news
Wielkie zmiany w programie “Farma”: nowa prowadząca, nowi uczestnicy – poznaj ich bliżej i zobacz zwiastun
Nowa edycja programu “Farma” już wkrótce zagości na ekranach, a widzowie mogą spodziewać się wyjątkowych emocji i niespodzianek. W czwartym sezonie popularnego show na uczestników czeka nie tylko trudne życie na wsi, ale także odświeżony skład prowadzących! Zobaczcie zwiastun nowych odcinków i poznajcie bliżej uczestników!
W czwartym sezonie “Farmy”, którego premiera zaplanowana jest na 6 stycznia 2025 roku o godzinie 20:10 na antenie Polsatu, widzowie poznają Milenę Krawczyńską, nową współprowadzącą. Młodsza z sióstr Krawczyńskich, obok swojej siostry Ilony, wniesie do programu świeżość, energię i charakter. Milena, choć wydaje się subtelna i eteryczna, zapowiada, że potrafi stanowczo zaznaczyć swoją obecność, co z pewnością doda pikanterii codziennym zmaganiom uczestników.
Obok duetu Krawczyńskich nie zabraknie również stałej gospodyni programu – Marceliny Zawadzkiej, która od samego początku jest twarzą “Farmy”. To trio prowadzących z pewnością dostarczy widzom jeszcze więcej emocji, a ich charyzma i różnorodne osobowości będą dodatkowym smaczkiem nowej edycji. Program będzie emitowany od poniedziałku do piątku o 20:10, a widzowie będą mogli śledzić go również na platformie Polsat Box Go.
W nowym sezonie pojawią się także eksperci, którzy staną się wsparciem dla uczestników. Szymon Karaś – rolnik ponownie podzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, a Beata Oleszek zadba o kulinarne inspiracje, pokazując, jak przetrwać na farmie dzięki prostym, smacznym potrawom. Jak uczestnicy poradzą sobie z nowymi wyzwaniami i czy sprostają codziennym trudnościom życia na wsi?
POLECAMY: To będzie prawdziwy kabaret – Adrianna Borek wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”! Sprawdź, kto jeszcze może pojawić się w programie
Żaneta to pierwsza farmerka nowej edycji!

Przedstawiamy pierwszą uczestniczkę nowej edycji “Farmy “– Żanetę Hałas, 37-letnią Ślązaczkę z krwi i kości. Żaneta to uśmiechnięta, energiczna i przebojowa kobieta, która od 15 lat mieszka w brytyjskim Blackpool, gdzie pracuje jako kontrolerka jakości w firmie kosmetycznej. Mimo życia na emigracji, w sercu wciąż nosi swoje rodzinne Rydułtowy w powiecie wodzisławskim. Jej nazwisko, Hałas, doskonale odzwierciedla jej charakter – szczerość, organizację i mocny temperament. Żaneta uwielbia mieć wszystko pod kontrolą i nigdy nie boi się wyrażać swojego zdania.
Poznajcie Katarzynę!

Kasia Tarnogórska, 49-letnia dyrektorka kreatywna w jednej z warszawskich szkół podstawowych, to kobieta pełna pasji i otwartości na ludzi. Zawsze szuka nowych wyzwań i nie toleruje stagnacji – działanie to jej żywioł. Zafascynowana książkami, podróżami, słońcem i psychologią, Kasia wierzy w siłę empatycznej komunikacji. Jej podejście do relacji opiera się na szacunku i wyrażaniu emocji w sposób nienaruszający granic innych. Praca, która pozwala jej wyrażać siebie, to dla niej największa inspiracja. Kasia ma duszę artystyczną, jest nieustannie w ruchu i zawsze gotowa na najbardziej niekonwencjonalne pomysły.
Łukasz już wkrótce zawładnie farmą!

Przedstawiamy Łukasza Olichwera (nazywanego “Ananasem“), kolejnego uczestnika programu “Farma”! Łukasz to urodzony podróżnik i artysta z Zielonej Góry, który uwielbia odkrywać świat z niekończącym się entuzjazmem. Jego pasją są perfumy – nie rozstaje się z nimi nawet w najbardziej nietypowych okolicznościach, bo według niego dobry zapach to podstawa, nawet w oborze! Charyzmatyczny, pewny siebie i obdarzony wyjątkowym poczuciem humoru, Łukasz nie lubi ograniczeń i zawsze podąża własną drogą. Swobodę odnajduje zarówno w zgiełku wielkich miast, jak i na scenie. Jego nietuzinkowe marzenie? Zostać największym potentatem ananasów! Jak sobie poradzi na farmie, o tym przekonamy się już zimą.
Patrycja to kolejna uczestniczka show!

Poznajcie Patrycję Cieślę, 31-letnią doradcę klienta z Gliwic, która na co dzień wspiera innych, oferując im swoją pomoc i rady. Choć nie boi się mówić tego, co myśli, jej wewnętrzna wrażliwość i empatia sprawiają, że potrafi dostrzec potrzeby drugiego człowieka. Silna i pewna siebie, ma jednak kilka czułych punktów, które budzą w niej głębokie emocje. Na Farmie widzi siebie w roli event managera, z zaangażowaniem organizując wydarzenia, które mogłyby wzmocnić ducha grupy i zjednoczyć jej uczestników.
POLECAMY: DODA robi film biograficzny – czy zaprosi byłych do filmu?
Czy Michał podbije farmę?

Michał Sokólski, 35-letni przedsiębiorca z Orzysza, to człowiek o silnym charakterze i niezłomnej determinacji. Po latach pracy za granicą wrócił do rodzinnego Olsztyna, by zacząć działać na własny rachunek i realizować swoje ambicje. Wszystko, co osiągnął, zawdzięcza ciężkiej pracy i wierze w siebie, co stanowi jego życiową zasadę. Jego pasją jest tworzenie drewnianych mebli, które wykonuje z niezwykłą precyzją i zaangażowaniem. Michał również przeszedł imponującą przemianę fizyczną, pokazując, że wytrwałość i dążenie do celu to jego największe atuty.
Jaka jest Julia prywatnie? Poznajcie ją bliżej!

Julia Grabowska, 21-letnia studentka prawa z Gliwic, to kobieta pełna kontrastów. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się delikatna, jej determinacja i wola walki szybko burzą to wrażenie. Na co dzień dzieli swoje życie między perfekcyjnie dopracowany wizerunek – makijaż, stylowe outfity i pracę przy biurku – a swoją prawdziwą naturę, pełną pasji i energii. Julia uwielbia muzykę, w której odnajduje się, pisząc teksty piosenek, oraz stylizację paznokci, którą traktuje jako hobby. Komfortowe życie jest jej bliskie, ale jest gotowa zmierzyć się z wyzwaniami, jakie przyniesie program “Farma“.
Kim jest Wiola, nowa mieszkanka Farmy?

Wioletta Radzanowska, 35-letnia trenerka personalna, to kobieta pełna energii i pasji. Startowała w zawodach bikini fitness, a sport odgrywa kluczową rolę w jej życiu – uwielbia wyzwania, rywalizację i góry, a także morsowanie, które daje jej siłę i hart ducha. Wioletta przyciąga uwagę swoją urodą i charyzmą, które uważa za swoje największe atuty. Nie lubi przegrywać i zawsze dąży do celu z determinacją. Prężnie działa w social mediach, co czyni jej życie dynamicznym i pełnym wyzwań, dlatego pobyt bez telefonu może być dla niej nie lada próbą i sporym wyzwaniem!
Surfer na Farmie? Poznajcie Łukasza!
Łukasz Zarzycki zwany “Surferem” to 30-letni mieszkaniec Warszawy, który na co dzień pracuje jako koordynator przeciwdziałania praniu pieniędzy, z powodzeniem łączy różnorodne pasje i obowiązki. Pochodzący z wybrzeża, czuje się jak ryba w wodzie, zarówno na desce surfingowej, jak i w roli lidera z dystansem i pokorą. Poza branżą prawniczą, w której na co dzień działa, prowadzi własną agencję marketingową, a w wolnym czasie zamienia się w modela, biorąc udział w sesjach zdjęciowych. Świetnie odnajduje się w kobiecym towarzystwie i ma sportowego ducha – nastawiony na świetną zabawę, grę oraz rywalizację. Jak sobie poradzi na “Farmie”? O tym przekonamy się wkrótce na antenie Telewizji Polsat!
Poznajcie bliżej Wojtka!

Poznajcie Wojtka Gawrona, 51-letniego uczestnika Farmy, który przykuwa uwagę swoim charakterystycznym stylem – wąsami, okularami i nietuzinkową biżuterią. Choć zawodowo działa jako handlowiec w branży farmaceutycznej, z wykształcenia i zamiłowania jest historykiem. Jego pasją jest odkrywanie codzienności ludzi z przeszłości, co idealnie wpisuje się w wyzwania życia na Farmie, gdzie spróbuje wcielić się w życie pierwotnych społeczności. Wojtek to również kolekcjoner modeli samochodów, ale jego największym motoryzacyjnym marzeniem jest klasyczne, pomarańczowe Porsche 911, na które chciałby przeznaczyć całą wygraną. Jak przystało na prawdziwego humanistę, zawsze ma coś ciekawego do powiedzenia!
POLECAMY: Stuknięty Mikka przeszedł spektakularną metamorfozę – sami zobaczcie efekty i ile schudł!
Kto wygrał poprzednie edycje?
Kuba “Wojna” Wojnowski, zwycięzca pierwszej polskiej edycji “Farmy“, pochodzi z Pionek i zdobył serca widzów swoim poczuciem humoru oraz dystansem do siebie. Dzięki doskonałej formie i zasadom wyniesionym od babci, zdominował rywalizację i wygrał program w imponującym stylu. Wiosną 2023 roku wziął udział w siódmej edycji programu “Love Island. Wyspa miłości”.
Tomasz Wędzony, zwycięzca drugiej edycji Farmy, to 45-latek z Żor, który swoim zaangażowaniem, pracowitością i pogodnym usposobieniem zdobył sympatię uczestników i widzów. Miłośnik gotowania, sportów siłowych i boksu, zgłosił się do programu, by przeżyć przygodę życia i udowodnić swoją zaradność. Udało mu się to w lutym 2023 roku podczas wielkiego finału na żywo.
Angelika Kałużna, zwyciężczyni trzeciej edycji “Farmy“, oczarowała widzów swoją wszechstronnością, charyzmą i urokiem osobistym. Podczas marcowego finału ogłosiła radosną nowinę, że spodziewa się córeczki, a dziś jest już szczęśliwą mamą. Angelika łączy pasję do muzyki z rozwojem zawodowym w dziedzinie administracji i kosmetologii, udowadniając, że potrafi doskonale odnaleźć się w każdej roli.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS! Poznaliśmy potencjalnych uczestników nowej edycji „Azji Express”: Wiśniewski, Szelągowska, Koroniewska, Kotońska – zbadaliśmy przecieki!
Będziecie oglądać premierowe odcinki programu “Farma” od 6 stycznia w Polsacie?




źródło/fot – materiały prasowe Telewizja Polsat/ Kala Kiełbaskińska
SJ
news
Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka wzywają do BOJKOTU Eurowizji. TVP pod ostrzałem
Decyzja Europejskiej Unii Nadawców dotycząca udziału Izraela w Eurowizji 2026 wywołała jeden z największych kryzysów w historii konkursu. Państwa, które od miesięcy apelowały o uwzględnienie konsekwencji politycznych, nie wytrzymały i demonstracyjnie wycofały się z jubileuszowej edycji wydarzenia. Wybór Telewizji Polskiej, by pozostać w stawce, rozpalił emocje jeszcze bardziej. Dowiedz się więcej, jak na tę decyzję zareagował Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka!
Po ogłoszeniu decyzji EBU atmosfera wokół konkursu stała się wyjątkowo napięta, a debata o granicy między muzyką a polityką ponownie wybuchła z ogromną siłą. Wielu europejskich nadawców uważa, że organizatorzy ignorują dramatycznie zaognioną sytuację geopolityczną, próbując udawać, że udział wszystkich państw można rozpatrywać w oderwaniu od realiów. To właśnie z tego powodu udział Izraela wzbudził tak intensywną reakcję, której skali EBU najwyraźniej się nie spodziewało.
Najostrzej zareagowały kraje, które od miesięcy apelowały o większą odpowiedzialność organizatorów. Przedstawiciele Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Słowenii i Islandii wielokrotnie podkreślali, że decyzje dotyczące uczestnictwa nie mogą ignorować napięć społecznych i międzynarodowych. Po specjalnym posiedzeniu, które miało przynieść kompromis, nadawcy wrócili do swoich krajów wściekli i z poczuciem, że ich argumenty zostały zlekceważone.
Kulminacją frustracji stało się ogłoszenie, że wszystkie te państwa – jedno po drugim – wycofują się z 70. edycji Eurowizji. To najpoważniejszy masowy bojkot od czasu powstania konkursu. Eksperci podkreślają, że to symboliczny cios w wizerunek wydarzenia, które przez dekady miało być „strefą apolityczną” i „świętem jedności kulturowej”. Teraz te hasła wielu komentatorom wydają się zwykłą fasadą.
W Polsce sytuację dodatkowo zaogniły spekulacje dotyczące ewentualnego przyłączenia się TVP do bojkotu. Choć na początku listopada nadawca zapowiedział udział i planowane preselekcje, część komentatorów liczyła, że trwająca presja międzynarodowa zmieni decyzję. Nic takiego się jednak nie stało. Telewizja Polska ostatecznie potwierdziła udział w Eurowizji 2026, mimo że inne państwa demonstracyjnie odmówiły.
POLECAMY: Monika Richardson wydaje WYROK na telewizję. Nagle zwróciła się do swoich kolegów z TVP
Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka apelują do TVP!
Decyzja TVP momentalnie wywołała w sieci falę niezadowolenia, która zaczęła narastać w tempie lawinowym. Jeden z najsilniejszych głosów krytyki popłynął ze środowiska artystycznego, gdzie wielu twórców otwarcie sprzeciwia się politycznemu otoczeniu konkursu. W centrum tego protestu błyskawicznie znaleźli się Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka, którzy zdecydowali się przekształcić gniew internautów w zorganizowaną akcję.
Wokalista i aktywistka zamieścili w sieci wideo, w którym otwarcie wezwali Polaków do bojkotu Eurowizji i wywierania nacisku na Telewizję Polską. W swoim apelu wypisali numery telefonów do przedstawicieli stacji, a nawet stworzyli gotową formułkę, którą można wykorzystać podczas rozmowy. Ich post szybko zaczął krążyć po mediach społecznościowych, zbierając tysiące udostępnień. W sieci zawrzało.
Kulminacyjnym momentem było cytowane szeroko oświadczenie opublikowane na profilu aktywistki.
TVP ogłosiło dziś, że choć jest świadome skali napięć, to Polska wystartuje w Eurowizji, do której został dopuszczony Izrael (???). Bojkot ogłosiły do tej pory Hiszpania, Islandia, Holandia, Irlandia i Słowenia. TVP pls ogarniecie się już teraz czy będziemy to ciągnąć? Besties, dołączajcie do oddolnego bojkotu! Wczoraj z Krzyśkiem Zalewskim obdzwanialiśmy wszystko i wszystkich – rzecznikowi nagraliśmy się na skrzynkę, bo niestety nie odebrał – napisała.
Internauci masowo podzielili się na dwa obozy: jedni wspierają bojkot i uważają, że decyzja TVP jest szkodliwa politycznie i moralnie, inni twierdzą, że konkurs powinien trwać bez względu na globalne konflikty. W obu grupach emocje są ogromne, a dyskusja daleka od merytorycznej. Jednak jedno jest pewne – Eurowizja 2026 już teraz przechodzi do historii jako najbardziej kontrowersyjna edycja konkursu.
Eksperci zauważają, że masowy bojkot to nie tylko kwestia jednorocznej edycji, ale poważny sygnał ostrzegawczy dla EBU. Jeżeli organizacja nadal będzie ignorować stanowiska państw członkowskich, Eurowizja może utracić swój symboliczny status międzynarodowego wydarzenia, a zacznie być postrzegana jako projekt obarczony konfliktem i niespójnością. Taki scenariusz jeszcze kilka lat temu wydawał się nie do pomyślenia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Przetakiewicz wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”? Padła konkretna deklaracja
A Wy jesteście za wycofaniem Polski z Eurowizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
news
Monika Richardson wydaje WYROK na telewizję. Nagle zwróciła się do swoich kolegów z TVP
Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej, a jej nazwisko kojarzyło się z sukcesem, profesjonalizmem i niepodrabialnym stylem prowadzenia. Dziś Monika Richardson zaskakuje szczerym i brutalnym osądem tego, co dzieje się z telewizją, której oddała sporą część kariery. Jej słowa mogą zaboleć całą branżę. Dowiedz się więcej już teraz!
Choć Monika Richardson od kilku lat nie pojawia się na antenie TVP, jej popularność nie słabnie – wręcz przeciwnie, każda jej wypowiedź odbija się szerokim echem. Dziennikarka przez lata współtworzyła najważniejsze formaty Telewizji Polskiej, a miliony widzów kojarzą ją przede wszystkim z kultowym programem „Europa da się lubić”, który święcił triumfy w czasach, gdy telewizję oglądała cała Polska. Później stała się jedną z najważniejszych prowadzących „Pytanie na śniadanie”, a jej odejście z TVP dla wielu było końcem pewnej epoki.
Dziś jednak, zamiast wielkich telewizyjnych projektów, Richardson wybiera internet. Social media stały się jej głównym narzędziem kontaktu z odbiorcami, a sama dziennikarka coraz częściej otwarcie komentuje zarówno swoje życie zawodowe, jak i zmiany zachodzące w branży. Jej głos jest słyszany, bo rezonuje doświadczeniem i bezkompromisowością, która od zawsze była jej znakiem rozpoznawczym.
Ostatnio Monika Richardson pojawiła się w podcaście Anny Gwiazdowskiej, gdzie padły słowa, które można nazwać symbolicznym „pożegnaniem” z wielką telewizją. Dziennikarka nie owijała w bawełnę i jasno podkreśliła, że nie zamierza już wracać do dużych formatów. To jednak, co powiedziała dalej, wprawiło wielu w osłupienie.
Nie mam ambicji na stworzenie wielkiego, ogólnopolskiego programu, ponieważ uważam, że telewizja naziemna umiera i nawet nie mam takich ambicji, żeby partycypować w czymś, co odchodzi do lamusa – wyznała otwarcie.
POLECAMY: Joanna Przetakiewicz wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”? Padła konkretna deklaracja
Richardson ostro o kondycji telewizji naziemnej
To ostra diagnoza, szczególnie z ust osoby, która przez lata była jednym z filarów stacji publicznej. Richardson zaznaczyła jednak, że nie żywi urazy do dawnych kolegów. Wręcz przeciwnie – wszystkim życzy dobrze, ale nie widzi sensu angażować się w medium, które według niej nie ma już przyszłości.
Życzę moim kolegom z TVP jak najlepiej, tak samo TVN i Polsat jeszcze parę lat pociągną, a potem to się wszystko rozmieni na drobne – twierdzi.
W jej opinii przyszłość mediów to fragmentaryzacja. Telewizja – ta tradycyjna, liniowa, straciła swoją potęgę. Dzisiaj widz podejmuje decyzję sam: wybiera, kiedy ogląda, co ogląda i gdzie ogląda. Według Richardson, różnice między byciem gwiazdą TVP, TVN czy Polsatu zacierają się, bo ostatecznie liczy się treść, osobowość i autentyczność twórcy, a nie szyld stacji, pod którym pracuje.
Fragmentaryzuje już tak, że nie będzie miało żadnego znaczenia, czy rozpoczynasz swoją karierę w TVP, w Polsacie, w TVN czy na YouTubie, bo i tak to, co masz do zaoferowania, przebije się do tej świadomości wcześniej czy później. Może nie tak szybko jak w moim przypadku, bo mieliśmy wtedy dwa kanały telewizji polskiej i tyle, ale no sorry, to se ne vrati, trzeba walczyć z tym, co się ma – dodała.
Z jednej strony trudno odmówić jej racji – wyniki oglądalności od lat nieubłaganie pokazują, że tradycyjne media tracą swoją pozycję. Z drugiej jednak telewizja wciąż jest dla wielu Polaków ważnym źródłem informacji i rozrywki, szczególnie dla starszych odbiorców. To medium żyje, ale ewoluuje, choć może nie tak szybko i nie w takiej formie, jak chciałby rynek.
Nie zmienia to faktu, że słowa Moniki Richardson są mocne i jednoznaczne. To nie tylko osobista refleksja – to diagnoza całej branży medialnej, która jeszcze kilka lat temu nie dopuszczała takiej myśli. Tym bardziej poruszająco brzmią słowa: „to se ne vrati”. Dla wielu to zdanie będzie bolesne, ale niezwykle trafne.
Jej wyznanie pokazuje również zmianę podejścia samej dziennikarki. Z osoby związanej z telewizją przez lata przekształca się w twórczynię internetową. Stawia na niezależność, wolność słowa i bezpośredni kontakt z odbiorcami, których ma wokół siebie coraz więcej i którzy doceniają jej autentyczność.
Niektórzy mogą interpretować tę wypowiedź jako symboliczne zamknięcie drzwi do telewizji. Inni – jako odważny manifest kobiety, która jasno widzi, gdzie zmierza rynek. Jedno jest pewne: głos Moniki Richardson znów wywołał dyskusję, której w mediach dawno brakowało.
W czasach, gdy stacje walczą o przetrwanie, jej słowa wybrzmiewają szczególnie mocno. Czy telewizja naprawdę umiera? Czy internet przejmie wszystko? A może te dwa światy w końcu nauczą się współistnieć?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przerażona Małgorzata Tomaszewska sama na mrocznym peronie? To, co opisała, brzmi jak scena z horroru
Zgadzacie się ze słowami Moniki Richardson? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Przerażona Małgorzata Tomaszewska sama na mrocznym peronie? To, co opisała, brzmi jak scena z horroru
Jeszcze niedawno wydawało się, że po odejściu z TVP kariera Małgorzaty Tomaszewskiej rozpadnie się na kawałki. Tymczasem stało się coś zupełnie odwrotnego – jej przejście do TVN okazało się spektakularnym odrodzeniem. A jej ostatnia nocna relacja ze Szczecina pokazuje, jak wygląda prawdziwe życie reporterki „Dzień Dobry TVN” poza kamerami. Dowiedz się więcej już teraz!
Kiedy z anteny TVP zniknęły najbardziej rozpoznawalne twarze, wielu widzów zastanawiało się, które z nich dadzą radę odnaleźć się poza strukturą telewizji publicznej. Małgorzata Tomaszewska była jedną z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek – elegancką, uprzejmą, z ogromnym doświadczeniem. Dla jednych symbol stabilności, dla innych: twarz epoki, która właśnie dobiegła końca. Nikt nie przewidział, że to właśnie ona okaże się jedną z największych zwyciężczyń tej medialnej rewolucji.
Jej transfer do TVN był wydarzeniem komentowanym w całym kraju. Gdy tylko pojawiła się na ekranie „Dzień Dobry TVN”, było jasne, że jej styl pracy i naturalny urok szybko znajdą nowych fanów. I tak się stało. Widzowie docenili jej rzetelność, ale także niepodrabialną lekkość i ciepło, które wnosiła do każdego materiału. Tomaszewska w krótkim czasie stała się jedną z najbardziej lubianych reporterek stacji.
W międzyczasie jej obecność w social mediach pokazała, że nie ma zamiaru udawać kogoś, kim nie jest. Na Instagramie pokazuje tylko to, co naprawdę chce pokazać – bez przesady, bez sztucznego kreowania życia idealnego. Dzieli się podróżami, fragmentami codzienności, ale wyraźnie widać, że pewne sfery zostawia tylko dla siebie. To właśnie ten balans sprawił, że widzowie mogą jej ufać bardziej niż wielu innym celebrytom.
POLECAMY: Sandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw
Tomaszewska przeżyła horror podczas podróży?
Ostatnio relacjonowała swoją służbową podróż do Szczecina – z pozoru zwykły wyjazd, kolejny w jej grafiku, ale szybko okazało się, że wieczorna trasa pociągiem zmieni się w emocjonalną opowieść. Tomaszewska nie ukrywała, że nocne przemieszczanie się po dużych, pustych dworcach wywołuje w niej silny lęk. W szczerym nagraniu ujawniła:
Powiem Wam, że jestem taki cykor, że dla mnie wyjście wieczorem na stacji Szczecin Główny wiąże się z przywołaniem w głowie wszystkich horrorów i wszystkich filmów i seriali kryminalnych, jakie znam – relacjonowała.
Jej słowa zdecydowanie nie były przesadą. Pusty peron późnym wieczorem, mrok otaczający całą stację, cisza przerywana jedynie przejeżdżającymi pociągami i ta nieprzyjemna świadomość, że wokół nie ma żywej duszy – to sceneria, którą zna większość osób podróżujących samotnie. W takich chwilach wyobraźnia zaczyna pracować na najwyższych obrotach, podpowiadając najczarniejsze scenariusze.
Dlatego gdy Małgorzata Tomaszewska mówiła, że boi się, że „zaraz wydarzy się jakaś przerażająca rzecz”, wcale nie brzmiało to jak dramatyzowanie – raczej jak szczere wyznanie kogoś, kto w danej chwili musi walczyć z bardzo realnym lękiem. Nic dziwnego, że tak wiele kobiet, oglądając jej nagranie, mogło pomyśleć: „Tak, dokładnie tak samo czuję się, kiedy wracam wieczorem sama”.
Gdy w końcu dotarła do hotelu, nagrania pokazały zupełnie inną atmosferę – ciepło, ulgę i niespodziewaną gościnność. Tomaszewska opowiadała, że trafiła do starego obiektu z duszą, który od razu ją zauroczył. Wspomniała, że choć uwielbia nowoczesne wnętrza i luksusowe, współczesne hotele, to te zabytkowe miejsca mają w sobie coś wyjątkowego. Coś, co buduje klimat, którego nie da się podrobić.
Dotarłam, bez przygód i jestem zachwycona hotelem. To jest taki stary hotel z duszą. I chociaż lubię te nowoczesne ośrodki luksusowe, to te stare mają duszę – powiedziała.
Najbardziej rozczuliła jednak relacja o kolacji. „Jak przyjechałam i powiedziałam, że jestem trochę głodna, to panie postarały się, mimo że restauracja jest zamknięta, żebym mogła zjeść żurek i pierogi” – zdradziła. Taka zwykła, ludzka serdeczność stała się idealnym kontrastem dla jej wcześniejszego strachu. Reporterka podkreśliła, jak miła była cała obsługa i że aż szkoda, że zostaje tylko jedną noc.
Ta nocna relacja pokazała jedną ważną rzecz: Małgorzata Tomaszewska nie udaje superbohaterki. Jest osobą, która boi się ciemnych peronów, docenia życzliwość i potrafi mówić o swoich emocjach bez filtra. I to właśnie ta autentyczność sprawiła, że widzowie TVN pokochali ją jeszcze bardziej.
Fani doceniają, że mimo intensywnej pracy i medialnego zamieszania wokół jej osoby, Małgorzata Tomaszewska wciąż pozostaje sobą – uśmiechniętą, empatyczną i prawdziwą. Reporterka, która potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i opowiedzieć coś, z czym może utożsamić się każdy z nas. Nawet jeśli jest to strach na dworcu albo radość z talerza gorącego żurku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Viki Gabor źle wspomina udział w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Tak produkcja traktowała uczestników
A Wy boicie się podróżować sami pociągami w nocy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Patrycja Markowska w wielkim finale trasy ‘Obłęd Tour 2025’ w Klubie Stodoła – poznaj szczegóły koncertu!
Patrycja Markowska wraca w wielkim stylu! Artystka, która od lat podbija serca fanów swoimi przebojami, kończy trasę promującą najnowszy album „Obłęd”, a finałowe show odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w warszawskim Klubie Stodoła. To będzie wyjątkowy koncert, pełen emocji, energii i muzycznych niespodzianek.
Nowy album „Obłęd” – nowa energia Patrycji Markowskiej
Album „Obłęd”, którego premiera odbyła się 9 maja 2025 roku, to muzyczna podróż łącząca żywe gitarowe brzmienie z nowoczesnymi klubowymi rytmami. Płyta została nagrana „na setkę”, czyli praktycznie na żywo, co nadaje jej autentyczności i wyjątkowego klimatu.
– „Czekałam na taką płytę, ale mogła powstać tylko w tym czasie, z tą dojrzałością, którą mam, kiedy niosło mnie wielkie uczucie i nowe inspiracje muzyczne” – mówi Patrycja Markowska.
Nowe utwory w połączeniu z największymi hitami artystki gwarantują niezapomniane doświadczenie muzyczne i prawdziwe spotkanie z Patrycją w klimatycznych klubach całej Polski.
„Obłęd Tour 2025” – trasa pełna hitów i emocji
Trasa koncertowa „Obłęd Tour 2025” już od miesięcy przyciąga tłumy fanów. Każdy koncert to połączenie energii, emocji i wyjątkowego kontaktu z publicznością. Podczas finału w Warszawie, fani będą mogli usłyszeć zarówno premierowe utwory, jak i największe przeboje, które od lat królują w radiu i na listach przebojów.
Ważne informacje dla uczestników koncertu
- Koncert odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w Klubie Stodoła.
- Osoby poniżej 16 roku życia mogą uczestniczyć wyłącznie pod opieką rodzica lub opiekuna prawnego.
- Osoby od 16 do 18 roku życia muszą posiadać pisemną zgodę rodzica lub opiekuna.
- Wszelkie pytania dotyczące wsparcia osób z problemami z poruszaniem się prosimy kierować na adres: kontakt@ticketclub.pl.
Nie przegap finału „Obłęd Tour 2025”!
Jeśli jesteś fanem Patrycji Markowskiej lub po prostu kochasz dobrą muzykę na żywo, finałowa odsłona „Obłęd Tour 2025” w Klubie Stodoła jest wydarzeniem, którego nie możesz przegapić. Bilety są już dostępne – zarezerwuj swoje miejsce i przeżyj niezapomniane muzyczne chwile razem z jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej.
https://ticketclub.pl/koncerty/patrycja-markowska-klub-stodola-warszawa-3490

-
showbiz3 dni temuFilip Chajzer uderza w dentystę, a ten demaskuje kulisy współpracy. Padły poważne oskarżenia
-
showbiz4 dni temuTyle pieniędzy zarobił Tomasz Karolak za udział w “Tańcu z Gwiazdami”. Dużo czy mało?
-
news21 godzin temuSandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw
-
news4 dni temuPaulina Smaszcz pokazała swojego partnera? To zdjęcie wywołało burzę [FOTO]
-
showbiz4 dni temuPaulina Krupińska-Karpiel z nową fuchą w TVN. Wiemy, z kim walczyła o posadę w „Mam talent”
-
showbiz3 dni temuViki Gabor wreszcie mówi prawdę o Roxie Węgiel. Tak szczera nie była nigdy wcześniej
-
news2 dni temuKarolina Gilon liczyła na „Mam Talent”, ale TVN wybrał inaczej. Teraz ujawniła kulisy porażki
-
news3 dni temuAgnieszka Kaczorowska ujawnia, co naprawdę działo się za kulisami „TzG”. Tak miały ją traktować inne gwiazdy

Dodaj komentarz