news
Czy Mikołaj „Bagi” Bagiński dostanie własny program w Polsacie? Dorota Wellman zdradziła zbyt wiele
Jeszcze niedawno był „chłopakiem z internetu”, dziś mówi się o nim jako o nowej twarzy telewizji. Jego zwycięstwo wywołało burzę emocji, a kolejne sygnały tylko podsycają spekulacje. Czy Polsat szykuje dla Bagiego coś znacznie większego, niż wszyscy się spodziewają? Dowiedz się więcej, co powiedziała na ten temat sama Dorota Wellman!
Listopadowy triumf w minionej edycji „Tańca z Gwiazdami” całkowicie odmienił życie Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego, który jeszcze do niedawna kojarzony był głównie z działalnością internetową. Jego zwycięstwo, odniesione u boku Magdaleny Tarnowskiej, zaskoczyło nie tylko widzów, ale i branżę. Influencer pokonał uczestników typowanych na faworytów, co wywołało skrajne reakcje – od zachwytu po otwartą frustrację. To właśnie ta nieoczywista wygrana sprawiła, że o Bagim zaczęto mówić zupełnie inaczej.
Od pierwszego odcinka jubileuszowej edycji show było jasne, że Mikołaj Bagiński wnosi do programu coś nowego. Autentyczność, emocjonalność i brak wyuczonej pozy sprawiły, że szybko zdobył sympatię młodej publiczności. To właśnie ta grupa widzów masowo zaangażowała się w głosowanie, nadając programowi zupełnie nową dynamikę. Polsat dawno nie widział tak silnego transferu uwagi z internetu do klasycznej telewizji.
Relacja Bagiego z Magdaleną Tarnowską również odegrała ogromną rolę w jego sukcesie. Para z tygodnia na tydzień prezentowała coraz wyższy poziom taneczny, ale to emocje i wzajemne wsparcie sprawiły, że widzowie im uwierzyli. Finał był tylko formalnym potwierdzeniem drogi, którą przeszli – drogi pełnej pracy, stresu i ogromnych oczekiwań.
Sukces Bagiego nie zakończył się jednak na parkiecie. Kilka dni po finale pojawił się na gali TVN „People Power 2025”, gdzie odebrał statuetkę w kategorii Wizjoner Roku. To wydarzenie miało wymiar symboliczny – branża medialna jasno pokazała, że widzi w nim coś więcej niż chwilowy fenomen. Mikołaj Bagiński zaczął funkcjonować jako pełnoprawny gracz w świecie dużych formatów.
W rozmowie z Viva.pl influencer odniósł się do plotek o spotkaniach z dyrektorem programowym Polsatu, Edwardem Miszczakiem, choć zachował daleko idącą powściągliwość.
Jeśli chodzi o konkrety, to wydaje mi się, że to, co się dzieje na takich spotkaniach, to musi zostać na tych spotkaniach – zaczął.
W dalszej części wywiadu Mikołaj Bagiński podkreślał, że przyszłość widzi w łączeniu internetu i telewizji. Nie ukrywał, że to właśnie ten kierunek najbardziej go fascynuje i daje największe możliwości rozwoju.
Natomiast, tak jak powiedziałem też w swojej przemowie dziś, myślę, że połączenie internetu i telewizji jest czymś, co chciałbym, żeby przyświecało mi w przyszłym roku. Fajnie by było, jeżeli wydarzyłyby się jakieś projekty – wyznał.
Jednocześnie zaznaczył, że nie interesuje go bezrefleksyjne przyjmowanie wszystkich propozycji. Bagi jasno postawił granice, podkreślając, że nie chce być obecny wszędzie kosztem jakości i własnego komfortu.
I nie mówię o tym, żeby teraz wyskakiwać z lodówki i brać wszystko, co jest mi proponowane. Jestem wdzięczny, że każdy chce ze mną współpracować; jestem wdzięczny, że osoby, które nie rozumieją cały czas internetu, przekonały się do mnie. Myślę nad różnymi propozycjami i chcę wejść w te, które czuję na 100 procent. Mam na tyle dużo swoich już rzeczy internetowych, w które angażuję się na co dzień, że nie chcę teraz szukać na siłę wszystkiego – dodał Bagi.
Zapytany o możliwość prowadzenia autorskiego programu, odpowiedział w sposób, który tylko podgrzał spekulacje.
Czuję, że chcę robić rzeczy, które mnie po prostu jarają i chcę fajnie przeżywać swoje życie. Jeżeli dostanę propozycję wzięcia udziału w czymś bądź poprowadzenia czegoś, albo nawet stworzenia czegoś nowego, co czuję, że da mi nową, fajną przygodę życiową, to na pewno się w to zaangażuję. Jeżeli to jest twoim głównym celem w życiu i w ogóle takim celem robienia dużych rzeczy karierowo, to potem te wszystkie rzeczy, o które każdy walczy, czyli pieniądze i sława, to już są tylko jakąś taką wypadkową tego wszystkiego – wspomniał na koniec influencer.
POLECAMY: Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke wrócą do „Tańca z Gwiazdami”? Te odpowiedzi rozwiewają wątpliwości
Dorota Wellman wie coś więcej o karierze Bagiego w Polsacie? Te słowa zaskakują
Prawdziwą lawinę domysłów uruchomiła jednak wypowiedź Doroty Wellman, która w podcaście „WojewódzkiKędzierski” niespodziewanie rzuciła zdanie, obok którego trudno przejść obojętnie. W trakcie rozmowy o młodych twarzach w telewizji dziennikarka nagle stwierdziła:
Nasz Bagi o którym mówiłeś będzie teraz prowadził program telewizyjny w Polsacie, no to zobacz jaka jest potrzeba, żeby wciągnąć z tamtego świata kogoś, kto będzie prowadził program, aby go zatrzymać, żeby był – mówiła Dorota Wellman.
Choć wypowiedź padła jakby mimochodem i bez dalszego rozwinięcia, natychmiast przykuła uwagę słuchaczy, bo zabrzmiała nie jak luźna opinia, a jak informacja zza kulis.
Co istotne, temat został szybko ucięty, a rozmowa potoczyła się dalej, jakby nic się nie stało. To jednak tylko dolało oliwy do ognia. Wellman, jako doświadczona dziennikarka z konkurencyjnej stacji, raczej nie pozwala sobie na przypadkowe deklaracje tego kalibru. Jej słowa wybrzmiały tak, jakby miała wiedzę, która jeszcze nie powinna ujrzeć światła dziennego, albo przynajmniej sygnały, że rozmowy są już bardzo zaawansowane.
W kontekście wcześniejszych wypowiedzi samego Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego, całość zaczyna układać się w spójną narrację. Influencer wielokrotnie podkreślał, że interesuje go łączenie świata internetu i telewizji, ale jednocześnie zaznaczał, że nie chce brać udziału w projektach na siłę. Deklarował gotowość na nowe wyzwania, jeśli będą one dla niego autentyczne i rozwojowe. Prowadzenie programu telewizyjnego idealnie wpisywałoby się w te zapowiedzi.
Nie bez znaczenia pozostają też sygnały płynące z samej branży. Po zwycięstwie w „Tańcu z Gwiazdami” Bagiński stał się dla Polsatu kimś znacznie więcej niż tylko sezonowym uczestnikiem show. Udowodnił, że potrafi przyciągnąć młodą widownię, wzbudzać emocje i budować zaangażowaną społeczność, a to dziś waluta niezwykle cenna w telewizji. Coraz częściej mówi się, że stacja chce mocniej otworzyć się na twórców internetowych, którzy potrafią przełożyć swoją popularność na ekran.
Choć na ten moment brak oficjalnych potwierdzeń, jedno wydaje się pewne – Mikołaj „Bagi” Bagiński znalazł się w punkcie zwrotnym swojej kariery. Jego ambicje, ostrożne, ale konsekwentne deklaracje, sugestywne słowa Doroty Wellman oraz oczekiwania młodej widowni tworzą mieszankę, która może zaowocować dużym projektem. Czy Polsat faktycznie szykuje dla Bagiego autorski format na 2026 rok? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać, ale wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek tej historii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda zagra wymarzony koncert na Narodowym? Bez spełnienia tych warunków nie ma mowy
Chcielibyście zobaczyć Bagiego w nowym programie Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
-
Było by super gdyby prowadził jakiś program👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻💃💃💃💃💃
news
Maryla Rodowicz wbija szpilę gwiazdom? „Dla mnie to jest słabe”
Nieobecność Maryli Rodowicz w tegorocznym Opolu wywołała falę komentarzy i spekulacji. Teraz legenda polskiej sceny muzycznej zdradziła, dlaczego zrezygnowała z występu na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej. Jej słowa o festiwalach i konkurencyjnych stacjach z pewnością wywołają dyskusję. Dowiedz się więcej już teraz!
Maryla Rodowicz od dekad pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej muzyki rozrywkowej. Jej przeboje, takie jak „Małgośka”, „Niech żyje bal” czy „Ale to już było”, zna kilka pokoleń słuchaczy, a koncerty artystki niezmiennie przyciągają tłumy fanów. Trudno wyobrazić sobie historię polskiej sceny bez jej charakterystycznego głosu, energii i scenicznej charyzmy.
W ostatnich latach wokalistka nie zwalnia tempa. W maju ubiegłego roku premierę miał album „Niech żyje bal”, na którym klasyczne utwory zostały odświeżone we współpracy z młodszym pokoleniem artystów. Na płycie znalazły się m.in. duet z Mrozem w utworze „Sing Sing”, „Damą być” nagrana z Roksaną Węgiel oraz „Wielka woda” z Dawidem Kwiatkowskim.
Album spotkał się z dużym zainteresowaniem i przyniósł nowe życie wielu kultowym piosenkom. Dzięki współpracy z młodszymi wykonawcami twórczość Maryli Rodowicz dotarła także do słuchaczy, którzy wcześniej kojarzyli ją głównie z największymi przebojami sprzed lat.
Niedawno wokalistka znalazła się również w centrum uwagi za sprawą nominacji do Fryderyków. Płyta „Niech żyje bal” została wyróżniona w kategorii Album Roku Pop, co dla samej artystki było dużym zaskoczeniem. Wśród nominowanych znaleźli się także Igo, Kuba Badach, Wiktor Dyduła oraz Zalia, która ostatecznie zdobyła statuetkę.
Maryla Rodowicz przyznała później w rozmowie z Plejadą, że bardzo przeżyła moment ogłoszenia wyników.
„Było mi bardzo przykro, bo wiadomo, że każdy nominowany liczy na to, że dostanie tego Fryderyka. Byłam na koncercie w Poznaniu i miałam odpaloną transmisję z Fryderyków. Widziałam na żywo, że nie dostałam statuetki, więc przykro było” – powiedziała.
Artystka nie ukrywała również rozczarowania sposobem oceniania płyt przez głosujących.
„To ogromne uznanie. Byłam nominowana pierwszy raz, więc było to dla mnie ogromne wydarzenie. Wcześniej byłam bardzo rozczarowana, bo nagrywałam dobre płyty produkowane przez najlepszych: Smolika, Bogdana Dąbrowskiego. Niestety te płyty były niezauważone. Mam taką teorię, zresztą potwierdza to wielu moich znajomych z branży, że tych płyt w ogóle nie słuchają ci, co głosują. Dlatego często powtarzają się te same nazwiska i co roku dostają statuetki. Może to wynika z lenistwa, że nie chce im się słuchać tych płyt?” – wyznała rozczarowana.
POLECAMY: Magdalena Tarnowska przekazała radosną nowinę. Posypały się gratulacje
Opole bez Maryli. Gdzie teraz wystąpi Rodowicz?
Teraz jednak najwięcej emocji budzi nie Fryderyk, lecz nadchodzący festiwal w Opolu. Od 4 do 7 czerwca miasto ponownie stanie się muzycznym sercem Polski, a Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej ma przyciągnąć największe gwiazdy rodzimej sceny. W programie znalazły się jubileusze, koncerty premier i występy artystów reprezentujących różne pokolenia.
Internauci szybko zauważyli jednak, że na liście wykonawców zabrakło Maryli Rodowicz, która przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy opolskiej imprezy. Pojawiły się pytania, czy to efekt konfliktu ze stacją, zmian programowych, czy może świadoma decyzja samej artystki.
W rozmowie z Plejadą wokalistka rozwiała wszelkie wątpliwości.
„Nie pojawię się na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, ponieważ zgodziłam się wystąpić na festiwalu TVN-u w Sopocie pod koniec sierpnia” – wyjaśniła krótko.
Zapytana, czy udział w wydarzeniu organizowanym przez konkurencyjną stację był przeszkodą, odpowiedziała jeszcze bardziej zdecydowanie:
„Nie chcę się powtarzać. Chcę być atrakcją na jednym festiwalu, a nie na wszystkich. Są artyści, którzy przyjmują wszystkie propozycje, festiwale. Dla mnie to jest słabe” – dodała.
Jednocześnie Maryla Rodowicz podkreśliła, że do Sopotu ma wyjątkowy sentyment.
„Sopot nazywało się kiedyś oknem na świat. Jak się pojechało do Sopotu na festiwal, to wtedy mówili, że zrobi się karierę światową. Wszyscy na to liczyli. W moim wypadku tak się stało, bo jak pojechałam na pierwszy festiwal do Sopotu w 1969 r., to dostałam kontrakt w Anglii. Kariera stała otworem, ale z niej zrezygnowałam, bo mnie ówczesny narzeczony namówił. Była straszna afera, Anglicy chcieli odszkodowanie. Tym bardziej z wielkim sentymentem wrócę do Sopotu” – wspominała.
W praktyce oznacza to, że legenda polskiej estrady pojawi się w tym roku na Top Of The Top Sopot Festival organizowanym przez TVN. Wydarzenie odbędzie się w ostatnim tygodniu sierpnia w Operze Leśnej i zapowiada się jako jeden z największych muzycznych festiwali końcówki lata. Co ciekawe, będzie to pierwszy występ Maryli Rodowicz na sopockim festiwalu TVN od 2019 roku. Po kilkuletniej przerwie artystka ponownie zaśpiewa przed publicznością Top Of The Top, co z pewnością ucieszy jej fanów i będzie jednym z najmocniejszych punktów tegorocznej imprezy.
Choć dla wielu fanów brak Maryli Rodowicz w Opolu będzie dużym zaskoczeniem, sama artystka jasno daje do zrozumienia, że świadomie wybiera projekty, w których chce uczestniczyć. Jej decyzja pokazuje, że nawet po dekadach na scenie potrafi wywoływać emocje i wciąż pozostaje jedną z najbardziej komentowanych postaci polskiej muzyki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Richardson w nowym show TVP? Nagle usłyszała decyzję
Planujecie wybrać się do Sopotu na festiwal TVN-u? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Magdalena Tarnowska przekazała radosną nowinę. Posypały się gratulacje
W ostatnich tygodniach wokół Magdy Tarnowskiej i Bagiego zrobiło się naprawdę gorąco. Gdy para wreszcie potwierdziła krążące od miesięcy plotki, fani byli przekonani, że to koniec niespodzianek. Tymczasem tancerka właśnie przekazała wiadomość, która tylko podsyciła spekulacje. Dowiedz się więcej!
Przez wiele miesięcy widzowie i internauci zastanawiali się, co tak naprawdę łączy Magdę Tarnowską i Mikołaja Bagińskiego, znanego szerzej jako Bagi. Ich relacja zaczęła budzić zainteresowanie jeszcze podczas jubileuszowej edycji programu „Taniec z Gwiazdami”, gdzie wspólnie zachwycali na parkiecie i wzbudzali ogromne emocje wśród fanów.
Choć początkowo wiele osób uważało, że chemia między nimi jest wyłącznie elementem telewizyjnego show, z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej sygnałów sugerujących, że ich relacja wykracza poza taneczną salę. Wspólne zdjęcia, wyjazdy i coraz częstsza obecność w swoim towarzystwie tylko podgrzewały atmosferę.
Przez długi czas zarówno Magda Tarnowska, jak i Bagi unikali jednoznacznych deklaracji. Fani cierpliwie czekali jednak na moment, w którym para oficjalnie potwierdzi swoje uczucia. W końcu ten dzień nadszedł, a zakochani postanowili rozwiać wszelkie wątpliwości.
Informacja o związku pojawiła się w mediach społecznościowych na początku czerwca i błyskawicznie obiegła internet. Wielu obserwatorów przyznało, że choć od dawna podejrzewali taki obrót spraw, oficjalne potwierdzenie i tak wywołało ogromne emocje.
POLECAMY: Monika Richardson w nowym show TVP? Nagle usłyszała decyzję
Magdalena Tarnowska przekazała radosną nowinę
Jak się jednak okazało, to nie był koniec niespodzianek przygotowanych przez tancerkę. Niedługo po ujawnieniu związku Magda Tarnowska postanowiła przekazać swoim fanom kolejną ważną wiadomość, którą opublikowała dokładnie w dniu swoich 29. urodzin.
Na swoim instagramowym profilu zamieściła tajemniczy wpis, który natychmiast przyciągnął uwagę obserwatorów.
“Cieszę się, że właśnie w moje urodziny mogę podzielić się z wami małą zapowiedzią czegoś bardzo ważnego dla mnie! Dziękuję za wszystkie cudowne wiadomości i życzenia… Jedno z nich właśnie się spełnia” – napisała na Instagramie tancerka.
Choć tancerka nie zdradziła jeszcze szczegółów nowego przedsięwzięcia, wielu fanów już zaczęło snuć własne teorie. Według części internautów może chodzić o autorski projekt związany z tańcem i rozwojem osobistym. W sieci coraz częściej pojawia się także nazwa „Madzia moves”, która miałaby być związana z nowym etapem w jej karierze.
Sama Magda Tarnowska pozostaje jednak bardzo oszczędna w szczegółach. To tylko zwiększa zainteresowanie fanów, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne informacje i oficjalne ogłoszenie projektu. Wszystko wskazuje na to, że tancerka przygotowuje coś, co może znacząco wpłynąć na jej dalszą zawodową drogę.
W ostatnim czasie para postanowiła również celebrować wspólne chwile z dala od Polski. Po ujawnieniu związku Magda Tarnowska i Bagi wybrali się do Maroka, skąd regularnie publikowali zdjęcia i relacje. Internauci nie kryli zachwytu, obserwując ich wspólne podróże i szczęście.
Jedno jest pewne — dla Magdy Tarnowskiej to wyjątkowy moment zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Najpierw oficjalne potwierdzenie związku z Bagim, później tajemnicza zapowiedź nowego projektu, a teraz ogromne zainteresowanie mediów i fanów. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące mogą okazać się dla tancerki przełomowe, a jej kariera wkroczy na zupełnie nowy poziom.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ile zarobiła Maja Chwalińska na Roland Garros? Kwota jest imponująca
Bagi i Madzia Tarnowska pasują do siebie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Monika Richardson w nowym show TVP? Nagle usłyszała decyzję
Jeszcze niedawno otwarcie mówiła, że telewizja odchodzi do lamusa i nie widzi dla siebie miejsca w wielkich formatach. Teraz niespodziewanie znalazła się w centrum uwagi za sprawą decyzji jednej z produkcji TVP. Wpis, który opublikowała w sieci, błyskawicznie wywołał burzę wśród internautów. Dowiedz się więcej!
Choć od kilku lat Monika Richardson nie jest już związana z Telewizją Polską, wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w kraju. Przez lata budowała swoją pozycję jako prowadząca najważniejsze programy stacji, a widzowie szczególnie zapamiętali ją z kultowego formatu „Europa da się lubić”, który przed laty bił rekordy popularności.
Później dziennikarka stała się jedną z głównych twarzy „Pytania na śniadanie”. Jej charakterystyczny styl prowadzenia, doświadczenie i bezpośredniość sprawiły, że przez lata była jedną z najważniejszych postaci telewizji śniadaniowej. Dla wielu widzów jej odejście z TVP było symbolicznym zakończeniem pewnego etapu.
Obecnie Monika Richardson znacznie rzadziej pojawia się w tradycyjnych mediach. Zamiast telewizji coraz częściej wybiera internet, gdzie aktywnie komentuje wydarzenia ze świata mediów i dzieli się przemyśleniami dotyczącymi swojej kariery oraz zmian zachodzących na rynku medialnym.
Niedawno dziennikarka gościła w podcaście Anny Gwiazdowskiej, gdzie bardzo otwarcie mówiła o swojej przyszłości zawodowej. Nie ukrywała, że nie planuje już wielkiego powrotu do telewizji i nie wiąże swojej przyszłości z dużymi programami emitowanymi w tradycyjnych stacjach.
To właśnie wtedy padły słowa, które odbiły się szerokim echem w mediach. Monika Richardson przyznała bowiem, że jej zdaniem klasyczna telewizja traci dziś na znaczeniu i coraz bardziej ustępuje miejsca nowoczesnym formom komunikacji.
“Nie mam ambicji na stworzenie wielkiego, ogólnopolskiego programu, ponieważ uważam, że telewizja naziemna umiera i nawet nie mam takich ambicji, żeby partycypować w czymś, co odchodzi do lamusa” – wyznała otwarcie.
POLECAMY: Ile zarobiła Maja Chwalińska na Roland Garros? Kwota jest imponująca
Monika Richarson nie dostała się do programu TVP
Tym większe zdziwienie wywołał jej najnowszy wpis opublikowany w środowy wieczór. Dziennikarka poinformowała fanów, że nie zakwalifikowała się do drugiej serii teleturnieju TVP „Omnibus – szybcy i mądrzy”. Informacja szybko obiegła media społecznościowe, a internauci natychmiast ruszyli z komentarzami.
„Wiadomość z ostatniej chwili: nie zakwalifikowałam się do teleturnieju „Omnibus. Szybcy i mądrzy” w @telewizjapolska. Zadzwoniło do mnie słodkie dziecko od producenta @rochstar.tv z tą smutną wiadomością. Ale powiedziała, że zapiszę sobie mój numer…!” – napisała dziennikarka.
Na tym jednak nie zakończyła swojej publikacji. Chwilę później postanowiła zwrócić się bezpośrednio do obserwatorów, zadając pytanie, które natychmiast wywołało lawinę reakcji.
„Jak myślicie: jestem za głupia, czy za stara?” – zapytała internautów.
Jej obserwatorzy niemal natychmiast ruszyli z komentowaniem tej nowiny:
Moniko Ty już jesteś Omnibuską; Chyba za mądra; Nie żałuj; Szkoda, dużo tracą. Mam nadzieję, że zobaczę Panią w ciekawszym rozrywkowym programie” – pisali internauci na Instagramie i Facebooku.
Sam program „Omnibus – szybcy i mądrzy” okazał się jedną z ciekawszych nowości TVP ostatnich miesięcy. Format zadebiutował tej wiosny w TVP1 i opiera się nie tylko na wiedzy uczestników, ale również na refleksie, pamięci oraz umiejętności działania pod presją czasu. Gospodarzem teleturnieju został Krzysztof Czeczot, a w pierwszej edycji pojawili się m.in. Andrzej Nejman, Beata Tadla, Jan Dąbrowski, Katarzyna Bonda, Tribbs, Marek Molak, Paweł Deląg, Joanna Jabłczyńska, Błażej Stencel oraz Ewa Gawryluk. Ostatecznie zwycięzcą programu i zdobywcą tytułu Omnibusa został prawnik Maciej Moryc.
Już wiadomo, że teleturniej doczeka się kontynuacji, a nowe odcinki widzowie zobaczą jesienią na jednej z anten TVP. Tymczasem wpis Moniki Richardson ponownie udowodnił, że nawet bez regularnej obecności w telewizji dziennikarka potrafi wzbudzić ogromne zainteresowanie. Niezależnie od tego, czy wróci jeszcze do dużych formatów, czy pozostanie aktywna głównie w internecie, jedno jest pewne – jej nazwisko wciąż wywołuje emocje, a każda kolejna wypowiedź błyskawicznie staje się tematem gorących dyskusji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak wygląda 15-letnia córka Justyny Steczkowskiej. Podobna do mamy? [FOTO]
Brakuje Wam Moniki Richardson w TVP? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ile zarobiła Maja Chwalińska na Roland Garros? Kwota jest imponująca
Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się takiego scenariusza. Polska tenisistka zachwyca na kortach Rolanda Garrosa, eliminując kolejne rywalki i zapisując się na kartach turnieju jako jedna z największych sensacji tegorocznej edycji. Za sportowym sukcesem idą również ogromne pieniądze, a to może być dopiero początek. Dowiedz się więcej!
W ostatnich dniach nazwisko Mai Chwalińskiej nie schodzi z czołówek sportowych serwisów. Polska tenisistka rozgrywa w Paryżu turniej życia, a jej kolejne zwycięstwa wywołują ogromne emocje wśród kibiców. Niewielu ekspertów przewidywało, że zawodniczka zdoła zajść aż tak daleko, tymczasem ona regularnie udowadnia, że jest gotowa rywalizować z najlepszymi.
Droga Mai Chwalińskiej do ćwierćfinału była wyjątkowo wymagająca. Wszystko rozpoczęło się już na etapie kwalifikacji, gdzie Polka musiała pokonać kilka rywalek, by w ogóle znaleźć się w głównej drabince turnieju. Kolejno eliminowała Alice Rame, Carole Monnet oraz Suzan Lamens, pokazując świetną formę i ogromną determinację.
Prawdziwe emocje rozpoczęły się jednak po awansie do turnieju głównego. Tam na jej drodze stanęły zawodniczki znacznie wyżej notowane i bardziej doświadczone. Mimo to Polka nie zamierzała się poddawać i zaskakiwała tenisowy świat kolejnymi zwycięstwami.
Największym echem odbił się triumf nad mistrzynią olimpijską Qinwen Zheng. Dla wielu kibiców był to moment, w którym stało się jasne, że Maja Chwalińska nie przyjechała do Paryża wyłącznie po cenne doświadczenie. Polka pokazała charakter i udowodniła, że potrafi rywalizować z absolutną światową czołówką.
Na tym jednak nie koniec. Kolejnymi pokonanymi przez nią zawodniczkami były Elise Mertens, Maria Sakkari oraz Diane Parry. Każdy następny mecz tylko potwierdzał, że reprezentantka Polski znajduje się obecnie w znakomitej dyspozycji i może sprawić jeszcze niejedną niespodziankę.
W środę przed Polką stanęło kolejne trudne wyzwanie. W ćwierćfinale zmierzyła się z Rosjanką Anną Kalinską. Stawką było nie tylko miejsce w najlepszej czwórce turnieju, ale również kolejne ogromne pieniądze, które czekały na zwyciężczynię tego pojedynku.
POLECAMY: Tak wygląda 15-letnia córka Justyny Steczkowskiej. Podobna do mamy?
Ile zarobiła Maja Chwalińska na Roland Garros?
Przed tym spotkaniem Maja Chwalińska mogła już pochwalić się imponującymi zarobkami. Dzięki dotychczasowym zwycięstwom zapewniła sobie ponad 545 tysięcy dolarów, co w przeliczeniu daje blisko 2 miliony złotych. Dla wielu sportowców takie pieniądze są marzeniem całej kariery.
Polka nie zamierzała jednak zatrzymywać się na tym etapie. W starciu z Anną Kalinską pokazała ogromną wolę walki i po raz kolejny udowodniła, że tegoroczny Roland Garros należy do niej. Ostatecznie to właśnie reprezentantka Polski mogła cieszyć się z awansu do półfinału.
Dzięki temu sukcesowi konto Mai Chwalińskiej wzbogaci się o co najmniej 870 tysięcy dolarów, czyli około 3 miliony 175 tysięcy złotych. To już kwota, która robi ogromne wrażenie i pokazuje, jak wielkie znaczenie mają sukcesy osiągane na najważniejszych turniejach świata.
Na tym jednak możliwości zarobkowe Polki się nie kończą. Jeśli uda jej się awansować do finału, będzie mogła liczyć na premię wynoszącą 1 milion 624 tysiące dolarów, co przekłada się na niemal 6 milionów złotych. Z kolei triumf w całym turnieju oznaczałby prawdziwą finansową eksplozję.
Zwyciężczyni Roland Garros zgarnie bowiem aż 3 miliony 248 tysięcy dolarów, czyli blisko 12 milionów złotych. Niezależnie od tego, jak zakończy się dalsza część turnieju, jedno jest pewne – Maja Chwalińska już teraz przeżywa najpiękniejszy moment swojej kariery. Jej fenomenalna gra zachwyca kibiców, a Polska może być dumna z kolejnej tenisistki, która podbija światowe korty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda alarmuje po skandalicznym oszustwie. Chodzi o jej mamę
Śledzicie Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuSkolim szaleje z cenami paliw. Kierowcy nie wierzą własnym oczom
-
news3 dni temuDoda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”
-
news3 dni temuMacudzińska ODPOWIADA Pajączkowskiej po „Królowej Przetrwania”. Ostro?
-
news2 dni temuRoxie Węgiel przekazała radosną nowinę. Gratulacji nie ma końca
-
news4 dni temuJulia Wieniawa zaśpiewała hit Grechuty. Widzowie TVP wydali werdykt
-
news2 dni temuAnna Mucha zabrała głos ws. Cichopek. Padły nieoczekiwane słowa
-
news1 dzień temuMajka Jeżowska UDERZA w Skolima: „To prostak”. Ma rację?
-
news3 dni temuDoda wybuchła po tym pytaniu. Nagle wypaliła ws. wyroków

Dodaj komentarz