Śledź nas
'

lifestyle

Jarosław Walczyk zdradza swoją drogę do finezji smaków!

Jarosław Walczyk: Moje zainteresowanie kuchnią zrodziło się na morzu!

Jeden z najbardziej cenionych mistrzów kulinarnych w naszym kraju, prezes Fundacji Klubu Szefów Kuchni, wielokrotny laureat branżowych wyróżnień, mający na koncie tytuł Osobowości Kulinarnej Poland 100 Best Restaurants 2016, juror degustacyjny i techniczny ogólnopolskich konkursów, a od niedawna szef kuchni i współwłaściciel restauracji Pink Lobster, zdradza jakie specjały czekają na gości lokalu mieszczącego się w Warszawie przy ulicy Żurawiej 6/12. Koniecznie zapamiętajcie ten adres, bo jak raz skosztujecie dań inspirowanych morzem, z pewnością nie będziecie chcieli jeść nigdzie indziej.

Polecamy – Letnie smaki i gwiazdy na prezentacji nowego menu Pink Lobster – posmakuj!

Jest Pan szefem kuchni i współwłaścicielem restauracji Pink Lobster. Jak wyglądały debaty nad ustaleniem nazwy?

Debaty właściwie nie było. Wspólnie określiliśmy wizję lokalu i tego, co w naszej restauracji chcemy zaproponować naszym gościom. A jest to wyrafinowane jedzenie premium, które symbolizuje lobster oraz niezobowiązująca, casualowa atmosfera, do której wykorzystaliśmy tak w nazwie, jak i w designie kolor pink.

 

Kiedy zrodziło się u Pana zainteresowanie kuchnią?

W czasach, kiedy stawałem się niezależnym, dorosłym człowiekiem tylko marynarze i kucharze mieli szansę na zwiedzanie dalekich stron świata. Popłynąłem zatem w rejs jako niedoświadczony mężczyzna z marzeniami, a po kilkunastu latach zszedłem na ląd, jako doświadczony szef kuchni. Można więc przyjąć, że realne zainteresowanie kuchnią zrodziło się na morzu. Brzmi egzotycznie, ale taka jest w moim przypadku rzeczywistość.

 

Dzisiejszy klient restauracji, albo oczekuje nowości i eksperymentów na talerzu, albo poszukuje smaków, który pamięta z dzieciństwa. Czy zarówno jeden, jak i drugi znajdzie coś dla siebie w Pink Lobsterze?

Trudno wypowiedzieć się za wszystkich, bo zakładam, że część naszych gości pamięta homara z dzieciństwa, a z kolei dla innych ten sam homar jest zupełną nowością. W Warszawie mamy przyjemność gościć obywateli całego świata, ale jestem przekonany, że rzeczywiście każdy znajdzie coś dla siebie. W Pink Lobsterze proponujemy dania fine diningowe, czyli przygotowane z najlepszej jakości produktów, przy użyciu specjalistycznego sprzętu, w koncepcji autorskiej, często łamiącej utarte przepisy. Wszystko zwieńcza staranne, artystyczne wręcz zaprezentowanie dania na talerzu.

Polecamy – Znane Anny wspólnie świętowały imieniny! Kogo nie zabrakło?

Jakie były smaki Pańskiego dzieciństwa i co z tamtych lat przemyca Pan na talerze bywalców restauracji?

Zawsze z dużą uwagą pochylam się nad rybami, które towarzyszą mi przez całe życie. Dzieciństwo spędziłem w pobliżu Zatoki Gdańskiej i dostęp do ryb mieliśmy w tamtych niełatwych czasach łatwiejszy niż reszta kraju. Mój pierwszy kontrakt to był statek rybacki, potem pracowałem w Trójmieście. Wszędzie towarzyszyła mi ryba, a właściwie wszystkie jej gatunki. Uważam, że odrobina fantazji i odwagi jest w stanie ze zwykłego śledzia zrobić fantastyczną przystawkę. Oprócz ryb przemycam do przepisów owoce. Uważam, że komponują się świetnie zupełnie ze wszystkimi produktami. Food pairing z nimi to dla mnie niezwykła przygoda.

Jak współpracuje się z Aleksandrą Gątkiewicz, z którą oboje zarządzacie restauracją Pink Lobster?

Jestem szefem kuchni i odpowiadam za całą stronę związaną z gastronomią: wybór dostawców, audyt produktów, obróbka, praca nad kartą menu, serwis, rekrutacje… Ale każdy kto prowadzi restauracje wie, że to tylko jedna strona medalu. I to Aleksandra zajmuje się resztą. A nie jest tego mało! Szczęśliwie się uzupełniamy.

 

Woli Pan pracować na lądzie, czy może tęskni Pan za morskimi klimatami?

Gdybym wolał pracować na morzu, myślę, że po prostu bym wypłynął w rejs. Jeśli tęsknię za morzem, odwiedzam moich przyjaciół od Kołobrzegu przez Sopot aż po Krynicę Morską. Dobrze pracuje mi się na lądzie i nic nie wskazuje, że miałoby się coś w tej kwestii zmienić.

Polecamy – “Przez stulecia- kuchnia polska w siedmiu kolorach”- relacja z wydarzenia! Jak gwiazdy bawiły się na imprezie?

Co Pan jako szef kuchni poleca szczególnie z menu restauracji Pink Lobster?

Jako szef kuchni jestem w obowiązku polecić zupełnie wszystko! Karta jest krótka, a więc wybór dość prosty. Goście chwalą nas mocno za desery, proponuję zatem, by po wybranym daniu zamknąć degustację czymś słodkim.

 

Biorąc pod uwagę lokale z tzw. półki premium, czym według Pana Pink Lobster wyróżnia się na tle innych warszawskich lokali, w których można dobrze zjeść?

W Warszawie jest wiele świetnych lokali, a za każdym sukcesem stoi szef kuchni i ciekawa wizja. Naszym wyróżnikiem jest przede wszystkim moje nazwisko i około ćwierć wieku (śmiech) doświadczenia. Wato wspomnieć jeszcze o tym, że mamy niecodzienną atmosferę, dość dużą przestrzeń, naprawdę wyjątkowe drinki i świetnych barmanów.

 

Czym kierował się Pan układając kartę dań dla Pink Lobster?

Tak to już jest z autorskimi kartami menu, że kierujemy się w ich układaniu własną wizją, wzmocnioną obiektywną opinią gości. To wiedza zbierana przez lata i przy pracy nad kartą szefowie raczej nie rozmyślają, co powoduje, że jakieś danie pojawia się w ofercie, a inne nie. Nadrzędną jednak sprawą jest najwyższej jakości produkt bazowy oraz dostępność produktów sezonowych.

Polecamy – Gwiazdy na nastrojowym jazzowym wieczorze stołecznej restauracji – mamy zdjęcia!

Jakim powodzeniem wśród gości cieszy się homar?

Homar ma się tak samo dobrze, jak inne dania.

 

Wiem, że klient może poprosić o skomponowanie dania spoza karty. Czy zawsze jest Pan w stanie wyczarować coś specjalnego na życzenie?

Zawsze, jeśli rezerwacja jest dokonana z wyprzedzeniem. Ograniczeniem może być jedynie budżet, jaki gość chce przeznaczyć na taką indywidualną podróż przez smaki. Rzecz jasna mogę przygotować menu degustacyjne zgodne z preferencjami, czy ograniczeniami żywieniowymi. Natomiast na co dzień również można poprosić nas o delikatną zmianę proporcji, czy składników w daniu. Pracujemy na zadowolenie gości i staramy się sprostać ich oczekiwaniom.

 

Jest Pan utytułowanym mistrzem kulinarnym. Często zasiada Pan w jury wszelkiego rodzaju konkursów z dziedziny gastronomii. Czy młodzi kucharze, których nakręcają wszelkiego rodzaju programy kulinarne dziś dążą bardziej do szybkiej sławy na miarę Magdy Gessler, czy jednak zależy im na pochwaleniu się swoim kunsztem i silą się na oryginalność?

Trudno mi się wypowiadać za innych i mimo najlepszych chęci nie wiem, cóż mogą mieć w głowach setki młodych kucharzy… Myślę jednak, że talent show bez rzetelnej praktyki od zupełnych podstaw to krótka droga. Być może część finalistów zarobi na pokazach, czy szkoleniach zaraz po emisji programu. Ale tylko ci, którzy mają w sobie pokorę, są pracowici i rozumieją wielopłaszczyznowość gastronomii mają szansę na sukces mierzony pełną salą gości przez cały rok. Trzymam za nich wszystkich kciuki tak teraz, jak i w czasie konkursów. Młode pokolenie kucharzy ma przetarty szlak i wypracowany prestiż zawodu szef kuchni. Będzie im łatwiej, tym bardziej nie mogę się doczekać ich sukcesów.

Rozmawiała Martyna Rokita.

źródło, zdj. – informacja prasowa.

lifestyle

3 propozycje na Walentynkowy wieczór w Warszawie – zaskocz pomysłem!

Zastanawiasz się, gdzie iść w walentynki w Warszawie? Nie wiesz, jak zaskoczyć ukochaną osobę? Zabierz ją 14 lutego tam, gdzie nie była jeszcze z nikim innym! Sprawdź nasze zestawienie nowo otwartych miejsc na mapie stolicy, w których spędzicie niezapomniany, walentynkowy wieczór.

Dla zakochanych stworzyliśmy specjalne trzy propozycje, które mogą zaskoczyć Waszą drugą połówkę. Propozycje przygotowaliśmy we współpracy z gethome.pl – pierwszym w Polsce portalem z ogłoszeniami sprzedaży i wynajmu nieruchomości z dokładną lokalizacją, bez duplikatów ofert i reklam.

  • FORT 8 — Fort Służew 1b

W Święto Zakochanych miejsce przygotowało wiele atrakcji — tak, aby wszyscy zakochali się Forcie 8 😉
Na odwiedzających czekają m.in. liczne promocje w restauracjach, pokaz filmów o miłości czy inspirujące warsztaty z Tatianą Mindewicz-Puacz „Miłość to dar, związek to praca…, czyli jak się zakochać, a potem żyć długo i szczęśliwie.” Pełną walentynkową ofertę Fortu 8 znajdziemy na facebookowym wydarzeniu „Walentynki
w Forcie 8”.

Idea powstania
Fort 8 to przestrzeń komercyjna, która powstała na terenie historycznego Fortu VIII Służew. Założeniem projektu było stworzenie przyjaznego miejsca spotkań w XIX-wiecznych koszarach z zachowaniem dawnych elementów, oryginalnej cegły i 130-letnich detali, z jednoczesną pełną rewitalizacją i zachowaniem standardów nowoczesnych obiektów usługowych.

Fort 8 to miejsce dla osób w różnym wieku. W sobotnie poranki oblegany jest przez rodziny z dziećmi korzystające z oferty śniadaniowej i animacji dla najmłodszych, wieczorami przyjaciele spotykają się przy winie i włoskiej kuchni. To przestrzeń idealna na rodzinny spacer, spotkanie z kolegami, czy romantyczną kolację we dwoje.

Cały Fort 8 jest miejscem zdecydowanie „psiolubnym”. Fortowe restauracje, kawiarnie i bar zapraszają
z czworonożnymi przyjaciółmi. Zawsze znajdzie się dla nich miejsce i miska wody.

Atrakcje
W Forcie 8 znajdują się restauracje, pracownie i sklepy stworzone w zgodzie z filozofią slow life. Restauracje serwują sezonowe menu czy np. mięso z własnej hodowli. Można tu znaleźć wykwintne wino, dobrą whisky a także ciastko będące małym, cukierniczym arcydziełem. Nie brakuje miejsc, gdzie w klimatycznych wnętrzach można zadbać o urodę. Znajduje się tu również świeżo otwarta przestrzeń eventowa, którą można wynajmować na różnorodne wydarzenia biznesowe i prywatne.

Lokalizacja
Położenie na terenie historycznego Fortu VIII Służew u zbiegu Wilanowa, Ursynowa i Mokotowa sprawia,
że Fort 8 to przestrzeń idealna dla mieszkańców południowej części Warszawy. Studenci mieszkający na terenie Kampusu SGGW mogą zabrać ukochaną osobę na romantyczny spacer — odległość dzieląca oba miejsca to jedynie 800 metrów.

Znajdujący się w pobliżu zespół przystanków Nowoursynowska pozwala na łatwy dojazd także osobom mieszkającym w pozostałych dzielnicach stolicy. Droga z centrum miasta nie powinna zająć więcej niż 25 minut. Do dyspozycji jest I linia metra i kilka autobusów — jedne dowiozą Was na miejsce prosto ze stacji metra Służew (189, 193, 317), inne pozwolą dojechać z dalszych części Warszawy (148, 166, 185, 195). A jeżeli walentynkowy wieczór się przedłuży z pobliskich przystanków zabiorą Was autobusy nocne – N03, N33, N50 i N83.

  • COSMOS MUZEUM — Łucka 15/3

Godziny otwarcia: 11:00-21:00

Bilety: stacjonarnie + online na www.eventbrite.com

  • Dorośli – 36 zł;
  • Studenci – 29 zł;
  • Dzieci poniżej 12 lat – 21 zł;
  • Bilet rodzinny – 72 (2+1); 88 (2+2); 104 (2+3) zł;*

   *(osoby dorosłe + dzieci poniżej 12 lat);

Cosmos muzeum to miejsce idealne na walentynkowy wieczór — zwłaszcza dla osób, które nie przepadają za tradycyjnymi, wypełnionymi eksponatami muzeami. Ukochaną osobę z pewnością zaskoczą pełne kolorów, świateł i iluzji optycznych sale a zwieńczeniem wieczoru będą oryginalne zdjęcia, które zrobią furorę wśród rodziny i znajomych i będą świetną pamiątką na kolejne, wspólne lata.

Idea powstania

„W dzisiejszych czasach ludzie starają się szybko zdobyć wiedzę na temat procesów, które dzieją się w naszym wszechświecie, jego porządków i praw. Muzeum nazywane jest Kosmosem nie tylko po to, by przypominało niewielką część doświadczeń kosmicznych w trakcie przechodzenia przez dmuchające iluzje umysłu, ale także po to, aby głębiej przyjrzeć się sobie i odnaleźć te małe wszechświaty, które postrzegają rzeczywistość na różne sposób.” – Tomas Kairys & Matas Jakovlevas.

Cosmos Muzeum zaciekawi osoby w każdym wieku — od najmłodszych, którzy zachwycą się pełną gamą kolorów i kształtów, po młodzież przychodzącą do muzeum w celu wykonania oryginalnych zdjęć i osoby dorosłe, które doświadczając iluzji umysłu mogą poczuć się jak dzieci.

Atrakcje
Warszawskie muzeum kosmosu to dwa poziomy i ponad 50 eksponatów. Do dyspozycji zwiedzających jest m.in. tunel wirowy, Infinity Mirror Room — pokój z tysiącami światełek, lustrzany labirynt czy Pokój Amesa oparty na złudzeniu optycznym — z dwóch osób będących w środku jedna wydaje się dużo większa od drugiej. Niezliczona ilość luster i odpowiednio dobrane oświetlenie nadają każdej przestrzeni niezwykłego, kosmicznego charakteru.

Kierunek zwiedzania muzeum jest dowolny a w każdym z pomieszczeń można zrobić nieograniczoną ilość zdjęć i filmów. Dozwolone jest również dotykanie i poruszanie eksponatów. Przy niektórych zaznaczone jest nawet miejsce, w którym należy stanąć, by zrobić najlepsze zdjęcie. Ze względu na duże zainteresowanie polecamy wizytę w Cosmos Muzeum w tygodniu lub w godzinach okołopołudniowych — tak, by ominąć największe kolejki.

Lokalizacja
Położenie w centrum miasta zapewnia dobry dojazd z każdego miejsca w Warszawie. Najszybszym środkiem komunikacji jest metro — stacja II linii Rondo Daszyńskiego oddalona jest od muzeum o 400 metrów. Do dyspozycji odwiedzających są również tramwaje (1, 10, 11, 22, 24) i autobusy (105, 109, 155, 171, 178, 190, 255) a kilometr dalej stacja PKP i WKD Warszawa-Ochota.

Wybierając się do Muzeum Kosmosu warto rozważyć romantyczny spacer w zimowej, warszawskiej scenerii. Spod Pałacu Kultury i Nauki zajmie Wam on około 20 minut, z Placu Zamkowego 45 min a startując z Łazienek Królewskich dotrzecie na miejsce mniej więcej w godzinę.

  • TEPfactor — CH Blue City, Jerozolimskie 179

Godziny otwarcia: pn.- sob. 10:00-22:00, niedziela 10:00-20:00

Bilety: Cena za 1 godzinę:

  • Dorośli – 59 zł*;
  • Dzieci 10-15 lat – 45 zł*;

*Koszt całej gry liczony proporcjonalnie za każdą minutę.

W parku rozrywki TEPfactor drużyna może liczyć od dwóch do sześciu osób. Jeśli komuś znudziły się restauracje, kina czy inne romantyczne miejsca może wybrać się na randkę pełną adrenaliny i przeżyć ze swoją drugą połówką niezapomnianą przygodę! Dzięki TEPfactor można pokonać wspólne słabości i sprawdzić się jako drużyna — a przecież każda zakochana para stanowi jedną drużynę! TEPfactor integruje i zbliża ludzi 😉.

Idea powstania
Otwarty w lutym 2019 roku TEPfactor to największy park rozrywki w Warszawie. Pierwszy koncept powstał 7 lat temu w Czechach. Nazwa TEPfactor to w skrócie Together Enjoy Play lub Team Enjoy Play. Obie formy są zdecydowanie poprawne i nawiązują do głównego założenia – team building, czyli budowania zespołu oraz pozytywnych relacji między ludźmi.

Koncept TEPfactor to produkt skierowany do szerokiej gamy odbiorców. Od klientów korporacyjnych wybierających park rozrywki na miejsce firmowych integracji, przez klientów indywidualnych (osoby dorosłe i dzieci od 10 roku życia) po szkoły — przy tak dużej frekwencji w klasach, dzieci nie mają możliwości zintegrowania się i spędzenia wspólnie czasu co powoduje narastające konflikty — tu na ratunek przychodzi TEPfactor.

Atrakcje
TEPfactor to park sportowo – rozrywkowy, w którym na powierzchni 1500 m2 uczestnicy muszą sprostać 25 wyzwaniom wyselekcjonowanym spośród 4 kategorii: logika, cierpliwość, zręczność i siła fizyczna. Dodatkowo uczestnicy mogą wybierać między trzema poziomami trudności: brązowy, srebrny oraz złoty.

Labirynt jest otwarty — do 20 pokoi można wejść w dowolnej kolejności. Przechodząc przez kategorie w trakcie gry otrzymujecie wskazówki, które pomagają otworzyć cztery pokoje premium. Jeśli uda Wam się przejść przez wszystkie pokoje premiowe otrzymacie wskazówkę, aby otworzyć skarb! Przejście całej gry zajmuje od 3 do 4 godzin. Zadania można wykonywać w dowolnej kolejności, ilość prób nie jest ograniczona, ale każde jest limitowane czasowo.

Lokalizacja
Park rozrywki TEPfactor znajduje się na terenie centrum handlowego Blue City na warszawskiej Ochocie. Centrum komunikacyjnym tego obszaru jest oddalona o 1,5 km stacja kolejowa i dworzec autobusowy Warszawa Zachodnia, zapewniająca dojazd zarówno z podwarszawskich, jak i bardziej oddalonych miejscowości. Podróż z dworca do centrum handlowego nie powinna zająć więcej niż 5 minut (autobusy linii 127, 158, 159, 172, 187, 517, 717).

Rejon CH Blue City obsługuje zespół przystanków Berestecka, pętlę mają tu linie autobusowe 172 (Sadyba-CH Blue City) i 159 (EC Siekierki–CH Blue City). Bezpośrednie połączenie z centrum Warszawy zapewniają autobusy o numerach 127, 158 i 517 (ok. 15 minut).

Jeśli podczas Walentynkowego wieczoru zdecydujecie się na poważny krok zamieszania razem lub życia na swoim polecamy: https://gethome.pl/mieszkania/na-sprzedaz/warszawa/praga-poludnie/

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Sesja zdjęciowa w zabytkowej scenerii w prezencie? Tak, to się dzieje podczas Walentynek w Forcie 8. Do wygrania plenerowa sesja dla pary autorstwa @sswallowstudio w wybranym wspólnie terminie. Przyjdź do nas 14 lutego, odwiedź @k9_do_wynajecia podczas wieczoru filmowego, wypełnij mini ankietę i weź udział w losowaniu. Nie musicie być „parą”. W sesji może wziąć udział dwoje bliskich sobie ludzi, dziadek z wnuczką, para przyjaciół czy uroczy właściciel uroczego psa wraz z pupilem. Najważniejsze – musi łączyć was miłość, a bliskość powinna być widoczna gołym okiem, tak by fotografie stały się dla Was wspaniałą pamiątką. Dzielimy się miłością!. ❤️❤️❤️Wyniki losowania ogłosimy 15 lutego na naszych kanałach social media. #fort8 #miejscespotkań #sesja #sesjafoto #walentynki #prezent #miłość #love #couple #friends #family

Post udostępniony przez Fort 8 (@fort8sluzew)

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

#warsaw #warszawa #polska #poland #museum #art #cosmos #cosmosmuseum #cosmosmuseumwarszawa For. @vilhelmass

Post udostępniony przez Cosmos Muzeum Warszawa (@cosmosmuseum)

fot. Informacja prasowa.

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Sensualna sesja i nowa kolekcja! Biżuteria MAQTT lubiana przez gwiazdy zachwyca

Biżuteria MAQTT – minimalistyczne kolczyki, delikatne bransoletki na każdą okazję. Poznaj kolekcję marki

Biżuterię MAQTT kochają gwiazdy – noszą ją już między innymi Majka Jeżowska, Anna Jurksztowicz czy Klaudia Wiśniowska. W grudniu marka zrealizowała sesję zdjęciowa, promującą najnowszą kolekcję biżuterii MAQTT. Seria bransoletek, kolczyków, pierścionków oraz naszyjników wzorowana jest pięknem światła oraz zależnością cienia od emitowanych promieni. 

„Światło bez cienia może istnieć, jednak cień bez światła już nie. Nie da się jednak ukryć, że cień jest potrzebny człowiekowi – wyzwala on ludzką aktywność; boimy się go, walczymy z nim, a jednocześnie to właśnie w nim szukamy schronienia. Właśnie tę grę staraliśmy się uchwycić w naszej sesji oraz stworzonej kolekcji” – przyznaje twórca i projektant marki – Mateusz Ćwiek.

Firma Maqtt powstała w lutym 2018 roku. Na stronie internetowej sklepu znaleźć można biżuterię produkowaną w Polsce. Twórca marki przykłada dużą wagę do jakości zdobień. Produkty tworzone są z myślą o nowoczesnych, pewnych siebie kobietach, ale i osobach, ceniących sobie zmysłowość i pewną delikatność. Najnowsza kolekcja inspirowana jest światłem, stanowiącym w naszej kulturze alegorię życia oraz nadziei. Sesja zdjęciowa, promująca najnowszą serię biżuterii, została stworzona według koncepcji Mateusza Ćwiek.

PRZECZYTAJ – Biżuteria MAQTT – musisz ją mieć!

 Twórca marki zaprosił do współpracy początkującą, ale zdolną fotograf Urszulę Rost, która wykonała zdjęcia idealnie odzwierciedlające wizję właściciela firmy. Piękny make-up Korneli Głaszcz podkreślił wspaniałą urodę modelki Olgi Soko. Za stylizację sesji odpowiadała Monika Liwoch.

Najnowszą kolekcję tworzą piękne i delikatne ozdoby. Nazwa każdej z nich nawiązuje do słowa „światło” w różnych językach. Bransoletka CAHAYA wyróżnia się na tle kolekcji niebanalnym wykończeniem w postaci skrzydła ptaka. To propozycja dla kobiet, ceniących sobie wolność i subtelność. Model został wykonany z miedzi pokrytej przepięknym, dwudziestoczterokaratowym złotem. Najnowsza kolekcja MAQTT to nie tylko zachwycające bransoletki, ale i efektowne kolczyki. Klasyczne, złote koła z pewnością przypadną do gustu wielbicielkom nietypowych połączeń. Kolczyki zostały bowiem wzbogacone oryginalnymi zdobieniami. Odpowiedni balans został jednak utrzymany, dzięki delikatnej strukturze dodatku.

Co warto podkreślić produkty są dobrej jakości, jak również w przystępnej cenie. Ich przedział wacha się już od 19 zł do 89 zł.  

ZOBACZ – Gwiazdy i dziennikarze na wigilii portalu przeAmbitni.pl i Agencji Dobre Media – zobacz, kto przyszedł

Firma MAQTT ma również w swojej ofercie ekologiczne, bambusowe słomki. Zestaw świetnie nadaje się na wszelkiego rodzaju przyjęcia. Komplet dziesięciu słomek został wzbogacony pędzlem ekologicznym, dzięki czemu można łatwo je wyczyścić. Słomki zostały wykonane z naturalnego tworzywa, dzięki czemu można je wielokrotnie wykorzystać.  

Najnowsza kolekcja marki MAQTT jest niezwykle intrygująca. Uchwycona w niej gra światła i cienia została odzwierciedlona w delikatnej strukturze zdobień oraz ich zdecydowanym charakterze. Balans ten nawiązuje także do istoty  kobiecej natury, której siła i zmysłowość od lat intrygują wielu artystów i projektantów.

 

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Jaką pastę wybrać, aby mieć białe zęby?

Jaką pastę wybrać, aby mieć białe zęby?

Każdy z nas ma ten dylemat w wyborze. Poznaj sekret prosto z gabinetu stomatologicznego dr Szymona Frank.

Każdego dnia spotykamy na ulicy billboardy reklamowe, promujące pasty do zębów. Producenci robią wszystko, by przekonać klientów, że to właśnie ich produkt jest najlepszy dla codziennej higieny jamy ustnej. Często też sami próbujemy zwracać uwagę na to, co kupujemy i wybierać środki, w których składzie znajdują się odpowiednie składniki. Jakie czynniki decydują, że dana pasta będzie najlepsza dla naszych zębów?

HOT NEWS – Ile kosztuję nowy uśmiech gwiazd? – znamy te ceny!

Właściciel autorskiej kliniki w Warszawie i jeden z najlepszych polskich stomatologów, Szymon Frank podkreśla, że nie ma uniwersalnego środka, oddziałującego efektywnie na zdrowie każdego pacjenta.

Jeśli chodzi o pasty to pacjenci bardzo często dokonują złych wyborów i zawsze powtarzam, że to lekarz powinien dobrać odpowiednią pastę dla danego pacjenta – podkreśla Szymon Frank

Tak naprawdę to lekarz, czy higienistka stomatologiczna powinni doradzić, które preparaty będą najlepsze do przeprowadzania codziennej higieny jamy ustnej. Pasty, zwalczające konkretny problem stanu uzębienia różnią się między sobą zawartością konkretnych składników. Trzeba pamiętać, że każdy pacjent zmaga się z innym problemem, dlatego nie zawsze dostępne w sklepach oraz drogeriach produkty będą idealnym rozwiązaniem w jego przypadku. Istnieją bowiem specjalne środki, wspomagające walkę z kamieniem nazębnym, problemy z dziąsłami, itd. Warto zatem zapytać się swojego stomatologa, która pasta będzie dla nas najlepsza. Może się bowiem okazać, że stosując nieodpowiedni środki, podrażnimy swoje szkliwo lub doprowadzimy do poważniejszych infekcji.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ – Szczery Kwiatkowski o współpracy z Roksaną Węgiel – jak się zmieniła od – The Voice Kids&?

Wybór odpowiedniej pasty to istotna kwestia przy przeprowadzaniu codziennej higieny jamy ustnej. Nie warto jednak wierzyć we wszystkie informacje, podawane przez producenta danego produktu. Najważniejsza jest bowiem opinia fachowca. Warto pamiętać, że stomatolog jest specjalistą w swojej dziedzinie i tak, jak w przypadku przeziębienia konsultujemy się z internistą, które leki powinniśmy przyjmować, tak i pielęgnacja zębów również wymaga dobrania właściwych środków, zalecanych przez dentystę. 

Jeśli szukasz świetnego doradcy odwiedź Autorską Klinikę Stomatologiczną Szymona Franka mieszczącą się na ul. Bluszczańskiej 67 w Warszawie.

https://www.drfrank.pl/pl/

 

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Ruszył tajny projekt Przetakiewicz – już można kupować w La Mania Home!

Tajny projekt ujrzał w końcu światło dzienne. Joasia Przetakiewicz otworzyła sklep z akcesoriami do domu – La Mania Home. Znamy szczegóły oraz ceny!

Marka La Mania na rynku jest od 2010 roku i póki co specjalizowała się z sukcesem wyłącznie w ubraniach dla kobiet. Jak już wiemy to się już jednak zmieniło. Asia Przetakiewicz stworzyła nowe oblicze La Mani, zrodzone z pasji i jej przywiązania do piękna domowego otoczenia. Projekt La Mania Home był ukrywany przez dłuższy czas, aby zrobić niespodziankę wszystkim fanom domowych akcesoriów. 

Pracowaliśmy nad tym projektem dwa lata. (…) Nowy dzidziuś nazywa się La Mania Home.

polecamy – Zawiedziona Przetakiewicz o zamknięciu “Playboy” – dobrze, że zdążyła z sesją?

Do stworzenia nowego wcielenia La Mani Joasie namówił jej syn, który był pomysłodawcą projektu oraz jest również Prezesem podstawowej marki. Sklep internetowy ruszył kilka dni temu i Asia dla wszystkich swoich fanów udostępniła na Instagramie kod rabatowy – uwaga zdradzamy jego treść: #lamaniahome.

Dzisiaj mamy w swojej ofercie ponad 60 produktów, w różnych wersjach kolorystycznych, więc w sumie produktów i wersji jest pond 500.

Znając Joanne wiemy, że lubi nas ona rozpieszczać swoimi projektami, każdy kto nosi ubrania La Mania czuje się wyjątkowo. W przypadku akcesoriów domowych będzie podobnie, a nawet lepiej. Asia zdradziła nam, że tak bardzo kocha domowe detale, że mogłaby zamieszkać w takim sklepie. Posiadanie pięknej świecy, ręcznika czy zastawy stołowej cieszy ją bardziej niż najpiękniejsza sukienka. Gratulujemy ogromnie, że wszystko się udało i cieszymy się, że nareszcie znamy szczegóły tajnego projektu. Mamy nadzieję, że Joasia jeszcze nie raz nas zaskoczy, bo energia tej kobiety jest siłą napędową dla wielu innych pań.  

zobacz także – Najbardziej wpływowe gwiazdy na Festiwalu Kobiet Internetu: Przetakiewicz, Kaczoruk, Kuczyńska, Lis i wiele innych

 

 

Kontynuuj czytanie
Reklama Enter ad code here

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością przez Agencję BEOKAY.