujemy aplikacje mobilne i… Tego ostatniego jeszcze nie zdradzam.
Ale papier to papier…
To prawda. Nie rezygnujemy z druku. Sama uwielbiam zapach farby, zapach magazynu, który przyjeżdża do mnie prosto z drukarni. Nie wyobrażam sobie urlopu z iPadem na plaży i moim ulubionym magazynem na ekranie czytnika. Kocham, gdy z magazynu wysypuje się piasek (śmiech). Ale muszę niestety iść zgodnie z duchem czasu. Jakiś czas temu przeprowadzałam wywiad do Law Business Quality z bardzo znanym i cenionym dziennikarzem Gazety Wyborczej, autorem książki „Zawód zwycięzca”. Rozmawialiśmy bardzo długo o rzekomym upadku prasy, o tym, jak Internet wypiera dziś drukowane magazyny. Sam przyznał, że od ponad roku nie kupuje żadnych drukowanych gazet. Ma kilka prenumerat swoich ulubionych tytułów na iPadzie. I przyznał podobnie do tego, co mówiłam wyżej, że dziś z racji tak ogromnego natłoku informacji, mnogości tytułów człowiek nie jest w stanie przeczytać wszystkich magazynów od deski do deski. Czytamy wybiórczo, wybieramy treści, które nas zaciekawią poprzez tytuł czy lead. Prasa całkowicie nie umrze, ale niestety, jak powiedział Josh Tyrangiel, redaktor naczelny potężnego magazynu Bloomberg Businessweek, niegdyś związany z tygodnikiem „Time”: „Nic nie jest dane raz na zawsze. Dobre czasy dla prasy, które właśnie minęły, były historyczną anomalią, ale biznes wciąż tu jest. On się po prostu zmienił (…). Tablety skracają dystans między wydawcą i czytelnikiem, ale nie pozwalają ludziom ogarnąć gazety jako całości. Jeśli jednak ludzie zdecydują, że nie chcą już papierowego wydania, będziemy robić magazyn na tablety”. Wyznaję identyczną zasadę. Poza e-bookami chcemy w tym roku wprowadzić wersję na tablety, by przekonać się, czy rzeczywiście wydania elektroniczne staną się popularniejszą formą od magazynów drukowanych.
Jesteś z pewnością osobą twardo stąpającą po ziemi, wiesz, czego chcesz. Twoje wydawnictwo I.D.MEDIA rozwija się w naprawdę szybkim tempie. Niedawno obchodziłaś jubileusz 10-lecia istnienia swojej firmy. Jak na osobę „po trzydziestce” – dwa magazyny, cztery portale, dwa blogi, dwie książki, agencja PR i eventowa – to naprawdę niezły wynik.
Ja po prostu kocham to, co robię. I myślę, że to jest najlepsza recepta na sukces. Robić to, co sprawia nam największą przyjemność. Wtedy nie czujesz, że pracujesz.
A jak radzisz sobie z konkurencją? Świat mediów bywa bowiem okrutny. A ludzie, gdy widzą, że ktoś odnosi sukces, także potrafią „wbić nóż w plecy”.
Wiesz, wszystko zależy od ludzi. Z wieloma wydawcami fajnie sobie działamy. Nie traktujemy siebie jak konkurencję, wręcz odwrotnie – wspieramy się i promujemy wzajemnie swoje tytuły. Takie małe magazyny jak nasze powinny trzymać się razem, a nie konkurować ze sobą. Dam tu przykład choćby magazynu Eden, który promuje i wspiera nasz coroczny konkurs Imperium SPA. Wydawać by się mogło, że jesteśmy konkurencją dla ich plebiscytu na najlepsze SPA. Jak widać – nie. Relacje z naszych finałów pojawiają się na łamach magazynu Eden, my promujemy ich tytuł u siebie na galach. Podobnie z magazynem Świat Elit, który teraz promuje naszą nową książkę, a który w zasadzie mógłby być konkurencją dla Law Business Quality. Jeśli ludzie są fajni, myślą mądrze i wiedzą, że w grupie siła – można naprawdę zbudować sobie fajne relacje i zdziałać jeszcze więcej niż w pojedynkę. Trzeba być jednak uczciwym wobec siebie. Nie kraść pomysłów, ale wzajemnie się inspirować… Jeszcze pół roku temu przejmowałam się działaniami konkurencji, która często podkradała nam pomysły, wypisywała bzdury w Internecie. Dziś, dzięki współpracy z fantastycznym life coachem Danutą Terpiłowską wiem już, że nie ma co się przejmować ludźmi, którzy obgadują nas, oczerniają, „rzucają kłody pod nogi”, kradną pomysły. Warto odpuścić i wybaczyć drugiemu, mimo wszystko… Nawet jeśli nam nie wybaczono, pokażmy, że nas na to stać, że stać nas na bycie dobrym! Jak mówi Danusia: „Wybaczajmy więc, a wybór nas i naszych produktów pozostawmy innym. Jeśli wybiorą nas – dobrze, jeśli nie – też dobrze. Wszystkiego w świecie jest wystarczająco dużo. Dla każdego jest coś i na wszystko jest odpowiedni czas”. Po co konkurować, skoro taki stan ducha pochłania ogromną ilość energii i sprawia, że stajemy się niezadowoleni, nieufni, zgorzkniali, złośliwi? Słowem: tracimy energię i radość życia. Róbmy swoje. I nie próbujmy uszczęśliwiać wszystkich na siłę. Plotkami na swój temat się nie przejmujmy. Karma wraca!
Pamiętasz najdziwniejszą plotkę rozpuszczoną na temat twojej firmy, która najbardziej Cię dotknęła?
Kiedyś przeczytałam na Facebooku, że mam firmę, która bankrutuje. Pewna osoba, z którą współpracowałam, chciała zapewne rozpuścić nieprawdziwe informacje na mój temat, abym straciła klientów lub nie pozyskałam nowych. Tylko się uśmiechnęłam… Otwarcie drugiego magazynu, dwóch nowych portali, pozyskanie nowych klientów do agencji PR i wynajem nowego biura przy Mokotowskiej raczej temu bankructwu przeczy… Oczywiście biznes to sinusoida. Raz bywa lepiej, raz gorzej… Dopiero po 10 latach prowadzenia firmy mogę powiedzieć, że zaczęłam „poważny biznes”. Z tym rokiem – wreszcie coś naprawdę ruszyło – stąd spore zmiany w redakcji. Będą pracownicy na etatach. Ze stałą pensją. Stałe biuro, kolegia redakcyjne, wspólne planowanie numerów. Do tej pory wszystko robiliśmy zdalnie, a z całym zespołem widziałam się tylko na wigiliach i eventach naszego wydawnictwa. Czas na potężne zmiany! Ludzie się zmieniają, dojrzewają. Kiedyś biegałam na wszystkie branżowe eventy, bo myślałam, że tak trzeba… Bawiłam się, poznawałam ludzi… Dziś chodzę tylko na imprezy organizowane przez moje wydawnictwo. Skupiam się raczej na fajnych konferencjach, kongresach… Odpuściłam zupełnie „świat lansu i taniego showbiznesowego blichtru”. Za moją metamorfozą stoi z pewnością ogromne wsparcie partnera, prawdziwa miłość i poczucie bezpieczeństwa, jakie dostaję każdego dnia. To miłość dodała mi skrzydeł i wiatru w żagle.
Słuchy mnie doniosły, że szykujesz już trzecią książkę?
To prawda, ale szczegółów nie mogę jeszcze zdradzać. Powiem tylko tyle, że premiera przewidziana jest na czerwiec. Trzymam zatem kciuki. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Monika Leśniak
Fot. Imperium Kobiet
news
Marta Nawrocka powiedziała, na co przeznacza pieniądze Karola Nawrockiego
Marta Nawrocka w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim uchyliła rąbka tajemnicy na temat codziennego życia swojej rodziny. Pierwsza dama opowiedziała, jak wygląda zarządzanie pieniędzmi w jej małżeństwie z Karolem Nawrockim. Zdradziła również, co daje jej poczucie finansowego bezpieczeństwa po przejściu na emeryturę.
Marta Nawrocka wzięła udział w obszernym wywiadzie, w którym nie zabrakło pytań dotyczących zarówno życia publicznego, jak i prywatnej sfery jej codzienności. Bogdan Rymanowski poruszył między innymi temat funkcjonowania rodziny prezydenckiej, domowych obowiązków oraz pieniędzy. Jedno z pytań dotyczyło tego, kto w domu Nawrockich zajmuje się finansami. Choć małżonkowie mają wspólny budżet i nie wydzielają sobie pieniędzy, to właśnie ona odpowiada za opłacanie rachunków i bieżące gospodarowanie środkami.
Rozmowa zeszła również na temat zawodowej przeszłości Marty Nawrockiej. Zanim jej mąż objął urząd prezydenta, przez 18 lat pracowała w służbach celno-skarbowych. Na emeryturę przeszła w związku ze zmianą sytuacji rodzinnej i nowymi obowiązkami wynikającymi z pełnienia przez Karola Nawrockiego funkcji głowy państwa.
POLECAMY: Marta Nawrocka komentuje aferę ze Skolimem. Jej słowa mogą zaskoczyć
Marta Nawrocka zdradziła, kto zarządza pieniędzmi w domu
Bogdan Rymanowski zapytał Martę Nawrocką wprost, kto w jej małżeństwie odpowiada za domowy budżet. Pierwsza dama nie próbowała unikać odpowiedzi. Z jej słów wynika, że w rodzinie obowiązuje wspólnota finansowa, jednak za codzienną organizację wydatków odpowiada przede wszystkim ona.
Ja trzymam kasę. Mamy wspólne pieniądze, nikt nikomu nie wydziela, ale rachunki ja płacę, ja obracam tymi pieniążkami / powiedziała.
Nie oznacza to jednak, że oboje zajmują się dokładnie tymi samymi obowiązkami. To pierwsza dama pilnuje rachunków, kontroluje wydatki i decyduje o tym, na co w danym momencie przeznaczane są pieniądze.
Prowadzący postanowił dopytać, czy zdarza się, że Karol Nawrocki prosi żonę o pieniądze. Marta Nawrocka przyznała, że takie sytuacje rzeczywiście miały miejsce.
Tak się zdarzało. (…) Rachunki ja płacę, ja obracam tymi pieniążkami — dodała.
Jej odpowiedź sugeruje, że w domu Nawrockich funkcjonuje dość tradycyjny podział obowiązków związanych z finansami. Wspólne środki pozostają do dyspozycji obojga małżonków, ale jedna osoba zajmuje się ich praktycznym rozplanowaniem. W tym przypadku jest nią Marta Nawrocka.
Pierwsza dama o emeryturze
W dalszej części rozmowy pojawił się temat wynagrodzenia dla pierwszej damy. Małżonka prezydenta nie otrzymuje pensji za sam fakt pełnienia funkcji reprezentacyjnej. W przeszłości pierwsze damy nie miały również zagwarantowanego ubezpieczenia zdrowotnego związanego z wykonywaniem tej roli. Marta Nawrocka zaznaczyła, że pytanie o ewentualne wynagrodzenie dla pierwszej damy nie jest bezpośrednio skierowane do niej. Jednocześnie wyjaśniła, że jej sytuacja różni się od sytuacji kobiet, które wcześniej pełniły tę funkcję.
To nie jest pytanie do mnie. Nigdy pierwsza dama nie miała pensji, wcześniej nie miały też ubezpieczenia. Ja mam. Jestem w tak komfortowej sytuacji, że jestem emerytką, więc mam wynagrodzenie — stwierdziła.
Marta Nawrocka przez wiele lat była aktywna zawodowo. Przez 18 lat pracowała w Służbie Celnej oraz Krajowej Administracji Skarbowej. Dzięki temu po zakończeniu pracy zawodowej uzyskała prawo do świadczenia emerytalnego.
W rozmowie podkreśliła więc, że jej poczucie bezpieczeństwa finansowego nie wynika z wynagrodzenia za pełnienie funkcji pierwszej damy. Jest ono związane przede wszystkim z wcześniejszą pracą i emeryturą, którą obecnie otrzymuje.
Temat pieniędzy w rodzinie prezydenckiej może budzić zainteresowanie, ponieważ życie Marty i Karola Nawrockich od momentu objęcia urzędu przez prezydenta znajduje się w centrum uwagi opinii publicznej. Tym razem pierwsza dama opowiedziała jednak nie o wielkich decyzjach czy oficjalnych obowiązkach, lecz o zwyczajnych sprawach — płaceniu rachunków, zarządzaniu domowym budżetem i finansowym zapleczu rodziny.
POLECAMY: Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?




news
Ida Nowakowska jako Cher w „TTBZ ”. Reakcja Gąsowskiego może zaskoczyć [WIDEO]
W trzecim odcinku „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” uczestnicy ponownie zmierzą się z wymagającymi metamorfozami. Jedna z gwiazd już wzbudziła ogromne zainteresowanie przed emisją, a widzowie zobaczą kolejne wcielenia największych światowych i polskich artystów. Kto tym razem zachwyci jurorów i publiczność? Dowiedz się więcej!
W ubiegłym tygodniu widzowie zobaczyli drugi odcinek „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Zwycięzcą został 20-letni Marcin Maciejczak, który wcielił się w Korę i wykonał utwór „O! Nie rób tyle hałasu” z repertuaru zespołu Maanam. Jego występ spotkał się z ogromnym entuzjazmem jurorów, a szczególnego zachwytu nie kryła Justyna Steczkowska.
“Szał! Wyglądasz, jak młoda Kora, ale widać, że poświęciłeś bardzo dużo czasu na to, żeby wcielić się w jej postać. To znaczy, każdy twój ruch, głos, który zrobiłeś prawie 1:1, ale też cała aparycja i energia tej fantastycznej wokalistki. Bardzo się postarałeś, naprawdę trzeba przyznać, że to kawał dobrej roboty. Bardzo ci gratuluję, bo to było coś” – mówiła.
Za zwycięstwo Marcin Maciejczak otrzymał 15 tysięcy złotych. Artysta przekazał wygraną na rzecz Fundacji Itaka – Centrum Ludzi Zaginionych.
POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
Ida Nowakowska zaskoczy wcieleniem w Cher? [WIDEO]
W trzecim odcinku czeka nas kolejna porcja wymagających wcieleń. Marcin Maciejczak tym razem zmierzy się z postacią Damiano Davida, Rafał Brzozowski wcieli się w Pink, a Bryska spróbuje swoich sił jako Taylor Swift. Gabriel Fleszar zaprezentuje się jako Maggie Reilly, Ula Milewska wcieli się w Piotra Kupichę, Maria Sadowska zmierzy się z repertuarem Ewy Demarczyk, a Marcin Miller stanie przed zadaniem odwzorowania Kenny’ego Logginsa.
Szczególne emocje może wzbudzić jednak występ Idy, która ponownie otrzymała możliwość zmierzenia się z jedną z dwóch zaproponowanych gwiazd. W ramach zasady „masz wybór” uczestnik może dostać dwie propozycje i sam zdecydować, w kogo chce się wcielić. Z jednej strony jest to dodatkowa możliwość wpływania na swoją metamorfozę, z drugiej – decyzja pomiędzy dwiema wymagającymi postaciami może okazać się prawdziwym wyzwaniem.
W przypadku Idy w poprzednim losowaniu pojawiły się dwie wielkie gwiazdy – Shakira i Cher. Uczestniczka nie ukrywała, że marzy jej się pełna energii, taneczna metamorfoza w Shakirę. Ostatecznie musiała jednak zdecydować, czy wybrać właśnie ją, czy postawić na znacznie bardziej wymagające wcielenie w Cher.
Ostatecznie Ida zmierzyła się z utworem „Welcome to Burlesque”. Jej zadaniem było nie tylko zaśpiewanie piosenki, ale również oddanie charakterystycznego klimatu całego występu i stworzenie na scenie prawdziwego burleskowego show. Metamorfoza wymagała od niej pracy zarówno nad wokalem, jak i ruchem oraz sceniczną osobowością.
Występ Idy zrobił ogromne wrażenie na Piotrze Gąsowskim. Juror nie ukrywał emocji po zakończeniu wykonania i zdecydował się na wyjątkową reakcję.
“Byłaś fantastyczna, Ida! To mnie rozłożyło na łopatki, dlatego specjalnie chciałem cię zaskoczyć i nie wstawać po wykonaniu. Teraz za to stoję, klaszczę i się wzruszam. Jesteś fantastyczna, dziękuję bardzo” – zachwycał się Piotr Gąsowski.
Trzeci odcinek „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” zapowiada się więc wyjątkowo różnorodnie. Na scenie pojawią się zarówno światowe gwiazdy, jak i polscy artyści, a uczestnicy po raz kolejny będą musieli udowodnić, że potrafią całkowicie zatracić się w swoich metamorfozach. Czy kolejny odcinek ponownie przyniesie niespodziewanego zwycięzcę? Odpowiedź widzowie poznają już w piątek o 19:55 w Polsacie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?
Lubicie oglądać “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
news
Helen Mirren usłyszała, skąd pochodzi dziennikarz. Jej reakcja na „Lalkę” zaskoczyła
Helen Mirren zdradziła, że zamierza obejrzeć nową serialową adaptację „Lalki” Bolesława Prusa przygotowaną przez Netfliksa. Brytyjska aktorka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne miejsce powieść zajmuje w polskiej kulturze. O produkcji usłyszał od niej dziennikarz Artur Zaborski, który spotkał gwiazdę podczas festiwalu w Toronto.
Nowa ekranizacja „Lalki” wzbudza zainteresowanie nie tylko w Polsce. O przygotowywanej przez Netfliksa serialowej wersji dzieła Bolesława Prusa mówi się również za granicą, a jednym z jej potencjalnych widzów jest sama Helen Mirren. Aktorka, znana z licznych ról filmowych i telewizyjnych, miała przyznać, że planuje zapoznać się z polską produkcją. Co więcej, użyła oryginalnego tytułu powieści „Lalka” i podkreśliła, że zna znaczenie tej książki dla polskiej kultury.
Informację przekazał Artur Zaborski, dziennikarz i krytyk filmowy, który spotkał Helen Mirren podczas festiwalu w Toronto. Rozmowa odbyła się po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmith, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. W trakcie spotkania pojawił się również temat Polski oraz nowej adaptacji klasycznej powieści.
Zainteresowanie Helen Mirren nie jest przypadkowe. Jak wynika z relacji Zaborskiego, aktorka wiedziała, jak istotną pozycję zajmuje „Lalka” w polskiej literaturze. Przyznała także, że o Polsce i jej kulturze dużo dowiedziała się od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Mężczyzna miał wielokrotnie odwiedzać nasz kraj i darzyć go dużą sympatią.
Helen Mirren zna „Lalkę”
Do spotkania Helen Mirren i Artura Zaborskiego doszło podczas bankietu po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmit, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. Rozmowa szybko zeszła jednak na tematy związane z Polską oraz nową produkcją Netfliksa. Jak relacjonował Artur Zaborski, Helen Mirren powiedziała, że zamierza obejrzeć serialową „Lalkę”. Co istotne, użyła polskiego tytułu powieści i podkreśliła, że zna jej znaczenie. Aktorka miała więc świadomość, że nie chodzi wyłącznie o kolejną ekranizację literacką, lecz o dzieło mocno zakorzenione w polskiej historii i kulturze.
Zgadnijcie, co dame Mirren powiedziała, gdy usłyszała, że jestem z Polski? Że ma zaznaczony w Netfliksie do obejrzenia ten serial „Doll”, bo wie, jak ważną książką w historii polskiej kultury jest — i tu wymieniła po polsku tytuł — „Lalka” – napisał dziennikarz.
Zainteresowanie gwiazdy można uznać za ciekawostkę towarzyszącą premierze serialu. „Lalka” Bolesława Prusa jest bowiem powieścią kojarzoną przede wszystkim z polskim kanonem literackim, choć poruszane w niej tematy pozostają uniwersalne. Nieszczęśliwa miłość, społeczne podziały, ambicje, rozczarowania i nierówności między klasami sprawiają, że historia Stanisława Wokulskiego oraz Izabeli Łęckiej wciąż może być odczytywana na nowo. Nowa adaptacja Netfliksa ma przedstawić znaną historię z perspektywy odpowiadającej współczesnym widzom. Twórcy skupiają się nie tylko na romantycznym wymiarze relacji bohaterów, ale również na jej bardziej skomplikowanych i niepokojących aspektach.
Bo mój mąż kocha Polskę, był w niej wiele razy”. Jej mężem jest amerykański reżyser Taylor Hackford, który wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.
POLECAMY: Polska lalka Barbie, Anella ma konkurentkę! Zobaczcie jak wygląda
Za serial odpowiada Paweł Maślona
Serialowa „Lalka” będzie składać się z sześciu odcinków. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, a scenariusz przygotowali wspólnie Paweł Demirski i Jagoda Dutkiewicz. Produkcja ma skoncentrować się na relacji Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, pokazując ją nie tylko jako romantyczną historię, ale również jako opowieść o obsesji, nierównościach społecznych i toksycznym uczuciu. W nowej wersji Izabela ma zostać przedstawiona jako postać bardziej złożona i wielowymiarowa. Twórcy zamierzają spojrzeć na bohaterów z nieco innej perspektywy, bez ograniczania ich wyłącznie do tradycyjnych ról znanych z literackiego pierwowzoru. Ważnym elementem serialu ma być również obraz XIX-wiecznej Warszawy odtworzonej z dużą dbałością o szczegóły i pokazanej jako przestrzeń pełna kontrastów.
Produkcja zwróciła uwagę także zagranicznych mediów. „The New York Times” pisał o powieści Prusa, określając ją jako możliwie „najmniej znaną wielką powieść XIX wieku”. Zainteresowanie międzynarodowej publiczności może sprawić, że historia Stanisława Wokulskiego i Izabeli trafi do widzów, którzy wcześniej nie mieli okazji zetknąć się z polską literaturą.
Helen Mirren może być jedną z takich osób, choć jej słowa sugerują, że nie podchodzi do „Lalki” całkowicie bez kontekstu. Jak wynika z relacji Artura Zaborskiego, aktorka zna znaczenie powieści, a wiedzę o Polsce czerpała między innymi od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Helen Mirren miała podkreślić, że on darzy Polskę dużą sympatią i wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.
AUTORKA: Klaudia Smyk
Dodaj komentarz
POLECAMY: Długo wyczekiwana premiera filmu “Piłsudski” – kto pojawił się na ściankach?





news
Skolim ponad politycznymi podziałami! Najpierw zagrał dla prezydenta, chwilę później dla rządu. Artysta ma jasny przekaz
Skolim w ostatnich tygodniach pojawił się na dwóch wydarzeniach organizowanych przez państwowe instytucje. Najpierw 29 sierpnia wystąpił w Juracie podczas „Przyszłość.pl”, wydarzenia z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Zaledwie 15 dni później zaśpiewał podczas Dożynek Polskich w Spale, organizowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jedno się nie zmieniło, niezależnie od miejsca, pod sceną pojawili się ludzie, którzy przyszli przede wszystkim po muzykę i dobrą zabawę.
Najpierw Jurata i koncert dla młodzieży
29 sierpnia Skolim wystąpił podczas wydarzenia „Przyszłość.pl” w prezydenckiej rezydencji w Juracie. Dwudniowe spotkanie było skierowane do młodych ludzi w wieku od 18 do 26 lat, a w jego programie znalazły się m.in. debaty, rozmowy, aktywności sportowe oraz koncerty. Wśród zaproszonych artystów znalazł się właśnie Skolim. Występ wokalisty wzbudził sporo dyskusji jeszcze przed wydarzeniem. Ostatecznie jednak, kiedy artysta pojawił się na scenie, najważniejsza okazała się muzyka i reakcja publiczności. Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję przede wszystkim jako artysta koncertowy. Jego występy przyciągają ludzi niezależnie od tego, kto organizuje dane wydarzenie i jaki charakter ma impreza. Sam też stara się przede wszystkim być jak najbardziej obecny dla publiczności, dlatego zarówno przed koncertami, jak i po jeszcze długo rozmawia z fanami i rozdaje autografy.
Kilkanaście dni później… scena Dożynek Polskich
I tutaj nastąpił ciekawy zwrot. Zaledwie 15 dni po występie w Juracie Skolim pojawił się na scenie Dożynek Polskich w Spale. Wydarzenie odbyło się 13 września i było organizowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Skolim wystąpił o godzinie 15.00, a w programie znaleźli się również m.in. Zenek Martyniuk z zespołem Akcent, MIG czy Maestro Chives. To właśnie zestawienie dwóch występów – najpierw w wydarzeniu związanym z prezydentem, a następnie na imprezie organizowanej przez resort rządu, pokazuje, że kalendarz koncertowy Skolima nie ogranicza się do jednej strony sceny publicznej. I być może właśnie na tym polega jego fenomen.
Nie polityka, tylko scena
Skolim nie jest politykiem i nie startuje w wyborach. Jest wokalistą, który ma przede wszystkim dostarczać publiczności emocji, muzyki i rozrywki. Dlatego jego obecność na różnych wydarzeniach można odczytywać przede wszystkim, jako element działalności koncertowej, a nie deklarację polityczną. W Juracie śpiewał dla młodych ludzi uczestniczących w „Przyszłość.pl”. W Spale dla uczestników ogólnopolskiego święta plonów. W obu przypadkach jego rolą było dostarczenie ludziom dobrej zabawy, a ta jest gwarantowana, kiedy na scenie pojawia się Skolim z zespołem. I właśnie publiczność wydaje się dla niego najważniejszym punktem odniesienia. Dożynki Polskie w Spale miały otwartą formułę i bezpłatny wstęp, a organizatorzy podkreślali, że wydarzenie ma być skierowane do rolników, mieszkańców i lokalnych społeczności. Kiedy więc Skolim wychodzi na scenę, trudno sprowadzić jego koncert wyłącznie do tego, kto znajduje się na liście organizatorów. Dla widzów liczy się przede wszystkim artysta, jego piosenki i atmosfera koncertu.
Skolim jednym z najbardziej rozchwytywanych wokalistów!
Nie jest tajemnicą, że Skolim należy obecnie do grona artystów, których nazwisko bardzo często pojawia się na plakatach koncertowych. Jego popularność przekłada się na zainteresowanie organizatorów wydarzeń, a charakterystyczne połączenie muzyki tanecznej, latino i disco polo sprawia, że jego koncerty mają bardzo szeroką grupę odbiorców. W ostatnich tygodniach mogli zobaczyć go zarówno młodzi uczestnicy wydarzenia w Juracie, jak i publiczność Dożynek Polskich w Spale. Dwa różne wydarzenia, dwa różne środowiska i dwie różne okazje. Jeden Skolim. W międzyczasie gwiazdor i jego zespół zagrał szereg innych koncertów plenerowych i klubowych.
Dla niego liczy się przede wszystkim człowiek pod sceną
W czasach, gdy niemal każda obecność osoby publicznej na wydarzeniu organizowanym przez państwo może zostać natychmiast wpisana w polityczny kontekst, Skolim zdaje się pozostawiać sobie przede wszystkim rolę wokalisty. Nie musi opowiadać się po jednej stronie, żeby występować dla ludzi. Może pojawić się tam, gdzie jest zapraszany, wejść na scenę, zaśpiewać swoje największe przeboje i zejść z niej bez deklarowania politycznych sympatii. A publiczność? Ta pozostaje publicznością, niezależnie od tego, kto jest gospodarzem wydarzenia. Być może właśnie dlatego w przypadku Skolima znacznie ciekawsze od tego, dla kogo zagrał, jest to, dla kogo faktycznie śpiewa, a śpiewa przede wszystkim dla ludzi. I patrząc na tempo jego koncertowej kariery, wygląda na to, że takich ludzi, którzy chcą go słuchać na żywo, wciąż przybywa. Publiczność naprawdę go kocha.


Fot. archiwum prywatne Skolim
Tekst: SM
-
news2 dni temuKrzysztof Kwiatkowski długo ukrywał ukochaną. Jego partnerka to znana wokalistka
-
news4 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
showbiz3 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
showbiz4 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz3 dni temuKto odpadł z „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
-
showbiz5 dni temuWielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było
-
news3 dni temuAndziaks i Luka przekazali radosne wieści. Posypały się gratulacje
-
news3 dni temuSyn Gąsowskiego wystąpił w „The Voice of Poland”. Nagle podzielił się smutną historią



Dodaj komentarz