Śledź nas

news

Magda Narożna ujawniła kulisy disco polo. Nagle wypaliła o Marcinie Millerze

Opublikowano

w dniu

Gwiazda zespołu Piękni i Młodzi od lat jest jedną z najważniejszych postaci sceny disco polo. Teraz jednak Magdalena Narożna odsłania kulisy swojej kariery i relacji w branży, które mogą zaskoczyć wielu fanów. W szczerej rozmowie zdradza, jak naprawdę wygląda życie w świecie muzyki rozrywkowej. Dowiedz się więcej już teraz!

Magdalena Narożna wraz z zespołem Piękni i Młodzi przez lata dostarczała fanom energetycznych hitów, które podbijały listy przebojów disco polo. Ich utwory rozgrzewały parkiety w całej Polsce, a koncerty gromadziły tysiące fanów. Grupa stała się jednym z najważniejszych zespołów w swoim gatunku, a ich piosenki do dziś są chętnie odtwarzane.

Wśród największych przebojów formacji znajdują się takie utwory jak „Czułe słowa”, „Ona jest taka cudowna” czy kultowy cover „Długa noc” Heleny Vondráčkovej. Każdy z nich zdobył ogromną popularność i na stałe zapisał się w historii disco polo, budując rozpoznawalność zespołu w całym kraju.

Magdalena Narożna ma na swoim koncie nie tylko sukcesy muzyczne, ale także liczne doświadczenia telewizyjne. W latach 2018 i 2019 była jurorką programu „Disco Star”, a w ubiegłym roku po przerwie ponownie wróciła do oceny uczestników, zasiadając w jury u boku m.in. Skolima, Marcina Millera i Zenona Martyniuka.

Artystka dała się poznać również widzom programów rozrywkowych. W 2021 roku wzięła udział w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, gdzie zajęła szóste miejsce, wcielając się w takie gwiazdy jak Halina Frąckowiak, Ava Max czy Sia. Z kolei w ubiegłym roku pojawiła się w „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie tańczyła u boku Piotra Musiałkowskiego, pokazując się widzom z zupełnie innej strony.

Ostatnio Magdalena Narożna była gościem podcastu „Call Me Mommy” prowadzonego przez Agatę Reszko-Boguszewską, gdzie zdradziła kulisy funkcjonowania branży disco polo. W rozmowie opowiedziała m.in. o relacjach między artystami i atmosferze, jaka panowała w środowisku na przestrzeni lat.

POLECAMY: Ojciec Viki Gabor w rękach policji. Miał usłyszeć zarzuty

Magdalena Narożna odsłania kulisy branży disco polo

Prowadząca zapytała, czy to prawda, że środowisko disco polo jest jak jedna wielka rodzina. Artystka odpowiedziała bez wahania, że w dużej mierze tak właśnie było, szczególnie w jej początkach kariery. Jak podkreśliła, relacje między wykonawcami były znacznie bliższe niż dziś.

“To jest bardzo wielka prawda. Może teraz, w tych czasach to troszeczkę inaczej wygląda. Może z tymi takimi młodymi zespołami już nie mamy aż takich relacji. Tak jak ja zaczynałam, gdzie mam przyjaźnie od samego początku, czy z Marcinem Millerem, czy z Czadomenem i innymi osobami z tego naszego pokolenia. U nas naprawdę było tak, że kiedyś było bardzo dużo takich właśnie imprez, gdzie były takie gale, gdzie spotykaliśmy się razem na takich festiwalach. Wtedy było tak, że wiesz, że wszystkie zespoły do jednej garderoby, każdy się ściskał i śmiał, wiesz, mówił, co u niego” – wyznała Narożna.

Artystka podkreśliła również, że środowisko nie powinno być traktowane w kategoriach rywalizacji. Jej zdaniem na rynku jest miejsce dla wielu artystów, a współpraca i wzajemne wsparcie są znacznie ważniejsze niż konkurowanie o koncerty.

“My byliśmy żądni tego, tych spotkań i cieszyliśmy się zawsze z tego powodu. Myślę, że ja zawsze powtarzam, że to nie jest konkurencja. Słuchajcie, dla każdego zespołu naprawdę jest tyle miejscowości w Polsce, że nie damy rady zagrać wszystkiego. My się wymieniamy, jeden gra w tym roku, drugi za rok, trzeci też. Wręcz przeciwnie. Polecamy siebie. Jak ktoś nie może zagrać, to chłopaki czy z Migów czy z innych zespołów czy Czadu dzwonią: ‘Wiesz Madzia, może Ty masz wolne’. Ja tak samo [czyt. robię]” – dodała.

W dalszej części rozmowy artystka podkreśliła, że w tej branży kluczowe jest również poczucie własnej wartości i świadomość tego, ile się osiągnęło. Jak zaznaczyła, sukces nie przychodzi przypadkiem, lecz jest efektem lat ciężkiej pracy i konsekwencji.

“Ja myślę, że przede wszystkim w tej branży trzeba znać też swoją wartość. Ja znam wartość swoją i mojego zespołu i jakby ciężko na to pracowałam przez tyle lat. Pracuję cały czas i myślę, że nie bez powodu jestem też w jury programu “Disco Star” już kolejny piąty raz z rzędu będę. Więc to jest po prostu ciężka praca i nie osiadanie na laurach i bycie też właśnie dobrym, normalnym człowiekiem” – stwierdziła.

Magda Narożna dodała również, że ogromne znaczenie w jej życiu miało wychowanie i wartości wyniesione z domu. Jak podkreśliła, to właśnie dzięki nim udało jej się zachować naturalność mimo sukcesów i popularności.

“A u mnie to jest mega naturalne. I ja się z tego cieszę, że właśnie w tym wszystkim cały czas jestem takim samym człowiekiem, który mówi, że szacunek do drugiego człowieka to jest dla mnie najważniejsze, co może być. I to właśnie ukształtowali we mnie moi dziadkowie” – powiedziała.

Artystka zwróciła także uwagę na zmiany, jakie zaszły w branży muzycznej na przestrzeni lat. Jej zdaniem dziś znacznie łatwiej zostać popularnym, gdzie kiedyś sukces wymagał większego zaangażowania i realnej pracy nad każdym utworem.

“Ja mam to szczęście, że jestem w super branży, że też wkroczyłam na ten rynek w takim momencie, a nie innym. To był świetny moment, naprawdę, że jeszcze poznałam tą taką normalność, bo teraz niestety, nie oszukujmy się, też jest taka łatwość w tym, że każdy może zostać gwiazdą chociażby jednego utworu już w Internecie. A ja jeszcze miałam właśnie taką piękną szansę na to, że naprawdę trzeba było zapracować, na to. Trzeba było ludzi do siebie przekonać, trzeba było stworzyć naprawdę dobry numer” – stwierdziła.

Jak widać, wypowiedzi Magdaleny Narożnej pokazują zupełnie inne oblicze branży disco polo, niż często przedstawiane jest w mediach. Artystka nie ukrywa, że kluczem do sukcesu jest ciężka praca, relacje i wzajemny szacunek, a nie tylko popularność czy chwilowy hit.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Taniec z Gwiazdami” z nową jurorką? Sprawdź, kto dołączy do składu

Którą piosenkę z repertuaru Magdaleny Narożnej lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Magdalena Narożna (fot. screen YouTube “Call Me Mommy”)
Magdalena Narożna (fot. screen YouTube “Call Me Mommy”)
Magda Narożna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Taniec z Gwiazdami” z 12 kwietnia 2026
Marcin Miller i Helena Vondráčková (fot. screen YouTube Polsat)
Marcin Miller (fot. screen YouTube “Halo tu Polsat”)
Magdalena Narożna (fot. screen Instagram Magda Narożna)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Opole 2026: Fabijański i Darya skradli show? Internauci nie kryją rozczarowania

Opublikowano

w dniu

przez

To miał być jeden z wielu występów konkursowych, a zamienił się w prawdziwe wydarzenie wieczoru. Widzowie natychmiast ruszyli do komentarzy, zasypując artystów komplementami i nie szczędząc zachwytów. Mimo ogromnego wsparcia publiczności finał tej historii okazał się zupełnie inny, niż wielu się spodziewało. Dowiedz się więcej o kulisach drugiego dnia festiwalu!

63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu od pierwszego dnia dostarcza ogromnych emocji. Po czwartkowych „Debiutach” przyszedł czas na piątkowy koncert „Premier”, podczas którego artyści zaprezentowali zupełnie nowe utwory i walczyli o uznanie jury oraz publiczności. Wśród wykonawców, którzy pojawili się na scenie drugiego dnia festiwalu, znaleźli się między innymi Poparzeni Kawą Trzy, Jasie Piwowarczyk, Patrycja Markowska, Krzysztof Iwaneczko, Kamil Bednarek, Kuba Szmajkowski, Michał Wiśniewski, a także Sebastian Fabijański.

Szczególnie dużo mówiło się właśnie o występie Sebastiana Fabijańskiego, który od kilku lat konsekwentnie rozwija swoją muzyczną działalność. Aktor i raper pojawił się na opolskiej scenie w duecie z Daryą, prezentując utwór „Nieidealna”. Już od pierwszych sekund było jasne, że ich występ wzbudzi spore emocje wśród publiczności zgromadzonej w amfiteatrze.

Duet postawił na emocjonalny przekaz, nowoczesną aranżację i wyraźną chemię sceniczną. Widzowie szybko zwrócili uwagę nie tylko na sam utwór, ale również na energię, jaką oboje artyści przekazywali ze sceny. W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się setki komentarzy oceniających ich występ.

Nagranie opublikowane przez TVP błyskawicznie zaczęło zdobywać popularność. Internauci nie kryli zachwytu i zgodnie podkreślali, że właśnie ten duet należał do najmocniejszych punktów piątkowego koncertu. Pod filmem zaroiło się od pozytywnych opinii i gratulacji.

“Sebastian nie przestajesz zaskakiwać oczywiście w pozytywnym sensie; Brawo, świetny występ i piosenka, którą chce się przytulić do serca; Najbardziej chwytliwa melodia tego koncertu; Ciary na ciele; Brawo za świetny występ; Rozwaliliście system” – pisali fani w mediach społecznościowych TVP.

Dla Sebastiana Fabijańskiego był to kolejny ważny moment w muzycznej karierze. Choć przez lata kojarzony był głównie z aktorstwem i głośnym życiem prywatnym, coraz częściej pokazuje się publiczności jako pełnoprawny artysta muzyczny. Występ w Opolu był doskonałą okazją, by dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców.

Równie dużo ciepłych słów spłynęło pod adresem Daryi, która od kilku sezonów konsekwentnie buduje swoją pozycję na polskim rynku muzycznym. Wspólny występ z Fabijańskim został przez wielu uznany za jeden z najbardziej autentycznych i emocjonalnych momentów całego koncertu „Premier”.

POLECAMY: Konflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach

Sebastian Fabijański bez nagrody. Przykro?

Im więcej pojawiało się komentarzy, tym częściej internauci zaczęli spekulować, że duet może liczyć na jedną z nagród wieczoru. W mediach społecznościowych nie brakowało opinii, że ich występ wyróżniał się na tle konkurencji i zasługiwał na szczególne docenienie.

“Zasługujecie na wygraną; Na bank wygracie; Nie było lepsze propozycji; Jesteście najlepsi; Trzymam kciuki za wygraną” – komentowali internauci.

Ostatecznie rzeczywistość okazała się jednak mniej łaskawa. Mimo ogromnego wsparcia widzów i bardzo pozytywnych reakcji w sieci, Sebastian Fabijański i Darya nie znaleźli się w gronie laureatów tegorocznego konkursu „Premier”. Decyzja ta wywołała spore zaskoczenie wśród części fanów.

Choć artyści wrócili do domu bez statuetki, trudno mówić o porażce. Liczba pozytywnych komentarzy i reakcja publiczności pokazują, że ich występ zapadł widzom w pamięć. Niejednokrotnie to właśnie takie koncerty, a nie zdobyte nagrody, okazują się najważniejszym krokiem w dalszej karierze. Jedno jest pewne – o duecie Sebastian Fabijański i Darya po tegorocznym Opolu mówi się wyjątkowo dużo.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany

A Wam jak się podobał ten występ? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Konflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach

Opublikowano

w dniu

przez

Po latach od głośnego rozstania temat relacji Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela wciąż budzi ogromne emocje. Tancerz niespodziewanie wrócił do bolesnych wspomnień i zdradził szczegóły, o których dotąd mówił bardzo rzadko. Padły mocne słowa o rozwodzie, prawnikach i wydarzeniach, które miały na zawsze zmienić jego życie. Dowiedz się więcej!

Rozstanie Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela było jednym z najgłośniejszych wydarzeń polskiego show-biznesu ostatnich lat. Para przez wiele lat uchodziła za wzór zgodnego małżeństwa, dlatego informacja o zakończeniu związku wywołała ogromne poruszenie wśród fanów. Choć od tamtych wydarzeń minęło już sporo czasu, temat wciąż regularnie wraca do mediów.

Dziś oboje układają sobie życie na nowo. Katarzyna Cichopek jest związana z Maciejem Kurzajewskim, któremu niedawno powiedziała „tak”, natomiast Marcin Hakiel odnalazł szczęście u boku Dominiki Serowskiej. Para doczekała się także syna Romea. Mimo to okazuje się, że nie wszystkie sprawy związane z dawnym małżeństwem zostały definitywnie zamknięte.

W najnowszym wywiadzie udzielonym Julii Izmalkowej w podcaście „Matcha Talks” Marcin Hakiel wrócił wspomnieniami do jednej z ostatnich rozmów z byłą żoną. Jak sam przyznał, nie należała ona do najłatwiejszych i pozostawiła po sobie sporo emocji.

“Nawrzucała mi, że byłem taki, sraki i owaki. Przeanalizowałem sobie to u psychologa i wyciągnąłem z tego jakieś wnioski. […] Nie do końca czułem prawdę, bardziej czułem emocje i chęć takiego dokręcenia mi śruby” – wyznał.

Tancerz nie ukrywał również, że sam rozwód wiązał się dla niego z ogromnymi kosztami. W rozmowie przyznał, że wydatki związane z prawnikami, formalnościami i innymi działaniami sięgnęły bardzo wysokich kwot. Jak podkreślił, był to dla niego wyjątkowo trudny okres nie tylko emocjonalnie, ale także finansowo.

Największe poruszenie wywołały jednak jego słowa dotyczące obecnej sytuacji. Marcin Hakiel twierdzi, że do dziś otrzymuje kolejne pisma związane z wypowiedziami na temat byłej żony. Według jego relacji sprawa wciąż nie została całkowicie zamknięta.

“Początek to około “stówy” się zakręciło to wszystko, jak dodasz detektywów, kancelarię, notariuszy. […] Teraz to tylko dostaję co chwilę jakieś pisma, że coś tam powiedziałem nie tak. Że a tu mam zapłacić byłej 200 tysięcy złotych, 250… Do końca nawet tego nie czytam, wysyłam to do swojej prawniczki i ona odpisuje” – wyznał.

W trakcie rozmowy tancerz zwrócił również uwagę na rolę swojej obecnej partnerki. Jak podkreślił, szczególnie nie spodobała mu się sytuacja, w której korespondencja miała trafić nie tylko do niego, ale również do Dominiki Serowskiej.

“Nie bardzo [się tym przejmuję]. Raz mnie trochę zabolało, jak pismo poszło do mnie i do Dominiki, bo uważam, że Dominika jest bardzo w porządku względem tej całej sytuacji i właściwie nigdy nie powiedziała nic takiego, co byłoby przesadą. Wtedy zadzwoniłem do prawniczki i poprosiłem, by napisała: “Dominiki w to nie mieszajmy”” – dodał Hakiel.

POLECAMY: Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany

Marcin Hakiel wspomina trudny czas

W dalszej części wywiadu Marcin Hakiel wrócił także do kulis rozpadu małżeństwa. Przyznał, że choć rozwód zakończył się za porozumieniem stron, początkowo rozważał zupełnie inne rozwiązanie. Ostatecznie jednak zdecydował się zaufać rekomendacjom prawników.

Jeszcze bardziej osobiste były jego wspomnienia związane z momentem, w którym miał otrzymać informacje dotyczące kryzysu w małżeństwie. Tancerz opowiedział, że początkowo nie chciał wierzyć w to, co usłyszał, dlatego oczekiwał konkretnych dowodów.

“Dostałem wpierw telefon, jakieś tam potwierdzenie, ale powiedziałem, że telefon to za mało. Dostałem na maila różne inne materiały i już nie było o czym rozmawiać” – powiedział.

Najbardziej przejmujące słowa padły jednak chwilę później. Marcin Hakiel przyznał, że moment poznania prawdy był dla niego jednym z najtrudniejszych doświadczeń w życiu i odcisnął na nim ogromne piętno.

“Pamiętam, że byłem wtedy na spacerze nad morzem […], chyba z córką. Pamiętam ukłucie wewnątrz. Gniew to jest delikatne słowo. Myślę, że jakaś część mnie wtedy umarła, ale… narodziła się nowa. […] Mogę powiedzieć tyle, że nie polecam tego większości swoich wrogów, bo myślę, że jak się dowiadujesz, że ktoś, z kim naście lat prowadziłeś życie, coś kombinuje, to jest hardcore. Moją pierwszą myślą było: “To niemożliwe”” – wspomniał.

Choć od rozstania minęły już lata, najnowszy wywiad pokazuje, że emocje związane z zakończeniem małżeństwa wciąż nie wygasły całkowicie. Wiele wskazuje na to, że temat relacji Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela jeszcze długo będzie budził zainteresowanie opinii publicznej, a każde kolejne wyznanie jednej ze stron natychmiast wywoła lawinę komentarzy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Opole 2026: Agnieszka Woźniak-Starak zachwyciła widzów. Wszyscy mówią o jednym

Kogo częściej śledzicie – Kasię Cichopek czy Marcina Hakiela? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marcin Hakiel (fot. screen YouTube Julia Izmalkowa)
Marcin Hakiel (fot. screen YouTube Julia Izmalkowa)
Katarzyna Cichopek (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 16 maja 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany

Opublikowano

w dniu

przez

Emocje po finale „Farmy” nie gasną, a jedna z najbardziej wyrazistych uczestniczek ponownie znalazła się w centrum dyskusji. W szczerym wywiadzie opowiedziała o tym, co działo się po emisji programu, jak zniosła internetową krytykę i jakie ma plany na przyszłość. Jej słowa mogą zaskoczyć wielu widzów. Dowiedz się więcej!

Reality show „Farma” od lat wzbudza ogromne emocje i regularnie rozpala internetowe dyskusje. Widzowie śledzą nie tylko rywalizację uczestników, ale też ich relacje, konflikty i strategie, które często okazują się ważniejsze niż sama gra. Każdy sezon kończy się falą komentarzy, które długo nie pozwalają zapomnieć o uczestnikach.

Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci ostatniej edycji była Ewa Suarez, która od początku wzbudzała silne emocje. Jedni zarzucali jej zbyt konfrontacyjne podejście, inni twierdzili, że właśnie dzięki niej program zyskał tempo i wyrazistość. Niezależnie od opinii, trudno było przejść obok jej udziału obojętnie.

Po zakończeniu show Ewa Suarez udzieliła rozmowy Julicie Buczek z „Super Expressu”, w której opowiedziała o tym, jak wyglądała jej rzeczywistość po emisji programu. Jak przyznała, spotkała się z ogromną liczbą komentarzy, z których wiele miało bardzo krytyczny wydźwięk.

Z czasem jak podkreśla – przestała jednak śledzić internetowe opinie, bo zaczęły one mieć negatywny wpływ na jej samopoczucie. W jej ocenie hejt w programach tego typu jest czymś niemal naturalnym i nierozerwalnie związanym z popularnością. Zamiast się tym przejmować, postanowiła skupić się na dalszych krokach.

“Spotkałam się z negatywnymi komentarzami, oczywiście tak. Myślę nawet, że z tysiącami, tylko, że o ile na początku interesowałam się tymi komentarzami, o tyle na dalszym etap już przestałam, bo to nie prowadziło w sumie do niczego, więc negatywnych komentarzy, każdy z nas zgarnął tysiące, naprawdę, dziesiątki tysięcy podejrzewam i to było naturalne i w pewnym momencie to był proces, którego się nie dało zahamować” – mówiła podczas finału Ewa Suarez.

Jak zaznacza Ewa Suarez, nie pozwoliła, by krytyka ją zatrzymała. Wprost mówi, że popularność w reality show zawsze wiąże się z ogromną ekspozycją, a ta z kolei generuje zarówno wsparcie, jak i falę negatywnych opinii. Jej zdaniem kluczowe jest, by umieć się od tego odciąć.

“Oczywiście niczego, nic tak nie napędza tej popularności i tej rozpoznawalności i trzeba w taki sposób do tego podejść, ja w taki sposób do tego podeszłam, więc na pewno nie siedziałam i nie płakałam, bo to jest najgorsza możliwa droga, jaką można obrać” – dodała w tej samej rozmowie.

POLECAMY: Opole 2026: Agnieszka Woźniak-Starak zachwyciła widzów. Wszyscy mówią o jednym

Ewa Suarez poprowadzi nowy program w Polsacie?

W rozmowie uczestniczka wróciła także do finału programu i osób z produkcji, które zrobiły na niej wrażenie. Szczególne znaczenie miała dla niej obecność Edwarda Miszczaka, którego – jak przyznaje – od dawna obserwuje i ceni za jego telewizyjne projekty.

“Bardzo miło mnie zaskoczyła obecność pana Edwarda Mieszczaka, którego jestem prywatnie fanką, słuchałam jego ostatniego podcastu u Żurnalisty” – zdradziła.

Co ciekawe, Ewa Suarez nie ukrywa, że „Farma” była dla niej również ważnym krokiem zawodowym. Jak zdradziła, przed udziałem w programie otrzymała inną propozycję telewizyjną, z której świadomie zrezygnowała, wybierając udział w reality show.

“Przyznaję, żeby pójść na “Farmę” zrezygnowałam z programu telewizyjnego, który miałam prowadzić” – ujawniła.

Dziś patrzy na tę decyzję jako na element większej drogi, którą chce kontynuować. Jej ambicje sięgają dalej niż tylko udział w programach rozrywkowych – marzy o własnym formacie telewizyjnym i pracy po drugiej stronie kamery.

“Nie ukrywam, że takim moim kolejnym planem, moim kolejnym marzeniem jest to, żeby prowadzić swój program telewizyjny. Obecność pana Edwarda Miszczaka, mam nadzieję, że jest jakimś takim omenem pozytywnym i na pewno już zrobiłam kroki w tym kierunku” – powiedziała Ewa.

Nie wiadomo jeszcze, czy Ewa Suarez faktycznie pojawi się w nowej roli w telewizji. Jedno jest pewne – po „Farmie” zrobiło się o niej głośno, a jej dalsze kroki będą uważnie obserwowane przez widzów i media.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim znów na językach. Karolina Pajączkowska ujawnia kontrowersyjną historię

Chcielibyście zobaczyć Ewę w jakimś innym formacie telewizyjnym? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Edward Miszczak (fot. screen YouTube Polsat)
Ewa Suarez (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Ewa Suarez (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Ewa Suarez (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skolim znów na językach. Pajączkowska ujawnia kontrowersyjną historię

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno Karolina Pajączkowska głośno komentowała kulisy programu „Królowa Przetrwania”, a teraz znów znalazła się w centrum medialnej burzy. Tym razem opowiedziała historię z udziałem Skolima, która natychmiast wywołała ogromne emocje. Na reakcję drugiej strony nie trzeba było długo czekać. Dowiedz się więcej już teraz!

Karolina Pajączkowska od dawna nie boi się mówić tego, co myśli. Dziennikarka i była uczestniczka programu „Królowa Przetrwania 3” już wcześniej wielokrotnie wzbudzała kontrowersje swoimi wypowiedziami na temat telewizji i kulis branży rozrywkowej. Jej udział w reality show odbił się szerokim echem, a po zakończeniu programu nie szczędziła gorzkich słów pod adresem produkcji.

Po powrocie z planu zarzucała twórcom programu między innymi nieodpowiednią organizację oraz warunki panujące podczas nagrań. Publicznie wspominała również o dużej ilości alkoholu na planie, jednocześnie podkreślając, że uczestnikom miało brakować podstawowych produktów żywnościowych. Jej relacje wywoływały spore dyskusje w mediach społecznościowych.

W ostatnich tygodniach Karolina Pajączkowska ponownie znalazła się na nagłówkach portali po tym, jak pokazała wiadomości, które – jak twierdziła – miała otrzymywać od przedstawicieli TVN. Wydawało się, że to kolejny rozdział medialnych sporów, jednak najnowsza historia dotyczy już zupełnie innej osoby.

Tym razem na antenie programu „Rozjazd”, który współprowadzi z Łukaszem Warzechą, poruszono temat wsparcia finansowego dla artystów. W trakcie rozmowy pojawił się również wątek głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego z występów ostro skomentował pomysł dopłat do emerytur dla twórców.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił Skolim.

POLECAMY: Bagi z NOWĄ FUCHĄ w Polsacie? Takie plany ma Edward Miszczak

Karolina Pajączkowska OSKRAŻA Skolima. Menadżer artysty zabrał głos

To właśnie ten temat sprawił, że Karolina Pajączkowska postanowiła opowiedzieć historię, która jak twierdzi – wydarzyła się podczas jednej z wizyt Skolima w radiowym studiu. Jej relacja szybko zaczęła rozchodzić się po sieci i wywołała lawinę komentarzy.

“Pan Skolim był tutaj niedawno u nas w radiu na wywiadzie. (…) Proszę sobie wyobrazić, że ten człowiek, Skolim, razem ze swoim menedżerem wdarli się do damskiej toalety pomimo mojego sprzeciwu, aby opuścili damską toaletę. Mówię: “proszę opuścić damską łazienkę, to jest przesada”. Oni wiecie, co zrobili? Zaśmiali mi się w twarz, że nie chce nam się do męskiej. Ja nie wiem, co pan Skolim robił w tej kabinie. Ja nie wiem, czemu jego menedżer trzymał te drzwi. Natomiast męska toaleta była metr obok. Proszę nie wierzyć takim plastusiom. To są zdegenerowane osoby, tak samo, jak te osoby, które oni obgadują” – wyznała Pajączkowska.

Wypowiedź dziennikarki błyskawicznie zaczęła być szeroko komentowana przez internautów. Nie brakowało osób zaskoczonych samą historią, ale również takich, które domagały się stanowiska drugiej strony. W mediach społecznościowych natychmiast rozpoczęła się gorąca dyskusja dotycząca całego zajścia.

W związku z pojawiającymi się komentarzami redakcja Pudelka postanowiła skontaktować się z menedżerem Skolima, prosząc o odniesienie się do zarzutów przedstawionych przez Karolinę Pajączkowską. Odpowiedź była krótka, ale jednoznaczna.

“Skolim pilnie potrzebował skorzystać z toalety wychodząc z wywiadu (Blanka była w studio). Toaleta męska była zajęta. Nic więcej się nie wydarzyło. Ta pani się rzuciła słownie na nas, po czym usłyszała słowa „przepraszam”. A śmialiśmy się z zupełnie czego innego. Tyle w temacie. Szukanie sensacji ze zwykłych życiowych sytuacji” – zabrał głos manager Skolima.

Jak widać, obie strony przedstawiają zupełnie odmienną wersję wydarzeń. Karolina Pajączkowska nie kryje swojego oburzenia, natomiast otoczenie Skolima przekonuje, że cała sytuacja została niepotrzebnie rozdmuchana i nie miała żadnego drugiego dna.

Jedno jest pewne – historia błyskawicznie stała się kolejnym gorącym tematem w polskim show-biznesie. Czy na tym zakończy się medialna wymiana zdań między Karoliną Pajączkowską a Skolimem? Biorąc pod uwagę temperament obu stron i ogromne zainteresowanie internautów, niewykluczone, że to dopiero początek kolejnego głośnego konfliktu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski znów w Opolu. Po występie ruszyła lawina komentarzy

Bardziej wolicie: Karolinę Pajączkowską czy Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Karolina Pajączkowska (fot. screen YouTube RMF Show)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością