Śledź nas

showbiz

Marcin Prokop NIE POPROWADZI „Dzień Dobry TVN” z Dorotą Wellman. Widzowie przecierają oczy ze zdumienia

Opublikowano

w dniu

Dla widzów porannego pasma to prawdziwa uczta nostalgii. Z okazji 20-lecia „Dzień Dobry TVN” stacja postanowiła przypomnieć najlepsze duety w historii programu. Na antenie pojawiają się kolejne gwiazdy, które przez lata budowały jego sukces i atmosferę bliskości z widzami. Teraz nadszedł moment, na który wielu czekało – Wojciech Jagielski po latach milczenia znów stanie przed kamerą i to z wyjątkową dziennikarką. Poznaj szczegóły już teraz!

W tym roku „Dzień Dobry TVN” obchodzi swoje imponujące dwudziestolecie. Od początku września stacja celebruje jubileusz w wyjątkowym stylu, prezentując odcinki specjalne z udziałem dawnych prowadzących, którzy przez lata tworzyli historię i klimat programu. Każdy z powrotów to nie tylko porcja wspomnień, ale także dowód, jak silną marką stało się „DDTVN”. Widzowie z sentymentem przyjęli kolejne spotkania dawnych duetów, które na ekranie znów błyszczą, jak za dawnych lat.

W jubileuszowych odcinkach widzowie mogli zobaczyć m.in. Kingę Rusin w duecie z Piotrem Kraśko i Bartoszem Węglarczykiem, a także Jolantę Pieńkowską z Robertem Kanteraitem. Z kolei Magda Mołek i Marcin Meller ponownie udowodnili, że ich chemia na ekranie jest ponadczasowa. Ich wspólny występ spotkał się z ogromnym entuzjazmem widzów, którzy w komentarzach pisali, że „to był prawdziwy powrót do złotych czasów telewizji śniadaniowej”.

Tydzień temu w studiu pojawili się Andrzej Sołtysik i Anna Kalczyńska, których wspólny występ również wzbudził wiele emocji. Choć oboje na co dzień pracują już w różnych redakcjach, ich ekranowa relacja i naturalna swoboda przypomniały, dlaczego przez lata należeli do ulubieńców publiczności. Ich rozmowy z gośćmi, pełne humoru i lekkości, udowodniły, że dobre dziennikarskie porozumienie nie znika z czasem.

Jeszcze większym zaskoczeniem był powrót Agnieszki Woźniak-Starak, która kilka miesięcy temu pożegnała się z TVN. Prezenterka pojawiła się w jednym, specjalnym wydaniu programu, które poprowadziła u boku Ewy Drzyzgi. Ich duet został przyjęty z ogromnym entuzjazmem – dla wielu to właśnie ten odcinek był jednym z najmocniejszych momentów jubileuszu.

POLECAMY: Daniel Martyniuk AWANTUROWAŁ SIĘ w samolocie. Maszyna musiała awaryjnie lądować – co na to Zenek?

Wojciech Jagielski ponownie w “Dzień dobry TVN”

Tymczasem stacja zapowiedziała kolejną, wyjątkową parę prowadzących, która zasiądzie na kanapie już w najbliższą sobotę. Będzie to Dorota Wellman, od lat tworząca kultowy duet z Marcinem Prokopem, jednak tym razem w nowej konfiguracji – z Wojciechem Jagielskim. Dla fanów programu to wydarzenie o wyjątkowym znaczeniu, bo Jagielski powraca na duży ekran po naprawdę długiej przerwie.

Mam dla państwa niespodziankę. Zapraszam na sobotnie wydanie „Dzień dobry TVN”. Tym razem będę z zupełnie innym partnerem. Z partnerem, który kiedyś w tym programie pracował. Otóż naszym gościem, a właściwie: współprowadzącym, będzie Wojciech Jagielski – zapowiedziała Wellman na Instagramie programu.

Wojciech Jagielski dołączył do zespołu „Dzień Dobry TVN” w 2007 roku. Szybko zdobył sympatię widzów dzięki inteligentnemu, spokojnemu stylowi prowadzenia rozmów i charakterystycznemu poczuciu humoru. Jego ekranową partnerką była wówczas Jolanta Pieńkowska, która wnosiła do programu energię i reporterski pazur. Razem tworzyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów w historii śniadaniówki.

Po trzech latach współpracy Jagielski opuścił „Dzień Dobry TVN” i przeniósł się do konkurencyjnego „Pytania na Śniadanie” w TVP. Jego decyzja była wówczas szeroko komentowana w mediach – wielu uważało, że to symboliczny koniec pewnej epoki w TVN. Pieńkowska pozostała w strukturach stacji, angażując się w nowe projekty publicystyczne, a jej kolejne występy w TVN24 tylko umacniały jej pozycję w branży.

Z kolei Wojciech Jagielski w kolejnych latach zaskoczył wszystkich, gdy całkowicie wycofał się z mediów. Dziennikarz postanowił rozpocząć nowy etap życia, zostając psychoterapeutą i seksuologiem. Wielu widzów było w szoku – zamiast telewizyjnych reflektorów, wybrał pracę z ludźmi i pomoc innym. Przez kilka lat jego nazwisko rzadko pojawiało się w przestrzeni publicznej.

Dlatego jego powrót do TVN jest dla fanów nie lada wydarzeniem. Wielu widzów już zapowiada, że w sobotę zasiądą przed ekranami, by zobaczyć, jak Jagielski po latach odnajdzie się w roli gospodarza porannego programu. Jego spokój i dystans mogą być idealnym dopełnieniem energii i błyskotliwości Doroty Wellman.

Dla stacji to nie tylko ukłon w stronę historii, ale też sposób na pokazanie, że „Dzień Dobry TVN” to program, który łączy pokolenia. Powrót Wojciecha Jagielskiego to jedno z najmocniejszych wydarzeń jubileuszu i dowód, że legenda nigdy nie traci swojego blasku – nawet po latach nieobecności.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Danilczuk nie wytrzymał po pytaniu o „Taniec z Gwiazdami”. Czy wróci do programu wiosną?

Cieszycie się z powrotu Wojciecha Jagielskiego do “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Wojciech Jagielski (fot. screen YouTube TVN.pl)
Dorota Wellman (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Marcin Prokop i Dorota Wellman (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Marcin Prokop (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Tylko u Nas: Skolim wchodzi do świata wędlin! Gwiazdor przejął Instagram znanej firmy i znaczną część jej udziałów!

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim po muzyce, perfumach i stacji benzynowej bierze się za kolejną branżę. Król latino przejął prawie 10 procent udziałów w znanej firmie wędliniarskiej JBB Bałdyga i już zaczął wprowadzać własne porządki. Na Instagramie marki zrobiło się różowo, a fani nie mają wątpliwości, kto stoi za zmianami.

Skolim nie zwalnia tempa i po raz kolejny udowadnia, że jego ambicje sięgają znacznie dalej niż scena muzyczna. Król latino, znany z takich hitów jak „Wyglądasz idealnie”, „Bebecia” czy „Temperatura”, buduje wokół siebie prawdziwe biznesowe imperium. Artysta od dawna pokazuje, że doskonale odnajduje się nie tylko w show-biznesie, ale także w świecie inwestycji i własnych marek.

Fani wiedzą już, że Skolim ma na swoim koncie własną stację benzynową, markę perfum oraz sklep z gadżetami sygnowanymi swoim pseudonimem. Niedawno głośno było również o jego współpracy z InPostem. Teraz jednak gwiazdor postanowił wejść w zupełnie nową branżę, czyli w przemysł spożywczy. Jak udało nam się ustalić, Skolim przejmuje dokładnie 9,6 procent udziałów w znanej firmie wędliniarskiej JBB Bałdyga, słynącej z produkcji wysokiej jakości wyrobów mięsnych. To ruch, którego mało kto się spodziewał, ale wszystko wskazuje na to, że artysta traktuje nową inwestycję bardzo poważnie.

Internauci szybko zauważyli, że na instagramowym profilu marki zaczęły zachodzić wyraźne zmiany. Pojawiły się różowe akcenty kojarzone ze stylem Skolima, a na Stories pokazano tajemniczą postać w masce, którą fani błyskawicznie rozpoznali jako popularnego wokalistę.

Według osób z otoczenia gwiazdora, Skolim chce aktywnie uczestniczyć w rozwoju marki i zadbać o jakość produktów. – Konrad chce, żeby produkty wędliniarskie były takie jak dawniej, dlatego sam zamierza dopilnować jakości i zadbać o dobre, staropolskie receptury wędlin – słyszymy.

Wygląda więc na to, że Skolim konsekwentnie rozbudowuje swoje biznesowe portfolio i coraz śmielej zaznacza swoją obecność poza muzyką. Czy teraz czas na własną linię produktów spożywczych sygnowanych nazwiskiem artysty? Patrząc na tempo jego działań, wszystko jest możliwe. O jego mocy świadczy też ostatni duet z prawdziwą divą jaką jest Justyna Steczkowska. Ich „Mamacita” rozgrzała w miniony weekend sopocką publiczność i wciąż jest jednym z najczęściej odtwarzanych numerów w sieci.

Fot. screeny z IG Skolim i JBB Bałdyga
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

news

Potwierdziły się doniesienia ws. Iwony Pavlović. Jaką dostaje emeryturę?

Opublikowano

w dniu

przez

Od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy „Tańca z gwiazdami” i ikoną polskiej telewizji. Teraz Iwona Pavlović niespodziewanie otworzyła się na temat swojej sytuacji finansowej i wysokości emerytury. Jurorka nie ukrywa, że od dawna przygotowywała się na taki scenariusz. Dowiedz się więcej!

Iwona Pavlović od ponad dwóch dekad jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Jurorka „Tańca z Gwiazdami” od pierwszej edycji programu w 2005 roku niezmiennie wzbudza emocje swoimi ocenami i charakterystycznym stylem bycia. Choć wielu widzów kojarzy ją głównie z telewizją, na co dzień nadal aktywnie działa w świecie tańca i regularnie pojawia się na turniejach w całej Polsce.

Przez lata pracy w show-biznesie Iwona Pavlović zbudowała pozycję jednej z najbardziej cenionych ekspertek od tańca. Mimo ogromnej popularności gwiazda wielokrotnie podkreślała jednak, że jej życie zawodowe nigdy nie było związane z etatem i stabilnym zatrudnieniem. To właśnie dlatego już wiele lat temu zaczęła myśleć o finansowym zabezpieczeniu swojej przyszłości.

Podczas pobytu w Cannes jurorka „Tańca z Gwiazdami” udzieliła szczerego wywiadu reporterce Jastrząb Post. W rozmowie nie unikała tematów związanych z pieniędzmi i emeryturą. Jak przyznała, od dawna zdawała sobie sprawę, że świadczenie, które otrzyma po zakończeniu kariery, nie będzie wysokie.

“Staramy się korzystać, na ile możemy. Ale jestem bardzo rozsądna, ponieważ wiedziałam, że będę miała niską emeryturę. Całe życie miałam działalność, nigdy nie pracowałam u kogoś. (…) Wiedząc, że będę miała niską emeryturę, zawsze lubiłam mieć jakieś małe zaplecze [finansowe – red.]. (…) Zabezpieczam się, żeby kiedyś się nie zdziwić” – wyznała Iwona Pavlović.

Gwiazda ujawniła również, jaką dokładnie emeryturę obecnie pobiera. Jak się okazuje, świadczenie wynosi niespełna 2,6 tysiąca złotych miesięcznie. Mimo to jurorka podchodzi do sprawy z dużym dystansem i podkreśla, że wiele osób musi utrzymywać się właśnie z takich pieniędzy.

“Na »waciki« starcza spokojnie. To są nieduże pieniądze, ale wielu ludzi z takich pieniędzy żyje. Mam większe pieniądze i z nich żyję, ale z tej kwoty [emerytalnej – red.] robię jakieś opłaty. To jest taki konkretny człon moich dochodów i jak wpływa na moje konto, to bardzo mnie to cieszy, bo ciężko pracowałam przez całe życie, (…) więc uważam, że należą mi się te pieniążki” – podsumowała jurorka.

POLECAMY: Rodzina Łukasza Litewki przerwała milczenie. Padły gorzkie słowa

Iwona Pavlović wprost o emeryturze

Słowa Iwony Pavlović szybko odbiły się szerokim echem w sieci. Wielu internautów było zaskoczonych, że osoba od lat obecna w telewizji i pracująca przy jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce otrzymuje stosunkowo niską emeryturę. Pojawiły się również komentarze osób, które doceniły jej szczerość i rozsądne podejście do finansów.

Nie jest tajemnicą, że gwiazdy show-biznesu często prowadzą działalność gospodarczą zamiast pracować na etacie. W praktyce oznacza to jednak niższe składki emerytalne i konieczność samodzielnego odkładania pieniędzy na przyszłość. Iwona Pavlović otwarcie przyznała, że od dawna miała tego świadomość i dlatego starała się budować własne zabezpieczenie finansowe.

Mimo osiągnięcia wieku emerytalnego jurorka nie zamierza jednak rezygnować z aktywności zawodowej. Nadal regularnie pojawia się na planie „Tańca z Gwiazdami”, prowadzi wydarzenia taneczne i uczestniczy w turniejach jako sędzia. Wiele wskazuje na to, że energia i pasja do tańca wciąż nie pozwalają jej zwolnić tempa.

Widzowie od lat cenią Iwonę Pavlović za autentyczność i brak sztuczności. Gwiazda wielokrotnie udowadniała, że potrafi mówić wprost o trudnych sprawach i nie kreuje wokół siebie idealnego wizerunku. Tym razem również postawiła na szczerość, która dla wielu fanów okazała się dużym zaskoczeniem.

Temat emerytur gwiazd regularnie wywołuje ogromne emocje w mediach i internecie. Wypowiedź Iwony Pavlović po raz kolejny pokazała, że nawet osoby od lat obecne na ekranie muszą myśleć o swojej przyszłości i odpowiednio planować finanse. Sama jurorka nie ukrywa jednak, że dziś przede wszystkim cieszy się z tego, że nadal może robić to, co kocha najbardziej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat przerwał festiwal dla Joanny Kołaczkowskiej. Widzowie nie kryli łez

Czy Iwona Pavlović jest dobrą jurorką w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Iwona Pavlović (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – finał/wiosna 2026
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – finał/wiosna 2026
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – finał/wiosna 2026
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – półfinał/wiosna 2026
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – półfinał/wiosna 2026
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – półfinał/wiosna 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Rodzina Łukasza Litewki przerwała milczenie. Padły gorzkie słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Po śmierci Łukasza Litewki tysiące osób deklarowały wsparcie dla jego fundacji i dalszego kontynuowania dzieła, które stworzył. Teraz najbliżsi zmarłego opublikowali poruszający list otwarty i ujawnili, że wokół fundacji zaczęło dochodzić do poważnych nieporozumień. W sieci zawrzało, a internauci nie kryją zaskoczenia. Dowiedz się więcej!

Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną i tysiącami osób, które śledziły jego działalność społeczną. Poseł i społecznik zginął 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej w tragicznym wypadku drogowym. Jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód marki Mitsubishi. Okoliczności zdarzenia nadal są wyjaśniane przez służby.

Przez lata Łukasz Litewka stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci działalności charytatywnej w Polsce. To właśnie on stworzył fundację #TeamLitewka, która organizowała zbiórki na leczenie dzieci, pomagała osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej oraz angażowała się w ratowanie zwierząt. Wokół jego inicjatyw szybko powstała ogromna społeczność ludzi gotowych pomagać innym.

Po śmierci społecznika współpracownicy zapewniali, że fundacja nadal będzie działała i kontynuowała misję, którą przez lata budował Łukasz Litewka. W mediach społecznościowych pojawiały się deklaracje dotyczące wspólnego podejmowania decyzji razem z rodziną zmarłego. Wiele osób wierzyło, że projekt pozostanie dokładnie taki, jakim stworzył go poseł.

POLECAMY: Polsat przerwał festiwal dla Joanny Kołaczkowskiej. Widzowie nie kryli łez

Burza wokół fundacji Łukasza Litewki. Rodzina przerwała milczenie

Teraz jednak sytuacja niespodziewanie się skomplikowała. We wtorek na oficjalnym facebookowym profilu Łukasza Litewki opublikowano emocjonalny list otwarty przygotowany przez jego najbliższych. Już pierwsze słowa wpisu pokazały, że rodzina zdecydowała się przerwać milczenie w bardzo trudnym dla siebie momencie.

“Pisanie tych słów nie przychodzi nam z łatwością, jednak wierzymy, że czasem trzeba zrobić krok w tył, aby później móc iść dalej — w zgodzie z prawdą i z podniesioną głową. Team Litewka to społeczność, która zgromadziła się wokół Łukasza, ponieważ podzielała wartości i zasady, jakimi kierował się w życiu. Team Litewka to społeczność, która wzrastała z każdym kolejnym gestem dobra, stając się fenomenem społecznym, kojarzonym z niezwykłą mocą, i za to jesteśmy Wam ogromnie wdzięczni, ale też właśnie dlatego czujemy, że jesteśmy Wam winni informację o obecnej sytuacji” – napisali bliscy zmarłego.

W dalszej części oświadczenia rodzina przyznała, że zaczęły pojawiać się napięcia pomiędzy nimi a członkami Rady Fundacji. Jak podkreślono, najbliższym zależało przede wszystkim na zachowaniu wartości i zasad, które od początku przyświecały działalności Łukasza Litewki.

“Zależało nam, aby dzieło naszego syna, brata, partnera, przyjaciela — Fundacja Team Litewka – było kontynuowane w niezmienionej formie, z jasno określonymi celami oraz z ludźmi, z którymi na co dzień ją tworzył, ufał i którym my również ufamy. Naszą wolą było dołączenie do Rady Fundacji w taki sposób, by móc mieć realny wpływ na kierunek jej działań i tym samym ochronę dziedzictwa Łukasza. Niestety, nie wszyscy podzielili to zdanie. Część członków Rady zaczęła forsować własne pomysły, stojące w sprzeczności z naszą wolą” – przekazano w dalszej części wpisu.

Słowa rodziny wywołały ogromne poruszenie wśród internautów. W komentarzach wiele osób zaczęło wyrażać zaniepokojenie przyszłością fundacji oraz losem projektu, który przez lata był symbolem społecznego zaangażowania i realnej pomocy potrzebującym. Nie zabrakło także głosów wsparcia dla najbliższych zmarłego posła.

Najbliżsi Łukasza Litewki podkreślili również, że do czasu wyjaśnienia sytuacji zdecydowali się wstrzymać komunikację dotyczącą działań fundacji na oficjalnym profilu społecznościowym. To właśnie ta decyzja najbardziej zaskoczyła część obserwatorów, którzy wcześniej regularnie śledzili kolejne akcje organizowane przez #TeamLitewka.

“W związku z tym, do czasu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu komunikacji związanej z działaniami Fundacji na tym profilu. Dajcie nam proszę czas, wykażcie się cierpliwością i mimo tej niezręcznej ciszy, która nie była intencjonalna, zostańcie tutaj z nami” – podsumowali.

Choć wokół fundacji pojawiło się wiele pytań i emocji, internauci zgodnie podkreślają jedno – działalność Łukasza Litewki przez lata zmieniła życie wielu osób i pozostawiła po sobie ogromne społeczne poruszenie. W komentarzach nie brakuje głosów, że niezależnie od obecnych problemów idea pomocy, którą stworzył poseł, nadal pozostaje niezwykle ważna dla tysięcy ludzi w całej Polsce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: To dlatego Gamou Fall wygrał „Taniec z Gwiazdami”? Ibisz ujawnił kulisy

Łukasz Litewka (fot. screen Instagram Łukasz Litewka)
Łukasz Litewka (fot. screen YouTube Żurnalista)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Polsat przerwał festiwal dla Joanny Kołaczkowskiej. Widzowie nie kryli łez

Opublikowano

w dniu

przez

Tego momentu widzowie Polsat Hit Festiwalu długo nie zapomną. Zanim scena Opery Leśnej ponownie wypełniła się śmiechem i kabaretowymi skeczami, Polsat zdecydował się na niezwykle poruszający gest wobec zmarłej Joanny Kołaczkowskiej. Emocjonalny materiał wspomnieniowy sprawił, że wielu widzów nie kryło wzruszenia. Dowiedz się więcej!

Trzeci dzień Polsat Hit Festiwalu od lat kojarzy się przede wszystkim z humorem, kabaretami i lekką atmosferą. W tym roku organizatorzy postanowili jednak rozpocząć „Sopocki Hit Kabaretowy” w zupełnie inny sposób. Zanim na scenie pojawili się artyści kabaretowi, widzowie dostali chwilę refleksji i wzruszenia poświęconą jednej z najbardziej uwielbianych postaci polskiej sceny kabaretowej.

Na ekranach Opery Leśnej wyemitowano specjalny materiał zatytułowany „Niepożegnalna Joanna Kołaczkowska”. Był to wyjątkowy hołd przygotowany przez Polsat dla zmarłej artystki, która przez lata rozbawiała miliony Polaków swoim charakterystycznym poczuciem humoru, sceniczną energią i niezwykłą charyzmą. Już od pierwszych sekund było wiadomo, że ten moment będzie miał wyjątkowy charakter.

Dla wielu widzów był to szczególnie trudny i emocjonalny wieczór, ponieważ tegoroczna edycja festiwalu była pierwszą sopocką imprezą po śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Artystka zmarła 22 czerwca 2025 roku po ciężkiej walce z chorobą, a mianowicie z nowotworem. Informacja o jej odejściu wstrząsnęła zarówno środowiskiem artystycznym, jak i fanami, którzy przez lata śledzili jej występy i kultowe skecze.

POLECAMY: To dlatego Gamou Fall wygrał „Taniec z Gwiazdami”? Ibisz ujawnił kulisy

Tak Polsat uczcił pamięć po śmierci Kołaczkowskiej

W materiale wspomnieniowym Polsat przypomniał najważniejsze momenty z kariery artystki. Widzowie mogli zobaczyć archiwalne nagrania, fragmenty skeczów i sceniczne sytuacje, które przez lata rozśmieszały publiczność do łez. Nie zabrakło także charakterystycznych ripost i scen, które na stałe zapisały się w historii polskiego kabaretu.

Twórcy materiału zadbali jednak o to, by wspomnienie nie ograniczało się wyłącznie do archiwalnych występów. W „Niepożegnalnej…” pojawiły się również głosy osób, które znały Joannę Kołaczkowską prywatnie i zawodowo. O swojej relacji z artystką opowiadali między innymi Maciej Stuhr, Artur Andrus oraz przedstawiciele środowiska kabaretowego.

Szczególne emocje wzbudziły wypowiedzi osób związanych z kabaretami, które przez lata współpracowały z artystką na scenie. W materiale pojawili się także przedstawiciele kabaretu Ani Mru-Mru, którzy wspominali jej profesjonalizm, ogromne poczucie humoru i niezwykłą energię, którą wnosiła do każdego projektu.

W sieci niemal natychmiast pojawiły się komentarze widzów, którzy przyznawali, że nie spodziewali się tak wzruszającego początku kabaretowego wieczoru. Internauci pisali, że przez chwilę cała festiwalowa atmosfera całkowicie się zatrzymała, a wspomnienie o Joannie Kołaczkowskiej było jednym z najmocniejszych momentów całego Polsat Hit Festiwalu.

Wielu fanów podkreślało również, że mimo upływu czasu wciąż trudno pogodzić się z odejściem artystki. Dla ogromnej części widzów była ona symbolem inteligentnego humoru, naturalności i scenicznej autentyczności. Jej występy od lat cieszyły się ogromną popularnością, a skecze z jej udziałem do dziś regularnie krążą po internecie.

Wyemitowany materiał sprawił, że na chwilę Operę Leśną wypełniły nie śmiech i muzyka, lecz cisza i ogromne emocje. Widzowie oglądający koncert zarówno na miejscu, jak i przed telewizorami, zgodnie przyznawali, że był to piękny i bardzo potrzebny gest ze strony Polsatu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fryderyki 2026: elegancka Kwaśniewska, poważny Kaminski, rozbawiony Mozil [FOTO]

Za co najbardziej ceniliście Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)
Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)
Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube TVN.pl) – wywiad w “Dzień dobry TVN”

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością