news
Odważne zwierzenia Pauliny Młynarskiej – dziennikarka wydała książkę, w której zdradziła wiele sekretów… nie tylko swoich!
Czterdzieści pięć lat, jedno dziecko, cztery śluby, dwie emigracje, dwadzieścia pięć przeprowadzek. Dziennikarka, felietonistka i feministka Paulina Młynarska, dla przyjaciół Lola, podsumowuje swoje doświadczenia w książce “Poradnik na błędach”. – Wreszcie czuję się dobrze we własnym życiu. Rozliczyłam się z błędami i… jestem gotowa popełniać nowe! – mówi w Twoim STYLU.
Do tej pory książki pisałaś w duetach, a teraz sama, bo…
– Wiesz, gdyby ktoś mnie 20 lat temu zapytał, co najbardziej chciałabym w życiu robić, odpowiedziałabym: mieszkać w Kościelisku i pisać książki. Ale od razu bym siebie skarciła: gdzie tam! Ja? Pisać? Długo nie czułam się na siłach.
Ale przecież wyrastałaś w takim domu! Tata Wojciech Młynarski, mistrz słowa, mama Adrianna Godlewska, aktorka. Od dziecka byłaś uczona sztuki narracji. Uśmiałam się, czytając, jak ciebie, wówczas czterolatkę, która opowiadała coś powoli i się zacukała, poganiali: puentuj wreszcie!
– Ale pamiętaj też, że latami wypominano, że nie mam matury ani studiów. Uznałam jednak, że teraz już mogę podpisać coś tylko swoim nazwiskiem.
Co takiego się stało?
– Po prostu od jakiegoś czasu czuję się dobrze w swoim życiu. Zadziałały trzy rzeczy. Mam za sobą udaną, wreszcie doprowadzoną do końca terapię. Po drugie, na lepsze zmieniło mnie macierzyństwo. Po trzecie medytacja, poświęcam więcej uwagi życiu duchowemu.
Czekaj, po kolei. Co znaczy mieć skończoną terapię?
– Wielu ludzi już po kilku sesjach ma wrażenie, że wszystkiego się dowiedzieli. Uważają, że terapia zakończona, bo wcześniej byli w ciemnym pokoju i obijali się o ściany, a teraz mają zapalone światło i widzą. Ja też tak miewałam. Ale tym razem nie tylko pozapalałam światła, ale także posprzątałam, umyłam szyby, wyniosłam śmieci.
To metafora, a tak konkretnie?
– Przychodzi moment, że – jak mówią górale na Podhalu – “cas brać się do zycia”. Nie rozpamiętujesz starych błędów. Mało tego, czujesz się gotowa popełnić nowe. Dla mnie najważniejsze okazało się chyba to, że odkryłam, jak odróżnić chorobliwe “rozdawanie siebie”, do którego miałam skłonność, od bezinteresownego dzielenia się z ludźmi. Wiem, że mogę się angażować np. w obronę praw kobiet, ale już nie w opiekę nad osobą uzależnioną. Taka wiedza umacnia.
To teraz “punkt macierzyństwo”. Twoja córka – owoc młodzieńczej miłości – ma dziś 22 lata, z czego od 21 i pół wychowujesz ją sama. Bez litości dla siebie mówisz, że wcześniej byłaś durna, chwiejna, maniakalno-depresyja i leniwa, a Ala nauczyła cię trzymać pion. Aż tak?
– Zostałam matką przedwcześnie i bez planu. To Ala tak naprawdę była i jest moją nauczycielką życia. Właściwie dorastałyśmy razem. Dzięki niej nauczyłam się myśleć, a nie tylko reagować, kierując się impulsami. Chociaż nieraz fundowałam jej turbulencje związane z moim życiem osobistym. W Warszawie, w Paryżu, w Kościelisku…
To ma związek z wprowadzonym przez ciebie żartobliwym określeniem “matka składana”?
– W latach 70. gdzieś na Helu rodzice kupili wietnamską matę plażową, na której był napis z błędem: “matka składana”. Uśmialiśmy się, ale słowo weszło do domowego języka. A ja potem wymyśliłam sobie, że jestem właśnie taką matką składaną.
Czyli?
– Mata albo stolik plażowy to są takie rzeczy, które – mimo że dość chwiejne i prowizoryczne – dobrze pełnią swoją funkcję. A w międzyczasie możne je złożyć i odstawić. Ja, gdy tylko mogłam, “składałam” swoje macierzyństwo i odstawiałam w kąt. Inaczej bym zwariowała. Byłam młodą dziewczyną, która chciała szaleć, romansować, pracować. Nie rezygnowałam z uciech, dlatego często zabierałam Alę ze sobą. A ona była nauczona, że wszędzie trzeba zachowywać się na tyle miło, żeby dalej chcieli nas zapraszać. Od dziecka jest dyplomatką, z każdym umie się dogadać. A ja dzięki temu, że byłam matką składaną, a nie umęczoną matką Polką, swoją młodość wycisnęłam do ostatniej kropli, zjadłam każdy okruszek i wylizałam talerz.
Mam wrażenie, że pisząc, bardzo się odsłaniasz. Bez oporu opowiadasz o terapii, o trudnym dzieciństwie, mężach, współuzależnieniu, depresji, traumach. Nawet o długoletniej walce z trądzikiem.
– Nie wiem, czy aż tak bardzo się odsłoniłam. Sprawy intymne pozostały intymne. Myślę raczej, że pisząc tę książkę, byłam uczciwa. A dobór tematów był intuicyjny. Ich wspólnym mianownikiem jest niezależność. Ona była i jest dla mnie bardzo ważna. Także ta finansowa.
Opowiadasz, że momentami klepałaś biedę. Trudno uwierzyć. Zwłaszcza gdy zaznaczasz, że wywodzisz się z zamożnego domu
– Ale wyszłam z tego domu, mając 16 lat, i nigdy nie chciałam prosić rodziców o pomoc. Zwłaszcza że zwiałam do Paryża – z planem zrobienia kariery filmowej – wbrew ich woli. U nas w rodzinie zresztą nie było takiego zwyczaju, żeby rodzice “przepieszczali” dzieci finansowo. Chociaż owszem, kiedy było już naprawdę ciężko – akurat Ala szła wtedy do pierwszej klasy – tata dał mi w prezencie dom. Puciówkę w Kościelisku, w której mieszkam dziś. Ale już utrzymać się musiałam – i chciałam – zawsze sama.
Dużo uwagi poświęcasz kobietom, które finansowo wiszą na mężczyznach. Dla mnie zaskakujące, bo nie znam takich osób.
– Bo mieszkasz w Warszawie i masz znajome, które pracują. Ale wystarczy wyjechać w Polskę… Spotkałam wiele kobiet, które muszą się uśmiechać do męża o stówę. Jedna mówiła mi, że jej karierą jest małżeństwo: pracuje za wygodny dom, dobre auto, luksusowe wakacje i że nie poradziłaby sobie sama. A mąż? Ona nie wie nawet, czy go kocha, czy wykorzystuje. Uważam, że to, by kobieta miała własne pieniądze, jest cholernie ważne.
Dla mnie najsmutniejsze zdania książki to: “neurotyczny świat twórców, w którym wyrosłam, przerażał mnie. Mam problem z odbiorem sztuki, za dużo wiem o życiu artystów, żeby się nią cieszyć”.
– To prawda. Za dużo widziałam, słyszałam o ciemnej stronie osób, które występują w kinie, telewizji. Mam świadomość, ile ta “sztuka” ich kosztuje i ich rodziny. Trudno wymagać od bogów z Olimpu, żeby podcierali tyłki maluchom. W takich rodzinach jak moja sprawowanie opieki nad małoletnimi dziećmi nie należało do priorytetów. Mnie wychowywała nasza niania Hela, była moją zakazaną miłością, po cichu marzyłam, żeby być jej córką.
Skoro o dzieciństwie – w książce umieszczasz dwie bajki. Po co?
– Bo odkryłam tam postaci, które są mi bardzo bliskie. I nie chodzi o Kopciuszka czy Śnieżkę, pasywną królewnę, która leży w szklanej trumnie i czeka na pocałunek. Wiesz, miałam fioła na punkcie Królowej Śniegu w pięknym przekładzie Iwaszkiewicza. Babcia czytała mi ją w kółko. Ale dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że najbardziej podoba mi się w tej bajce nie Gerda, ale Mała Rozbójniczka. Niebezpieczna, ale wielkoduszna i szczera. Na pewno nie wyrośnie na lalę, która czeka na mydłkowatego księciunia. To ja! Też jestem dzikuską i trochę odludkiem.
A druga bohaterka – Kudła?
– Postać z pięknej staropolskiej bajki. Leniwa dziewczyna, której się nic nie chce. Ani zadbać o porządek w chacie, ani – jak sama nazwa wskazuje – o fryzurę. Ale jest sprytna, dowcipna i z fantazją.
Jak ty?
– Słowo “Kudła” ze mną zostało. Także dlatego, że jest synonimem domowego rozmemłania. Zwłaszcza kiedy dużo piszę i orientuję się, że już wieczór, a ja tkwię przed komputerem w szlafroku, ze skołtunionymi włosami. Gdy w takich chwilach pojawia się w drzwiach moja przyjaciółka Becia, rzuca: “O, Kudła w pełnej krasie! Pracujesz?”.
Ale ty wołasz: “Kudły wszystkich krajów, łączcie się. Macie prawo być leniwe, potargane, siwe, grube i obwisłe. Miłość księcia was nie stworzy, a jej brak nie unicestwi”. Nie bez kozery mówisz o sobie “feministyczny zakapior”.
– To jest coś, co przywiozłam z Francji razem ze szpilkami i przepisem na świetny winegret. Kiedy tam mieszkałam jako nastolatka, zaraziłam się tą “francuską” chorobą i nie chcę się z niej leczyć. Więcej, ja chcę nią zarażać. Dlatego zawsze chętnie angażuję się w manify. Czuję, że w trudnych sprawach trzeba pomagać kobietom, zwłaszcza biednym. Najeździłam się jako reporterka po wioskach w Małopolsce, napatrzyłam na prawdziwe dramaty. W Mieście Kobiet też przerabialiśmy niełatwe sytuacje. Bogate i znane panie z telewizji zawsze sobie poradzą. A biedna kobieta z trójką dzieci i pensją minimalną? Uważam, że obowiązkiem nas, właśnie tych pań z TV, jest reprezentowanie kobiet mniej uprzywilejowanych i walka o ich prawa.
Wracając do pogodniejszych tematów: wyszła na jaw historia, jak nie zostałaś “żoną dla Australijczyka”. Taki ognisty romans, a na Pudlu nic nie było.
– Bo mówię o tym pierwszy raz. Simona poznałam parę lat temu w Grecji. Wspaniały człowiek, pracuje w parku narodowym. Ja go nazywam “erudytą przyrody”, bo umie rozpoznać każdą roślinkę, każde zwierzę. Piękny romans, który będę wspominać do końca życia. Próbowaliśmy być razem na odległość, przez ponad dwa lata spotykaliśmy się w połowie drogi, czyli w Azji. Ale te 15 tysięcy kilometrów okazało się przeszkodą nie do pokonania. Każde z nas jest tak wrośnięte w swoje życie prywatne i zawodowe, że nie sposób tego pogodzić z byciem razem.
À propos facetów: uśmiałam się, kiedy wspominasz, jak młody chłopak próbował cię uwodzić pytając, czy podobał ci się Alchemik Paulo… Koleho(!!!).
– Przeciwstawiam się mitowi, że młody kochanek odmładza kobietę. Wiem też na pewno, że nie chciałabym znów mieć 20 czy 30 lat. Zwłaszcza że dziś wyglądam i czuję się lepiej niż kiedyś.
Zaskoczyłaś mnie odważnymi “wyznaniami anonimowej celebrytki”, która żyje w terrorze wyglądu, a i tak co chwilę zalicza – o zgrozo! – tak zwaną modową wpadkę.
– Kiedy jestem w Warszawie, żyję w kołowrocie makijażu i demakijażu. Paznokcie, fryzura, sukienki wybierane na wizję przez stylistki… Ale poza nagraniami odpuszczam. Miałam jednak taki okres w życiu, kiedy wygląd był dla mnie bardzo ważny. Na jakiś czas poddałam się nawet dyktaturze ścianki. Uważałam, że muszę chodzić na imprezy i pozować, żeby promować program, który prowadziłam. I wiesz co? Okazało się, że to nie ma znaczenia. Mało tego, na zdjęciach sprzed kilku lat ta cała zbroja – umalowana twarz, zrobiona fryzura, szpilki, sukienki – przykrywa wielki smutek i rozkład życia osobistego.
Nigdy nie pokazać słabości?
– Tak byłam nauczona. Wiesz, że ja ze wszystkich związków wychodziłam z walizką w ręku, dzieckiem za rękę, czerwoną szminką na ustach i potrząsając grzywą? Miało być z godnością. I było.
Przepraszasz byłych mężów: “mieliście swoje za uszami, ale to ja nie mogłam z Wami wytrzymać”. Dziś już masz do tego dystans. To widać w humorystycznych komentarzach, np. że po rozstaniu nabywałaś “zestaw Syzyf” do nowego, wynajmowanego mieszkania.
– Czyli zestaw krzeseł, po które jechałam do Ikei. Te wściekle różowe krzesła, które żadną miarą nie dawały się złożyć, były alegorią mojego losu. Co podokręcałam, to się rozwaliło. Dlatego nazwałam je: “zestaw Syzyf”.
Piszesz: mój bilans to czterdzieści pięć lat, jedno dziecko, cztery śluby, dwadzieścia pięć przeprowadzek, dwie emigracje i trzy kariery. Myślisz, że to już daje ci mandat, żeby udzielać rad?
– Myślę raczej, że mamy prawo błądzić, mylić się, źle wybierać. Nie musimy być idealne. Przeżyłam ileś pouczających historii. I po prostu mam nadzieję, że komuś dodadzą otuchy. I może trochę rozbawią.
Źródło: Twój Styl/ www.styl.pl/ Joanna Nojszewska/Fot. screen z facebooka
news
WonerS i Tomasz Lubert w „Pytaniu na Śniadanie”. Co łączy autora hitów Dody i 17-letniego wokalistę, który podbija sieć?
Nie od dziś wiadomo, że muzyka łączy pokolenia. W czwartkowy poranek gośćmi „Pytania na Śniadanie” byli Tomasz Lubert, twórca największych przebojów Dody oraz Szymon Woner, czyli popularny WonerS. Od roku razem współpracują, a 17-letni wokalista idzie jak burza. Nastolatek wypuszcza hit za hitem, podbijając serwisy streamingowe i social media.
17-letni dziś WonerS w show-biznesie działa niemal od dziecka. Debiutował jako dziewięciolatek i od tego momentu konsekwentnie podąża ścieżką muzycznej kariery. Ma na swoim koncie takie hity jak: „Choć, dam Ci znak”, „Perfekcyjna”, „Góralski weekend” w duecie z Kordianem, „Zanim odejdziesz”, „Baby” czy „Daj mi serce” we współpracy z Malubą. Ambitny wokalista nieustannie rozwija się i wypuszcza coraz lepsze kawałki, które zdobywają setki tysięcy, a nawet miliony wyświetleń w serwisie YouTube i innych streamingach, a na Tik Toku stają się viralami. Nic dziwnego, że zainteresowało się nim również „Pytanie na Śniadanie”, gdzie na kanapie gościł razem z Tomaszem Lubertem. W śniadaniówce opowiadali o wspólnych przedsięwzięciach muzycznych.
Jakie relacje mają WonerS i Tomasz Lubert?
WonerS od roku współpracuje z kompozytorem i gitarzystą, który swego czasu założył i wypromował takie zespoły jak Virgin, Video i Volver. Obaj artyści są zadowoleni ze wspólnych projektów. Mimo że dzieli ich spora przepaść wiekowa, znaleźli wspólny język i zaprzyjaźnili się. – Tomek ma imponujący dorobek artystyczny. To fantastyczne, że ktoś, kto pracował z największymi gwiazdami w Polsce współpracuje również ze mną, a na dodatek jest świetnym, zawsze pomocnym człowiekiem i super kumplem. Spędzamy ze sobą sporo czasu przy okazji koncertów. Mogę śmiało powiedzieć, że Tomek jest moim „ziomem”. Jak pracujemy, czy rozmawiamy nie czuję żadnego dystansu związanego ze sporą różnicą wieku – mówi Szymon. – Najczęściej gadamy o piłce nożnej, ale przede wszystkim muzykujemy, podgrywamy coś na gitarze. Interesują mnie instrumenty, chociaż przyznam, że wolę skupiać się głównie na wokalu, nad którym regularnie pracuję – dodaje WonerS. Tomek Lubert od samego początku widzi ogromny potencjał w Szymonie. W czasach, kiedy większość młodzieży nie garnie się ani do nauki ani do pracy, WonerS jest przykładem nie tylko zdolnego, ale i poukładanego nastolatka, który nie spoczywa na laurach i każdy dzień poświęca na pracę nad swoim wokalem oraz tworzenie własnych kompozycji. Oczywiście nadal korzysta z rad i pomocy kolegów z branży, którzy nie szczędzą pozytywnych słów na jego temat. – Współpracujemy od ponad roku i z uznaniem patrzę, na postępy, które Szymon robi w muzyce i jak chętnie uczy się nowych rzeczy. Bardzo mu kibicuję. Zresztą mam taką zasadę, że pracuję z ludźmi, którzy się rozwijają i w których widzę potencjał, że w przyszłości osiągną sukcesy. Cieszę się, że w dzisiejszych czasach Internetu i AI, jest jeszcze młodzież, która ma realne zainteresowania i pasję do tego, co robi. Mam nadzieję, że ten zapał nigdy mu nie minie – opowiada Tomek Lubert.
ZOBACZ TAKŻE: Ten refren chodzi po głowie non stop! „Góralski weekend” już uzależnia
WonerS wydaje drugą płytę w przeciągu roku!
WonerS to popularny wokalista młodego pokolenia, który gra koncert za koncertem. W kwietniu 2025 roku wydał debiutancką płytę, zatytułowaną „MELOPOP”, a już 5 czerwca, zaledwie rok po premierze poprzedniej, ukaże się jego drugi album, pt. „Ciepło Zimno”. Krążek można nabyć na stronie gwiazdora, a tych, którzy zdecydują się go nabyć w preorderze czekają dodatkowe bonusy. Większość weekendów ma zajęte, bo koncertuje, grając zarówno w klubach, jak i gromadząc tłumy pod sceną, podczas występów plenerowych.
Przypomnijmy sobie ostatni klip WonerSa.




Fot. archiwum prywatne
Tekst: SM
news
Piotr Rubik na wózku inwalidzkim. Co się stało? [FOTO]
Nowe życie w USA miało być spokojnym etapem dla Piotra Rubika i jego rodziny, jednak najnowsze zdjęcie opublikowane przez jego żonę wywołało falę niepokoju. Internauci natychmiast zaczęli dopytywać, co się stało i czy wszystko jest w porządku. Dowiedz się więcej!
Od lata 2023 roku Agata Rubik i Piotr Rubik mieszkają w Miami, gdzie rozpoczęli zupełnie nowy rozdział swojego życia. Przeprowadzka była szeroko komentowana w mediach i szybko stała się jednym z najgłośniejszych wydarzeń w świecie polskich celebrytów, a decyzja o wyjeździe za ocean wzbudziła wiele emocji.
Nowa codzienność Agaty Rubik i Piotra Rubika od początku budzi ogromne zainteresowanie fanów, którzy chętnie śledzą ich życie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Para regularnie pokazuje kulisy życia w Stanach Zjednoczonych, dzieląc się zarówno zwykłymi chwilami, jak i bardziej wyjątkowymi momentami.
Szczególnie aktywna w sieci jest Agata Rubik, która niemal każdego dnia publikuje relacje na Instagramie. Na jej profilu pojawiają się zdjęcia i nagrania ukazujące życie rodzinne, wychowanie dzieci oraz codzienne sytuacje, które często spotykają się z dużym odzewem obserwatorów.
Nie brakuje tam zarówno treści pełnych emocji i wzruszeń, jak i lżejszych, humorystycznych momentów. Dzięki temu fani mają poczucie bliskości z rodziną i mogą na bieżąco obserwować, jak wygląda ich życie w Miami.
POLECAMY: Pola Wiśniewska opublikowała wymowny wpis. To aluzja do Michała?
Piotr Rubik porusza się na wózku inwalidzkim
Tym razem jednak jeden z opublikowanych materiałów wywołał prawdziwe poruszenie. Agata Rubik zamieściła zdjęcie, na którym widać Piotra Rubika siedzącego na wózku inwalidzkim przed szpitalem, co natychmiast zaniepokoiło internautów.
Widok uśmiechniętego, ale znajdującego się w takiej sytuacji artysty mógł zaniepokoić wielu obserwatorów, którzy oglądali relację Agaty Rubik i zaczęli zastanawiać się, co dokładnie się wydarzyło.
Na szczęście Agata Rubik szybko rozwiała wszelkie wątpliwości, wyjaśniając, z czym zmaga się jej mąż i co dokładnie wydarzyło się tego dnia.
„Uśmiechnięty pacjent gotowy do zabrania do domu. Po dwóch miesiącach walki z rwą kulszową, dziś w końcu celowany zastrzyk w kręgosłup. Oby to był przełom” – napisała Agata.
Jak wynika z jej relacji, Piotr Rubik od dłuższego czasu zmagał się z dolegliwościami bólowymi związanymi z rwą kulszową, które znacząco utrudniały jego codzienne funkcjonowanie. Wykonany zabieg ma przynieść ulgę i być przełomowym momentem w procesie leczenia.
W ostatnim czasie o Agacie Rubik i Piotrze Rubiku było głośno także z innego powodu. W mediach pojawiły się doniesienia, że para miała otrzymać propozycję udziału w jesiennej edycji programu „Taniec z Gwiazdami”. Jak jednak wynika z dostępnych informacji, Agata Rubik i Piotr Rubik nie zdecydowali się na udział w show, głównie ze względu na swoje obecne życie w Miami. Ich córki uczą się tam i rozwijają, co sprawia, że przeprowadzka do Polski na czas programu byłaby dużym wyzwaniem.
“Mieliśmy zaproszenie do jesiennej edycji, ale to byłoby bardzo trudne logistycznie. Szczerze mówiąc, bardzo żałuję, bo to świetny program i być może trochę poprawiłabym swoje taneczne ruchy. Może jeszcze kiedyś się uda” – wyznała ostatnio Agata Rubik.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowe fakty ws. Bagiego ujrzały światło dzienne. Zaskoczeni?
Żałujecie, że Rubikowie nie wezmą udziału w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
news
Pola Wiśniewska opublikowała wymowny wpis. To aluzja do Michała?
Kolejna odsłona życia prywatnego Michała Wiśniewskiego ponownie trafia na nagłówki mediów. Tym razem chodzi o rozstanie, które artysta sam zdecydował się ogłosić publicznie, zanim zrobiły to plotki. Od tego momentu każda jego wypowiedź oraz aktywność Poli Wiśniewskiej w mediach społecznościowych są analizowane i interpretowane przez internautów, którzy dopatrują się w nich nowych znaczeń i możliwych odniesień do zakończonej relacji. Dowiedz się więcej, co teraz napisała!
W połowie marca Michał Wiśniewski opublikował na Instagramie nagranie, w którym poinformował, że rozstał się ze swoją ukochaną, co następnie zostało potwierdzone przez samą zainteresowaną w osobnym oświadczeniu. Informacja szybko obiegła media i ponownie skierowała uwagę opinii publicznej na życie prywatne jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów w Polsce.
Michał Wiśniewski od lat pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego show-biznesu, a jego wizerunek sceniczny oraz działalność muzyczna sprawiły, że stał się osobą stale obecną w przestrzeni medialnej. Równocześnie jego życie prywatne od dawna budzi ogromne zainteresowanie, często większe niż same projekty artystyczne.
Relacje uczuciowe Michała Wiśniewskiego wielokrotnie trafiały na pierwsze strony portali i magazynów, tworząc historię pełną intensywnych emocji i dynamicznych zwrotów akcji. Artysta brał ślub aż osiem razy, z czego pięć razy deklarował miłość „aż po grób”, co tylko podsycało zainteresowanie jego życiem osobistym.
W przeszłości kolejne związki Michała Wiśniewskiego często kończyły się publicznymi rozstaniami, które natychmiast stawały się tematem szerokich dyskusji w mediach i internecie. Każda taka sytuacja generowała falę komentarzy, analiz i spekulacji, które na długo utrzymywały się w przestrzeni publicznej.
Tym razem jednak Michał Wiśniewski zdecydował się przejąć kontrolę nad narracją i samodzielnie poinformować o zakończeniu małżeństwa. W opublikowanym oświadczeniu podkreślił, że jego celem było ucięcie plotek i uniknięcie dalszych nieporozumień medialnych wokół tej sytuacji.
Artysta zaznaczył, że nie chce pozostawiać miejsca na domysły i interpretacje, które mogłyby narastać wokół jego życia prywatnego. Jego wypowiedź miała charakter wyraźnego komunikatu informacyjnego, a nie emocjonalnego komentarza.
“Oświadczenia są po to, by uciąć spekulacje na przyszłość. To nie jest żadne tłumaczenie. To jest stwierdzenie po prostu faktu. Nie udało mi się uratować mojego małżeństwa, więc zanim wszyscy napiszą o tym, mówię o tym sam” – powiedział w połowie marca lider Ich Troje.
W swoim oświadczeniu Michał Wiśniewski zwrócił również uwagę na kwestie rodzinne, prosząc media oraz obserwatorów o ostrożność w komentowaniu sytuacji ze względu na dobro jego dzieci.
“To jest jedyny komentarz. Zdaję sobie sprawę, że to jest państwa praca i z tego żyjecie, żeby to komentować, ale bardzo serdecznie, gorąco państwa proszę ze względu na dwójkę moich małoletnich dzieci o wstrzemięźliwość w opiniach do czasu zakończenia postępowania. Z całego serca dziękuję i co mogę powiedzieć? Trzymam za moją jeszcze żonę i za siebie kciuki, żebyśmy przez to przeszli jak najmniej poranieni. Dziękuję bardzo” – zakończył wypowiedź.
POLECAMY: Michał Piróg dołącza do gwiazd Polsatu? Właśnie dostał nową fuchę
Wymowny wpis Poli Wiśniewskiej. Co ma na myśli?
W kolejnych dniach po ogłoszeniu rozstania atmosfera wokół sprawy nie uspokoiła się, a wręcz przeciwnie – w mediach społecznościowych zaczęto jeszcze uważniej śledzić aktywność zarówno Michała Wiśniewskiego, jak i jego byłej partnerki. Internauci analizują każdy ich wpis, doszukując się w nim możliwych odniesień do zakończonej relacji i próbując łączyć pojedyncze wypowiedzi w większą całość.
Pola Wiśniewska, która po ślubie z liderem Ich Troje rozwinęła swoją działalność w sieci jako influencerka, od dawna dzieli się z obserwatorami codziennością oraz przemyśleniami na różne tematy. Po informacji o rozstaniu jej publikacje zaczęły być jednak odbierane przez część internautów w zupełnie inny sposób – jako potencjalne, ukryte komentarze do sytuacji prywatnej.
W jednym z najnowszych wpisów Pola Wiśniewska zamieściła słowa, które szybko stały się przedmiotem dyskusji w sieci:
„Ludzie, którzy nie potrafią się komunikować, uważają, że wszystko jest kłótnią. Ludzie, którym brakuje odpowiedzialności, uważają, że wszystko jest atakiem” – napisała.
Cała sytuacja pokazuje, że rozstanie Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej przestało być wyłącznie prywatną sprawą, a stało się kolejnym medialnym tematem żyjącym własnym rytmem w internecie. Mimo że oboje starają się tonować przekaz i unikać dodatkowych komentarzy, zainteresowanie ich relacją wciąż pozostaje bardzo duże.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jan Pirowski zabrał głos ws. 10-latka. Co działo się po półfinale „Mam Talent”?
Jak myślicie, co miała na myśli Pola Wiśniewska? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Michał Piróg dołącza do gwiazd Polsatu? Właśnie dostał nową fuchę
Jeszcze niedawno zamykał ważny rozdział w swojej telewizyjnej karierze, a dziś znów zaskakuje widzów nowym kierunkiem. Michał Piróg wraca na ekran w zupełnie innej odsłonie i wygląda na to, że tym razem postawił na coś, czego mało kto się spodziewał. Dowiedz się więcej!
Kilka miesięcy temu Michał Piróg pożegnał się z TVN, z którym przez lata był silnie związany. Jako tancerz, choreograf i osobowość telewizyjna zyskał ogromną popularność dzięki programowi „You Can Dance – Po prostu tańcz!”, gdzie dał się poznać jako wymagający, ale empatyczny juror, potrafiący dostrzec potencjał w młodych uczestnikach.
Z czasem stał się jedną z kluczowych postaci stacji, współtworząc od 2010 roku „Top Model”. Dla wielu uczestników był nie tylko prowadzącym, ale także wsparciem i motywatorem, a widzowie trudno wyobrażali sobie program bez jego charakterystycznej energii i komentarzy.
Informacja o jego odejściu była dużym zaskoczeniem dla fanów. W mediach społecznościowych podziękował za 25 lat pracy w TVN, podkreślając, że był to wyjątkowy etap w jego życiu, ale jednocześnie nadszedł czas na nowe wyzwania i otwarcie kolejnego rozdziału.
“Nadszedł ten moment by to powiedzieć . Dziękuję za wspólne 25 lat! To czas wspaniałej przygody oraz niesamowitej podróży w stacji TVN. Podróży którą poprowadziła mnie nieznaną i ekscytująca drogą. Podjąłem jednak decyzje, że nadszedł czas na nowe. Zamykam skrzynie pełną skarbów i otwieram szeroko okno na nowe i nieznane” – pisał wówczas na Instagramie.
POLECAMY: Paulina Smaszcz UDERZA w Edwarda Miszczak. Padły mocne słowa
Michał Piróg nową gwiazdą Polsatu?
Jak się teraz okazuje, Michał Piróg nie zniknął z telewizji na długo. Już teraz wiadomo, że pojawi się na antenie Polsatu, co dla wielu widzów może być sporym zaskoczeniem po jego niedawnym rozstaniu z TVN.
Tancerz wystąpi w najnowszym odcinku programu „Bez pudru, czyli Kabaret Plus”. Informację tę ogłosił w mediach społecznościowych, publikując nagranie, na którym towarzyszą mu Michał Czernecki i Michał Paszczyk.
„Trzy Michały. Łatwo nie będzie – napisał w poście.”
Również Telewizja Polsat odniosła się do jego udziału w swoim oficjalnym komunikacie prasowym.
“Jeśli martwiliście się, co będzie robił Michał Piróg po odejściu z jednej ze stacji telewizyjnej, bądźcie spokojni. Właśnie dostał fuchę… wróża w programie „Bez pudru, czyli Kabaret plus…” Czy zagości tu na dłużej? Trudno powiedzieć, ale jego talent komediowy został doceniony przez mistrzów – Ewę Błachnio i Michała Czerneckiego” – czytamy w komunikacie stacji.
W zapowiedzi zdradzono także więcej szczegółów dotyczących jego roli.
“Kadzidła, szklana kula, szamańskie szaty i amulety na szyi… Wróż Andrzej wie, jak przyciągnąć klientów. Jego kojący głos rozleniwia i usypia czujność, ale nie wszyscy poddają się tej magii” – zapowiada stacja.
Twórcy programu podkreślają, że w skeczu nie zabraknie humorystycznych zwrotów akcji.
“Są nerwowi mężowie, którzy natychmiast oczekują od wróżbity niezbitych dowodów na zdradę, jakiej, rzekomo, dopuszcza się żona! Ale z takimi świetnie sobie radzi… Michał Piróg” – dodała produkcja.
Widzowie zobaczą także, jak Piróg odnajduje się w zupełnie nowej, komediowej odsłonie.
“To, że nie jest już Top Model, nie znaczy, że nie odnalazł się w świecie satyrycznych gagów. Jak udało mu się pozbyć Michała Paszczyka zobaczymy w skeczu pt. „Wróż” – brzmi zapowiedź nowego odcinka.
Emisja odcinka ze specjalnym udziałem Michała Piróga zaplanowana jest na dziś, 15 kwietnia o godz. 21.30 w Polsacie, tuż po „Farmie”. Na razie nie wiadomo jednak, czy jego współpraca ze stacją będzie miała dłuższy charakter.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jan Pirowski zabrał głos ws. 10-latka. Co działo się po półfinale „Mam Talent”?
Chcielibyście zobaczyć Michała Piróga w nowej roli w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!














Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuMarcin Hakiel STRACIŁ prawo jazdy. Jak do tego doszło?
-
news5 dni temuBurza po półfinale „Mam Talent!”. 10-latek załamał się po wynikach
-
news5 dni temuNie uwierzycie, co Roxie Węgiel robiła w czasie lotu
-
news5 dni temuTajner zdradza, co doprowadziło do rozwodu z Michałem Wiśniewskim
-
showbiz4 dni temuKolejna para odpadła z „Tańca z Gwiazdami”. Zaskoczeni?
-
news3 dni temuPrzed finałem „Farmy” Agnieszka zaskakuje fanów radosnym wyznaniem
-
moda4 dni temuWidownia „Tańca z Gwiazdami” pełna gwiazd. Kto przykuł uwagę?
-
showbiz4 dni temuTo oni odpadli z „Tańca z Gwiazdami”. Słuszny wybór?

Dodaj komentarz