Wokalista o rodzinnej tragedii.

19 listopada do księgarni trafiła autobiografia Marka Piekarczyka pt. ,,Zwierzenia kontestatora”. Kilka dni temu w sieci pojawiło się kilka fragmentów rozmowy Marka i Leszka Gnoińskiego.

W rozmowie rzece trener Voice of Poland opowiedział o wielu prywatnych sprawach, zawodowych potyczkach, ale także tragedii jaka spotkała go i jego ówczesną żonę Ewę. Niewielu wie, że lider TSA w wieku 27 lat stracił syna, który zmarł w wyniku zaniedbania przez personel szpitala.

Michał urodził się trochę wcześniej i włożyli go do inkubatora – wspomina lider TSA. Tej samej nocy, z soboty na niedzielę, zmarł. Po prostu zrobili sobie imprezkę na oddziale i nie dopilnowali. Potem nie mogłem zobaczyć swojego dziecka, takie były głupie czasy. Musiałem przekupić gościa, który w prosektorium zbija trumny. Dałem mu 50 złotych i otworzył trumnę. Piękny, wspaniały, cudowny chłopczyk. Śliczne rysy, długie palce, wyglądał jak anioł. Na pogrzebie sam niosłem tę małą trumienkę. Chciałem im zrobić sprawę sądową, ale gdy nad grobem powiedziałem “odpuszczamy naszym winowajcom”, wybaczyłem im. Po pogrzebie Ewa powiedziała, że teraz nic już nas nie łączy i mogę ją zostawić, ale pobraliśmy się. Po ślubie znów chciała zajść w ciążę i pojawił się Maciek.Między nami było fajnie, nie kłóciliśmy się.– czytamy

Wzruszające wyznanie.

Zobacz również: Autobiografia Marka Piekarczyka – wywiad rzeka ,,Zwierzenia kontestatora” w sprzedaży!

piekarczyk 2

Zdj – Screen z Facebooka/Marek Piekarczyk


Nie ma więcej wpisów