Śledź nas

showbiz

Sławek Uniatowski OFIARĄ oszustwa! Fałszywy profil na Tinderze sieje zamęt – kto stoi za tym oszustwem?

Opublikowano

w dniu

Sławek Uniatowski, jeden z najbardziej charyzmatycznych polskich wokalistów, padł ofiarą oszustwa. Ktoś bezczelnie podszywa się pod niego na popularnej aplikacji wykorzystując jego zdjęcia i wizerunek. Sam artysta ostrzega fanów przed fałszywymi kontami. Poznaj szczegóły i sprawdź, jak rozpoznać oszustów i uniknąć pułapek cyfrowych przestępców!

Sławek Uniatowski to postać niezwykle wszechstronna – nie tylko utalentowany wokalista i kompozytor, ale też multiinstrumentalista i autor tekstów. Jego kariera to połączenie muzycznego talentu z aktorskim doświadczeniem. Widzowie pamiętają go także z kilku sezonów popularnego serialu „M jak miłość”, gdzie udowodnił, że jest artystą o wielu twarzach. Ta wielowymiarowość sprawia, że zyskał nie tylko rzeszę fanów, ale też sympatię branży.

W styczniu 2019 roku na nowo rozbrzmiała piosenka „Szukaj mnie” – przebój w zupełnie nowej odsłonie, nagrany przez Uniatowskiego w duecie z Anią Rusowicz. Utwór ten został stworzony specjalnie na potrzeby filmu „Miszmasz, czyli kogel-mogel 3” w reżyserii Kordiana Piwowarskiego. Ten sukces umocnił pozycję Sławka na muzycznej mapie Polski i przypomniał o jego wyjątkowym głosie, który od lat zachwyca słuchaczy.

Poza talentem wokalnym, Uniatowski znany jest z wyjątkowej prezencji scenicznej i… urody, która przyciąga uwagę zarówno mediów, jak i fanów. Ten przystojny artysta budzi sympatię i ma status jednej z ikon polskiej sceny muzycznej. Niestety, popularność bywa też przekleństwem – zwłaszcza w erze social mediów, gdzie granica między publicznym wizerunkiem a prywatnością coraz bardziej się zaciera.

POLECAMY: Oliwer Janiak wraca do „Dzień dobry TVN”! Kto jeszcze pojawi się na antenie w jubileuszowy sezonie śniadaniówki?

Fałszywy Sławek na Tinderze – jak to możliwe?

Niedawno okazało się, że ktoś wykorzystał wizerunek Sławka Uniatowskiego, tworząc jego fałszywe konto na Tinderze – jednej z najpopularniejszych aplikacji randkowych na świecie. Sprawa nabrała rozgłosu, gdy sam artysta zdecydował się ostrzec fanów za pośrednictwem Instagrama, gdzie na InstaStory napisał: „Na Instagramie grasuje podrobiony Sławek. Zachowajcie czujność oraz kierujcie się zdrowym rozsądkiem”. To jasny sygnał, że sytuacja jest poważna i może dotknąć nie tylko jego, ale też osoby szukające kontaktu przez internet.

Fenomen podszywania się pod znane osoby w internecie nie jest nowością, ale w ostatnich latach jego skala dramatycznie wzrosła. Fałszywe profile tworzone są nie tylko na Tinderze, ale też na Instagramie, Facebooku czy TikToku. Cele bywają różne – od zwykłego wyłudzenia pieniędzy, przez manipulację emocjami, po niszczenie reputacji. Wiele gwiazd polskiej i światowej sceny medialnej regularnie zmaga się z tym procederem, który staje się coraz bardziej perfidny i niebezpieczny.

Wielu użytkowników portali społecznościowych i aplikacji randkowych nie potrafi od razu zorientować się, że mają do czynienia z oszustem. Fałszywe profile często korzystają z prawdziwych zdjęć, kradną treści i podszywają się pod znane osoby, co wprowadza w błąd. Dlatego tak ważne są ostrzeżenia ze strony samych celebrytów – dzięki nim internauci mogą być bardziej czujni i nie dać się nabrać na fałszywe obietnice czy prośby o wsparcie finansowe.

Podszywanie się pod znane osoby to nie tylko atak na wizerunek, ale realne zagrożenie dla bezpieczeństwa internautów. Oszuści wykorzystują fałszywe profile do wyłudzania pieniędzy lub informacji prywatnych, co może prowadzić do poważnych konsekwencji – zarówno emocjonalnych, jak i finansowych. Apel Sławka Uniatowskiego o czujność ma więc wymiar bardzo praktyczny i ochronny.

Chociaż problem fałszywych kont wciąż rośnie, rośnie też świadomość społeczna i dostępność narzędzi do ich zwalczania. Edukacja użytkowników internetu, szybkie reakcje celebrytów i rozwój technologii weryfikacji profili to klucz do ograniczenia skali tego zjawiska. Historia Sławka Uniatowskiego jest przykładem, jak ważne jest łączenie sił w walce z cyfrowymi oszustwami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „The Voice Senior” w nowej odsłonie – ulubienica widzów żegna się z programem, a zastąpi ją równie wielka postać

Widzieliście kiedyś jakiś fałszywy profil gwiazd? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku.

Sławek Uniatowski (fot. screen Instagram Story Sławek Uniatowski)
Sławek Uniatowski (fot. screen Instagram Sławek Uniatowski)
Sławek Uniatowski (fot. screen Instagram Sławek Uniatowski)
Sławek Uniatowski (fot. screen Instagram Sławek Uniatowski)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Skolim ma OBROŃCĘ? Donatan dodał oliwy do ognia

Opublikowano

w dniu

przez

Burza wokół „ustawy dla artystów” wciąż nie cichnie. Po głośnej wypowiedzi Skolima głos zabrało już wiele znanych osób, a teraz do dyskusji dołączył również Donatan. Producent postawił jednak na ironię i w swoim stylu wyśmiał cały spór. Co dokładnie powiedział? Dowiedz się więcej!

Temat wsparcia socjalnego dla artystów w ostatnich dniach zdominował media społecznościowe, portale internetowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich koncertów postanowił odnieść się do pomysłu współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie rozprzestrzeniło się w sieci i wywołało falę skrajnych reakcji.

Słowa wokalisty natychmiast podzieliły internautów. Część osób uznała, że publiczne środki powinny trafiać przede wszystkim na inne cele społeczne, inni natomiast zwracali uwagę, że cała grupa zawodowa została niesprawiedliwie oceniona, a sposób prowadzenia dyskusji przekroczył granice rzeczowej debaty.

Największe emocje wzbudziła nie tylko sama treść wypowiedzi, ale również język, jakim posłużył się artysta. Podczas wystąpienia Skolim nie gryzł się w język i w ostrych słowach skomentował projekt dotyczący zabezpieczenia socjalnego twórców.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.

W krótkim czasie temat wyszedł daleko poza środowisko muzyczne i stał się przedmiotem szerokiej publicznej dyskusji. Głos zaczęli zabierać przedstawiciele różnych zawodów artystycznych, podkreślając, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej niż osoby występujące na największych scenach czy regularnie goszczące na okładkach kolorowych magazynów.

Jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały na słowa Skolima, była Ania Rusowicz. Wokalistka opublikowała obszerny wpis, w którym przypomniała, jak wiele profesji zalicza się do zawodów artystycznych i jak różnorodne są realia ich pracy.

“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.

Do dyskusji włączył się również Krzysztof Skiba, który zwrócił uwagę na sytuację wielu osób pracujących w kulturze. Lider zespołu Big Cyc przypomniał, że tylko niewielki procent artystów osiąga wysokie dochody, podczas gdy ogromna część środowiska przez lata funkcjonuje na niestabilnych umowach i nie może liczyć na finansowe bezpieczeństwo.

“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.

POLECAMY: Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach

Skolim ma swojego obrońcę? Donatan zabrał głos

Teraz do medialnej burzy dołączył także Donatan (właściwie Witold Marek Czamara), producent muzyczny, inżynier dźwięku i twórca hitu „My, Słowianie”, z którym wspólnie z Cleo reprezentował Polskę podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w 2014 roku. Muzyk postanowił skomentować całą sytuację w charakterystyczny dla siebie sposób.

Na swoim Instagramie Donatan opublikował nagranie, na którym zaprezentował własny samochód oraz… auto Skolima. Materiał od początku utrzymany był w żartobliwym tonie i stanowił wyraźną satyrę na toczącą się w mediach debatę o finansowym wsparciu dla twórców. Już na początku filmiku padły słowa, które błyskawicznie obiegły internet.

“W opinii publicznej popularna jest rozmowa, czy artyści powinni dostawać dopłaty. Otóż tak. Powinni dostawać dopłaty i to jak najwyższe” – wyznał.

Producent poszedł jednak o krok dalej i z dużą dawką ironii przedstawił swoją „propozycję” systemu wsparcia dla środowiska artystycznego. W żartobliwy sposób przekonywał, że nawet codzienne podróże samochodem są dla twórców źródłem inspiracji, a więc również powinny być finansowane z publicznych pieniędzy.

“Moi drodzy, samochód jest moim źródłem inspiracji, natchnienia artystycznego. Oprócz dopłat wnioskuję też o kilometrówki, ponieważ w tych kilometrach podróży powstają moje myśli, artystyczne wynurzenia i wszystko to, co piękne. Podatnik powinien sponsorować artystów. Absolutnie się z tym zgadzam” – wyznał.

Na tym jednak nie zakończył swojego satyrycznego wywodu. Donatan dodał jeszcze jeden kąśliwy komentarz, który internauci błyskawicznie podchwycili i zaczęli masowo udostępniać w mediach społecznościowych.

“A poza tym ten samochód ma już 2 lata. Jak myślicie, jakie natchnienie człowiek może mieć w takim starym samochodzie? Zastanówcie się. Płaćcie i wspierajcie artystów” – dodał.

Wygląda na to, że dyskusja wokół „ustawy dla artystów” jeszcze długo nie ucichnie. Po ostrych słowach Skolima i reakcjach takich osób jak Ania Rusowicz, Patrycja Markowska, Michał Bajor, Krzysztof Skiba czy teraz Donatan, temat wyszedł daleko poza branżę muzyczną i stał się jedną z najgłośniejszych debat ostatnich tygodni. Jedno jest pewne – emocji wokół tego projektu w najbliższym czasie z pewnością nie zabraknie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni

Co uważacie o kontrowersyjnych słowach Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Donatan (fot. screen Instagram @don_donatan)
Skolim i Justyna Steczkowska (fot. Dariusz Gałązka/AKPA) – 17 maja 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno wielu było przekonanych, że Sebastian Fabijański żyje w luksusie i nie może narzekać na brak pieniędzy. Tymczasem aktor ujawnił kulisy swojego życia, które dla wielu mogą okazać się ogromnym zaskoczeniem. W szczerym wywiadzie opowiedział o trudnych chwilach, finansowych problemach i wsparciu, bez którego być może nie poradziłby sobie z kryzysem. Dowiedz się więcej!

Sebastian Fabijański od lat uchodzi za jednego z najbardziej charakterystycznych aktorów młodego pokolenia. Na swoim koncie ma wiele głośnych ról filmowych, a jego kreacje w produkcjach takich jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Miasto 44”, „Legiony” czy „Grzechy sąsiadów” przyniosły mu uznanie zarówno widzów, jak i krytyków. Mało kto przypuszczał jednak, że za sukcesem zawodowym kryły się poważne problemy prywatne.

Przez lata wokół aktora narosło wiele stereotypów. Część osób była przekonana, że udział w wysokobudżetowych produkcjach i medialna rozpoznawalność automatycznie oznaczają finansową stabilizację. Sam Sebastian Fabijański przyznaje jednak, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a jego sytuacja była znacznie trudniejsza, niż mogło się wydawać.

Dopiero niedawno gwiazdor spełnił jedno ze swoich największych marzeń i kupił własne mieszkanie. Zanim jednak do tego doszło, przez wiele lat wynajmował lokale w Warszawie, a koszty życia często go przerastały. W pewnym momencie znalazł się w tak trudnej sytuacji, że musiał zwrócić się o pomoc do najbliższej osoby.

POLECAMY: Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni

Tego o Sebastianie Fabijańskim nikt nie wiedział

Z okazji swoich 39. urodzin aktor udzielił szczerego wywiadu, w którym wrócił do najtrudniejszych momentów swojego życia. Nie ukrywał, że za medialnym obrazem kryło się wiele wydarzeń, o których opinia publiczna nie miała pojęcia.

„Po wielu wydarzeniach, które miały miejsce w tak zwanym międzyczasie, o których nie wiedzieli ludzie… Mieli jakiś obraz tego, co się dzieje, i że ja żyję, cały czas śpię na pieniądzach. Było kompletnie inaczej. Musiałem pożyczać na wynajem mieszkania pieniądze od matki. W pewnym momencie, więc całe szczęście, że żyję. Mogłem przez chwilę skorzystać z jej pomocy w tym zakresie. Więc, żeby powiedzieć delikatnie, było bardzo niekolorowo” – wyznał w rozmowie z “Faktem”.

Słowa aktora odbiły się szerokim echem, ponieważ pokazują zupełnie inne oblicze życia znanych osób. Wielu fanów nie zdawało sobie sprawy, że człowiek regularnie pojawiający się na ekranie telewizora i w kinowych hitach może zmagać się z problemami finansowymi, które dotykają tysiące zwykłych Polaków.

Nie jest tajemnicą, że ogromnym wsparciem dla Sebastiana Fabijańskiego od zawsze była jego mama. To właśnie ona wyciągnęła do niego pomocną dłoń w najtrudniejszym momencie i pozwoliła mu przetrwać okres życiowego kryzysu. Aktor nie ukrywa wdzięczności za okazaną pomoc i podkreśla, że bez rodzinnego wsparcia wiele spraw mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.

To nie pierwszy raz, kiedy Sebastian Fabijański decyduje się na tak osobiste wyznania. W ostatnich miesiącach otwarcie opowiadał również o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym. W jednym z podcastów wspominał, że spędził aż 10 tygodni w szpitalu psychiatrycznym, gdzie mierzył się z własnymi demonami.

Aktor od dawna angażuje się w działania mające zwiększać świadomość społeczną na temat depresji i zaburzeń lękowych. Wielokrotnie podkreślał, że rozmowa o zdrowiu psychicznym jest niezwykle ważna, a proszenie o pomoc nie powinno być powodem do wstydu. Sam stał się przykładem, że nawet osoby odnoszące sukcesy mogą przechodzić bardzo trudne chwile.

Historia Sebastiana Fabijańskiego pokazuje, że świat show-biznesu często bywa jedynie iluzją. Za blaskiem fleszy i popularnością nierzadko kryją się samotność, problemy finansowe oraz walka o zachowanie równowagi psychicznej. Aktor postanowił opowiedzieć o tym publicznie, przełamując stereotyp, że znane nazwiska nie mają powodów do zmartwień.

Dziś Sebastian Fabijański wydaje się patrzeć w przyszłość z większym spokojem i nadzieją. Ma własne mieszkanie, rozwija karierę aktorską i nie boi się mówić o swoich doświadczeniach. Jego szczere wyznanie może być dla wielu osób ważnym sygnałem, że nawet po najtrudniejszych życiowych zakrętach można odnaleźć drogę do nowego początku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć

Polubiliście Sebastiana Fabijańskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

moda

Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni

Opublikowano

w dniu

przez

Choć wielu fanów przez lata interpretowało ten utwór jako piosenkę o miłości, sama artystka właśnie rozwiała wszelkie wątpliwości. Słowa, które padły ze sceny podczas Polsat Hit Festiwal, zaskoczyły nawet jej najwierniejszych sympatyków. To jednak dopiero początek tej historii. Dowiedz się więcej!

Roksana Węgiel od dawna udowadnia, że nie zamierza podporządkowywać się obowiązującym trendom i oczekiwaniom. Młoda wokalistka wielokrotnie podkreślała, że w jej życiu ogromne znaczenie mają wiara, duchowość i wartości, które wyniosła z domu. Choć temat religii w show-biznesie wciąż budzi wiele emocji, artystka nie ukrywa swoich przekonań.

Podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwal jednym z najbardziej komentowanych momentów był właśnie występ Roksany Węgiel. Wokalistka wykonała swój utwór „Błękit”, jednak zanim wybrzmiały pierwsze dźwięki, zwróciła się bezpośrednio do publiczności. Jej słowa wywołały spore poruszenie zarówno wśród widzów zgromadzonych w Operze Leśnej, jak i internautów śledzących koncert.

“(…) Opowiada ona o sile wyższej, o Bogu. Wiem, że wiele osób interpretuje ją jako piosenkę o miłości, tak że cieszę się, że ona trafiła do waszych serc. Życzę wam udanego odbioru i mam nadzieję, że będziecie wszyscy razem śpiewać ze mną “Błękit” – wyznała Roxie Węgiel.

To wyznanie dla wielu fanów okazało się ogromnym zaskoczeniem. Dotychczas „Błękit” był odbierany przede wszystkim jako subtelna opowieść o uczuciach i relacjach międzyludzkich. Sama artystka przyznała jednak, że od samego początku miała wobec tego utworu zupełnie inną intencję i chciała zawrzeć w nim coś znacznie głębszego.

W rozmowie z Plejadą Roksana Węgiel wyjaśniła, że piosenka powstała właśnie z myślą o Bogu i od początku była dla niej bardzo osobistym projektem. Jak podkreśliła, nie ukrywa swoich wartości i cieszy się, że odbiorcy potrafią odnaleźć w jej muzyce własne emocje oraz doświadczenia.

“Jest to zawsze bardzo miłe, bo to są moje wartości i nigdy tego nie ukrywałam. “Błękit” naprawdę powstał z taką myślą, że chcę napisać tę piosenkę dla Boga, o Bogu. Dostałam bardzo dużo feedbacku takiego, że ludzie sobie to dopisywali do różnych historii, ale faktycznie też wysyłają mi fani świadectwa wiary” – powiedziała.

POLECAMY: Monika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć

Roxie Węgiel podbiła chrześcijański festiwal?

To jednak nie wszystko. W rozmowie z serwisem „Newsmax Polska” wokalistka jeszcze szerzej opowiedziała o kulisach powstawania piosenki i o tym, jak wielki wpływ na jej twórczość ma religia. Nie ukrywała, że wiara od zawsze stanowi dla niej fundament i źródło siły.

“Nie ukrywam, że wiara od zawsze była moją siłą. Nawet pisząc płytę, która wychodzi już 19 czerwca, bazowałam na swoich najważniejszych wartościach. Piosenka “Błękit” jest o Bogu. Wydaje mi się, że po prostu Bóg działa nawet przez takie rzeczy, przez jakieś sytuacje. Miałam przeczucie, żeby napisać piosenkę o Bogu, która może nie będzie w tak dosłowny sposób opowiadała o wierze” – powiedziała.

Nie jest tajemnicą, że Roksana Węgiel od lat angażuje się również w wydarzenia o charakterze chrześcijańskim. Wokalistka wielokrotnie występowała na festiwalach muzyki religijnej, a jeden z jej ostatnich koncertów w Toruniu odbił się szerokim echem nie tylko za sprawą repertuaru, ale również scenicznej stylizacji.

Artystka zaprezentowała się tam w dopasowanej, błękitnej sukni, która podkreślała sylwetkę i odsłaniała ramiona oraz plecy. W sieci błyskawicznie pojawiły się komentarze, w których część internautów zwracała uwagę na odważny wizerunek wokalistki, zestawiając go z jej publicznymi deklaracjami dotyczącymi wiary.

Sama Roksana Węgiel wielokrotnie podkreślała jednak, że nie widzi w tym żadnej sprzeczności. W wywiadach zaznaczała, że nie zamierza rezygnować z bycia sobą i nie czuje się źle z tym, że pokazuje swoje ciało. Jej zdaniem wiara nie wyklucza kobiecości ani potrzeby wyrażania siebie poprzez modę i sceniczny wizerunek.

Wygląda na to, że młoda gwiazda konsekwentnie podąża własną drogą, nie oglądając się na krytyczne komentarze. Dla jednych jest przykładem odwagi i autentyczności, dla innych pozostaje postacią kontrowersyjną. Jedno jest jednak pewne – Roksana Węgiel nie boi się mówić o tym, co dla niej naprawdę ważne, a historia utworu „Błękit” pokazuje, że za jej twórczością kryje się znacznie więcej, niż wielu mogło przypuszczać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim PRZESADZIŁ? Internauci nie zostawili na nim suchej nitki

Lubicie Roxie Węgiel? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Roxie Węgiel (fot. Przemysław Świderski/AKPA) – “Polsat Hit Festiwal”
Roxie Węgiel (fot. Przemysław Świderski/AKPA) – “Polsat Hit Festiwal”

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Monika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć

Opublikowano

w dniu

przez

Powrót Agnieszki Woźniak-Starak do Telewizji Polskiej od miesięcy budzi emocje, ale mało kto spodziewał się tak bezpośredniej reakcji ze strony jednej z byłych gwiazd stacji. Monika Richardson nie tylko wróciła pamięcią do dawnych wydarzeń, ale również w gorzkich słowach oceniła warsztat i pozycję swojej koleżanki z branży. Przeczytaj całość już teraz!

Monika Richardson od lat nie ukrywa, że z dystansem patrzy na zmiany zachodzące w Telewizji Polskiej. Była prowadząca „Pytanie na Śniadanie” wielokrotnie komentowała decyzje kadrowe stacji, a tym razem na celownik wzięła powrót Agnieszki Woźniak-Starak do grona gospodarzy popularnej śniadaniówki.

Dziennikarka przez wiele lat była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVP. Sukces programu „Europa da się lubić” sprawił, że cieszyła się ogromną popularnością, a jej pozycja zawodowa wydawała się niezagrożona. Wszystko zmieniło się jednak po zakończeniu współpracy ze stacją, do której jak sama przyznaje – nie udało jej się już wrócić.

W najnowszej rozmowie Monika Richardson postanowiła wrócić do wydarzeń sprzed lat i przypomnieć kulisy głośnego zwolnienia Agnieszki Woźniak-Starak z TVP. Według niej w tamtym czasie wokół prezenterki nie brakowało kontrowersji, które odbijały się szerokim echem za kulisami stacji.

Była gwiazda telewizji wspomniała między innymi sytuację z udziałem terapeuty uzależnień, który w programie na żywo miał ujawnić szczegóły prywatnej rozmowy z prezenterką. Richardson przywołała również inne zdarzenie, które jej zdaniem – było szeroko komentowane w środowisku telewizyjnym.

“Drugi aspekt, o którym nie wszyscy pamiętają – były w kuchni jakieś produkty i woda się gotowała, a ona podeszła i mówi: “Czy to jest woda z Lourdes?”. Za takie rzeczy się leciało! Ale teraz już jest na pewno bardzo grzeczna i nie mówi brzydkich słów” – powiedziała Richardson w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim.

POLECAMY: Skolim PRZESADZIŁ? Internauci nie zostawili na nim suchej nitki

Monika Richardson UDERZA w Agnieszkę Woźniak-Starak

Na tym jednak nie zakończyły się uszczypliwości. Dziennikarka przyznała, że dostrzega atuty swojej byłej koleżanki z branży, ale jednocześnie wyraźnie zaznaczyła, że nie uważa jej za wybitną przedstawicielkę zawodu. Jej zdaniem największymi atutami Agnieszki Woźniak-Starak są uroda i charakterystyczny głos.

“Agnieszka jest bardzo fajna, to znaczy ona jest ładna, ma piękny głos, lubię ten jej niski głos. (…) Ja akurat tej jej uszczypliwości nie lubię. Ona miała taki plotkarski program (“Na językach” – przyp. red.). Okropne to było, tam z Karoliną Korwin Piotrowską dojeżdżały ludzi. Ja jej nie cenię jako dziennikarki” – stwierdziła.

Największe emocje wzbudziły jednak kolejne słowa byłej prowadzącej „Pytanie na Śniadanie”. Monika Richardson zasugerowała bowiem, że obecna Telewizja Polska stawia przede wszystkim na prezenterki, które dobrze prezentują się na ekranie, a niekoniecznie wyróżniają się dziennikarskim doświadczeniem.

“Właśnie dlatego, że jest uszczypliwa, nie mając do tego prawa. Jest osobą bezdzietną, jest wdową. Ja rozumiem, że jest wdową i to ją gdzieś tam uprawomocnia, ale robi uwagi na temat rzeczy, o których nie ma pojęcia. Nie uważam, że to jest uprawnione. Natomiast lubię na nią patrzeć, lubię jej słuchać w sensie estetycznym. I ja myślę, że Telewizja Polska w tej chwili na takie osoby stawia, żeby były ładne” – powiedziała.

Nie wiadomo, czy Agnieszka Woźniak-Starak zdecyduje się odpowiedzieć na te zarzuty. Prezenterka od lat raczej unika publicznych sporów i rzadko komentuje podobne wypowiedzi na swój temat. Tym razem jednak skala zamieszania może sprawić, że trudno będzie przejść obok nich obojętnie.

Jedno jest pewne – rozmowa Moniki Richardson ponownie rozbudziła dyskusję nie tylko o kulisach pracy w telewizji, ale również o tym, jakie cechy dziś decydują o sukcesie na ekranie. W świecie show-biznesu takie szczere, a momentami bardzo ostre wyznania, niemal zawsze wywołują lawinę komentarzy i dzielą opinię publiczną.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kayah i Rinke Rooyens znów razem? 16 lat po rozwodzie padły zaskakujące słowa

Monika Richardson przesadziła? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA) – “Festiwal w Opolu”
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA) – “Festiwal w Opolu”
Monika Richardson (fot. screen YouTube Kanał Zero)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością