showbiz
Kto odpadł w 7. odcinku “Tańca z Gwiazdami”? Widzowie już komentują
Siódmy odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł sporo emocji i zupełnie nowe taneczne wyzwania. Tym razem produkcja zdecydowała się na mieszanie par, dzięki czemu uczestnicy występowali z innymi partnerami niż dotychczas, co wprowadziło dodatkową dawkę niepewności. Jurorzy z uwagą oceniali każdy występ, a rywalizacja stała się coraz bardziej zacięta, bo w grze pozostali już tylko najlepsi. Sprawdź, komu tym razem nie udało się przekonać do siebie jurorów i widzów!
W zeszłym tygodniu na parkiecie nie brakowało emocji. Szósty odcinek rozpoczął się od ekscytującej dogrywki między Izabelą Miko i Albertem Kosińskim a Kamilem Nożyńskim i Izą Skierską. Oba duety musiały zatańczyć foxtrota, a o tym, kto przejdzie dalej, zdecydowali jurorzy. Głosy rozłożyły się po równo – 2:2 – dlatego decydujący głos należał do Iwony Pavlović, która podziękowała za udział Kamilowi i jego tanecznej partnerce.
Najlepsze występy należały wówczas do Gamou Falla oraz Sebastiana Fabijańskiego, którzy zdobyli komplet punktów. Z kolei na dole tabeli znaleźli się Kacper „Jasper” Porębski oraz Piotr Kędzierski. Ostatecznie, po zsumowaniu punktów jury i głosów widzów, z programem musiała pożegnać się Izabela Miko wraz z Albertem Kosińskim. Decyzja ta wywołała w sieci falę komentarzy.
„Ja nie wierzę w to; Chyba przestaję oglądać już, bo to są jaja; Cyrk na kółkach; Iza odpada, a nieumiejący Kędzior jest dalej, hit; A drewno nadal zostało w grze; Żenada; Wielkie show, w którym nie chodzi o taniec.; Bardzo niesprawiedliwe; Nie widzę już sensu w dalszym oglądaniu; Ostatni raz to oglądałam” – pisali widzowie w social mediach stacji.
Z kolei dzisiejszy odcinek już od samego początku wzbudzał emocje, ponieważ produkcja zdecydowała się na spore urozmaicenie – przemieszanie par. Gwiazdy tańczyły z innymi partnerami niż dotychczas, co miało wprowadzić powiew świeżości, nowe wyzwania oraz sprawdzić, jak uczestnicy poradzą sobie w zupełnie zmienionych warunkach na parkiecie. Taka zmiana nie tylko dodała rywalizacji pikanterii, ale też pozwoliła zobaczyć uczestników w zupełnie nowym świetle, często poza ich dotychczasową strefą komfortu.
Jeszcze przed rozpoczęciem programu na ściance pojawiło się wiele gwiazd, celebrytów oraz influencerów niezwiązanych z tegoroczną edycją show. Przyszli oni jednak, aby kibicować swoim znajomym i wspierać ich w tanecznych zmaganiach. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. Dominika Tajner, Dariusz Michalczewski, Aneta Zając, Ilona Krawczyńska, Jacek Jelonek i Allan Krupa.
POLECAMY: Widownia „Tańca z Gwiazdami” wypełniona gwiazdami. Kto zwrócił uwagę?
Poznaj punktację i opinie jurorów za pierwsze występy
- Kacper “Jasper” Porębski i Julia Suryś
- Taniec: Quickstep
- Punkty: 36
- Komentarz jurora:“Zabijmy tancerzom brawo. Natomiast Kacper wiesz nowa kobieta, nowe wyzwanie […] Absolutnie piękna praca nóg […] Oczy mi wychodzą” – skomentowała Iwona Pavlović.
W mediach społecznościowych szybko zaroiło się od reakcji widzów.
Jasperowi służy zamiana tancerki. To był jego zdecydowanie najlepszy taniec; Za wysokie noty; Był ogień; Najpiękniejszy jive tej edycji; Zbyt wysokie noty; Był ogień – pisali widzowie.
2. Piotr Kędzierski i Hania Żudziewicz
- Taniec: Charleston
- Punkty: 25
- Komentarz jurora:“Jak dobrze Wam robią te zmiany […] Piotrze Ty nas bawisz, w tym charlestonie miałeś dużo, krzyżujących się ruchów” – zauważył Tomasz Wygoda. Z kolei Ewa Kasprzyk wtrąciła: “To było absolutnie wstrząsające”.
W sieci błyskawicznie wybuchła dyskusja na temat tego występu.
Pani Iwona jest trochę bezczelna w stosunku do Piotra; Czego, jak czego, ale Piotrowi nie można odmówić zaangażowania; Piotr zdecydowanie jest mistrzem komedii, ale mistrzem tańca nie będzie; Pani Iwona znowu za ostra – czytamy na Instagramie stacji.
3. Sebastian Fabijański i Daria Syta
- Taniec: Jive
- Punkty: 37
- Komentarz jurora:“Wszyscy widzą Twoją zmianę […] Techniczna sprawa, było dynamicznie, wesoło, było szybko, zwinnie” – ocenił Rafał Maserak.
W mediach społecznościowych rozpętała się gorąca debata po występie.
Jak dobrze widzieć ten luz i pełną swobodę u Sebastiana; Najlepsza para zdecydowanie; Sztos jak zawsze! Seba po wygraną; Sebastian zaskakuje z tygodnia na tydzień; Znowu bardzo wymagająca choreografia – Sebastian musi być w finale – pisali widzowie programu w czasie emisji.
4. Magdalena Boczarska i Michał Bartkiewicz
- Taniec: Broadway Jazz
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“O mój Boże […] Dzięki Wam ja zobaczyłam też muzykę, a to jest bardzo duży komplement” – wyznała Pavlović.
Internauci licznie dzielili się swoimi opiniami w komentarzach.
A dla mnie to było niesmaczne; Pani Magda to klasa sama w sobie; Hipnotyzujący występ; No, takiego tańca to tu chyba jeszcze nie było; Seksualny, mocny taniec. Piękny spektakl – komentowali widzowie.
5. Gamou Fall i Magdalena Tarnowska
- Taniec: Pasodoble
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“Madziu bardzo się cieszę, że mogłaś zatańczyć w tej edycji z Gamou […] Gamou musiałabym mówić 30 minut […] To był najpiękniejszy pasadoblowy spektakl tańca” – wyznała Pavlović.
Zaraz po występie internet dosłownie eksplodował komentarzami widzów:
Jaki on jest przystojny; Dawno nie było tak dobrego występu; To był spektakl; Szczęka opada. A Magda? Rewelacja!; Najlepszy występ od początku programu; Zbieram szczękę z podłogi; Magda się marnuje przy Kędzierskim – pisali fani.
6. Paulina Gałązka i Jacek Jeschke
- Taniec: Foxtrot
- Punkty: 38
- Komentarz jurora:“Wielkie brawa Paulino dla Ciebie […] Idealnie trafiłaś, tańczysz z mistrzem tańców standardowych […] Te zmiany są fenomenalne, wspaniale, że produkcja to wymyśliła. Nabieracie nowej jakości” – stwierdził Maserak.
W sieci w krótkim czasie pojawiło się mnóstwo reakcji i ocen.
Było bosko; Jak zwykle wspaniale; Ależ to było wybitne; Oni są cudowni; To było takie sensualne, miękkie, płynne – zauważyli widzowie.
POLECAMY: Paulina Gałązka wyznała TO tuż przed nowym odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”
Poznaj punktację i opinie jurorów za występy w trio
- Sebastian Fabijański i Julia Suryś + Daria Syta
- Taniec: Tango
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“Wy tańczycie naprawdę coraz lepiej. Ja zamiast się wypowiadać to wstanę i złożę Ci pokłon” – wyznała Pavlović.
Tuż po występie fani od razu ruszyli do komentowania w sieci:
Sebastian musi być w finale; Tango samo w sobie jest widowiskowe, ale Wy wynieśliście je na zupełnie inny poziom; Chciałoby się więcej, bo zdecydowanie za krótki był ten rewelacyjny taniec – czytamy na Instagramie stacji.
2. Piotr Kędzierski i Magdalena Tarnowska + Hania Żudziewicz
- Taniec: Walc angielski
- Punkty: 32
- Komentarz jurora:“Bardzo mi było przykro, że powiedziałeś, że nie będziesz podążać tą samą drogą co ja. Podążaj chociaż tą taneczną […] Może w życiu tego nie rób, ale w tańcu zmieniaj partnerki” – powiedziała z uśmiechem Pavlović.
Widzowie nie mogli powstrzymać emocji i od razu zaczęli dzielić się swoimi opiniami tuż po występie:
Piotr wygra tę edycję, zobaczycie, Szacun dla Piotrka, Mnie się nie podobał ten walc; To był jak na razie pierwszy taniec Piotra, który mi się podobał; Bez szału jak zwykle; Czas się pożegnać z programem – pisali fani programu.
3. Kasper “Jasper” Porębski i Daria Syta + Julia Suryś
- Taniec: Jive
- Punkty: 33
- Komentarz jurora:“Ale przemiana, dziewczyny Cię wzięły w dwa ognie […] Jak się chce, jak się poświęci uwagę i Ty rośniesz. Energia podążą za uwagą” – powiedział Wygoda.
Komentarze od fanów zaczęły spływać tuż po zejściu gwiazd z parkietu:
Jasperina do finału; Świetny taniec, choć uważam, że Jasper tańczy znacznie słabiej od pozostałych uczestników; Powinno być 40 punktów; Ciężko się napatrzeć na Julkę; Głosujemy na nich – pisali fani.
4. Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke + Michał Bartkiewicz
- Taniec: Walc angielski
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“Pozamiataliście nam całkowicie w głowie” – zauważył Tomasz Wygoda.
Tuż po występie sieć zalała fala opinii i komentarzy od widzów:
200% tańca w tańcu; Przepięknie; Czysta i prawdziwa magia; Bajecznie się Was oglądało; Nie rozumiem zachwytów; Przepięknie zatańczyliście – czytamy pod fragmentem występu.
5. Gamou Fall i Hanna Żudziewicz + Magda Tarnowska
- Taniec: Cha-cha
- Punkty: 38
- Komentarz jurora:“Bardzo dobrze się czułeś w tym tańcu. Nawet w pewnym momencie wyrwało Ci się śpiewanie” – stwierdził Maserak.
Po emisji występu w sieci natychmiast pojawiła się fala komentarzy i opinii.
Gamou do finału, to co facet robi w tym programie to jest kosmos; Gamou potrafi w taniec; Gamou to hit dzisiejszego programu; Przerzućcie już tą parę do finału – pisali fani.
6. Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz + Jacek Jeschke
- Taniec: Cha-cha
- Punkty: 36
- Komentarz jurora:“Uważam, że Michał tutaj dużo pracował nad wszystkim, nie Ty, ale wyglądało to przyjemnie” – stwierdziła Pavlović.
Po emisji występu w sieci pojawiła się lawina reakcji:
Piękna cha-cha u boku dwóch przystojniaków; Jakoś ja do tej pani nie jestem przekonana; Kocham jej śmiech; Paulina, to jest klasa i styl – czytamy w social-mediach.
POLECAMY: Burza po półfinale „Mam Talent”. Występ psa podzielił widzów
Kto pożegnał się z walką o Kryształową Kulę?
W siódmym odcinku emocje sięgnęły zenitu, ponieważ rywalizacja stała się jeszcze bardziej zacięta, a każdy występ miał realny wpływ na dalszy los uczestników. Choć na parkiecie nie brakowało energii i widowiskowych choreografii, zawodnicy doskonale wiedzieli, że ten wieczór przyniesie poważne rozstrzygnięcia i może całkowicie zmienić układ sił w programie.
Pod koniec odcinka napięcie sięgnęło zenitu – światła przybrały tradycyjnie niebieską barwę, a dramatyczna muzyka potęgowała atmosferę oczekiwania na werdykt. Najmniej punktów od jurorów zdobyli Piotr Kędzierski (57) oraz Kacper Porębski (69).
Ostatecznie, ze względu na wyjątkowy charakter odcinka i występy w mieszanych parach, produkcja zdecydowała się na niestandardowe rozwiązanie. Decyzją Telewizji Polsat tym razem żadna para nie musiała pożegnać się z programem. Prowadzący ogłosili, że zarówno punkty przyznane przez jurorów, jak i głosy widzów zostają przeniesione na kolejny odcinek. Wiadomość ta zdenerwowała wielu widzów:
“Po co było oglądać; Straciłem prawie 3 godziny; Jak ja nie lubię takich odcinków; Zamieszaliście i wyszła totalna nuda; Powinna odpaść jedna para, przecież za tydzień ćwierćfinał” – czytamy w social mediach stacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
Oglądaliście dzisiejszy odcinek programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


































Autor: Szymon Jedynak
news
Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę
Wystarczyło jedno słowo, by w 2024 roku rozpętała się ogólnopolska dyskusja. Teraz Jerzy Bralczyk po ponad dwóch latach ponownie wrócił do sprawy i wyjaśnił, dlaczego nadal nie uważa określenia „zdychać” za obraźliwe, gdy mowa o zwierzętach. Językoznawca wspomniał również o fali hejtu, z którą musiał się mierzyć. Dowiedz się więcej!
Wypowiedź prof. Jerzego Bralczyka z 2024 roku odbiła się szerokim echem. Językoznawca pojawił się wówczas w programie „100 pytań do”, gdzie został zapytany między innymi o sposób, w jaki współcześnie mówimy o zwierzętach. Jedno z jego stwierdzeń szczególnie mocno podzieliło opinię publiczną i szybko wywołało dyskusję w mediach społecznościowych.
Chodziło o słowa „umierać” i „zdychać” w odniesieniu do zwierząt. Jerzy Bralczyk przyznał wówczas, że nie jest zwolennikiem określania śmierci psa czy kota mianem „umierania”. Tłumaczył, że jako osoba przywiązana do tradycyjnych form językowych inaczej postrzega te określenia.
“Jestem starym człowiekiem i preferuję te tradycyjne formuły i sposób myślenia. Nawet mówienie, że choćby najulubieńszy pies umarł, będzie dla mnie obce. Nie, pies niestety zdechł” – przekonywał wówczas profesor.
Wypowiedź spotkała się z bardzo różnymi reakcjami. Część osób broniła językoznawcy, wskazując, że mówił o tradycyjnym użyciu języka, inni natomiast uznali, że słowo „zdechł” ma w przypadku ukochanego zwierzęcia zdecydowanie negatywny wydźwięk. Dyskusja szybko wyszła poza środowisko językoznawcze i stała się jednym z głośniejszych tematów w mediach.
POLECAMY: Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Jerzy Bralczyk wraca do afery związanej ze “zdychaniem zwierząt”. Zmienił zdanie?
Teraz, po ponad dwóch latach, Jerzy Bralczyk ponownie odniósł się do tej kwestii. W podcaście „W stylu Krychowiaka” w RMF FM językoznawca wyjaśnił, że jego stanowisko wcale się nie zmieniło. Nadal uważa, że słowo „zdychać” samo w sobie nie musi być pejoratywne, jeżeli odnosi się do zwierzęcia.
“Słowo „zdychać” nie jest dla mnie pejoratywne. W odniesieniu do człowieka tak, ale w odniesieniu do zwierzęcia nie. Miałem dwa koty ulubione, jeden był wręcz ukochany i on zdechł. Niestety. Przykro mi” – wyznał u Krychowiaka.
Tym samym Jerzy Bralczyk po raz kolejny jasno wyraził swoje stanowisko. Jego zdaniem używanie słowa „zdechł” w odniesieniu do zwierzęcia wynika z tradycyjnego sposobu posługiwania się językiem. Nie oznacza natomiast braku szacunku do zwierzęcia ani braku emocjonalnego przywiązania do niego.
Co ciekawe, profesor wspomniał również o tym, jak osobiście odebrał reakcje na jego wcześniejszą wypowiedź. Jerzy Bralczyk przyznał, że fala krytyki była dla niego przykra, szczególnie dlatego, że część opinii publicznej zaczęła postrzegać go jako osobę, która nie darzy zwierząt sympatią.
“Bardzo dużo hejtu dostałem. Przykro mi z tego powodu, bo wyszedłem na kogoś, kto nie lubi zwierząt. A cierpienia zwierząt są dla mnie jak cierpienia ludzi” – dodał.
To właśnie ten fragment rozmowy pokazuje, że dla Jerzego Bralczyka cała sprawa miała również bardzo osobisty wymiar. Językoznawca podkreślił, że jego wybór konkretnego słowa nie ma nic wspólnego z brakiem empatii wobec zwierząt. Wręcz przeciwnie, zaznaczył, że cierpienie zwierząt jest dla niego równie istotne jak cierpienie ludzi.
W tej samej rozmowie Jerzy Bralczyk został zapytany także o inne określenie, które we współczesnej polszczyźnie budzi kontrowersje. Tym razem chodziło o słowo „Murzyn”. Profesor przedstawił swoje stanowisko, wskazując, że z jego perspektywy słowo to nadal może pełnić funkcję opisową w języku.
“Potrzebne mi jest to słowo na określenie ludzi, którzy tak wyglądają, mają ciemną skórę” – zauważył profesor Bralczyk.
Wypowiedź ponownie może wywołać dyskusję, szczególnie że współczesna polszczyzna zmienia się wraz ze zmianami społecznymi i kulturowymi. Jerzy Bralczyk zaznaczył jednak, że w praktyce bierze pod uwagę również odczucia drugiej osoby. Jeżeli konkretne określenie kogoś rani lub sprawia mu przykrość, profesor deklaruje, że nie będzie go wobec takiej osoby używał.
“Przecież ja nie czuję żadnej wyższości nad ludźmi czarnymi. Absolutnie […] Wobec nich tak nie powiem, bo ja nie lubię sprawiać przykrości” – przekonywał.
Po latach temat „zdychania” zwierząt ponownie więc wrócił do przestrzeni publicznej. Jerzy Bralczyk nie wycofał się ze swojej wcześniejszej opinii, ale jednocześnie zdecydował się opowiedzieć o konsekwencjach, jakie spotkały go po tamtej wypowiedzi. Jak sam przyznał, szczególnie dotknęło go przedstawianie go jako osoby, która nie lubi zwierząt.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Martyna Wojciechowska ma powody do radości. Właśnie TO ogłoszono
Jakie Wy macie zdanie na ten temat? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
showbiz
Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Jeszcze niedawno jej nazwisko pojawiało się w kontekście jednego z najpopularniejszych programów Polsatu. Kayah miała nawet rozważać zupełnie inną rolę, ale dziś wiadomo już, że widzowie nie zobaczą jej ani na parkiecie, ani za jurorskim stołem. Co stoi za tą decyzją? Dowiedz się więcej!
Od kilku miesięcy w mediach i kuluarach programu „Dancing with Stars. Taniec z Gwiazdami” pojawiały się informacje dotyczące potencjalnego udziału Kayah w show. Początkowo spekulowano, że piosenkarka mogłaby zatańczyć na parkiecie w jednej z kolejnych edycji. Sama gwiazda w rozmowie z Telemagazynem studziła jednak te emocje i sugerowała, że jeśli miałaby pojawić się w programie, zdecydowanie bardziej widziałaby siebie w roli jurorki.
Tymczasem trwa już 19. edycja „Dancing with Stars. Taniec z Gwiazdami”, która powróciła na antenę z początkiem września. Na parkiecie możemy oglądać między innymi Mandarynę, Jaspera Sołtysiewicza oraz Izę Kunę. Uczestnicy od dłuższego czasu intensywnie przygotowują się do kolejnych występów pod okiem profesjonalnych tancerzy. Pierwsza osoba ma już jednak za sobą przygodę z programem – jako pierwsza z rywalizacji odpadła Monika Borzym. Przed pozostałymi gwiazdami jeszcze wiele tanecznych zmagań i emocji.
Jeszcze niedawno pojawiały się także informacje, że Kayah mogłaby zastąpić Ewę Kasprzyk w jury programu. Taki scenariusz również wzbudził spore zainteresowanie, szczególnie że piosenkarka ma ogromne doświadczenie sceniczne i mogłaby wnieść do programu zupełnie inną perspektywę. Ostatecznie jednak także ten wariant nie zostanie zrealizowany.
Kayah podczas tegorocznego Top of the Top Sopot Festival opowiedziała Telemagazynowi, jak obecnie wygląda sytuacja. Gwiazda wprost przyznała, że na parkiecie „Tańca z Gwiazdami” na pewno jej nie zobaczymy. Powód może jednak zaskoczyć fanów programu, ponieważ sama wokalistka otwarcie mówi o swoich problemach z kontuzjami.
„Na pewno nie będę tańczyć, bo ja bardzo kontuzyjna jestem. Dzisiaj ledwo stoję w tych obcasach, bo skręciłam kostkę dwa tygodnie temu. […] Po prostu zawijam się o własne nogi, sukienki, nie widzę progów, chociaż mieszkam w domu prawie 30 lat, taka jestem, ale pewnie wiąże się to z tym, że stresuje się przed takimi wielkimi występami – wiem, że muszę być w formie i wtedy ta forma mi siada, ale daje radę – są środki przeciwbólowe” – wyznała Kayah.
POLECAMY: Martyna Wojciechowska ma powody do radości. Właśnie TO ogłoszono
Kayah SKREŚLA udział w “Tańcu z Gwiazdami”. Przykre?
Wypowiedź Kayah jednoznacznie zamyka więc temat jej udziału w tanecznym show jako uczestniczki. Piosenkarka nie pozostawia większego pola do interpretacji – przyznaje, że taniec na tak wymagającym poziomie wiązałby się dla niej z dużym ryzykiem. Tym bardziej że, jak sama zdradziła, nawet podczas sopockiego festiwalu zmagała się ze skutkami niedawnego urazu.
Nie oznacza to jednak, że temat Kayah w „Tańcu z Gwiazdami” od początku był całkowicie oderwany od rzeczywistości. Sama artystka wcześniej dopuszczała możliwość pojawienia się w programie, ale wskazywała na inną funkcję. W roli jurorki mogłaby oceniać uczestników, nie podejmując jednocześnie fizycznego wyzwania, jakim jest udział w rywalizacji na parkiecie.
“Moja obecność tam wtedy dwa razy jako śpiewająca i raz, jako to piąte koło u wozu było dla mnie fajnym przeżyciem, dlatego że mogłam na żywo poczuć ten pot, poczuć ten trud, którego jak oglądamy telewizję nie słychać, nie widać. Naprawdę mam wielki szacunek dla tych, którzy decydują się z różnych powodów, ale to jest naprawdę bardzo ciężka praca” – dodała Kayah.
Ostatecznie jednak nie zobaczymy jej również w jury. Tym samym wszystkie wcześniejsze spekulacje dotyczące obecności Kayah w programie można uznać za zakończone. Gwiazda rozwiała wątpliwości podczas rozmowy z Telemagazynem i jasno opowiedziała o tym, dlaczego nie zdecydowała się na udział w show.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos
Chcielibyście powrotu Kayah do “The Voice of Poland” w roli trenerki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Martyna Wojciechowska ma powody do radości. Właśnie TO ogłoszono
Martyna Wojciechowska po raz kolejny udowadnia, że widzowie wciąż chcą oglądać jej podróże w najdalsze zakątki świata. Nowy sezon „Kobiety na krańcu świata” wystartował z mocnym wynikiem, a dane po pierwszych odcinkach mogą robić wrażenie. TVN ma naprawdę sporo powodów do zadowolenia. Dowiedz się więcej!
Trzy tygodnie temu wystartował nowy sezon kultowego już programu „Kobieta na krańcu świata”, którego gospodynią od lat jest Martyna Wojciechowska. Podróżniczka ponownie ruszyła w świat, aby spotykać niezwykłe kobiety, poznawać ich historie i pokazywać widzom miejsca, których na co dzień nie mają okazji zobaczyć. Tym razem również nie zabrakło kierunków, które mogą mocno zaskoczyć publiczność.
W pierwszym odcinku Martyna Wojciechowska zabrała widzów do Indii. Druga wyprawa prowadziła do Korei Północnej, natomiast w trzecim odcinku bohaterowie i widzowie przenieśli się na Fidżi. Każdy z tych kierunków przyniósł zupełnie inną historię i pozwolił spojrzeć na świat z perspektywy ludzi żyjących w bardzo różnych warunkach.
Co jednak najważniejsze, nowy sezon może pochwalić się bardzo dobrymi wynikami oglądalności. Jak ustalił portal Press, premierowe odcinki, które są nadawane od końca sierpnia w niedziele około godziny 11.30. Z danych uwzględniających również widownię poza domem wynika, że podczas emisji programu TVN osiąga średnio 9,27 proc. udziału w grupie ogólnej 4+ oraz 12,49 proc. w grupie komercyjnej 20-54, rozliczeniowej stacji.
Szczegółowe wyniki poszczególnych odcinków również wyglądają bardzo dobrze. Pierwszy odcinek nowej serii przyciągnął średnio 605 tysięcy widzów. Drugi zainteresował już aż 963 tysiące osób, natomiast trzeci obejrzało średnio 686 tysięcy widzów. Oznacza to, że program potrafi zgromadzić przed telewizorami naprawdę dużą publiczność, mimo że jest emitowany w niedzielnym paśmie przedpołudniowym.
POLECAMY: Kultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos
Martyna Wojciechowska przyciąga tłumy widzów
Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie z poprzednim sezonem. Rok temu po pierwszych trzech odcinkach program miał średnio 567 tysięcy widzów. Tegoroczna średnia po trzech emisjach wynosi natomiast około 751 tysięcy. To oznacza wzrost o blisko 184 tysiące widzów. Jak na program, który jest na antenie od wielu lat, taki rezultat jest naprawdę znaczący.
Warto również zwrócić uwagę na pozycję TVN w samym paśmie emisji programu. W niedzielnym przedziale od 11.30 do 12.35, który w większości pokrywa się z emisją „Kobiety na krańcu świata”, stacja osiąga 8,87 proc. udziału w grupie ogólnej 4+. To pozwala jej zająć pierwsze miejsce wśród kanałów telewizyjnych, przed TVN24, które w tym czasie osiąga 8,45 proc. udziału.
Stacja jest również liderem w grupie komercyjnej 20-54, gdzie w tym paśmie osiąga 12,09 proc. udziału. To pokazuje, że „Kobieta na krańcu świata” nie jest jedynie programem, który przyciąga wiernych fanów Martyny Wojciechowskiej. Format nadal potrafi skutecznie konkurować o widza z innymi propozycjami telewizyjnymi.
Tym bardziej wynik może cieszyć Martynę Wojciechowską. Program ma już przecież ogromny staż, a utrzymanie zainteresowania widzów przez tak wiele lat nie jest łatwym zadaniem. W przypadku wielu produkcji po kolejnych sezonach oglądalność zaczyna spadać, tymczasem tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tegoroczna średnia jest wyraźnie wyższa niż przed rokiem.
A to jeszcze nie koniec podróży. Przed widzami „Kobiety na krańcu świata” pozostało pięć premierowych odcinków. Martyna Wojciechowska odwiedzi między innymi Nową Zelandię, Republikę Konga, Republikę Środkowoafrykańską, Pustynię Gobi w Mongolii oraz Bengal Zachodni. Każdy z tych kierunków zapowiada kolejne spotkania i historie, które mogą przyciągnąć przed telewizory jeszcze większą publiczność.
Premierowe odcinki „Kobiety na krańcu świata” widzowie mogą oglądać w każdą niedzielę po „Dzień Dobry TVN” w TVN, około godziny 11.30. Na razie wszystko wskazuje na to, że decyzja o kontynuowaniu programu była strzałem w dziesiątkę. Martyna Wojciechowska po raz kolejny pokazuje, że format, który przez lata stał się jednym z jej znaków rozpoznawczych, nadal ma swoją publiczność.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?
Lubicie oglądać program Martyny Wojciechowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos
Fani „Ninja Warrior Polska” długo czekali na informacje dotyczące przyszłości programu. Po wiadomościach o zakończeniu formatu wydawało się, że po dwunastu sezonach to już definitywny koniec. Teraz jednak pojawiło się światełko w tunelu, a słowa Edwarda Miszczaka mogą zmienić wszystko. Dowiedz się więcej!
Przez dwanaście sezonów „Ninja Warrior Polska” dostarczało widzom ogromnych sportowych emocji. Uczestnicy mierzyli się z wymagającymi torami przeszkód, a publiczność z zapartym tchem obserwowała ich kolejne próby. Program na stałe wpisał się w ofertę Polsatu i przez lata był jednym z najbardziej charakterystycznych widowisk stacji. W pewnym momencie pojawiła się jednak informacja, która mocno zaniepokoiła fanów.
W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiały się pytania o przyszłość programu. Widzowie chcieli wiedzieć, kiedy rozpoczną się zdjęcia do kolejnej edycji i czy stacja planuje kontynuować produkcję. Brak konkretnych informacji zaczął rodzić coraz więcej spekulacji. Ostatecznie głos w sprawie zabrał wieloletni prowadzący Łukasz „Juras” Jurkowski, który jakiś czas temu poinformował również o swoim odejściu z Polsat Sport.
Prezenter nie pozostawił wówczas fanom większych złudzeń. W mediach społecznościowych opublikował wpis, w którym odniósł się bezpośrednio do pytań o kolejne sezony „Ninja Warrior Polska”. Z jego słów wynikało, że w tym roku nie zaplanowano zdjęć do nowych odcinków, a realizacja tak dużego przedsięwzięcia nie jest obecnie przewidziana.
“Dużo pytań w temacie kolejnych sezonów Ninja Warrior Polska… Kochani niestety ale na ten moment czas programu dobiegł końca. W tym roku nie mamy ustalonego planu zdjęć do kolejnych sezonów. W TV sytuacja jest dynamiczna, więc nigdy nie mów nigdy ale nie zapowiada się aby tak duża produkcja znalazła nagle miejsce na realizację” – napisał Łukasz “Juras” Jurkowski.
Prezenter nie ukrywał, że zamknięcie tego rozdziału wiąże się z dużymi emocjami. Podziękował wszystkim widzom za lata wspólnego kibicowania i przypomniał, że program przez ponad dekadę popularyzował w Polsce biegi z przeszkodami oraz aktywność fizyczną.
“To było fantastyczne DWANAŚCIE sezonów programu. Dziękujemy Wam za te sportowe emocje. Wspólnie udało Nam się wprowadzić niesamowitą modę na przeszkody w Polsce” – dodał.
Nie zabrakło również podziękowań skierowanych do całej ekipy realizacyjnej oraz Telewizji Polsat. Juras podkreślił, że był to wyjątkowy etap jego zawodowego życia, który zapamięta na długo.
“Dziękuje całej ekipie produkcyjnej za świetny czas na planie i zajebistą robotę. Polsatowi za zaufanie i tyle lat Ninja przygody” – czytamy.
Jednocześnie prowadzący nie zamknął całkowicie drzwi przed ewentualnym powrotem programu. Jak zaznaczył, telewizja potrafi zaskakiwać, dlatego w przyszłości wszystko jest jeszcze możliwe.
“Pewno kiedyś “Ninja Warrior Polska” wróci na ekrany Waszych telewizorów. Dajmy sobie trochę czasu” – wtrącił Juras.
POLECAMY: Nowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?
To jeszcze nie koniec? Edward Miszczak zdradził, co dalej z “Ninja Warrior Polska”
I właśnie teraz pojawiła się informacja, która może zainteresować wszystkich fanów programu. O przyszłość „Ninja Warrior Polska” został zapytany Edward Miszczak. Dyrektor programowy Polsatu na łamach serwisu Wirtualne Media przyznał, że dotychczasowa formuła show rzeczywiście mogła się wyczerpać. Jednocześnie jego wypowiedź jasno pokazuje, że stacja nie zamierza jeszcze definitywnie zamykać drzwi przed tym formatem.
“Dotychczasowa formuła “Ninja Warrior” faktycznie nieco się wyczerpała, ale nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Wokół programu wyrosło całe środowisko, a sama dyscyplina za chwilę ma stać się dyscypliną olimpijska” – wyjaśnił Miszczak.
Po czym zasiał ziarno nadziei na powrót programu w nieco innym wydaniu:
„Pracujemy koncepcyjnie nad zmianą producenta zagranicznego. To są wyspecjalizowane firmy, które dostarczają tory do rywalizacji. Zatem być może do tego formatu jeszcze wrócimy” – dodaje.
To bardzo ważna deklaracja dla widzów. Z jednej strony „Ninja Warrior Polska” rzeczywiście zniknęło z obecnej ramówki, a dotychczasowa formuła nie będzie kontynuowana w najbliższym czasie. Z drugiej – słowa Edwarda Miszczaka pokazują, że problemem nie musi być sam program, lecz jego dotychczasowa formuła i sposób realizacji. Stacja ma już pracować nad rozwiązaniem, które mogłoby pozwolić na powrót widowiska w odświeżonej wersji.
Na razie jednak fani muszą uzbroić się w cierpliwość. Jesienią we wtorki o godz. 20.30, zamiast kolejnej edycji „Ninja vs. Ninja”, Polsat emituje filmy fabularne. Widzowie mogli już zobaczyć między innymi „Kevina samego w domu”, a w tym tygodniu stacja zaplanowała emisję „Kevina samego w Nowym Jorku”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?
Brakuje Wam tego programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuBudka Suflera ma nowego wokalistę. To on zastąpi Jacka Kawalca
-
news3 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
news4 dni temuEdyta Bartosiewicz zachwycona uczestnikiem „The Voice of Poland” [WIDEO]
-
showbiz3 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz2 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
showbiz4 dni temuWielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było
-
news4 dni temuMarta Nawrocka komentuje aferę ze Skolimem. Jej słowa mogą zaskoczyć
-
news4 dni temuCzerwony dywan, multum gwiazd i wielkie emocje. Tak premierę „100 dni: Misja Zeus” świętowali w Energylandii

Dodaj komentarz