Śledź nas

news

Odważne zwierzenia Pauliny Młynarskiej – dziennikarka wydała książkę, w której zdradziła wiele sekretów… nie tylko swoich!

Czterdzieści pięć lat, jedno dziecko, cztery śluby, dwie emigracje, dwadzieścia pięć przeprowadzek. Dziennikarka, felietonistka i feministka Paulina Młynarska, dla przyjaciół Lola, podsumowuje swoje doświadczenia w książce “Poradnik na błędach”. – Wreszcie czuję się dobrze we własnym życiu. Rozliczyłam się z błędami i… jestem gotowa popełniać nowe! – mówi w Twoim STYLU.

Do tej pory książki pisałaś w duetach, a teraz sama, bo…

Wiesz, gdyby ktoś mnie 20 lat temu zapytał, co najbardziej chciałabym w życiu robić, odpowiedziałabym: mieszkać w Kościelisku i pisać książki. Ale od razu bym siebie skarciła: gdzie tam! Ja? Pisać? Długo nie czułam się na siłach.

Ale przecież wyrastałaś w takim domu! Tata Wojciech Młynarski, mistrz słowa, mama Adrianna Godlewska, aktorka. Od dziecka byłaś uczona sztuki narracji. Uśmiałam się, czytając, jak ciebie, wówczas czterolatkę, która opowiadała coś powoli i się zacukała, poganiali: puentuj wreszcie!

Ale pamiętaj też, że latami wypominano, że nie mam matury ani studiów. Uznałam jednak, że teraz już mogę podpisać coś tylko swoim nazwiskiem.

Co takiego się stało?

Po prostu od jakiegoś czasu czuję się dobrze w swoim życiu. Zadziałały trzy rzeczy. Mam za sobą udaną, wreszcie doprowadzoną do końca terapię. Po drugie, na lepsze zmieniło mnie macierzyństwo. Po trzecie medytacja, poświęcam więcej uwagi życiu duchowemu.

Czekaj, po kolei. Co znaczy mieć skończoną terapię?

Wielu ludzi już po kilku sesjach ma wrażenie, że wszystkiego się dowiedzieli. Uważają, że terapia zakończona, bo wcześniej byli w ciemnym pokoju i obijali się o ściany, a teraz mają zapalone światło i widzą. Ja też tak miewałam. Ale tym razem nie tylko pozapalałam światła, ale także posprzątałam, umyłam szyby, wyniosłam śmieci.

To metafora, a tak konkretnie?

Przychodzi moment, że – jak mówią górale na Podhalu – “cas brać się do zycia”. Nie rozpamiętujesz starych błędów. Mało tego, czujesz się gotowa popełnić nowe. Dla mnie najważniejsze okazało się chyba to, że odkryłam, jak odróżnić chorobliwe “rozdawanie siebie”, do którego miałam skłonność, od bezinteresownego dzielenia się z ludźmi. Wiem, że mogę się angażować np. w obronę praw kobiet, ale już nie w opiekę nad osobą uzależnioną. Taka wiedza umacnia.

To teraz “punkt macierzyństwo”. Twoja córka – owoc młodzieńczej miłości – ma dziś 22 lata, z czego od 21 i pół wychowujesz ją sama. Bez litości dla siebie mówisz, że wcześniej byłaś durna, chwiejna, maniakalno-depresyja i leniwa, a Ala nauczyła cię trzymać pion. Aż tak?

Zostałam matką przedwcześnie i bez planu. To Ala tak naprawdę była i jest moją nauczycielką życia. Właściwie dorastałyśmy razem. Dzięki niej nauczyłam się myśleć, a nie tylko reagować, kierując się impulsami. Chociaż nieraz fundowałam jej turbulencje związane z moim życiem osobistym. W Warszawie, w Paryżu, w Kościelisku…

To ma związek z wprowadzonym przez ciebie żartobliwym określeniem “matka składana”?

W latach 70. gdzieś na Helu rodzice kupili wietnamską matę plażową, na której był napis z błędem: “matka składana”. Uśmialiśmy się, ale słowo weszło do domowego języka. A ja potem wymyśliłam sobie, że jestem właśnie taką matką składaną.

Czyli?

–  Mata albo stolik plażowy to są takie rzeczy, które – mimo że dość chwiejne i prowizoryczne – dobrze pełnią swoją funkcję. A w międzyczasie możne je złożyć i odstawić. Ja, gdy tylko mogłam, “składałam” swoje macierzyństwo i odstawiałam w kąt. Inaczej bym zwariowała. Byłam młodą dziewczyną, która chciała szaleć, romansować, pracować. Nie rezygnowałam z uciech, dlatego często zabierałam Alę ze sobą. A ona była nauczona, że wszędzie trzeba zachowywać się na tyle miło, żeby dalej chcieli nas zapraszać. Od dziecka jest dyplomatką, z każdym umie się dogadać. A ja dzięki temu, że byłam matką składaną, a nie umęczoną matką Polką, swoją młodość wycisnęłam do ostatniej kropli, zjadłam każdy okruszek i wylizałam talerz.

Mam wrażenie, że pisząc, bardzo się odsłaniasz. Bez oporu opowiadasz o terapii, o trudnym dzieciństwie, mężach, współuzależnieniu, depresji, traumach. Nawet o długoletniej walce z trądzikiem.

– Nie wiem, czy aż tak bardzo się odsłoniłam. Sprawy intymne pozostały intymne. Myślę raczej, że pisząc tę książkę, byłam uczciwa. A dobór tematów był intuicyjny. Ich wspólnym mianownikiem jest niezależność. Ona była i jest dla mnie bardzo ważna. Także ta finansowa.

Opowiadasz, że momentami klepałaś biedę. Trudno uwierzyć. Zwłaszcza gdy zaznaczasz, że wywodzisz się z zamożnego domu

– Ale wyszłam z tego domu, mając 16 lat, i nigdy nie chciałam prosić rodziców o pomoc. Zwłaszcza że zwiałam do Paryża – z planem zrobienia kariery filmowej – wbrew ich woli. U nas w rodzinie zresztą nie było takiego zwyczaju, żeby rodzice “przepieszczali” dzieci finansowo. Chociaż owszem, kiedy było już naprawdę ciężko – akurat Ala szła wtedy do pierwszej klasy – tata dał mi w prezencie dom. Puciówkę w Kościelisku, w której mieszkam dziś. Ale już utrzymać się musiałam – i chciałam – zawsze sama.

Dużo uwagi poświęcasz kobietom, które finansowo wiszą na mężczyznach. Dla mnie zaskakujące, bo nie znam takich osób.

Bo mieszkasz w Warszawie i masz znajome, które pracują. Ale wystarczy wyjechać w Polskę… Spotkałam wiele kobiet, które muszą się uśmiechać do męża o stówę. Jedna mówiła mi, że jej karierą jest małżeństwo: pracuje za wygodny dom, dobre auto, luksusowe wakacje i że nie poradziłaby sobie sama. A mąż? Ona nie wie nawet, czy go kocha, czy wykorzystuje. Uważam, że to, by kobieta miała własne pieniądze, jest cholernie ważne.

Dla mnie najsmutniejsze zdania książki to: “neurotyczny świat twórców, w którym wyrosłam, przerażał mnie. Mam problem z odbiorem sztuki, za dużo wiem o życiu artystów, żeby się nią cieszyć”.

To prawda. Za dużo widziałam, słyszałam o ciemnej stronie osób, które występują w kinie, telewizji. Mam świadomość, ile ta “sztuka” ich kosztuje i ich rodziny. Trudno wymagać od bogów z Olimpu, żeby podcierali tyłki maluchom. W takich rodzinach jak moja sprawowanie opieki nad małoletnimi dziećmi nie należało do priorytetów. Mnie wychowywała nasza niania Hela, była moją zakazaną miłością, po cichu marzyłam, żeby być jej córką.

Skoro o dzieciństwie – w książce umieszczasz dwie bajki. Po co?

Bo odkryłam tam postaci, które są mi bardzo bliskie. I nie chodzi o Kopciuszka czy Śnieżkę, pasywną królewnę, która leży w szklanej trumnie i czeka na pocałunek. Wiesz, miałam fioła na punkcie Królowej Śniegu w pięknym przekładzie Iwaszkiewicza. Babcia czytała mi ją w kółko. Ale dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że najbardziej podoba mi się w tej bajce nie Gerda, ale Mała Rozbójniczka. Niebezpieczna, ale wielkoduszna i szczera. Na pewno nie wyrośnie na lalę, która czeka na mydłkowatego księciunia. To ja! Też jestem dzikuską i trochę odludkiem.

A druga bohaterka – Kudła?

Postać z pięknej staropolskiej bajki. Leniwa dziewczyna, której się nic nie chce. Ani zadbać o porządek w chacie, ani – jak sama nazwa wskazuje – o fryzurę. Ale jest sprytna, dowcipna i z fantazją.

Jak ty?

Słowo “Kudła” ze mną zostało. Także dlatego, że jest synonimem domowego rozmemłania. Zwłaszcza kiedy dużo piszę i orientuję się, że już wieczór, a ja tkwię przed komputerem w szlafroku, ze skołtunionymi włosami. Gdy w takich chwilach pojawia się w drzwiach moja przyjaciółka Becia, rzuca: “O, Kudła w pełnej krasie! Pracujesz?”.

Ale ty wołasz: “Kudły wszystkich krajów, łączcie się. Macie prawo być leniwe, potargane, siwe, grube i obwisłe. Miłość księcia was nie stworzy, a jej brak nie unicestwi”. Nie bez kozery mówisz o sobie “feministyczny zakapior”.

To jest coś, co przywiozłam z Francji razem ze szpilkami i przepisem na świetny winegret. Kiedy tam mieszkałam jako nastolatka, zaraziłam się tą “francuską” chorobą i nie chcę się z niej leczyć. Więcej, ja chcę nią zarażać. Dlatego zawsze chętnie angażuję się w manify. Czuję, że w trudnych sprawach trzeba pomagać kobietom, zwłaszcza biednym. Najeździłam się jako reporterka po wioskach w Małopolsce, napatrzyłam na prawdziwe dramaty. W Mieście Kobiet też przerabialiśmy niełatwe sytuacje. Bogate i znane panie z telewizji zawsze sobie poradzą. A biedna kobieta z trójką dzieci i pensją minimalną? Uważam, że obowiązkiem nas, właśnie tych pań z TV, jest reprezentowanie kobiet mniej uprzywilejowanych i walka o ich prawa.

Wracając do pogodniejszych tematów: wyszła na jaw historia, jak nie zostałaś “żoną dla Australijczyka”. Taki ognisty romans, a na Pudlu nic nie było.

Bo mówię o tym pierwszy raz. Simona poznałam parę lat temu w Grecji. Wspaniały człowiek, pracuje w parku narodowym. Ja go nazywam “erudytą przyrody”, bo umie rozpoznać każdą roślinkę, każde zwierzę. Piękny romans, który będę wspominać do końca życia. Próbowaliśmy być razem na odległość, przez ponad dwa lata spotykaliśmy się w połowie drogi, czyli w Azji. Ale te 15 tysięcy kilometrów okazało się przeszkodą nie do pokonania. Każde z nas jest tak wrośnięte w swoje życie prywatne i zawodowe, że nie sposób tego pogodzić z byciem razem.

À propos facetów: uśmiałam się, kiedy wspominasz, jak młody chłopak próbował cię uwodzić pytając, czy podobał ci się Alchemik Paulo… Koleho(!!!).

Przeciwstawiam się mitowi, że młody kochanek odmładza kobietę. Wiem też na pewno, że nie chciałabym znów mieć 20 czy 30 lat. Zwłaszcza że dziś wyglądam i czuję się lepiej niż kiedyś.

Zaskoczyłaś mnie odważnymi “wyznaniami anonimowej celebrytki”, która żyje w terrorze wyglądu, a i tak co chwilę zalicza – o zgrozo! – tak zwaną modową wpadkę.

Kiedy jestem w Warszawie, żyję w kołowrocie makijażu i demakijażu. Paznokcie, fryzura, sukienki wybierane na wizję przez stylistki… Ale poza nagraniami odpuszczam. Miałam jednak taki okres w życiu, kiedy wygląd był dla mnie bardzo ważny. Na jakiś czas poddałam się nawet dyktaturze ścianki. Uważałam, że muszę chodzić na imprezy i pozować, żeby promować program, który prowadziłam. I wiesz co? Okazało się, że to nie ma znaczenia. Mało tego, na zdjęciach sprzed kilku lat ta cała zbroja – umalowana twarz, zrobiona fryzura, szpilki, sukienki – przykrywa wielki smutek i rozkład życia osobistego.

Nigdy nie pokazać słabości?

Tak byłam nauczona. Wiesz, że ja ze wszystkich związków wychodziłam z walizką w ręku, dzieckiem za rękę, czerwoną szminką na ustach i potrząsając grzywą? Miało być z godnością. I było.

Przepraszasz byłych mężów: “mieliście swoje za uszami, ale to ja nie mogłam z Wami wytrzymać”. Dziś już masz do tego dystans. To widać w humorystycznych komentarzach, np. że po rozstaniu nabywałaś “zestaw Syzyf” do nowego, wynajmowanego mieszkania.

Czyli zestaw krzeseł, po które jechałam do Ikei. Te wściekle różowe krzesła, które żadną miarą nie dawały się złożyć, były alegorią mojego losu. Co podokręcałam, to się rozwaliło. Dlatego nazwałam je: “zestaw Syzyf”.

Piszesz: mój bilans to czterdzieści pięć lat, jedno dziecko, cztery śluby, dwadzieścia pięć przeprowadzek, dwie emigracje i trzy kariery. Myślisz, że to już daje ci mandat, żeby udzielać rad?

Myślę raczej, że mamy prawo błądzić, mylić się, źle wybierać. Nie musimy być idealne. Przeżyłam ileś pouczających historii. I po prostu mam nadzieję, że komuś dodadzą otuchy. I może trochę rozbawią.

Źródło: Twój Styl/ www.styl.pl/ Joanna Nojszewska/Fot. screen z facebooka

news

Doda mówi stop nienawiści – kto poparł jej apel?

Głośny apel, jaki wystosowała Doda do artystów miał zachęcić gwiazdy do wzięcia udziału w projekcie przeciwko nienawiści i hejtowi. Kto odpowiedział na apel artystki?

Przejęta śmiercią Pawła Adamowicza Doda wystosowała apel, w którym nawołuje innych do zaprzestania nienawiści. Poruszona artystka wystosowała na swoim Instagramie apel do innych celebrytów, proponując zorganizowanie wspólnego wydarzenia, które miałoby służyć walce z hejtem i mową nienawiści. 

HOT NEWS – Poruszona Doda wyciąga rękę na zgodę – koniec kłótni z…

Kto odpowiedział na apel Dody? Jak podaje All About Music, osobą, którą najbardziej zainteresował pomysł Dody był Grzegorz Hyży. Podobno artyści pracują już nad wspólnym projektem. Kto jeszcze poparł apel, jaki zamieściła na swoim Instastory Doda? All About Music donosi, że projekt poparli m.in. Dawid KwiatkowskiIwona WęgrowskaMargaretNatalia SzroederNosowskaHonorata SkarbekArtur Chamski, Kasia Cerekwicka oraz Cleo.

ZOBACZ – “Murem za Owsiakiem” – te gwiazdy dołączyły do apelu!

Z pewnością z takim składem Doda stworzy coś naprawdę wielkiego. Pora zatem uzbroić się w cierpliwość i czekać na pierwsze informacje odnośnie organizowanego przez nią wydarzenia. Jak podkreśla sama artystka – zapowiada się całkiem niezły koncert.

Foto. Screen Instagram Doda 

 

Kontynuuj czytanie

news

Jerzy Owsiak dostanie pokojowego Nobla?

jerzy owsiak
Ta wiadomość to prawdziwy hit. Czy Jerzy Owsiak zostanie laureatem Pokojowej Nagrody Nobla?

Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, to postać, którą Polacy darzą ogromną sympatią. Od prawie trzydziestu lat wraz ze swoimi współpracownikami stoi za wielkim dziełem, jakim niewątpliwie jest WOŚP. Według informacji podanych przez portal warszawawpigulce.pl, ma on szansę aby zostać laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.

HOT NEWS – “Murem za Owsiakiem” – te gwiazdy dołączyły do apelu!

Nominację złożył poseł z klubu Kukiz’15, Andrzej Kobylarz. Polityk zwrócił się w tej sprawie do komitetu norweskiego, który wniosek przyjął. To już kolejna taka szansa – wcześniej podobne nominacje składali Joanna Schmidt oraz prof. Adam Grzegorczyk. Czy tym razem Jurek Owsiak zdobędzie nagrodę?

SPRAWDŹ – Wzruszający apel Bieniuka do Jurka Owsiaka. Inkubator od WOŚP uratował jego syna 

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to fenomen na skalę światową. Wystarczy spojrzeć na reakcje ludzi po tym, jak Jerzy Owsiak ogłosił, że rezygnuje z funkcji prezesa fundacji. Akcja “Murem za Owsiakiem” zjednoczyła tysiące Polaków. Wszystko więc wskazuje na to, że nic nie jest tu wykluczone. Trzymamy kciuki! 

Kontynuuj czytanie

news

Jakub Kucner doradza Jonkiszowi w sprawach sercowych!?

kucner

Jakub Kucner radzi jak utrzymać związek!

Już przed świętami pojawiły się informacje, że Marcelina Zawadzka i Rafał Jonkisz są razem. Jakub Kucner zna ich oboje i przyznaje, że był szczerze zdziwiony, gdy usłyszał tę wiadomość. Jeżeli są razem szczęśliwi, życzy im jak najlepiej. 

HOT NEWS- Ania Deko o współpracy z Hyżym! Był surowy?

Jakub uważa, że różnica wieku nie ma znaczenia, jeżeli ludzie się naprawdę kochają. Marcelina ma 29 lat, a Rafał jest 8 lat młodszy! Najważniejsze, żeby to był prawdziwy związek, a nie tylko wymysł dla kilku artykułów w mediach. On wróży im jak najlepiej i mocno trzyma kciuki.

Jakie rady miałby dla Rafała? Jakub zdradza w wywiadzie!

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Kolejna gorąca gwiazda rozebrała się dla Playboya!

Fot. Akpa

Kontynuuj czytanie

news

Bezpośrednia Majka Jeżowska na temat… facetów – koniecznie zobacz!

Majka Jeżowska postanowiła wypowiedzieć się na temat mężczyzn. Co ciekawego ma do powiedzenia artystka?

Jakich mężczyzn lubi Majka Jeżowska? Piosenkarka szczerze przyznaje, że mężczyźni, którzy są w jej typie nie pasowaliby do konkursu Mister Polski. Mimo to artystka szczerze przyznaje, że nieraz była oczarowana urodą przystojnych młodych mężczyzn.

HOT NEWS – Majka Jeżowska wspiera WOŚP z Modnym Tatą! Co przygotowali!

Jeżowska zauważa także, że współcześni faceci, którzy uczęszczają na siłownię, często nie mają przez to czasu dla swoich partnerek. Dla niej samej takie zachowanie byłoby sporą przeszkodą, ponieważ, jak wyznaje:

A ja wolę kiedy facet rzeczywiście adoruje mnie, jest przy mnie, patrzy mi w oczy i niekoniecznie musi mieć tutaj rozbudowaną klatę, nie wiadomo jak.

Majka Jeżowska wypowiedziała się także w imieniu kobiet, podkreślając, że współczesne kobiety są na tyle niezależne i wymagające, że nie wystarczy im sama obecność mężczyzny w ich życiu. Aby kobieta była szczęśliwa powinna wiedzieć, że jej życiowy partner zna jej oczekiwania i chce je spełniać. 

ZOBACZ – Jeżowska TO przygotowała na 40-lecie pracy twórczej! Przebije Kozidrak?

Jak stwierdza Majka Jeżowska kobiety oczekują od mężczyzn przede wszystkim zainteresowania i umiejętności wysłuchania tego, co one mają do powiedzenia. Artystka podkreśla, że mężczyźni przyzwyczajeni do siedzenia non stop przed telewizorem i nie zwracający uwagi na swoje kobiety nie mają tutaj szans. Panowie muszą się zatem bardziej postarać… 

 

Kontynuuj czytanie

HITY