news
Uroczyste spotkanie z nominowanymi do nagród Orły 2020 – znamy już pierwszego laureata!
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z: Tomasz Sekielski, Marek Sekielski
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z: Krystyna Janda
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z: Marcin Krysztalowicz, Sebastian Stankiewicz.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z: Borys Szyc
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z Dariusz Jablonski
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z Przemyslaw Chruscielewski, Dariusz Jablonski.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z (L-P) Andrzej Dabrowski, Piotr Kmiecik, Przemyslaw Chruscielewski, Dariusz Jablonski.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020.
- Fot. Piotr Molecki/East News. Warszawa, 26.02.2020. Konferencja prasowa przed gala Polskich Nagrod Filmowych Orly 2020. N/z: Dariusz Jablonski
Uroczysta gala Orły 2020 już 2 marca!
Polskie Nagrody Filmowe Orły powstały w 1999 roku i są organizowane przez Niezależną Fundację Filmową. Dzisiaj odbyło się uroczyste spotkanie z Nominowanymi 22. Polskich Nagród Filmowych. Z rąk prezydenta Polskiej Akademii Filmowej Dariusza Jabłońskiego nominacje odebrali m.in. Krystyna Janda, Eliza Rycembel, Aleksandra Konieczna, Maria Sobocińska, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Tomasz Ziętek, Sebastian Stankiewicz, Robert Więckiewicz, Paweł Wilczak, Borys Szyc, Allan Starski, Marcin Krzyształowicz, Bartosz Kruhlik czy Tomasz Siekielski.
HOT NEWS- Strefy wolne od LGBT? Ostra reakcja Basi Kurdej-Szatan!
Podczas konferencji poznaliśmy również pierwszą laureatkę tegorocznych Orłów. Nagrodę za Osiągnięcia Życia otrzyma w tym roku Maja Komorowska. Wybitna aktorka jest doceniana przez reżyserów, a co najważniejsze doceniana przez widzów. Podczas wieloletniej pracy zawodowej wykreowała niezapomniane role m.in. w: „Życiu rodzinnym”, „Za ścianą”, „Bilansie kwartalnym”, „Stanie posiadania” czy „Cwale” Krzysztofa Zanussiego. Grała również w filmach reżyserowanych przez Andrzeja Wajdę („Wesele”, „Katyń”), Tadeusza Konwickiego („Jak daleko stąd, jak blisko”, „Lawa”) w głośnym „Dekalogu I” Krzysztofa Kieślowskiego czy filmie „Popiełuszko. Wolność jest w nas” Rafała Wieczyńskiego. W stanie wojennym zaangażowana w pomoc rodzinom internowanych, niosła im realne wsparcie.
Nazwiska pozostałych laureatów poznamy podczas uroczystej 22. Gali Polskich Nagród Filmowych, która odbędzie się w Teatrze Polskim 2 marca o godzinie 20:00. Wydarzenie będzie transmitowane na antenie CANAL+, oficjalnego nadawcy Orłów, w czasie niekodowanym. Tegorocznymi faworytami do statuetek są „Boże Ciało” Jana Komasy (15 nominacji), „Pan T.” Marcina Krzyształowicza (12 nominacji), „Ikar. Legenda Mietka Kosza” Macieja Pieprzycy (11 nominacji), „Obywatel Jones” Agnieszki Holland (8 nominacji), „Ukryta gra” Łukasza Kośmickiego (7 nominacji) i „Mowa ptaków” Xawerego Żuławskiego (6 nominacji).
Będziecie oglądać?
ZOBACZ RÓWNIEŻ- Krupińska i Michałowski o współpracy w DD TVN – co łączyło ich wcześniej?
Fot. Materiały prasowe
AW
news
Doda wbiła szpilę Miszczakowi. Tak wyglądały kulisy ich współpracy
Jedna wypowiedź wystarczyła, by w mediach zawrzało. Słowa o lojalności, pieniądzach i „niewolnictwie” podzieliły branżę oraz widzów. Czy to tylko emocjonalna wymiana zdań, czy sygnał większego pęknięcia w relacjach Dody z Edwardem Miszczakiem? Poznaj wszystkie szczegóły już teraz!
Ostatni okres w karierze Dody to prawdziwy rollercoaster. Artystka promuje singiel „Pamiętnik”, zapowiada głośny serial dokumentalny odsłaniający kulisy jej życia oraz przygotowuje widowisko na Stadionie Narodowym, które już teraz budzi ogromne emocje – także ze względu na ceny biletów. Wokół wokalistki nie ma dziś ciszy – każdy jej ruch natychmiast staje się tematem publicznej dyskusji.
Wizerunek scenicznej wojowniczki miesza się u niej z działalnością społeczną. Doda aktywnie wspiera akcje na rzecz bezdomnych psów, co pokazuje jej mniej kontrowersyjne, bardziej empatyczne oblicze. Jednak nawet te działania nie przyćmiły medialnej burzy, która rozpętała się po wywiadzie udzielonym przez Edwarda Miszczaka.
Nie da się ukryć, że relacja artystki z Polsatem przez lata była bardzo intensywna. To tam powstały dwa jej autorskie projekty – „Doda. 12 kroków do miłości” oraz „Doda. Dream Show”. Oba formaty były szeroko promowane i stały się ważnymi punktami ramówki stacji. Współpraca przynosiła korzyści obu stronom: stacja zyskiwała wyrazistą gwiazdę, a wokalistka – ogromną platformę do promocji swojej muzyki i trasy koncertowej.
Dlatego pojawienie się Dody na scenie konkurencyjnej telewizji zostało odebrane przez część branży jako sygnał zmiany. Głos zabrał Edward Miszczak, który w rozmowie z Plejadą nie ukrywał rozczarowania.
Gwiazdy mają prawo do wolności. To jest też nasza zasada. Proszę zobaczyć, Doda zrobiła z nami wielki program. Cała jej płyta i koncerty poszły na tym programie – stwierdził w rozmowie z reporterką portalu Plejada.pl podczas konferencji ramówkowej Polsatu.
Po chwili padły słowa jeszcze mocniejsze i bardziej osobiste:
Muszę włączyć telewizję publiczną, żeby zobaczyć Dodę śpiewającą na innej arenie? Robi się przykro, że nie ma krzty lojalności, krzty pamięci. Kto pierwszy ten lepszy. Trzeba zaakceptować te warunki. Dostała więcej, to tam poszła [do TVP] – powiedział Edward Miszczak, nie ukrywając swojego rozczarowania.
Wypowiedź natychmiast podchwyciły media i internauci. Jedni stanęli po stronie stacji, wskazując na znaczenie lojalności w biznesie, inni bronili prawa artystki do swobodnych wyborów zawodowych. Sama Doda nie zamierzała jednak milczeć. W rozmowie z naszym reporterem Danielem Stelmachem skomentowała sprawę z charakterystycznym dla siebie przymrużeniem oka:
W ogóle się do tego nie nadaje. Mam wrażenie, że przeze mnie nie poszło tak jak powinno – przyznała z rozbrajającą szczerością.
Na pytanie o ewentualnego „bana” odpowiedziała krótko i wymownie: „No to trzeba byłoby się go zapytać jakie ma plany”. W tych słowach wybrzmiał dystans, ale też pewność siebie – artystka doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej pozycji i wpływu na wyniki oglądalności.
POLECAMY: Co Olek Sikora przekazał Idzie Nowakowskiej przed udziałem w „TTBZ”? Kulisy wyszły na jaw
Doda ponownie odpowiada Edwardowi Miszczakowi
Jeszcze szerzej do sprawy odniosła się w wywiadzie dla „Vivy!”, gdzie postanowiła wyjaśnić, jak postrzega relacje artystów z telewizjami.
Jak miałam podpisany kontrakt z moim reality show w Polsacie, to faktycznie występowałam tam na sylwestra. Zrezygnowałam raz z występu w TVP, twierdząc, że lojalnie muszę i chcę zostać w Polsacie. Natomiast wydaje mi się, że artyści nie pracują na etacie, nie mają umowy z telewizjami i tym się różnią od prezenterów, dlatego bo mają fanów w każdej telewizji, do każdej też muszą docierać i mają też jakąś wolność artystyczną, dlatego nie wiem, czy to jest na pewno wolność, czy już niewolnictwo, ale ja Polsat bardzo lubię – dodała na łamach “Vivy”.
Co ciekawe, artystka starała się jednocześnie złagodzić ton sporu.
Mam do tego dystans i biorę to na wesoło, a z Edwardem nie będę się kłócić. To jest starszy człowiek, ja się nie kłócę ze starszymi ludźmi – stwierdziła.
Dziś trudno jednoznacznie ocenić, czy ta wymiana zdań przełoży się na realne konsekwencje zawodowe. W show-biznesie granica między konfliktem a marketingiem bywa cienka, a emocje często napędzają zainteresowanie. Jedno jest pewne – zarówno Doda, jak i Edward Miszczak wiedzą, jak przyciągnąć uwagę opinii publicznej. A ta historia pokazuje, że w świecie mediów lojalność, pieniądze i wolność artystyczna to tematy, które zawsze będą wywoływać burzę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Co uważacie o słowach Dody? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
news
„Farma 5”: Co wydarzyło się w premierowym odcinku? Te zmiany zaskoczyły widzów
Nowy sezon wystartował i już w pierwszym odcinku nie było miejsca na sentymenty. Uczestnicy szybko przekonali się, że to nie wakacyjny obóz, a brutalna gra o przetrwanie i realne pieniądze. Czy piąta odsłona okaże się najbardziej bezwzględna w historii? Dowiedz się więcej, co wydarzyło się w premierowym odcinku!
„Farma” od czterech lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych reality-show Polsatu. Format, w którym uczestnicy rezygnują z wygód cywilizacji i trafiają do surowego gospodarstwa bez internetu, kontaktu z bliskimi i codziennych udogodnień, konsekwentnie przyciąga setki tysięcy widzów. To właśnie odcięcie od świata i konieczność funkcjonowania w prymitywnych warunkach sprawiły, że program stał się telewizyjnym fenomenem.
Ostatnia edycja tylko potwierdziła, że widzowie wciąż łakną tej formy rozrywki. Zwycięstwo Bronisława Bandyjka, znanego jako „Bandi”, stało się symbolem czwartej odsłony show. Jego determinacja, spryt i umiejętność odnalezienia się w trudnych warunkach podbiły media społecznościowe. Według danych przytaczanych przez Wirtualne Media średnia oglądalność wyniosła 1,14 miliona widzów, co oznacza wzrost o 187 tysięcy. To wyraźny sygnał, że „Farma” nie słabnie – wręcz przeciwnie, rośnie w siłę.
Tym razem jednak widzowie musieli uzbroić się w cierpliwość. Choć nagrania odbyły się latem zeszłego roku, program nie wystartował jak zwykle – na początku stycznia. Piąty sezon stał się flagowym show wiosennej ramówki i zadebiutował dziś, 16 lutego o 20:30. Oczekiwania były ogromne, a apetyt fanów wyraźnie podsycony zapowiedziami większej stawki i jeszcze trudniejszych warunków.
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Co wydarzyło się w pierwszym odcinku?
Już pierwszy odcinek pokazał, że producenci nie zamierzają oszczędzać uczestników. Widzowie poznali nowych śmiałków, którzy dobrowolnie zamienili wygodne łóżka na słomiane posłania, a poranną pielęgnację – na miskę zimnej wody i zapach obory o świcie. Pierwsze rozmowy ujawniły ambicje, strategie i ukryte napięcia, które zaczęły buzować niemal od progu gospodarstwa.
Nowi Farmerzy szybko zderzyli się z rzeczywistością. Teoria okazała się czymś zupełnie innym niż życie w rytmie zwierząt i codziennych obowiązków. Już w premierowym epizodzie pojawiły się pierwsze zadania, podział pracy oraz pierwsze zgrzyty. Kontakt ze zwierzętami, karmienie, sprzątanie i organizacja dnia obnażyły, kto faktycznie ma doświadczenie, a kto liczył wyłącznie na spryt i dobrą autoprezentację.
W pierwszym odcinku uczestnicy stanęli przed wyzwaniem i pojedynkiem, który choć z pozoru techniczny – w rzeczywistości odsłonił ich strategie oraz ambicje. Nieświadomie zdradzili swoje podejście do gry, pokazując, kto chce budować autorytet, a kto zamierza działać po cichu. Już na starcie było widać, że waluta w tej edycji nie będzie opierać się wyłącznie na sile fizycznej czy pracowitości, lecz na zdolności budowania wpływu.
Tym razem zmienił się również jeden z kluczowych elementów gry – czas spędzony na gospodarstwie został wydłużony. To oznacza większe zmęczenie, więcej konfliktów i większą presję psychiczną. W takich warunkach nawet najlepiej funkcjonująca grupa może zacząć się rozpadać, a drobne nieporozumienia szybko urosnąć do rangi poważnych sporów. O tym, jak bardzo ta zmiana wpłynie na relacje i strategie uczestników, widzowie zapewne przekonają się w kolejnych odcinkach, gdy zmęczenie zacznie zbierać swoje żniwo, a emocje wezmą górę nad rozsądkiem.
Motywacja jest również potężniejsza niż zwykle. W grze znajdują się Złote Widły, tytuł Farmera Roku oraz 100 tysięcy złotych – z możliwością podwojenia tej kwoty. „Farma zarabia!” – to hasło wybrzmiało wyjątkowo mocno w zapowiedziach. Pieniądze stały się realnym czynnikiem napędzającym rywalizację, a wizja wyższej wygranej może okazać się zapalnikiem dla jeszcze ostrzejszej walki między uczestnikami.
Piąty sezon rozpoczął się z przytupem i już teraz widać, że emocje będą tylko rosnąć. Wydłużony czas pobytu oraz większa stawka finansowa sprawiają, że gra od samego początku nabiera zupełnie innego ciężaru. Choć w pierwszym odcinku uczestnicy dopiero się poznawali i starali się odnaleźć w nowej rzeczywistości, nad farmą od początku unosiło się napięcie związane z tym, jak wymagająca okaże się ta edycja.
Jeśli premierowy epizod był jedynie wstępem do tego, co czeka Farmerów w najbliższych tygodniach, widzowie powinni przygotować się na sezon pełen presji, trudnych decyzji i zwrotów akcji, które pokażą, kto naprawdę potrafi przetrwać w surowych warunkach i zawalczyć o najwyższą stawkę w historii programu. Warto więc oglądać kolejne odcinki programu od poniedziałku do czwartku o 20:30, a także w piątki “Finały tygodnia” o 19:55.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Oglądaliście premierowy odcinek “Farmy”? Jeśli tak, to jakie są Wasze pierwsze wrażenia? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

















Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Plotki krążyły od dawna, a w branży szeptano różne scenariusze. Czy między divą z ogromnym dorobkiem a współczesną królową stadionów mogło dojść do napięcia? Teraz wszystko stało się jasne, a słowa, które padły zaskoczyły nawet największych sceptyków. Dowiedz się więcej, jaka naprawdę jest Sanah!
Sanah, czyli Zuzanna Grabowska, w ciągu zaledwie kilku lat przeszła drogę, na którą inni artyści pracują całe dekady. Od spektakularnego debiutu w 2020 roku konsekwentnie buduje swoją markę, łącząc popową przebojowość z literacką wrażliwością i charakterystyczną estetyką. Jej utwory momentalnie wspinają się na szczyty list przebojów, a kolejne albumy rozchodzą się w imponującym tempie. Dziś trudno wskazać drugą artystkę młodego pokolenia, która równie skutecznie połączyłaby mainstream z ambitniejszym repertuarem.
Najlepszym dowodem jej fenomenu są koncerty na PGE Narodowym. Ponad 65 tysięcy osób zgromadzonych na stadionie, wspólny śpiew od pierwszych minut i atmosfera niemal muzycznego misterium – to obrazy, które na stałe zapisały się w historii polskiej sceny. Wydarzenia te pokazały, że Sanah nie jest jedynie gwiazdą internetu czy radia, ale artystką zdolną porwać tłumy w skali porównywalnej z największymi światowymi nazwiskami.
Jednak jej ambicje wykraczają daleko poza tworzenie chwytliwych singli. Jednym z ostatnich projektów była niecodzienna kolekcja poezji śpiewanej w duetach z ikonami polskiej muzyki. Na albumie znalazły się interpretacje tekstów Tadeusza Różewicza, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Adama Mickiewicza czy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. To odważny ruch, który dla jednych był artystycznym objawieniem, dla innych ryzykowną próbą zmierzenia się z klasyką.
Do współpracy zaprosiła prawdziwe legendy – wśród nich znalazła się Alicja Majewska, a także inne uznane nazwiska sceny w tym m.in. Michał Bajor, Kasia Kowalska czy Kasia Nosowska. Szczególne emocje wzbudził utwór „Oczyszczenie”, czyli wokalna wersja wiersza Tadeusza Różewicza nagrana właśnie z Alicją Majewską. Spotkanie dwóch pokoleń artystek zostało odebrane jako symboliczny dialog tradycji z nowoczesnością, doświadczenia z młodzieńczą wrażliwością.
POLECAMY: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Alicja Majewska ujawnia prawdę o Sanah
Wielu zastanawiało się jednak, co naprawdę myśli o niej 77-letnia legenda. Czy w branży, gdzie konkurencja bywa bezwzględna, mogło pojawić się napięcie? W rozmowie z reporterem Pomponika podczas finału „The Voice Senior” Alicja Majewska rozwiała wszelkie wątpliwości i nie zostawiła miejsca na niedomówienia.
Urocza dziewczyna, bardzo kulturalna, dobrze wychowana. I to, czego gratuluję jej czy jej otoczeniu, jej rodzinie, to że mimo osiągnięcia takiego sukcesu, bo ona osiągnęła ogromny sukces, te wyprzedawane stadiony i tak dalej, wydaje mi się w kontakcie z nią, że nie zmieniło to jej osobowości, jej hierarchii wartości – wyznała.
Te słowa wybrzmiały szczególnie mocno, bo w świecie show-biznesu komplementy między artystkami z różnych pokoleń nie zawsze przychodzą łatwo. Alicja Majewska nie tylko doceniła sukces Sanah, ale też podkreśliła jej skromność i stabilność wartości mimo ogromnej popularności. To rzadkość w czasach, gdy błyskawiczna kariera potrafi zmienić nawet najbardziej poukładane osobowości. Legenda sceny spróbowała także odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się fenomen młodej gwiazdy.
Nie wiadomo, co sprawia, że ktoś robi karierę, bo to kariera ogromna. Podstawa jest taka, że Sanah jest bardzo muzykalną osobą, jest muzykiem. […] Sama sobie komponuje bardzo zgrabne melodie. Mnie się wydaje, […] że ona się wyróżniła stylem, zewnętrznością również wśród dużego grona świetnie śpiewających młodych piosenkarek. Wyróżniła się jakąś taką prostotą, skromnością – dodała.
Nie zabrakło również oceny wokalnych umiejętności młodszej artystki.
Ona ma skalę, dużą skalę. Jest muzykalna, nie popisuje się jakimiś melizmatami […] wyszukanymi. Śpiewa dosyć prosto. Ma specyficzną barwę głosu, która jak to u każdego z nas – jednego może zachwycić, a drugiego w ogóle nie pociągnąć i odrzucać. To jest zjawisko rzeczywiście, na temat którego myślę, że powstaną prace – wyjaśniła.
Co istotne, Alicja Majewska odniosła się także do plotek o rzekomo trudnym charakterze Sanah za kulisami. W jej opinii profesjonalizm i wymagania wobec współpracowników nie są niczym złym, o ile towarzyszy im kultura osobista.
Ona się okazuje taką zosią samosią trochę. […] Może na etapie pracy jest rygorystyczna i ma opinię wymagającej. Natomiast właśnie o czym powiedziałam – to się nazywa dobre wychowanie: w stosunku do nas, kolegów, i […] myślę, że rówieśników również, absolutnie żadnego cienia zastrzeżenia nie mogłabym zgłosić – dodała.
W świecie pełnym medialnych spięć i domniemanych konfliktów taka wypowiedź ma ogromną wagę. Dwie divy – jedna z wieloletnim dorobkiem i statusem legendy, druga będąca symbolem nowego pokolenia – pokazały, że możliwy jest dialog oparty na szacunku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Steczkowska chwyciła za telefon. Tak wyglądała jej ostra rozmowa z Wojewódzkim
Którą artystkę cenicie bardziej – Alicję Majewską czy Sanah? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
-
news3 dni temuDoda korzysta z BOTOKSU? Tak wygląda jej sekret młodości
-
showbiz5 dni temuBurza przed premierą „TzG”. Potocka nie dogaduje się Masłowskim? Znamy kulisy
-
showbiz4 dni temuIza Miko straciła zęby. Co teraz z udziałem aktorki w „Tańcu z Gwiazdami”?
-
news4 dni temuNieznane szczegóły życia córek Bożeny Dykiel. Jak dziś wyglądają ich kariery?
-
moda5 dni temuTak celebryci świętują tłusty czwartek. Dieta poszła w odstawkę?
-
news3 dni temuMarta Nawrocka szczerze o aborcji i in vitro. Jej reakcja wywołała burzę w sieci
-
news3 dni temuMichał Kassin ogłosił radosną nowinę. Bursztynowicz nie mogła milczeć
-
news5 dni temuDoda zaskakuje wyznaniem: „Jakoś zgłupiałam z czasem”. Co miała na myśli?














Dodaj komentarz