news
Szokujący zwrot akcji w „Tańcu z Gwiazdami”! Faworyci pożegnali się z programem
Siódmy odcinek „Tańca z Gwiazdami” był jak filmowa podróż do przeszłości – pełen emocji, zaskoczeń i występów na najwyższym poziomie. Na widowni nie zabrakło gwiazd, a parkiet wręcz płonął od energii! Jednak to nie taniec wywołał największe poruszenie wśród fanów show. Polsat ogłosił niespodziewaną decyzję, która zaskoczyła widzów. Dlaczego nie zobaczymy nowego odcinka w przyszłą niedzielę? Dowiedz się więcej!
Siódmy odcinek “Tańca z Gwiazdami” był jak podróż w czasie – wszystko za sprawą hasła przewodniego: „To był świat w zupełnie starym stylu”. Stylizacje rodem z minionych dekad, klasyczne choreografie i wyjątkowa oprawa muzyczna sprawiły, że parkiet zamienił się w scenę niczym z dawnych filmów. Gościem specjalnym wieczoru był Matt Dusk, który swoim głosem nadał całości jeszcze bardziej elegancki charakter.
Każda para miała do zaprezentowania dwie choreografie, co oznaczało podwójne wyzwanie – fizyczne i emocjonalne. Nie było miejsca na pomyłki. To już trzeci miesiąc intensywnych treningów, a uczestnicy są wyczerpani – mimo to nikt się nie poddał. Wręcz przeciwnie, każdy walczył jakby to był już finał.
Wieczór przyniósł wiele niezapomnianych momentów – od wzruszeń po owacje na stojąco. Niektóre pary pokazały zupełnie nowe oblicze, zaskakując nawet jurorów. Inne – po raz kolejny potwierdziły, że zasługują na miejsce w ścisłej czołówce.
Na widowni nie zabrakło znanych twarzy, ale to Kinga Rusin, niegdyś jedna z największych gwiazd TVN-u, skradła show – dziś skupiona na własnych projektach, wciąż budzi ogromne zainteresowanie mediów. Wśród gości pojawiła się również Olga Frycz, prywatnie partnerka Alberta Kosińskiego, który w tej edycji tańczy u boku Ady Borek. Z publiczności kibicowali także: Kinga Zawodnik, były tancerz show Michał Kassin oraz aktor Alan Andersz.
POLECAMY: Maciej Dowbor na PREZYDENTA? Joanna Koroniewska wprost: Byłby wspaniały w POLITYCE
Poznaj punktację i opinie jurorów za siódmy odcinek:
- Michał Barczak i Magdalena Tarnowska
- Taniec: Charleston
- Punkty: 34
- Komentarz jurora:“Jesteś naprawdę bardzo dobry tancerzem […] Tańczą Twoje ręce, nogi, ale nie tańczy Twój korpus” – oceniła Iwona Pavlović.
2. Adrianna Borek i Albert Kosiński
- Taniec: Broadway Jazz
- Punkty: 35
- Komentarz jurora:“Miało być widowisko i było widowisko” – powiedział Rafał Maserak. Zaś Pavlović dodała “Ja się ubawiłam, uśmiałam, były charakterystyczne ruchy rąk”.
3. Tomasz Wolny i Daria Syta
- Taniec: Quickstep
- Punkty: 30
- Komentarz jurora:“Pięknie się rozwijasz, nabrałeś lekkości […] Ja bawiłem się świetnie” – ocenił Tomasz Wygoda.
4. Blanka Stajkow i Mieszko Masłowski
- Taniec: Tango argentyńskie
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“Było to wspaniale zatańczone, takie mięsiste […] Piękny też obrót, trzymałaś równowagę, to było bardzo oparte na kontroli” – skomentował Wygoda. “Dzisiaj dzięki Wam miałam komplet na parkiecie” – oceniła Pavlović.
5. Filip Gurłacz i Agnieszka Kaczorowska
- Taniec: Cha-cha-cha
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“Jestem zauroczona połączeniem Twojej siły, takiego łobuziaka z niesamowitą delikatnością i troską o swoją partnerkę” – skomentowała Pavlović. “Cha-cha była zatańczona z godnością” – wtrącił Rafał Maserak.
6. Maria Jeleniewska i Jacek Jeschke
- Taniec: Foxtrot
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“Mamy gorączkę niedzielnej nocy. To było tak pięknie spokojne […] Gorący, gorący sen” – powiedział zachwycony Wygoda. Także Pavlović nie szczędziła pozytywnych komentarzy: “Jestem oczarowana, że tańczyliście niesamowicie muzycznie, a to jest tak cholernie ważne”.
POLECAMY: TVN szykuje hit sezonu? Powrót Przemysława Kossakowskiego coraz bardziej realny! Znamy pierwsze szczegóły
Stawka rośnie – pary zatańczyły po dwa tańce! Oto punktacja!
- Michał Barczak i Magdalena Tarnowska
- Taniec: Walc wiedeński do piosenki “Lubię wracać tam gdzie byłem” Zbigniewa Wodeckiego
- Punkty: 36
- Komentarz jurora:“Ten utwór jest idealnym tłem, aby pokazać wzruszają i unikalną historię w tym tańcu […] Trochę mi tych emocji zabrakło w tym tańcu” – ocenił Maserak.
2. Tomasz Wolny i Daria Syta
- Taniec: Rumba do hitu “Pod papugami” Czesława Niemena
- Punkty: 33
- Komentarz jurora:“Największą wartością waszego tańca jest to, że jeśli nie tańczycie poprawnie to jesteście piękni” – wspomniała Pavlović.
3. Adrianna Borek i Albert Kosiński
- Taniec: Walc angielski do utworu “Wymyśliłam Cię” Ireny Jarockiej
- Punkty: 30
- Komentarz jurora:“Ćwicz kochana, ćwicz, jesteś na dobrej drodze” – skomentowała Pavlović, zaś Wygoda wspomniał “Czasami długa droga jest bardziej cenna”.
4. Blanka Stajkow i Mieszko Masłowski
- Taniec: Quickstep do piosenki “Nie dokazuj” Marka Grechuty
- Punkty: 40 (druga 40-stka w jednym odcinku)
- Komentarz jurora:“Ja myślę, że wykorzystaliście do granic ten utwór, ten pęd, ten step. Wspaniale tańczysz, podziwiam to, teraz jeszcze aktorsko zaczęłaś pracować” – oceniła Kasprzyk.
5. Filip Gurłacz i Agnieszka Kaczorowska
- Taniec: Foxtrot do hitu “Zacznij od Bacha” zespołu Bajm i Beaty Kozidrak
- Punkty: 38
- Komentarz jurora:“Wzruszające, pięknie zaczęliście dopasowując się […] Jesteście na tak fantastycznym poziomie” – powiedział Wygoda.
6. Maria Jeleniewska i Jacek Jeschke
- Taniec: Cha-cha-cha do utworu “Czy czuje pani cza-czę” Andrzeja Rosiewicza
- Punkty: 40
- Komentarz jurora:“Ta Pani czuje cza-czę” – wykrzyczała Kasprzyk. Zaś Maserak dodał: “Zdecydowana lepsza cha-cha niż zeszłym razem. Jest progres”.
Kto pożegnał się z walką o kryształową kulę?
Niestety, jak co tydzień, jedna para musiała opuścić program. Choć werdykt był zgodny z zasadami, nie obyło się bez łez – zarówno na parkiecie, jak i pewnie przed ekranami.
W tym odcinku najsłabiej ocenionymi duetami okazali się Adrianna Borek i Albert Kosiński oraz Tomasz Wolny i Daria Syta, którzy zdobyli łącznie kolejno 65 i 63 punkty. Głosami widzów i głosami jurorów z dwóch występów z programem pożegnali się Michał Barczak i Magdalena Tarnowska.
Tymczasem przed widzami ćwierćfinał, a emocje będą tylko rosnąć. W grze pozostało pięć par, które od teraz będą mierzyć się już nie tylko z kolejnymi układami, ale też z ogromną presją oczekiwań – jurorów, widzów i… samych siebie.
Co istotne – w przyszłym tygodniu, ze względu na święta, nie zostanie wyemitowany nowy odcinek programu. To standardowa przerwa, dająca szansę na odpoczynek zarówno produkcji, jurorom, tancerzom, jak i gwiazdom. W końcu święta to czas, który warto spędzić z rodziną.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: „19+” wraca? TVN gra z fanami w otwarte karty! Wielki powrót kultowego serialu coraz bliżej?
Oglądaliście dzisiejszy odcinek “Tańca z Gwiazdami”? Jak Wam się podobało? Napiszcie nam swoje refleksje pod najnowszym postem na Facebooku!























źródło/fot – informacja prasowa Telewizja Polsat (fot. Mieszko Piętka, Paweł Wrzecion/AKPA)
SJ
news
Fausti usłyszała od partnera słowa o wadze i jedzeniu. „Wtedy to ja cię będę chyba na siłę na siłownię wysyłał”
Faustyna Fugińska, znana w internecie jako „Fausti”, od lat należy do grona najpopularniejszych polskich influencerek młodego pokolenia. Rozpoznawalność przyniósł jej przede wszystkim udział w projekcie Genzie, dzięki któremu zyskała ogromne grono obserwatorów. Dziś fani interesują się nie tylko jej działalnością w sieci, ale także życiem prywatnym. W ostatnim czasie szczególną uwagę przyciąga jej związek z DJ-em działającym w internecie pod pseudonimem Blendusiak.
Tym razem w sieci pojawiło się nagranie ze wspólnej transmisji pary. Fragment rozmowy szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych, a część internautów zwróciła uwagę na wypowiedzi partnera influencerki dotyczące jej wagi, aktywności fizycznej oraz jedzenia. W komentarzach pojawiły się głosy krytyki.
POLECAMY: Tłum gwiazd na „On Air Music Awards”: szykowna Doda, elegancka Krzan, stylowa Węgiel

Padły słowa o siłowni
Podczas transmisji temat zszedł między innymi na aktywność fizyczną. Blendusiak zaczął wypominać Fausti, że nie poszła na pilates. Początkowo rozmowa mogła wyglądać jak zwykłe przekomarzanie się pary, jednak z czasem pojawiły się komentarze dotyczące wagi influencerki i kalorii.
Ja cię będę kochał, nawet jakbyś 80 kg ważyła. Chociaż wtedy to ja cię będę chyba na siłę na siłownię wysyłał, po prostu przykuwał do ręki i tak szedł z tobą – powiedział partner influencerki.
Fausti zwróciła uwagę na sam fakt odnoszenia się do liczb.
Ale czemu zwracamy uwagę na liczby? – zapytała.
Rozmowa zeszła następnie na temat jedzenia. Influencerka wspomniała o dodatkowych kaloriach, które mogłaby spożyć, gdyby poszła na pilates.
Zjeść te 200 kalorii więcej– rzuciła Faustyna.
Nawet więcej – dopowiedział Blendusiak.
Na tę uwagę Fausti nie zdecydowała się już szerzej odpowiadać.
Nie będę tego komentować – ucięła influencerka.
Warto przy tym zaznaczyć, że udostępniany w mediach społecznościowych materiał jest fragmentem dłuższej transmisji. Kontekst całej rozmowy może więc być szerszy niż kilkadziesiąt sekund nagrania, które zaczęło krążyć w sieci.
POLECAMY: TYLKO U NAS! Wiemy, kto powinien wystąpić w „Tańcu z Gwiazdami” – zbadaliśmy przecieki!

Partner Fausti próbował wyjaśnić swoje słowa
Po wypowiedziach dotyczących wagi i jedzenia Blendusiak próbował złagodzić sytuację, tłumacząc, że jego komentarze miały być żartem. Sam odniósł się również do potencjalnej reakcji internautów.
Żartuję, przecież to żart. Weź, bo potem będą kręcić dramę i będą pisali wszyscy hejterzy, że ja cię głodzę i jestem toxic – powiedział.
To właśnie ten fragment szczególnie zainteresował część widzów. W komentarzach pojawiły się opinie, że nawet jeśli intencją partnera był żart, temat wagi i jedzenia może być dla Fausti szczególnie wrażliwy. Fani influencerki zwracają bowiem uwagę na jej wcześniejsze publiczne wypowiedzi dotyczące samoakceptacji i kompleksów związanych z wyglądem. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze osób, które uznały, że tego typu uwagi mogły być dla niej niekomfortowe.
- Nie przepadam za nią, ale patrząc na to, że jej byli partnerzy czy widzowie wytykali jej wagę, jest mi jej po ludzku szkoda.
- Też cierpiałam na zaburzenia odżywiania i nie wyobrażam sobie, żeby mi tak facet powiedział. Nawet w żartach.
- Nie ma szczęścia do chłopaków ewidentnie.
- Bezczelny. Jak można się swojej dziewczynie wpieprzać w talerz, wiedząc że miała problemy z samoakceptacja – można przeczytać w komentarzach cytowanych przez internautów.
Nie wszyscy muszą jednak odbierać rozmowę w taki sam sposób. Z krótkiego fragmentu transmisji trudno jednoznacznie ocenić charakter całej relacji, a sam Blendusiak zaznaczył, że jego wypowiedzi były żartobliwe.

Kim jest Fausti?
Faustyna Fugińska, szerzej znana jako Fausti, zdobyła popularność dzięki udziałowi w Genzie, czyli projekcie internetowym związanym z ekipą Friza. Jej aktywność w mediach społecznościowych szybko przełożyła się na dużą rozpoznawalność, a influencerka zaczęła rozwijać własne profile i projekty.
Jej życie prywatne od dawna jest obserwowane przez fanów. Internauci śledzą nie tylko jej zawodowe przedsięwzięcia, ale również związki, codzienne życie i kolejne publikacje w mediach społecznościowych. Obecnie sporo uwagi przyciąga jej relacja z DJ-em znanym jako Blendusiak. Para pokazuje w internecie fragmenty wspólnego życia, a ich transmisje i nagrania są oglądane przez tysiące obserwatorów. Na ten moment sama Fausti nie odniosła się szerzej do fali komentarzy dotyczących wspomnianej transmisji.


news
Grażyna Wolszczak ma swoich faworytów w „Tańcu z gwiazdami”. Sama mówi stanowcze „nie”
Grażyna Wolszczak z zainteresowaniem śledzi obecną edycję „Tańca z gwiazdami” i nie ukrywa, że program wciąż dostarcza jej sporo emocji. Aktorka ma już swoich faworytów wśród uczestników, choć sama doskonale wie, jak wymagająca potrafi być przygoda z tanecznym show. W końcu 17 lat temu również stanęła na parkiecie, a dziś z dużym dystansem wspomina tamte doświadczenia.
Choć od jej udziału w programie minęło wiele lat, Grażyna Wolszczak nadal chętnie wraca wspomnieniami do tamtego okresu. W 2009 roku aktorka występowała u boku Cezarego Olszewskiego i ostatecznie zakończyła swoją przygodę z programem na ósmej pozycji. Dziś sama przyznaje, że przed rozpoczęciem treningów miała nieco większe oczekiwania wobec swoich tanecznych możliwości.
Obecnie aktorka ogląda kolejne odcinki już z perspektywy widza. Jak sama mówi, „Taniec z gwiazdami” jest jej guilty pleasure, dlatego stara się być na bieżąco. Aktorka zdradziła również, którym uczestnikom szczególnie kibicuje. Jednocześnie została zapytana o coś, co może zaskoczyć fanów programu m.in. czy po latach ponownie zdecydowałaby się założyć taneczne buty i wrócić na parkiet.
POLECAMY: Paulina Smaszcz i Grażyna Wolszczak bez wstydu promują bezpieczną medycynę estetyczną?

Grażyna Wolszczak kibicuje swoim faworytom
Grażyna Wolszczak od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek. Widzowie doskonale znają ją przede wszystkim z serialu „Na Wspólnej”, ale na swoim koncie ma również wiele ról filmowych, teatralnych i telewizyjnych. Aktorka od lat jest obecna w polskim show-biznesie, dlatego sama doskonale wie, jak wygląda udział w popularnym programie rozrywkowym od strony uczestnika. W 2009 roku zdecydowała się bowiem przyjąć propozycję udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Jej partnerem tanecznym został Cezary Olszewski, doświadczony tancerz, który w programie występował jako profesjonalny trener. Para nie dotarła do finału i zakończyła swoją przygodę z show na ósmym miejscu. W tamtej edycji zwyciężyli Anna Mucha i Rafał Maserak.
Choć od tamtych występów minęło już kilkanaście lat, aktorka wciąż chętnie wraca do tanecznego formatu. Obecnie sama ogląda kolejne odcinki i ma kilka par, którym szczególnie kibicuje. Wśród jej faworytów znalazły się m.in. Izabela Kuna, Joanna Jędrzejczyk, Helena Englert oraz Mandaryna.
Bardzo, bardzo, ale jestem tutaj bardzo rozdwojona. Mam swoich ulubionych par, bo jest ich za dużo, bo ich kocham. Wszystkim kibicuję bardzo – powiedziała w rozmowie z serwisem Przeambitni.
Grażyna Wolszczak nie ukrywa również, że „Taniec z gwiazdami” jest dla niej swego rodzaju telewizyjną przyjemnością. Aktorka przyznała, że stara się oglądać kolejne odcinki i pozostaje na bieżąco z tym, co dzieje się na parkiecie.
Tak, jestem na bieżąco. „Taniec z gwiazdami” jest moim guilty pleasure, zawsze oglądam.
Grażyna Wolszczak nie wróciłaby na parkiet
Mimo sentymentu do programu Grażyna Wolszczak nie ma zamiaru ponownie zakładać tanecznych butów. Aktorka została zapytana o to, czy zdecydowałaby się na powrót do „Tańca z gwiazdami”, gdyby powstała specjalna edycja z udziałem byłych uczestników. Jej odpowiedź nie pozostawiła żadnych wątpliwości.
Nie. Nie, już nie.
Ma również dość trzeźwe spojrzenie na swoje umiejętności taneczne. Przed rozpoczęciem programu sądziła, że poradzi sobie na parkiecie lepiej. Dopiero treningi i regularne występy uświadomiły jej, że taniec wymaga znacznie więcej pracy, niż początkowo zakładała.
Myślałam, że lepiej [sobie poradzę]. Tańcząc w „Tańcu z gwiazdami”, przekonałam się, że średnio”.
POLECAMY: Grażyna Wolszczak wprost: “BAGI wygrał Taniec z Gwiazdami – GRUBA PRZESADA”?

Kim jest Grażyna Wolszczak?
Grażyna Wolszczak to jedna z najbardziej charakterystycznych polskich aktorek. Największą popularność przyniosła jej m.in. rola w serialu „Na Wspólnej”, ale przez lata pojawiała się również w filmach i produkcjach telewizyjnych. Aktorka jest także związana z teatrem i działalnością artystyczną.
Jedynym dzieckiem aktorki jest Filip Sikora, syn ze związku z Markiem Sikorą. Mężczyzna jest już dorosły i przez pewien czas pozostawał poza światem show-biznesu, choć widzowie mogli zobaczyć go m.in. w programie „Ameryka Express”.
Relacja Grażyny Wolszczak z synem przez lata była dla aktorki niezwykle ważna. To właśnie konieczność zapewnienia Filipowi normalnego dzieciństwa pomogła jej przejść przez trudny okres po śmierci męża. Aktorka wspominała, że syn był wówczas dla niej ogromną motywacją, by poukładać życie na nowo. Dziś Filip jest już dorosłym mężczyzną i prowadzi własne życie.
POLECAMY: Grażyna Wolszczak stanęła w obronie Basi Kurdej-Szatan – jej wpis daje do myślenia


news
Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia
Sonia Szklanowska była jedną z najbardziej zapamiętanych uczestniczek „Hotelu Paradise”, a jej nagła śmierć w maju 2025 roku wstrząsnęła zarówno bliskimi, jak i widzami programu. Teraz Ata Postek, która znała ją jeszcze z czasów reality show, zdecydowała się opowiedzieć o ich relacji i o poczuciu winy, które towarzyszy jej do dziś. Padły bardzo osobiste słowa. Przeczytaj całość już teraz!
Kiedy Sonia Szklanowska pojawiła się w drugiej edycji „Hotelu Paradise”, niemal natychmiast zdobyła sympatię widzów. W reality show pełnym emocji, rywalizacji i konfliktów wyróżniała się spokojem, naturalnością i ogromną autentycznością. Fani szybko zwracali uwagę na to, że nie próbuje nikogo udawać, a właśnie dzięki temu wydawała się niezwykle bliska osobom oglądającym program.
Widzowie szczególnie pokochali jej szczerość oraz sposób, w jaki budowała relacje z innymi uczestnikami. Sonia Szklanowska nie szukała skandali ani taniej sensacji, które często stają się przepustką do popularności po reality show. Zamiast tego stawiała na emocje i prawdziwość. Po zakończeniu programu nie zamierzała jednak zniknąć z przestrzeni publicznej.
Sonia Szklanowska konsekwentnie rozwijała swoją karierę i próbowała nowych zawodowych dróg. Szczególnie ważna okazała się dla niej muzyka. Artystka nagrywała własne utwory, a jeden z nich został nawet oficjalną piosenką otwierającą kolejną edycję programu, który przyniósł jej rozpoznawalność. Z czasem zaczęła rozwijać się również telewizyjnie.
Widzowie mogli oglądać ją w programie podróżniczym „Jedziemy na wakacje”, który współprowadziła z Rafałem Cieszyńskim. Dla wielu osób było to kolejne zaskoczenie, ponieważ Sonia Szklanowska bardzo dobrze odnalazła się w roli prowadzącej. Jej energia, spontaniczność i naturalny kontakt z ludźmi sprawiały, że coraz więcej osób zaczynało postrzegać ją jako pełnoprawną osobowość telewizyjną.
Dlatego wiadomość, która pojawiła się 17 maja 2025 roku, była dla fanów ogromnym szokiem. Media poinformowały o śmierci Soni Szklanowskiej, która miała zaledwie 25 lat. W sieci niemal natychmiast pojawiły się tysiące komentarzy pełnych niedowierzania i bólu. Internauci przypominali jej ostatnie zdjęcia, nagrania i plany na przyszłość, które wydawały się dopiero nabierać rozpędu.
Początkowo niejasne były szczegóły śmierci, co potęgowało falę spekulacji i pytań. Dopiero po czterech miesiącach pojawiły się oficjalne ustalenia dotyczące tragedii. Z komunikatów wynikało, że „Bezpośrednią przyczyną śmierci było uduszenie poprzez zadzierzgnięcie, czyli samo powieszenie się”. Te informacje były dla wielu osób szokiem, bo całkowicie nie współgrały z wizerunkiem pełnej życia i planów dziewczyny, jaką znali jej fani.
POLECAMY: Maryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?
Ata Postek wspomina ostatni kontakt z Sonią
Po śmierci Soni Szklanowskiej wiele osób, które znały ją bliżej, zaczęło wracać myślami do ich ostatnich rozmów i wspólnie spędzonych chwil. Jedną z takich osób jest Ata Postek, która również poznała Sonię dzięki „Hotelowi Paradise”. Dziś przyznaje, że dopiero po czasie zaczęła dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie potrafiła odczytać jako sygnałów ostrzegawczych. W szczerej rozmowie z Wiktorem Słojkowskim z portalu Kozaczek opowiedziała o ich relacji, codziennych rozmowach i zmianach, które z perspektywy czasu wydają jej się znacznie bardziej znaczące.
Ata Postek podkreśliła jednak, że podczas ich codziennych kontaktów nie otrzymywała jasnego sygnału, że jej przyjaciółka znajduje się w poważnym kryzysie. Ich rozmowy dotyczyły przede wszystkim zwyczajnych spraw, relacji i codzienności.
„Zawsze, jak rozmawiałyśmy, to takie romantyczne rzeczy, chłopaki i bardziej pod tym względem wygląd. A to ona dzwoniła: “O Jezu, znowu przytyłam, o nie, teraz chcę to, a ten, zakochałam się w tym, a nie, już nie chcę” i to było bardziej takie takie gadanie. (…) I tak jak właśnie wcześniej mówiłam, że dopiero jak sobie później pomyślałam, że rzeczywiście zmieniła się i nawet jej głos się zmienił, a ja tego nie zauważałam” – stwierdziła Postek.
Najbardziej bolesny okazał się jednak dla Aty Postek ich ostatni kontakt. Jak wynika z jej relacji, zaledwie dwa tygodnie przed tragedią Sonia napisała do niej i zapytała, jak się czuje. Ata nie odpowiedziała wtedy, ponieważ było już późno. Zakładała, że tak jak wcześniej, będzie jeszcze okazja, aby oddzwonić i spokojnie porozmawiać. Z perspektywy czasu ta sytuacja stała się dla niej źródłem ogromnych wyrzutów sumienia.
„Jeszcze dwa tygodnie wcześniej rozmawiałyśmy co tydzień. I ona wyjechała z rodzicami i mówię, a dobra, to jej nie męczę, bo jest na wyjeździe, to później oddzwonię. I ona do mnie jeszcze coś napisała, jak się czujesz, co tam u ciebie? I zawsze oddzwaniałam. Ja nie oddzwoniłam wtedy, bo już było późno. (…) No i wtedy też myślę, że może bym coś porozmawiała, jeżeli ona już to planowała, może by było inaczej” – wyznała.
Wspomnienia Aty Postek są dziś przede wszystkim bolesnym świadectwem przyjaźni i straty. Sonia Szklanowska pozostawiła po sobie nie tylko wspomnienia z „Hotelu Paradise”, nagrania i muzykę, ale również ludzi, którzy nadal próbują zrozumieć jej odejście. Słowa Aty pokazują, że po takiej tragedii pytania „co by było, gdyby” mogą pozostać z człowiekiem na bardzo długo. I właśnie dlatego jej najnowsze wyznanie wybrzmiewa tak mocno.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak i Marianna Schreiber napisały do Chajzera po ślubie z 20-letnią Bianką. Miło?
Pamiętacie Sonię z “Hotelu Paradise”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Paulina Młynarska obejrzała nową „Lalkę”. Nie gryzła się w język
Nowa „Lalka” Netfliksa od początku budziła ogromne zainteresowanie. Serial inspirowany powieścią Bolesława Prusa pojawił się na platformie 16 września i szybko stał się jednym z szeroko komentowanych tytułów. W produkcji w głównych rolach występują Tomasz Schuchardt jako Stanisław Wokulski oraz Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka. Po premierze swoją opinią podzieliła się Paulina Młynarska. Dziennikarka najpierw zwróciła uwagę na aktorstwo i kostiumy, jednak później jej ocena produkcji stała się zdecydowanie bardziej krytyczna.
„Lalka” to sześcioodcinkowy polski serial Netfliksa wyreżyserowany przez Pawła Maślonę. Twórcy przedstawili historię znaną z powieści Prusa, jednocześnie wprowadzając do niej nowe elementy i uwspółcześniając niektóre wątki. Oprócz Sandry Drzymalskiej i Tomasza Schuchardta w obsadzie znaleźli się m.in. Dariusz Chojnacki jako Ignacy Rzecki, Jacek Braciak jako Tomasz Łęcki, a także Magdalena Cielecka, Piotr Adamczyk, Julia Wyszyńska i Piotr Pacek.
POLECAMY: Doda i jej lalka-sobowtór. Podobne!?


Paulina Młynarska zaczęła od pochwał
Paulina Młynarska zdecydowała się obejrzeć serial po premierze i później opublikowała w mediach społecznościowych obszerny komentarz. Dziennikarka podkreśliła, że do produkcji podeszła z pozytywnym nastawieniem, ponieważ zależy jej na polskiej kulturze i rodzimych twórcach.
Obejrzałam „Lalkę” na Netfliksie. Oglądałam życzliwie, ponieważ dobrze życzę polskim twórcom i polskiej kulturze. Uważam też, że mamy w Polsce fenomenalnych aktorów, bijących na głowę niejedną szkołę aktorską w różnych miejscach Europy. To prawdziwa plejada wspaniałych artystek i artystów. I nie inaczej jest w „Lalce”. Pierwsze, co mnie uderzyło, to absolutnie przepiękne, wybitne kostiumy Doroty Roqueplo oraz fenomenalne aktorstwo – zaczęła Paulina Młynarska na Instagramie.
W jej wypowiedzi nie zabrakło więc pozytywnych słów dotyczących strony wizualnej produkcji oraz pracy aktorów. Szczególnie doceniła kostiumy przygotowane przez Dorotę Roqueplo. Na tym jednak pochwały się zakończyły. W dalszej części wpisu Paulina Młynarska skupiła się przede wszystkim na scenariuszu i zmianach, jakie twórcy wprowadzili względem literackiego pierwowzoru.

„To jest napisanie tej historii od nowa”
Dziennikarka przyznała, że wraz z kolejnymi odcinkami jej odczucia wobec serialu stawały się coraz bardziej krytyczne. Jej zdaniem zmiany wprowadzone przez twórców wykraczają poza zwykłe dostosowanie klasycznej powieści do wymogów współczesnej produkcji telewizyjnej.
Niestety, w miarę oglądania ręce opadały mi coraz niżej, zaś oczy zachodziły mgłą niedowierzania. Nie chcę być zjadliwie złośliwa, więc postaram się ująć rzecz możliwie kulturalnie i łagodnie: zmiany wprowadzone w scenariuszu nie są zmianami wynikającymi z adaptowania powieści na potrzeby współczesnego serialu. To jest napisanie tej historii od nowa, z wykorzystaniem tytułu należącego do wielkiej klasyki polskiej literatury oraz imion i nazwisk doskonale znanych nam bohaterów i bohaterek – pisała Paulina Młynarska w social mediach.
Paulina Młynarska zaznaczyła również, że jej zdaniem problemem nie byłyby aż tak daleko idące zmiany, gdyby produkcja nie została przedstawiona jako „Lalka”. W jej ocenie wykorzystanie tytułu i dobrze znanych postaci sprawia, że widzowie mają prawo oczekiwać większej zgodności z historią stworzoną przez Bolesława Prusa.
Mam jednak poczucie, że Prus został tutaj potraktowany instrumentalnie. Jego nazwisko, tytuł powieści i jej bohaterowie posłużyli jako marka mająca nabić oglądalność. Bo to nie jest adaptacja „Lalki”. Rozumiem natomiast, że kolejny sezon serialu będzie się już rozgrywał na Dzikim Zachodzie. Skoro Izabela Łęcka może dostać w mordę i wziąć w żyłę, wszystko jest możliwe! – skwitowała Paulina Młynarska.
POLECAMY: Polska lalka Barbie, Anella ma konkurentkę! Zobaczcie jak wygląda

-
news3 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
showbiz3 dni temuJacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?
-
showbiz3 dni temuWieniawa zabrała głos ws. Mandaryny. Dopiero teraz powiedziała prawdę
-
news2 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news2 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
news5 dni temuIzabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują
-
showbiz4 dni temuCo dolega partnerce Dominika Rupińskiego? Jest NOWY komunikat
-
showbiz4 dni temuEwa Kasprzyk odcina się od „Tańca z Gwiazdami”? Tak mówi o Wieniawie

Dodaj komentarz