showbiz
Agata Kulesza przetrwała lata przemocy. Po czasie ujawnia kulisy dramatu: “To jest wielki wstyd”
Nie każdy dramat widać gołym okiem. Agata Kulesza w swoim najnowszym filmie oraz w szczerej rozmowie z mediami pokazuje, że przemoc psychiczna może niszczyć równie mocno jak fizyczna. Jej historia wstrząsa i zmusza do refleksji, a jednocześnie daje nadzieję. Dowiedz się więcej, co powiedziała w wywiadzie u Żurnalisty!
Ostatnio Agata Kulesza zagrała jedną z głównych ról w filmie Wojciecha Smarzowskiego „Dom dobry”. Produkcja opowiada historię Gośki, która na początku znajduje się w pozornie idealnym związku z Grześkiem, by wkrótce przekonać się, że życie z partnerem pełnym manipulacji i agresji może przerodzić się w prawdziwe piekło. Film zwraca uwagę na to, że przemoc psychiczna, choć często niewidoczna, jest równie niszczycielska jak ta fizyczna i potrafi wpłynąć na całe życie ofiary. Smarzowski – znany z brutalnego realizmu – inspiracji szukał w prawdziwych aktach spraw dotyczących przemocy domowej. Produkcja już w weekend otwarcia przyciągnęła do kin ponad 310 tysięcy widzów, o czym informował portal Wirtualne Media.
Nie sposób mówić o Agacie Kuleszy bez podkreślenia jej niezwykłej wszechstronności. Każda rola, w którą się wciela, pozostaje w pamięci widzów – od oscarowej „Idy” po „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”, „Pułapkę”, „Krew z krwi”, „Skazaną” czy komediową „Rodzinkę.pl”. Jej talent polega na tym, że potrafi w pełni oddać emocje swoich postaci, sprawiając, że widzowie niemal fizycznie odczuwają dramatyczne sytuacje, w których bohaterowie się znajdują. Obecność Kuleszy na ekranie jest gwarancją głębokiego, poruszającego doświadczenia, które zostaje w pamięci na długo po zakończeniu seansu.
Już kilka lat temu w wywiadzie dla magazynu „Pani” Kulesza podkreślała, jak ważne jest mówienie o przemocy psychicznej: „Przemoc psychiczna to też przemoc”. Jej słowa mają wymiar osobisty i bardzo szczery. Aktorka wyjaśnia, że sama była w przeszłości ofiarą przemocy psychicznej i dlatego nie boi się poruszać trudnych tematów w przestrzeni publicznej. To nie jest deklaracja od niechcenia – w jej głosie słychać było autentyczne doświadczenie i chęć wsparcia osób, które przeżyły podobne sytuacje.
Ustalmy jedną rzecz: dlaczego, nie będąc psychologiem czy terapeutą, w ogóle daję sobie prawo do rozmawiania o tym? Niestety jestem fachowcem. Byłam ofiarą przemocy psychicznej. Wiem, że w przemoc domową wpisana jest izolacja. Zamknięcie w czterech ścianach, odcięcie od rodziny, przyjaciół – wyjaśniła dla magazynu “Pani”.
POLECAMY: Dorota Zawadzka miażdży finał „Tańca z Gwiazdami”. Super Niania apeluje o zmiany w regulaminie
Agata Kulesza otwiera się na bolesne wspomnienia
Wątek ten powrócił dziś w opublikowanym podcaście Żurnalisty, gdzie Kulesza ponownie poruszyła trudne doświadczenia z przeszłości. Aktorka wyznała, że początkowo oddawała się pracy, by nie przypinać sobie „orderu smutku”.
Myślę, że tak bardzo pracowałam, bo ja nie chciałam sobie przypiąć tego orderu smutku i tak w nim tkwić, tylko na początku byłam zdezorientowana, a później już zaczęłam rozmawiać z moimi przyjaciółmi – wyjaśniła.
Przez cały ten czas Agata Kulesza przyznaje, że czuła gigantyczny wstyd. Podobne uczucia towarzyszyły jej nawet, gdy musiała przeprowadzić się do innego mieszkania.
To jest wielki wstyd. Nawet, jak się wyprowadziłam do innego mieszkania, bo musiałam, to się wstydziłam, że ktoś może mnie zobaczyć na klatce i że co ja właściwie tu robię, gdzie jest mój dom. Że nagle, w jakiś sposób straciłam swój dom – opowiadała.
W tych trudnych momentach pomocną dłoń wyciągnęli przyjaciele. Dzięki ich wsparciu Kulesza odważyła się wyrwać z toksycznego środowiska.
To był ciągły taki wstyd. Ale później, jak ludzie zaczęli mówić: “No nie, Agata, to nie jest tak”. Ja w ogóle nie chciałam z tego domu wyjść i dobrze, że miałam przyjaciół, którzy powiedzieli: “Bierzesz walizki i wychodzimy stąd” – wspomniała.
Jej wyznanie stało się ważnym punktem w debacie o przemocy domowej. Dzięki swojej pozycji i rozpoznawalności może realnie wpływać na świadomość tysięcy kobiet, które wciąż żyją w lęku, przekonane, że nie mają wyjścia. Historia Agaty Kuleszy pokazuje, że z toksycznej relacji można się wyrwać, choć wymaga to odwagi, której na początku często brakuje.
Agata Kulesza w „Domu dobrym” i w swojej osobistej historii pokazuje, że przemoc psychiczna jest realna, bolesna i wymaga odwagi, aby ją nazwać i wyrwać się z jej pułapki. Jej doświadczenie i szczerość inspirują, poruszają i przypominają, że nawet w najciemniejszych chwilach można odnaleźć wsparcie i siłę, by powiedzieć „dość”.
WARTO PAMIĘTAĆ!
Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i potrzebujesz wsparcia, nie zostawaj z tym sama lub sam. Możesz skontaktować się z psychologiem, dzwoniąc pod bezpłatny numer 116 123 (telefon zaufania dla osób w kryzysie emocjonalnym) lub pod numer 22 484 88 01 (Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA) W sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia należy natychmiast dzwonić pod numer alarmowy 112.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielki finał „Tańca z Gwiazdami” pełen emocji. Oto para, która zdobyła Kryształową Kulę [RELACJA]
Którą rolę Agaty Kuleszy wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
-
Dobrze że uciekla od toksyka. Pani Kulesa jest wspaniala aktorką
news
Edyta Górniak zrobiła furorę na Polsat Hit Festiwal? Sieć zalała fala komentarzy
To był moment, który kompletnie przejął Operę Leśną. Gdy Edyta Górniak pojawiła się na scenie podczas Polsat Hit Festiwal 2026, emocje momentalnie sięgnęły zenitu. Publiczność oszalała już po pierwszych dźwiękach kultowego przeboju, a internet chwilę później zalała fala komentarzy. Co dokładnie wydarzyło się tego wieczoru? Dowiedz się więcej!
Występ Edyty Górniak podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwal od początku zapowiadany był jako jeden z najważniejszych momentów całego wydarzenia. Artystka pojawiła się na scenie w ramach koncertu poświęconego twórczości Krzysztofa Krawczyka, którego piosenki mimo upływu lat wciąż wywołują ogromne emocje wśród widzów i słuchaczy. Już samo ogłoszenie jej udziału wywołało ogromne zainteresowanie fanów.
Kiedy tylko w Operze Leśnej wybrzmiały pierwsze dźwięki utworu „My Cyganie”, publiczność błyskawicznie dała się porwać atmosferze koncertu. Widzowie zaczęli klaskać, śpiewać razem z artystką i reagować niezwykle żywiołowo. Reporterzy obecni na miejscu podkreślali, że dawno nie widzieli tak gorącej reakcji publiczności podczas festiwalu w Sopocie.
Wiele osób niemal natychmiast wyciągnęło telefony, by nagrać ten wyjątkowy moment. W sieci zaczęły pojawiać się dziesiątki filmików z występu, a internauci zgodnie przyznawali, że atmosfera przypominała bardziej wielki koncert stadionowy niż telewizyjny występ transmitowany na żywo. W Operze Leśnej praktycznie nikt nie siedział spokojnie na swoim miejscu.
Sama Edyta Górniak od pierwszych sekund emanowała ogromną energią i sceniczną charyzmą. Wokalistka nie tylko zachwyciła publiczność swoim głosem, ale także kontaktem z widzami. Uśmiechy, spontaniczne reakcje i emocjonalne wykonanie sprawiły, że wielu fanów uznało ten występ za jeden z najlepszych momentów całego festiwalu.
POLECAMY: Widzowie ZMIAŻDZYLI występ Skolima i Steczkowskiej. Słusznie?
Widzowie zachwyceni występem Edyty Górniak
Ogromne poruszenie wywołały również komentarze internautów, które niemal w całości były wyjątkowo pozytywne. Pod nagraniami z koncertu błyskawicznie pojawiły się setki wpisów pełnych zachwytu nad artystką i samym wykonaniem utworu. Fani nie kryli wzruszenia i podkreślali, że właśnie dla takich chwil warto oglądać telewizyjne koncerty.
Wśród komentarzy można było przeczytać między innymi: „Dla takich występów warto oglądać jeszcze telewizję”, „Krzysiu z góry na pewno się bawił”, „Edyta wielka klasa”, „Głos cudowny”, „Ja też się bawiłam przed telewizorem”, „Zdecydowanie za krótko, Edi mogła bisować trzeci raz”, czy „Wielka klasa, wielkie brawa”. Tak zgodnych opinii internautów dawno nie było.
Dla wielu widzów szczególnie symboliczny okazał się fakt, że cały koncert poświęcony był pamięci Krzysztofa Krawczyka. Choć od śmierci artysty minęło już pięć lat, jego twórczość nadal żyje i niezmiennie łączy kolejne pokolenia słuchaczy. „My Cyganie” ponownie stało się jednym z najgłośniej śpiewanych utworów wieczoru.
Nie zabrakło również głosów, że właśnie takie występy pokazują, jak wielką siłę mają ponadczasowe przeboje. W czasach szybkich trendów i viralowych hitów to właśnie klasyczne utwory nadal wywołują największe emocje i sprawiają, że publiczność wspólnie śpiewa każdą linijkę tekstu. W Sopocie było to widać wyjątkowo mocno.
Tegoroczny Polsat Hit Festiwal już od pierwszego dnia dostarczył widzom ogromnych emocji. Obok jubileuszy i koncertów największych gwiazd polskiej sceny muzycznej, właśnie występ Edyty Górniak okazał się jednym z najmocniej komentowanych momentów całego wydarzenia. Wiele osób już teraz uważa go za jeden z symboli tegorocznej edycji.
Tymczasem przed widzami jeszcze drugi dzień festiwalu. Na scenie pojawią się m.in. artyści podczas koncertów „Gdzie się podziały tamte prywatki” oraz „Zostawili nam piosenki”, poświęconego legendom polskiej muzyki, których nie ma już wśród nas. Wystąpią między innymi Julia Wieniawa, Ania Karwan, Goya, Antek Smykiewicz, Wilki, Tatiana Okupnik i wielu innych artystów, którzy ponownie przypomną największe przeboje polskiej sceny muzycznej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Widzowie psioczą na występ Macieja Maleńczuka: „Co to miało być?”
Podobał Wam się występ Edyty Górniak? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Widzowie ZMIAŻDZYLI występ Skolima i Steczkowskiej. Słusznie?
To miał być jeden z najbardziej wyczekiwanych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. Wspólny występ Justyny Steczkowskiej i Skolima od tygodni wzbudzał ogromne emocje, a ich duet „Mamacita” błyskawicznie podbił internet. Po premierze na scenie Opery Leśnej rozpętała się jednak prawdziwa burza, a widzowie nie zostawili na artystach suchej nitki. Dowiedz się więcej!
Występ Justyny Steczkowskiej i Skolima podczas Polsat Hit Festiwal 2026 miał być jednym z najmocniejszych punktów całego wydarzenia. Duet od momentu ogłoszenia współpracy budził gigantyczne zainteresowanie, bo połączenie jednej z najbardziej cenionych wokalistek w Polsce z królem latino disco polo wydawało się czymś kompletnie nieoczywistym. Właśnie ta mieszanka miała przyciągnąć przed telewizory miliony widzów i wywołać efekt „wow”.
Utwór „Mamacita” jeszcze przed festiwalem osiągnął ogromny sukces w sieci. Klip w niespełna dwa tygodnie zgromadził prawie siedem milionów wyświetleń na YouTubie, a internauci masowo udostępniali fragmenty numeru na TikToku i Instagramie. Wielu fanów podkreślało, że kawałek idealnie nadaje się na wakacyjny hit, który będzie rozbrzmiewał na każdej imprezie tego lata. Wszystko wskazywało więc na to, że sopocki występ tylko podkręci popularność singla.
Na scenie Opery Leśnej nie zabrakło efektów specjalnych, dynamicznych świateł i tanecznej choreografii. Skolim tradycyjnie postawił na energetyczny show, a Justyna Steczkowska próbowała połączyć swój charakterystyczny wokal z nowoczesnym, imprezowym klimatem utworu. Publiczność zgromadzona pod sceną reagowała bardzo żywiołowo, jednak zupełnie inaczej sytuacja wyglądała już w internecie.

Chwilę po zakończeniu występu media społecznościowe zalała fala komentarzy. Internauci szczególnie mocno uderzyli w kwestię playbacku, twierdząc, że występ sprawiał wrażenie sztucznego i pozbawionego emocji. Widzowie zwracali uwagę, że od artystów tej klasy oczekują prawdziwego śpiewu na żywo, a nie perfekcyjnie przygotowanego podkładu.
W komentarzach pojawiły się wyjątkowo ostre słowa. Internauci pisali między innymi:
“Ale żenada; Nie spodziewałam się Justyna po Tobie tego; Gitarzysta udaje, że gra, Skolim udaje, że śpiewa, tekst na poziomie dziecka w przedszkolu i Pani Justyna w tym wszystkim; Obniżanie poziomu festiwalu; Co to miało być?; Co za chamski playback; To ma być hit lata?; Porażka; Dno” – komentowali widzowie w social mediach Polsatu.
POLECAMY: Widzowie psioczą na występ Macieja Maleńczuka: „Co to miało być?”
Widzowie podzielni występem Steczkowskiej i Skolima
Największe zaskoczenie wielu widzów wywołał jednak sam udział Justyny Steczkowskiej w tak lekkim i imprezowym projekcie. Część fanów wokalistki nie mogła uwierzyć, że artystka znana z ambitniejszych muzycznych projektów zdecydowała się na współpracę ze Skolimem. W sieci pojawiały się głosy, że wokalistka „zeszła ze swojej artystycznej drogi”, by stworzyć numer nastawiony wyłącznie na viralowy sukces.
Nie brakowało jednak także osób, które stanęły w obronie duetu. Część internautów podkreślała, że muzyka ma przede wszystkim bawić, a „Mamacita” od początku miała być wakacyjnym, tanecznym przebojem, a nie artystycznym manifestem. W komentarzach można było przeczytać:
„Ludzie, trochę dystansu. To ma być zabawa”, „Ja się świetnie bawiłam”, „Numer wpada w ucho i o to chodzi”, „W końcu coś innego na polskiej scenie” czy „Justyna pokazuje, że potrafi odnaleźć się w każdym gatunku” – pisali fani tego duetu.
Wielu fanów zwróciło też uwagę, że festiwalowe występy bardzo często są mocno wspierane technicznie i korzystanie z playbacku nie jest dziś niczym wyjątkowym. Zdaniem części komentujących internauci przesadzili z krytyką, a skala hejtu była kompletnie nieproporcjonalna do samego występu. Mimo to trudno ukryć, że duet wywołał jedną z największych dyskusji tegorocznego festiwalu.

Sam Skolim od dawna wzbudza skrajne emocje. Jedni uważają go za fenomen współczesnej muzyki rozrywkowej, inni zarzucają mu prostotę tekstów i powtarzalność. Współpraca z Justyną Steczkowską sprawiła jednak, że o artyście zaczęły mówić także osoby, które wcześniej kompletnie nie interesowały się jego twórczością. Już sam ten fakt pokazuje, że duet osiągnął marketingowy sukces, niezależnie od jakościowych ocen.
Tymczasem emocje wokół Polsat Hit Festiwal wcale nie opadają, bo już dziś widzowie zobaczą drugi dzień wydarzenia. Na scenie pojawią się gwiazdy koncertów „Gdzie się podziały tamte prywatki” oraz „Zostawili nam piosenki”, poświęconego legendom polskiej muzyki, których nie ma już z nami. W Sopocie wystąpią między innymi Julia Wieniawa, Ania Karwan, Goya, Antek Smykiewicz, Wilki, Piersi, Ewelina Lisowska, Tatiana Okupnik i wielu innych artystów, którzy ponownie rozgrzeją publiczność Opery Leśnej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Friz pokazał się bez koszulki. Jak osiągnął taką sylwetkę?
A Wam jak się podobał występ Skolima i Steczkowskiej podczas Polsat Hit Festiwal? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Widzowie psioczą na występ Macieja Maleńczuka: „Co to miało być?”
Koncert „Krzysztof Krawczyk. To już 5 lat” był wyjątkowym wydarzeniem poświęconym pamięci jednej z największych legend polskiej muzyki rozrywkowej. W Operze Leśnej w Sopocie wystąpili najpopularniejsi polscy artyści, którzy wspólnie oddali hołd twórczości Krawczyka, wykonując jego największe przeboje. Jednym z wykonawców był Maciej Maleńczuk, którego interpretacja wywołała jednak szczególne emocje i podzieliła publiczność. Zobacz, co piszą widzowie!
Wczoraj w ramach Polsat Hit Festiwal odbył się wyjątkowy koncert „Krzysztof Krawczyk. To już 5 lat”, poświęcony pamięci jednej z największych legend polskiej sceny muzycznej. Wydarzenie prowadzone przez Agnieszkę Hyży miało uczcić twórczość artysty, którego przeboje od dekad łączą kolejne pokolenia słuchaczy i wciąż pozostają obecne zarówno w radiu, jak i na największych scenach w kraju. Publiczność w sopockiej Operze Leśnej od pierwszych minut reagowała niezwykle emocjonalnie, śpiewając razem z artystami największe hity Krawczyka.
Piosenki takie jak „Parostatek”, „Ostatni raz zatańczysz ze mną”, „Na Wspólnej”, „Bo jesteś ty”, „Za tobą pójdę jak na bal” czy „My, Cyganie” na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Nic więc dziwnego, że koncert ku pamięci Krzysztofa Krawczyka wzbudził ogromne zainteresowanie widzów i był jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów całego festiwalu. Dla wielu fanów był to sentymentalny powrót do twórczości artysty, którego utwory mimo upływu lat nadal pozostają ponadczasowe.
Podczas koncertu na scenie pojawiła się plejada gwiazd polskiej muzyki. Utwory Krawczyka wykonali między innymi Andrzej Piaseczny, Andrzej Smolik, Ania Dąbrowska, Edyta Górniak, Kayah, Maciej Maleńczuk, Natalia Szroeder, Sławek Uniatowski oraz Sound’N’Grace. Każdy z występów był utrzymany w wyjątkowym klimacie i stanowił osobisty hołd dla artysty.
POLECAMY: Karol “Friz” Wiśniewski pokazał się bez koszulki. Jak osiągnął taką sylwetkę?
Widzowie psioczą na występ Macieja Maleńczuka
Jednak nie zabrakło, jak przy tego typu wydarzeniach, kontrowersji i występu, który podzielił fanów oraz wywołał gorącą dyskusję w sieci. Tym razem w centrum uwagi znalazł się Maciej Maleńczuk, który wykonał swój hit „Chciałem być”.
Występ artysty spotkał się z bardzo mieszanymi reakcjami publiczności. Część odbiorców doceniła jego interpretację i sceniczną swobodę.
“To jest cały Maleńczuk; Fajnie się słuchało; Aż przeniosłam się w czasy młodości; Żałuję, że nie mogę być na miejscu” – pisali widzowie.
Według wielu widzów była to jednak profanacja utworu, co dodatkowo zaogniło debatę w mediach społecznościowych.
“O mój boże. Bardziej zje*** się już nie da?; Dramat; I to jest obniżenie poziomu festiwalu; Kto go zaprosił; Ależ on skopał tą nutę; Jaja sobie robił; Polsat nigdy więcej go nie zapraszajcie; Co to miało być” – komentowali wściekli widzowie na Facebooku stacji.
Ponadto tuż po wykonaniu utworu Maciej Maleńczuk wyznał ze sceny:
“Krzysztofie, Ty już idziesz górą, a nam tu w dolinie – smutno i ponuro, mimo to dalej się świetnie bawimy przy Twoich piosenkach. Wspaniała kariera” – powiedział ze sceny Maciej Maleńczuk.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: “Polsat Hit Festiwal”: Roxie w błękicie, Hyży z ręcznikiem na głowie, elegancki Cyms [RELACJA]
A Wam jak się podobał występ Macieja Maleńczuka podczas Polsat Hit Festiwal? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Friz pokazał się bez koszulki. Jak osiągnął taką sylwetkę?
Karol Wiśniewski od lat buduje internetowe imperium, ale teraz zaskoczył fanów zupełnie z innej strony. W internetowym programie pokazał efekty pracy nad sylwetką i bez ogródek zdradził, co całkowicie zmieniło jego życie. Jego słowa mogą zaskoczyć niejednego widza. Dowiedz się więcej!
Karol Wiśniewski, znany w sieci jako Friz, od lat znajduje się w ścisłej czołówce polskich twórców internetowych. Swoją przygodę z YouTube zaczynał jako nastolatek, publikując materiały związane z grami komputerowymi oraz fenomenem Pokemon Go. Choć początki nie były spektakularne, systematyczność, konsekwencja i wyczucie trendów sprawiły, że z czasem stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w polskim internecie.
Prawdziwym przełomem okazało się jednak stworzenie domu „Ekipy”. Luksusowa willa warta kilka milionów złotych stała się centrum internetowego świata młodych influencerów. To właśnie tam Friz wraz z przyjaciółmi i swoją partnerką zaczął tworzyć treści, które biły rekordy popularności i przynosiły milionowe zasięgi. Projekt nie tylko zrewolucjonizował polskiego YouTube’a, ale również pokazał, że influencer marketing może być prawdziwym biznesem.
Dziś Karol Wiśniewski ma na koncie wiele dużych przedsięwzięć. Stworzył program „Twoje 5 minut”, który miał wyłonić nową gwiazdę internetu, nagrał płytę, organizuje koncerty i regularnie publikuje serie filmów na swoim kanale. Jego działalność dawno wykroczyła poza zwykłe vlogowanie – to przemyślana marka osobista, która nieustannie się rozwija.
POLECAMY: “Polsat Hit Festiwal”: Roxie w błękicie, Hyży z ręcznikiem na głowie, elegancki Cyms [RELACJA]
Friz pokazał klatę. Jaki ma przepis na swoją sylwetkę?
Prywatnie 30-latek jest mężem Weroniki „Wersow” Sowy, z którą wychowuje córeczkę Maję. Para spodziewa się także drugiego dziecka. Mimo intensywnego życia rodzinnego i zawodowego Friz znajduje czas na kolejne wyzwania – tym razem związane z własną sylwetką. Jakiś czas temu pojawił się na kanale „Warszawski Koks”, gdzie zaprezentował efekty swojej metamorfozy, pokazując się bez koszulki i odsłaniając wyraźnie rozbudowaną klatkę piersiową oraz bicepsy.
Internet natychmiast zareagował. Wielu widzów nie spodziewało się takiej przemiany u twórcy, który przez lata kojarzony był głównie z biznesem i rozrywką. Tymczasem Friz udowodnił, że potrafi równie konsekwentnie podejść do pracy nad własnym ciałem. Co więcej, postanowił podzielić się z fanami swoimi metodami. W pierwszej części swojej wypowiedzi nie owijał w bawełnę i wskazał, co według niego jest kluczowe:
“Najlepsza rada, tak szczerze, jak miałbym komuś powiedzieć, kto nie robi nic, to żeby przestał jeść słodycze całkowicie, w sensie to zmienia wszystko. Wszystko to zmienia, bo zaczynasz jeść normalne jedzenie, żeby jeść dobre rzeczy. Ja właśnie wjechałem w catering, mam catering 2200 kalorii, do tego dorzucam sobie batony białkowe, wychodzi mi tam 2500 i jest roz**erdol. Mam siłę, jestem mega fit i czuję się mega zajebiście” – powiedział.
W drugiej części zwrócił uwagę na aspekt psychologiczny i walkę z nawykami:
“Najgorsze przy odrzucaniu tych słodyczy są takie dwa tygodnie, miesiąc, to jest taki wręcz efekt uzależnienia. Jak jesteś od czegoś uzależniony, ten miesiąc jest taki najtrudniejszy. I to jest najtrudniejsze. Ale później, po tym miesiącu, ty w ogóle zapominasz, że coś takiego istniało i nie potrzebujesz tego. I tak jak ty mówisz, już później nie wiesz nawet, że coś się zmieniło, a widzisz po sobie, ej, kurde, co jest grane” – mówił.
Jego słowa wywołały lawinę komentarzy. Jedni podkreślają, że to motywujące i szczere podejście, inni zauważają, że tak otwarte mówienie o diecie i formie może wpłynąć na młodych widzów, którzy traktują go jak autorytet. Niezależnie od opinii jedno jest pewne – Karol Wiśniewski ponownie znalazł sposób, by przyciągnąć uwagę całego internetu.
Jedno nie ulega wątpliwości – Friz wciąż podbija internet i nie zwalnia tempa. Niezależnie od tego, czy chodzi o projekty biznesowe, życie rodzinne czy pracę nad sylwetką, potrafi wzbudzić emocje i stać się tematem numer jeden w sieci. A jego przemiana pokazuje, że w świecie influencerów wciąż można zaskakiwać – i przy okazji motywować tysiące młodych ludzi do zmian.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak wróciła pamięcią do Krawczyka. Trudno powstrzymać łzy
Zazdrościcie takiej sylwetki ? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem1




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuTo on wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam się wygadał
-
showbiz5 dni temuSensacyjne wieści ws. Żudziewicz i Jeschke. Tego nikt się nie spodziewał
-
showbiz4 dni temuKaczorowska nową jurorką „TzG”? Rogacewicz zdradził więcej niż chciał
-
news4 dni temuDoda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem
-
news4 dni temuZmarła gwiazda „M jak miłość” i „Czterdziestolatka”. Miała 83 lata
-
news4 dni temuIzabela Janachowska ogłosiła radosną nowinę. Pokazała ciążowy brzuszek [FOTO]
-
moda18 godzin temu“Polsat Hit Festiwal”: Roxie w błękicie, Hyży z ręcznikiem na głowie, elegancki Cyms [RELACJA]
-
news2 dni temuInternet znów oszaleje? Łatwogang rusza z nową zbiórką [SZCZEGÓŁY]

Dodaj komentarz