Śledź nas

news

Kupił jagodziankę Gessler za 38 zł. Po pierwszym kęsie zaniemówił

Opublikowano

w dniu

Czy jagodzianka za niemal 40 zł naprawdę jest warta swojej ceny? To pytanie co roku powraca wraz z sezonem na jagody. Jeden z popularnych twórców internetowych postanowił to sprawdzić i porównał tani wypiek z piekarni z kultową jagodzianką od Lary Gessler i Magdy Gessler. Dowiedz się więcej!

Sezon na jagodzianki trwa w najlepsze, a wraz z nim powraca dyskusja o cenach tego uwielbianego przez Polaków wypieku. W ostatnich latach szczególnie głośno zrobiło się o jagodziankach sprzedawanych w lokalu Słodko Słony, prowadzonym przez Larę Gessler i Magdę Gessler. W tym roku za jedną trzeba zapłacić aż 38 złotych.

Czy jagodzianka za 38 zł naprawdę smakuje lepiej od tej za 7,50 zł? To postanowił sprawdzić Jakub Przeździecki, znany jako coocharz. Influencer kupił dwa wypieki z różnych miejsc i zestawił je ze sobą w bezpośrednim teście.

Na pierwszy ogień poszedł tańszy wypiek. Twórca zwrócił uwagę na dużą ilość kruszonki i delikatne ciasto, które już po pierwszym kęsie zrobiło na nim bardzo dobre wrażenie.

“Ma mnóstwo kruszonki, jak możecie zobaczyć. Kruszonka to jest kruszonka – ona nie może być niedobra” – zaczął.

Po przekrojeniu bułki influencer ocenił również ilość nadzienia. Choć przyznał, że jagód mogłoby być nieco więcej, całość i tak uznał za bardzo udaną propozycję w tej cenie.

“Jagód w środku może nie jest zbyt dużo. Zaraz sprawdzimy, jak smakuje. Ciasto jest naprawdę fajne, cieniutkie, delikatne i smaczne. Kruszonka spoko, nadzienie jagodowe jest fajne i słodziutkie. Ogólnie jak za 7,50 zł – klasa” – ocenił coocharz.

POLECAMY: Michał Koterski ODRZUCIŁ fortunę? Wszystko przez najbliższą osobę

Tak samkuje jagodzianka od Gessler

Następnie przyszła pora na znacznie droższy wypiek od Lary Gessler i Magdy Gessler. Już przed pierwszym kęsem influencer nie ukrywał ciekawości, zastanawiając się, czy cena niemal 40 zł rzeczywiście znajdzie odzwierciedlenie w jakości produktu.

“Czas na jagodziankę od Lary i Magdy Gessler za, uwaga, 38 zł. Naprawdę nie wiem, co w środku mnie będzie czekać, ale nie mogę się doczekać” – mówił podekscytowany.

Po rozkrojeniu wypieku uwagę twórcy natychmiast przyciągnęła ilość owoców. Już na pierwszy rzut oka było widać, że nadzienia jest znacznie więcej niż w tańszym odpowiedniku.

“Kruszonka mi się wszędzie sypie, ale jagód to tutaj jest, jakby jutra miało nie być. Nie mogę dłużej czekać. Pora próbować” – dodał.

Pierwsza reakcja po spróbowaniu była bardzo wymowna. Jakub Przeździecki nie ukrywał zaskoczenia i przyznał, że smak nadzienia zrobił na nim ogromne wrażenie.

“O, wow. Słuchajcie, ja naprawdę nie mam słów. No ciasto może nie różni się zbyt dużo (…). Tak samo cieniutkie, delikatne, mięciutkie – takie, jakie powinno być. Ale nadzienie jagodowe” – mówił zachwycony.

Na koniec influencer podsumował swoje wrażenia, zwracając uwagę przede wszystkim na ilość owoców oraz odpowiednio zbalansowaną słodycz wypieku.

“Przede wszystkim tych jagód jest naprawdę, naprawdę dużo. (…) Na górze jest bardzo dużo cukru pudru, więc to się fajnie balansuje” – skomentował.

Test Jakuba Przeździeckiego pokazuje, że zarówno tańsza jagodzianka, jak i znacznie droższy wypiek mają swoje mocne strony. Jedna zachwyca stosunkiem jakości do ceny, druga imponuje ilością owoców i bogatym nadzieniem. Ostateczna odpowiedź na pytanie, czy jagodzianka za 38 zł jest warta swojej ceny, pozostaje jednak kwestią indywidualnych preferencji każdego smakosza.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: NOWY duet w „Dzień Dobry TVN”. To następca Macieja Dowbora?

Kupilibyście jagodziankę za 38 złotych? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jakub Przeździecki (fot. screen Instagram @coocharz)
Jakub Przeździecki (fot. screen Instagram @coocharz)
Jakub Przeździecki (fot. screen Instagram @coocharz)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Małgorzata Socha o rywalizacji w „Azja Exxpress”. Tak spełniła swoje marzenie?

Opublikowano

w dniu

przez

Kontynuuj czytanie

news

Anna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę

Opublikowano

w dniu

przez

Anna Kalczyńska już we wrześniu stanie przed kolejnym zawodowym wyzwaniem. Dziennikarka, która w ostatnich latach przeszła przez kilka dużych zmian w swojej karierze, właśnie otrzymała od Polsatu wyjątkowo ważne zadanie. To ruch, który może na dobre zmienić jej pozycję na telewizyjnym rynku. Dowiedz się więcej!

Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie poranki bez Anny Kalczyńskiej. Dziennikarka przez lata była jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy „Dzień dobry TVN”, a u boku Andrzeja Sołtysika stworzyła duet, który dla wielu widzów stał się stałym elementem codzienności. Jej sposób prowadzenia programu był daleki od przesadnej ekspresji – stawiała przede wszystkim na spokój, profesjonalizm i merytorykę.

Rozstanie z TVN było jednak dla Kalczyńskiej dużym zawodowym przełomem. Dziennikarka nie ukrywała, że znalazła się w momencie, w którym musiała na nowo zastanowić się nad swoją dalszą drogą. Zamiast jednak zniknąć z telewizji, zdecydowała się na krok, który dla części widzów mógł być zaskoczeniem.

Anna Kalczyńska trafiła bowiem do TVP World, gdzie jej kariera nabrała zupełnie innego charakteru. Prowadzenie programów takich jak „Face to Face” czy „World News Tonight” pozwoliło jej pokazać się z innej strony. Dziennikarka, wcześniej kojarzona przede wszystkim z formatem śniadaniowym, zaczęła pracować przy tematyce bardziej poważnej, informacyjnej i międzynarodowej.

Wydawało się, że właśnie tam znalazła swoje nowe miejsce. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Pod koniec 2025 roku Kalczyńska poinformowała, że zdecydowała się odejść z TVP World. Dla wielu osób obserwujących jej karierę była to niemała niespodzianka, ponieważ decyzja pojawiła się w momencie, gdy dziennikarka zdawała się być mocno związana z nowym zawodowym etapem.

“Tak – w grudniu podjęłam decyzję o odejściu ze stacji. Był to bardzo dobry okres w moim życiu, […] ale czas na nowe. Mimo że zostawiam za sobą dynamiczny zespół i dobre wspomnienia, tęsknię za polską publicznością. Dlatego w kwietniu spotkamy się już na nowej antenie – tym razem w języku polskim” – ogłosiła na nagraniu.

I rzeczywiście – kolejnym przystankiem okazał się Polsat. Początkowo Anna Kalczyńska dołączyła do redakcji Polsat News, gdzie miała okazję ponownie pracować w polskojęzycznym środowisku informacyjnym. Jak się jednak okazuje, był to dopiero początek znacznie większej zmiany.

POLECAMY: Joanna Opozda UDERZA w Donalda Trumpa. Padły bardzo mocne słowa

Anna Kalczyńska z AWANSAEM w Polsacie. Czym się zajmie?

Teraz wiadomo już, że Anna Kalczyńska otrzymała od stacji ogromne wyróżnienie. Od września dołączy do zespołu prowadzących główne wydanie „Wydarzeń” o godzinie 18:50. To właśnie ten serwis jest najważniejszym wydaniem informacyjnym Polsatu, dlatego powierzenie dziennikarce takiej roli trudno uznać za przypadkową decyzję.

Co ciekawe, jeszcze niedawno Kalczyńska prowadziła „Wydarzenia wieczorne” emitowane o godzinie 21:50. Jej praca i zaangażowanie najwyraźniej zostały dostrzeżone przez władze stacji. Awans do głównego wydania oznacza bowiem nie tylko większą ekspozycję, ale również wejście do grona najważniejszych twarzy informacyjnych Polsatu.

Na antenie o 18:50 Anna Kalczyńska nie będzie jednak sama. Wśród prowadzących główne „Wydarzenia” pozostaną Dorota Gawryluk, Katarzyna Zdanowicz, Igor Sokołowski oraz Marta Budzyńska. Tym samym skład serwisu zostanie poszerzony o dziennikarkę, która ma już za sobą doświadczenie zarówno w telewizji śniadaniowej, jak i w newsach.

Droga Anny Kalczyńskiej do tego miejsca pokazuje, jak mocno potrafiła zmienić kierunek swojej kariery. Od porannego studia „Dzień dobry TVN”, przez międzynarodowy TVP World, aż po redakcję Polsat News i wreszcie główne wydanie „Wydarzeń”. Jesienny awans może być dla niej jednym z najważniejszych momentów zawodowych ostatnich lat – i jednocześnie sygnałem, że Polsat ma wobec niej znacznie większe plany.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują

Brakuje Wam Anny Kalczyńskiej w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Sykut-Jeżyna, Edward Miszczak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Joanna Opozda UDERZA w Donalda Trumpa. Padły bardzo mocne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Joanna Opozda po raz kolejny wykorzystała swoje zasięgi w mediach społecznościowych, aby zwrócić uwagę na sprawę, która wywołuje emocje na całym świecie. Tym razem aktorka nie kryła oburzenia działaniami dotyczącymi Grenlandii i wprost wskazała osobę, którą obwinia za obecną sytuację. Jej słowa są wyjątkowo dosadne. Dowiedz się więcej!

Joanna Opozda od dawna pokazuje w swoich mediach społecznościowych, że interesują ją nie tylko sprawy związane z aktorstwem czy życiem prywatnym. Gwiazda chętnie wykorzystuje Instagram także do komentowania ważnych kwestii społecznych i ekologicznych. Tym razem postanowiła zabrać głos w sprawie Grenlandii i działań, które budzą międzynarodowe kontrowersje.

Aktorka udostępniła na swojej instagramowej relacji grafikę dotyczącą planów związanych z Grenlandią. Do wpisu dołączyła również link do petycji, zachęcając swoich obserwatorów do zapoznania się ze sprawą i wyrażenia sprzeciwu. Opozda nie ograniczyła się jednak wyłącznie do przekazania informacji. W komentarzu pod adresem Donalda Trumpa użyła bardzo mocnych słów.

Z udostępnionego przez aktorkę materiału wynikało, że na Grenlandię miała dotrzeć pierwsza partia potężnych maszyn wiertniczych. Według treści publikacji sprzęt ma być wykorzystany do rozpoczęcia wydobycia ropy naftowej na terenach wyspy. Sprawa wzbudziła szczególne emocje ze względu na kwestię zgody Grenlandii na prowadzenie takich działań.

To właśnie ten aspekt sprawy najwyraźniej szczególnie poruszył Joannę Opoz­dę. Aktorka zdecydowała się jednoznacznie wyrazić swoje stanowisko i nie próbowała łagodzić przekazu. Jej krótki komentarz dotyczący amerykańskiego prezydenta szybko zwrócił uwagę odbiorców.

“Ten koleś jest chory” – napisała Joanna Opozda.

Na tym jednak aktywność Joanny Opozdy się nie zakończyła. Gwiazda postanowiła również zachęcić obserwatorów do podpisania petycji dotyczącej sytuacji na Grenlandii. Tym samym wykorzystała swoją popularność do nagłośnienia sprawy, która wykracza daleko poza polski show-biznes.

POLECAMY: Daniel Martyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują

Joanna Opozda apeluje o podpisywanie petycji

W udostępnionym apelu podkreślano potencjalne zagrożenia dla środowiska naturalnego wyspy. Zwolennicy petycji sprzeciwiają się prowadzeniu odwiertów, które ich zdaniem mogą mieć negatywny wpływ na wyjątkowy ekosystem Grenlandii. W centrum dyskusji znalazły się również prawa lokalnej społeczności oraz kwestia respektowania jej decyzji.

Dla Joanny Opozdy nie jest to pierwszy raz, gdy wykorzystuje Instagram do zwrócenia uwagi na kwestie, które uważa za istotne. Aktorka regularnie porusza tematy społeczne i ekologiczne, pokazując, że media społecznościowe traktuje nie tylko jako miejsce do publikowania zdjęć z życia zawodowego. Tym razem jej wpis dotyczył jednak sprawy o zdecydowanie międzynarodowym charakterze.

Jej zdecydowany ton może oczywiście wywołać różne reakcje. Jedni obserwatorzy z pewnością docenią, że aktorka angażuje się w sprawy dotyczące ochrony środowiska i praw lokalnych społeczności. Inni mogą uznać, że gwiazdy powinny zachować większy dystans wobec międzynarodowej polityki. Jedno jest pewne – Joanna Opozda nie zamierzała przejść obok tej sprawy obojętnie.

Aktorka po raz kolejny pokazała więc, że jej Instagram może służyć nie tylko do prezentowania codzienności, ale także do nagłaśniania tematów, które uważa za ważne. Tym razem jej mocne słowa dotyczące Donalda Trumpa oraz apel o podpisanie petycji skierowały uwagę jej obserwatorów na sytuację Grenlandii. Czy jej zaangażowanie zachęci kolejne osoby do zainteresowania się sprawą? To dopiero się okaże.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kolejna REWOLCUJA w „Tańcu z Gwiazdami”. Polsat potwierdził zmiany

Zgadzacie się ze stwierdzeniem Opozdy ws. Trumpa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Opozda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Donald Trump (fot. screen YouTube TVN24)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Martyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują

Opublikowano

w dniu

przez

Czwarty sezon „Nasi w mundurach” jeszcze nie trafił na antenę, a już wywołuje ogromne emocje. Wszystko za sprawą Daniela Martyniuka, którego nieobecność na planie skłoniła jego byłych współuczestników do szczerych komentarzy. Nie wszyscy zamierzają jednak oceniać go jednoznacznie. Dowiedz się więcej!

Czwarta edycja programu „Nasi w mundurach” ma być dla uczestników kolejnym sprawdzianem charakteru, wytrzymałości i umiejętności funkcjonowania w warunkach wojskowego szkolenia. Wśród osób, które zdecydowały się podjąć to wyzwanie, znalazł się Daniel Martyniuk. Syn Zenka Martyniuka szybko stał się jednak jednym z najgłośniejszych bohaterów nowego sezonu, jeszcze zanim widzowie zobaczyli pierwszy odcinek.

W ostatnich dniach uwagę przyciągnęła przede wszystkim jego nieobecność na planie. Niedługo wcześniej Daniel Martyniuk ponownie aktywnie udzielał się na Instagramie. W serii chaotycznych i wulgarnych nagrań zwracał się między innymi do swoich rodziców, wspominał o żonie, a także ostro wypowiadał się na temat stacji TTV, która jesienią pokaże program.

“Teraz to wam powiem, że takiego chja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, kuwa, nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (…) TTV jeać was, jeać was” – krzyczał ostatnio na InstaStories.

Jego zachowanie stało się następnie tematem rozmów również poza mediami społecznościowymi. Głos zabrali uczestnicy programu, którzy mieli okazję spędzić z Danielem Martyniukiem czas podczas pierwszych dni zdjęciowych. Ich relacje pokazują, że obraz syna Zenka Martyniuka nie dla wszystkich był jednoznaczny.

POLECAMY: Kolejna REWOLCUJA w „Tańcu z Gwiazdami”. Polsat potwierdził zmiany

Pela, Karaś i Rzeźniczak komentują zachowanie młodego Daniela Martyniuka

Jednym z uczestników nowego sezonu jest Robert Karaś, mąż Agnieszki Włodarczyk. Sportowiec na łamach Faktu.pl przyznał, że początkowo miał zupełnie inne zdanie na temat Daniela Martyniuka, niż można byłoby się spodziewać po medialnych doniesieniach. Jak podkreślił, podczas pierwszych dni próbował nawet go bronić.

“Mnie jest bardzo przykro, bo ja go broniłem po pierwszych dniach – mówił. Koledzy bazowali na nagłówkach, a ja go broniłem, ja go tak nie widziałem. Jak jest trzeźwy, to jest inteligentny, ma wiedzę ogólną na wiele tematów, a potem odpalił race. To jest gość, który nie może ani kropli alkoholu, bo leci. Jest to choroba, współczuję mu. Dla mnie to jest zmarnowany talent” – komentował.

W podobnym tonie, choć zdecydowanie krócej, wypowiedział się Jakub Rzeźniczak. Piłkarz również miał okazję obserwować Daniela Martyniuka podczas programu i zwrócił uwagę na różnicę w jego zachowaniu w zależności od sytuacji.

Fajny chłopak, jak nie jest pod wpływem różnych środków – podsumował piłkarz w rozmowie z „Faktem”.

Swoimi spostrzeżeniami podzielił się również Maciej Pela. Tancerz i ex Agnieszki Kaczorowskiej zaznaczył, że miał możliwość spędzenia z Danielem Martyniukiem około dwóch i pół dnia. Jak twierdzi, podczas tego czasu zobaczył zupełnie inną stronę syna Zenka Martyniuka – spokojnego i towarzyskiego człowieka.

“Spędziliśmy razem dwa i pół dnia, więc mieliśmy okazję zaobserwować go w sytuacji abstynencji i pokazał się z takiej strony normalnego chłopaka; był towarzyski. Ja nie chcę opiniować go jako człowieka, ale to, co się zadziało później i co mówił na relacji, było obrzydliwe i karygodne. On musi dojść do tego wniosku, musi to zrozumieć” – mówi Maciej Pela.

Wypowiedzi uczestników pokazują więc, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Z jednej strony Daniel Martyniuk podczas pierwszych dni nagrań miał zaprezentować się jako osoba spokojna i towarzyska, z drugiej – jego późniejsze zachowanie w mediach społecznościowych spotkało się z bardzo ostrą oceną osób, które miały z nim bezpośredni kontakt.

Teraz pozostaje pytanie, jak cała sytuacja zostanie przedstawiona w programie i czy Daniel Martyniuk ostatecznie pojawi się we wszystkich przygotowanych odcinkach. „Nasi w mundurach” wracają na antenę TTV już 3 października o godz. 22:00. Widzowie dopiero wtedy przekonają się, jak syn Zenka Martyniuka poradził sobie z wojskową dyscypliną i jak wyglądały jego relacje z pozostałymi uczestnikami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda spotkała Piotra Kędzierskiego po słynnej aferze. Tak wyglądało ich spotkanie

Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jakub Rzeźniczak (fot. screen Instagram TTV)
Maciej Pela (fot. screen Instagram TTV)
Daniel Martyniuk (fot. screen Instagram TTV)
Robert Karaś (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością