Martyna Kliszewska i Jakub Przebindowski na początku września będą obchodzić swoją 12-letnią rocznicę ślubu. Zawsze dbają, aby ten dzień był tylko dla nich. Będzie romantyczna kolacja i jakieś prezenty. Jednak przy tej okazji aktorka postanowiła wdrożyć w życie swoje postanowienie…

Martyna wyznała, że już dawno nosiła się z decyzją, aby nie grać w sztukach męża. To trudne dla niej. Nie chce jednak łączyć spraw prywatnych z zawodowymi, tym bardziej, że coraz więcej czasu poświęca nowej pasji – malarstwu. Kliszewska ma za sobą cztery duże wystawy i już myśli o następnej. Oczywiście będzie występować w serialach, i w sztukach, w których gra do tej pory. Znajomi i przyjaciele są pod wrażeniem jej obrazów. Zachwyca ich kolor i tematyka prac Kto by pomyślał, że o filigranowej budowie ciała aktorka potrafi namalować obraz o wymiarach 140 na 110 cm. Ostatnio postanowiła namalować portret Kuby. – Pierwszy duży obraz namalowałam w bielskim Liceum Plastycznym, które ukończyłam na wydziale tkaniny artystycznej. W szkole teatralnej nie miałam czasu na malowanie. Zaraz po studiach zaczęłam pracę w teatrze i choć dużo grałam, powstało wtedy kilka obrazów. Potem była scena, seriale, narodziny córki. Grałam w różnych sztukach, w tym także tych reżyserowanych przez Kubę. Cały czas jednak tęskniłam do malarstwa. Od trzech lat regularnie maluję, a moje kolejne wystawy utwierdzają mnie w tym moim wyborze. Cieszę się, że odbiór mojego malarstwa jest tak pozytywny. Na mojej warszawskiej wystawie usłyszałam nawet pochlebne opinie od kilku wybitnych artystów malarzy. To był balsam na moje serce – opowiada Martyna.

Fot. screeny z facebooka

 


Nie ma więcej wpisów