Śledź nas

news

Poznaj uczestników 12. edycji „Hotelu Paradise”. Od kiedy oglądać nowy sezon?

Opublikowano

w dniu

Już za chwilę widzowie znów zanurzą się w świat flirtów, sojuszy i bezlitosnej gry o pieniądze. Nowy sezon przyniesie nie tylko rekordową liczbę odcinków, ale też zmiany, które mogą całkowicie odmienić dynamikę programu. Czy uczestnicy poradzą sobie w nowych realiach? Poznaj kulisy i nowych uczestników „Hotelu Paradise”!

Już dziś, 2 marca na antenę TVN7 powraca „Hotel Paradise” – format, który od 2020 roku bije rekordy oglądalności i niezmiennie rozgrzewa widzów do czerwoności. Reality-show opiera się na prostych, ale bezlitosnych zasadach: grupa singli zamieszkuje w luksusowym hotelu w egzotycznej scenerii, gdzie tworzą pary, budują sojusze i walczą o przetrwanie w grze. Każdy tydzień przynosi emocjonujące „Rajskie Rozdania”, podczas których ktoś żegna się z programem. Miłość miesza się tu z kalkulacją, a jeden fałszywy ruch może kosztować wszystko.

Widzowie tej wiosny zobaczą 48 odcinków, a program będzie emitowany od poniedziałku do czwartku o godzinie 20.00, a to oznacza cztery wieczory w tygodniu pełne intryg i niespodziewanych zwrotów akcji. Gospodynią show pozostaje Edyta Zając, która ponownie poprowadzi uczestników przez skomplikowane reguły gry i przypilnuje, by nikt nie zapomniał, że w raju nie ma miejsca na sentymenty.

TVN zapowiada poważne zmiany w formule. Wśród nowości pojawią się dodatkowe relacje „Rajskich Reporterów” – byłych uczestników, którzy będą zdradzać kulisy programu w mediach społecznościowych. W tej roli zobaczymy Kubę Mroczkę oraz Dominikę Bereś z 8 edycji programu. To właśnie oni mają uchylić rąbka tajemnicy i pokazać widzom to, czego kamery nie zawsze rejestrują. Produkcja liczy, że ten ruch jeszcze bardziej zaangażuje fanów i pozwoli im śledzić grę niemal w czasie rzeczywistym.

Powracają również ruchome Rajskie Rozdania, które wprowadzą jeszcze większą niepewność i zmuszą uczestników do nieustannej czujności. Z programu zniknie natomiast Rajska Wyrocznia oraz spotkania z lektorem. Ta decyzja ma dać mieszkańcom hotelu większą swobodę w prowadzeniu tajnych rozmów i knuciu intryg bez obawy o natychmiastową konfrontację. Produkcja stawia na jeszcze bardziej dynamiczną i nieprzewidywalną rozgrywkę.

Na uczestników czeka tym razem prawdziwy raj w egzotycznym wydaniu. Luksusowa willa w Tajlandii, położona wśród tropikalnej roślinności i z widokiem na turkusowe wody, stanie się ich domem na najbliższe tygodnie. Przestronne tarasy, basen skąpany w słońcu, prywatne sypialnie i bajkowe zachody słońca stworzą idealne warunki do rodzenia się uczuć… ale też konfliktów.

Stawka także rośnie. Uczestnicy zawalczą o rekordową nagrodę w wysokości 200 tysięcy złotych – najwyższą w historii programu. To suma, która może zmienić życie, ale też wystawić relacje na najcięższą próbę. Kto okaże się mistrzem strategii, a kto padnie ofiarą własnych emocji? Jedno jest pewne – w tej edycji „Hotelu Paradise” nic nie będzie takie jak wcześniej.

POLECAMY: Tak głosowali widzowie „Tańca z Gwiazdami”. Nie brakuje zaskoczeń

Poznaj uczestników 12 edycji „Hotelu Paradise”

  • Maks Szmeruk (22 lata, Wałbrzych)

Wulkan energii z uśmiechem, który potrafi rozbroić każdą sytuację. Ciągle w biegu – jego doba ma jakimś cudem więcej niż 24 godziny. Prowadzi własną firmę, studiuje, trenuje do triathlonu i już teraz planuje, że pewnego dnia stanie na starcie Iron Mana. A to wszystko z niegasnącą radością życia i milionem pomysłów na minutę. Czuje, że świat powinien go poznać – stąd pomysł o Hotelu Paradise.

Sportowy świr z głową pełną marzeń i sercem otwartym na każdą spontaniczną akcję. Uwielbia ekstremalne kolarstwo, pasjonuje się motoryzacją, a adrenalinę traktuje jak codzienną witaminę. Rozbraja humorem, motywuje energią, inspiruje determinacją. Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych – są tylko takie, które wymagają więcej potu i serca. Jeszcze nie znalazł takiej dziewczyny, która zatrzymałaby go na dłużej. Szuka partnerki z celem w życiu, ambicją i tempem, które będzie w stanie dorównać jego. Kogoś, kto nie przestraszy się intensywności i zamiast zwalniać – doda gazu.

  • Andrzej Banaszak (28 lat, Poznań)

Na pierwszy rzut oka: postawny, umięśniony, pewny siebie. Wystarczy jednak chwila rozmowy, by odkryć jego drugą stronę – wrażliwego, rodzinnego chłopaka z zasadami i sercem na dłoni. Życie nauczyło go pokory, dlatego dziś nie toleruje kłamstw ani pustych deklaracji. Kiedy coś mówi, zawsze bierze za to odpowiedniość, a kiedy się uśmiecha – trudno nie odpowiedzieć tym samym.

Na co dzień prowadzi pociągi, choć jego życie zdecydowanie nie biegnie po utartych torach. Sport jest dla niego jak lekarstwo – to właśnie on pomógł mu przetrwać najtrudniejsze momenty. Lubi gotować, zwłaszcza, gdy może sprawić komuś przyjemność. Ma za sobą dwa poważne związki. Dziś podchodzi do relacji z dystansem. Nie dlatego, że nie wierzy w miłość, ale po prostu nie chce się rozczarować. Najważniejsze, żeby w związku była chemia. Dlatego u dziewczyn zwraca uwagę i na charakter, i na wygląd. Podobają mu się kobiety z pasją, własnym zdaniem i odrobiną szaleństwa w oku.

  • Magda Biegalska (30 lat, Włocławek)

Pewna siebie, konkretna i z charakterem. Ma stalowe nerwy i nie boi się ryzyka. Emocje raczej ją napędzają niż hamują. Bywa zazdrośnicą, szczególnie na początku relacji. Potrafi zakochać się od pierwszego wejrzenia, ale równie szybko wycofać się bez sentymentów. Przyznaje, że zdarza jej się pójść na całość już na pierwszej randce –adrenalina jest dla niej ważną częścią relacji. W hotelu stawia na wakacyjny romans, ale też sprytną grę. Nie zamierza być tłem.

Jest pielęgniarką anestezjologiczną na bloku operacyjnym i na SOR-ze, gdzie liczą się szybkie decyzje i odporność na stres. To nie tylko jej praca, ale też prawdziwa pasja. Była nawet na misji medycznej w Etiopii podczas wojny domowej. To doświadczenie zahartowało ją na całe życie. Po godzinach trenuje fitness i nie stroni od całonocnych imprez techno. W miłości również szuka intensywnych emocji. Jej ideał to pewny siebie, wysportowany chłopak, który będzie z nią grał w otwarte karty i okaże swoje zainteresowanie. Pociągają ją wysocy mężczyźni, najlepiej w typie koszykarza. Jest singielką od dłuższego czasu, a po ostatnim, trudnym związku ciężko jej znów się na kogoś otworzyć.

  • Krystian Piotrak (24 lata, Warszawa)

Inżynier z Politechniki, który dorastał na amerykańskich komediach o studenckim życiu i marzył, by choć raz przeżyć coś równie szalonego… Rzeczywistość szybko zweryfikowała te wizje – zamiast spontanicznych przygód pojawiły się projekty, równania i deadline’y. Spragniony emocji postanowił wyjść ze schematu. Hotel Paradise to dla niego szansa, by dać porwać się emocjom i przeżyć to, czego zawsze mu brakowało.

Empatyczny, kreatywny, z dużym dystansem do siebie i poczuciem humoru. Lubi mieć poczucie, że dokłada swoją cegiełkę, by świat stał się lepszym miejscem. Równowagę odnajduje w naturze, sztuce i muzyce. Gra na gitarze elektrycznej, regularnie trenuje na siłowni i nieustannie podnosi sobie poprzeczkę, stawiają kolejne ambitne cele. Nie ma za sobą długiej listy związków. Jego jedyna poważna relacja trwała dwa lata, ale różnice charakterów doprowadziły do rozstania. Teraz szuka dziewczyny z luzem, humorem i dobrą energią. Takiej, z którą będzie mógł rozmawiać, śmiać się i budować coś prawdziwego.

POLECAMY: To uchwycili paparazzi za kulisami „TzG”. Rozmowy z Miszczakiem rozpaliły plotki

Poznaj kolejnych uczestników 12 edycji „Hotelu Paradise”

  • Kamila Kusy (25 lat, Kraków)

Na co dzień studiuje, uczy języka angielskiego i planuje kolejne podróże do ukochanych Włoch. Ten kierunek przyciąga ją jak magnes, głównie ze względu na słabość do uwodzicielskich Włochów. Ale to taniec towarzyski jest jej największą miłością i z tym wiąże swoją zawodową drogę. Jej jedyny poważny, czteroletni związek zakończył się wraz z wyjazdem na wymianę studencką do Włoch. To tam rozpoczęła serię romansów i intensywnych, ale przelotnych znajomości. Dziś coraz częściej marzy o wielkiej, spełnionej miłości. Pociąga ją południowy typ urody. Bardzo docenia, gdy ta druga osoba ma pasje i poczucie humoru.

Przebojowa drama queen, której nie da się przeoczyć. Uwielbia flirt, romanse i komplementy, a zainteresowanie innych działa na nią jak paliwo. Lubi jak dużo się dzieje. Intensywne tempo, nocne życie i imprezy do rana to dla niej nic nadzwyczajnego. Gdy sytuacja tego wymaga, potrafi pokazać pazury i zawalczyć o swoje.

  • Dominika Leśniewska (22 lata, Poznań)

Kobieta-petarda. Zawsze gotowa na nowe wyzwania i szybkie decyzje. Zresztą zwykle bez wahania zgadza się nawet na najbardziej szalone pomysły. W życiu celuje wysoko. Nie ukrywa, że zawsze stawia siebie na pierwszym miejscu, nawet kosztem innych. Wrodzony luz i bezkonfliktowy charakter sprawiają, że potrafi zjednać sobie każdego.

Pracuje w branży beauty jako makijażystka ślubna. Kocha siłownie i coraz poważniej myśli o starcie w zawodach bikini fitness. Ale najbardziej kręci ją organizacja imprez w klubach. Nocne życie to jej naturalne środowisko. Największa imprezowiczka w Poznaniu? Nie zaprzecza. Ma za sobą dwa związki: pierwszą, licealną miłość oraz kolejną relację, daleką od ideału. Szuka prawdziwego uczucia, ale wciąż wpada w klasyczne situationshipy. Nie wymaga dużo – wysportowana sylwetka, czyste paznokcie i ładne zęby to dobry start. Ale najważniejsze jest jedno: musi dobrze tańczyć. Bo jeśli nie dotrzyma jej kroku na parkiecie, nie dotrzyma go nigdzie.

  • Mateusz Kryk (25 lat, Toruń)

Urodzony 14 lutego – przypadek? On w to nie wierzy. Lowelas od zawsze otoczony kobietami, flirt ma we krwi. Wie jak z nimi rozmawiać, słuchać i o nie dbać. Wierzy w siłę pozytywnego myślenia i moc dobrej energii. Choć z natury jest pogodny, w głębi serca to wojownik, który kocha rywalizację.

Po rocznej podróży po USA i Meksyku wrócił do Polski z nowym podejściem. Porzucił studia na AWF-ie, żeby postawić na rozwój osobisty i życie według własnych zasad. Dziś zajmuje się SEO i pomaga w rodzinnej firmie ogrodniczej. Pasjonuje się piłką nożną, sportami ekstremalnymi i sztukami walki. Po zakończonym ośmioletnim związku miał swój czas na szaleństwa. Przeżył wiele romansów, ale dziś jest już gotowy na coś więcej. Szuka kobiety, która go zaintryguje i zatrzyma na dłużej. Ideał? Ambitna, z charakterem, z własnym zdaniem i najlepiej o latynoskim typie urody.

  • Roksana Więcko (20 lat, Kałuszyn)

Zaradna, samodzielna i szalenie ambitna. Potrafi znaleźć rozwiązanie każdego problemu. A jeśli pierwsze nie zadziała, szybko wymyśli plan B, a nawet C. Gdy tylko pojawia się okazja, by nauczyć się czegoś nowego, spróbować nieznanego albo przeżyć coś ekscytującego, Roksana jest pierwsza w kolejce. Szczerość do bólu to jej znak rozpoznawczy. Potrafi wprost powiedzieć adoratorowi, że nie spełnia jej oczekiwań. Ta bezpośredniość zawsze idzie jednak w parze z uśmiechem i łagodnym tonem, bo Roksana nigdy nie kieruje się złymi intencjami.

Jest studentką pielęgniarstwa i stylistką rzęs, a swoją przyszłość wiąże z medycyną estetyczną. Nuda nie istnieje w jej słowniku. Od lat trenuje cheerleading i taniec, a zastrzyk adrenaliny daje jej motocross. Interesuje się również fotomodelingiem i ma już za sobą pierwsze doświadczenia w tej branży. Nie może narzekać na brak powodzenia. Chętnie randkuje, zdarza jej się spotykać z kilkoma kandydatami jednocześnie, bo – jak sama uważa – to idealny moment na świadomą selekcję. Do 25. roku życia chciałaby się ustatkować. Ma za sobą jeden dłuższy związek, który trwał pół roku i zakończył się, gdy on wrócił do byłej. Jej ideał musi być dobrze zbudowany i równie zaradny jak ona. Oczekuje, że jej partner będzie stanowczy, ale też… wymasuje jej stopy po ciężkim dniu.

  • Paulina Sarbinowska (24 lata, Wrocław/Warszawa)

Silna, bezpośrednia i ostra jak papryczka chilli. Bywa złośliwa, ale tylko wtedy, gdy sytuacja tego wymaga. Zresztą, jeśli ktoś się na nią obraża, to jego problem, nie jej. Unika konfliktów, choć jej bezlitosna szczerość bywa powodem spięć – szczególnie w relacjach z dziewczynami. Im zupełnie przestała już ufać. Najlepiej czuje się w męskim towarzystwie. Kończy studia prawnicze, a po godzinach stawia na ruch. Kiedyś trenowała pole dance i sztuki walki, a dziś to siłownia i jazda konna. Kocha dobrą zabawę, a jeszcze bardziej adrenalinę. Skoki ze spadochronem, nurkowanie, sporty wodne? Dla niej to żadne wyzwanie.

Nigdy nie była w oficjalnym związku, choć ma za sobą pięć poważniejszych relacji. Po kolejnych rozczarowaniach, zamknęła się na nowe znajomości, choć w głębi duszy wciąż marzy o prawdziwej miłości. Podobają jej się mężczyźni o włoskim typie urody, jednak znacznie ważniejszy od wyglądu jest dla niej charakter.

  • Tobiasz Bęben (21 lat, Kraków)

Chłopak o starej duszy i wzniosłych ideałach, który częściej słucha serca niż głosu rozsądku. Gra na perkusji, jeździ oldchoolowym motocyklem i wygląda jak żywcem wyjęty z plakatu. Ma w sobie coś z rockmana – piękna twarz, wyrzeźbione ciało i pewność siebie, która robi wrażenie.

Koncerty, próby i studia przeplata z codziennymi treningami na siłowni. Niby artystyczna dusza, ale z żyłką sportowego świra – ten kontrast tylko podkręca jego magnetyzm. Jak przystało na artystę, został kiedyś zraniony przez kobietę i od tamtej pory już nie oddaje serca tak łatwo. Nie odmawia sobie za to flirtu i namiętności. Jeśli miałby się z kimś związać, to z kobietą, która tak jak on nosi w sobie romantyzm i pasję. Podobają mu się blondynki z ponętnym ciałem i błyskiem w oku.

  • Weronika Dżugan (25 lat, Rzeszów)

Wyluzowana kumpela, z którą możesz pożartować o wszystkim. Niezależna, kreatywna i otwarta. Nie musi krzyczeć, by przyciągać uwagę. Zna swoją wartość, choć – jak sama przyznaje – nosi w sobie odrobinę niepewności. Teraz stawia przede wszystkim na własne szczęście: chce żyć intensywnie, śmiać się i czerpać z życia pełnymi garściami.

Na co dzień łączy dwa odległe światy. Z jednej strony prowadzi własny barbershop, z drugiej – uczy się na przyszłą prawniczkę. Wolne chwile wypełniają jej treningi na siłowni i taniec high heels. Jest fanatyczką grzybobrania, która uwielbia spędzać czas blisko natury. W miłości nie szuka ideałów z okładek. Dla niej liczy się chemia i to trudne do zdefiniowania „coś”. Ma za sobą dwa poważne związki, ale w obu brakowało jej właśnie tej iskry. Ideał? Wyższy i starszy od niej mężczyzna, z dystansem do siebie i poczuciem humoru – dokładnie taki jak Michał Zając z 8 edycji.

  • Tymoteusz Szymirski-Kowalski (26 lat, Lębork)

Pewny siebie zdobywca z ego, które trudno przeoczyć. Urodzony 1 stycznia 2000 roku – twierdzi, że ta data tylko potwierdza jego wyjątkowość. Lubi prowokować, nie boi się kontrowersji, a swoją bezpośredniością potrafi wprawić w zakłopotanie. Nie bawi się w dyplomację – zagra to, czego wymaga sytuacja. Bez trudu potrafiłby udawać zauroczenie, by utrzymać się w hotelu.

Na co dzień pracuje jako barman i w sprzedaży, ale to aktorstwo daje mu największą satysfakcję. Przez lata występował w teatrze, a dziś marzy o rolach w filmach i serialach. Każdą wolną chwilę wypełnia ruchem – od siłowni, przez sztuki walki, po breakdance i piłkę nożną. W sportach drużynowych zawsze jest liderem. Wie, jak zawalczyć o dziewczynę, nie brakuje mu odwagi na romantyczne gesty. Ma za sobą kilka związków, mnóstwo flirtów, jeszcze więcej chwilowych zauroczeń. Dziś? Lubi być singlem, ale nie zamyka się na coś więcej. Jego ideał to wysportowana blondynka, której nie zdobędzie od razu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak dziś czuje się Adrian ze „ŚOPW”. Anita Szydłowska ujawniła prawdę

Chcielibyście zobaczyć Agnieszkę Dygant w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor: Szymon Jedynak

news

Doda alarmuje po skandalicznym oszustwie. Chodzi o jej mamę

Opublikowano

w dniu

przez

W sieci pojawiły się treści, które wywołały ogromne poruszenie nie tylko wśród fanów, ale również samej zainteresowanej. Tym razem sprawa dotyczyła rodziny jednej z najpopularniejszych polskich wokalistek. Doda postanowiła zareagować natychmiast i zaapelowała do swoich obserwatorów o pomoc. Dowiedz się więcej!

W ostatnich latach internet stał się miejscem, w którym coraz częściej pojawiają się niebezpieczne oszustwa wykorzystujące wizerunki znanych osób. Fałszywe informacje, spreparowane nagrania czy podszywanie się pod celebrytów to zjawiska, które przybierają coraz większą skalę. Niestety, ich ofiarami regularnie padają również gwiazdy polskiego show-biznesu.

Rozwój sztucznej inteligencji oraz łatwy dostęp do narzędzi umożliwiających tworzenie fałszywych materiałów sprawiają, że internauci coraz częściej mają problem z odróżnieniem prawdy od fikcji. W efekcie nieprawdziwe informacje błyskawicznie rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych, wywołując niepotrzebny niepokój i zamieszanie.

Niedawno o podobnych problemach mówiła również Maryla Rodowicz, której wizerunek został wykorzystany do stworzenia fałszywego materiału krążącego w sieci. Tym razem jednak sytuacja dotknęła bezpośrednio rodzinę Doroty Rabczewskiej, znanej wszystkim jako Doda.

POLECAMY: Majka Jeżowska UDERZA w Skolima: „To prostak, żaden artysta”. Ma rację?

Uśmiercono mamę Dody. Artystka nie kryje oburzenia

Kilka dni temu w mediach społecznościowych pojawił się profil przypominający oficjalny fanpage wokalistki. Na stronie opublikowano wpis stylizowany na nekrolog, informujący o rzekomej śmierci matki artystki, Wandy Rabczewskiej. Do publikacji dołączono wspólne zdjęcie matki i córki, co dodatkowo mogło wprowadzać odbiorców w błąd.

Fałszywa informacja bardzo szybko zaczęła krążyć po sieci. Część internautów początkowo uwierzyła w opublikowaną wiadomość, co tylko spotęgowało skalę zamieszania. Wiele osób nie kryło szoku, widząc rzekomy nekrolog osoby bliskiej jednej z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd w Polsce.

Na reakcję Dody nie trzeba było długo czekać. Wokalistka opublikowała na swoim oficjalnym profilu na Facebooku zrzut ekranu przedstawiający fałszywy wpis i postanowiła publicznie zaapelować do swoich fanów o pomoc w walce z kontem rozpowszechniającym nieprawdziwe treści.

Bardzo proszę o zgłaszanie tej strony. Podszywa się pod moją osobę oraz publikuje niepokojące, wstrętne treści fałszywe” – napisała.

Słowa artystki wywołały natychmiastową reakcję jej obserwatorów. Pod wpisem szybko pojawiły się setki komentarzy od osób, które nie kryły oburzenia całą sytuacją. Wielu fanów przyznało, że przez chwilę uwierzyło w opublikowaną informację i poczuło prawdziwy niepokój.

W komentarzach można było przeczytać liczne głosy wsparcia dla wokalistki oraz jej rodziny. Internauci zgodnie podkreślali, że publikowanie takich treści przekracza wszelkie granice przyzwoitości i powinno spotykać się z surowymi konsekwencjami.

“Ludzie to szm**y; Masakra; Co ludzie mają w głowie?; Ja nie mogę, ludzie są głupi; Co za debile; Nie chce się wierzyć; Komuś się ewidentnie nudzi; Poniżej jakiejkolwiek krytyki; Dramat totalny” – pisali fani Dody.

Cała sytuacja pokazuje, jak niebezpieczne mogą być fałszywe informacje rozpowszechniane w internecie. W przypadku osób publicznych ich skutki często dotykają nie tylko samych gwiazd, ale również ich najbliższych. Doda postanowiła nagłośnić sprawę i ostrzec swoich fanów, a internauci liczą, że strona odpowiedzialna za publikację zostanie szybko usunięta. Jedno jest pewne – granice internetowej manipulacji po raz kolejny zostały boleśnie przekroczone.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają

Spotkaliście się kiedyś z takimi informacjami? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda z mamą Wandą Rabczewską (fot. screen Facebook Doda)
Doda (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Doda (fot. Marcin Gadomski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Majka Jeżowska UDERZA w Skolima: „To prostak”. Ma rację?

Opublikowano

w dniu

przez

Burza wokół słów Skolima wciąż nie cichnie, a kolejne gwiazdy show-biznesu zabierają głos w głośnej sprawie dotyczącej wsparcia dla artystów. Tym razem na temat wokalisty wypowiedziała się Majka Jeżowska. Jej słowa z pewnością nie spodobają się fanom „króla latino”. Przeczytaj całość już teraz!

W ostatnich dniach temat wsparcia dla artystów zdominował media społecznościowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie obiegło internet i wywołało ogromne emocje.

Muzyk nie szczędził mocnych słów, a jego wypowiedź podzieliła opinię publiczną. Część internautów poparła jego stanowisko, jednak wielu przedstawicieli środowiska artystycznego uznało jego słowa za krzywdzące i niesprawiedliwe wobec osób związanych z kulturą.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.

Jedną z pierwszych osób, które postanowiły odpowiedzieć na te słowa, była Anna Rusowicz. Wokalistka opublikowała w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym przypomniała, że pojęcie artysty obejmuje znacznie więcej zawodów niż tylko popularnych wokalistów czy celebrytów.

Artystka zwróciła uwagę na fakt, że w środowisku kultury funkcjonują tysiące ludzi wykonujących swoją pracę z pasji, często za niewielkie wynagrodzenie. Jej zdaniem nie można wszystkich twórców oceniać przez pryzmat kilku najbardziej rozpoznawalnych nazwisk.

Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.

Na tym jednak nie koniec. Do dyskusji dołączył także Krzysztof Skiba, który opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”. Lider zespołu Big Cyc nie ukrywał, że jest oburzony słowami młodszego kolegi po fachu i postanowił szczegółowo przedstawić własne argumenty.

Krzysztof Skiba przypomniał, że sukces finansowy osiąga jedynie niewielki procent osób związanych z branżą artystyczną. W swoim wpisie zwrócił uwagę na sytuację aktorów, muzyków czy ludzi teatru, którzy mimo wieloletniego wykształcenia i doświadczenia często funkcjonują na niestabilnych umowach i nie mogą liczyć na wysokie dochody.

“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.

POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają

Majka Jeżowska nie ma litości dla Skolima

Teraz do grona osób komentujących sprawę dołączyła również Majka Jeżowska. W rozmowie z „Faktem” piosenkarka została zapytana nie tylko o samą wypowiedź Skolima, ale także o fakt, że padła ona podczas wydarzenia, na którym obecne były również dzieci.

Dziennikarze zapytali artystkę, czy jej zdaniem wokalista powinien powstrzymywać się od używania wulgaryzmów podczas imprez rodzinnych i wydarzeń, w których uczestniczą najmłodsi. Odpowiedź Majki Jeżowskiej była krótka, ale niezwykle dosadna.

“Powinien [czyt. powstrzymać się], ale Skolim to niestety prostak, żaden artysta. Podoba się dzieciom, zarabia miliony…” – powiedziała Jeżowska.

Słowa Majki Jeżowskiej błyskawicznie odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych. Internauci ponownie podzielili się na dwa obozy – jedni przyznają rację wokalistce, inni stają w obronie Skolima i jego prawa do wyrażania własnych poglądów.

Jedno jest pewne – burza wywołana przez wypowiedź Skolima nie zamierza wygasać. Wręcz przeciwnie, do dyskusji dołączają kolejne znane osoby, a temat wsparcia dla artystów staje się jednym z najgorętszych sporów polskiego show-biznesu. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach możemy spodziewać się kolejnych mocnych komentarzy i jeszcze większych emocji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim doczekał się odpowiedzi z ministerstwa: „Kim on de facto jest…”

Zgadzacie się ze słowami Majki Jeżowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim, Justyna Steczkowska (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska/The Voice Senior)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skolim doczekał się odpowiedzi z ministerstwa: „Kim on de facto jest…”

Opublikowano

w dniu

przez

Burza wokół słów Skolima wciąż nie cichnie. Po fali komentarzy ze strony artystów, muzyków i internautów do dyskusji włączyła się teraz osoba odpowiedzialna za politykę kulturalną państwa. Jej stanowisko może zaskoczyć tych, którzy uważali, że temat szybko ucichnie. Warto przeczytać do końca!

W ostatnich dniach trudno było znaleźć w polskim show-biznesie temat, który wzbudzałby większe emocje niż dyskusja o wsparciu dla artystów. Wszystko zaczęło się od głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie rozeszło się po sieci i wywołało prawdziwą lawinę komentarzy.

Muzyk nie przebierał w słowach, a jego wypowiedź spotkała się zarówno z poparciem części internautów, jak i ostrą krytyką ze strony ludzi związanych z kulturą. Szczególne kontrowersje wzbudziły słowa, w których bardzo surowo ocenił środowisko artystyczne i zasadność udzielania mu wsparcia finansowego.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.

Wypowiedź błyskawicznie wywołała reakcję wielu osób ze świata kultury. Jedną z pierwszych była Anna Rusowicz, która postanowiła publicznie odnieść się do słów wokalisty. Artystka zwróciła uwagę, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej zawodów niż tylko gwiazdy obecne na pierwszych stronach gazet.

Na swoim profilu przypomniała, jak różnorodne jest środowisko twórców i jak wiele osób każdego dnia pracuje na rzecz kultury, często nie osiągając wielkich zarobków. Jej zdaniem wrzucanie wszystkich przedstawicieli branży do jednego worka jest nie tylko niesprawiedliwe, ale również krzywdzące.

“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.

Na tym jednak nie koniec. Do dyskusji dołączył także Krzysztof Skiba, który opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”. Lider zespołu Big Cyc nie ukrywał, że jest oburzony słowami młodszego kolegi po fachu i postanowił szczegółowo przedstawić własne argumenty.

Krzysztof Skiba przypomniał, że sukces finansowy osiąga jedynie niewielki procent osób związanych z branżą artystyczną. W swoim wpisie zwrócił uwagę na sytuację aktorów, muzyków czy ludzi teatru, którzy mimo wieloletniego wykształcenia i doświadczenia często funkcjonują na niestabilnych umowach i nie mogą liczyć na wysokie dochody.

“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.

POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają

Ministra kultury zabrała głos na antenie Polsat News

Teraz do sprawy odniosła się również Marta Cienkowska, wiceminister kultury, która pojawiła się w programie „Graffiti” na antenie Polsat News. To właśnie jej wypowiedź jest najnowszym głosem w coraz bardziej gorącej debacie dotyczącej wsparcia dla twórców i osób pracujących w sektorze kultury.

W rozmowie polityczka wyjaśniła, że proponowane rozwiązania nie są skierowane do najbogatszych gwiazd show-biznesu, lecz do osób, które przez lata pracują na umowach o dzieło lub realizują projekty bez stabilnego zabezpieczenia społecznego. Jej zdaniem obecny system pozostawia wiele takich osób bez odpowiedniej ochrony.

“W związku z tym, że mamy również w środowisku kultury, w środowisku sektorów kreatywnych takie osoby, które pracują na umowę o dzieło, pracują projektowo i wypadają z systemu ubezpieczeń społecznych, co de facto daje większe koszty dla budżetu państwa, to zaproponowaliśmy taki system, który pomaga tym najmniej zarabiającym osobom w sektorze kultury i w sektorach kreatywnych, po to, żeby ten system usprawnić, żeby zapewnić im podstawowe bezpieczeństwo, tak jak zapewniamy innym grupom społecznym” – powiedziała ministra.

W dalszej części swojej wypowiedzi Marta Cienkowska podkreśliła również znaczenie kultury dla budowania narodowej tożsamości. Zwróciła uwagę, że twórczość artystyczna od pokoleń odgrywa ważną rolę w życiu społecznym i historycznym kraju, dlatego wsparcie dla osób związanych z kulturą nie powinno być traktowane wyłącznie jako koszt.

“Przypomnę, że gdyby nie nasza kultura, gdyby nie nasza tożsamość zbudowana wokół również dzieł kultury, to pewnie nie byłoby tego narodu. Polska zniknęła z mapy na wiele lat, a jednak utrzymaliśmy się dzięki naszym wartościom, dzięki naszej tożsamości, która była budowana również i głównie przez środowisko kultury” – wspomniała na antenie Polsat News.

Po czym dodała:

“Tego typu słowa są niedopuszczalne i to, że ktoś w publicznie używa takich słów w ten sposób, obrażając innych ludzi, jednocześnie starając się być w tym środowisku, choć nie wiem, czy pan Skolim jest przedsiębiorcą, czy kim on de facto jest. Po prostu według mnie to jest zwykłe mówienie pod publiczkę, żeby zyskać większy pogłos” – wtrąciła.

Jak widać, burza wywołana przez słowa Skolima wciąż nabiera rozpędu. Do dyskusji włączają się kolejne osoby ze świata kultury, polityki i mediów, a temat wsparcia dla artystów pozostaje jednym z najgorętszych zagadnień ostatnich dni. Wszystko wskazuje na to, że spór wokół planowanych zmian jeszcze długo nie ucichnie, a kolejne reakcje mogą tylko podgrzać atmosferę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Skiba punktuje Skolima: “Grasz koncerty w każdej dziurze”

Jakie macie zdanie na temat całej tej medialnej burzy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marta Cienkowska (fot. screen YouTube Polsat News)
Marta Cienkowska (fot. screen YouTube Polsat News)
Skolim i Justyna Steczkowska (fot. Dariusz Gałązka/AKPA) – 17 maja 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Krzysztof Skiba punktuje Skolima: “Grasz koncerty w każdej dziurze”

Opublikowano

w dniu

przez

Dyskusja o wsparciu dla artystów zamienia się w jedną z najgorętszych afer ostatnich tygodni. Po kontrowersyjnej wypowiedzi Skolima głos zabierają kolejne gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Teraz do sprawy odniósł się Krzysztof Skiba, który opublikował mocny wpis i nie szczędził gorzkich słów pod adresem młodszego kolegi. Dowiedz się więcej!

W ostatnich dniach temat planowanych zmian dotyczących wsparcia dla artystów zdominował media społecznościowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Jego wypowiedź błyskawicznie obiegła internet i wywołała ogromne emocje zarówno wśród fanów, jak i przedstawicieli środowiska artystycznego.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.

Muzyk nie przebierał w słowach, a jego wypowiedź spotkała się z bardzo skrajnymi reakcjami. Część internautów przyklasnęła jego stanowisku, inni uznali jednak, że przekroczył granicę i niesprawiedliwie uderzył w całe środowisko twórców. Szczególnie dużo kontrowersji wzbudził sposób, w jaki odniósł się do artystów korzystających lub potencjalnie mogących korzystać z państwowego wsparcia.

Wśród osób, które postanowiły odpowiedzieć na słowa wokalisty, znalazła się między innymi Ania Rusowicz. Artystka opublikowała obszerny wpis, w którym przypomniała, jak szerokim pojęciem jest zawód artysty i jak wiele profesji obejmuje. Jej zdaniem wrzucanie wszystkich twórców do jednego worka jest krzywdzące i nie oddaje realiów funkcjonowania wielu ludzi kultury.

“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.

POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają

Krzysztof Skiba UDERZA w Skolima. Ostro?

Na tym jednak nie koniec. Głos w sprawie postanowił zabrać również Krzysztof Skiba z zespołu Big Cyc. Muzyk opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”, w którym odniósł się bezpośrednio do słów młodszego kolegi. Już pierwsze zdania nie pozostawiały wątpliwości, że lider Big Cyca nie zgadza się z jego stanowiskiem.

“Powiedziałeś, o swoich koleżankach i kolegach ze sceny, że artyści to ku..y i ćpuny i żadne emerytury im się nie należą” – napisał.

W dalszej części wpisu muzyk przypomniał, że sukces finansowy jest udziałem jedynie niewielkiej grupy twórców.

“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – kontynuował.

Krzysztof Skiba zwrócił również uwagę na aspekt społeczny całej dyskusji. Jego zdaniem osoby osiągające wysokie dochody nie powinny szydzić z tych, którym się nie powiodło. W swoim wpisie podkreślił, że zarówno on, jak i Skolim nie potrzebują dodatkowego wsparcia, jednak wielu mniej znanych artystów znajduje się w zupełnie innej sytuacji życiowej.

“To nie jest fajne, gdy bogaty naśmiewa się z biednych. Spytaj swojej babci. Tak, tej co ostatnio po naszym koncercie w Krakowie, robiła sobie ze mną zdjęcie. Ona ci to potwierdzi. Ja i Ty nie potrzebujemy żadnych emerytur. Ja sprzedałem miliony płyt, a Ty grasz koncerty w każdej dziurze, bo jesteś na fali. Ale są tacy artyści, którzy nie odnieśli sukcesu. Swoją niemądrą wypowiedzią naszczułeś na biedaków. Zrobiłeś prezent głupiej gawiedzi, która zawsze się cieszy z takich populistycznych, ostrych wysrywów” – czytamy.

W kolejnych fragmentach muzyk odniósł się do kwestii państwowych dopłat dla różnych grup zawodowych. Przypomniał, że w Polsce od lat funkcjonują liczne programy wsparcia dla różnych sektorów gospodarki, a proponowane rozwiązania dla artystów miałyby objąć stosunkowo niewielką grupę osób. W jego ocenie debata nie powinna opierać się na emocjach, lecz na konkretnych danych i liczbach.

“Do górników, zdrowych, silnych chłopów, co roku Polska dopłaca aż 9 miliardów. A jest tych górników w Polsce tylko 75 tysięcy. Tymczasem oblicza się, że artystów objętych tymi emeryturami byłoby 64 tysiące. A suma dopłat, to nie żadne miliardy, tylko kilkaset milionów rocznie. Księży w Polsce jest 30 tysięcy. Kler nie wytwarza żadnego PKB, czyli dochodu dla Polski, oprócz wątpliwego wsparcia duchowego, a kosztuje Polskę rocznie dwa miliardy dopłat. Takich przykładów można by mnożyć. Czemu nie wyśmiewasz tych dopłat, tego trwonienia kasy na inne branże, a sprzeciwiasz się emeryturom dla mniej znanych artystów?” – dodał Krzysztof Skiba.

Na zakończenie lider Big Cyca podkreślił, że w jego opinii wartość artysty nie zawsze idzie w parze z popularnością czy wysokimi zarobkami.

„Bywa, że ci mniej znani są bardziej wartościowi, niż ci, którzy śpią na kasie” – podsumował.

Jedno jest pewne – dyskusja dotycząca emerytur i wsparcia dla artystów dopiero się rozkręca, a kolejne wypowiedzi gwiazd pokazują, jak bardzo podzielone jest środowisko muzyczne. Czy głos zabiorą następni artyści? Wszystko wskazuje na to, że ten temat jeszcze długo nie zniknie z nagłówków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda zabrała głos ws. emerytur artystów. Padły mocne słowa

Zgadzacie się ze słowami Krzysztofa Skiby? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krzysztof Skiba, Karolina Skiba (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Krzysztof Skiba (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Skolim (fot. Marcin Gadomski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością