showbiz
Doda zdominowała scenę w Zakopanem! Jeden ruch i całe show należało do niej
Letnia trasa „Lato z Radiem i Telewizją Polską” ledwo się zaczęła, a już wywołała wielkie emocje. Podczas inauguracyjnego koncertu w Zakopanem doszło do występu, który całkowicie zdominował wydarzenie. Poznaj szczegóły już teraz!
Karuzela koncertowa „Lata z Radiem i Telewizją Polską” właśnie ruszyła z pełną mocą. Tegoroczna trasa objęła dziewięć miast rozsianych po całej Polsce – od górskiego Zakopanego aż po nadmorski Grudziądz. W każdą sobotę lipca i sierpnia, o godzinie 20:00, widzowie TVP2 mogą śledzić na żywo koncerty z największymi gwiazdami polskiej sceny. To nie tylko muzyczne show – to całodniowe wydarzenia z piknikami edukacyjnymi, strefami dla rodzin i spotkaniami z artystami.
Wszystko zaczęło się 5 lipca w Zakopanem. Pod Giewontem tłumy fanów zebrały się, by uczestniczyć w pierwszym wydarzeniu z cyklu. Na scenie pojawili się tacy wykonawcy jak Doda, Natalia Kukulska, Afromental, Halina Mlynkova, Wanda i Banda czy Michał Szczygieł. Ale to właśnie jedno nieoczekiwane wydarzenie sprawiło, że inauguracja została zapamiętana bardziej niż ktokolwiek mógł przewidzieć.
Gdy zespół Wanda i Banda wykonywał hit „Nie będę Julią”, na scenie nagle pojawiła się… Doda. Dorota Rabczewska weszła w trakcie występu i zaczęła spontanicznie towarzyszyć Wandzie Kwietniewskiej, tworząc niezapomniany duet. Choć nie zostało to zapowiedziane jako oficjalny punkt programu, energia obu wokalistek momentalnie porwała publikę.
Sama Wanda Kwietniewska wydawała się zaskoczona, ale błyskawicznie podchwyciła klimat Dody. Charyzma dwóch silnych kobiet, pełnych estradowego doświadczenia, zderzyła się na scenie w sposób, który uruchomił tłum – ludzie tańczyli, krzyczeli, nagrywali, a media społecznościowe wypełniły się nagraniami z tego momentu.
To kolejny dowód na to, że Doda nie boi się przejmować sceny – nawet jeśli nie jest to jej koncert. Artystka od lat uchodzi za królową show-biznesu i udowadnia, że potrafi wykorzystać każdą okazję, by o niej mówiono. I choć niektórzy pytają, czy jej wejście było naprawdę spontaniczne, jedno jest pewne: efekt był piorunujący.
POLECAMY: Małgorzata Opczowska publicznie ocenia kebaba Filipa Chajzera – opinia, która zmienia spojrzenie
Kiedy, gdzie i kto wystąpi na trasie TVP?
Warto podkreślić, że „Lato z Radiem i Telewizją Polską” to nie tylko koncerty, ale cała seria wyjątkowych wydarzeń. Trasa obejmuje: 12.07 Elbląg, 19.07 Superauto.pl Stadion Śląski, 26.07 Giżycko, 02.08 Poddębice, 09.08 Lublin, 16.08 Mrozy, 23.08 Tarnów i finałowy koncert 30.08 w Grudziądzu. Wystąpią takie gwiazdy jak: Dawid Kwiatkowski, Roxie Węgiel, Kamil Bednarek, Patrycja Markowska, Viki Gabor, Wilki, IRA, Grzegorz Hyży, Natalia Nykiel, Anna Wyszkoni, Michał Szpak, Zakopower, Feel i wielu innych.
Dla fanów Dody był to jednak najważniejszy moment wieczoru. Artystka, która wciąż wzbudza skrajne emocje, po raz kolejny przypomniała, dlaczego nie da się przejść obok niej obojętnie. Bez względu na to, czy ktoś ją uwielbia, czy krytykuje – nie można jej odmówić wpływu na polską scenę.
Internet natychmiast zareagował. Komentarze fanów zalewały Instagram i TikToka, a nagrania z występu szybko rozeszły się po sieci. „Tego się nie spodziewałam, ale to było ogień!”, „Wanda i Doda – duet, którego potrzebowaliśmy” – pisali internauci. To pokazuje, że nie wszystko musi być zgodne ze scenariuszem, by podbić serca publiczności.
Pewne jest jedno – Doda po raz kolejny ustawiła poprzeczkę wysoko. Jeżeli już na starcie trasy doszło do tak mocnego momentu, kolejne koncerty mogą tylko podgrzać atmosferę. Czy inne gwiazdy pójdą w jej ślady i spróbują przebić ten występ? Przekonamy się już wkrótce
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielka niespodzianka Polsatu ogłoszona! Maja Bohosiewicz w „Tańcu z Gwiazdami”. Kto będzie jej partnerem?
Oglądaliście koncert z Zakopanego? Jak Wam się podobał występ Dody? Dajcie koniecznie znać w komentarzu pod tym artykułem!










Autor: SJ
news
„Farma 5”: Niespodziewany zwrot akcji. Co wydarzyło się w nowym odcinku?
Trzeci tydzień na farmie przynosi coraz więcej napięć, a zmęczenie uczestników zaczyna przeradzać się w prawdziwe konflikty. Gdy wydawało się, że sytuacja choć na chwilę się uspokoi, na gospodarstwie pojawili się nowi gracze, którzy natychmiast wzbudzili ogromne emocje. Jedno zdanie wystarczyło, by atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca. Dowiedz się więcej, co wydarzyło się w dzisiejszym odcinku!
Program „Farma” od kilku sezonów utrzymuje się w ścisłej czołówce najchętniej oglądanych produkcji Polsatu. Widzowie przyciągani są nie tylko przez surowe warunki życia uczestników, ale przede wszystkim przez emocje, które rodzą się w izolacji od świata. Brak telefonu, internetu i kontaktu z bliskimi sprawia, że każda drobnostka może przerodzić się w poważny konflikt, a napięcie rośnie z dnia na dzień.
Wczorajszy odcinek miał wyjątkowo słodko-gorzki charakter. Z jednej strony farmerzy mogli odetchnąć z ulgą, ponieważ prace nad stodołą dla baranka i kucyka wreszcie dobiegły końca. Uczestnicy wykonali również zadanie tygodnia, dzięki czemu do wspólnej puli trafiło aż 30 tysięcy złotych oraz koszyk jedzenia. Sukces szybko jednak przyćmiły napięcia, które od kilku dni narastają między niektórymi uczestnikami.
Najwięcej emocji wzbudziła kłótnia między Karoliną a Janosikiem i Rolandem. Kobieta zarzuciła im, że podjadają jedzenie przeznaczone dla wszystkich uczestników. Sytuację dodatkowo zaognił fakt, że Roland i Janosik mieli w swoim prywatnym pokoju zapasy, co tylko podsyciło frustrację pozostałych farmerów i wywołało lawinę oskarżeń o brak fair play.
Nerwowa atmosfera przeniosła się również na decyzje związane z pojedynkiem. Roland postanowił nominować do pojedynku nagłej śmierci Lamię, z którą – jak sam przyznał – od dawna miał przysłowiową „kosę”. Lamia odpowiedziała tym samym i wskazała Peonię, przez co to właśnie one musiały zmierzyć się w konkurencji, która dla wielu widzów była ogromnym zaskoczeniem.
Pojedynek polegał na rzucaniu siekierkami i od początku był niezwykle wyrównany. Ostatecznie z programu odpadła Peonia, co zaskoczyło zarówno uczestników, jak i widzów. Chwilę później Roland nie owijał w bawełnę i powiedział Lamii prosto w twarz, że liczył na jej porażkę. Te słowa tylko pogłębiły podziały w grupie i sprawiły, że atmosfera na farmie zrobiła się jeszcze bardziej napięta.
POLECAMY: Doda wraca do afery z Woźniak-Starak. Dojdzie do pojednania?
Co wydarzyło się w dzisiejszym, 14 odcinku “Farmy”?
Dzisiejszy odcinek przyniósł jednak wydarzenie, które całkowicie zmieniło dynamikę gry. Na gospodarstwie pojawili się dwaj nowi uczestnicy – wysocy, świetnie zbudowani mężczyźni, którzy od razu przyciągnęli uwagę wszystkich. Ich wejście wywołało ogromne poruszenie, a reakcje farmerów były bardzo różne.
„Trafiły się tutaj dwa byki, nabite!” – skomentował Łukasz.
„Takie byki pewnie dużo muszą zeżreć” – dodał z przekąsem Aksel.
„Tacy wikingowie!” – mówiła z wyraźnym entuzjazmem Dominika.
Nowi uczestnicy szybko stali się tematem numer jeden na farmie. Farmerki nie kryły zainteresowania, podczas gdy część mężczyzn patrzyła na nich z wyraźną rezerwą. Sam Roland przyznał, że gdy zobaczył nowych graczy, poczuł się jak dziecko, co tylko pokazało, jak mocno ich pojawienie się wpłynęło na atmosferę w gospodarstwie.
Prawdziwą burzę wywołały jednak słowa sióstr Krawczyńskich, które przywitały nowych uczestników w bardzo prowokacyjny sposób:
„Nie ma to jak mała rywalizacja wielkich przyjaciół z więzienia…” – wyznała prowadząca.
Jedni odebrali to jako żart, inni jako celową prowokację. W każdym razie komentarz natychmiast rozgrzał emocje i sprawił, że napięcie między uczestnikami zaczęło rosnąć jeszcze szybciej.
Jakby tego było mało, w Domku Farmera została zdemaskowana pewna niespodzianka, która ponownie podzieliła grupę. Nadchodzący, piątkowy pojedynek przypomni wszystkim, że na farmie nie ma miejsca na sentymenty, a każdy dzień może zakończyć się czyimś odejściem z programu.
Czy nowi uczestnicy okażą się wsparciem dla zmęczonych farmerów, czy raczej doprowadzą do prawdziwej wojny o przetrwanie? O tym, co wydarzy się w kolejnych odcinkach, dowiemy się, oglądając „Farmę” od poniedziałku do czwartku o 20:30 oraz w piątki o 19:55 w Polsacie. Program dostępny jest również w serwisie Polsat Box Go.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sara James skomentowała ślub Viki Gabor. Jedno zdanie wystarczyło
Jak Wam się podoba nowa edycja “Farmy”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!











Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Doda wraca do afery z Woźniak-Starak. Dojdzie do pojednania?
Niektóre sprawy nigdy nie odchodzą w zapomnienie. Doda w ostatnich dniach ponownie zabrała głos w sprawie, która od lat budzi emocje w polskich mediach. W rozmowie z Marcinem Wolniakiem wokalistka nie unika trudnych pytań i otwarcie mówi o swoich przekonaniach. Dowiedz się więcej!
O konflikcie między Dodą a Agnieszką Woźniak-Starak media pisały już w 2014 roku, kiedy doszło do głośnej napaści w toalecie, która później trafiła do sądu. Sprawa od początku budziła kontrowersje, a temat rodziny wokalistki, nagłośniony w programie „Na językach”, stał się punktem zapalnym. Choć od tamtej pory minęło wiele lat, emocje nie opadły, a wokalistka wciąż czuje się skrzywdzona.
W ostatnim wywiadzie dla „Galaktyki Plotek” Doda przyznała, że jej działania sprzed lat były przemyślane i że w pełni za nimi stoi.
Ale nigdy bym nie postąpiła inaczej. Nie żałuję ani jednej chwili w tej kwestii. Patrzę w lustro z dumą, z godnością, z człowieczeństwem. Nic nigdy nie było ważniejsze dla mnie niż moja rodzina i niż moje wartości. Nigdy bym nie postąpiła inaczej, mimo że wiem, jak ten scenariusz dalej się potoczył – stwierdziła Doda w podcaście “Galaktyka Plotek”.
Wokalistka nie kryła emocji, krytykując podejście dziennikarki do całej sytuacji. Według Dody, lekceważące komentarze i brak refleksji nad konsekwencjami wyciągania prywatnych spraw na światło dzienne były dla niej poniżej pasa.
Jeżeli chodzi o emocje, to czasami wzbudza to we mnie emocje, jak oglądam z nią wywiady i widzę, że śmieje się z tego. I mówi, że to nic dla niej nie znaczyło i nic nie znaczy. I to dla niej śmieszne i żałuje, że bardziej tego nie zmonetyzowała – wyjaśniła.
Artystka podkreśliła, że w ten sposób jej rodzina doznała ogromnego stresu, który miał realne konsekwencje zdrowotne.
A ja myślę: “Dziewczyno, co chciałaś bardziej zmonetyzować”. Znęcałaś się nad moim ojcem i matką, moja matka dostała przez to nowotworu. Jak możesz się śmiać, skoro sama dałaś wywiad, że permanentny stres przekształca się w komórki nowotworowe. Wie, jak to jest okrutne. Wie, jak wyciąganie rzeczy prywatnych na forum publiczne jest niesprawiedliwe i straszne. […] Czy ona nie ma rodziców? Jakiś bocian bez serca ją do gniazda przyniósł? Czy o to chodzi? – dodała Doda.
POLECAMY: Sara James skomentowała ślub Viki Gabor. Jedno zdanie wystarczyło
Czy Doda pogodzi się z Magdą Gessler?
Jednak konflikt z Agnieszką Woźniak-Starak to nie jedyne napięcie, które w ostatnim czasie pojawiło się w życiu Dody. Wokalistka skomentowała również spór z Magdą Gessler, która zarzuciła jej, że działalność na rzecz schronisk i zwierząt to jedynie próba poprawy wizerunku. Doda nie szczędziła słów i określiła restauratorkę mianem „wrednego czupiradła”, choć jednocześnie zaznaczyła, że nadal jest gotowa do pojednania.
W rozmowie z Marcinem Wolniakiem artystka podkreśliła, że kwestia zwierząt jest dla niej wyjątkowo ważna i emocjonalna.
To jest dla mnie bardzo wrażliwy temat. Temat zwierząt to jest w ogóle mój czuły punkt – tłumaczyła Rabczewska.
Zapytana o to, czy oczekuje przeprosin od Magdy Gessler, Doda odpowiedziała w nietypowy sposób, stawiając na konkretne działania zamiast słów: “Wolałabym, żeby wysłała pieniądze na fundację na kastrację i sterylizację i byśmy się już dogadały” – przyznała, pokazując, że dla niej najważniejsza jest pomoc potrzebującym i konkretne efekty.
Rozmowa pokazała również, że mimo upływu lat wokalistka wciąż pamięta dramatyczne wydarzenia sprzed lat i nie zamierza ich bagatelizować. Obecnie koncentruje się jednak na działalności społecznej i przygotowywaniu kolejnych atrakcji dla swoich fanów, którzy z niecierpliwością odliczają dni do jej koncertu na PGE Narodowym.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcelina Zawadzka odezwała się z Dubaju. Tak wygląda sytuacja na miejscu
Jak myślicie, z kim Doda szybciej się pogodzi – z Magdą Gessler czy Agnieszką Woźniak-Starak? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
Gwiazdy błyszczały na prezentacji nowej kolekcji marki modowej: Kasprzyk, Tadla, Żak [FOTO]
Pokaz najnowszej kolekcji przyciągnął prawdziwą plejadę znanych nazwisk. Gwiazdy chętnie pojawiły się na wydarzeniu, prezentując stylowe, eleganckie stylizacje i zadając szyku przed obiektywami fotoreporterów. Kto tym razem zachwycił modowym wyczuciem? Zobacz galerię zdjęć!
W warszawskiej Galerii Klif odbyło się kameralne spotkanie prasowe marki Deni Cler, podczas którego zaprezentowano najnowszą kolekcję przygotowaną na sezon wiosna–lato 2026. Wydarzenie przyciągnęło uwagę mediów oraz miłośników mody, a zaproszeni goście mogli z bliska przyjrzeć się projektom łączącym elegancję z nowoczesnym, miejskim stylem.
Na prezentacji nie zabrakło znanych postaci ze świata show-biznesu. Wśród gości pojawiły się m.in. Ewa Kasprzyk, Lidia Popiel, Katarzyna Zawadzka, Beata Ścibakówna, Joanna Racewicz, Katarzyna Herman, Katarzyna Paskuda, Aleksandra Hamkało, Marieta Żukowska, Katarzyna Żak, Beata Tadla oraz stylista Tomasz Jacyków. Gwiazdy chętnie pozowały do zdjęć i z zainteresowaniem oglądały najnowsze propozycje marki, prezentując przy tym własne interpretacje eleganckich, miejskich stylizacji.
POLECAMY: Doda wraca do afery z Woźniak-Starak. Dojdzie do pojednania?
Gwiazdy zachwyciły elegancją na czerwonym dywanie
Na tę okazję Ewa Kasprzyk postawiła dziś na klasyczną i ponadczasową elegancję. Aktorka zaprezentowała się w beżowym trenczu o prostym kroju, przewiązanym w talii paskiem, który podkreślił sylwetkę i nadał stylizacji szyku. Całość uzupełniła czarnymi rajstopami oraz czółenkami na obcasie, a charakteru dodały jej duże, geometryczne okulary przeciwsłoneczne. Stylizacja była minimalistyczna, ale jednocześnie bardzo wyrazista i idealnie wpisywała się w elegancki klimat wydarzenia.

Na prezentację kolekcji Joanna Racewicz wybrała elegancką, utrzymaną w jasnych barwach stylizację. Dziennikarka postawiła na beżową kurtkę o kroju inspirowanym klasycznym trenczem, przewiązaną w talii paskiem, którą zestawiła z białymi spodniami. Całość dopełniły beżowe szpilki, duża torebka w podobnym odcieniu oraz charakterystyczne okulary przeciwsłoneczne. Stylizacja była spójna, ponadczasowa i doskonale wpisywała się w elegancki klimat wydarzenia.

Na prezentację kolekcji Katarzyna Żak wybrała stylizację utrzymaną w ciepłej, eleganckiej kolorystyce. Aktorka postawiła na jasną, satynową bluzkę z wiązaniem przy szyi, którą zestawiła z szerokimi, brązowymi spodniami z wysokim stanem. Do całości dobrała zamszowe botki w podobnym odcieniu oraz dużą brązową torebkę. Stylizację uzupełniły subtelne dodatki i okulary przeciwsłoneczne, które nadały całości lekkości i modowego charakteru.

Marietta Żukowska z kolei postawiła na elegancką, minimalistyczną stylizację utrzymaną w jasnej, stonowanej palecie barw. Aktorka wybrała kremowy, dzianinowy golf o luźniejszym kroju, który zestawiła z satynową spódnicą midi w odcieniu szampańskiego beżu. Całość prezentowała się niezwykle szykownie i subtelnie, a delikatny połysk materiału dodał stylizacji lekkości. Look uzupełniła niewielka brązowa torebka na złotym łańcuszku oraz minimalistyczna, złota biżuteria, które podkreśliły elegancki charakter zestawu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sara James skomentowała ślub Viki Gabor. Jedno zdanie wystarczyło
Która stylizacja podoba Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
Zobacz więcej zdjęć z wydarzenia!
















Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Sara James skomentowała ślub Viki Gabor. Jedno zdanie wystarczyło
Plotki, które jeszcze niedawno wydawały się nieprawdopodobne, nagle obiegły cały internet i wywołały ogromne poruszenie wśród fanów młodej gwiazdy. Informacje o rzekomym romskim ślubie Viki Gabor zaskoczyły opinię publiczną i wywołały lawinę pytań o jej życie prywatne. Gdy emocje zaczęły rosnąć, w sprawie pojawił się kolejny głos ze świata muzyki. Dowiedz się więcej, co na ten temat myśli Sara James!
W ostatnich tygodniach nazwisko Viki Gabor wyjątkowo często pojawiało się w wyszukiwarkach internetowych oraz nagłówkach portali rozrywkowych. Młoda artystka, która dotąd kojarzona była głównie z muzyką i scenicznymi sukcesami, niespodziewanie znalazła się w centrum medialnej burzy. Wszystko zaczęło się od doniesień dotyczących jej życia prywatnego, które szybko rozgrzały internet do czerwoności i sprawiły, że fani zaczęli zadawać coraz więcej pytań.
Dotychczasowy wizerunek Viki Gabor był raczej spokojny i pozbawiony większych kontrowersji. Wokalistka skupiała się przede wszystkim na rozwijaniu kariery, koncertach i nowych projektach muzycznych. Dlatego informacje, które pojawiły się pod koniec ubiegłego roku, dla wielu osób były prawdziwym zaskoczeniem i wywołały ogromne poruszenie w mediach społecznościowych.
Iskrą zapalną całej sytuacji okazały się słowa romskiego celebryty Bogdana Trojanka, który w grudniu zdecydował się publicznie opowiedzieć o wydarzeniu mającym dotyczyć jego wnuka Giovanniego oraz młodej piosenkarki. Mężczyzna bez wahania mówił o sprawie przed kamerami, przekonując, że wszystko odbyło się zgodnie z tradycją romską i zasadami panującymi w tej społeczności.
Tak miało być i tak się stało. Chciałem pastwo poinformować, że jesteśmy w Krakowie. Viki Gabor i mój wnuczek Giovani pobrali się według tradycji romskiej. Nie złamali prawa romskiego. Uciekli sobie, tak jak ich dziadkowie i pradziadkowie, tak i oni sobie uciekli. Od dzisiaj mój wnuczek jest w rodzinie Viki Gabor, a Viki jest w mojej rodzinie. A teraz jedziemy do jej dziadków i rodziców, żebyśmy zrobili tradycję cygańską. Czekajcie na cygańskie, piękne wesele – mówił mężczyzna pod koniec grudnia.
Te słowa w błyskawicznym tempie rozeszły się po internecie, wywołując lawinę komentarzy i spekulacji. Fani byli zaskoczeni nie tylko informacją o rzekomym ślubie, ale również samym faktem, że Viki Gabor pozostaje w poważnym związku. Dla wielu obserwatorów była to informacja zupełnie niespodziewana, ponieważ młoda artystka do tej pory bardzo rzadko dzieliła się szczegółami ze swojego życia prywatnego.
W sieci szybko pojawiły się również pytania o formalny charakter takiej ceremonii. Internauci zastanawiali się, czy tradycyjny romski ślub ma jakiekolwiek skutki prawne w Polsce i czy można go traktować jako prawdziwe małżeństwo w świetle obowiązujących przepisów. Wiele osób podchodziło do tych informacji z dystansem, uznając je za element tradycji lub zwyczajów kulturowych, które niekoniecznie mają formalne znaczenie.
Sama Viki Gabor początkowo nie komentowała szeroko całej sytuacji. Nie prostowała też publicznych wypowiedzi Bogdana Trojanka, co tylko podsycało zainteresowanie opinii publicznej. Z czasem jednak dała do zrozumienia, że w jej życiu rzeczywiście zachodzą istotne zmiany. Podkreślała przy tym, że jest szczęśliwa i skupiona przede wszystkim na dalszym rozwoju – zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej.
POLECAMY: Marcelina Zawadzka odezwała się z Dubaju. Tak wygląda sytuacja na miejscu
Sara James komentuje ślub Viki Gabor
Gdy emocje wokół sprawy zaczęły powoli opadać, temat powrócił za sprawą kolejnej młodej gwiazdy polskiej sceny muzycznej. O zamieszanie związane z romskim ślubem zapytana została Sara James, która – podobnie jak Viki Gabor – zdobyła popularność dzięki programowi „The Voice Kids” oraz występom na Eurowizji Junior. Artystka jest zaledwie rok młodsza od koleżanki z branży, dlatego wielu dziennikarzy uznało, że może mieć ciekawą perspektywę na tę sytuację.
W rozmowie z „Super Expressem” Sara James została zapytana o ocenę decyzji życiowych Viki Gabor. Piosenkarka jednak nie zamierzała wdawać się w ocenianie czy komentowanie wyborów koleżanki po fachu. Zamiast tego odpowiedziała w bardzo wyważony sposób.
Nie wiem. Ja myślę, że w ogóle… Dlaczego miałabym się też wypowiadać? To jest totalnie nie moje życie i dziewczyny też się nie wypowiadają na temat mojego. Więc uważam, że każdy niech robi, co chce. Jeśli kogoś kocha, to fantastycznie i that’s it – skwitowała.
Młoda gwiazda wyraźnie pokazała, że nie chce podsycać plotek ani dokładać kolejnych spekulacji do już gorącego tematu. Dopytana o to, czy życzy koleżance szczęścia, odpowiedziała z dużą życzliwością i dystansem do całej medialnej burzy.
Zdecydowanie i życzę wszystkim szczęścia. To jest chyba najważniejsze w życiu – podkreśliła.
Choć sprawa wciąż budzi ciekawość fanów i komentatorów, wiele wskazuje na to, że dla samych zainteresowanych najważniejsze pozostają spokój i prywatność. Viki Gabor nadal rozwija swoją karierę muzyczną, a Sara James skupia się na własnych projektach i międzynarodowych planach. W świecie pełnym plotek i sensacyjnych nagłówków obie młode artystki zdają się przypominać, że najważniejsze jest po prostu szczęście i możliwość podążania własną drogą.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda powiedziała wprost, co zrobiłaby w razie wojny. Zaskoczeni?
Zgadzacie się ze słowami Sary James? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuAndziaks i Luka relacjonują wakacje w Dubaju. Jak wygląda sytuacja po alarmach?
-
showbiz4 dni temuPierwszy odcinek „Tańca z Gwiazdami”. Kto pożegnał się z programem?
-
news5 dni temuAgnieszka Włodarczyk pokazuje Dubaj po atakach. Czy jest się czego bać?
-
showbiz5 dni temuGamou Fall boi się Pavlović? Zaskakujące słowa przed „Tańcem z Gwiazdami”
-
moda5 dni temuKasia Cichopek niczym nimfa? Ta kreacja wywołała lawinę reakcji
-
news5 dni temu„Po czterdziestce zaczyna się wolność”. Katarzyna Jungowska o wierze, relacjach i sztuce, która ma znaczenie
-
showbiz4 dni temuTak głosowali widzowie „Tańca z Gwiazdami”. Nie brakuje zaskoczeń
-
news4 dni temuPoznaj uczestników 12. edycji „Hotelu Paradise”. Od kiedy oglądać nowy sezon?

Dodaj komentarz