news
Poznaj uczestników 12. edycji „Hotelu Paradise”. Od kiedy oglądać nowy sezon?
Już za chwilę widzowie znów zanurzą się w świat flirtów, sojuszy i bezlitosnej gry o pieniądze. Nowy sezon przyniesie nie tylko rekordową liczbę odcinków, ale też zmiany, które mogą całkowicie odmienić dynamikę programu. Czy uczestnicy poradzą sobie w nowych realiach? Poznaj kulisy i nowych uczestników „Hotelu Paradise”!
Już dziś, 2 marca na antenę TVN7 powraca „Hotel Paradise” – format, który od 2020 roku bije rekordy oglądalności i niezmiennie rozgrzewa widzów do czerwoności. Reality-show opiera się na prostych, ale bezlitosnych zasadach: grupa singli zamieszkuje w luksusowym hotelu w egzotycznej scenerii, gdzie tworzą pary, budują sojusze i walczą o przetrwanie w grze. Każdy tydzień przynosi emocjonujące „Rajskie Rozdania”, podczas których ktoś żegna się z programem. Miłość miesza się tu z kalkulacją, a jeden fałszywy ruch może kosztować wszystko.
Widzowie tej wiosny zobaczą 48 odcinków, a program będzie emitowany od poniedziałku do czwartku o godzinie 20.00, a to oznacza cztery wieczory w tygodniu pełne intryg i niespodziewanych zwrotów akcji. Gospodynią show pozostaje Edyta Zając, która ponownie poprowadzi uczestników przez skomplikowane reguły gry i przypilnuje, by nikt nie zapomniał, że w raju nie ma miejsca na sentymenty.
TVN zapowiada poważne zmiany w formule. Wśród nowości pojawią się dodatkowe relacje „Rajskich Reporterów” – byłych uczestników, którzy będą zdradzać kulisy programu w mediach społecznościowych. W tej roli zobaczymy Kubę Mroczkę oraz Dominikę Bereś z 8 edycji programu. To właśnie oni mają uchylić rąbka tajemnicy i pokazać widzom to, czego kamery nie zawsze rejestrują. Produkcja liczy, że ten ruch jeszcze bardziej zaangażuje fanów i pozwoli im śledzić grę niemal w czasie rzeczywistym.
Powracają również ruchome Rajskie Rozdania, które wprowadzą jeszcze większą niepewność i zmuszą uczestników do nieustannej czujności. Z programu zniknie natomiast Rajska Wyrocznia oraz spotkania z lektorem. Ta decyzja ma dać mieszkańcom hotelu większą swobodę w prowadzeniu tajnych rozmów i knuciu intryg bez obawy o natychmiastową konfrontację. Produkcja stawia na jeszcze bardziej dynamiczną i nieprzewidywalną rozgrywkę.
Na uczestników czeka tym razem prawdziwy raj w egzotycznym wydaniu. Luksusowa willa w Tajlandii, położona wśród tropikalnej roślinności i z widokiem na turkusowe wody, stanie się ich domem na najbliższe tygodnie. Przestronne tarasy, basen skąpany w słońcu, prywatne sypialnie i bajkowe zachody słońca stworzą idealne warunki do rodzenia się uczuć… ale też konfliktów.












Stawka także rośnie. Uczestnicy zawalczą o rekordową nagrodę w wysokości 200 tysięcy złotych – najwyższą w historii programu. To suma, która może zmienić życie, ale też wystawić relacje na najcięższą próbę. Kto okaże się mistrzem strategii, a kto padnie ofiarą własnych emocji? Jedno jest pewne – w tej edycji „Hotelu Paradise” nic nie będzie takie jak wcześniej.
POLECAMY: Tak głosowali widzowie „Tańca z Gwiazdami”. Nie brakuje zaskoczeń
Poznaj uczestników 12 edycji „Hotelu Paradise”
- Maks Szmeruk (22 lata, Wałbrzych)
Wulkan energii z uśmiechem, który potrafi rozbroić każdą sytuację. Ciągle w biegu – jego doba ma jakimś cudem więcej niż 24 godziny. Prowadzi własną firmę, studiuje, trenuje do triathlonu i już teraz planuje, że pewnego dnia stanie na starcie Iron Mana. A to wszystko z niegasnącą radością życia i milionem pomysłów na minutę. Czuje, że świat powinien go poznać – stąd pomysł o Hotelu Paradise.


Sportowy świr z głową pełną marzeń i sercem otwartym na każdą spontaniczną akcję. Uwielbia ekstremalne kolarstwo, pasjonuje się motoryzacją, a adrenalinę traktuje jak codzienną witaminę. Rozbraja humorem, motywuje energią, inspiruje determinacją. Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych – są tylko takie, które wymagają więcej potu i serca. Jeszcze nie znalazł takiej dziewczyny, która zatrzymałaby go na dłużej. Szuka partnerki z celem w życiu, ambicją i tempem, które będzie w stanie dorównać jego. Kogoś, kto nie przestraszy się intensywności i zamiast zwalniać – doda gazu.
- Andrzej Banaszak (28 lat, Poznań)
Na pierwszy rzut oka: postawny, umięśniony, pewny siebie. Wystarczy jednak chwila rozmowy, by odkryć jego drugą stronę – wrażliwego, rodzinnego chłopaka z zasadami i sercem na dłoni. Życie nauczyło go pokory, dlatego dziś nie toleruje kłamstw ani pustych deklaracji. Kiedy coś mówi, zawsze bierze za to odpowiedniość, a kiedy się uśmiecha – trudno nie odpowiedzieć tym samym.


Na co dzień prowadzi pociągi, choć jego życie zdecydowanie nie biegnie po utartych torach. Sport jest dla niego jak lekarstwo – to właśnie on pomógł mu przetrwać najtrudniejsze momenty. Lubi gotować, zwłaszcza, gdy może sprawić komuś przyjemność. Ma za sobą dwa poważne związki. Dziś podchodzi do relacji z dystansem. Nie dlatego, że nie wierzy w miłość, ale po prostu nie chce się rozczarować. Najważniejsze, żeby w związku była chemia. Dlatego u dziewczyn zwraca uwagę i na charakter, i na wygląd. Podobają mu się kobiety z pasją, własnym zdaniem i odrobiną szaleństwa w oku.
- Magda Biegalska (30 lat, Włocławek)
Pewna siebie, konkretna i z charakterem. Ma stalowe nerwy i nie boi się ryzyka. Emocje raczej ją napędzają niż hamują. Bywa zazdrośnicą, szczególnie na początku relacji. Potrafi zakochać się od pierwszego wejrzenia, ale równie szybko wycofać się bez sentymentów. Przyznaje, że zdarza jej się pójść na całość już na pierwszej randce –adrenalina jest dla niej ważną częścią relacji. W hotelu stawia na wakacyjny romans, ale też sprytną grę. Nie zamierza być tłem.


Jest pielęgniarką anestezjologiczną na bloku operacyjnym i na SOR-ze, gdzie liczą się szybkie decyzje i odporność na stres. To nie tylko jej praca, ale też prawdziwa pasja. Była nawet na misji medycznej w Etiopii podczas wojny domowej. To doświadczenie zahartowało ją na całe życie. Po godzinach trenuje fitness i nie stroni od całonocnych imprez techno. W miłości również szuka intensywnych emocji. Jej ideał to pewny siebie, wysportowany chłopak, który będzie z nią grał w otwarte karty i okaże swoje zainteresowanie. Pociągają ją wysocy mężczyźni, najlepiej w typie koszykarza. Jest singielką od dłuższego czasu, a po ostatnim, trudnym związku ciężko jej znów się na kogoś otworzyć.
- Krystian Piotrak (24 lata, Warszawa)
Inżynier z Politechniki, który dorastał na amerykańskich komediach o studenckim życiu i marzył, by choć raz przeżyć coś równie szalonego… Rzeczywistość szybko zweryfikowała te wizje – zamiast spontanicznych przygód pojawiły się projekty, równania i deadline’y. Spragniony emocji postanowił wyjść ze schematu. Hotel Paradise to dla niego szansa, by dać porwać się emocjom i przeżyć to, czego zawsze mu brakowało.


Empatyczny, kreatywny, z dużym dystansem do siebie i poczuciem humoru. Lubi mieć poczucie, że dokłada swoją cegiełkę, by świat stał się lepszym miejscem. Równowagę odnajduje w naturze, sztuce i muzyce. Gra na gitarze elektrycznej, regularnie trenuje na siłowni i nieustannie podnosi sobie poprzeczkę, stawiają kolejne ambitne cele. Nie ma za sobą długiej listy związków. Jego jedyna poważna relacja trwała dwa lata, ale różnice charakterów doprowadziły do rozstania. Teraz szuka dziewczyny z luzem, humorem i dobrą energią. Takiej, z którą będzie mógł rozmawiać, śmiać się i budować coś prawdziwego.
POLECAMY: To uchwycili paparazzi za kulisami „TzG”. Rozmowy z Miszczakiem rozpaliły plotki
Poznaj kolejnych uczestników 12 edycji „Hotelu Paradise”
- Kamila Kusy (25 lat, Kraków)
Na co dzień studiuje, uczy języka angielskiego i planuje kolejne podróże do ukochanych Włoch. Ten kierunek przyciąga ją jak magnes, głównie ze względu na słabość do uwodzicielskich Włochów. Ale to taniec towarzyski jest jej największą miłością i z tym wiąże swoją zawodową drogę. Jej jedyny poważny, czteroletni związek zakończył się wraz z wyjazdem na wymianę studencką do Włoch. To tam rozpoczęła serię romansów i intensywnych, ale przelotnych znajomości. Dziś coraz częściej marzy o wielkiej, spełnionej miłości. Pociąga ją południowy typ urody. Bardzo docenia, gdy ta druga osoba ma pasje i poczucie humoru.


Przebojowa drama queen, której nie da się przeoczyć. Uwielbia flirt, romanse i komplementy, a zainteresowanie innych działa na nią jak paliwo. Lubi jak dużo się dzieje. Intensywne tempo, nocne życie i imprezy do rana to dla niej nic nadzwyczajnego. Gdy sytuacja tego wymaga, potrafi pokazać pazury i zawalczyć o swoje.
- Dominika Leśniewska (22 lata, Poznań)
Kobieta-petarda. Zawsze gotowa na nowe wyzwania i szybkie decyzje. Zresztą zwykle bez wahania zgadza się nawet na najbardziej szalone pomysły. W życiu celuje wysoko. Nie ukrywa, że zawsze stawia siebie na pierwszym miejscu, nawet kosztem innych. Wrodzony luz i bezkonfliktowy charakter sprawiają, że potrafi zjednać sobie każdego.


Pracuje w branży beauty jako makijażystka ślubna. Kocha siłownie i coraz poważniej myśli o starcie w zawodach bikini fitness. Ale najbardziej kręci ją organizacja imprez w klubach. Nocne życie to jej naturalne środowisko. Największa imprezowiczka w Poznaniu? Nie zaprzecza. Ma za sobą dwa związki: pierwszą, licealną miłość oraz kolejną relację, daleką od ideału. Szuka prawdziwego uczucia, ale wciąż wpada w klasyczne situationshipy. Nie wymaga dużo – wysportowana sylwetka, czyste paznokcie i ładne zęby to dobry start. Ale najważniejsze jest jedno: musi dobrze tańczyć. Bo jeśli nie dotrzyma jej kroku na parkiecie, nie dotrzyma go nigdzie.
- Mateusz Kryk (25 lat, Toruń)
Urodzony 14 lutego – przypadek? On w to nie wierzy. Lowelas od zawsze otoczony kobietami, flirt ma we krwi. Wie jak z nimi rozmawiać, słuchać i o nie dbać. Wierzy w siłę pozytywnego myślenia i moc dobrej energii. Choć z natury jest pogodny, w głębi serca to wojownik, który kocha rywalizację.



Po rocznej podróży po USA i Meksyku wrócił do Polski z nowym podejściem. Porzucił studia na AWF-ie, żeby postawić na rozwój osobisty i życie według własnych zasad. Dziś zajmuje się SEO i pomaga w rodzinnej firmie ogrodniczej. Pasjonuje się piłką nożną, sportami ekstremalnymi i sztukami walki. Po zakończonym ośmioletnim związku miał swój czas na szaleństwa. Przeżył wiele romansów, ale dziś jest już gotowy na coś więcej. Szuka kobiety, która go zaintryguje i zatrzyma na dłużej. Ideał? Ambitna, z charakterem, z własnym zdaniem i najlepiej o latynoskim typie urody.
- Roksana Więcko (20 lat, Kałuszyn)
Zaradna, samodzielna i szalenie ambitna. Potrafi znaleźć rozwiązanie każdego problemu. A jeśli pierwsze nie zadziała, szybko wymyśli plan B, a nawet C. Gdy tylko pojawia się okazja, by nauczyć się czegoś nowego, spróbować nieznanego albo przeżyć coś ekscytującego, Roksana jest pierwsza w kolejce. Szczerość do bólu to jej znak rozpoznawczy. Potrafi wprost powiedzieć adoratorowi, że nie spełnia jej oczekiwań. Ta bezpośredniość zawsze idzie jednak w parze z uśmiechem i łagodnym tonem, bo Roksana nigdy nie kieruje się złymi intencjami.


Jest studentką pielęgniarstwa i stylistką rzęs, a swoją przyszłość wiąże z medycyną estetyczną. Nuda nie istnieje w jej słowniku. Od lat trenuje cheerleading i taniec, a zastrzyk adrenaliny daje jej motocross. Interesuje się również fotomodelingiem i ma już za sobą pierwsze doświadczenia w tej branży. Nie może narzekać na brak powodzenia. Chętnie randkuje, zdarza jej się spotykać z kilkoma kandydatami jednocześnie, bo – jak sama uważa – to idealny moment na świadomą selekcję. Do 25. roku życia chciałaby się ustatkować. Ma za sobą jeden dłuższy związek, który trwał pół roku i zakończył się, gdy on wrócił do byłej. Jej ideał musi być dobrze zbudowany i równie zaradny jak ona. Oczekuje, że jej partner będzie stanowczy, ale też… wymasuje jej stopy po ciężkim dniu.
- Paulina Sarbinowska (24 lata, Wrocław/Warszawa)
Silna, bezpośrednia i ostra jak papryczka chilli. Bywa złośliwa, ale tylko wtedy, gdy sytuacja tego wymaga. Zresztą, jeśli ktoś się na nią obraża, to jego problem, nie jej. Unika konfliktów, choć jej bezlitosna szczerość bywa powodem spięć – szczególnie w relacjach z dziewczynami. Im zupełnie przestała już ufać. Najlepiej czuje się w męskim towarzystwie. Kończy studia prawnicze, a po godzinach stawia na ruch. Kiedyś trenowała pole dance i sztuki walki, a dziś to siłownia i jazda konna. Kocha dobrą zabawę, a jeszcze bardziej adrenalinę. Skoki ze spadochronem, nurkowanie, sporty wodne? Dla niej to żadne wyzwanie.


Nigdy nie była w oficjalnym związku, choć ma za sobą pięć poważniejszych relacji. Po kolejnych rozczarowaniach, zamknęła się na nowe znajomości, choć w głębi duszy wciąż marzy o prawdziwej miłości. Podobają jej się mężczyźni o włoskim typie urody, jednak znacznie ważniejszy od wyglądu jest dla niej charakter.
- Tobiasz Bęben (21 lat, Kraków)
Chłopak o starej duszy i wzniosłych ideałach, który częściej słucha serca niż głosu rozsądku. Gra na perkusji, jeździ oldchoolowym motocyklem i wygląda jak żywcem wyjęty z plakatu. Ma w sobie coś z rockmana – piękna twarz, wyrzeźbione ciało i pewność siebie, która robi wrażenie.


Koncerty, próby i studia przeplata z codziennymi treningami na siłowni. Niby artystyczna dusza, ale z żyłką sportowego świra – ten kontrast tylko podkręca jego magnetyzm. Jak przystało na artystę, został kiedyś zraniony przez kobietę i od tamtej pory już nie oddaje serca tak łatwo. Nie odmawia sobie za to flirtu i namiętności. Jeśli miałby się z kimś związać, to z kobietą, która tak jak on nosi w sobie romantyzm i pasję. Podobają mu się blondynki z ponętnym ciałem i błyskiem w oku.
- Weronika Dżugan (25 lat, Rzeszów)
Wyluzowana kumpela, z którą możesz pożartować o wszystkim. Niezależna, kreatywna i otwarta. Nie musi krzyczeć, by przyciągać uwagę. Zna swoją wartość, choć – jak sama przyznaje – nosi w sobie odrobinę niepewności. Teraz stawia przede wszystkim na własne szczęście: chce żyć intensywnie, śmiać się i czerpać z życia pełnymi garściami.


Na co dzień łączy dwa odległe światy. Z jednej strony prowadzi własny barbershop, z drugiej – uczy się na przyszłą prawniczkę. Wolne chwile wypełniają jej treningi na siłowni i taniec high heels. Jest fanatyczką grzybobrania, która uwielbia spędzać czas blisko natury. W miłości nie szuka ideałów z okładek. Dla niej liczy się chemia i to trudne do zdefiniowania „coś”. Ma za sobą dwa poważne związki, ale w obu brakowało jej właśnie tej iskry. Ideał? Wyższy i starszy od niej mężczyzna, z dystansem do siebie i poczuciem humoru – dokładnie taki jak Michał Zając z 8 edycji.
- Tymoteusz Szymirski-Kowalski (26 lat, Lębork)
Pewny siebie zdobywca z ego, które trudno przeoczyć. Urodzony 1 stycznia 2000 roku – twierdzi, że ta data tylko potwierdza jego wyjątkowość. Lubi prowokować, nie boi się kontrowersji, a swoją bezpośredniością potrafi wprawić w zakłopotanie. Nie bawi się w dyplomację – zagra to, czego wymaga sytuacja. Bez trudu potrafiłby udawać zauroczenie, by utrzymać się w hotelu.



Na co dzień pracuje jako barman i w sprzedaży, ale to aktorstwo daje mu największą satysfakcję. Przez lata występował w teatrze, a dziś marzy o rolach w filmach i serialach. Każdą wolną chwilę wypełnia ruchem – od siłowni, przez sztuki walki, po breakdance i piłkę nożną. W sportach drużynowych zawsze jest liderem. Wie, jak zawalczyć o dziewczynę, nie brakuje mu odwagi na romantyczne gesty. Ma za sobą kilka związków, mnóstwo flirtów, jeszcze więcej chwilowych zauroczeń. Dziś? Lubi być singlem, ale nie zamyka się na coś więcej. Jego ideał to wysportowana blondynka, której nie zdobędzie od razu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak dziś czuje się Adrian ze „ŚOPW”. Anita Szydłowska ujawniła prawdę
Chcielibyście zobaczyć Agnieszkę Dygant w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
Autor: Szymon Jedynak
news
Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?
Piątkowe wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały ogromne emocje i stały się tematem gorącej dyskusji w całym kraju. Teraz głos zabrała Edyta Górniak, która nie ukrywała, że nagranie z udziałem Karola Nawrockiego mocno ją poruszyło. Wokalistka zwróciła uwagę na jeden szczegół, który szczególnie ją oburzył. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.
W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.
Następnie później siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.
Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.
POLECAMY: Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja
Edyta Górniak przejęta tym, co spotkało Nawrockiego. Padły mocne słowa
Nagranie z udziałem Karola Nawrockiego wywołało burzliwą dyskusję, a komentujący nie pozostali wobec niego obojętni. Teraz swoją reakcję przedstawiła również Edyta Górniak. Wokalistka przyznała, że obrazy, które zobaczyła, wywołały w niej bardzo silne emocje. Nie próbowała ukrywać, że szczególnie poruszył ją sposób, w jaki – jej zdaniem – potraktowano głowę państwa.
“Nie mam mądrego komentarza na to, co się dzieje, ale mam tyle emocji i bólu i smutku za naszego prezydenta, za to, jak został potraktowany” – powiedziała na InstaStories.
Szczególnie mocno Edyta Górniak zwróciła uwagę na moment, w którym prezydent zwrócił się do kobiety stojącej przy wejściu i poprosił ją o umożliwienie przejścia. To właśnie ten fragment nagrania wywołał u niej największe poruszenie. Wokalistka nie kryła zdziwienia, że w takiej sytuacji Karol Nawrocki miał jeszcze przepraszać osobę blokującą mu drogę.
“I jeszcze, co za absurd, że jeszcze on przeprasza tę panią, że chce przejść. Że on jeszcze mówi: „Przepraszam panią” – skwitowała Górniak.
Artystka zwróciła również uwagę na kulturę osobistą prezydenta, która – w jej ocenie – ujawniła się nawet w bardzo napiętych okolicznościach. Podkreśliła, że sposób, w jaki się zachował, zrobił na niej szczególne wrażenie.
“Jeszcze w takiej sytuacji, w takim napięciu, w takiej niepewności odezwała się w nim kultura osobista” – wypaliła.
Wokalistka jednocześnie zaznaczyła, że nie uważa się za ekspertkę od polityki i nie zamierza rozstrzygać wszystkich prawnych aspektów konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Podkreśliła, że nie musi rozumieć każdego mechanizmu politycznego, aby mówić o własnych emocjach i reakcjach na obejrzane nagranie.
“Ja się nie znam na polityce. Zostawiam to lepszym, mądrzejszym. Nie wszystko muszę rozumieć. Odpowiadam tylko za to, co czuje moje serce” – wyznała.
Na koniec Edyta Górniak jasno wyraziła swoją ocenę tego, co zobaczyła. Wokalistka stwierdziła, że jej zdaniem doszło do przekroczenia granic i złamania prawa. Jej wypowiedź jest osobistą reakcją na nagranie, a prawne i polityczne okoliczności całego wydarzenia pozostają przedmiotem sporu.
“I moje serce widzi, że granice zostały przekroczone i prawo zostało złamane. Jeżeli nie szanuje się prezydenta narodu, to kogo się szanuje?” – wtrąciła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Co uważacie o słowach Edyty Górniak? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja
To miała być walka zakończona szczęśliwym finałem, jednak los napisał najtragiczniejszy scenariusz. Doda przekazała swoim obserwatorom wiadomość, której nikt nie chciał usłyszeć. Wokalistka do samego końca 1, że uda się uratować jej ukochanego pupila …
Ostatnie dni były dla Dody wyjątkowo trudne. Artystka od lat angażuje się w pomoc zwierzętom i wielokrotnie udowadniała, jak ważny jest dla niej ich los. Jej psy, Foxy i Wolfie, są pełnoprawnymi członkami rodziny, dlatego nagłe pogorszenie stanu zdrowia jednego z nich wywołało u wokalistki ogromny strach. Niestety, w sobotę gwiazda przekazała swoim fanom najgorszą możliwą wiadomość.
Jeszcze na początku tygodnia Doda relacjonowała na Instagramie dramatyczne chwile spędzone w warszawskiej klinice weterynaryjnej. Zapłakana artystka prosiła internautów o przesyłanie dobrej energii i modlitwę za zdrowie Foxy’ego. Piesek nagle poczuł się gorzej, a jego stan wymagał natychmiastowej pomocy specjalistów. Każda kolejna godzina była walką o jego życie.
U zwierzaka zdiagnozowano ostre zapalenie płuc. Foxy trafił do inkubatora, a jego organizm musiał zmierzyć się z poważnymi problemami oddechowymi. Sytuacja była na tyle poważna, że w pewnym momencie lekarze nie dawali wokalistce powodów do optymizmu. Doda jednak nie zamierzała się poddawać i szukała kolejnych możliwości pomocy dla swojego ukochanego pupila.
Artystka konsultowała stan zdrowia pieska w kolejnych placówkach weterynaryjnych, licząc na to, że uda się znaleźć sposób na uratowanie jego życia. Do samego końca wierzyła w cud. Choć pojawiły się chwile, które dawały nadzieję, a parametry oddechowe zwierzaka zaczęły się poprawiać, jego organizm był już bardzo osłabiony.
POLECAMY: Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Doda straciła ukochanego pupila. Łączyła ich niezwykła relacja
Niestety, nadzieja na szczęśliwe zakończenie nie wystarczyła. W sobotnie przedpołudnie Doda poinformowała, że Foxy nie żyje. Szczególnie przejmujący jest fakt, że piesek odszedł zaledwie dzień po swoich trzecich urodzinach. Wokalistka opublikowała w sieci osobisty wpis, w którym trudno nie dostrzec ogromnego bólu po stracie ukochanego przyjaciela.
“Mój ukochany pies przyjaciel dzień po swoich trzecich urodzinach zmarł. Serce nie wytrzymało, mimo że już poprawiał się oddech. Zabrakło kilku dni… Dziś umarliśmy razem, a tylko tobie przestało bić serce” – napisała na Instagramie.
Na tym jednak Doda nie poprzestała. Po przekazaniu tragicznej wiadomości wróciła do publikowania zdjęć z kliniki weterynaryjnej, na których uwieczniony został Foxy. Pokazała również nagrania, na których widać jej drugiego psa, Wolfiego. Widać, że również on znalazł się w trudnej sytuacji po stracie swojego czworonożnego towarzysza.
Dla wokalistki to szczególnie bolesny moment, ponieważ przez ostatnie dni robiła wszystko, by uratować Foxy’ego. Nie ukrywała łez, dzieliła się z fanami kolejnymi informacjami i prosiła o wsparcie. Kiedy pojawiały się sygnały poprawy, mogła mieć nadzieję, że najgorsze jest już za nimi. Niestety, ostatecznie nie udało się wygrać tej walki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN podjął decyzję ws. Rozenek-Majdan. Klamka zapadła
Przeżyliście kiedyś podobną stratę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Dodaj komentarz
news
Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Halloween od lat wywołuje w Polsce gorące dyskusje. Jedni widzą w nim okazję do zabawy i przebierania się w kostiumy, inni nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Ida Nowakowska postanowiła opowiedzieć, jak sama podchodzi do tej tradycji i dlaczego nie stawia jej na równi z polskim świętem. Dowiedz się więcej!
Halloween od lat budzi emocje i dzieli opinię publiczną. Z każdym rokiem coraz więcej znanych osób zabiera głos w sprawie obchodzenia tego dnia, a ich wypowiedzi często stają się pretekstem do kolejnych dyskusji. Tym razem o swoim podejściu opowiedziała Ida Nowakowska, która w rozmowie z Plejadą nie ukrywała, że jej spojrzenie na Halloween jest związane z doświadczeniami z życia w Stanach Zjednoczonych.
Prezenterka podkreśliła, że nie zamierza porównywać Halloween ze Świętem Wszystkich Świętych. Dla niej są to zupełnie różne okazje, którym przypisuje się odmienne znaczenie.
“Dla mnie Halloween nie jest świętem, więc jakby zupełnie tego nie mogę porównywać. Dla mnie to nie miałoby sensu. Mieszkając przez połowę życia w Stanach, Halloween jest pretekstem do spotkania, do imprezy, do przyjęcia, więc ja też się przebierałam w kostiumy. Uważam, że one powinny być fajne, takie naśmiesznie bardziej, nie lubię tych strasznych, przerażających” – wyznała.
Ida Nowakowska zaznaczyła jednocześnie, że szczególne miejsce w jej życiu zajmuje polska tradycja związana z początkiem listopada. Nie ukrywa, że Święto Wszystkich Świętych ma dla niej bardzo osobisty wymiar.
“Mogę powiedzieć z własnej perspektywy, jak ja to przeżywam, bo zawsze celebruję zwycięstwo życia nad śmiercią i dla mnie życie jest czymś niesamowitym” – dodała.
POLECAMY: TVN podjął decyzję ws. Rozenek-Majdan. Klamka zapadła
Ida Nowakowska wprost o Halloween: “Odkąd mam synka nie lubię …”
Prezenterka zwróciła uwagę, że polskie zwyczaje związane z odwiedzaniem grobów robią ogromne wrażenie również na osobach z zagranicy. Sama chętnie zaprasza swoich znajomych ze Stanów do Polski właśnie w tym okresie.
“Święto Wszystkich Świętych to są niezwykłe dni w Polsce. Naprawdę wszystkich znajomych, których mam z zagranicy, ze Stanów zapraszam w tym okresie właśnie. Mówię: “Przyjdźcie tutaj, pójdźcie z nami na groby, bo to jest coś tak wyjątkowego”. Chyba każdy to w ten sposób przeżywa niezależnie od tego, co myśli o różnych sprawach. Jest w tym głębia, przeżywamy przeszłość, ale w taki sposób, który jest naprawdę żywy” – wyjaśniła reporterce Plejady.
W rozmowie pojawił się również bardzo osobisty wątek. Ida Nowakowska wspomniała o swoim ojcu, znanym pisarzu Marku Nowakowskim, który spoczywa na warszawskich Powązkach. Jak przyznała, odwiedzanie jego grobu wiąże się dla niej z ogromnymi emocjami, a rodzinne wspomnienia wracają szczególnie mocno właśnie w tych dniach.
“Zawsze się wzruszam. Spędzamy czas na Starych Powązkach, też na Powązkach Wojskowych, bo tam mój tata jest pochowany w Alei Zasłużonych. Reszta mojej rodziny właśnie na Starych Powązkach. Tam jest tak pięknie. Z moim synkiem chodzę i przypominam sobie, jak chodziłam z moim tatą” – wspominała.
Prezenterka podkreśliła, że tradycja odwiedzania cmentarzy jest dla niej także okazją do rozmowy z synkiem o przemijaniu, pamięci i znaczeniu życia. Sama pamięta, jak jako dziecko chodziła na groby razem z rodzicami. Dziś wraca do tych chwil, przekazując kolejnemu pokoleniu rodzinne historie i wartości, które są dla niej ważne.
“Chodziliśmy razem z rodzicami na groby i w tym czasie było coś nieludzkiego — myślisz o egzystencji tutaj i myślisz, że to wszystko jest tak naprawdę na chwilę i że to, co robimy tutaj, żyje tylko, jeśli jest w sercach innych ludzi, bo ci, którzy są właśnie tam na cmentarzach, na które my chodzimy, w moim sercu są żywi, dlatego że czynili tutaj piękne rzeczy, czynili dobro, wspominamy ich, mówimy o nich, więc jest coś niezwykłego po prostu w tym święcie” – dodała w tej samej rozmowie.
Na koniec prezenterka wyjaśniła, że jej podejście do Halloween zmieniło się również po narodzinach synka. Nie przepada za tłumaczeniem dziecku niektórych elementów tej tradycji i podkreśla, że z jej perspektywy jest to przede wszystkim okazja do wspólnej zabawy.
“Odkąd mam synka nie lubię, bo trudno mu to wszystko wytłumaczyć. Halloween to jest costume party [impreza kostiumowa], każdy ma się po prostu dobrze bawić i przebrać. Moja perspektywa jest trochę inna z tej polsko-amerykańskiej strony” – zakończyła Ida.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23 ”: Kto wystąpi w finale? Poznaj wyniki
A Wy obchodzicie Halloween? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
„Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23 ”: Kto wystąpi w finale? Poznaj wyniki
Wczoraj widzowie zobaczyli półfinałowy odcinek „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, a na scenie nie brakowało spektakularnych metamorfoz, wzruszeń i zaskakujących ocen jurorów. Uczestnicy walczyli o miejsce w wielkim finale, a stawka była naprawdę wysoka. Po dziewięciu odcinkach poznaliśmy czwórkę szczęśliwców, którzy powalczą o zwycięstwo. Nie obyło się jednak bez niespodzianek. Dowiedz się więcej!
Wielkie półfinałowe widowisko rozpoczęła „Dziewczyna Szamana”. Na scenie pojawiła się osobiście Justyna Steczkowska, która wykonała swój wielki przebój, a następnie szybko wróciła na miejsce przy stole jurorskim. Już od pierwszych chwil emocje sięgały zenitu, a uczestnicy musieli udowodnić, że zasługują na miejsce w decydującym starciu. Każda kolejna metamorfoza mogła bowiem przesądzić o ich dalszym losie w programie.
Jako pierwsza oceniona została Ida Nowakowska, która musiała zmierzyć się z wyjątkowo trudnym zadaniem. Wylosowała utwór „Winna” Agnieszki Chylińskiej, a sama perspektywa wcielenia się w tak charakterystyczną artystkę mocno ją stresowała. Sceniczny wizerunek, barwa głosu i wymagające wokalne rejestry stanowiły niemałe wyzwanie. Mimo obaw uczestniczka stanęła na wysokości zadania, a jej występ docenił Piotr Gąsowski.
„To było tak kompletne, ja miałem takie ciary od początku do końca. Zrobiłeś to tak jak ona.” – powiedział pewnie juror.
Prawdziwą muzyczną niespodziankę przygotowała Maria Sadowska, która wcieliła się w Sam Brown i wykonała jej przebój „You Better Stop”. Przygotowania do występu przyniosły jej nieoczekiwane odkrycie. Okazało się, że potrafi wydobyć z siebie charakterystyczny dźwięk, który wcześniej wydawał jej się nieosiągalny. Dzięki temu zyskała większą pewność siebie, choć tuż przed wyjściem na scenę pojawił się dodatkowy stres. Agnieszka Hyży zasugerowała bowiem, że właśnie ta metamorfoza może zapewnić jej miejsce w finale. Występ zrobił ogromne wrażenie na Małgorzacie Walewskiej.
„Marysiu, ja w ogóle nie będę tego oceniać, bo to jest uważa, poza jakąkolwiek oceną. Ja ci tylko powiem, że od pierwszej frazy miałam dreszcze. Dziękuję bardzo.” – oceniła wzruszona jurorka.
Niełatwe zadanie czekało również Rafała Brzozowskiego. W poprzednim odcinku stracił wylosowany utwór na rzecz Gabrysia, który zwyczajnie mu go ukradł. W rezultacie musiał zmierzyć się z repertuarem Bonnie Tyler, a konkretnie z jej wielkim przebojem „Holding Out for a Hero”. Artysta znał wokalistkę osobiście i bardzo ją lubi, ale sympatia nie ułatwiła mu zadania. Wykonanie wymagało ogromnego wysiłku wokalnego i dosłownie zdarcia sobie głosu. Ostatecznie Justyna Steczkowska doceniła jego pracę.
„Powiem ci, że cały czas byłeś Bonnie. Minimalnie w męskiej wersji, ale jeśli chodzi o zachowanie barwy, głos i jej sposób śpiewania, to wszystko było super” – podsumowała.
Z kolei Gabriel Fleszar wcielił się w Lewisa Capaldiego i wykonał utwór „Bruises”. Okazało się, że repertuar szkockiego wokalisty jest mu wyjątkowo bliski, dlatego same przygotowania były dla niego prawdziwą przyjemnością. Największym wyzwaniem była charakterystyczna chrypka artysty, którą musiał odtworzyć na scenie. Jego interpretacja spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem Stefano Terrazzino.
“To co mnie najbardziej ujęło, to to, że to było takie kruche, ale z ogromną siłą pod spodem. Te dwie przeciwne emocje powodowały, że to było takie pełne, kompletne. Czekałem na taki hit od Gabriela Fleszara” – skomplementował juror.
Dużym zaskoczeniem okazała się również metamorfoza Bryski, która początkowo nie była przekonana do wylosowanego utworu. Tym razem musiała wcielić się w Piotra Sołoduchę, lidera zespołu Enej i wykonać „Skrzydlate ręce”. Efekt zachwycił Małgorzatę Walewską, która wstała z miejsca.
“Co za pewność siebie! Jaka w ogóle radość bycia na scenie! Bryska, no po prostu jestem zachwycona tym występem, super!” – ogłosiła jurorka.
POLECAMY: Michał Szpak ROZCZAROWANY występem w „Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]
Poznaj finalistów tegorocznej edycji programu [WYNIKI]
W zupełnie innym klimacie zaprezentowała się Ula Milewska, która wcieliła się w Lisę Minnelli. Wykonanie kultowego utworu „Cabaret” wymagało nie tylko umiejętności wokalnych, ale przede wszystkim odpowiedniego oddania emocji i scenicznej klasy. Jej występ szczególnie poruszył Justynę Steczkowską.
„Ona w tym kabarecie była tak doskonała, tak wzruszająca, tak świetnie śpiewająca, tak rozbrajająca, tam było po prostu wszystko. To jest bardzo smutna opowieść o życiu artystów tamtych czasów. I ty Ula wspaniale to zrobiłaś, naprawdę. Gratulacje” – oceniła jurorka.
Marcin Maciejczak zabrał widzów prosto do nieba, wcielając się w Bryana Adamsa i wykonując jego wielki przebój „Heaven”. Po spektakularnej metamorfozie w Justynę Steczkowską musiał tym razem pokazać zupełnie inne oblicze i odnaleźć w sobie rockową męskość. Choć jego występ został doceniony, Piotr Gąsowski miał pewne zastrzeżenia.
“Otóż tak – bardzo mi się podobało, ale nie zachwyciło. Wszystko zrobiłeś znowu wspaniale, ele poszedłeś w melodię, a nei w treść. Zatem nie był to Bryan Adams, co nie zmiania tego, że jestem pełen podziwu dla twojej pracowitości i talentu, bo jesteś bardzo utalentowany – stwierdził juror.
Ostatnią z opisanych metamorfoz zaprezentował Marcin Miller, który przeistoczył się w Gene’a Simmonsa, charyzmatycznego frontmana legendarnej grupy Kiss. Wykonał kultowy utwór „Rock and Roll All Night”, pokazując publiczności zupełnie nowe, rockowe oblicze. Występ szczególnie zaskoczył Justynę Steczkowską.
„Marcinku, ty mnie tak zaskakujesz, a przecież ja cię znam też prywatnie. A tu mnie tak zaskoczyłeś, bo patrzę na tego mojego kolegę i mówię – nie wierzę. Nie wierzę, bo nie wyobraziłabym sobie nigdy ciebie w tej muzyce, a poszło ci fantastycznie, naprawdę. Kawał głosu, chrypa taka jak w Kiss, jest energia i jest też dobra zabawa. Wszystkich nas rozbawiłeś, publiczność bawiła się wspaniale, więc o to chodziło w tym wykonaniu. Naprawdę brawo” – mówiła.
Po wszystkich występach przyszedł czas na rozstrzygnięcia. Zwyciężczynią półfinałowego odcinka została Maria Sadowska, która otrzymała nagrodę w wysokości 15 tysięcy złotych i postanowiła przekazać ją Fundacji One Day, wspierającej dzieci opuszczające domy dziecka. Drugie miejsce po raz kolejny zajął Gabriel Fleszar, który otrzymał 5 tysięcy złotych i ponownie przeznaczył je na Fundację Puchaczówka.
Po dziewięciu odcinkach poznaliśmy także finałową czwórkę. Do decydującego starcia awansowali Maria Sadowska z dorobkiem 249 punktów, Rafał Brzozowski z 241 punktami, Marcin Maciejczak z 237 punktami oraz Ula Milewska, która zgromadziła 230 punktów.
Tuż za nimi znaleźli się Ida Nowakowska (220 punktów), Gabriel Fleszar (218 punktów), Marcin Miller (210 punktów) i Bryska (179 punktów). To właśnie ta czwórka powalczy o zwycięstwo w wielkim finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” już w najbliższy piątek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki
Będziecie oglądać wielki finał “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



































Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz4 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
news2 dni temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
showbiz5 dni temuZnana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
-
news3 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
showbiz4 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
news4 dni temuMargareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia
-
news3 dni temuEstelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?

Dodaj komentarz