Śledź nas

showbiz

TYLKO U NAS: Dominika Piotrzkowska z „Farmy” ujawnia kulisy programu

Opublikowano

w dniu

„Farma” od kilku tygodni przyciąga uwagę widzów, a emocje w jubileuszowej, piątej edycji osiągają prawdziwe apogeum. Tym razem rozmawiamy z Dominiką Piotrzkowską, która opowiedziała o swoich doświadczeniach na farmie, wyzwaniach związanych z dołączeniem do programu w późniejszym etapie oraz o tym, jak widzi potencjalną edycję z udziałem gwiazd polskiego show-biznesu. Przeczytaj wywiad już teraz – tylko u nas!

Reality-show „Farma” od lat cieszy się dużą popularnością wśród polskich widzów. Każda edycja przyciąga setki tysięcy osób, które z zapartym tchem śledzą życie uczestników, całkowicie odciętych od świata zewnętrznego. Surowe, wiejskie warunki życia stanowią wyraźny kontrast do codzienności większości Polaków, dzięki czemu emocje i napięcia w programie są wyjątkowo intensywne.

Jednym z charakterystycznych elementów „Farmy” jest brak dostępu do telefonów, internetu i kontaktu z bliskimi. Izolacja w naturalnym środowisku szybko ujawnia prawdziwe charaktery uczestników, a nawet drobne nieporozumienia mogą przerodzić się w poważniejsze konflikty, które wpływają na atmosferę całej grupy i przebieg rywalizacji.

Dla wielu uczestników udział w programie to coś więcej niż przygoda. „Farma” daje szansę na zdobycie rozpoznawalności w mediach, a dla niektórych staje się także początkiem kariery w show-biznesie. Ta dodatkowa motywacja sprawia, że rywalizacja jest bardziej zacięta, a decyzje uczestników – często strategiczne.

W jubileuszowej, piątej edycji programu jedną z uczestniczek jest 34-letnia Dominika Piotrzkowska. Prawdziwy wulkan energii – pełna pasji, pomysłów i miłości do zwierząt. Potrafi połączyć bystrość z odrobiną chaosu, tworząc mieszankę, która przyciąga uwagę. Zawsze znajdzie czas, by wyprowadzić psa sąsiadów czy przypilnować kota, a jej zamiłowanie do zwierząt jest wręcz zaraźliwe.

Dominika pochodzi ze Zblewa, a obecnie mieszka w Danii, gdzie spełnia swoje marzenia i prowadzi szczęśliwe życie. Warto też wspomnieć, że do programu dołączyła nie od samego początku, lecz nieco później – razem z Akselem – co dodatkowo przyciągnęło uwagę widzów i wzbudziło ciekawość, jak odnajdzie się w grupie.

Widzowie chcą znać historie uczestników i śledzić ich emocje, dlatego nasz redaktor, Szymon Jedynak, postanowił porozmawiać z Dominiką, która otwarcie opowiedziała o swoich doświadczeniach, wyzwaniach i kulisach życia na farmie.

POLECAMY: Ten odcinek „Nasz Nowy Dom” złamie serca widzów [PRZED PREMIERĄ]

TYLKO U NAS: Dominika Piotrzkowska ujawnia kulisy hitu Polsatu!

1. Co sprawiło, że zdecydowała się Pani na udział w „Farmie”? Była to bardziej ciekawość, wyzwanie czy coś innego?

“Pomysł na “Farmę” wpadł mi po obejrzeniu drugiej edycji, ale niestety byłam po operacjach kręgosłupa, więc jedynie mogłam komentować z kanapy. Kiedy już dostałam zielone światło, myślę “Zgłaszam sie na casting”. Udział w programie “Farma” miał być dla mnie przede wszystkim przygodą, o jakiej marzyłam, ale też próbą pokonania własnych lęków i obaw pomimo miesięcy przygotowań. Wiedziałam, że to nie będzie łatwe, przede wszystkim fizycznie. Wcześniejsze problemy z kręgosłupem sprawiały, że bałam się, czy dam radę, czy jak dowiedzą się inni zaraz mnie eliminują, obaw było dużo. Chciałam udowodnić sobie i innym, że mimo ograniczeń, lęków i bólu, jestem w stanie funkcjonować na pełnych obrotach, pracować na “Farmie” i być pełnoprawną uczestniczką. Chciałam sprawdzić siebie. Udało się nie tylko z kręgosłupem, ale też z samą sobą” – wyjaśniła Dominika.

2. Jakie były Pani największe obawy przed rozpoczęciem programu? Czy coś szczególnie stresowało Panią w perspektywie życia na farmie?

“Moją jedną z obaw przed wejściem do programu była tęsknota za bliskim i kotkami. Na co dzień jestem osobą, która ma stały kontakt telefoniczny z rodziną i przyjaciółmi, ze względu na moje zamieszkanie, więc myśl całkowitego odcięcia od świata zewnętrznego była dla mnie trochę stresująca. Kolejna rzecz to szczerze mówiąc trochę zabawne, ale czy moje kwiaty przeżyją rozłąkę🤣. Choć umówiliśmy się z narzeczonym, że to on przejmuje nad nimi opiekę, dostał wskazówki i po powrocie nie powiem było bardzo dobrze, Sebastian spisał się na medal zważywszy na to, że jestem szczęśliwą posiadaczką ponad 150 kwiatów nie wspominając o ogrodzie. Następne wiadomo jak wcześniej wspomniałam, kręgosłup był moją obawą, więc już nie będę o tym wspominać” – ujawniła.

3. Dołączyła Pani do programu trochę później niż pozostali uczestnicy. W takich reality show czasem mówi się, że nowi mają trudniej – jak reagowali na Panią pozostali farmerzy i czy te reakcje były dla Pani zaskoczeniem?

“Nie będę ukrywać wejście do programu w trakcie jego trwania to był stres dla mnie. Reakcje Farmerów były bardzo różne, najlepiej przyjęła mnie Ewa ,za co jej bardzo dziękuję. Nie zawsze czułam się mile widziana ,ale taka jest gra trzeba sobie wywalczyć miejsce w grupie. Mimo trudnych początków nie dałam się złamać, z czego jestem dumna” – powiedziała Dominika.

4. Oglądając siebie na ekranie, jakie emocje Pani odczuwa? Czy zrobiłaby Pani coś inaczej, gdyby była taka możliwość?

“Oglądanie siebie w telewizji to dla mnie burza emocji. Nie ukrywam, że czasami czuję lekki wstyd lub zażenowanie, gdy widzę swoje reakcje, ale ogólnie odbieram siebie pozytywnie. Śmieszy mnie to bo zauważyłam, że mam niesamowicie bogatą mimikę twarzy.🤣 Czy coś bym zmieniła? Myślę, że nie. Wiadomo grałam, ale w większości byłam tam sobą, a to jest dla mnie ważne” – wspomniała.

5. Gdyby pojawiła się propozycja ponownego udziału w programie, zgodziłaby się Pani powtórzyć tę przygodę?

“Zdecydowanie tak. Zgodziłabym się na to jeszcze raz. To była niesamowita przygoda, która zostawi w mojej pamięci ślad na całe życie. Choć bywało ciężko. Największym skarbem, jaki wyniosłam z programu, są ludzie, zyskałam tam przyjaciół, a to jest warte każdych emocji” – stwierdziła Dominika.

6. Udział w programie przyciągnął uwagę widzów i zwiększył Pani aktywność w social mediach. Jakie komentarze Pani otrzymuje i czy zdarza się, że ktoś rozpoznaje Panią publicznie?

“Udział w programie zwiększył ruch i zainteresowanie moją osobą. Co do rozpoznawalności, to spotkała mnie ciekawa sytuacja. Już po paru dniach i to w Danii, ktoś mnie rozpoznał na ulicy. Byłam w ogromnym szoku, że tak szybko i to jeszcze poza granicami Polski. To było bardzo miłe zaskoczenie, które pokazało jak wielu ludzi śledziło nasze losy na “Farmie” – wspomniała.

7.  Trwają już castingi do szóstej edycji. Jakie rady lub wskazówki mogłaby Pani przekazać osobom, które myślą o udziale w programie?

“Uważam, że Farma z udziałem gwiazd to byłby ciekawy pomysł. Widzowie na pewno chcieliby zobaczyć, jak znane osoby radzą sobie w warunkach, gdzie nie ma luksusów, a liczy się ciężka praca fizyczna. Kogo ja bym tam widziała? Moimi faworytkami są Doda, Małgorzata Rozenek, Edyta Górniak, Justyna Steczkowska. Wszystkie mają bardzo konkretne charaktery i lubią luksusy. Zobaczyć je przy porannych obrządkach to byłoby coś” – powiedziała Dominika.

8.  Wiele osób zastanawia się nad wersją „Farmy” z udziałem gwiazd. Czy według Pani taki pomysł miałby szansę powodzenia? Jeśli tak, to kogo z polskiego show-biznesu chętnie zobaczyłaby Pani w programie?

“Jeśli ktoś się zastanawia, niech przestanie i się zgłasza. Wskazówka dla nowych uczestników jest taka ,że wszystkie bariery są tylko w naszej głowie. Nie bójcie się ciężkiej pracy, zwierząt, izolacji. Ten program pozwala odkryć w sobie siłę, o której nie ma się pojęcia. Pokonywanie własnych słabości na oczach tyłu ludzi jest trudne, ale daje niesamowitą satysfakcję” – dodała.

Śledź przygody Dominiki i pozostałych farmerów w premierowych odcinkach „Farmy” – od poniedziałku do czwartku o 20:30, a w piątki o 19:55 w Polsacie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rewolucja w „Tańcu z Gwiazdami”? Ogłoszono nazwisko nowego jurora

Komu kibicujecie w tej edycji „Farmy”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Dominika Piotrzkowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Dominika Piotrzkowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Dominika Piotrzkowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Uczestnicy (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Uczestnicy (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Agnieszka, Janosik i Dominika Piotrzkowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Uczestniczki (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Uczestnicy (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Dominika Piotrzkowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Dominika Piotrzkowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Uczestnicy (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Sandra Hajduk-Popińska skradła show w Sopocie. Widzowie zwrócili uwagę na jedno

Opublikowano

w dniu

przez

Drugi dzień Top of the Top Sopot Festival dostarczył publiczności kolejnej porcji muzycznych emocji, ale tym razem uwagę przyciągnęli również prowadzący. Sandra Hajduk-Popińska i Olivier Janiak pojawili się na scenie Opery Leśnej w wyjątkowo eleganckich stylizacjach. Widzowie szybko zwrócili uwagę na ich prezentację. Dowiedz się więcej!

We wtorek odbył się drugi dzień Top of the Top Sopot Festival. Zanim scena Opery Leśnej została zdominowana przez emocjonującą walkę o prestiżowego Bursztynowego Słowika, publiczność obejrzała pierwszą część koncertu — „Otwarta Scena”. Wieczór rozpoczął się od muzycznych występów oraz efektownej oprawy, a gospodarze wydarzenia zadbali o odpowiednią atmosferę od pierwszych minut.

Drugi dzień festiwalu upłynął pod znakiem ogromnej energii i różnorodności. Podczas koncertu „Otwarta Scena” na sopockiej scenie zaprezentowali się artyści reprezentujący różne style i pokolenia. Publiczność mogła usłyszeć między innymi Agnieszkę Chylińską, Blue Cafe, Natalię Grosiak, Krzysztofa Zalewskiego, Błażeja Króla oraz Golec uOrkiestrę.

Na tym jednak wieczór się nie kończył. Kulminacyjnym punktem drugiego dnia była walka o prestiżową statuetkę Bursztynowego Słowika. O zwycięstwo rywalizowali między innymi Jeremi Sikorski, Ania Karwan, Kasia Sienkiewicz, Sarsa i Emo oraz Oceana. Zanim jednak rozpoczęła się rywalizacja, uwagę publiczności przyciągnęli prowadzący.

POLECAMY: Top of the Top Sopot Festival 2026. Kto ZDOBYŁ Bursztynowego Słowika?

Lawina komplementów po występie duetu Hajduk-Janiak

Pierwszą część koncertu poprowadzili Sandra Hajduk-Popińska oraz Olivier Janiak. Oboje postawili tego wieczoru na bardzo eleganckie stylizacje, które doskonale współgrały z charakterem wydarzenia. Szczególnie dużo komplementów zebrała prowadząca „Dzień dobry TVN”.

Sandra Hajduk-Popińska pojawiła się na scenie w efektownej sukni, która przyciągała wzrok od pierwszych chwil. Kreacja była bogato zdobiona mieniącymi się w świetle reflektorów elementami. Dopasowany fason oraz symetryczny dekolt podkreślały jej sylwetkę, nadając całej stylizacji eleganckiego, niemal hollywoodzkiego charakteru.

Widzowie szybko zwrócili uwagę nie tylko na samą kreację, ale również na sposób, w jaki Sandra Hajduk-Popińska prezentowała się na scenie. W komentarzach pojawiły się liczne pochwały dotyczące jej elegancji, prezencji oraz swobody przed kamerami.

„Sandra wyglądała przepięknie”, „Klasa sama w sobie”, „Ale elegancja!”, „Świetnie wyglądasz”, „Sandra zawsze prezentuje się z klasą”, „Piękna kobieta i świetna prowadząca”, „Ogromna klasa i profesjonalizm” – pisali zachwyceni widzowie w social mediach TVN-u.

U boku Sandry Hajduk-Popińskiej stanął Olivier Janiak, który od lat uchodzi za jednego z najlepiej ubranych mężczyzn w polskim show-biznesie. Dziennikarz również tym razem postawił na sprawdzoną klasykę. Wybrał czarną, dwurzędową marynarkę oraz eleganckie spodnie, tworząc stylizację idealnie pasującą do festiwalowej sceny.

Duet prowadzących bardzo dobrze wpisał się w atmosferę drugiego dnia Top of the Top Sopot Festival. Sandra Hajduk-Popińska zachwycała elegancką kreacją, a Olivier Janiak postawił na ponadczasową klasykę. Ich sceniczna prezencja nie umknęła uwadze publiczności, która chętnie komentowała wygląd gospodarzy wydarzenia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Izabella Krzan zakpiła z TVP? Padły wymowne słowa z Opery Leśnej

Jak Wam się podobał drugi dzień festiwalu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska i Olivier Janiak (fot. screen Instagram TVN.pl)
Sandra Hajduk-Popińska i Olivier Janiak (fot. zdjęcie prywatne przeAmbitni.pl)
Sandra Hajduk-Popińska i Olivier Janiak (fot. zdjęcie prywatne przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Top of the Top Sopot Festival 2026. Kto ZDOBYŁ Bursztynowego Słowika?

Opublikowano

w dniu

przez

Top of the Top Sopot Festival ponownie przyciągnął tłumy przed telewizory i do Opery Leśnej. Za nami dwa dni koncertów, wielkich nazwisk i muzycznych emocji, ale największe napięcie pojawiło się podczas rywalizacji o prestiżowego Bursztynowego Słowika. W końcu poznaliśmy zwycięzców tegorocznego konkursu. Dowiedz się więcej, kto zdobył nagrodę!

Top of the Top Sopot Festival jak co roku przyciąga przed ekrany oraz do Opery Leśnej tysiące widzów spragnionych muzycznych emocji. Fani polskiej sceny od poniedziałku śledzą bogaty program koncertowy, występy utytułowanych gwiazd oraz efektowne scenografie i stylizacje. Tegoroczna edycja ponownie dostarcza publiczności wielu powodów do komentowania.

Pierwszy dzień wydarzenia należał między innymi do koncertu poświęconego pamięci zmarłego w ubiegłym roku Stanisława Soyki. Na scenie pojawili się zarówno artyści, jak i bliscy muzyka. Wydarzenie spotkało się z bardzo dobrym odbiorem publiczności, a widzowie szczególnie docenili jego emocjonalny i pełen wspomnień charakter.

W komentarzach internautów nie brakowało zachwytów nad koncertem poświęconym Stanisławowi Soyce. Szczególną uwagę zwróciła również wnuczka artysty, która według części widzów skradła show. Pierwszy wieczór w Operze Leśnej był więc przede wszystkim pełen wzruszeń i muzycznych wspomnień.

Później przyszedł czas na koncert „Top of the Pop”, podczas którego na scenie pojawili się przedstawiciele młodszego pokolenia oraz doświadczeni artyści. Publiczność usłyszała między innymi Oskara Cymsa, Dawida Kwiatkowskiego, Kaśkę Sochacką oraz Nataszę Urbańską.

Drugi dzień festiwalu przyniósł natomiast koncert „Otwarta Scena”. Na sopockiej scenie zaprezentowali się między innymi Agnieszka Chylińska, Krzysztof Zalewski, Błażej Król, duet Smolik // Kev Fox oraz Golec uOrkiestra. Różnorodność artystów sprawiła, że każdy z widzów mógł znaleźć coś dla siebie.

POLECAMY: Izabella Krzan zakpiła z TVP? Padły wymowne słowa z Opery Leśnej

Kto zdobył Bursztynowego Słowika podczas ‘Top of the Top Sopot Festival 2026″?

Po godzinie 22:00 przyszedł jednak moment, na który wielu fanów czekało najbardziej. Rozpoczęła się rywalizacja o Bursztynowego Słowika – jedną z najbardziej prestiżowych nagród związanych z sopockim festiwalem. Trofeum przez lata było dla wielu artystów ważnym krokiem w drodze do jeszcze większej popularności.

W tym roku powrócono do zasad przyznawania nagrody sprzed 18 lat. Ostateczny wynik został ustalony na podstawie głosów profesjonalnego jury oraz widzów, a obie grupy miały po 50 proc. wpływu na rezultat. W skład jury weszli muzyczni eksperci: Katarzyna Nosowska, Andrzej Smolik oraz L.U.C.

Na scenie stanęła niezwykle różnorodna stawka wykonawców. O Bursztynowego Słowika walczyli między innymi Ania Karwan, zagraniczna gwiazda Oceana, Jeremi Sikorski, Jovi, Kasia Sienkiewicz, duet Kuba i Kuba, Natalia Muianga oraz połączone siły EMO i Sarsy. Każdy z uczestników zaprezentował swój najnowszy materiał, starając się przekonać do siebie zarówno jurorów, jak i publiczność.

Emocjonującą część konkursową poprowadzili Paulina Krupińska i Damian Michałowski. Choć poziom rywalizacji był bardzo wyrównany, a typowania fanów mocno podzielone, ostatecznie statuetka mogła trafić tylko do jednego wykonawcy lub duetu. Wynik miał więc rozstrzygnąć nie tylko muzyczne jury, ale również głosy widzów.

Po zsumowaniu wszystkich głosów wszystko stało się jasne. Bursztynowy Słowik powędrował do duetu Kuba i Kuba! Drugie miejsce zajęła Ania Karwan, natomiast na trzeciej pozycji znalazła się Kasia Sienkiewicz. Zwycięstwo duetu było jednym z najważniejszych momentów drugiego dnia festiwalu i z pewnością na długo pozostanie w pamięci publiczności.

Brawo chłopaki; Zasługiwali na to; Kocham ich od czasu “Must Be The Music”; “Trzymałam kciuki za Kasię i Anię, ale chłopaki też fajne”; “Kocham ten numer” – pisali widzowie w social mediach TVN.

Tegoroczna walka o Bursztynowego Słowika pokazała, że sopocki festiwal nadal potrafi dostarczać emocji i promować artystów reprezentujących bardzo różne muzyczne style. O wyniku zdecydowali wspólnie profesjonaliści oraz widzowie, dzięki czemu tegoroczna nagroda była efektem połączenia ocen ekspertów i głosów publiczności.

Za nami dopiero dwa dni muzycznego maratonu w Sopocie, a emocji już zdecydowanie nie brakowało. Kuba i Kuba mogą świętować zdobycie prestiżowej statuetki, podczas gdy pozostali uczestnicy z pewnością nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Top of the Top Sopot Festival trwa, a przed widzami kolejne koncerty, występy największych gwiazd i następne muzyczne niespodzianki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler nie kryła łez. Wróciła wspomnieniami do zmarłego męża

Zasłużony werdykt? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ania Karwan (fot. screen Instagram Radio Eska)
Kasia Sienkiewicz (fot. screen Instagram Radio Eska)
Kuba i Kuba (fot. screen Instagram Radio Eska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Izabella Krzan zakpiła z TVP? Padły wymowne słowa z Opery Leśnej

Opublikowano

w dniu

przez

Izabella Krzan nie zamierzała przejść obojętnie obok festiwalowej rywalizacji. Podczas pierwszego dnia Top of the Top Festival prezenterka pozwoliła sobie na żart, który może wywołać sporo komentarzy. Na scenie Opery Leśnej padły słowa uderzające w imprezę odbywającą się w innym polskim mieście. Dowiedz się więcej!

Wystartował Top of the Top Festival. Za nami pierwszy dzień wydarzenia, podczas którego widzowie TVN mogli zobaczyć koncert poświęcony pamięci zmarłego w ubiegłym roku Stanisława Soyki. Na scenie pojawili się zarówno artyści, jak i bliscy muzyka, a występ spotkał się z bardzo dobrym odbiorem publiczności.

Pierwsza część wieczoru zdecydowanie przypadła widzom do gustu. Wśród komentarzy internautów nie brakowało zachwytów nad koncertem poświęconym Stanisławowi Soyce, a szczególną uwagę zwróciła wnuczka artysty. Widzowie podkreślali emocjonalny charakter wydarzenia i wyjątkową atmosferę panującą w Operze Leśnej.

Później przyszedł czas na drugą część poniedziałkowego wydarzenia, czyli koncert „Top of the Pop”. Tym razem scena należała przede wszystkim do popowych gwiazd. Publiczność usłyszała między innymi Oskara Cymsa, który wykonał „Cały czas” i „Zabierz mnie”, Dawida Kwiatkowskiego z utworem „Pali się niebo”, Kaśkę Sochacką z piosenką „Szum” oraz Nataszę Urbańską, która sięgnęła po kultowe „I Need a Hero” z repertuaru Bonnie Tyler.

POLECAMY: Magda Gessler nie kryła łez. Wróciła wspomnieniami do zmarłego męża

Krzan ZADRWIŁA z Opola na oczach widzów

Koncert poprowadzili Izabella Krzan i Jan Pirowski. Już na początku wydarzenia prezenterka zdecydowała się na żart dotyczący innego dużego festiwalu muzycznego w Polsce. Nie trzeba było długo czekać, aby publiczność zorientowała się, do czego nawiązuje gospodyni sopockiego wydarzenia.

Izabella Krzan postanowiła bowiem ogłosić, że to właśnie Sopot powinien przez najbliższe dni nosić miano najważniejszego miejsca dla polskiej muzyki. Jej słowa były bezpośrednim nawiązaniem do hasła kojarzonego od lat z festiwalem w Opolu.

“Dzisiaj i przez kolejne trzy dni to właśnie Sopot będzie stolicą polskiej piosenki, a nie żadne inne miasto na literę O” – powiedziała Krzan ze sceny.

Na odpowiedź Jana Pirowskiego nie trzeba było długo czekać. Prowadzący postanowił pociągnąć żart i zwrócił uwagę na nazwę miejsca, w którym odbywał się koncert.

“Opera Leśna jest też na O ” – wtrącił Pirowski.

Wypowiedź Izabelli Krzan może być szczególnie ciekawa właśnie ze względu na jej zawodową przeszłość. Prezenterka przez lata była związana z Telewizją Polską, gdzie prowadziła między innymi wydarzenia muzyczne. Co więcej, kilkukrotnie pojawiała się także w roli gospodyni koncertów odbywających się w ramach Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

Żart z Opola nabiera więc dodatkowego kontekstu. Izabella Krzan doskonale zna atmosferę tego wydarzenia i sama w przeszłości miała okazję stanąć na scenie podczas opolskich koncertów. Tym razem jednak znalazła się po drugiej stronie festiwalowej rywalizacji i reprezentowała Sopot.

Warto również przypomnieć, że hasło „Opole – Stolica Polskiej Piosenki” jest znakiem towarowym oficjalnie zastrzeżonym w Urzędzie Patentowym. Słowa Izabelli Krzan były jednak wyraźnie utrzymane w żartobliwym tonie i stanowiły element prowadzenia festiwalu. Jan Pirowski dodatkowo podbił atmosferę swoim komentarzem dotyczącym Opery Leśnej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcin Prokop powrócił do „Dzień dobry TVN”. Tak wyglądał jego wielki powrót

Zabawny żart ze strony Krzan? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Iza Krzan i Jan Pirowski (fot. screen Player.pl)
Iza Krzan (fot. zdjęcie prywatne przeAmbitni.pl)
Iza Krzan i Jan Pirowski (fot. screen Instagram Iza Krzan)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Magda Gessler nie kryła łez. Wróciła wspomnieniami do zmarłego męża

Opublikowano

w dniu

przez

Magda Gessler rzadko pozwala sobie na tak szczere wyznania dotyczące prywatnego życia. Tym razem w rozmowie z Ewą Chodakowską wróciła wspomnieniami do pierwszego męża i czasu, który na zawsze zmienił jej życie. Restauratorka zdradziła, co robiła każdego dnia, by choć na chwilę zagłuszyć ogromny ból. Dowiedz się więcej!

Magda Gessler od ponad 20 lat tworzy szczęśliwe małżeństwo z Waldemarem Kozerawskim, jednak jej życie osobiste nie zawsze układało się tak spokojnie. Pierwszym mężem restauratorki był Volkhart Müller. Para pobrała się w 1982 roku, a kilka miesięcy później na świat przyszedł ich syn Tadeusz. Małżonkowie doczekali się również córki Anny, która zmarła zaledwie dwa tygodnie po narodzinach. Później Magda Gessler wyszła za Piotra Gesslera, z którym ma córkę Larę.

Najbardziej bolesnym rozdziałem jej pierwszego małżeństwa okazała się jednak choroba Volkharta Müllera. Mężczyzna zmarł w 1987 roku po walce z chorobą nowotworową. Od tego momentu życie Magdy Gessler zmieniło się nieodwracalnie. Choć od śmierci pierwszego męża minęły dziesięciolecia, restauratorka przyznaje, że wspomnienia o nim wciąż są niezwykle żywe.

W rozmowie z Ewą Chodakowską, przeprowadzonej w ramach serii „Ocal siebie”, Magda Gessler pozwoliła sobie na wyjątkową szczerość. Opowiedziała o związku z pierwszym mężem, wspólnych planach oraz o tym, jak wyglądało jej życie po jego śmierci. Był to jeden z tych momentów, w których znana z energii i charakterystycznego poczucia humoru restauratorka pokazała zupełnie inną, bardzo emocjonalną twarz.

POLECAMY: Marcin Prokop powrócił do „Dzień dobry TVN”. Tak wyglądał jego wielki powrót

Gessler wspomina ze łzami w oczar pierwszego męża

Gessler nie ukrywa, że czas spędzony z pierwszym mężem do dziś wspomina jako jeden z najlepszych okresów swojego życia. Para była razem przez osiem lat i miała wiele planów na przyszłość. Jednym z nich była duża rodzina, o której marzyli wspólnie jeszcze przed chorobą Volkharta.

“Siedzieliśmy w Miramar, w górach i on mi powiedział, że chce mieć autobus pełen dzieci. Co więcej trzeba? Byliśmy razem osiem lat. Rozmawiam z nim codziennie” – powiedziała w rozmowie z Chodakowską.

Słowa Magdy Gessler pokazują, że mimo upływu wielu lat więź z pierwszym mężem wciąż zajmuje ważne miejsce w jej pamięci. Restauratorka nie mówiła o nim wyłącznie jako o człowieku z przeszłości. Wręcz przeciwnie – wspominała go z ogromnym sentymentem, podkreślając, że ich wspólne życie było dla niej wyjątkowo ważne.

Szczególnie poruszająca okazała się część rozmowy dotycząca czasu bezpośrednio po śmierci Volkharta Müllera. Magda Gessler musiała odnaleźć sposób na funkcjonowanie w rzeczywistości, w której zabrakło jej bliskiej osoby. Jak sama przyznała, potrzebowała przede wszystkim czymś zająć głowę i choć na chwilę odsunąć od siebie trudne emocje.

Jednym ze sposobów radzenia sobie z bólem był dla niej taniec. Magda Gessler zdradziła, że zawsze go uwielbiała, jednak po śmierci męża stał się czymś znacznie więcej niż tylko przyjemnością. Przez kilka miesięcy niemal codziennie chodziła do dyskoteki i spędzała tam długie godziny.

“Ubóstwiam. Ja mogłabym tańczyć osiem godzin dziennie. [Po jego śmierci byłam przez] cztery miesiące codziennie w dyskotece. Od godziny dziewiątej do drugiej w nocy. W czarnych trykotach. W żałobie. To była jedyna forma, żeby zagłuszyć wszystko” — wyjaśniła

To właśnie ten fragment rozmowy szczególnie mocno pokazuje, jak Magda Gessler próbowała poradzić sobie z żałobą. Taniec pozwalał jej choć na kilka godzin oderwać myśli od tragedii, która ją spotkała. Restauratorka wspomniała również o gotowaniu i malowaniu, które pomagały jej zajmować myśli i szukać choć odrobiny normalności w niezwykle trudnym czasie.

Dziś Magda Gessler ma u swojego boku Waldemara Kozerawskiego, z którym od ponad dwóch dekad tworzy związek, jednak wspomnienie pierwszego męża pozostaje ważną częścią jej historii. Jej szczere wyznania pokazują, że nawet po wielu latach niektóre emocje nie znikają całkowicie. Zmienia się jedynie sposób, w jaki człowiek uczy się z nimi żyć.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natasza Urbańska rozgrzała Sopot. Po tym występie internauci ruszyli z komentarzami

Za co najbardziej cenicie Magdę Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Gessler (fot. screen YouTube Magazyn VIVA)
Magda Gessler (fot. screen YouTube Magazyn VIVA)
Magda Gessler (fot. screen YouTube Magazyn VIVA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością