Śledź nas

news

Fani krytykują zachowanie Gąsiewskiej po rozstaniu ze Zdrójkowskim: Bardzo brzydko postąpiłaś

Opublikowano

w dniu

Wiktoria Gąsiewska

Wiktoria Gąsiewska pewnie nie spodziewała się takiej reakcji fanów…

Po finale “Tańca z Gwiazdami” Wiktoria Gąsiewska i tancerz Jakub Lipowski zostali przyłapani przez paparazzi na wymienianiu czułości na ulicy. Para przytulała się i spędziła razem cały wieczór. Jak można było się spodziewać zdjęcia wywołały sensacje i masę spekulacji. Przypomnijmy, że wtedy jeszcze wszyscy myśleli, że młoda aktorka nadal jest związana z Adamem Zdrójkowskim.

HOT NEWS- MasterChef: gęsty las i gotowanie dla najmłodszych kucharzy – sprawdź, co jeszcze się wydarzy

Dzień później po medialnej wrzawie Wiktoria opublikowała oświadczenie, którym rozwiała plotki. Przyznała, że faktycznie rozstała się z Adamem, a powód tej decyzji pozostawiła w tajemnicy. Okazuje się jednak, że instagramowe wyznanie tylko rozzłościło fanów miłości Wiktorii i Adama, którzy od kilku lat przyzwyczaili ich do publikowania pełnych miłości zdjęć i filmików. Pod jej zdjęciami zaroiło się od komentarzy, w których internauci zarzucają jej przedmiotowe traktowanie Zdrójkowskiego i to ją obarczają za koniec ich związku. Możemy przeczytać:

Właściwie ośmieszyłaś i poniżyłaś Adama przed wszystkimi. Okazałaś mu totalny brak szacunku. (…) W dodatku nie zauważasz, że popełniłaś błąd. (…) Fatalnie się patrzy na te zdjęcia i doniesienia. Reakcja Adama mówi sama za siebie.

Szum medialny w TVP. Show polsatowski i inne razem. I po co to? Znudził się? Wolisz chyba starszych. Szkoda Adama.

Wiktorio, myślałem, że jesteś poważną osobą.

Bardzo brzydko postąpiłaś. Na wszystkich oczach poniżyłaś Adama. Pamiętaj, karma wraca.

Wystawiacie życie na forum publiczne, macie wspólne grono fanów, a później “rozstałam się, nieważne z jakiego powodu, mam Was gdzieś”. Bo to tak wygląda.

Przesadzili?

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Twoja Twarz Brzmi Znajomo: znamy zwycięzcę 8. odcinka – było nastrojowo i romantycznie

Fot. Instagram

AW

news

„Kanapowcy” wrócą? Krzysztof Ferenc zdradza kulisy decyzji TTV

Opublikowano

w dniu

przez

Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat budzą ogromne emocje i dzielą widzów. Dla jednych to inspirująca historia walki o zdrowie, dla innych zbyt brutalna konfrontacja z rzeczywistością uczestników. Teraz pojawia się pytanie, które rozpala fanów jeszcze bardziej – czy format wróci na antenę? Dowiedz się więcej!

Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat budzą ogromne emocje. Choć to reality-show, ich idea wykracza daleko poza telewizyjną rozrywkę. Uczestnicy nie tylko walczą o spektakularne metamorfozy, ale przede wszystkim o zdrowie, sprawność i zmianę stylu życia. Produkcja stawia na edukację, motywację i konsekwencję w budowaniu zdrowych nawyków żywieniowych oraz aktywności fizycznej, które mają przynieść trwałe efekty.

W minionym sezonie widzowie mogli obserwować wyjątkowo wymagającą odsłonę programu. Tym razem na ekranie pojawiły się duety – matki i córki, które wspólnie podjęły walkę o zmianę swojego życia. Zadanie finałowe było ekstremalne: ponad 25-kilometrowy bieg na nartach biegowych w Norwegii. Nie wszystkie uczestniczki dotarły do mety, jednak finalnie tylko trójce pań udało się ukończyć to wymagające wyzwanie.

Emocje w trakcie sezonu sięgały zenitu, a widzowie śledzili każdy etap przemiany bohaterek. Program pokazywał nie tylko fizyczne zmiany, ale również ogromną pracę mentalną, jaką musiały wykonać uczestniczki. To właśnie ten aspekt sprawił, że „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” zyskali status formatu, który wykracza poza typowe reality-show.

Każdy sezon programu przynosił nowe warianty i grupy uczestników. Widzowie mogli oglądać „Kanapowców” w wersji męskiej, specjalną edycję dla młodzieży, gdzie pojawiały się zarówno dziewczyny, jak i chłopaki, a także trzy sezony „Kanapowczyń”. Każda odsłona wprowadzała nowe emocje i inne wyzwania, co sprawiało, że format nie tracił popularności.

Finał programu widzowie mogli zobaczyć w miniony wtorek, a zaraz po nim w sieci rozpoczęła się gorąca dyskusja o przyszłości formatu. Wielu fanów zastanawiało się, czy produkcja zdecyduje się na kolejną serię, czy też historia „Kanapowców” dobiegła końca.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]

Czy powstanie nowy sezon “Kanapowców” w TTV?

TTV na ten moment nie potwierdziło oficjalnie kolejnego sezonu, jednak pojawiły się istotne sygnały sugerujące, że temat wciąż jest otwarty. Głos w sprawie zabrał Krzysztof Ferenc, trener programu i jedna z jego kluczowych postaci od pierwszej edycji, który w rozmowie z redakcją TTV zdradził swoje przemyślenia dotyczące przyszłości formatu.

Krzysztof Ferenc w rozmowie przyznał, że widzi ogromny potencjał w dalszym rozwoju programu i nowych grupach uczestników. Jak zaznaczył, chciałby w przyszłości pracować z osobami po 50. roku życia, które również zmagają się z problemami zdrowotnymi i potrzebują zmiany stylu życia.

“Tak z głowy to przychodzą mi takie opcje, jak osoby po 50., dlatego, że sporo wiadomości […] dostaję, że takie osoby po 50. też zasługują na zmianę. Późno, bo późno, ale jednak. I też nie radzą sobie do końca z nadwagą, z otyłością, z jakimś marazmem życiowym i wierzą w to, że program mógłby im to życie odmienić” – wyznał Ferenc.

Trener nie ukrywał również, że bardzo dobrze pracowało mu się z młodszym pokoleniem uczestników i chętnie wróciłby do pracy z nimi. Jak podkreślił, młodzi ludzie wnoszą do programu zupełnie inną energię i świeżość, która pozytywnie wpływa na cały format.

“Bardzo fajnie mi się pracowało z tym pokoleniem Z, mimo tego, że byłem przerażony na początku, czy się w ogóle dogadamy.  Natomiast złapaliśmy fajną przelotkę, młodzi wnoszą do programu fajną energię. Bardzo dobrze wspominam ten sezon, fajnie mi się ich teraz obserwuje, jak oni mają te swoje rozterki różne życiowe już poza programem, jak się rozwijają w tych szeroko pojętych social mediach, więc poszli za ciosem. […] Myślę, że razem z Telewizją TTV, jak usiądziemy do okrągłego stołu, to na pewno coś fajnego wymyślimy” – stwierdził Krzysztof Ferenc w wywiadzie dla TTV.

Na ten moment nie wiadomo jednak, czy i kiedy „Kanapowcy” powrócą na antenę. Jeśli nowa edycja zostanie zatwierdzona, widzowie mogą spodziewać się jej najwcześniej wiosną 2027 roku. Jedno jest pewne – zainteresowanie formatem nie słabnie, a fani wciąż liczą na kolejne metamorfozy i emocjonujące historie uczestników.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie

Jaką wersję “Kanapowców” chcielibyście teraz zobaczyć? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie

Opublikowano

w dniu

przez

Ostatnie dni należą do Mai Chwalińskiej, która swoim fantastycznym występem na kortach Rolanda Garrosa zachwyciła kibiców i ekspertów z całego świata. Po powrocie do Polski tenisistka zdecydowała się zabrać głos i zwrócić bezpośrednio do fanów. Jej słowa wywołały ogromne emocje. Dowiedz się więcej!

Maja Chwalińska w ostatnich tygodniach stała się jedną z najgłośniejszych postaci polskiego sportu. 24-letnia tenisistka zachwyciła formą podczas wielkoszlemowego French Open, gdzie przeszła przez kwalifikacje, a następnie sprawiła kilka dużych niespodzianek i zameldowała się w wielkim finale turnieju. Dla wielu kibiców był to jeden z największych sukcesów polskiego tenisa ostatnich miesięcy.

Droga do finału nie należała jednak do łatwych. Maja Chwalińska musiała zmierzyć się z bardzo wymagającymi rywalkami, a każda kolejna wygrana tylko zwiększała zainteresowanie jej osobą. Ostatecznie w decydującym meczu lepsza okazała się Mirra Andriejewa, która sięgnęła po końcowy triumf. Mimo porażki Polka zeszła z kortu z podniesioną głową.

Fantastyczny występ w Paryżu sprawił, że o Mai Chwalińskiej zaczęły rozpisywać się media na całym świecie. Eksperci zgodnie podkreślali, że Polka wykonała ogromny krok w swojej karierze i udowodniła, że może rywalizować z najlepszymi zawodniczkami globu. Nie brakowało również gratulacji od znanych postaci świata tenisa.

Szczególne poruszenie wywołały słowa Venus Williams, która bardzo ciepło wypowiedziała się na temat osiągnięć młodej Polki. Takie wsparcie od jednej z największych legend światowego tenisa zostało odebrane jako ogromne wyróżnienie i dodatkowe potwierdzenie, że Maja Chwalińska znalazła się w gronie zawodniczek, na które warto zwracać uwagę.

Warto przypomnieć, że sportowa droga tenisistki nie zawsze była usłana różami. Maja Chwalińska wielokrotnie opowiadała o trudnych momentach swojej kariery. Zmagała się z depresją, która znacząco utrudniała jej codzienne funkcjonowanie i rozwój sportowy. Kilka lat temu zdecydowała się nawet zawiesić karierę, aby skupić się na zdrowiu i odzyskaniu równowagi.

Tym większe znaczenie ma jej obecny sukces. Dla wielu kibiców historia Mai Chwalińskiej jest dowodem na to, że nawet po bardzo trudnych doświadczeniach można wrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie. Jej postawa i determinacja zyskały uznanie nie tylko wśród fanów tenisa, ale również osób, które wcześniej nie śledziły tej dyscypliny.

Po zakończeniu rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa tenisistka wróciła do Polski, gdzie czekało na nią wyjątkowo ciepłe powitanie. Na lotnisku pojawili się kibice, którzy chcieli osobiście pogratulować jej historycznego wyniku. Niedługo później Maja Chwalińska była również gościem programu „Dzień Dobry TVN”, gdzie została przywitana gromkimi brawami.

POLECAMY: Tak wypoczywa Sara James. Nowe zdjęcia błyskawicznie obiegły internet

Maja Chwalińska wydała oświadczenie. Co dalej?

Kilka dni po powrocie do kraju sportsmenka postanowiła odezwać się do swoich obserwatorów w mediach społecznościowych. W środę opublikowała na Instagramie specjalne oświadczenie, w którym podziękowała za wszystkie wiadomości i ogromne wsparcie, jakie otrzymywała przez ostatnie tygodnie.

„Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim kibicom za ogromne wsparcie, które otrzymywałam przez ostatnie tygodnie, oraz za tak ciepłe przyjęcie mnie w Polsce. Jestem niezwykle wdzięczna za każdą wiadomość i każde dobre słowo. Teraz czas na odpoczynek i regenerację. Do zobaczenia niebawem!” – napisała.

Wygląda na to, że po intensywnych tygodniach pełnych treningów, meczów i medialnych obowiązków Maja Chwalińska zamierza na chwilę zwolnić tempo i skupić się na regeneracji. Kibice nie mają jednak wątpliwości, że po takim występie apetyt na kolejne sukcesy będzie jeszcze większy. W sieci coraz częściej pojawiają się nawet głosy o prawdziwej „Majomanii”, a wszystko wskazuje na to, że fenomen młodej tenisistki dopiero się rozpędza.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Duże zmiany w „Kocham Cię Polsko”. TVP stawia na nową gwiazdę [SZCZEGÓŁY]

Polubiliście Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maja Chwalińska (fot. screen Instagram Maja Chwalińska) – 10 czerwca 2026
Maja Chwalińska (fot. screen YouTube TVN24)
Maja Chwalińska (fot. screen YouTube Roland-Garros)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

„Dwa różne światy” – Leon Myszkowski szczerze o piosence Steczkowskiej i Skolima

Opublikowano

w dniu

przez

Król latino i diwa polskiej sceny muzycznej zszokowali odbiorców i wydali wspólny singiel – “Mamacita”. Piosenka błyskawicznie stała się hitem sieci i generuje wielomilionowe wyświetlenia. Na temat muzycznego eksperymentu głos zabrał Leon Myszkowski. Syn Justyny Steczkowskiej zdradził, że sam był zaangażowany w doprowadzenie projektu do finału.

Skolim i Justyna Steczkowska połączyli dwa pozornie odległe muzyczne światy. Charakterystyczne dla króla latino taneczne, wakacyjne brzmienia spotkały się z mocnym wokalem i sceniczną charyzmą reprezentantki Polski na Eurowizji 2025. Już od momentu zapowiedzi projektu współpraca wzbudzała ogromne emocje i zainteresowanie fanów obu artystów.

POLECAMY: Tak wypoczywa Sara James. Nowe zdjęcia błyskawicznie obiegły internet

“Mamacita” – ich energetyczny, wakacyjny utwór w klimacie latino był dużym zaskoczeniem dla fanów, ponieważ artyści reprezentują zupełnie różne style muzyczne. Sama Steczkowska nazwała tę współpracę muzycznym „mezaliansem”. Piosenka szybko zdobyła miliony wyświetleń w internecie i stała się jednym z głośniejszych polskich duetów tego roku. Sam singiel i towarzyszący mu styl spotkały się jednak nie tylko z zachwytem, ale również z falą krytyki niektórych internautów.

W rozmowie z naszym portalem Leon Myszkowski zdradził, skąd wzięła się idea, by Justyna Steczkowska nagrała duet z królem latino. Jak się okazało, pomysł ten wypłynął między innymi od… ukochanej Myszkowskiego.

“Tu siedzi jedna z pomysłodawczyń, drugą jest siostra. Ja byłem ręką wykonawczą w dużej części tego wszystkiego, więc od samego początku procesu było to pilotowane. Natomiast bardzo się ciszę, że to doszło do skutku, bo to nie był łatwy proces i to nie był szybki proces” – mówił Leon Myszkowski.

Wskazał przy tym, że aby stworzyć taki utwór “trzeba było połączyć dwa różne światy muzyczne, które totalnie się nie przecierały”. Dodał też, że za utworem stali konkretni producenci, którzy jako jedni z niewielu są w stanie wyprodukować dobrej jakości muzykę latino.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przez trzy dni zbierał butelki na festiwalu. Ile zarobił?

“Wyszło bardzo fajnie. Na sam koniec został nam do nagrania jeszcze klip. Wtedy zarwałem chyba dwie noce, robiąc castingi, szykując zgody, pisząc to wszystko. Ale finalnie to się udało i jak zobaczyliśmy już ten taki finalny efekt, no to wszyscy powiedzieli, że jest git” – relacjonował z uśmiechem.

Zdaniem Leona jednym z największych atutów projektu jest jego nieprzewidywalność. To właśnie element zaskoczenia sprawił, że duet od początku wzbudzał tak duże emocje wśród internautów.

“Wydaje mi się, że jest to takie fajnie puszczone oczko i do fanów Justyny i do fanów Skolima. A druga sprawa – to jest coś nieoczywistego […]. Głównie komentarze się pojawiały, że “tego w bingo na 2026 nie było”. No nie było, ale z drugiej strony takie rzeczy się potem pamięta” – stwierdził syn Steczkowskiej.

Podsumowując zaznaczył, że “jest to coś nowego, bo czegoś takiego jeszcze nikt nie zrobił”. Połączenie jednej z najbardziej cenionych polskich wokalistek z artystą kojarzonym przede wszystkim z tanecznymi hitami latino jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się scenariuszem mało prawdopodobnym. To właśnie ten kontrast sprawił jednak, że “Mamacita” od momentu premiery wzbudza tak duże zainteresowanie słuchaczy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Wojewódzki zakpił z Mai Chwalińskiej? Jego słowa wywołały poruszenie

Mimo mieszanych opinii trudno odmówić “Mamacicie” ogromnego rozgłosu. Utwór od premiery przyciąga uwagę zarówno fanów Skolima, jak i Justyny Steczkowskiej, a w mediach społecznościowych nie brakuje komentarzy dotyczących tego nieoczywistego połączenia. Wielu internautów podkreśla, że właśnie element zaskoczenia sprawił, iż duet stał się jednym z najgłośniej komentowanych projektów muzycznych ostatnich miesięcy.

A jak Wam podoba się utwór Skolima i Justyny Steczkowskiej? Będzie wakacyjnym hitem 2026 roku?

Na zdj.: Justyna Steczkowska, Skolim, Fot. Przemysław Świderski/AKPA
Na zdj.: Justyna Steczkowska, Skolim, Fot. Przemysław Świderski/AKPA
Skolim, Justyna Steczkowska
Kontynuuj czytanie

news

Krzysztof Gojdź szokuje wyznaniem o STALKERZE. DRAMA wokół byłych kochanków nabiera tempa!

Opublikowano

w dniu

przez

Krzysztof Gojdź nie ukrywa, że zmaga się teraz z ciężkimi chwilami. Podczas premiery swoich kosmetyków opowiedział nam, jak wygląda obecnie sytuacja z jego stalkerem. Padły słowa o deportacji…

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością