Malinowska krytykuje modnisi! Dostało się też Michałowi Witkowskiemu!
Była modelka zamieściła na swoim blogu wpis, pt. “Modny debilizm”, w którym piętnuje celebrytów prześcigujących się w dobieraniu najbardziej kontrowersyjnych kreacji, tyko po to, by ktoś zwrócił na nich uwagę.
Karolina Malinowska tęskni za dawnymi czasami, kiedy każdy miał swoje zadanie i tego się trzymał. Dziś wszyscy robią wszystko i to nie podoba się celebrytce.
Dziś wiele się zmieniło. Wielkie domy mody otwierają swoje butiki w Polsce. Kupienie super torebki jest żadnym wyczynem, jeśli tylko Cię na nią stać. Styliści i fotografowie stali się gwiazdami. A każdy jest ekspertem od mody, czy miał z nią do czynienia, czy nie. Pojawiło się zjawisko blogera modowego- osoby, która na swoim blogu pokazuje stylizacje jakie nosi. Jednym to wychodzi lepiej, innym gorzej. Nieważne. Ważne, że moda stała się tematem numer jeden. Kiedy oglądamy relację z wystawy, premiery filmowej czy teatralnej w najlepszym przypadku dowiemy się o tytule filmu czy przedstawienia, albo kto wystawiał swoje prace. To wszystko. Na więcej informacji nie ma co liczyć. Znajdziemy za to biliony zdjęć i opisów tego, kto w czym na sobie i z czym w twarzy oraz na twarzy. Skąd buty, torebka, sukienka i inne pierdoły. Znamy to. Tak wygląda modowa rzeczywistość. Nie mam zamiaru z tym walczyć, bo to walka z wiatrakami.
Łódzki Fashion Week też już nie zachwyca żony Oliviera Janiaka, której zebrało się na sentymenty.
Ważnym modowym wydarzeniem w naszym kraju od paru lat jest Fashion Week w Łodzi. Szalenie się cieszyłam się kiedy powstał. Nie dość, że w moim rodzinnym mieście to jeszcze tworzony przez znane mi osoby. Zapowiadało się świetnie. Jeździliśmy tam z wielką radością. Dziś ta impreza wygląda nieco inaczej. Nie zrzesza polskich projektantów, czy ludzi zajmujących się prawdziwym kreowaniem mody w Polsce. Znajdziemy na niej za to mnóstwo dziwnych osób, bardzo oryginalnie ubranych, czy też poprzebieranych jak kto woli. Kolorowo? Już nie. Groteskowo tak. To nie wina organizatorów (a może?) a raczej znak naszych czasów.
Malinie w związku z Fashion Weekiem najbardziej nie podobał się Michał Witkowski, który najwyraźniej chyba zapomniał, że kiedyś był naprawdę szanowanym człowiekiem! Karolina poświęciła mu naprawdę duo miejsca w cytowanym przez nas wpisie.
Oglądając zdjęcia z kończącego się dziś Fashion Week w Łodzi zobaczyłam zdjęcie niejakiego Michała Witkowskiego- czy też Michaśki jak lubi siebie nazywać. Świetny pisarz, ale o tym już nikt nie pamięta. Zaczęło się niewinnie. Michał pojawiał się na pokazach mody ubrany zawsze dość dziwnie. Jego stylizacje często budziły kontrowersje- czyli cel został osiągnięty. Obserwowałam to „zjawisko” dość długo… I znudziło mi się. Czekałam na jakieś JEB! Na moment, kiedy się okaże po co mu to wszystko. Na jakiś felieton, na książkę, na program. Na cokolwiek. Czekałam. Już nie czekam. Dziś patrzę z politowaniem, bo to przykry obrazek. Już nawet nie śmieszy, budzi współczucie. Tym razem jednak wzbudził moją wściekłość. Kiedy zobaczyłam Michała Witkowskiego w dziwnej instalacji na głowie pomyślałam, znowu… Ale kiedy zobaczyłam na niej symbol SS (nazistowska organizacja zbrodnicza – za taką uznanał ją Trybunał Wojskowy w Norymberdze w 1947 roku) coś się we mnie zagotowało. Gdzie jest granica? Czy naprawdę to są wartości jakie chcemy promować? Szczególnie w obecnych czasach? Witkowski pisze na swoim blogu, że „za treści wyrażone kapeluszem nie odpowiada”. Do jasnej cholery! Odpowiada! Bo jak go zakłada, to odpowiada. O autorze tego dzieła nie wspomnę, choć jest mi znany. Ale gdzieś się obaj Panowie pogubili i radzę się szybko odnaleźć… Smutne. To już nie jest nawet fashion patology. To jest dramat, przy okazji idiotycznego kapelusza okraszony dramatami tysięcy ludzkich istot.
Wyznawcom tych rewolucyjnych stylizacji Witkowskiego radzę porozmawiać ze znacznie starszym, niż sam wasz idol pokoleniem. Moja Babcia po zobaczeniu tych symboli rozpłakała się. Zapytała jak można na to pozwolić i to w świetle reflektorów? Po czym dodała ze smutkiem…. „Gdybyście Wy młodzi widzieli na oczy tę wielką tragedię.” Porozmawiajcie… Może się okazać, że już nie będzie tak wesoło. I jakby mniej modnie się zrobi.
Dziwię się też, że nikt z organizatorów Fashion Week nie poprosił owego Pana o zdjęcie nakrycia głowy. Albo wyproszenie go z tej imprezy. Jak Wam nie wstyd? Witkowski w swej wielkiej mądrości zapomniał o tym, że propagowanie symboli nazistowskich jest w tym kraju karalne. W dupie mam taką modę i taki modowy światek! A ludzi od prawdziwej mody proszę, aby zastanowili się kogo i po jaką cholerę zapraszają na swoje pokazy. Naprawdę takiej mody chcieliście? Naprawdę tak się chcecie promować? Wstyd.
![]()
źródło: www.karolinamalinowska.pl / fot. screeny z facebooka, materiały prasowe
news
Opole 2026: Fabijański i Darya skradli show? Internauci nie kryją rozczarowania
To miał być jeden z wielu występów konkursowych, a zamienił się w prawdziwe wydarzenie wieczoru. Widzowie natychmiast ruszyli do komentarzy, zasypując artystów komplementami i nie szczędząc zachwytów. Mimo ogromnego wsparcia publiczności finał tej historii okazał się zupełnie inny, niż wielu się spodziewało. Dowiedz się więcej o kulisach drugiego dnia festiwalu!
63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu od pierwszego dnia dostarcza ogromnych emocji. Po czwartkowych „Debiutach” przyszedł czas na piątkowy koncert „Premier”, podczas którego artyści zaprezentowali zupełnie nowe utwory i walczyli o uznanie jury oraz publiczności. Wśród wykonawców, którzy pojawili się na scenie drugiego dnia festiwalu, znaleźli się między innymi Poparzeni Kawą Trzy, Jasie Piwowarczyk, Patrycja Markowska, Krzysztof Iwaneczko, Kamil Bednarek, Kuba Szmajkowski, Michał Wiśniewski, a także Sebastian Fabijański.
Szczególnie dużo mówiło się właśnie o występie Sebastiana Fabijańskiego, który od kilku lat konsekwentnie rozwija swoją muzyczną działalność. Aktor i raper pojawił się na opolskiej scenie w duecie z Daryą, prezentując utwór „Nieidealna”. Już od pierwszych sekund było jasne, że ich występ wzbudzi spore emocje wśród publiczności zgromadzonej w amfiteatrze.
Duet postawił na emocjonalny przekaz, nowoczesną aranżację i wyraźną chemię sceniczną. Widzowie szybko zwrócili uwagę nie tylko na sam utwór, ale również na energię, jaką oboje artyści przekazywali ze sceny. W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się setki komentarzy oceniających ich występ.
Nagranie opublikowane przez TVP błyskawicznie zaczęło zdobywać popularność. Internauci nie kryli zachwytu i zgodnie podkreślali, że właśnie ten duet należał do najmocniejszych punktów piątkowego koncertu. Pod filmem zaroiło się od pozytywnych opinii i gratulacji.
“Sebastian nie przestajesz zaskakiwać oczywiście w pozytywnym sensie; Brawo, świetny występ i piosenka, którą chce się przytulić do serca; Najbardziej chwytliwa melodia tego koncertu; Ciary na ciele; Brawo za świetny występ; Rozwaliliście system” – pisali fani w mediach społecznościowych TVP.
Dla Sebastiana Fabijańskiego był to kolejny ważny moment w muzycznej karierze. Choć przez lata kojarzony był głównie z aktorstwem i głośnym życiem prywatnym, coraz częściej pokazuje się publiczności jako pełnoprawny artysta muzyczny. Występ w Opolu był doskonałą okazją, by dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców.
Równie dużo ciepłych słów spłynęło pod adresem Daryi, która od kilku sezonów konsekwentnie buduje swoją pozycję na polskim rynku muzycznym. Wspólny występ z Fabijańskim został przez wielu uznany za jeden z najbardziej autentycznych i emocjonalnych momentów całego koncertu „Premier”.
POLECAMY: Konflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach
Sebastian Fabijański bez nagrody. Przykro?
Im więcej pojawiało się komentarzy, tym częściej internauci zaczęli spekulować, że duet może liczyć na jedną z nagród wieczoru. W mediach społecznościowych nie brakowało opinii, że ich występ wyróżniał się na tle konkurencji i zasługiwał na szczególne docenienie.
“Zasługujecie na wygraną; Na bank wygracie; Nie było lepsze propozycji; Jesteście najlepsi; Trzymam kciuki za wygraną” – komentowali internauci.
Ostatecznie rzeczywistość okazała się jednak mniej łaskawa. Mimo ogromnego wsparcia widzów i bardzo pozytywnych reakcji w sieci, Sebastian Fabijański i Darya nie znaleźli się w gronie laureatów tegorocznego konkursu „Premier”. Decyzja ta wywołała spore zaskoczenie wśród części fanów.
Choć artyści wrócili do domu bez statuetki, trudno mówić o porażce. Liczba pozytywnych komentarzy i reakcja publiczności pokazują, że ich występ zapadł widzom w pamięć. Niejednokrotnie to właśnie takie koncerty, a nie zdobyte nagrody, okazują się najważniejszym krokiem w dalszej karierze. Jedno jest pewne – o duecie Sebastian Fabijański i Darya po tegorocznym Opolu mówi się wyjątkowo dużo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany
A Wam jak się podobał ten występ? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!










Autor: Szymon Jedynak
news
Konflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach
Po latach od głośnego rozstania temat relacji Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela wciąż budzi ogromne emocje. Tancerz niespodziewanie wrócił do bolesnych wspomnień i zdradził szczegóły, o których dotąd mówił bardzo rzadko. Padły mocne słowa o rozwodzie, prawnikach i wydarzeniach, które miały na zawsze zmienić jego życie. Dowiedz się więcej!
Rozstanie Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela było jednym z najgłośniejszych wydarzeń polskiego show-biznesu ostatnich lat. Para przez wiele lat uchodziła za wzór zgodnego małżeństwa, dlatego informacja o zakończeniu związku wywołała ogromne poruszenie wśród fanów. Choć od tamtych wydarzeń minęło już sporo czasu, temat wciąż regularnie wraca do mediów.
Dziś oboje układają sobie życie na nowo. Katarzyna Cichopek jest związana z Maciejem Kurzajewskim, któremu niedawno powiedziała „tak”, natomiast Marcin Hakiel odnalazł szczęście u boku Dominiki Serowskiej. Para doczekała się także syna Romea. Mimo to okazuje się, że nie wszystkie sprawy związane z dawnym małżeństwem zostały definitywnie zamknięte.
W najnowszym wywiadzie udzielonym Julii Izmalkowej w podcaście „Matcha Talks” Marcin Hakiel wrócił wspomnieniami do jednej z ostatnich rozmów z byłą żoną. Jak sam przyznał, nie należała ona do najłatwiejszych i pozostawiła po sobie sporo emocji.
“Nawrzucała mi, że byłem taki, sraki i owaki. Przeanalizowałem sobie to u psychologa i wyciągnąłem z tego jakieś wnioski. […] Nie do końca czułem prawdę, bardziej czułem emocje i chęć takiego dokręcenia mi śruby” – wyznał.
Tancerz nie ukrywał również, że sam rozwód wiązał się dla niego z ogromnymi kosztami. W rozmowie przyznał, że wydatki związane z prawnikami, formalnościami i innymi działaniami sięgnęły bardzo wysokich kwot. Jak podkreślił, był to dla niego wyjątkowo trudny okres nie tylko emocjonalnie, ale także finansowo.
Największe poruszenie wywołały jednak jego słowa dotyczące obecnej sytuacji. Marcin Hakiel twierdzi, że do dziś otrzymuje kolejne pisma związane z wypowiedziami na temat byłej żony. Według jego relacji sprawa wciąż nie została całkowicie zamknięta.
“Początek to około “stówy” się zakręciło to wszystko, jak dodasz detektywów, kancelarię, notariuszy. […] Teraz to tylko dostaję co chwilę jakieś pisma, że coś tam powiedziałem nie tak. Że a tu mam zapłacić byłej 200 tysięcy złotych, 250… Do końca nawet tego nie czytam, wysyłam to do swojej prawniczki i ona odpisuje” – wyznał.
W trakcie rozmowy tancerz zwrócił również uwagę na rolę swojej obecnej partnerki. Jak podkreślił, szczególnie nie spodobała mu się sytuacja, w której korespondencja miała trafić nie tylko do niego, ale również do Dominiki Serowskiej.
“Nie bardzo [się tym przejmuję]. Raz mnie trochę zabolało, jak pismo poszło do mnie i do Dominiki, bo uważam, że Dominika jest bardzo w porządku względem tej całej sytuacji i właściwie nigdy nie powiedziała nic takiego, co byłoby przesadą. Wtedy zadzwoniłem do prawniczki i poprosiłem, by napisała: “Dominiki w to nie mieszajmy”” – dodał Hakiel.
POLECAMY: Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany
Marcin Hakiel wspomina trudny czas
W dalszej części wywiadu Marcin Hakiel wrócił także do kulis rozpadu małżeństwa. Przyznał, że choć rozwód zakończył się za porozumieniem stron, początkowo rozważał zupełnie inne rozwiązanie. Ostatecznie jednak zdecydował się zaufać rekomendacjom prawników.
Jeszcze bardziej osobiste były jego wspomnienia związane z momentem, w którym miał otrzymać informacje dotyczące kryzysu w małżeństwie. Tancerz opowiedział, że początkowo nie chciał wierzyć w to, co usłyszał, dlatego oczekiwał konkretnych dowodów.
“Dostałem wpierw telefon, jakieś tam potwierdzenie, ale powiedziałem, że telefon to za mało. Dostałem na maila różne inne materiały i już nie było o czym rozmawiać” – powiedział.
Najbardziej przejmujące słowa padły jednak chwilę później. Marcin Hakiel przyznał, że moment poznania prawdy był dla niego jednym z najtrudniejszych doświadczeń w życiu i odcisnął na nim ogromne piętno.
“Pamiętam, że byłem wtedy na spacerze nad morzem […], chyba z córką. Pamiętam ukłucie wewnątrz. Gniew to jest delikatne słowo. Myślę, że jakaś część mnie wtedy umarła, ale… narodziła się nowa. […] Mogę powiedzieć tyle, że nie polecam tego większości swoich wrogów, bo myślę, że jak się dowiadujesz, że ktoś, z kim naście lat prowadziłeś życie, coś kombinuje, to jest hardcore. Moją pierwszą myślą było: “To niemożliwe”” – wspomniał.
Choć od rozstania minęły już lata, najnowszy wywiad pokazuje, że emocje związane z zakończeniem małżeństwa wciąż nie wygasły całkowicie. Wiele wskazuje na to, że temat relacji Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela jeszcze długo będzie budził zainteresowanie opinii publicznej, a każde kolejne wyznanie jednej ze stron natychmiast wywoła lawinę komentarzy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Opole 2026: Agnieszka Woźniak-Starak zachwyciła widzów. Wszyscy mówią o jednym
Kogo częściej śledzicie – Kasię Cichopek czy Marcina Hakiela? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany
Emocje po finale „Farmy” nie gasną, a jedna z najbardziej wyrazistych uczestniczek ponownie znalazła się w centrum dyskusji. W szczerym wywiadzie opowiedziała o tym, co działo się po emisji programu, jak zniosła internetową krytykę i jakie ma plany na przyszłość. Jej słowa mogą zaskoczyć wielu widzów. Dowiedz się więcej!
Reality show „Farma” od lat wzbudza ogromne emocje i regularnie rozpala internetowe dyskusje. Widzowie śledzą nie tylko rywalizację uczestników, ale też ich relacje, konflikty i strategie, które często okazują się ważniejsze niż sama gra. Każdy sezon kończy się falą komentarzy, które długo nie pozwalają zapomnieć o uczestnikach.
Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci ostatniej edycji była Ewa Suarez, która od początku wzbudzała silne emocje. Jedni zarzucali jej zbyt konfrontacyjne podejście, inni twierdzili, że właśnie dzięki niej program zyskał tempo i wyrazistość. Niezależnie od opinii, trudno było przejść obok jej udziału obojętnie.
Po zakończeniu show Ewa Suarez udzieliła rozmowy Julicie Buczek z „Super Expressu”, w której opowiedziała o tym, jak wyglądała jej rzeczywistość po emisji programu. Jak przyznała, spotkała się z ogromną liczbą komentarzy, z których wiele miało bardzo krytyczny wydźwięk.
Z czasem jak podkreśla – przestała jednak śledzić internetowe opinie, bo zaczęły one mieć negatywny wpływ na jej samopoczucie. W jej ocenie hejt w programach tego typu jest czymś niemal naturalnym i nierozerwalnie związanym z popularnością. Zamiast się tym przejmować, postanowiła skupić się na dalszych krokach.
“Spotkałam się z negatywnymi komentarzami, oczywiście tak. Myślę nawet, że z tysiącami, tylko, że o ile na początku interesowałam się tymi komentarzami, o tyle na dalszym etap już przestałam, bo to nie prowadziło w sumie do niczego, więc negatywnych komentarzy, każdy z nas zgarnął tysiące, naprawdę, dziesiątki tysięcy podejrzewam i to było naturalne i w pewnym momencie to był proces, którego się nie dało zahamować” – mówiła podczas finału Ewa Suarez.
Jak zaznacza Ewa Suarez, nie pozwoliła, by krytyka ją zatrzymała. Wprost mówi, że popularność w reality show zawsze wiąże się z ogromną ekspozycją, a ta z kolei generuje zarówno wsparcie, jak i falę negatywnych opinii. Jej zdaniem kluczowe jest, by umieć się od tego odciąć.
“Oczywiście niczego, nic tak nie napędza tej popularności i tej rozpoznawalności i trzeba w taki sposób do tego podejść, ja w taki sposób do tego podeszłam, więc na pewno nie siedziałam i nie płakałam, bo to jest najgorsza możliwa droga, jaką można obrać” – dodała w tej samej rozmowie.
POLECAMY: Opole 2026: Agnieszka Woźniak-Starak zachwyciła widzów. Wszyscy mówią o jednym
Ewa Suarez poprowadzi nowy program w Polsacie?
W rozmowie uczestniczka wróciła także do finału programu i osób z produkcji, które zrobiły na niej wrażenie. Szczególne znaczenie miała dla niej obecność Edwarda Miszczaka, którego – jak przyznaje – od dawna obserwuje i ceni za jego telewizyjne projekty.
“Bardzo miło mnie zaskoczyła obecność pana Edwarda Mieszczaka, którego jestem prywatnie fanką, słuchałam jego ostatniego podcastu u Żurnalisty” – zdradziła.
Co ciekawe, Ewa Suarez nie ukrywa, że „Farma” była dla niej również ważnym krokiem zawodowym. Jak zdradziła, przed udziałem w programie otrzymała inną propozycję telewizyjną, z której świadomie zrezygnowała, wybierając udział w reality show.
“Przyznaję, żeby pójść na “Farmę” zrezygnowałam z programu telewizyjnego, który miałam prowadzić” – ujawniła.
Dziś patrzy na tę decyzję jako na element większej drogi, którą chce kontynuować. Jej ambicje sięgają dalej niż tylko udział w programach rozrywkowych – marzy o własnym formacie telewizyjnym i pracy po drugiej stronie kamery.
“Nie ukrywam, że takim moim kolejnym planem, moim kolejnym marzeniem jest to, żeby prowadzić swój program telewizyjny. Obecność pana Edwarda Miszczaka, mam nadzieję, że jest jakimś takim omenem pozytywnym i na pewno już zrobiłam kroki w tym kierunku” – powiedziała Ewa.
Nie wiadomo jeszcze, czy Ewa Suarez faktycznie pojawi się w nowej roli w telewizji. Jedno jest pewne – po „Farmie” zrobiło się o niej głośno, a jej dalsze kroki będą uważnie obserwowane przez widzów i media.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim znów na językach. Karolina Pajączkowska ujawnia kontrowersyjną historię
Chcielibyście zobaczyć Ewę w jakimś innym formacie telewizyjnym? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
Opole 2026: Agnieszka Woźniak-Starak zachwyciła widzów. Wszyscy mówią o jednym
Po znakomitym debiucie w roli gospodyni Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu Agnieszka Woźniak-Starak ponownie znalazła się w centrum uwagi. Tym razem nie tylko za sprawą profesjonalizmu i swobody na scenie, ale również stylizacji, która natychmiast przyciągnęła spojrzenia fotoreporterów i widzów. Internauci nie mają wątpliwości, że prezenterka stała się jedną z największych gwiazd tegorocznego festiwalu. Dowiedz się więcej i zobacz galerię zdjęć!
Agnieszka Woźniak-Starak przeżywa wyjątkowo intensywny czas zawodowy. Po latach pracy w TVN prezenterka wróciła do Telewizji Polskiej, a jej powrót szybko okazał się jednym z najgłośniejszych transferów medialnych ostatnich miesięcy. Widzowie ponownie mogą oglądać ją na antenie TVP, gdzie współprowadzi program „Pytanie na śniadanie” razem z Łukaszem Kadziewiczem.
Dla wielu fanów telewizji był to symboliczny powrót do miejsca, z którym przez lata była związana zawodowo. Choć Agnieszka Woźniak-Starak doskonale odnajduje się w porannym paśmie, tegoroczny Festiwal w Opolu okazał się dla niej zupełnie nowym wyzwaniem. Po raz pierwszy powierzono jej bowiem rolę jednej z głównych prowadzących koncerty podczas najważniejszego muzycznego wydarzenia w kraju.
Już pierwszego dnia festiwalu prezenterka zebrała mnóstwo pochlebnych opinii. Na scenie pojawiła się w efektownej różowej kreacji, która doskonale podkreślała jej elegancję i charakterystyczny styl. W mediach społecznościowych nie brakowało komentarzy zachwyconych widzów, którzy podkreślali, że takiej klasy i profesjonalizmu od dawna brakowało na antenie Telewizji Polskiej.
Internauci zwracali uwagę nie tylko na wygląd gospodyni, ale również na jej naturalność, poczucie humoru i doskonały kontakt z publicznością. Wielu komentujących pisało wprost, że Agnieszka Woźniak-Starak czuje się na scenie jak ryba w wodzie i sprawia wrażenie osoby stworzonej do prowadzenia wielkich wydarzeń na żywo.
POLECAMY: Skolim znów na językach. Pajączkowska ujawnia kontrowersyjną historię
Agnieszka Woźniak-Starak podbija serca widzów TVP?
Drugiego dnia festiwalu gwiazda ponownie zachwyciła stylizacją. Tym razem postawiła na zdecydowanie bardziej nowoczesny i odważny look. Prezenterka pojawiła się na czerwonym dywanie w efektownej sukni z czarnym gorsetowym topem bez ramiączek, który pięknie podkreślał sylwetkę.
Największe wrażenie robiła jednak transparentna dolna część kreacji. Delikatna tkanina została ozdobiona setkami błyszczących kryształków i połyskujących aplikacji. Całość prezentowała się niezwykle elegancko, a jednocześnie nowocześnie i bardzo światowo.
Stylizację uzupełniała subtelna biżuteria oraz klasyczne sandałki na obcasie. Agnieszka Woźniak-Starak postawiła również na naturalny makijaż i proste, rozpuszczone włosy, dzięki czemu całość zachowała lekkość i ponadczasowy charakter. Wielu obserwatorów uznało tę kreację za jedną z najciekawszych stylizacji całego festiwalu.
Warto przypomnieć, że tegoroczne Opole jest dla prezenterki szczególnie ważne. To pierwsza tak duża impreza muzyczna prowadzona przez nią po powrocie do TVP. Nic więc dziwnego, że każdy jej występ jest bacznie obserwowany zarówno przez widzów, jak i osoby związane z branżą medialną.
POLECAMY: Bagi z NOWĄ FUCHĄ w Polsacie? Takie plany ma Edward Miszczak
Drugi dzień festiwalu w Opolu. Kto występuje?
Tymczasem drugi dzień 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu zapowiada się niezwykle emocjonująco. O godzinie 20:00 rozpoczął się koncert „Premiery”, podczas którego o zwycięstwo walczą m.in. Kamil Bednarek, Andrzej Krzywy, Patrycja Markowska, Michał Wiśniewski, Kuba Szmajkowski, Vix.N, Maciej Skuba, Darya, Fabijański, Krzysztof Iwaneczko, Sargis oraz Jan Piwowarczyk.
Jednym z najważniejszych punktów wieczoru będzie także wyjątkowy recital Justyny Steczkowskiej, która świętuje jubileusz 30-lecia kariery artystycznej. Występ diwy polskiej sceny należy do najbardziej wyczekiwanych momentów całego festiwalu i już teraz budzi ogromne emocje wśród fanów.
Na tym jednak nie koniec atrakcji. O godzinie 22:15 rozpocznie się koncert „Hip-hop. Jedno podwórko 2”, podczas którego na scenie pojawią się m.in. Vienio, Kosi, donGURALesko, Fukaj, Zalia, Łona, Numer Raz, Ryfa Ri, Eldo, Grammatik, OG Kamka, Molesta Ewenement oraz Sarius.
Jedno jest pewne – jeśli pierwszy dzień festiwalu był zapowiedzią tego, co czeka widzów w kolejnych godzinach, Opole ponownie stanie się muzycznym centrum Polski. A Agnieszka Woźniak-Starak udowadnia, że nie tylko świetnie odnalazła się po powrocie do TVP, ale także błyskawicznie stała się jedną z największych gwiazd tegorocznego festiwalu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski znów w Opolu. Po występie ruszyła lawina komentarzy
Podoba Wam się styl Agnieszki Woźniak-Starak? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
moda2 dni temuOpole 2026: Doda skradła show? Widzowie zwrócili uwagę na jedno
-
news2 dni temuBarbara Bursztynowicz pogrążona w żałobie. Właśnie przekazała smutną wiadomość
-
news5 dni temuDoda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”
-
news4 dni temuRoxie Węgiel przekazała radosną nowinę. Gratulacji nie ma końca
-
news5 dni temuMacudzińska ODPOWIADA Pajączkowskiej po „Królowej Przetrwania”. Ostro?
-
news4 dni temuAnna Mucha zabrała głos ws. Cichopek. Padły nieoczekiwane słowa
-
news5 dni temuAndziaks i Ola Nowak gwiazdami programu „Girls of Warsaw”. Kiedy premiera?
-
news3 dni temuSkolim doczekał się odpowiedzi z ministerstwa: „Kim on de facto jest…”

Dodaj komentarz