Śledź nas

lifestyle

#FETYSZlight: Polskie cierpienie narodu?

Opublikowano

w dniu

  Polska to taki kraj, w którym od dziecka uczy się nas cierpieć.

Za bliźniego, za Ojcze Nasz, za Zdrowaś Mario, za naród nasz już pokalany, za rany z przeszłości, wojny, obozy, za istnienie. I to istnienie, szczególnie za czasów dzisiejszego rządu, rzeczywiście, jest cierpieniem. Bo kiedy ludzie, którzy cierpią na przeszłość, dochodzą do władzy, to wtedy wszyscy zaczynamy cierpieć na rzeczywistość. Nie pomoże ani Prozac, ani Deprim. My, Polacy, nauczyliśmy się świetnie maskować. Jak wkłada nam się pod pokład granat, to czekamy, aż nas zniszczy milcząc, albo uzbrajamy się w długopis i notatnik i notujemy każdy dzień tego niszczenia. I tak powstają książki o depresjach, ludzi, zgoła by się mogło wydawać, że wesołych. Celebrytów. Otóż nie tylko rząd jest spod znaku kaczki. Celebryci także latają kaczym kluczem. Po niebiosach depresji.

Polecamy – Czym jest dla gwiazd TVN Style? Zaskakujące odpowiedzi – Rozenek, Sablewska, Lis, …
    “Depresja to tymczasowa awaria. Zawieszenie programu komputerowego na skutek teoretycznie poprawnych danych, które jednak okazały się niespójne i nieprawdziwe. Jeżeli masz komputer, który zadławił się fałszywymi danymi, to co robisz? Czy stukasz w ten komputer młotkiem? Podpinasz nowy ekran i zmieniasz myszkę?” – pisze w swojej książce podróżniczka Beata Pawlikowska. Książka ma tytuł „Wyszłam z niemocy i depresji! Ty też możesz”.  I jest literackim plastusiem. Ale jeśli można na tym zarobić, to dlaczego nie? Polska dziatwa łyknie wszystko, co reklamowane jest znaną twarzą. Bo jakże inaczej wyjaśnić popularność lektur obowiązkowych każdej pani domu spod chociażby pióra Perfekcyjnej Pani Domu? Pozwólmy jednak przemówić dalej Beacie Pawlikowskiej, szanownej profesor od chorób psychicznych łba i ciała, autorce najnowszego bestsellera. „Moim zdaniem depresji nie da się trwale i skutecznie wyleczyć za pomocą lekarstw. Pigułki mogą przynieść chwilową ulgę, bo pozwalają mniej czuć. Ale to, że mniej czujesz, wcale nie oznacza, że automatycznie znikają twoje problemy”. Wspomniana tymczasowa awaria, u Edyty Bartosiewicz, trwała ponad dekadę. Bo ta zabrała zabawki i wyszła z publicznej piaskownicy, a po latach przyznała się do depresji. Bo nasze celebrytki, chorują. I czasami wydaje się to wręcz śmieszne, a czasami woła o pomstę i pomoc do Nieba, ale po kolei.

Polecamy – „Facet musi mieć…”- na co Maja Sablewska zwraca uwagę u mężczyzn?
    Nasz celebrycki światek rządzi się swoimi prawami. Prawo jest takie, klika, klika, każdy z każdym, zmiana, powroty, rozstania, zamiana partnerów, orgia, każdy o każdym. I rodzą się bóle istnienia. Depresje. Wiele celebrytek i celebrytów, w ostatnich latach zaczęło mówić o swoich depresjach, a jeśli nie mówić to pisać. I to pisanie to jest taka grafomania pod tytułem „O dupę obić”. Nagle wszystkie aktorki, piosenkarki, istnienia czerwonych dywanów, stały się ekspertkami od zaburzeń emocjonalnych. Wszystkie są Matkami Boskimi Cierpiącymi. Amen. Pod Twoją obronę, tabloidzie, uciekamy się wszystkie, Peszek, Foremniak, Kowalska i tak dalej. Za kozetkę obrały sobie wydarzenia codziennie, TVN24 i poranne kanapy. Na przykład Maria Peszek umierała na jednej z bajecznych wysp huśtając się na hamaku. Śliniącą się i niewładną – wyobrażającą sobie nowy album – koił łyżkami jedzenia jej partner. Po ogromnym sukcesie wcześniejszych albumów, artystkę dopadła neurastania, czyli nerwica. W bonusie stany lękowe, panika, bezsenność. No bo gdyby ktoś mnie huśtał non stop na hamaku, na jakiejś prywatnej „Azja Ekspres”, to też dostałbym bóli kręgów i psychoz. Następna była Edyta Górniak, która z buddyzmu, przerzuciła się na ścisły katolicyzm, po tym, jak doznała widzeń w postaci białych gołębi. I ten gołąb był wcieleniem osoby z jej przeszłości. Zaraz potem, nadworna diva polskiej muzyki, nagrała film, gdzie płacze i modli się o wybawienie. Stan jej był ciężki. Przemawiała do niej sama Whitney Houston, która nakazała jej chyba stylizować się na nią samą za młodu. Był to chyba moment krytyczny w jej karierze. “Zawsze jest moment krytyczny. Możesz utonąć albo się wynurzyć. Któregoś dnia nad ranem pomyślałam: Czy kogoś obchodzi, że w jakimś pokoiku jest strzępek kobiety i wali łbem o mur. Do kurwy nędzy, albo wóz, albo przewóz!” – powiedziała w wywiadzie dla “Twojego styluMałgorzata Foremniak. Górniak utonęła, Foremniak z depresji wyszła. “Każdy kryzys jest szansą na powtórne narodziny. Jestem przykładem, że można z tego wyjść”. Kasia Kowalska, naczelna depresjonistka, która nigdy, w żadnej z piosenek nie ukrywała, że ma problem ze swoim istnieniem, które leczyła pieprzem i solą, przyznała, że cierpi na anhedonię – brak zdolności odczuwania satysfakcji i zadowolenia z życia. “Dla mnie szklanka może być do połowy pełna, ale za to wypełniona trucizną. Mam taka naturę, że zawsze widzę ciemne strony (…) Nie umiem się do końca niczym cieszyć” – mówiła w wywiadzie dla “Gali”. Do dzisiaj każdy album artystki jest ciemną stroną życia, ciemniejszą niż wszystkie najciemniejsze strony Grey’a.

Polecamy –  Michał Żebrowski: żona musiała się poświęcić dla żałosnych…!
„Jesteś smutny, często płaczesz. Czujesz się zmęczony prawie każdego dnia. Źle sypiasz. Myślisz o śmierci. Czujesz się bezużyteczny. Straciłeś lub przybrałeś na wadze, twój apetyt się zmienił. Czujesz się podniecony lub niespokojny. Jeśli to właśnie TY, zgłoś się do lekarza” – Forum Przeciw Depresji – „Jeśli powyższe objawy dotyczą bliskiej ci osoby, nie mów jej, że ma “wziąć się w garść”. Powiedz, że bez leczenia od depresji nie ucieknie”. Wspominana wcześniej Beata Pawlikowska, ma odmienne zdanie. „Dziwisz się, że jesteś smutny, straciłeś chęć do życia, czujesz się samotny i opuszczony? Powiedz mi co jesz” i dalej „Jeżeli w twoim życiowym ogrodzie pojawiło się więcej suchych badylków niż zielonych pędów, przestań narzekać, podwiń rękawy, weź do ręki odpowiednie narzędzia i popracuj. Wszystkie nasionka tylko czekają, żeby wypuścić kiełki i rosnąć do słońca”. Nie sądzę, że z tym pierdoleniem zgodziłaby się ikona polskiego rocka, Kora. Wielokrotnie w wywiadach przyznawała się do depresji, spowodowanej ciężkim dzieciństwem i chorą opieką w domu dziecka prowadzonym przez siostry zakonne. Zresztą jak wyznaje w doskonałej biografii napisanej przez jej życiowego partnera, Kamila Sipowicza „Kora, Kora, a planety szaleją”: „Bałam się, bo my ciągle byłyśmy faszerowane przez zakonnice bajkami o duchach (…) Noc zawsze łączyła się ze strachem. (…) Wchodzę do ubikacji i słyszę jakieś dziwne głosy, rodzaj takiego dziwnego jęku i przeraźliwy szept „Uciekaj, uciekaj”. Zostałam zupełnie sparaliżowana, nawet teraz mnie ciarki przechodzą. (…) Usiłowałam potem sobie zrekonstruować, co to mogło być, i pewna jestem, że oczywiście nie było to żadne z dzieci. Prawdopodobnie zakonnica w negliżu, przecież nie spały w tych pierdolonych kornetach, w tych kwadratach na głowie, krochmalonych na sztywno, drewnianych (…) Potem wydawało mi się, że w łazience straszy. Wstrzymywałam (siku – przyp. Red.), śniło mi się, że sikam do kontaktu, że nie będzie widać, aż nasikałam, że nic się nie stanie, i znów sikałam do łóżka. Nerwica. Wspominam to jako najgorszy horror”. No i owszem, Kora, podwinęła rękawy, jak nakazuje Pawlikowska, ale po to, aby w powtykane w krzesło żyletki, zacząć uderzać nadgarstkami. Bo bolało tak, że chciała przestać istnieć. Inna rockowa legenda, Anja Orthodox, powiedziała w wywiadzie dla Onet.pl, że z depresją, raczej nie można się pożegnać łatwo: „(…) Bo to we mnie siedzi. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale zawsze to we mnie jest. Ja cierpię na przewlekłą depresję, na podłożu dziedzicznym. Moja babka cierpiała na depresję, mój ojciec również. A podobno takie przypadki są najgorsze (…) Ale powtarza mi, że jeśli poczuję się źle, że jeśli będę chciała wyjść z domu i nie wrócić, to mam sobie tłumaczyć racjonalnie, że to jest depresja. Radzi mi, by wtedy nie poddawać się i pójść do ludzi i coś ze sobą zrobić. Ale wiem, że są ludzie, którzy z depresji wychodzili. Tylko najczęściej była to depresja nagła i głęboka. A tacy przewlekli jak ja, to sobie niestety w tym pływają. Jest to dosyć uciążliwa sprawa, za którą idzie ciągła senność i tendencje do “skamienienia”. To jest fatalne”. Prof. Łukasz Święcicki, ordynator Oddziału Chorób Afektywnych Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie: „Rozpacz i smutek to elementy ludzkiego życia. Jest wiele innych, ważniejszych objawów depresji. Światowa Organizacja Zdrowia wymienia całą listę symptomów. Jeśli pięć z nich występuje przez co najmniej 14 dni, należy zameldować się w gabinecie specjalisty”.
    „Wiem, to może brzmieć jak coś trudnego. Znaleźć błędne dane zapisane gdzieś w podziemiach własnej duszy? Ala jak? Na kanapie u psychoanalityka, płacąc sto złotych za godzinę? Niewykonalne!” – Beata Pawlikowska, “Wyszłam z niemocy i depresji. Ty też możesz!”
    Joanna Fraszyńska, aktorka i ambasadorka Ogólnopolskiej Kampanii Społecznego Forum Przeciwko Depresji w wywiadzie dla 20m2 Łukasza, otwarcie mówi o tym, że jest w terapii. Do tego samego przyznaje się w wywiadach najpopularniejsza polska pisarka, Katarzyna Grochola. „Przyjaciółka kazała mi iść do lekarza – mówi Danuta Stenka w wywiadzie dla “Pani”. – Człowiek się “przepalił” (…) Budziłam się rano i zanim otworzyłam oczy, chciało mi się płakać. Jakbym straciła sens życia. Smutek się nasilał, czułam, jak spadam na dno”. Następna w kolejce jest multimedalistka olimpijska w biegach narciarskich Justyna Kowalczyk. W wywiadzie dla Sport.pl powiedziała: “Walczę z ciągłymi nudnościami, zasłabnięciami, gorączkami po 40 stopni, z lękami (…) Bywały takie dni, gdy jedynym widokiem był sufit w pokoju. Gdy nie miałam siły ani chęci wstać z łóżka, a jedynym pytaniem było: “po co?”. Dodatkowym problemem było to, że farmakoterapia nie dawała efektów. Reagowałam utratami świadomości, jeszcze większymi nudnościami, trzęsawkami i lękami. (…) Byłam w tragicznym stanie psychicznym i bardzo złym fizycznym”. Wszystkie trzy stawiły czoła depresji w gabinetach psychoanalityka. Czyli jednak to wykonalne. I potrzebne.
    „Z mojego doświadczenia wynika, że depresję można skutecznie i trwale wyleczyć tylko w jeden sposób. Znaleźć błędne dane, zastąpić je prawidłowymi i wgrać je na nowo do pamięci komputera” – Beata Pawlikowska, “Wyszłam z niemocy i depresji. Ty też możesz!”

Polecamy – #przeAmbitniBiznesu – Waldemar Heflich o potędze polskiego przemysłu jachtowego
    Nie wiem, jakich komputerów używa pani Pawlikowska. Jej książka, jest chętnie kupowana przez rodziców ludzi, którzy walczą z depresją. Napisałem o niej osobny felieton. Większość osób, które zmagają się z depresją pisały, że to taki droższy papier toaletowy. Albo na podtarcie dupy, albo na wytarcie gęby, po wyrzyganiu się z człowieczeństwa. Nie jestem specjalistą. Ale sam jestem ofiarą depresji. W moim przypadku ona przychodzi i odchodzi. Jak lato i zima. Nie mam ochoty na seks. Nie mam ochoty na to, żeby czasami wstać z łóżka. W czasach wielkiej masakry, leżę, wstaję, czekam na Fatality od losu, rozjebanie mi twarzy, mózgu i ciała i wieczny spokój. Jestem człowiekiem znikąd, nie muszę dbać o swój wizerunek. Danuta Stenka: „Kiedy w którymś z wywiadów powiedziałam, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, iż moja kilkuletnia bezsenność sygnalizowała depresję, spotkałam się z uwagą, że nie powinnam była tego robić, bo to uszczerbek na wizerunku. Dlaczego? Dlatego, że człowiek cierpiący na depresję to wadliwy egzemplarz?”. Przeczesałem internet jak swoją mózgownicę w stanach kompletnego odczłowieczenia i znalazłem kilka opinii specjalistów na temat książek celebrytek o depresji. „Mamy wolność słowa, każdy może pisać i wydawać, co chce – mówi. – Jeśli jednak dorośli ludzie wierzą, że jedna publikacja pozwoli im wyjść z depresji, to są po prostu nieodpowiedzialni. Depresja to choroba, która ma wiele objawów, przyczyn, a także form przebiegu. Część z nich leczy się farmakologicznie, część terapeutycznie, korzysta się również z obu form. Teraz ludzie diagnozują się przez internet i jeśli widzą, że występują u nich jakieś objawy, powinni udać się do specjalisty, który dokładnie zdiagnozuje, co się dzieje. Depresja to choroba” – pisze Marta Głowacka z Laboratorium Psychoedukacji. Tadeusz Reimus, psychoterapeuta z Centrum Dobrej Terapii: „Książka owszem, może być ciekawa jako zapis walki jednej osoby z chorobą. Ale nie wolno traktować jej jako poradnika, bo nie ma tam perspektywy klinicznej. Mało tego, może mieć szkodliwy wpływ. Terapia niestety jest zazwyczaj ostatnim wyborem dla ludzi chorujących na depresję. Kiedy niektórzy z nich widzą książkę celebrytki, która stworzyła „unikalną” metodę, będą chcieli z niej skorzystać. A kiedy zobaczą, że nie przynosi efektów, wpadną w większa frustrację, co tylko może pogłębić ich problemy. Podkreślam, że taka literatura powinna być rozpatrywana jako beletrystyka, a nie kliniczna terapia”.
Depresja nie jest łatwym tematem. To ból i wewnętrzne cierpienie, z którego jednak czasami w Polsce robi się show. Tani lans na chorobę łba. Depresja nie pozwala wyjść z łóżka, żeby o niej biadolić na kanapach śniadaniówek. To bardziej opcja Zombie Nation. Resident Evil. Otwierasz oczy, czas na poranne ćwiczenia – przewracasz się na lewy bok. Boli. Prawy bok. Boli. Kibel. Boli. Wyjście do ludzi? Praca? Związki? Cytując specjalistkę Pawlikowską „NIEWYKONALNE”. Ludzie, którzy cierpią na depresję, nie mówią o tym otwarcie, chociaż, wszystko się zmienia i łamie się kolejne tematy tabu. Chwała tym, którzy mówią o tym otwarcie i szczerze. Adele, odbierając kilka dni temu Grammy, powiedziała, że bycie matką jest ciężarem, że bycie gwiazdą to oczekiwania, którym nie sposób czasami sprostać. Kilka polskich celebrytek powinno zamilknąć. Na zawsze. Na wieki wieków amen. KO. MORTAL KOMBAT. BRUTALITY.

Zobacz również – #przeAmbitniBiznesu: Joanna Rafalska – jak zmienił się biznes czarterów jachtów

Tekst: Bartek Fetysz z Londynu.

Bądź na bieżąco – polub nas na Facebooku!

lifestyle

Najczęstsze błędy podczas golenia i jak ich unikać

Opublikowano

w dniu

przez

Codzienne usuwanie niechcianych włosków wydaje się prostym zabiegiem, jednak brak odpowiedniej techniki szybko prowadzi do podrażnień. Czerwone krostki, pieczenie oraz nieprzyjemne wrastanie włosków to sygnały, że warto przyjrzeć się swoim nawykom w łazience. Większość z tych problemów wynika z prostych pomyłek, które można łatwo wyeliminować podczas codziennej pielęgnacji. Poznaj podstawowe zasady prawidłowego golenia i zobacz, jak przywrócić swojej skórze gładkość oraz komfort.

Czy golenie na sucho naprawdę niszczy twoją skórę?

Rozpoczynanie zabiegu bez uprzedniego zwilżenia ciała to jeden z najczęstszych błędów. Twarde owłosienie stawia opór, przez co ostrze maszynki szarpie cebulki i podrażnia naskórek. Brak poślizgu prowadzi bezpośrednio do uszkodzeń skóry, pieczenia oraz utrzymującego się zaczerwienienia. Jeśli szukasz łagodniejszej alternatywy dla tradycyjnego ostrza na wrażliwych partiach ciała, warto przetestować krem do depilacji, który rozpuszcza strukturę włosa bez mechanicznego tarcia. Pamiętaj jednak, że przy klasycznym goleniu podstawą zawsze powinna być obfita pianka lub gęsty żel do golenia.

Ciepła woda odgrywa zasadniczą rolę w zmiękczaniu zarostu oraz włosków na ciele, ułatwiając płynny ruch maszynki. Najlepsze efekty uzyskasz, przesuwając ostrze tuż po ciepłej kąpieli lub prysznicu, gdy pory są delikatnie rozszerzone. Po nałożeniu kosmetyku odczekaj około minuty, aby składniki nawilżające zdążyły zmiękczyć włókna przed pierwszym pociągnięciem. Osoby ze skłonnością do alergii powinny wybierać preparaty pozbawione intensywnych substancji zapachowych oraz alkoholu. Prawidłowe przygotowanie skóry sprawi, że cały proces przebiegnie sprawnie i bez niepotrzebnego pieczenia.

Jakie błędy popełniasz podczas przygotowania zarostu i ciała?

Nakładanie kosmetyków do golenia na nieumytą wcześniej twarz lub ciało powoduje mieszanie się pianki z zebranym łojem i brudem. Podczas ruchu ostrza zanieczyszczenia łatwo wnikają do otwartych mieszków włosowych, powodując stany zapalne. Przed przystąpieniem do zabiegu zawsze przemyj wybrane miejsce łagodnym żelem myjącym o fizjologicznym pH. Unikaj jednak wykonywania mocnych peelingów gruboziarnistych bezpośrednio przed użyciem maszynki, ponieważ podwójne złuszczanie osłabi barierę ochronną. Odpowiednia higiena wstępna skutecznie chroni ciało przed powstawaniem czerwonych grudek.

Częstym niedopatrzeniem jest również ignorowanie naturalnego układu, w jakim rosną twoje włosy. W wielu miejscach, zwłaszcza na szyi czy w okolicach bikini, pasma układają się w różnych kierunkach. Przyjrzenie się układowi owłosienia pozwala lepiej zaplanować ruchy maszynki i uniknąć bolesnego szarpania. Jeśli zastanawiasz się, jaki wosk do depilacji sprawdzi się w warunkach domowych, pamiętaj, że każda metoda wymaga dokładnej znajomości kierunku wzrostu włosa. Świadome prowadzenie ostrza znacząco ogranicza ryzyko powstawania późniejszych podrażnień.

Dlaczego tępym ostrzem i zbyt mocnym dociskiem robisz sobie krzywdę?

Używanie pojedynczej maszynki jednorazowej przez wiele tygodni niesie ze sobą spore ryzyko podrażnień. Tępe ostrze nie ścina włosków sprawnie, lecz je ciągnie, co zmusza do wielokrotnego poprawiania tego samego miejsca. Dodatkowo na zużytym wkładzie gromadzą się bakterie, które z łatwością wnikają w drobne uszkodzenia skóry. Maszynkę jednorazową lub wkład należy wymienić po około pięciu do dziesięciu użyciach bądź wcześniej, gdy poczujesz opór. Po zakończonym goleniu dokładnie opłucz maszynkę pod gorącą wodą i przechowuj ją w suchym miejscu.

Zbyt silne przyciskanie maszynki do ciała to kolejny zły nawyk, który usuwa wierzchnią warstwę naskórka. Wbrew powszechnemu przekonaniu mocniejszy nacisk wcale nie sprawia, że efekt gładkości utrzymuje się dłużej. Prowadzi to jedynie do zacięć, krwawienia oraz zaczerwienienia delikatniejszych obszarów. Prowadź maszynkę lekkimi ruchami, dając ostrzu możliwość swobodnego ścinania włosa. Zamiast mocno napinać skórę dłonią, postaw na małe, staranne pociągnięcia na dobrze nawilżonym obszarze.

W którym kierunku prowadzić maszynkę bez ryzyka podrażnień?

Rozpoczynanie pielęgnacji od golenia pod włos to najkrótsza droga do powstawania bolesnych, czerwonych krostek. Chociaż ta technika daje początkowo wrażenie idealnej gładkości, ścina włos poniżej poziomu skóry i sprzyja jego wrastaniu. Pierwsze pociągnięcie maszynki powinno zawsze odbywać się ściśle z kierunkiem wzrostu owłosienia. Dopiero przy drugim podejściu możesz poprowadzić ostrze w poprzek, zachowując przy tym ostrożność. Osoby o skórze ze skłonnością do stanów zapalnych powinny całkowicie zrezygnować z ruchu pod włos.

Kolejnym błędem jest ponowne golenie tego samego fragmentu ciała bez nałożenia nowej warstwy kosmetyku poślizgowego. Suche ostrze przesuwane po podrażnionym miejscu natychmiast wywołuje pieczenie oraz czerwone plamy. Jeśli po pierwszym ruchu dostrzeżesz pominięte włoski, ponownie nałóż żel lub piankę na wybrany obszar. Pamiętaj również o regularnym wypłukiwaniu ściętych włosów z przestrzeni między ostrzami, co zapobiega zapychaniu głowicy. Wykonuj wyłącznie krótkie i kontrolowane ruchy dłoni, aby wyeliminować niepotrzebne tarcie.

Jak właściwie pielęgnować wrażliwą skórę po zabiegu?

Samo usunięcie owłosienia nie kończy całego procesu, ponieważ skóra po kontakcie z ostrzem wymaga uspokojenia. Częstym błędem jest stosowanie bezpośrednio po goleniu kosmetyków zawierających dużo alkoholu lub mentolu. Takie składniki mocno podrażniają naruszoną barierę naskórkową, wywołując pieczenie i nieprzyjemne ściągnięcie. Zamiast nich wybierz łagodne nawilżenie bezwonnymi preparatami z dodatkiem d-pantenolu, alantoiny lub aloesu. Tuż po goleniu spłucz ciało chłodną wodą, co pomoże delikatnie zamknąć pory i przynieść ulgę.

Unikaj też wyciskania czy usuwania pęsetą nowo powstałych krostek oraz wrastających włosków. Agresywne naruszanie zmian przenosi bakterie w głąb skóry i zostawia po sobie trudne do usunięcia ślady lub blizny. Jeśli na ciele pojawią się bolesne zaczerwienienia, zastosuj krem łagodzący i daj skórze czas na naturalną regenerację. Gdy podrażnienia nawracają regularnie mimo poprawy techniki, warto rozważyć maszynkę elektryczną lub zmianę metody usuwania owłosienia. Dbając o regularne nawilżanie oraz higienę sprzętu, szybko zauważysz poprawę wyglądu i kondycji swojej skóry.

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Ewa Farna schudła 10 kg. Te produkty wyeliminowała ze swojej diety

Opublikowano

w dniu

przez

Ewa Farna od lat zachwyca fanów nie tylko kolejnymi muzycznymi sukcesami, ale również sceniczną charyzmą. W ostatnich miesiącach internauci zwrócili jednak uwagę na coś jeszcze – wyraźną metamorfozę wokalistki. Z okazji jej 33. urodzin przypominamy, co pomogło artystce zrzucić kilogramy. Dowiedz się więcej!

Ewa Farna to jedna z najpopularniejszych polsko-czeskich wokalistek, która od kilkunastu lat z powodzeniem rozwija karierę po obu stronach granicy. Jej koncerty przyciągają tysiące fanów, a kolejne albumy regularnie osiągają wysokie miejsca na listach sprzedaży. Ostatnio artystka podbija także największe stadiony w Czechach, a w miniony weekend wystąpiła przed warszawską publicznością podczas festiwalu Erste Letnie Brzmienia.

12 sierpnia 2026 roku Ewa Farna świętuje swoje 33. urodziny. Choć od lat zachwyca talentem i sceniczną energią, w ostatnim czasie równie dużo mówi się o jej imponującej metamorfozie. Internauci nie kryją zachwytu nad zmianą wyglądu wokalistki.

Na początku 2024 roku fani zaczęli zauważać, że artystka wyraźnie schudła. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze, że ma nawet 10 kilogramów mniej, a przy okazji wygląda zdecydowanie młodziej. Wielu internautów podkreślało, że promienieje i emanuje jeszcze większą pewnością siebie.

POLECAMY: TVP podjęła decyzję ws. „The Voice Senior”. Będą ZMIANY wśród trenerów?

W jaki sposób Ewa Farna dba o swoją sylwetkę?

Sama Ewa Farna od początku podkreślała jednak, że nie korzystała z żadnych cudownych diet ani ekspresowych sposobów na odchudzanie. Jak wielokrotnie zaznaczała, zależało jej przede wszystkim na lepszym samopoczuciu i zdrowszym stylu życia.

W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” wokalistka zdradziła, jakie zmiany wprowadziła do swojej codzienności.

“Unikam cukru. Alkoholu też nie piję często. Lubię dobre wino, ale bardzo rzadko piję. Miałam taki okres, że albo byłam w ciąży, albo karmiłam piersią i nie piłam wcale. Jakoś mi tego nie brakowało. (…) Więc to prawda, że w sumie alkohol i cukier staram się eliminować” – stwierdziła.

Jak sama tłumaczyła, najważniejsze było dla niej poprawienie jakości życia i codziennego funkcjonowania. Spadek wagi okazał się jedynie efektem ubocznym zdrowych nawyków, które konsekwentnie wprowadzała do swojego życia.

Artystka nie ukrywa również, że ogromne znaczenie ma dla niej aktywny tryb życia. Intensywne koncerty, próby i liczne występy sprawiają, że niemal nieustannie pozostaje w ruchu, co również pomaga jej utrzymać dobrą formę.

Fani od razu zauważyli metamorfozę swojej idolki. W sieci nie brakowało komplementów dotyczących jej wyglądu, a wielu internautów podkreślało, że wokalistka wygląda zdrowo, naturalnie i emanuje pozytywną energią.

Mimo licznych obowiązków zawodowych Ewa Farna nie zwalnia tempa. Wciąż koncertuje zarówno w Polsce, jak i w Czechach, gdzie od lat cieszy się statusem jednej z największych gwiazd muzyki pop. Wszystko wskazuje na to, że kolejne miesiące będą dla niej równie intensywne.

Przyszły rok zapowiada się dla Ewy Farnej wyjątkowo emocjonująco. Wokalistka ma już w planach dwa koncerty na warszawskim Torwarze, które z pewnością przyciągną tłumy fanów. Patrząc na jej obecną formę i popularność, nic nie wskazuje na to, by miała zwolnić tempo – wręcz przeciwnie, przed artystką kolejne wielkie muzyczne wyzwania.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Premier Marcinkiewicz UDERZA w Prezydenta: „Nawrocki ĆPA”. Prosty szantaż obcych służb?

Lubicie piosenki Ewy Farnej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ewa Farna (fot. screen “Dzień dobry TVN”) – 9 sierpnia 2026
Ewa Farna (fot. zdjęcie prywatne serwisu przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Opony letnie – kiedy je wymienić i jak wybrać odpowiedni model?

Opublikowano

w dniu

przez

Wymiana opon zimowych na letnie to jeden z podstawowych elementów przygotowania samochodu do sezonu. Kiedy najlepiej to zrobić i na co zwrócić uwagę przy zakupie nowych opon letnich?

Opony letnie zapewniają odpowiednią przyczepność i krótszą drogę hamowania w warunkach typowych dla cieplejszych miesięcy. Wybierając konkretny model, warto uwzględnić rozmiar, klasę opony, styl jazdy oraz warunki, w jakich najczęściej porusza się samochód. Szeroki wybór opon i sprzętu motoryzacyjnego oferuje Inter Cars, lider rynku motoryzacyjnego, zapewniający również fachową obsługę.

Kiedy wymienić opony na letnie?

Warto zmienić opony na letnie, gdy średnia dobowa temperatura utrzymuje się powyżej 7°C i nie występują już warunki typowe dla zimy. Nie należy kierować się wyłącznie konkretną datą w kalendarzu, ponieważ w Polsce wiosenna pogoda bywa zmienna. Wymianę można zaplanować, gdy przez kilka kolejnych dni temperatury rano i wieczorem nie spadają poniżej 7°C.

Przed zmianą ogumienia warto sprawdzić również stan opon. Minimalna dopuszczalna głębokość bieżnika dla samochodu osobowego wynosi 1,6 mm. Jednak zużyte opony letnie najlepiej wymienić wcześniej, gdy bieżnik spadnie do 3 mm. Należy zwrócić uwagę na pęknięcia, wybrzuszenia, nierównomierne zużycie oraz wiek ogumienia. Jeśli opony mają uszkodzenia lub wyraźnie straciły swoje właściwości, sama odpowiednia głębokość bieżnika nie oznacza, że nadal nadają się do bezpiecznej jazdy.

Jakie opony letnie wybrać?

Opony letnie trzeba dobierać przede wszystkim do rozmiaru przewidzianego przez producenta samochodu oraz warunków, w których pojazd jest najczęściej użytkowany. Informację o właściwym rozmiarze można znaleźć m.in. na naklejce umieszczonej na słupku drzwi, klapce wlewu paliwa lub w instrukcji pojazdu. Następnie warto porównać najważniejsze parametry kilku modeli.

Przy wyborze opon należy zwrócić uwagę na:

  • rozmiar,
  • indeks prędkości i nośności,
  • drogę hamowania na mokrej nawierzchni,
  • opory toczenia,
  • poziom hałasu,
  • rodzaj bieżnika.

Nie zawsze najdroższa opona będzie konieczna, czasem tanie opony letnie są wystarczające. Najważniejsze jest dopasowanie parametrów opony do konkretnego samochodu i stylu jazdy, dlatego przy zakupie warto skorzystać z fachowego doradztwa.

Jakie są oznaczenia opon letnich?

Opony samochodowe letnie nie mają jednego specjalnego oznaczenia, które jednoznacznie wskazywałoby ich sezonowe przeznaczenie. Symbole i ciągi cyfr umieszczone na boku opony dotyczą przede wszystkim jej rozmiaru, konstrukcji, indeksu nośności i prędkości, a większość z nich stosuje się zarówno w oponach letnich, jak i zimowych czy całorocznych. Dlatego przy wyborze ogumienia warto czytać oznaczenia jako zestaw informacji o parametrach konkretnego modelu.

Przykładowy zapis 205/55 R16 91V oznacza:

  • 205 – szerokość opony w milimetrach,
  • 55 – profil opony, czyli wysokość boku wyrażona jako procent szerokości,
  • R – konstrukcja radialna,
  • 16 – średnica felgi w calach,
  • 91 – indeks nośności,
  • V – indeks prędkości.

Warto też sprawdzić datę produkcji zakodowaną w oznaczeniu DOT. Dzięki temu można ocenić wiek ogumienia jeszcze przed zakupem.

Dobór odpowiednich opon letnich ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo i komfort prowadzenia samochodu. W razie wątpliwości dotyczących rozmiaru lub parametrów warto skorzystać z pomocy specjalistów, np. w Inter Cars, gdzie dostępny jest szeroki asortyment ogumienia i części motoryzacyjnych.

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Dlaczego poszewka ma wpływ na stan skóry i włosów?

Opublikowano

w dniu

przez

Dlaczego poszewka ma wpływ na stan skóry i włosów?

Każdego dnia przeznaczasz mnóstwo czasu na staranną pielęgnację twarzy oraz układanie fryzury, szukając idealnych kosmetyków w drogeriach. Rzadko jednak zastanawiasz się nad tym, że przez blisko osiem godzin na dobę Twoje ciało pozostaje w bezpośrednim kontakcie z jednym materiałem. Podczas nocnego odpoczynku wielokrotnie zmieniasz pozycję, a wrażliwa tkanka nieustannie ociera się o powłokę Twojej poduszki. Powierzchnia wykonana ze szorstkich włókien potrafi w szybkim tempie zniweczyć efekty stosowania najdroższych kremów czy odżywek. Zrozumienie prostych zależności biologicznych pozwoli Ci wreszcie zatroszczyć się o gładką cerę i zdrowe pasma bez wygórowanych kosztów.

Wpływ tkaniny na skórę i włosy – ciche przyczyny Twoich problemów z urodą

Materiał poduszki oddziałuje bezpośrednio na stan cery i włosów poprzez wywoływanie tarcia mechanicznego oraz wchłanianie wilgoci z powierzchni ciała. Szorstkie włókna unoszą zewnętrzne łuski pasm, co w prostej drodze prowadzi do łamliwości, matowienia oraz trudnego do opanowania porannego plątania. Syntetyczne lub mało przewiewne sploty zatrzymują dodatkowo pod głową ciepło, tworząc idealne warunki do gromadzenia się sebum, potu oraz resztek kosmetyków. Taki stały, wielogodzinny kompres potrafi szybko zatkać pory i wywołać bolesne stany zapalne u osób skłonnych do trądziku. Właśnie dlatego dopasowana poszewka na poduszki wykonana z odpowiedniej tkaniny stanowi osłonę chroniącą strukturę pasm oraz naturalną barierę Twojego naskórka.

Korzyści z wyboru śliskich materiałów – sekret promiennej cery bez wysiłku

Gładka powierzchnia tkaniny skutecznie chroni Twoją urodę dzięki całkowitemu wyeliminowaniu oporu mechanicznego podczas ruchu głowy. Wybierając szlachetny splot satynowy lub naturalny jedwab, dajesz swoim pasmom szansę na zachowanie sprężystości oraz głębokiego blasku. Ta delikatna struktura nie wchłania cennej wilgoci ani nakładanych przed pójściem spać odżywczych serów. Zmiana faktury tekstyliów przynosi natychmiastowe rezultaty, które zauważysz od razu po porannym przebudzeniu przed lustrem. Używanie odpowiedniego materiału wspiera procesy regeneracyjne i powstrzymuje rozciąganie naskórka.

Świadomy wybór odpowiedniego otoczenia do spania przynosi następujące korzyści pielęgnacyjne:

  • Brak odgnieceń i linii sennych na powierzchni delikatnej skóry twarzy.
  • Odczuwalna redukcja puszenia oraz plątania się pasm w ciągu nocy.
  • Lepsza higiena wypoczynku dzięki ograniczonej absorpcji wilgoci i bakterii.
  • Wsparcie naturalnej bariery naskórka podatnego na powstawanie niedoskonałości.

Częstotliwość wymiany pościeli – prosty nawyk o wielkim znaczeniu

Systematyczna zmiana powłoczki zapobiega namnażaniu się drobnoustrojów, które codziennie przenoszą się na Twoją twarz. Na tekstyliach każdego dnia osadzają się martwe komórki naskórka, mikrocząsteczki kurzu oraz resztki produktów do stylizacji. Kiedy rezygnujesz z regularnego prania, stwarzasz idealną pożywkę dla bakterii nasilających objawy trądzikowe. Pamiętaj, aby wymieniać tę część posłania przynajmniej raz w tygodniu, zwłaszcza gdy zmagasz się ze stanami zapalnymi. Zachowanie wysokiego poziomu czystości w strefie snu może całkiem szybko przynieść oczekiwane rezultaty w postaci czystej cery.

Zadbaj o dobre nawyki nocne, ponieważ to w trakcie odpoczynku zachodzą najważniejsze procesy odnowy komórkowej. Bądź świadoma tego, na czym kładziesz głowę każdego wieczoru, aby chronić swoje zdrowie oraz naturalne piękno. Małe modyfikacje w najbliższym otoczeniu potrafią przynieść spektakularne efekty, które będą zachwycać Cię każdego poranka. Daj swojemu ciału najlepsze warunki do regeneracji, a odwdzięczy Ci się nieskazitelną cerą oraz pięknymi włosami.

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością