showbiz
Agata Kulesza przetrwała lata przemocy. Po czasie ujawnia kulisy dramatu: “To jest wielki wstyd”
Nie każdy dramat widać gołym okiem. Agata Kulesza w swoim najnowszym filmie oraz w szczerej rozmowie z mediami pokazuje, że przemoc psychiczna może niszczyć równie mocno jak fizyczna. Jej historia wstrząsa i zmusza do refleksji, a jednocześnie daje nadzieję. Dowiedz się więcej, co powiedziała w wywiadzie u Żurnalisty!
Ostatnio Agata Kulesza zagrała jedną z głównych ról w filmie Wojciecha Smarzowskiego „Dom dobry”. Produkcja opowiada historię Gośki, która na początku znajduje się w pozornie idealnym związku z Grześkiem, by wkrótce przekonać się, że życie z partnerem pełnym manipulacji i agresji może przerodzić się w prawdziwe piekło. Film zwraca uwagę na to, że przemoc psychiczna, choć często niewidoczna, jest równie niszczycielska jak ta fizyczna i potrafi wpłynąć na całe życie ofiary. Smarzowski – znany z brutalnego realizmu – inspiracji szukał w prawdziwych aktach spraw dotyczących przemocy domowej. Produkcja już w weekend otwarcia przyciągnęła do kin ponad 310 tysięcy widzów, o czym informował portal Wirtualne Media.
Nie sposób mówić o Agacie Kuleszy bez podkreślenia jej niezwykłej wszechstronności. Każda rola, w którą się wciela, pozostaje w pamięci widzów – od oscarowej „Idy” po „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”, „Pułapkę”, „Krew z krwi”, „Skazaną” czy komediową „Rodzinkę.pl”. Jej talent polega na tym, że potrafi w pełni oddać emocje swoich postaci, sprawiając, że widzowie niemal fizycznie odczuwają dramatyczne sytuacje, w których bohaterowie się znajdują. Obecność Kuleszy na ekranie jest gwarancją głębokiego, poruszającego doświadczenia, które zostaje w pamięci na długo po zakończeniu seansu.
Już kilka lat temu w wywiadzie dla magazynu „Pani” Kulesza podkreślała, jak ważne jest mówienie o przemocy psychicznej: „Przemoc psychiczna to też przemoc”. Jej słowa mają wymiar osobisty i bardzo szczery. Aktorka wyjaśnia, że sama była w przeszłości ofiarą przemocy psychicznej i dlatego nie boi się poruszać trudnych tematów w przestrzeni publicznej. To nie jest deklaracja od niechcenia – w jej głosie słychać było autentyczne doświadczenie i chęć wsparcia osób, które przeżyły podobne sytuacje.
Ustalmy jedną rzecz: dlaczego, nie będąc psychologiem czy terapeutą, w ogóle daję sobie prawo do rozmawiania o tym? Niestety jestem fachowcem. Byłam ofiarą przemocy psychicznej. Wiem, że w przemoc domową wpisana jest izolacja. Zamknięcie w czterech ścianach, odcięcie od rodziny, przyjaciół – wyjaśniła dla magazynu “Pani”.
POLECAMY: Dorota Zawadzka miażdży finał „Tańca z Gwiazdami”. Super Niania apeluje o zmiany w regulaminie
Agata Kulesza otwiera się na bolesne wspomnienia
Wątek ten powrócił dziś w opublikowanym podcaście Żurnalisty, gdzie Kulesza ponownie poruszyła trudne doświadczenia z przeszłości. Aktorka wyznała, że początkowo oddawała się pracy, by nie przypinać sobie „orderu smutku”.
Myślę, że tak bardzo pracowałam, bo ja nie chciałam sobie przypiąć tego orderu smutku i tak w nim tkwić, tylko na początku byłam zdezorientowana, a później już zaczęłam rozmawiać z moimi przyjaciółmi – wyjaśniła.
Przez cały ten czas Agata Kulesza przyznaje, że czuła gigantyczny wstyd. Podobne uczucia towarzyszyły jej nawet, gdy musiała przeprowadzić się do innego mieszkania.
To jest wielki wstyd. Nawet, jak się wyprowadziłam do innego mieszkania, bo musiałam, to się wstydziłam, że ktoś może mnie zobaczyć na klatce i że co ja właściwie tu robię, gdzie jest mój dom. Że nagle, w jakiś sposób straciłam swój dom – opowiadała.
W tych trudnych momentach pomocną dłoń wyciągnęli przyjaciele. Dzięki ich wsparciu Kulesza odważyła się wyrwać z toksycznego środowiska.
To był ciągły taki wstyd. Ale później, jak ludzie zaczęli mówić: “No nie, Agata, to nie jest tak”. Ja w ogóle nie chciałam z tego domu wyjść i dobrze, że miałam przyjaciół, którzy powiedzieli: “Bierzesz walizki i wychodzimy stąd” – wspomniała.
Jej wyznanie stało się ważnym punktem w debacie o przemocy domowej. Dzięki swojej pozycji i rozpoznawalności może realnie wpływać na świadomość tysięcy kobiet, które wciąż żyją w lęku, przekonane, że nie mają wyjścia. Historia Agaty Kuleszy pokazuje, że z toksycznej relacji można się wyrwać, choć wymaga to odwagi, której na początku często brakuje.
Agata Kulesza w „Domu dobrym” i w swojej osobistej historii pokazuje, że przemoc psychiczna jest realna, bolesna i wymaga odwagi, aby ją nazwać i wyrwać się z jej pułapki. Jej doświadczenie i szczerość inspirują, poruszają i przypominają, że nawet w najciemniejszych chwilach można odnaleźć wsparcie i siłę, by powiedzieć „dość”.
WARTO PAMIĘTAĆ!
Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i potrzebujesz wsparcia, nie zostawaj z tym sama lub sam. Możesz skontaktować się z psychologiem, dzwoniąc pod bezpłatny numer 116 123 (telefon zaufania dla osób w kryzysie emocjonalnym) lub pod numer 22 484 88 01 (Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA) W sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia należy natychmiast dzwonić pod numer alarmowy 112.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielki finał „Tańca z Gwiazdami” pełen emocji. Oto para, która zdobyła Kryształową Kulę [RELACJA]
Którą rolę Agaty Kuleszy wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
-
Dobrze że uciekla od toksyka. Pani Kulesa jest wspaniala aktorką
news
Rutkowski nie wytrzymał po słowach żony. Doszło do AWANTURY?
Kilka lat temu wyznanie Mai Rutkowski odbiło się szerokim echem i wywołało ogromne emocje. Teraz do tamtej sytuacji wrócił sam Krzysztof Rutkowski, który postanowił wyjaśnić, jak naprawdę wyglądała cała historia. Dowiedz się więcej, co wyznał u Żurnalisty!
Krzysztof Rutkowski był gościem najnowszego podcastu Żurnalisty, w którym poruszono wiele tematów związanych zarówno z jego życiem zawodowym, jak i prywatnym. W pewnym momencie rozmowa zeszła na pamiętny wywiad sprzed kilku lat, w którym Maja Rutkowski opowiedziała o zachowaniu swojego męża po alkoholu. Jej słowa odbiły się wówczas szerokim echem i stały się jednym z najgłośniejszych momentów medialnych w ich związku.
Przez lata Krzysztof Rutkowski dał się poznać nie tylko jako właściciel biura detektywistycznego, ale również jako jedna z najbardziej barwnych postaci polskiego show-biznesu. Charakterystyczny wizerunek, zamiłowanie do luksusu i częsta obecność na branżowych wydarzeniach sprawiły, że regularnie trafiał na pierwsze strony portali plotkarskich. W przeszłości próbował swoich sił także w programie „Taniec z Gwiazdami”.
To właśnie podczas udziału w tanecznym show doszło do sytuacji, o której do dziś mówi się w mediach. W trakcie jednego z wywiadów Maja Rutkowski szczerze opowiedziała o problemach, z jakimi musiała mierzyć się w swoim małżeństwie. Jej wyznanie zaskoczyło wielu widzów.
“To było bardzo trudne. Krzysztof mnie błagał, abym nie chciała do tego wracać. Ja mówiłam: “Krzysztof, jak z tego nie zrezygnujesz, będzie tragedia”, bo kiedy Krzysztof jest trzeźwy, to ja się nie martwię. Kiedy jest piwo, drink, to jest innym człowiekiem. Traci kontrolę. Powiedziałam mu kilka miesięcy temu, że nie ma piwa, nie ma drinka, jak coś, to klamka jest po drugiej stronie drzwi, bo ja już na pewno nie będę tak żyła” – wyznała kilka lat temu Maja Rutkowski w rozmowie z dziennikarzem Pudelka.
POLECAMY: 100 gwiazd w NOWYM programie Polsatu. Kto pojawi się na ekranie?
Słowa Mai Rutkowski wyprowadziły Krzysztofa z równowagi? “Żono, jak jest to możliwe”
Do tamtych wydarzeń po niemal czterech latach postanowił wrócić Żurnalista. Prowadzący zapytał swojego gościa między innymi o to, czy można przestać być kobieciarzem i czy dziś patrzy na swoje dawne zachowanie inaczej niż kiedyś.
W odpowiedzi Krzysztof Rutkowski stanowczo zapewnił, że wyciągnął wnioski z przeszłości i nauczył się znacznie większej ostrożności w kontaktach z innymi ludźmi. Jak podkreślił, dziś unika sytuacji, które mogłyby zostać błędnie zinterpretowane lub wykorzystane przeciwko niemu.
“Ja się tego wyszkoliłem, bo to każdy może w jakikolwiek sposób wykorzystać. Mało tego, nawet w swobodnej rozmowie, jeśli jesteś zbyt miły, szarmancki i zbyt chętny na to spotkanie, ktoś to nagra i puści. Po co mi potrzebne problemy skoro ja mam cudownie, fantastycznie ułożone życie zawodowe, rodzinne, osobiste i moje morale są na absolutnie dobrym poziomie” – wyznał detektyw.
Prowadzący rozmowę wrócił również do głośnych słów Mai Rutkowski, która przed laty przyznała, że po alkoholu jej mąż stawał się „innym człowiekiem”. Krzysztof Rutkowski postanowił wyjaśnić, jak z jego perspektywy wyglądała tamta sytuacja i dlaczego wypowiedź żony była dla niego tak dużym zaskoczeniem.
“Powiedziała to w momencie kiedy podchodzi do niej dziennikarz, atakuje ją i zadaje pytanie: “Jak się czuje zdradzana kobieta?”. Jesteś w “Tańcu z Gwiazdami”, trzymasz inną kobietę za rękę, bo robisz zdjęcia, bo z nią tańczysz, ta kobieta, która ciebie zna nie ma wątpliwości w stosunku do ciebie, ale widzi to. (…) Mai wtedy nie wytrzymało ciśnienie. Ja też jej zadałem to pytanie: “Żono, jak jest to możliwe, że ty mnie publicznie obciążasz czymś, co w ogóle nie wchodzi w pewne normy naszego życia?”. No halo, a co ja złego zrobiłem? Po wypiciu alkoholu jeden śpiewa, inny się bije, trzeci jest agresywny, czwarty idzie spać. Ja jestem towarzyskim facetem” – stwierdził.
Celebryta podkreślił, że nie zgadza się z opinią, jakoby jego zachowanie po alkoholu miało świadczyć o niewierności czy braku szacunku wobec żony. W jego ocenie tamta sytuacja została wyolbrzymiona, a emocje towarzyszące wywiadowi sprawiły, że padły słowa, które później były szeroko komentowane w mediach.
Jedno jest pewne – mimo upływu kilku lat temat wciąż budzi ogromne zainteresowanie. Powrót do głośnego wywiadu Mai Rutkowski pokazał, że niektóre medialne wypowiedzi na długo zapisują się w pamięci widzów, a ich bohaterowie jeszcze po latach czują potrzebę odniesienia się do wydarzeń z przeszłości.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Do sieci trafiło NOWE nagranie z Bagim i Tarnowską. Wszystko stało się jasne
Lubicie małżeństwo Rutkowkich? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
100 gwiazd w NOWYM programie Polsatu. Kto pojawi się na ekranie?
Polsat rozpoczął prace nad zupełnie nowym programem, który już jesienią zadebiutuje na antenie. Na planie pojawi się blisko sto gwiazd, a widzów czekają zaskakujące duety, muzyczne emocje i wiele nieoczekiwanych wyznań. Poznaj bliżej szczegóły nowego formatu!
Polsat oficjalnie ogłosił rozpoczęcie zdjęć do swojego nowego muzycznego teleturnieju „Hitster. Muzyczna gra przebojów”, który już jesienią zadebiutuje na antenie stacji. Produkcja zapowiada widowisko pełne muzycznych emocji, wspomnień i zaskakujących duetów. Na planie pojawi się blisko 100 gwiazd, które zmierzą się w wyjątkowej rywalizacji opartej na największych przebojach minionych dekad.
Gospodarzami nowego show zostali Ida Nowakowska oraz Piotr Kędzierski. Dla prezentera będzie to kolejny krok w telewizyjnej karierze po sukcesie w „Tańcu z Gwiazdami”. Z kolei Ida Nowakowska, która po zmianach władz w TVP zakończyła współpracę ze stacją, wraca do pierwszej ligi telewizyjnej rozrywki. Jesienią nie tylko poprowadzi „Hitstera”, ale pojawi się również jako uczestniczka programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”.
Na ekranie nie zabraknie znanych nazwisk. W programie wystąpią między innymi Edyta Górniak i Allan Enso, Justyna Steczkowska i Leon Myszkowski, Mandaryna i Michał Wiśniewski, Roxie Węgiel i Kevin Mglej, Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz, Agnieszka Hyży i Grzegorz Hyży, Alien i Majtis, Tamara Arciuch i Bartek Kasprzykowski, a także Katarzyna Skrzynecka i Piotr Gąsowski.
Twórcy podkreślają, że dobór uczestników nie jest przypadkowy. W każdym odcinku zobaczymy osoby, które łączą więzy rodzinne, przyjaźń lub wieloletnia współpraca zawodowa. Dzięki temu widzowie mają poznać znane gwiazdy z zupełnie innej, bardziej prywatnej strony.
POLECAMY: Do sieci trafiło NOWE nagranie z Bagim i Tarnowską. Wszystko stało się jasne
Poznaj zasady nowego formatu Polsatu [SZCZEGÓŁY]
„Hitster. Muzyczna gra przebojów” powstał na podstawie światowego hitu, który zdobył ogromną popularność w ponad 50 krajach. Format doczekał się już telewizyjnych wersji między innymi w Niemczech oraz Holandii, a teraz przyszedł czas na polską odsłonę.
Zasady programu są proste, ale pełne emocji. Zadaniem uczestników będzie odgadnięcie, z którego roku lub przedziału czasowego pochodzą prezentowane utwory muzyczne. Nie zabraknie wspomnień, anegdot i historii z życia gwiazd, o których – jak zapowiada produkcja – jeszcze nigdy publicznie nie opowiadały.
Muzyczną oprawę programu stworzą oryginalne nagrania, kultowe teledyski oraz występy na żywo znanych artystów. Widzowie usłyszą zarówno największe przeboje w oryginalnym wykonaniu, jak i nowe interpretacje dobrze znanych hitów.
Każdy odcinek będzie miał także charytatywny wymiar. Zwycięska drużyna będzie mogła wywalczyć nawet 30 tysięcy złotych, które przekaże na wybrany przez siebie cel dobroczynny. Producentem i licencjodawcą programu jest FremantleMedia. Zdjęcia do programu potrwają przez cały lipiec, a premierowe odcinki trafią na antenę Polsatu już jesienią.
Jedno jest pewne – Polsat szykuje jedną z najgłośniejszych premier nadchodzącej jesieni. Blisko 100 gwiazd, zaskakujące duety, muzyczne wspomnienia i emocjonująca rywalizacja sprawiają, że „Hitster. Muzyczna gra przebojów” ma szansę stać się jednym z największych hitów nowego sezonu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowe ustalenia ws. męża Sylwii Peretti. Kiedy może opuścić areszt?
Będziecie oglądać nowy program Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Do sieci trafiło NOWE nagranie z Bagim i Tarnowską. Wszystko stało się jasne
Ich relacja od miesięcy rozgrzewała fanów „Tańca z Gwiazdami”, a w sieci nie brakowało spekulacji na temat początku ich uczucia. Teraz para postanowiła rozwiać wszelkie wątpliwości i zdradziła szczegół, którego wcześniej pilnie strzegła. Dowiedz się więcej!
Miłość Bagiego i Magdaleny Tarnowskiej narodziła się dzięki programowi „Taniec z Gwiazdami”, jednak oficjalne potwierdzenie ich związku nastąpiło dopiero na początku czerwca. Para przez długi czas nie komentowała plotek na swój temat, choć internauci od miesięcy podejrzewali, że między nimi jest coś więcej niż przyjaźń.
Ubiegłoroczna jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” okazała się dla Bagiego i Magdaleny Tarnowskiej wyjątkowa. Para nie tylko sięgnęła po Kryształową Kulę i główne nagrody, ale zyskała także coś znacznie cenniejszego. To właśnie na parkiecie narodziła się wyjątkowa relacja, która z czasem przerodziła się w miłość.
Choć o ich bliskości mówiło się od wielu miesięcy, oboje konsekwentnie unikali jednoznacznych deklaracji. Nie ukrywali jednak, że po zakończeniu programu nadal spędzają razem dużo czasu i utrzymują bliski kontakt, co tylko podsycało kolejne spekulacje.
Przełom nastąpił 1 czerwca podczas koncertu Kaśki Sochackiej. To właśnie wtedy Bagi i Magdalena Tarnowska po raz pierwszy publicznie pokazali, że są parą. Nie szczędzili sobie czułości, a nagrania z wydarzenia błyskawicznie obiegły media społecznościowe, rozwiewając wszelkie wątpliwości.
POLECAMY: Nowe ustalenia ws. męża Sylwii Peretti. Kiedy może opuścić areszt?
Od kiedy Bagi spotyka się z Magdaleną Tarnowską?
Jak się jednak okazuje, ich związek trwał już znacznie dłużej. Oboje zdecydowali się zachować tę informację tylko dla siebie, dzięki czemu mogli spokojnie budować relację z dala od medialnego szumu i nieustannego zainteresowania fanów.
Magdalena Tarnowska, która dzięki udziałowi w programie i popularności Bagiego stała się również jedną z rozpoznawalnych influencerek, regularnie pozostaje w kontakcie ze swoimi obserwatorami. Na Instagramie śledzi ją już ponad pół miliona osób, a fani chętnie zadają jej pytania dotyczące zarówno kariery, jak i życia prywatnego.
Podczas wtorkowej transmisji na TikToku padło pytanie, na które wielu sympatyków pary czekało od dawna. Jeden z internautów zapytał wprost:
“Od kiedy jesteś z Bagim?” – zapytał jeden z internautów.
Wyraźnie zaskoczona Magdalena Tarnowska najpierw spojrzała na siedzącego obok Bagiego, pytając go, czy może zdradzić tę informację. Gdy otrzymała jego zgodę, bez wahania ujawniła datę, która zaskoczyła wielu obserwatorów.
Okazało się, że para jest razem od… walentynek. Oznacza to, że ich związek rozpoczął się 14 lutego i trwa już od kilku miesięcy. Tym samym zakończono spekulacje dotyczące tego, czy uczucie narodziło się jeszcze podczas rywalizacji w „Tańcu z Gwiazdami”.
Jedno jest pewne – historia Bagiego i Magdaleny Tarnowskiej pokazuje, że „Taniec z Gwiazdami” potrafi połączyć ludzi nie tylko na parkiecie. Choć podczas programu łączyła ich – jak wynika z ich słów – wyłącznie przyjaźń, z czasem przerodziła się ona w prawdziwe uczucie. Dziś para nie ukrywa już swojego szczęścia i coraz chętniej dzieli się wspólnymi chwilami z fanami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: To nazwisko wraca do „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie będą zachwyceni
Kibicujecie relacji tej uroczej dwójki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!
@bagi.magi_ Mega sie ciesze ze powiedzieliscie kocham live Damiana haha @Damian Glinka @Bagi @Magdalena Tarnowska @jula ♬ Our Love Was Beautiful – Instrumental Version – Straight White Teeth


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Nowe ustalenia ws. męża Sylwii Peretti. Kiedy może opuścić areszt?
Sprawa zatrzymania męża Sylwii Peretti wciąż budzi ogromne zainteresowanie. Teraz pojawiły się kolejne informacje dotyczące przebiegu postępowania oraz decyzji sądu w sprawie tymczasowego aresztowania. Co dokładnie wydarzyło się po zatrzymaniu? Dowiedz się więcej!
Mąż Sylwii Peretti, Łukasz P., znalazł się w gronie pięciu osób zatrzymanych przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy realizacji projektu finansowanego z funduszy Unii Europejskiej. Sprawa dotyczy opracowania technologii umożliwiającej lokalizację, wydobycie i neutralizację zatopionej w Morzu Bałtyckim amunicji chemicznej.
Jak ustalił Pudelek, Łukasz P. usłyszał zarzuty związane z wyłudzeniem 7,5 miliona złotych, a także dotyczące oszustw podatkowych oraz posługiwania się nierzetelnymi fakturami. Prokuratura zdecydowała o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu. Za zarzucane czyny grozi mu kara nawet 25 lat pozbawienia wolności.
Do sprawy odniosła się również Sylwia Peretti, która potwierdziła, że jej mąż został zatrzymany w związku z rozliczeniem dotacji otrzymanej przed laty. Celebrytka podkreśliła jednocześnie, że według jej wiedzy środki zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem i wyraziła nadzieję na szybkie wyjaśnienie całej sprawy.
“Od 3 lat niemal każdego dnia wracałam z cmentarza do domu, w którym czekał na mnie jeszcze mój mąż. Dziś wracam do pustego domu. Trudno opisać słowami ciężar, który noszę od dnia, w którym straciłam syna. Teraz, tuż przed kolejną rocznicą jego śmierci, przyszło mi zmierzyć się z kolejnym dramatem. Nie proszę o współczucie. Proszę jedynie o szacunek, cierpliwość i pozwolenie, by o tej sprawie zadecydowały fakty, a nie emocje czy medialne spekulacje. Dziękuję wszystkim, którzy w tym niezwykle trudnym czasie okazują mi wsparcie i życzliwość” – zaapelowała Sylwia Peretti.
Kilka godzin później Sylwia Peretti opublikowała na swoim profilu na Instagramie obszerne oświadczenie. Zaapelowała w nim o powstrzymanie się od przedwczesnych ocen i zwróciła uwagę na ogromne zainteresowanie mediów. Jak podkreśliła, po raz kolejny to właśnie ona stała się „twarzą” całej sprawy, mimo że postępowanie dotyczy jej męża.
“Jest jeszcze jedna kwestia, o której chcę powiedzieć. Kiedy media informowały o śmierci mojego syna, bardzo często nie pisały o Patryku. W nagłówkach pojawiał się przede wszystkim “syn Sylwii Peretti”. Dziś widzę dokładnie ten sam mechanizm. Po raz kolejny głównym elementem medialnych nagłówków stają się moja twarz i moje nazwisko. Są także publikacje, w których nie ma nawet zdjęcia mojego męża, jest wyłącznie moja twarz i nagłówek: “mąż Sylwii Peretti”. To wystarczy, by zrozumieć, na kogo w rzeczywistości kierowana jest uwaga opinii publicznej. W praktyce oznacza to jedno – to nie tylko moje nazwisko trafia do nagłówków. To ja staję się twarzą tych historii i to do mnie trafiają wszystkie emocje, które te publikacje wywołują. Rozumiem, że rozpoznawalne nazwisko przyciąga uwagę. Rozumiem też, jak działają media. Ale trudno pogodzić się z tym, że po raz drugi w życiu twarzą historii dotyczącej mojej rodziny staję się ja. Najpierw jako matki, która straciła syna. Dziś jako żony. I po raz drugi to właśnie na mnie spada fala komentarzy, ocen i hejtu, mimo że nie ja jestem osobą, której dotyczą opisywane wydarzenia. Nie proszę o ciszę. Proszę jedynie o odrobinę refleksji. Bo za zdjęciem, które ma przyciągać uwagę, stoi prawdziwy człowiek, a nie tylko nazwisko, które dobrze wygląda w nagłówku” – dodała.
POLECAMY: To nazwisko wraca do „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie będą zachwyceni
Do kiedy mąż Sylwii Peretti pozostanie w areszcie? Są nowe informacje
W międzyczasie Pudelek skontaktował się z rzecznikiem prasowym Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, Mariuszem Marciniakiem, aby uzyskać informacje dotyczące czynności procesowych przeprowadzonych wobec Łukasza P. Prokurator szczegółowo przedstawił przebieg działań podjętych przez śledczych po zatrzymaniu podejrzanego.
“Został zatrzymany w dniu 30 czerwca 2026 r. w Krakowie. Po zatrzymaniu został przewieziony do Gdańska i osadzony w Policyjnej Izbie Zatrzymań. W dniu 1 lipca 2026 r. został doprowadzony do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, gdzie prokurator ogłosił mu zarzuty popełnienia trzech przestępstw i przesłuchał go w charakterze podejrzanego” – wyznał Mariusz Marciniak na łamach Pudelka.
Jak przekazał rzecznik prokuratury, dzień później Łukasz P. został doprowadzony do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w Gdańsku. To właśnie podczas tego posiedzenia sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
“Nazajutrz, w dniu 2 lipca 2026 r., został doprowadzony do Sądu Rejonowego Gdańsk – Południe w Gdańsku, gdzie ponownie został przesłuchany, tym razem przez sędziego, podczas posiedzenia w przedmiocie stosowania tymczasowego aresztowania. Po posiedzeniu Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie do dnia 28 września 2026 roku. Postanowienie nie jest prawomocne, podejrzany lub jego obrońca mogą je zaskarżyć w terminie 7 dni od daty jego wydania, to jest do dnia 9 lipca 2026 roku. Prokurator dotychczas nie otrzymał informacji, czy zostało złożone zażalenie w tej sprawie” – dodał.
Pudelek zapytał również prokuraturę o to, czy Łukasz P. przyznał się do zarzucanych mu czynów. W tej kwestii śledczy nie zdecydowali się jednak przekazać żadnych szczegółów, powołując się na dobro prowadzonego postępowania.
“Nie informujemy o treści wyjaśnień złożonych przez podejrzanego, ani o tym, czy przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów” – wspomniano.
Jedno jest pewne – sprawa męża Sylwii Peretti pozostaje w centrum zainteresowania opinii publicznej. Śledztwo nadal trwa, a kolejne decyzje procesowe mogą zapaść w najbliższym czasie. Do tego momentu Łukasz P. pozostanie w areszcie przynajmniej do 28 września 2026 roku, chyba że sąd podejmie wcześniej inną decyzję lub uwzględni ewentualne zażalenie obrony.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Majka Jeżowska OSTRO oceniła Skolima. Nie szczędziła gorzkich słów


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuKupił jagodziankę Gessler za 38 zł. Po pierwszym kęsie zaniemówił
-
news5 dni temuNie żyje Grzegorz Miętus. Miał zaledwie 33 lata
-
news5 dni temuNOWY duet w „Dzień Dobry TVN”. To następca Dowbora?
-
news4 dni temuDowbor zakpił z odejścia z „DDTVN”. Koroniewska pokazała wszystko w sieci
-
news4 dni temuDrożdżówka z poziomkami za 60 zł? Rozkoszny pokazał rozwiązanie [PRZEPIS]
-
news5 dni temuMichał Koterski ODRZUCIŁ fortunę? Wszystko przez najbliższą osobę
-
news2 dni temuDowbor i Krupińska pochwalili się swoimi pociechami. Rzadki widok
-
news3 dni temuŁukasz “Luka” Trochowicz wrócił do tematu ORIENTACJ. Detektywi TikToka mieli rację?

Dodaj komentarz