news
Czy Mikołaj „Bagi” Bagiński dostanie własny program w Polsacie? Dorota Wellman zdradziła zbyt wiele
Jeszcze niedawno był „chłopakiem z internetu”, dziś mówi się o nim jako o nowej twarzy telewizji. Jego zwycięstwo wywołało burzę emocji, a kolejne sygnały tylko podsycają spekulacje. Czy Polsat szykuje dla Bagiego coś znacznie większego, niż wszyscy się spodziewają? Dowiedz się więcej, co powiedziała na ten temat sama Dorota Wellman!
Listopadowy triumf w minionej edycji „Tańca z Gwiazdami” całkowicie odmienił życie Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego, który jeszcze do niedawna kojarzony był głównie z działalnością internetową. Jego zwycięstwo, odniesione u boku Magdaleny Tarnowskiej, zaskoczyło nie tylko widzów, ale i branżę. Influencer pokonał uczestników typowanych na faworytów, co wywołało skrajne reakcje – od zachwytu po otwartą frustrację. To właśnie ta nieoczywista wygrana sprawiła, że o Bagim zaczęto mówić zupełnie inaczej.
Od pierwszego odcinka jubileuszowej edycji show było jasne, że Mikołaj Bagiński wnosi do programu coś nowego. Autentyczność, emocjonalność i brak wyuczonej pozy sprawiły, że szybko zdobył sympatię młodej publiczności. To właśnie ta grupa widzów masowo zaangażowała się w głosowanie, nadając programowi zupełnie nową dynamikę. Polsat dawno nie widział tak silnego transferu uwagi z internetu do klasycznej telewizji.
Relacja Bagiego z Magdaleną Tarnowską również odegrała ogromną rolę w jego sukcesie. Para z tygodnia na tydzień prezentowała coraz wyższy poziom taneczny, ale to emocje i wzajemne wsparcie sprawiły, że widzowie im uwierzyli. Finał był tylko formalnym potwierdzeniem drogi, którą przeszli – drogi pełnej pracy, stresu i ogromnych oczekiwań.
Sukces Bagiego nie zakończył się jednak na parkiecie. Kilka dni po finale pojawił się na gali TVN „People Power 2025”, gdzie odebrał statuetkę w kategorii Wizjoner Roku. To wydarzenie miało wymiar symboliczny – branża medialna jasno pokazała, że widzi w nim coś więcej niż chwilowy fenomen. Mikołaj Bagiński zaczął funkcjonować jako pełnoprawny gracz w świecie dużych formatów.
W rozmowie z Viva.pl influencer odniósł się do plotek o spotkaniach z dyrektorem programowym Polsatu, Edwardem Miszczakiem, choć zachował daleko idącą powściągliwość.
Jeśli chodzi o konkrety, to wydaje mi się, że to, co się dzieje na takich spotkaniach, to musi zostać na tych spotkaniach – zaczął.
W dalszej części wywiadu Mikołaj Bagiński podkreślał, że przyszłość widzi w łączeniu internetu i telewizji. Nie ukrywał, że to właśnie ten kierunek najbardziej go fascynuje i daje największe możliwości rozwoju.
Natomiast, tak jak powiedziałem też w swojej przemowie dziś, myślę, że połączenie internetu i telewizji jest czymś, co chciałbym, żeby przyświecało mi w przyszłym roku. Fajnie by było, jeżeli wydarzyłyby się jakieś projekty – wyznał.
Jednocześnie zaznaczył, że nie interesuje go bezrefleksyjne przyjmowanie wszystkich propozycji. Bagi jasno postawił granice, podkreślając, że nie chce być obecny wszędzie kosztem jakości i własnego komfortu.
I nie mówię o tym, żeby teraz wyskakiwać z lodówki i brać wszystko, co jest mi proponowane. Jestem wdzięczny, że każdy chce ze mną współpracować; jestem wdzięczny, że osoby, które nie rozumieją cały czas internetu, przekonały się do mnie. Myślę nad różnymi propozycjami i chcę wejść w te, które czuję na 100 procent. Mam na tyle dużo swoich już rzeczy internetowych, w które angażuję się na co dzień, że nie chcę teraz szukać na siłę wszystkiego – dodał Bagi.
Zapytany o możliwość prowadzenia autorskiego programu, odpowiedział w sposób, który tylko podgrzał spekulacje.
Czuję, że chcę robić rzeczy, które mnie po prostu jarają i chcę fajnie przeżywać swoje życie. Jeżeli dostanę propozycję wzięcia udziału w czymś bądź poprowadzenia czegoś, albo nawet stworzenia czegoś nowego, co czuję, że da mi nową, fajną przygodę życiową, to na pewno się w to zaangażuję. Jeżeli to jest twoim głównym celem w życiu i w ogóle takim celem robienia dużych rzeczy karierowo, to potem te wszystkie rzeczy, o które każdy walczy, czyli pieniądze i sława, to już są tylko jakąś taką wypadkową tego wszystkiego – wspomniał na koniec influencer.
POLECAMY: Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke wrócą do „Tańca z Gwiazdami”? Te odpowiedzi rozwiewają wątpliwości
Dorota Wellman wie coś więcej o karierze Bagiego w Polsacie? Te słowa zaskakują
Prawdziwą lawinę domysłów uruchomiła jednak wypowiedź Doroty Wellman, która w podcaście „WojewódzkiKędzierski” niespodziewanie rzuciła zdanie, obok którego trudno przejść obojętnie. W trakcie rozmowy o młodych twarzach w telewizji dziennikarka nagle stwierdziła:
Nasz Bagi o którym mówiłeś będzie teraz prowadził program telewizyjny w Polsacie, no to zobacz jaka jest potrzeba, żeby wciągnąć z tamtego świata kogoś, kto będzie prowadził program, aby go zatrzymać, żeby był – mówiła Dorota Wellman.
Choć wypowiedź padła jakby mimochodem i bez dalszego rozwinięcia, natychmiast przykuła uwagę słuchaczy, bo zabrzmiała nie jak luźna opinia, a jak informacja zza kulis.
Co istotne, temat został szybko ucięty, a rozmowa potoczyła się dalej, jakby nic się nie stało. To jednak tylko dolało oliwy do ognia. Wellman, jako doświadczona dziennikarka z konkurencyjnej stacji, raczej nie pozwala sobie na przypadkowe deklaracje tego kalibru. Jej słowa wybrzmiały tak, jakby miała wiedzę, która jeszcze nie powinna ujrzeć światła dziennego, albo przynajmniej sygnały, że rozmowy są już bardzo zaawansowane.
W kontekście wcześniejszych wypowiedzi samego Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego, całość zaczyna układać się w spójną narrację. Influencer wielokrotnie podkreślał, że interesuje go łączenie świata internetu i telewizji, ale jednocześnie zaznaczał, że nie chce brać udziału w projektach na siłę. Deklarował gotowość na nowe wyzwania, jeśli będą one dla niego autentyczne i rozwojowe. Prowadzenie programu telewizyjnego idealnie wpisywałoby się w te zapowiedzi.
Nie bez znaczenia pozostają też sygnały płynące z samej branży. Po zwycięstwie w „Tańcu z Gwiazdami” Bagiński stał się dla Polsatu kimś znacznie więcej niż tylko sezonowym uczestnikiem show. Udowodnił, że potrafi przyciągnąć młodą widownię, wzbudzać emocje i budować zaangażowaną społeczność, a to dziś waluta niezwykle cenna w telewizji. Coraz częściej mówi się, że stacja chce mocniej otworzyć się na twórców internetowych, którzy potrafią przełożyć swoją popularność na ekran.
Choć na ten moment brak oficjalnych potwierdzeń, jedno wydaje się pewne – Mikołaj „Bagi” Bagiński znalazł się w punkcie zwrotnym swojej kariery. Jego ambicje, ostrożne, ale konsekwentne deklaracje, sugestywne słowa Doroty Wellman oraz oczekiwania młodej widowni tworzą mieszankę, która może zaowocować dużym projektem. Czy Polsat faktycznie szykuje dla Bagiego autorski format na 2026 rok? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać, ale wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek tej historii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda zagra wymarzony koncert na Narodowym? Bez spełnienia tych warunków nie ma mowy
Chcielibyście zobaczyć Bagiego w nowym programie Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
-
Było by super gdyby prowadził jakiś program👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻💃💃💃💃💃
news
Burza po półfinale „Mam Talent”. Występ psa podzielił widzów
To miał być wieczór pełen zachwytów i wielkich emocji, jednak po ogłoszeniu wyników w sieci rozpętała się prawdziwa dyskusja. Widzowie nie tylko ocenili decyzje jury, ale też zaczęli zadawać niewygodne pytania o granice programu. Jedno jest pewne – ten półfinał wywołał znacznie więcej niż tylko chwilowe emocje. Przeczytaj całośc już teraz!
Półfinały „Mam Talent!” od lat stanowią najbardziej wymagający etap całego show, w którym nie ma już miejsca na przypadek. Uczestnicy wychodzą na scenę z dopracowanymi występami, często będącymi efektem wielu miesięcy pracy, a każda sekunda ich prezentacji może przesądzić o dalszym losie w programie. To właśnie tutaj napięcie osiąga najwyższy poziom.
Wraz z kolejnymi występami na żywo rośnie również zaangażowanie widzów, którzy coraz uważniej przyglądają się nie tylko talentom uczestników, ale także decyzjom podejmowanym przez jury. W tym sezonie nie jest inaczej – każda werdykt wzbudza ogromne emocje i natychmiast trafia pod ocenę internautów.
W ostatnim półfinale do finału awansowały duet Liza i Dina oraz Milena Tesarska, co dla części publiczności było zaskakującym rozstrzygnięciem. Szczególnie dużo uwagi skupił występ z udziałem psa, który stał się jednym z najgłośniej komentowanych momentów wieczoru.
W rywalizacji o miejsce w finale udział brali także Maciej Pałatyński, prezentujący swoje umiejętności z jojo oraz Milena Tesarska, specjalizująca się w akrobatyce powietrznej. Ostateczna decyzja należała do jury w składzie: Julia Wieniawa, Agustin Egurrola, Marcin Prokop oraz Agnieszka Chylińska, którzy po naradzie wskazali, kto powinien przejść dalej.
Wybór Mileny Tesarskiej został przyjęty stosunkowo spokojnie, jednak to nie on stał się głównym tematem dyskusji. Najwięcej emocji wzbudził drugi finałowy występ, który błyskawicznie podzielił widzów na dwa obozy.
POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
Widzowie podzieleni występem psa w “Mam Talent”
Część internautów otwarcie skrytykowała udział zwierząt w programie, podnosząc argumenty dotyczące ich komfortu i etyczności takich występów. W komentarzach nie brakowało ostrych opinii, które szybko zaczęły dominować w sieci.
“Serio ludzie? Już nie było na kogo głosować? Myślałam, że to program dla ludzi, a nie dla skaczącego pieska. Rozumiem gdyby jeszcze wykonał coś niesamowitego, ale takie rzeczy były od dawna w tym programie. Nigdy nie zrozumiem dlaczego oceniacie słodkie zwierzęta i to że właścicielka go kocha i trenuje zamiast skupić się na prawdziwych talentach i umiejętnościach” – napisała jedna z internautek.
“Żaden talent tylko tresura; Porażka. Kto tu ma talent. Pies czy człowiek?; Beznadziejne i coś przekombinowane; Nie zasługiwali na finał” – pisali inni widzowie.
Z drugiej strony pojawiło się również bardzo dużo głosów broniących występu. Widzowie zwracali uwagę, że pokaz był dopracowany, a relacja między właścicielką a psem opierała się na zaufaniu i dobrej komunikacji, co było widoczne na scenie.
“To było cudowne; Oby dziewczyny wygrały; Cudowna relacja jest między nimi; Ten piesek jest przeszczęśliwy; Nie rozumiem hejtu na zwierzęta; Ten występ był lepszy niż te wszystkie dzieciaki; Popłakałam się; Też bym chciała tak nauczyć mojego psiaka; Cudowny pies i niezwykła jego Pani; Obyście wygrały” – czytamy na Facebooku.
Cały półfinał „Mam Talent!” stał się jednym z najgłośniej komentowanych odcinków tej edycji, pokazując, jak bardzo program potrafi dzielić opinię publiczną. Granica między rozrywką a kontrowersją znów okazała się niezwykle cienka. Przed widzami kolejne emocjonujące odcinki, ponieważ półfinały emitowane są w każdą sobotę o 19:45 w TVN. Wielki finał zbliża się wielkimi krokami i wszystko wskazuje na to, że emocje będą tylko rosły.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
A Wam jak się podobał występ Lizy i Diny? Zasługiwały na finał? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!










Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Monika Jarosińska OSTRO o historii FANA DODY u Szalonego Reportera: TRUPÓW w SZAFIE jest WIĘCEJ!?
Monika Jarosińska OSTRO o historii FANA DODY pod Szalonego Reportera: TRUPÓW w SZAFIE jest WIĘCEJ!?
POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
news
Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
Nagranie, które pojawiło się w sieci, natychmiast wywołało ogromne poruszenie i lawinę komentarzy. Widzowie byli przekonani, że wydarzyło się coś poważnego, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Sama zainteresowana postanowiła wszystko wyjaśnić. O co chodzi? Przeczytaj, aby poznać szczegóły!
Julia Wieniawa od kilku lat znajduje się na szczycie popularności i nie zwalnia tempa nawet na moment. Jej kariera rozwija się w imponującym kierunku, a ona sama udowadnia, że można z powodzeniem łączyć wiele ról jednocześnie – od aktorki, przez wokalistkę, aż po osobowość telewizyjną. Taka intensywność pracy sprawia jednak, że emocje często kumulują się w najmniej spodziewanych momentach.
Nie jest tajemnicą, że Julia Wieniawa należy do grona najbardziej zapracowanych artystek młodego pokolenia. Jej grafik wypełniony jest po brzegi, a każdy dzień przynosi nowe wyzwania i zobowiązania. Mimo to gwiazda stara się zachować autentyczność i bliskość z fanami, regularnie dzieląc się z nimi fragmentami swojego życia.
W ostatnich dniach to właśnie media społecznościowe stały się miejscem, gdzie Julia Wieniawa pokazała swoją bardziej emocjonalną stronę. W sobotę opublikowała relację, na której widać, jak płacze, co natychmiast zaniepokoiło jej obserwatorów i wywołało falę spekulacji.
Widok zapłakanej Julii Wieniawy był dla wielu zaskoczeniem, szczególnie że na co dzień prezentuje się jako osoba pełna energii i pozytywnego nastawienia.Sama zainteresowana szybko rozwiała wszelkie wątpliwości. Julia Wieniawa wyjaśniła, że jej łzy nie mają nic wspólnego ze smutkiem, a wręcz przeciwnie – są efektem ogromnej radości i wzruszenia, które przyszły niespodziewanie.
“To są łzy szczęścia, jak coś. Yoga uwolniła moje wszystkie emocje i właśnie je do siebie przytulam, dopiero dochodzi do mnie, jak wspaniale było na ostatnich koncertach i jak się cieszę, że mam dla kogo tworzyć “- napisała.
Jak się okazuje, ogromny wpływ na jej stan emocjonalny miała praktyka jogi. To właśnie ona pozwoliła Julii Wieniawie na chwilę zatrzymania i głębsze przeżycie wszystkiego, co wydarzyło się w ostatnim czasie. Dopiero wtedy dotarło do niej, jak ważne są dla niej reakcje fanów i atmosfera koncertów.
POLECAMY: “Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
Julia Wieniawa podbija serca fanów
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ostatnie miesiące były dla Julii Wieniawy wyjątkowo intensywne. Artystka jest w trakcie trasy koncertowej „Światłocienie ReLove Tour”, która spotyka się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności. Każdy występ to dla niej ogromny ładunek emocji, który – jak widać – nie zawsze daje się łatwo opanować.
Równolegle Julia Wieniawa nie znika z telewizji, regularnie pojawiając się na żywo w programie „Mam Talent!”. Półfinały emitowane na żywo wymagają od niej pełnego zaangażowania i skupienia, co dodatkowo potęguje presję i zmęczenie.
Warto również przypomnieć, że drugi album studyjny Julii Wieniawy odniósł duży sukces, trafiając na szczyt zestawienia OLiS i zdobywając status złotej płyty. To tylko potwierdza, że jej muzyczna droga rozwija się równie dynamicznie, co pozostałe aspekty kariery.
Mimo ogromu obowiązków Julia Wieniawa znajduje czas, by dzielić się kulisami swojej pracy z fanami. Publikuje nagrania z przygotowań do koncertów, fragmenty występów oraz materiały od słuchaczy, co dodatkowo wzmacnia więź z jej odbiorcami.
Nagranie ze łzami pokazało jednak coś jeszcze – że nawet osoby przyzwyczajone do życia na świeczniku potrzebują momentu zatrzymania i przestrzeni na emocje. W przypadku Julii Wieniawy była to chwila szczerości, która tylko utwierdziła fanów w przekonaniu, że mają do czynienia z autentyczną artystką.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Podobają Wam się piosenki Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
“Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
To miał być jeden z pewniaków do finału, a jednak wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Decyzja uczestników wywołała burzę wśród widzów, którzy nie kryją rozczarowania i złości. Sam zainteresowany nie milczy i odsłania kulisy tego, co naprawdę wydarzyło się na planie. Sprawdź, co wyznał Janosik z “Farmy”.
Reality-show „Farma” od dłuższego czasu utrzymuje stabilną i wysoką oglądalność, przyciągając przed ekrany widzów spragnionych autentycznych emocji i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Formuła programu oparta na odcięciu uczestników od świata i przeniesieniu ich do wymagających warunków sprawia, że każda decyzja nabiera szczególnego znaczenia, a napięcia szybko eskalują.
Właśnie ta surowa rzeczywistość powoduje, że relacje między uczestnikami zmieniają się dynamicznie. Sojusze, które jednego dnia wydają się trwałe, następnego potrafią się rozsypać, a decyzje podejmowane pod presją mają realny wpływ na dalszy przebieg gry. Widzowie z kolei z ogromnym zaangażowaniem analizują każdy ruch uczestników.
Na tle pozostałych wyróżniał się Łukasz „Janosik” Januszczak, który od początku budował swój wizerunek jako osoba spokojna, konkretna i lojalna wobec innych. W świecie pełnym napięć i konfliktów jego postawa była czymś wyjątkowym, co szybko przełożyło się na sympatię widzów.
To właśnie dlatego jego eliminacja okazała się dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Łukasz „Janosik” Januszczak był typowany jako jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa, a jego silna pozycja była dostrzegana nie tylko przez widzów, ale również przez innych uczestników programu.
W momencie, gdy przegrał pojedynek, sytuacja diametralnie się zmieniła. Pozostali farmerzy wykorzystali okazję, by wyeliminować potencjalne zagrożenie, co tylko potwierdziło, jak bardzo strategiczna potrafi być gra w tym formacie.
Po emisji odcinka Łukasz „Janosik” Januszczak zdecydował się zabrać głos i podczas transmisji na Instagramie podzielił się swoimi emocjami z widzami. Nie ukrywał, że powrót do tych wydarzeń po czasie był dla niego trudnym doświadczeniem.
“Uczucia wróciły po tym czasie. Po tym odcinku czuję te emocje, to wszystko wraca na nowo. Co Paulina czuje, no jest tak… Wcześniej tego nie widziałam, więc mocniej mnie uderzyło na nowo. Jeszcze bardziej mi smutno teraz” – wyznała.
Nie pominął również wątku swojej porażki w pojedynku, który przesądził o jego dalszym losie w programie. Jak podkreślił, choć sytuacja była trudna, stara się ją zaakceptować.
“Niby tylko minuta albo aż minuta, ale trzeba to wziąć na klatę. Stało się, jak stało” – dodał.
POLECAMY: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Janosik ujawnia kulisy “Farmy”. Tego nikt nie wiedział
Duże emocje wzbudził także temat sojuszy, które – jak się okazało – nie przetrwały próby czasu. Łukasz „Janosik” Januszczak odniósł się do tego wprost, wskazując, że decyzje uczestników były podyktowane strategią.
“Jak widać w ostatnich odcinkach, sojusz się unieważnił i jednak jest nieaktualny. Jednak wszyscy postawili na mnie, żeby mnie wyeliminować. Taka gra. […] Z tego, co widziałam, jednak byłem większym zagrożeniem niż pozostali do nominacji. Była okazja, żeby się mnie pozbyć to się pozbyli”- wyznał.
Szczególne kontrowersje wywołała relacja z Agnieszką, która po emisji odcinka znalazła się w centrum krytyki. Widzowie zarzucali jej złamanie wcześniejszych ustaleń, co tylko podgrzało atmosferę wokół całej sytuacji.
“Z Agnieszką nie wszystko było widać, ale mieliśmy naprawdę dobre relacje, trzymaliśmy się ze sobą, dlatego też tak poniekąd ”zdrada” mnie zabolała, bo cały czas czułem, że Agnieszka jest ze mną i z Akselem tutaj. Ale jak mówię… ja w pewnym czasie zapomniałem, że jesteśmy w programie, czułem się jak na jakimś obozie harcerskim, a tutaj każdy myśli o taktyce, więc stało się jak się stało” – stwierdził.
Mimo wszystko uczestnik podkreśla, że nie żywi urazy do pozostałych i zdaje sobie sprawę z realiów programu. Dla niego granica między relacjami a grą okazała się jednak trudniejsza do utrzymania, niż początkowo zakładał.
“Nie mam do nikogo urazy, ja się trochę zatraciłem w tym wszystkim. […] Wyszło jak wyszło. Program to program, a relacje to relacje i tyle w temacie” – dodał.
Dodatkowo Łukasz „Janosik” Januszczak pojawił się dziś w porannym programie „Halo tu Polsat”, gdzie miał okazję szerzej opowiedzieć o swoich doświadczeniach z udziału w show. W rozmowie wrócił do najtrudniejszych momentów na „Farmie”, zdradzając, jak z jego perspektywy wyglądały relacje z innymi uczestnikami oraz emocje towarzyszące eliminacji.
“Kocham klimat „Farmy”, taki kolonialny, więc naprawdę zaangażowałem się emocjonalnie. Będę kibicował młodym wilkom i mojej Paulince” – wspomniał o poranku.
Przyznał również, że dopiero po czasie w pełni uświadomił sobie, jak intensywnym przeżyciem był udział w programie i jak bardzo wpłynął on na jego podejście do ludzi i samego siebie.
“Pozostaną piękne wspomnienia, fajne chwile i super ludzie. Połączyła nas natura. Tylko ci, którzy byli w środku potrafią to poczuć” – dodał w “Halo tu Polsat”.
Nie ulega wątpliwości, że jego odejście jeszcze długo będzie tematem dyskusji wśród fanów „Farmy”. Program wciąż można oglądać od poniedziałku do czwartku o 20:30 oraz w piątki o 19:55, a wielki finał zaplanowano już na 7 maja, co oznacza, że emocje wchodzą w decydującą fazę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
Przykro Wam, że Janosik odpadł z programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuPolsat wydał komunikat ws. „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie podzieleni
-
news5 dni temuMichał Piróg dołącza do gwiazd Polsatu? Właśnie dostał nową fuchę
-
news4 dni temuPola Wiśniewska opublikowała wymowny wpis. To aluzja do Michała?
-
news3 dni temuMarcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
-
news4 dni temuPiotr Rubik na wózku inwalidzkim. Co się stało? [FOTO]
-
news4 dni temuWonerS i Tomasz Lubert w „Pytaniu na Śniadanie”. Co łączy autora hitów Dody i 17-letniego wokalistę, który podbija sieć?
-
news3 dni temuSzymon Majewski odpowiada Edwardowi Miszczakowi. Padła mocna deklaracja
-
news3 dni temuDaria Syta zorganizuje ślub roku? Tancerka uchyla rąbka tajemnicy

Dodaj komentarz