Kiedy pewnego majowego popołudnia, podczas powrotu z uczelni odebrałam telefon i usłyszałam „cześć dziewczyny, dzwonię z Nudli Knorr…”, pomyślałam, że to żart. Co my możemy mieć wspólnego z Nudlami Knorr?! Żaden dowcip to jednak nie był, lecz zaproszenie na koncert Ellie Goulding zorganizowany właśnie przez tę znaną wszystkim markę. Fankami Ellie nigdy nie byłyśmy, jednak nasz wrodzony koncertoholizm wziął górę i zapraszenie oczywiście przyjełyśmy.

Jak się szybko okazało koncert został zorganizowany dla prawdziwych nudlożerców, którzy dzięki zakupieniu knorrowego makaronu i odrobiny szczęścia wygrali zaproszenie na koncert brytyjskiej artystki. Oprócz fanów nudlElli na imprezę zostało zaproszonych też sporo gwiazd. Organizatorki, na miesiąc przed imprezą zdradziły nam że, niektóre „gwiazdy” poprosiły o aż 10 zaproszeń dla siebie i swoich przyjaciół. My także miałyśmy wizję tego, że zabieramy ze sobą swoich przyjaciół i bliskich (włącznie z ciocią z Niemiec i sąsiadką z czwartego piętra), ale ostatecznie wykazałyśmy się skromnością. To znaczy ja zabrałam ze sobą Karolinę, a Karolina mnie.

Wizja zamkniętego koncertu Ellie, dla tak ograniczonej ilości osób, okazała się wielkim „bumem”. Na 2 godziny przed koncertem od klubu Palladium, daleko, wzdłuż pasażu Wiecheckiego wił się długi wężyk ludzi. Niektórzy trzymali w ręku wejściówkę, inni nimi handlowali do ostatniej chwili.

Szybko powędrowałyśmy specjalnym vipowskim wejściem dla vipów i udałyśmy się do naszej vipowskiej kanciapy 😉 Z racji, że owa kanciapa znajdowała się na sporym balkonie, widok na scene był bardzo zachęcający 🙂

10553508_1454423891476067_5724000252287155610_n

Jak na vipowskie rarytasy przystało, na wcześniej wspomnianym balkonie czekały już stoły zastawione pysznym jedzeniem (ku zdziwieniu nie serwowano nudli Knorr ;)) oraz kilka barów. W tym wypadku przy zepsutej klimatyzacji, barek z zimnymi napojami okazał się przystanią, której nie miałyśmy ochoty na dłużej opuszczać.

Wśród zaproszonych gości pojawiła się całkiem pokaźna ekipa gwiazd, zaczynając od Eweliny Lisowskiej, Agnieszki Szulim, Maffashion, Natalii Klimas, poprzez Klaudię Halejcio, Mariusza Totoszko, Marcelinę Zawadzką, Paulinę Sykut –Jeżynę czy też wielkiego fana Ellie – Dawida Kwiatkowskiego, z którym miałyśmy przyjemność bawić się przez cały koncert.

10549710_1454427551475701_5590588055126450442_o

A teraz do rzeczy – z rękami, nogami i wszystkim, co się tylko da położyć na sercu, pomijając oczywiście Marsów, pamiętny CLMF ze Snoop Doggiem i Crystal Fighters, jeszcze na żadnym koncercie się tak świetnie nie bawiłyśmy. To była prawdziwa impreza, podczas której tańczyłyśmy i śpiewałyśmy ile tylko sił w nogach i gardle! Koncert Ellie poprzedzony był suportem Kasi Popowskiej. Co nas zdziwiło – fani zgodnie śpiewali jej piosenki i widać, że fantastycznie się bawili, mimo, że jej muzyka jest tak różna od muzyki elektronicznej blond Brytyjki. Jak dla nas – to był bardzo przyjemny dla ucha support, na którym można było się trochę pobujać, nie męcząc się przy tym zanadto, dzięki czemu miałyśmy siłę na szaleństwo podczas występu głównej gwiazdy wieczoru 😉

Koncert rozpoczął się od utworu Figure 8. Fantastyczne wejście, na scenie pojawiła się drobna blondynka, czarując nas swą niebywałą barwą głosu, a mężczyzn seksowną figurą i ruchami.Petarda! Byłyśmy zaskoczone, że ta drobna dziewczyna naprawdę ma tak anielski głos, a na żywo śpiewa jeszcze lepiej niż na płycie!

Kolejny utwór, który usłyszałyśmy to Ritual. Kolejny utwór = kolejne zaskoczenie. Ciało samo rwało się do tańca, nie było opcji żeby wystać w miejscu. Wcześniej nie do końca rozumiałam, za co ludzie tak ją kochają, ale teraz już wiem, że zdobyła ich serca przede wszystkim swoją energią.

Największa radość nastąpiła po usłyszeniu klasyków, czyli Starry eyed, I need your love, Burn, Anything could happened czy też Light. Dzięki stacjom radiowym mogłyśmy przy tych kawałkach trochę więcej pośpiewać 😉 Oprawa muzyczna, oświetlenie, image i wokal Ellie były dopięte na ostatni guzik. Pełen profesjonalizm, zero fałszu, zero pomyłek – nie było miejsca na tego typu rzeczy. Jedyny minus? Wokalistka nie miała tak dobrego kontaktu z publiką, jakiego nauczył nas Jared Leto. Ale rozumiemy, wybaczamy. Przecież nie każdy artysta musi wołać ze sceny, że kocha pierogi i nazywać się np kiełbasą.

Dzisiaj, na prawie tydzień po tym cudownym koncercie uświadomiłyśmy sobie, że chyba stałyśmy się prawdziwymi fankami Ellie 🙂
Z tego miejsca dziękujemy pięknie Nudlom Knorr za zaproszenie! Knorrowych nudli jeść nie zaczniemy, mamy z kolei nadzieję, że Ellie odwiedzi nasze skromne, polskie progi jeszcze nie raz! 😉


Nie ma więcej wpisów