news
Joanna Opozda odwołuje chrzest Vincenta i uderza w Królikowskich: Zależy wam tylko na tym, żeby dobrze wypaść PR-owo i móc zrobić sobie zdjęcie
Joanna Opozda była zmuszona odwołać chrzest syna, bo Antek Królikowski zaprosił na uroczystość jej ojca!
Joanna Opozda i Antek Królikowski kontynuują publiczną wojnę. Dzisiaj rano media obiegły zdjęcia aktora i jego matki Małgorzaty pod jednym z warszawskich kościołów. Według pierwotnych plotek, Joanna miała odwołać chrzest syna i nie poinformować o tym rodziny męża. Później okazało się, że Królikowscy pojawili się pod kościołem św. Anny, by porozmawiać z księdzem.
HOT NEWS- Ricky Martin z oskarżeniami o kazirodztwo – grozi mu 50 lat więzienia
Kilka godzin później na Instagramie Joanna przedstawiła swoją wersję wydarzeń, podpierając swoje słowa screenami SMS-ów z Antkiem oraz jego bratem Janem. Z wiadomości dowiadujemy się, że aktorka poinformowała męża o odwołaniu chrztu, a była zmuszona to uczynić, bo Antoni poinformował jej ojca o uroczystości! Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu Dariusz strzelał do nich z broni czarnoprochowej… W SMS czytamy:
Antek, pisałam ci, że jutro o 12 chrzest, nie wiem czemu mówisz, ze nie wiesz o której. Kościół św. Anny jutro o 12. Na Krakowskim.W związku z tym, że zaprosiłeś mojego ojca na chrzciny, który strzelał do ciebie, mojej siostry i mojej mamy oraz groził naszemu dziecku, że go zniszczy, i się go boimy, oraz w związku z tym, że zostały poinformowane media, jestem zmuszona odwołać jutrzejsze chrzciny.
Natomiast w oświadczeniu skierowanym do mediów i fanów wyjaśniła:
Nie chciałam tego komentować, ale jak zwykle w mediach pojawiają się nieprawdziwe informacje, więc wklejam SMS-y z wczoraj i dzisiaj, żeby była jasność, jak było naprawdę . Mam dość kłamstw i manipulacji. Dla dobra mojego dziecka milczę od wielu miesięcy, jednak są pewne granice. Dzisiaj miał się odbyć chrzest mojego synka, który musiałam odwołać (zrobiłam to wczoraj, a nie tuż przed ceremonią, o czym poinformowałam Antka i jego mamę). Nie jest prawdą, że nie zaprosiłam państwa Królikowskich do kościoła. Zrobiłam to jednak, ponieważ nie chciałam pod kościołem paparazzich.
Dalej tłumaczyła:
Dokładny adres podałam przed uroczystością – czytamy. Oczywiście wcześniej państwo Królikowscy znali datę, godzinę i miasto. Bardzo zależało mi na tym, żeby to była prywatna uroczystość, co podkreślałam wiele razy w SMS-ach do Antka i jego rodziny. Nie udało się. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Współczuję synkowi. Ciężko uwierzyć, że po tym, jak mój ojciec strzelał do naszej rodziny, ktoś był w stanie zaprosić go na chrzest Vincenta…
Na kolejnym screenie widzimy z kolei wiadomość, którą wysłała do swojego szwagra Jana. W ostrych słowach zarzuciła jego rodzinie działania na rzecz PR, a nie chęć spędzenia czasu z Vincentem. Dodała, że Antoni nie płaci alimentów, a syna nie widział 1,5 miesiąca!
Ciekawe, po co pytasz Antka, skoro nie widział syna 1,5 miesiąca. Nie płaci alimentów na Vincenta, które zasądził sąd. Antek nie interesuje się dzieckiem, tak jak ty. Dopiero jak chciałam zrobić synkowi chrzest, wszyscy się zainteresowaliście, bo zależy wam tylko na tym, żeby dobrze wypaść PR-owo i móc zrobić sobie zdjęcie. Nawet nie miałeś ochoty poznać naszego syna, nie widziałeś go na oczy od jego narodzin i nagle pomysł, żebyś został chrzestnym. To świadczy tylko o tym, na czym naprawdę wam zależy. Bo mnie zależy na moim dziecku, które wychowuję samotnie, bez jakiejkolwiek pomocy Antka.
Co gorsza, z wiadomości wynika, że Królikowscy żartowali sobie z zaproszenia Dariusza:
A poinformowanie mojego ojca i granie nim, “żartowanie” na temat tego zaburzonego, niebezpiecznego człowieka, jest karygodne. On nie tylko strzelał do swojej rodziny, ale groził Vincentowi, o czym Antek wie. Zniszczyliście chrzciny mojego synka. Nie będę komentować twoich niewybrednych tekstów. Ale ty też jesteś ojcem, zrobiłbyś pewnie wszystko dla Józka. Zastanów się, czy zachowanie twojego brata jest ok, nie wobec mnie, wobec Viniego. Tyle w tym temacie.
Rodzinny konflikt dotyczył także wyboru chrzestnego. Najwyraźniej Królikowscy chcieli, aby został nim Jan, ale Joanna miała inne plany:
Janku, nie obrażaj mnie bezkarnie, bo gdzieś jest granica waszych zachowań. Na chrzciny mojego ojca zaprosił twój brat, Antek. A mój ojciec, który strzelał do mojej mamy, siostry i twojego brata, sprzedał chrzciny mediom. Dlatego chrzciny zostały odwołane. Przekazałam wczoraj informację Antkowi i twojej mamie, od razu jak odezwał się do mnie mój ojciec. Również twój brat wyzywał chrzestnego od gejów i pedałów. Tobie też dziękuje za zainteresowanie moim synem i moim zdrowiem. Nie odezwałeś się do mnie od wielu miesięcy, tylko dziś, żeby mnie obrazić jak reszta twojej rodziny.
Na co Jan odpowiedział:
Żartowałem. Nawet nie zdążyłem tam dojechać, ale wiedziałem, że na to przynajmniej odpiszesz. O wasze dziecko pytam jego ojca, a ty mnie nie interesujesz.
Z kolei na jego profilu mogliśmy zobaczyć inny SMS do Joanny, w którym czytamy:
Chodzi o chrzciny Vincenta. Chciałbym po prostu się czegokolwiek dowiedzieć. Lwy nie pożerają już chrześcijan w tej części Europy i nie ma powodu ukrywać przed całą naszą rodziną tego, gdzie i o której mój bratanek przyjmuje chrzest. To jest sakrament, święta sprawa. Nie toczmy na siłę sporów w kwestiach, które z natury mają w sobie tylko dobro
Także Antek Królikowski “zabrał” głos na Instagramie:
Chrzest został odwołany wczoraj o godzinie 22. Również dopiero wczoraj dowiedzieliśmy się o kościele, w którym miała się odbyć uroczystość… Dziś byliśmy z mamą porozmawiać z księdzem, który miał ochrzcić Vincenta i ustaliliśmy szczegóły… Pod kościołem czekali paparazzi… I już wiem, kto ich tam zaprosił… odpowiedź w następnym slajdzie
Na następnym slajdzie opublikował zdjęcie psa Joanny, Marylin...
Szokujące?
ZOBACZ RÓWNIEŻ- Wiemy, kto zagra Patryka Vegę w filmie o nim samym – to światowej sławy aktor














Fot. Screen Instagram
AW
news
Wydał 90 TYSIĘCY na torebkę. Czy Bart Pniewski nadal utrzymuje córkę?
Bart Pniewski powiedział nam, ile realnie wydaje na ubrania… Czy Nicol Pniewska wciąż jest na jego utrzymaniu?
ZOBACZ TEŻ: Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy
news
BUTY ZA 12 TYSIĘCY?! Wojtek Gola i Sofi zdradzają sekrety luksusowego życia
Wojtek Gola i Sofi Sivokha opowiedzieli nam, ile wydawali na ubrania… Czy Gola pojawi się w “Tańcu z Gwiazdami”?
POLECAMY: Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?
news
Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy
Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej, a emocje wśród jej bliskich wciąż są niezwykle silne. W rocznicę odejścia artystki Dariusz Kamys podzielił się wzruszającymi słowami i pokazał coś, czego przez wiele miesięcy nie był w stanie stworzyć. Dowiedz się więcej!
Joanna Kołaczkowska odeszła 17 lipca 2025 roku w wieku 59 lat po walce z chorobą nowotworową. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła nie tylko fanami kabaretu, ale również całym środowiskiem artystycznym. Wieloletnia gwiazda Kabaretu Hrabi pozostawiła po sobie ogromną pustkę, której – jak podkreślają jej najbliżsi współpracownicy – nie da się wypełnić.
Od tamtego dnia minął już rok. Dla wielu osób czas nie zdołał jednak ukoić bólu po stracie jednej z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny kabaretowej. W rocznicę śmierci artystki głos zabrał jej wieloletni przyjaciel i sceniczny partner – Dariusz Kamys.
Artysta opublikował w mediach społecznościowych niezwykle osobisty wpis. Już pierwsze słowa pokazują, jak wielką stratą było odejście Joanny Kołaczkowskiej i jak bardzo wciąż jest obecna w myślach osób, które przez lata dzieliły z nią scenę.
“Rok. 17 lipca 2025 roku, o godzinie 0:18 Aśko wyszłaś z tego świata i przeszłaś tam, gdzie dla nas wszystko pozostaje jeszcze tajemnicą “- napisał.
POLECAMY: Sebastian Fabijański zamiast Julii Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Rok bez Joanny Kołaczkowskiej. Dariusz Kamys opublikował wpis, który chwyta za serce
W dalszej części wpisu Dariusz Kamys przyznał, że choć wszyscy starają się żyć dalej i nadal występują przed publicznością, tęsknota za Joanną Kołaczkowską pozostaje niezmienna.
“Mija rok. Wierzymy, że kiedyś się spotkamy. To przekonanie daje spokój. Ale są chwile, kiedy mimo tej wiary po prostu jest trudno. Bo tęsknota nie słucha rozumu ani kalendarza. Przez ten rok nauczyliśmy się wychodzić na scenę bez Ciebie. Gramy dalej, śmiejemy się dalej, ale każdy z nas wie, że jest na scenie miejsce, którego nikt nie zajmie” – kontynuował.
Do wpisu dołączył także wyjątkowy obraz przedstawiający Joannę Kołaczkowską. Jak wyznał, namalowanie portretu zajęło mu wiele miesięcy. Nie dlatego, że brakowało umiejętności, lecz dlatego, że przez długi czas nie potrafił zmierzyć się z emocjami po jej odejściu.
“Przez ostatnie pół roku próbowałem namalować Twój portret. Stawałem przed płótnem i odchodziłem. Nie byłem gotowy. Było za ciemno. Z tej ciemności udało mi się wydobyć tylko obraz mrocznego Jokera. Myślę, że właśnie tyle wtedy we mnie było. Dopiero teraz zrobiło się jaśniej. I mogłem Cię namalować” – czytamy.
Artysta zdradził również, że nie chciał stworzyć pomnikowego wizerunku swojej przyjaciółki. Zależało mu na uchwyceniu tej Joanny Kołaczkowskiej, którą najlepiej znali członkowie Kabaretu Hrabi – pełnej ironii, błyskotliwego humoru i charakterystycznych min poprzedzających kolejne żarty.
“Nie taką, jaką znali wszyscy. Nie pomnikową. Taką, jaką znaliśmy Cię my- hrAbi. Z tą charakterystyczną miną, która prawie zawsze poprzedzała jakiś żart. Najczęściej sarkastyczny. Patrzę na ten obraz i doskonale wiem, co za chwilę nastąpi. Po tylu wspólnych latach rozpoznawaliśmy tę minę natychmiast. Za moment miało paść jedno zdanie. Celne. Przewrotne. I za chwilę wszyscy mieliśmy się śmiać. Dlatego ten obraz nie jest dla mnie tylko portretem. Jest chwilą zatrzymaną tuż przed puentą” – napisał Kamys.
Słowa Dariusza Kamysa poruszyły internautów, którzy licznie wspominali Joannę Kołaczkowską w komentarzach. Wielu z nich przyznało, że mimo upływu czasu nadal trudno pogodzić się z jej odejściem i że jej występy na zawsze pozostaną symbolem wyjątkowego poczucia humoru oraz niezwykłego talentu.
Śmierć Joanny Kołaczkowskiej była jednym z najbardziej wstrząsających wydarzeń w polskim świecie kabaretu. Choć od tamtych dramatycznych chwil minął już rok, pamięć o artystce pozostaje żywa zarówno wśród jej najbliższych, jak i milionów widzów. Wzruszający wpis oraz portret przygotowany przez Dariusza Kamysa pokazują, że są osoby, których obecności nie da się zastąpić – nawet po upływie wielu miesięcy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka
A Wy jak wspominacie Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu!


Autor: Szymon Jedynak
news
Fabijański zamiast Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Czy Sebastian Fabijański odnalazłby się w roli jurora jednego z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce? Aktor został zapytany o możliwość oceniania uczestników „Tańca z Gwiazdami” i nie owijał w bawełnę. Jego szczera odpowiedź pokazuje, że nie każdy marzy o miejscu za jurorskim stołem. Dowiedz się więcej, co powiedział!
Sebastian Fabijański od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych aktorów młodego pokolenia. Widzowie doskonale znają go z takich produkcji jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Miasto 44”, „Legiony” czy „Grzechy sąsiadów”. Choć na ekranie odnosił liczne sukcesy, wielokrotnie podkreślał, że jego zawodowa droga nie zawsze była tak łatwa, jak mogło się wydawać.
Przez lata wokół aktora narosło wiele stereotypów. Część osób była przekonana, że udział w głośnych filmach i serialach automatycznie gwarantuje finansową stabilizację oraz spokojne życie. Sebastian Fabijański niejednokrotnie zaznaczał jednak, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej skomplikowana, a za sukcesami często kryją się trudniejsze doświadczenia.
Ostatnie miesiące były dla aktora wyjątkowo intensywne. Wiosną pojawił się w finale „Tańca z Gwiazdami”, gdzie wystąpił w pokazowym tańcu z Julią Suryś. Niedługo później wystąpił również podczas 62. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, gdzie wraz z Daryą zaprezentował utwór „Nieidealna”. Piosenka zdobyła drugie miejsce w głosowaniu widzów podczas koncertu „Premier”.
POLECAMY: Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka
Sebastian Fabijański jurorem w “Tańcu z Gwiazdami”?
Niedawno Sebastian Fabijański był także gościem na planie nowego programu Polsatu „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. To właśnie tam reporter Plotka zapytał go o temat, który od kilku tygodni rozgrzewa fanów „Tańca z Gwiazdami” – czy widziałby siebie w roli jurora tanecznego show.
W momencie rozmowy produkcja nie ogłosiła jeszcze następcy Ewy Kasprzyk, dlatego pytanie wydawało się wyjątkowo aktualne. Dziś media donoszą już, że jej miejsce ma zająć Julia Wieniawa, jednak odpowiedź Sebastiana Fabijańskiego pozostaje niezwykle wymowna.
“Myślę, że chyba nie jestem na tyle bezczelny, żeby oceniać kolegów. Nie sądzę. To byłoby oczywiście bardzo miłe, gdybym taką propozycję dostał z jakiegokolwiek talent show, ale czułbym się z tym niedobrze. Nie wydaje mi się, że jestem w wieku, w którym jestem w jakikolwiek sposób predysponowany, żeby oceniać kolegów czy też ode mnie starszych ludzi” – powiedziała aktor.
Podczas rozmowy reporter wspomniał również o Julii Wieniawie, która przez ostatnie trzy sezony zasiadała w jury programu „Mam Talent!”. Aktor przyznał, że w jego przypadku ocenianie uczestników talent show wygląda zupełnie inaczej niż ocenianie znanych osób występujących w „Tańcu z Gwiazdami”.
“To są wybory jednostkowe. Ja osobiście nie czułbym się okej na fotelu jurorskim, oceniając kogoś, szczególnie w “Tańcu z gwiazdami”. W “Tańcu z gwiazdami’ jest wielu moich znajomych z tzw. szerokiego show-biznesu. Czułbym się jakoś nie do końca komfortowo. W przypadku “Mam talent!” jest zupełnie inaczej, ponieważ tam masz ludzi z zewnątrz. Nie znasz ich. Zupełnie co innego jesteś w stanie dać od siebie” – dodał Sebastian Fabijański.
Aktor podkreślił, że największym problemem byłaby dla niego konieczność oceniania osób, z którymi prywatnie utrzymuje dobre relacje. Jego zdaniem taka sytuacja mogłaby prowadzić do niepotrzebnych napięć i nieporozumień.
“W przypadku “Tańca z Gwiazdami” wydaje mi się, że nie chciałbym sobie kolekcjonować wrogów po prostu, musząc ich oceniać. Nie wydaje mi się, że mam w tym momencie mam legitymacje do tego, żeby to zrobić” – skomentował.
Słowa Sebastiana Fabijańskiego pokazują, że nie każda medialna propozycja jest dla niego atrakcyjna za wszelką cenę. Choć przyznaje, że możliwość zasiadania w jury byłaby wyróżnieniem, jednocześnie otwarcie mówi o swoich wątpliwościach i granicach, których nie chciałby przekraczać.
Na razie wszystko wskazuje na to, że aktor pozostanie po drugiej stronie sceny – jako artysta, a nie juror. Tymczasem fani „Tańca z Gwiazdami” czekają już na oficjalne potwierdzenie składu jury nowej edycji. Jeśli medialne doniesienia okażą się prawdziwe, miejsce Ewy Kasprzyk zajmie Julia Wieniawa, a Sebastian Fabijański najwyraźniej z ulgą pozostanie w roli obserwatora, a nie osoby wystawiającej oceny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety w “Halo tu Polsat”
Widzielibyście Sebastiana Fabijańskiego w roli jurora w jakimś programie typu talent-show? Dajcie znać w komentarzu!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuWiśniewski i Mandaryna przyłapani na POCAŁUNKU. Nowe zdjęcie obiegło media
-
news5 dni temuPola Wiśniewska przerwała milczenie. Tak reaguje na związek Michała z Mandaryną
-
news4 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
-
showbiz4 dni temuZ kim Iza Kuna zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”? Właśnie WYPŁYNĘŁO nazwisko
-
news4 dni temuPolska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
-
news3 dni temuCo z majątkiem Michała i Poli Wiśniewskich? Nowe ustalenia zaskakują
-
news2 dni temuKolejne wieści od Anity i Adriana ze „ŚOPW”. Jest nowe oświadczenie rodziny
-
news4 dni temuSZOK! Dominika Tajner wiedziała wcześniej o Wiśniewskim i Mandarynie?

Dodaj komentarz