Śledź nas

news

Marcin Prokop miał wypadek na planie „Mam talent!” – wypłynęło nagranie. Co się stało?

Opublikowano

w dniu

„Mam talent!” szykuje największą zmianę od lat. Powrót dawnego jurora, niecodzienne sytuacje na planie i kontrowersyjny incydent z Marcinem Prokopiem wywołały burzę wśród fanów. Dowiedz się więcej o kulisach najnowszego sezonu!

„Mam talent!” od lat pozostaje jednym z najważniejszych punktów ramówki TVN. Program przyciąga miliony widzów, a jego uczestnicy zdobywają sławę na całym rynku muzycznym i rozrywkowym – od wokalistów, tancerzy i iluzjonistów, po komików i akrobatów. Format udowodnił, że potrafi nie tylko bawić, ale też realnie zmieniać życie uczestników.

Dwa lata temu produkcja postanowiła zaskoczyć fanów. Do grona jurorów dołączyła Julia Wieniawa, a równolegle dokonano sensacyjnej zmiany w obsadzie – Marcin Prokop, dotychczas prowadzący, zasiadł za stołem jurorskim. To wywołało niemałe poruszenie i odświeżyło dynamikę programu.

Niekwestionowaną filarową postacią programu pozostaje Agnieszka Chylińska. Jej bezkompromisowe komentarze, emocjonalne reakcje i charyzma stały się znakiem rozpoznawczym „Mam talent!”. Widzowie dzielą się na tych, którzy ją uwielbiają, i tych, których styl drażni, ale jedno jest pewne – bez niej program byłby zupełnie inny.

Zmiany dotknęły także prowadzących. Po odejściu Agnieszki Woźniak-Starak nową współprowadzącą została Paulina Krupińska-Karpiel, co dla wielu było niemałym zaskoczeniem. Ta decyzja dodatkowo podgrzała atmosferę wokół najnowszej edycji programu.

Kilka dni temu odbyły się nagrania świątecznego odcinka „Mam talent!”, który zostanie wyemitowany w pierwszy dzień świąt o godz. 19:45. Na scenie pojawią się uczestnicy i zwycięzcy poprzednich edycji. Produkcja pokazuje, że nie boi się nowości i stale poszukuje sposobów na zaskakiwanie widzów.

Największym zaskoczeniem jest jednak powrót Agustina Egurroli do jury. Tancerz i choreograf zasiadał w edycjach od szóstej do dwunastej, a jego odejście z programu było wyjątkowo burzliwe. Po rozstaniu z TVN przeszedł do TVP, gdzie prowadził formaty takie jak „Dance Dance Dance” czy „You Can Dance. Nowa Generacja”.

POLECAMY: Beata Kozidrak nie ukrywa emocji przed świętami. Te słowa po walce o zdrowie łamią serce

Marcin Prokop miał wypadek na planie “Mam Talent”

Powrót Egurroli wzbudził ogromne emocje, tym bardziej że jego rozstanie z produkcją kilka lat temu było pełne kontrowersji. Media spekulowały o spalonych mostach i definitywnym końcu współpracy. Teraz jednak choreograf ponownie zasiadł przy stole jurorskim, a fani programu nie mogą się nadziwić tej decyzji.

Podczas nagrań doszło do niecodziennego incydentu z udziałem Marcina Prokopa, który na planie doznał kontuzji łokcia. Nagranie w mediach społecznościowych pokazało, jak prowadzący jest szyty przez medyka. Sam Prokop komentował sytuację z humorem, mówiąc:

Jeśli pytacie, co się stało, dlaczego zręczny medyk teraz będzie szył mi ranę w łokciu, to sprawa jest bardzo prosta. Dołączył do naszego składu Agustin i nie zawsze potrafimy sobie nasze różnice wyjaśnić w sposób werbalny. To ślady jego kłów jeszcze – powiedział Marcin Prokop.

Nagranie pokazało także reakcje Pauliny Krupińskiej-Karpiel, która była wyraźnie zaniepokojona stanem Prokopa:

Jeju, Ty masz to szyte. A gdzie rozwaliłeś? – spytała.

Nagranie skończyło się zabawnym pożegnaniem prowadzącego show:

Marcinie, żegnamy się z Tobą i mamy nadzieję, że to nie jest ostatnie pożegnanie – powiedział Pirowski.

Sytuację dodatkowo skomentował Jan Pirowski, który zauważył:

Odkąd w „Mam talent!” pojawił się Agustin Egurrola i Marcin Prokop w garderobie otworzył szwalnię. Za stołem jurorskim zaczęły bowiem obowiązywać dwie nowe zasady. Łokcie szeroko. Kolana nisko. W skrócie Jarocin 1984. Boys will be boys. Always – napisał na Instagramie.

Do jego komentarza odniosła się również Paulina Krupińska, dodając:

Takie atrakcje tylko w „Mam talent!”. Na jednym planie mamy „Szpital św. Anny” i „Trudne sprawy” – napisała z uśmiechem.

Choć sytuacja z Marcinem Prokopem i Agustinem Egurrolą z pewnością dostarczyły widzom sporo emocji, wszystko wskazuje na to, że to raczej żarty i humor twórców programu, które mają dodatkowo podkręcić atmosferę. Nie ulega jednak wątpliwości, że „Mam talent!” przeszedł prawdziwą rewolucję – powrót dawnego jurora, nowe zasady przy stole i nietypowe sytuacje zza kulis sprawiły, że o formacie znów jest głośno.

Produkcja udowodniła, że potrafi zaskakiwać, bawić i jednocześnie wywoływać lawinę spekulacji wśród fanów, a kolejny sezon zapowiada się bardziej emocjonująco niż kiedykolwiek wcześniej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Danilczuk po przerwie wróci do “Tańca z Gwiazdami”? Tancerz nareszcie ujawnił kulisy

Będziecie oglądać nową edycję “Mam Talent”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Marcin Prokop (fot. screen Instagram Jan Pirowski)
Marcin Prokop (fot. screen Instagram Jan Pirowski)
Marcin Prokop (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Julia Wieniawa, Marcin Prokop, Agnieszka Chylińska (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Agustin Egurrola (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Agustin Egurrola (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Włodzimierz Czarzasty UDERZA w Karola Nawrockiego. Zgadzacie się z jego słowami?

Opublikowano

w dniu

przez

Spór o Trybunał Konstytucyjny przybiera coraz ostrzejszy obrót, a polityczne emocje sięgają zenitu. Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej nie gryzł się w język i wymierzył mocne oskarżenia w Karola Nawrockiego, Jarosława Kaczyńskiego oraz innych przedstawicieli prawicy. Padły słowa, które z pewnością wywołają kolejną burzę. Dowiedz się więcej!

Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.

Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.

W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.

Następnie siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.

Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.

Do sprawy odniósł się również Karol Nawrocki, który opisał zajście jako próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa. W swoim oświadczeniu napisał: „Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”.

POLECAMY: Danuta Holecka ZALAŁA SIĘ ŁZAMI na antenie Republiki. Przykre?

Włodzimierz Czarzasty oskarża Karola Nawrockiego i zapowiada ruch prokuratury

W poniedziałek głos zabrał Włodzimierz Czarzasty, który zwołał konferencję prasową poświęconą sytuacji. Marszałek Sejmu rozpoczął wystąpienie od mocnej deklaracji dotyczącej przyszłości TK.

“Jesteśmy o krok od przywrócenia TK obywatelom. Zaczęło się tu, w Sejmie, od złożenia ślubowania przez wspaniałych sędziów. Wybitni i odważni prawnicy wzięli sprawy w swoje ręce. Skutecznie, a ta skuteczność w polityce codziennej oraz działaniu poszczególnych instytucji jest ważna. Zaufajmy prawu i tym wybitnym i odważnym sędziom” – zaczął.

Największe emocje wywołała wypowiedź marszałka, w której wymienił nazwiska prezydenta, prezesa PiS i innych polityków.

“Braun, Kaczyński, Nawrocki, wraz z przystawkami: Bąkiewiczem, Mentzenem, Bosakiem i Morawieckim zawiązali w sobotnią noc brunatną koalicję przeciw normalności, by nie oddać władzy w skorumpowanym TK” – stwierdził.

W dalszej części wystąpienia Czarzasty ponownie uderzył w dotychczasowe funkcjonowanie Trybunału.

“Trybunał Konstytucyjny przez ostatnie lata realizuje polityczne zamówienie polityków. PiS, Ziobry, Andrzeja Dudy, a teraz Karola Nawrockiego. Stał się ich partyjną przybudówką. To zjawisko ma twarze i nazwiska. Między innymi Stanisława Piotrowicza i Krystyny Pawłowicz” – stwierdził.

Kolejne słowa Włodzimierza Czarzastego dotyczyły już bezpośrednio prezydenta i jego otoczenia.

“Patron brunatnej koalicji Karol Nawrocki wie, że jeżeli Trybunał Konstytucyjny zacznie działać zgodnie z prawem, to powie mu, że prezydent nie jest królem i że ogranicza go Konstytucja. Wpisują się w to słowa medialnych sojuszników prezydenta, np. Rafała Ziemkiewicza skierowane do sędziego Macieja Berka. Cytuję: “Będziesz wisiał”. Państwo polskie nie może pozostawić takich słów bez reakcji. W związku z tym składam doniesienie do prokuratury” – zapowiedział Włodzimierz Czarzasty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Znany psycholog BRONI Filipa Chajzera i Bianki: „Nasze życie jest nudne”

Co uważacie o słowach Włodzimierza Czarzastego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Włodzimierz Czarzasty (fot. screen YouTube SEJM RP)
Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Polsat News)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Danuta Holecka ZALAŁA SIĘ ŁZAMI na antenie Republiki. Przykre?

Opublikowano

w dniu

przez

Danuta Holecka nie była w stanie ukryć emocji podczas relacji na żywo w TV Republika. Kiedy zgromadzeni przed Trybunałem Konstytucyjnym zaczęli skandować jej imię, prezenterka wyraźnie się wzruszyła. Dzień wcześniej doszło do głośnego incydentu z udziałem jej męża, który został zakuty w kajdanki podczas interwencji policji na cmentarzu. Dowiedz się więcej!

W poniedziałkowym wydaniu programu emitowanego w Telewizji Republika Danuta Holecka postanowiła wrócić do wydarzeń, które rozegrały się na warszawskim Służewie. Prezenterka przekonywała, że parkowanie przed cmentarzem nie wymagało żadnego specjalnego zezwolenia.

„Jestem winna państwu małe uzupełnienie, ponieważ nie musiałam mieć żadnego zezwolenia parafii, żeby parkować na wyznaczonych do tego miejscach przed cmentarzem. Parkują tam wszyscy, codziennie. Jestem tam prawie od dwóch lat i czterech miesięcy, każdego dnia. Nigdy takiej sytuacji nie było” — mówiła na antenie.

W dalszej części relacji Danuta Holecka przedstawiła własną wersję przebiegu policyjnej interwencji. Jak twierdziła, jej mąż wysiadł z samochodu, a funkcjonariusz próbował nakłonić go do ponownego zajęcia miejsca w pojeździe. Następnie miał zażądać dokumentów, których mężczyzna nie posiadał przy sobie.

„Mąż wysiadł z samochodu, a on zaczął go do tego samochodu wpychać, żeby wsiadał z powrotem. I dokumenty. Nie mam. Mąż już stał przy samochodzie i pan policjant: “Proszę się przedstawić”. Mąż do niego: “Człowieku, czego ty ode mnie chcesz? Ja chcę iść na cmentarz”. I pan zaczął go zakuwać. Kiedy ciągnął mu jedną rękę do tyłu, podeszłam i powiedziałam, jak się nazywam i jak się nazywa mój mąż” — relacjonowała.

Prezenterka nie kryła również pretensji dotyczących dalszego przebiegu zdarzenia. Według jej relacji policjanci nie chcieli zweryfikować danych po numerze rejestracyjnym, a sytuacja nie zakończyła się nawet wtedy, gdy na miejscu pojawił się ich syn. Miał on przynieść dokumenty ojca i potwierdzić jego tożsamość. Holecka przekonywała, że mimo tego jej mąż nadal pozostawał skuty.

„Gdy drugi raz siedział skuty, mówiłam, jak się nazywa mąż. Potem pan miał go rozkuć, kiedy przyszedł syn. Syn miał dokumenty, poświadczył, a mąż dalej siedział skuty. Tak wyglądała ta prawda. Nie mam powodów, żeby kłamać. Żadnych. Przepraszam państwa, ale byłam to państwu winna ” – mówiła.

POLECAMY: Znany psycholog BRONI Filipa Chajzera i Bianki: „Nasze życie jest nudne”

Jaka jest faktyczna wersja wydarzeń? [SZCZEGÓŁY]

Wersja przedstawiona przez Danutę Holecką nie pokrywa się jednak z wyjaśnieniami policji. Funkcjonariusze wskazują, że interwencja rozpoczęła się po wjechaniu samochodem w obszar objęty zakazem ruchu, a kierowca miał odmówić podania danych osobowych. Według mundurowych mężczyzna próbował również oddalić się z miejsca kontroli, dlatego zastosowano wobec niego kajdanki. Policja podkreśla, że działania nie miały związku z nazwiskiem zatrzymanego ani zawodową działalnością jego żony.

Sprawa nie zakończyła się na medialnych relacjach i wzajemnych oskarżeniach. Jak ustaliła Wirtualna Polska, policja skierowała już do sądu wniosek o ukaranie męża Danuty Holeckiej. Chodzi o niezastosowanie się do znaku drogowego oraz odmowę podania danych osobowych podczas interwencji. Mężczyzna podpisał protokół, nanosząc na nim własne uwagi. Ostateczne rozstrzygnięcie będzie należało do sądu.

Warto również przypomnieć, że cała sytuacja rozegrała się w szczególnym dla rodziny Danuty Holeckiej dniu. Małżonkowie odwiedzali grób swojego zmarłego syna, a interwencja policji przerodziła się w wydarzenie, które szybko stało się jednym z najgłośniejszych tematów w mediach. Telewizja Republika przedstawiała działania funkcjonariuszy jako brutalną represję, podczas gdy policja konsekwentnie podkreślała, że powodem kontroli było naruszenie przepisów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Syn Joanny Kołaczkowskiej przeszedł korektę płci. Tak zareagowała mama

Co uważacie o zachowaniu Holeckiej na wizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Danuta Holecka (fot. screen YouTube Telewizja Republika)
Danuta Holecka (fot. screen YouTube Telewizja Republika)
Danuta Holecka (fot. screen YouTube Telewizja Republika)
Danuta Holecka (fot. screen YouTube Telewizja Republika)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Znany psycholog BRONI Filipa Chajzera i Bianki: „Nasze życie jest nudne”

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i Bianka Chajzer znaleźli się pod lupą internautów, którzy nie przestają komentować ich małżeństwa. Szczególnie dużo emocji wywołuje dzieląca ich różnica wieku. W podcaście Kuby Wojewódzkiego padły słowa, które mogą dać do myślenia wszystkim krytykującym parę!

Małżeństwo Filipa Chajzera i Bianki Chajzer od początku wzbudza zainteresowanie. Prezenter i jego ukochana zdecydowali się na ślub w Krakowie zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu związku, a ich ceremonia szybko trafiła na medialne nagłówki. Dziś para coraz chętniej pokazuje wspólne życie w internecie, a zainteresowanie ich relacją wykorzystuje również do rozwijania nowych projektów.

Niedawno Filip Chajzer zapowiedział wspólne talk-show z żoną. Małżonkowie mają już za sobą trzy rozmowy podcastowe, podczas których odpowiadają na pytania internautów i odsłaniają kulisy swojego związku. Jednak obok zainteresowania ich wspólnymi przedsięwzięciami nieustannie pojawiają się również komentarze dotyczące prywatnego życia. Najwięcej emocji budzi fakt, że Bianka Chajzer jest od swojego męża młodsza o 21 lata.

Czy taka różnica wieku rzeczywiście powinna być powodem do krytyki? Właśnie to zagadnienie pojawiło się w podcaście „WojewódzkiWojewódzki”. Kuba Wojewódzki zaprosił do rozmowy Piotra Mosaka, psychologa znanego między innymi z programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Gość został zapytany o reakcje społeczeństwa na związek prezentera i jego żony. Odpowiedź była wyjątkowo bezpośrednia.

„Według mnie [problem] nie jest w tym, czy to jest Filip, czy ktokolwiek inny, tylko w tym, że my uwielbiamy się czepiać. Mamy tak słabe i kiepskie swoje życie, więc zajmujemy się cudzym i jeżeli możemy się czegoś “czepnąć” i wylać hejt, to to robimy” – stwierdził Piotr Mosak.

Co ciekawe, Piotr Mosak uważa, że w przypadku Filipa Chajzera i Bianki Chajzer nie miałoby większego znaczenia, gdyby sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.

„Gdyby ona była dwadzieścia lat starsza, byłoby to samo, bo ludzie wylewają hejt zawsze, jeżeli coś możemy nazwać, że nie jest standardowe. Każdą różnicę krytykujemy, każdą różnicę oceniamy” – dodał.

Według niego problemem nie jest konkretna konfiguracja wieku, ale sam fakt, że relacja odbiega od tego, co część osób uważa za normę.

POLECAMY: Syn Joanny Kołaczkowskiej przeszedł korektę płci. Tak zareagowała mama

Małżeństwo Filipa Chajzera wywołuje emocje. Terapeuta dosadnie odpowiedział krytykom

Psycholog zwrócił również uwagę na polską mentalność i historyczne doświadczenia, które jego zdaniem mogą mieć wpływ na sposób oceniania innych.

„Trzysta lat zaborów i wiele lat komuny powodują, że każdy, kto się wychyla w którąkolwiek stronę, jest już źle oceniany, już możemy go hejtować”- powiedział.

Z taką diagnozą częściowo polemizował Kuba Wojewódzki. Gospodarz podcastu zauważył, że sam hejt w obecnym znaczeniu jest mocno związany z internetem i anonimowością, która pozwala na publikowanie obraźliwych komentarzy bez bezpośredniej konfrontacji. Piotr Mosak zgodził się z tym spojrzeniem, rozwijając swoją myśl:

„Nie, bo hejt pojawił się z internetem, z anonimowością. W przyrodzie nie ma anonimowości. Anonimowość internetu stworzyła możliwość wyrzygiwania się na innych, odwracania uwagi od swojego kiepskiego życia i próby popsucia życia innym” – odpowiedział.

W dalszej części rozmowy Piotr Mosak wyjaśnił, jak jego zdaniem działa mechanizm umniejszania innym.

„Pokazują, że nasze życie jest nudne, słabe, kiepskie i żeby uciec od swojego, chcemy innych zrównać do siebie, chcemy innym powiedzieć: wcale nie jesteś taki fajny, wcale nie jesteś taka ładna, wcale nie jesteś taki mądry. Jesteś gruba, brzydka” – wyjaśniał.

Kuba Wojewódzki postanowił również osobiście odnieść się do osoby, która stała się obiektem internetowych ocen. Gospodarz podcastu zdradził, że zna Biankę Chajzer i nie dostrzega powodów, dla których miałaby być tak ostro krytykowana.

„Bianka, którą poznałem, jest szczupła, młoda i ładna” — powiedział, komplementując żonę prezentera Wojewódzki.

Ta wypowiedź stała się punktem wyjścia do kolejnej dosadnej riposty Piotra Mosaka.

„No to trzeba jej przywalić, że jest za młoda. Może jeszcze jest głupia. Wiesz, no zawsze się znajdzie powód. Dajcie nam człowieka, powód się znajdzie” – skwitował psycholog.

Cała rozmowa sprowadziła się do pytania, dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie cudzych relacji i wyborów. Filip Chajzer i Bianka Chajzer zdecydowali się budować wspólne życie, a ich związek nie musi odpowiadać wszystkim obserwatorom. Piotr Mosak w podcaście Kuby Wojewódzkiego postawił jednak znacznie szerszą diagnozę: czasami to nie osoby krytykowane są problemem, lecz ci, którzy za wszelką cenę szukają w nich powodów do ataku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Skiba zakpił z Nawrockiego. „Bokser z pałacu prezydenckiego”. Ma rację?

A Wy co uważacie o różnicy wieku w związku? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip i Bianka Chajzerowie (fot. screen Instagram Bianka Chajzer)
Piotr Mosak (fot. screen YouTube WojewódzkiWojewódzki)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Syn Joanny Kołaczkowskiej przeszedł korektę płci. Tak zareagowała mama

Opublikowano

w dniu

przez

Adam Kołaczkowski zdecydował się na wyjątkowo osobiste wyznanie, które poruszyło widzów „Dzień dobry TVN”. W rozmowie z Dorotą Wellman opowiedział o swojej tożsamości, przebytej tranzycji i relacji z mamą, która przez lata była dla niego ogromnym wsparciem. Jego słowa pokazują, jak wyglądała ich więź z dala od sceny i kabaretowych występów!

Adam Kołaczkowski pojawił się w „Dzień dobry TVN”, gdzie w rozmowie z Dorotą Wellman poruszył bardzo osobisty temat swojej tożsamości płciowej. Syn zmarłej Joanny Kołaczkowskiej otwarcie opowiedział o procesie tranzycji i doświadczeniach, które towarzyszyły mu w tym okresie. Jak przyznał, mówienie o tych sprawach przed kamerami nie jest dla niego łatwe. Mimo to zdecydował się na szczerość, pokazując widzom niezwykle intymną część swojego życia.

„Ciężko jest mówić na głos, że przeszedłem korektę płci, że jestem transpłciowy, bo to kompletnie nic dla mnie nie znaczy. Mama mnie wspierała. Wiadomo, że to było też niełatwe i to są lata dochodzenia do różnych punktów akceptacji siebie nawzajem” – wyznał Adam Kołaczkowski.

Jego słowa zwróciły uwagę na to, jak długim i wymagającym procesem może być wzajemne zrozumienie oraz akceptacja. Nie ukrywał przy tym, że sama publiczna rozmowa o tranzycji stanowi dla niego pewne wyzwanie.

Syn Joanny Kołaczkowskiej podkreślił również, że z biegiem czasu temat jego tożsamości przestał odgrywać szczególną rolę w codziennym życiu rodziny.

„W ostatnich kilku latach to przestało mieć znaczenie w naszym życiu. Nawet trudno powiedzieć, że mnie wspierała, bo to wsparcie opierało się na byciu moją mamą” – dodał.

To właśnie w tym zdaniu szczególnie mocno wybrzmiała jego perspektywa. Nie opisywał wsparcia jako czegoś wyjątkowego czy nadzwyczajnego, lecz jako naturalną część relacji między matką a synem.

POLECAMY: Krzysztof Skiba zakpił z Nawrockiego. „Bokser z pałacu prezydenckiego”. Ma rację?

Syn Joanny Kołaczkowskiej przeszedł tranzycję. Nie ukrywa, jak wspierała go mama

W rozmowie z Dorotą Wellman Adam Kołaczkowski wrócił także do wspomnień związanych z codziennym życiem Joanny Kołaczkowskiej. Publiczność przez lata znała ją przede wszystkim jako niezwykle energiczną, charyzmatyczną i pełną ekspresji artystkę kabaretową. Jej sceniczny temperament sprawiał, że potrafiła przyciągać uwagę i rozbawiać tysiące widzów. Jak jednak podkreślił jej syn, prywatna Joanna Kołaczkowska była zupełnie inną osobą niż ta, którą oglądano na scenie.

„Wchodząc na scenę, wchodziła już w taką meta-rolę kobiety na scenie, która nie była do końca zgodna z nią, bo ona, jak już wiadomo, była bardzo nieśmiała, niezbyt odważna. Ludzi to bardzo zaskakuje i dziwi” – wyznał Adam Kołaczkowski.

Syn Joanny Kołaczkowskiej nie ograniczył się jednak wyłącznie do wspomnień o jej charakterze. Opowiedział również o zwyczajnych, domowych sytuacjach, które najlepiej oddawały atmosferę ich rodzinnego życia. Jak przyznał, jego mama nie przepadała za gotowaniem, a jeśli już pojawiała się w kuchni, najczęściej przygotowywała proste potrawy.

„Nie lubiła gotować. Zazwyczaj, jak gotowała, to jednogarnkowe potrawki” — zdradził.

Przyznał, że w ich domu, podobnie jak w wielu innych rodzinach, zdarzały się konflikty i nieporozumienia.

„Była super mamą. Wiadomo, że wkurzaliśmy się na siebie, bo były codzienne problemy, ale koniec końców była super mamą. Dbała o mnie najbardziej na świecie i zawsze mogłem się jej poradzić” – powiedział wzruszony.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Krupa ostro do Donalda Tuska: „ZŁAŹ Z DROGI”. Popieracie jej słowa?

Jak wspominacie Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Adam Kołaczkowski (fot. screen TVN.pl)
Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością