showbiz
Wzruszające wpisy! Gwiazdy dziękują Prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu: Rogalska, Kurdej-Sztan, Rozenek …
Choć nie wygrał wyborów, dla wielu pozostaje prawdziwym liderem. Rafał Trzaskowski po przegranej walce o fotel prezydencki otrzymuje słowa wdzięczności i szacunku od dziennikarzy, artystów i ludzi kultury. To nie milczenie, ale pełne emocji “dziękuję”, które wybrzmiewa z ich profili. Dowiedz się więcej!
W poniedziałkowy poranek, 2 czerwca, ogłoszono oficjalne wyniki II tury wyborów prezydenckich. Ku zaskoczeniu wielu, to Karol Nawrocki, a nie faworyt części mediów i świata kultury, Rafał Trzaskowski, zdobył większość głosów – dokładnie 50,89% wobec 49,11%. Choć różnica była minimalna, porażka Trzaskowskiego wywołała lawinę emocji – także wśród gwiazd. Media społecznościowe szybko zapełniły się wpisami pełnymi wdzięczności, szacunku i refleksji.
Dziennikarka i prezenterka Marzena Rogalska poruszyła tysiące internautów swoim wpisem pod adresem Rafała Trzaskowskiego. W długiej, pełnej wzruszenia wiadomości podkreśliła, jak ważna była dla niej wizja Polski, jaką proponował:
Dziękuję! Do końca wierzyłam w naszą wizję Polski, w której odbudujemy dialog zamiast pogłębiać polaryzację w tak trudnych czasach, Polski uśmiechniętej, a nie rządzącej strachem ludzi, Polski, która nie będzie dzieliła się na naszą i waszą, która będzie szanowała różnorodność, która odmawia prawa bycia prawdziwym Polakiem temu, kto inaczej myśli, dziękuję za wizję Polski nowoczesnej, tolerancyjnej, dziękuję za Waszą klasę i kulturę osobistą. Nie przestaję Państwu kibicować, doceniam tytaniczną pracę, którą wykonaliście, wierzę, że jeszcze coś dobrego stworzymy razem – napisała wzruszona.
Słowa Rogalskiej odbiły się szerokim echem wśród komentujących, którzy przyznawali, że czują podobnie, jakby coś cennego właśnie zostało utracone.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Kobieta kobiecie wilkiem? Mariola Bojarska-Ferenc: “Boję się wyjść na ulicę” po wyborach 2025
Małgorzata Rozenek-Majdan dziękuję Trzaskowskiemu!
Z kolei gwiazda telewizji, społeczniczka i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy walki o prawa kobiet i dostęp do in vitro, Małgorzata Rozenek-Majdan, napisała z ogromną dumą o kampanii Rafała Trzaskowskiego. Dziękowała za “odwagę i klasę”, wskazując, że choć wybory zostały przegrane, energia, którą wzbudził Trzaskowski, będzie pracować jeszcze długo.
Panie prezydencie, dziękuję. Za odwagę, klasę i kampanię, w której wielu z nas znów poczuło nadzieję. To nie jest koniec – to ważny krok na drodze, która się nie kończy jednym wynikiem. Wierzę, że ta energia, którą pan uruchomił, będzie dalej pracować – podzieliła się przemyśleniami.
“Jestem z panem – dziś i jutro” – zakończyła, nie zostawiając wątpliwości, komu kibicuje w długofalowej walce o demokratyczne wartości.
Wzruszający wpis opublikowała również aktorka teatralna Anna Samusionek, która przyznała, że wynik wyborów wywołał w niej ogromny smutek. Doceniła nie tylko samego Trzaskowskiego, ale również jego żonę, która jak podkreśliła dała Polakom nadzieję na kraj bardziej otwarty, różnorodny i wolny od nienawiści.
Dziękuję za Pana i Pana żony wysiłek i walkę, by pokazać, że Polska może być lepszym krajem, gdzie jest miejsce dla wszystkich. Po raz kolejny w historii, jako naród, wybraliśmy destrukcyjną opcję. Przytłaczający smutek i niedowierzanie. Dla mnie jedynym pocieszeniem jest to, że wciąż jest Pan moim PREZYDENTEM – podkreśliła.
POLECAMY: Michał Piróg nie kryje zawodu po wygranej Karola Nawrockiego – gwiazdor TVN komentuje wybory z ciężkim sercem
Gwiazdy wspierają Trzaskowskiego po wynikach!
Nie brakowało także krótkich, symbolicznych, ale jakże znaczących komentarzy. Wśród nich po prostu „Dziękuję” – pisały m.in. aktorki Kamila Kamińska oraz Małgorzta Heretyk, dziennikarka Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz, Barbara Kurdej-Szatan, a także znany z TikToka młody twórca Jelly Frucik. Choć nie rozwodzili się nad sytuacją polityczną, ich głosy zbudowały jednoznaczny obraz – uznania dla postawy przegranego kandydata.
W komentarzach pod ostatnimi postami Rafała Trzaskowskiego wciąż pojawiają się słowa wsparcia. Setki osób, zarówno znanych, jak i anonimowych – dziękują mu za kampanię, klasę i energię, jaką wniósł do publicznego dyskursu. Dla wielu jego zwolenników był to nie kandydat, lecz symbol lepszej przyszłości – nowoczesnej, europejskiej i otwartej Polski.
Warto przypomnieć, że jeszcze przed drugą turą wyborów wiele gwiazd otwarcie deklarowało swoje poparcie dla Trzaskowskiego, niezależnie od możliwych konsekwencji w komentarzach czy mediach. To właśnie ich zaangażowanie pokazało, że polityka nie jest już zarezerwowana tylko dla polityków, dziś to sprawa, która dotyka każdego, również ludzi kultury i mediów.
Choć fotel prezydenta przejmie Karol Nawrocki, to dla wielu celebrytów i ich fanów moralnym zwycięzcą pozostaje Rafał Trzaskowski. Gdy emocje opadną, jedno jest pewne: te wybory, mimo wszystko, zbudowały nową wspólnotę – ludzi, którzy nie przestaną wierzyć, że politykę można uprawiać z klasą.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN odsłania karty „Afryka Express” – gwiazda „Królowej przetrwania” i były piłkarz wśród uczestników



SJ
showbiz
Klaudia El Dursi wraca na plan „Hotelu Paradise”. Co dalej z Edytą Zając w TVN?
Nikt nie spodziewał się, że po porodzie Klaudia El Dursi wróci do programu w takim stylu. Zamiast klasycznego powrotu – widzowie dostaną zupełnie nowy układ sił, a TVN wprowadza rozwiązanie, które wywraca format do góry nogami. Dwie prowadzące, dwa temperamenty i jedna decyzja, która już budzi emocje. Dowiedz się więcej, o kulisach tych zmian!
Choć początki Klaudii El Dursi w show-biznesie sięgają czasów „Top Model”, dopiero przyjęcie roli gospodyni w „Hotelu Paradise” wyniosło ją na poziom gwiazdy pierwszej ligi. Jej wizerunek: pogodny, konsekwentny i lekko egzotyczny – stał się wręcz nierozerwalnie kojarzony z formatem. Dlatego wiadomość o jej nagłym odejściu, spowodowanym ciążą, wywołała wśród widzów niepokój porównywalny do uśmiercenie uwielbianego serialowego bohatera. Nikt nie wiedział, czy po powrocie program będzie jeszcze taki sam, czy może stacja wymyśli dla niego zupełnie nową drogę.
Sytuacja była o tyle trudna, że produkcja nie miała komfortu czasu. „Hotel Paradise” nie może czekać – ekipa, uczestnicy, umowy, terminy, lokalizacje… wszystko musi działać jak w szwajcarskim zegarku. Dlatego znalezienie zastępstwa dla El Dursi nie było jedynie formalnością, lecz ruchem strategicznym. Sugerowano różne nazwiska, lecz ostatecznie padło na Edytę Zając, co wzbudziło mieszankę ciekawości, niedowierzania i pewnej obawy, czy była gospodyni „True Love” udźwignie ciężar tak rozpoznawalnego formatu.
Ku zaskoczeniu sceptyków Zając weszła w rolę z taką płynnością, jakby czekała na tę ofertę od lat. Jej styl był inny – spokojniejszy, bardziej analityczny, mniej impulsywny, ale jednocześnie wystarczająco pewny siebie, by nadać programowi nowy odcień. Widownia zaczęła dzielić się na tych, którzy domagali się powrotu Klaudii oraz na tych, którzy okrzyknęli Edytę „odkryciem sezonu”. Edyta miała okazję poprowadzić dwie edycje – 10 i 11, a castingi do 12 i 13 rozpoczęły się kilka miesięcy temu.
POLECAMY: Kasia Moś odpowiada na głośne publikacje o swoim partnerze: „Pewni ludzie zachowali się bardzo nieładnie”
Kto poprowadzi nowe edycje programu?
Od tygodni krążyły spekulacje, kto finalnie w styczniu poleci do rajskiego hotelu, by poprowadzić kolejne sezony. Przełom nastąpił dopiero dziś w studiu „Dzień Dobry TVN”, gdzie obie prowadzące pojawiły się ramię w ramię. Atmosfera była tak gęsta, że w mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się teorie – od rzekomego konfliktu po scenariusze, w których tylko jedna z nich zostanie w programie na stałe. Tymczasem stacja poszła w kierunku, na jaki nie odważył się wcześniej żaden polski program randkowy. Ujawniono, że Edyta Zając poprowadzi cały sezon 12, natomiast Klaudia El Dursi wróci dopiero do sezonu 13 – i to nie byle gdzie, bo do słonecznej Tajlandii.
W tym momencie format nabrał zupełnie nowej dynamiki. TVN postanowił nie dzielić ról, lecz je… połączyć. Widzowie otrzymali zapewnienie, że obie prowadzące będą związane z programem w dłuższej perspektywie, a każda z nich wniesie do „Hotelu Paradise” coś kompletnie innego. Edyta przyznała wprost, że wejście w rolę El Dursi było jednym z najtrudniejszych zawodowych sprawdzianów.
My mamy trochę inny sposób prowadzenia i troszeczkę się różnimy od siebie. Myślę, że miałam trudne zadanie – wejść do formatu, który Klaudia tworzyła od lat. Widzowie byli przyzwyczajeni do Klaudii. Natomiast zdobyliśmy rekordową oglądalność, szczególnie 11. sezon. Dostawałam mnóstwo komentarzy i wiadomości, fani cieszyli się, że prowadziłam „HP” i mam nadzieję, że ucieszą się, że poprowadzę również kolejny sezon – opowiedziała Edyta Zając w śniadaniówce.
Tymczasem Klaudia El Dursi nie ukrywała, że przerwa dobrze wpłynęła na jej życie osobiste. Mogła skupić się na rodzinie, odzyskać energię i spojrzeć na program świeżym okiem. Jej wypowiedź miała w sobie mieszankę nostalgii, luzu i dumy:
Jak tylko miałam przestrzeń czasową, bo byłam na etapie brzuszka, potem już bez brzuszka, to chętnie zerkałam […] Przyznam szczerze, że fajnie było odetchnąć, fajnie było zobaczyć ten program z perspektywy widza i oglądać Edytę, która przepięknie się prezentowała. Czasem były takie momenty, że myślałam „ach, to mogłam być ja”, ale moje życie teraz toczy się w tak piękną stronę i jeszcze trochę gdzie indziej jestem myślami mimo wszystko. Fajnie, że możemy się uzupełnić, fajnie, że Edyta jest razem ze mną w tym i razem pociągniemy ten wózek – wyjaśniła El Dursi.
Co ciekawe, powrót El Dursi nie będzie odbywał się w tradycyjnym trybie. Gwiazda zapowiedziała, że zabiera na plan swoją córeczkę:
Jedziemy w komplecie, niech mała zwiedza świat, niech podróżuje […] Jedziemy z niezastąpioną babcią, która będzie dźwigała ten ciężar opieki nad małą, kiedy ja będę na planie. Wszystko da się zrobić, absolutnie nie boję się tego wyzwania, to będzie piękna przygoda, którą spędzę z córeczką – przyznała z dumą Klaudia El Dursi.
Warto zauważyć, że TVN, stawiając na dwie prowadzące, wykonał śmiały, nowoczesny ruch. Zamiast wymieniać jedną twarz na drugą, zdecydował się stworzyć duet, który już teraz generuje ogromne emocje. El Dursi i Zając są inne, działają inaczej, ale właśnie dlatego mogą wzajemnie się uzupełniać. To strategia, która nie tylko odpowiada na potrzeby widzów, lecz także pozwala obu gwiazdom rozwijać się według własnego rytmu.
Cała ta historia pokazuje, jak dynamicznie zmienia się współczesna telewizja. „Hotel Paradise” zyskuje nową jakość – dwa temperamenty, dwa spojrzenia, dwie osobowości, które zamiast rywalizować, mają tworzyć wspólny, energetyczny front. Jeśli plan TVN wypali, może to być jeden z najciekawszych medialnych eksperymentów ostatnich lat.
Warto też wspomnieć o czymś, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się poważnym zagrożeniem dla przyszłości formatu. Wśród sceptyków krążyło bowiem przekonanie, że po zastąpieniu Klaudii El Dursi nową prowadzącą, program nie utrzyma dotychczasowego zainteresowania. Wielu zakładało wręcz spadki oglądalności i osłabienie pozycji „Hotelu Paradise” w jesiennej ramówce.
Stało się jednak dokładnie odwrotnie – ostatni sezon emitowany jesienią osiągnął średnią widownię na poziomie 512 tysięcy osób, co oznacza wzrost aż o 100 tysięcy widzów rok do roku. O takich danych informował portal Wirtualne Media kilka tygodni temu. To wyraźny sygnał, że Edyta Zając nie tylko udźwignęła odpowiedzialność, ale wręcz odświeżyła format, a sama produkcja wciąż budzi ogromne emocje i potrafi przyciągnąć nowych odbiorców mimo odważnych zmian kadrowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dagmara Kaźmierska odcina się od syna? Prawda o ich relacji wyszła w najmniej oczekiwanym momencie
Cieszycie się z takiego rozwiązania? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
showbiz
Dagmara Kaźmierska odcina się od syna? Prawda o ich relacji wyszła w najmniej oczekiwanym momencie
Podczas rutynowego live’a sprzedażowego Dagmara Kaźmierska niespodziewanie wywołała jedną z największych afer ostatnich miesięcy. Wystarczył jeden komentarz internautki, by celebrytka straciła panowanie nad sobą i publicznie odcięła się od Conana. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Dowiedz się więcej!
Dagmara Kaźmierska od lat funkcjonuje w przestrzeni medialnej jako postać, której nie sposób zignorować. Jej kariera rozkwitła dzięki „Królowym życia”, gdzie w każdym odcinku udowadniała, że nie boi się mówić tego, co myśli. Łączyła specyficzny humor, ostre poczucie własnej wartości i zdolność do wzbudzania emocji, które wciągały widzów jak magnes. I choć jej medialne wzloty były spektakularne, to upadki bywały równie widowiskowe – szczególnie gdy na jaw zaczęły wychodzić fakty z przeszłości celebrytki.
Gdy do opinii publicznej trafiły szczegóły jej sprawy karnej, wizerunek Dagmary został wywrócony do góry nogami. Informacje dotyczące wyroku za sutenerstwo i prowadzenie agencji towarzyskiej kompletnie zmieniły odbiór osoby, którą widzowie znali z telewizji. Stacje zaczęły wycofywać programy z jej udziałem, a cały medialny świat odwrócił się od niej w zaledwie kilka dni. Jednak Dagmara Kaźmierska nie zniknęła – przeniosła się do internetu, gdzie nadal potrafi wywołać burzę jednym zdaniem.
Przez całe lata jednym z filarów jej medialnej opowieści był syn, Conan. Widzowie pamiętają go jako spokojniejszego i bardziej wyważonego od matki, ale jednocześnie lojalnego, zabawnego i naturalnego przed kamerą. Ich relacja była tak mocno eksponowana, że wielu fanów zaczęło traktować ich jak nierozłączny duet – kontrastowy, ale idealnie działający w telewizji. Od programu do programu budowali wspólną narrację, stając się jedną z najbardziej charakterystycznych par show-biznesu.
POLECAMY: Kasia Moś odpowiada na głośne publikacje o swoim partnerze: „Pewni ludzie zachowali się bardzo nieładnie”
Dagmara Kaźmierska wyjawia prawdę o Conanie: “To nie jest mój syn”
Tym większym zaskoczeniem okazało się to, co wydarzyło się podczas ostatniej transmisji Dagmary. Live miał wyglądać jak każdy inny: prezentacja ubrań, szybkie odpowiedzi na pytania i garść żartów. Nagle jednak jedna z internautek zapytała celebrytkę, czy Conan faktycznie studiuje medycynę. Z pozoru niewinne pytanie trafiło w wyjątkowo czuły punkt – przynajmniej tak wynikało z reakcji Dagmary, która w jednej sekundzie zmieniła ton i zaczęła wyrzekać się syna w sposób, jakiego nie spodziewał się absolutnie nikt.
To nie jest mój syn. To jest dziecko z bidula wzięte, tylko grało rolę w „Królowych życia”, a teraz przyjeżdża i płacę mu 2 tysiące za to, żeby przyjeżdżał ten chłopak, bo on jest z bogatej rodziny – wybuchła.
Jej słowa były pełne ironii i przerysowania, ale zarazem tak ostre, że trudno było ocenić, czy to sarkastyczny żart, czy trudny do zrozumienia wybuch emocji. Niezależnie od intencji, szok był natychmiastowy. Dagmara nie poprzestała na tym. Kontynuowała w coraz mocniejszym tonie, wyśmiewając kompetencje syna i kwestionując to, czy miałby w ogóle szansę poradzić sobie na studiach medycznych.
Ten chłopak to łopaty by w ręku nie umiał utrzymać, dobrze zjeść zupy nie umie, a ty pytasz o medycynę – dodała.
W tym samym czasie w kadrze pojawił się sam Conan, który podchwycił żarty matki i dorzucił swoje trzy grosze, jak gdyby cała sytuacja była jednym wielkim stand-upem.
Jedyna medycyna estetyczna z jaką miałem do czynienia to tu przede mną stoi – powiedział, pokazując na Dagmarę.
Choć ton wypowiedzi wskazywał, że oboje traktują to jako żart, to jednak granica została przekroczona zdecydowanie mocniej niż zwykle. Widzowie zaczęli dzielić się na dwa obozy: tych, którzy widzieli w tym tylko sarkazm, oraz tych, którzy uznali zachowanie Dagmary za zupełnie nieakceptowalne. Dla wielu fanów było to pierwsze tak ostre publiczne odcięcie się celebrytki od syna – nawet jeśli wykonane pół żartem, pół serio.
Nie zmienia to faktu, że reakcja Dagmary pokazuje, jak bardzo jest zmęczona wchodzeniem przez obcych ludzi w jej prywatne życie. Pytania o wykształcenie syna najwyraźniej trafiają ją wyjątkowo mocno. W przeszłości wielokrotnie podkreślała, że Conan jest dla niej najważniejszy i choć często przekomarza się z nim publicznie, to ich więź przez lata była jednym z najcieplejszych elementów „Królowych życia”.
Mimo skandali i trudnych tematów – jej relację z Conanem fani postrzegają jako wyjątkową. Ciepłą, choć pełną absurdalnego humoru, przekomarzanek i specyficznej miłości, która stanowiła jedną z największych sił całego programu w TTV.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mikołaj “Bagi” Bagiński dostanie swój program w Polsacie? Wyszły na jaw kulisy spotkania z Miszczakiem
Co uważacie o słowach Dagmary Kaźmierskiej? Brakuje Wam “Królowych życia” w TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
@queendboutique #dagmarazkrólowychżycia #dc #króloweżycia #butikdagmary #dagmarakaźmierska ♬ original sound – LoveQueenD




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Kasia Moś odpowiada na głośne publikacje o swoim partnerze: „Pewni ludzie zachowali się bardzo nieładnie”
Burza wokół partnera wokalistki przetoczyła się przez media z siłą huraganu, wciągając Kasię Moś w centrum skandalu, na który kompletnie nie była gotowa. Teraz artystka po raz pierwszy tak szczerze opowiada o konsekwencjach, jakie spadły na nią w najbardziej wrażliwym okresie życia i o ludziach, którzy – zamiast wesprzeć – odwrócili się w najgorszym możliwym momencie. W podcaście „W parach” nie zabrakło mocnych słów. Dowiedz się więcej!
Spotkanie Aleksandry Grysz i Tomasza Tylickiego z Kasią Moś oraz Łukaszem Grabarczykiem od początku zapowiadano jako odcinek, który może wstrząsnąć opinią publiczną. Dziennikarsko-partnerski duet prowadzący „Podcast w parach” ma talent do wyciągania z gości tematów, o których inni boją się mówić. Nic więc dziwnego, że zaproszenie wokalistki i jej partnera – ludzi, wokół których narosło mnóstwo spekulacji, wzbudziło ogromne emocje jeszcze zanim opublikowano nagranie.
Podcast Grysz i Tylickiego stał się jednym z najgorętszych formatów w sieci. Goście mówią tam to, czego nigdzie indziej powiedzieć nie chcieli. A sprawa Łukasza Grabarczyka od miesięcy budziła sporo kontrowersji. Kilka miesięcy temu reportaż Wirtualnej Polski przedstawiał neurochirurga w świetle, które wstrząsnęło całym krajem. Mowa była o rzekomym podwójnym życiu, komplikacjach w relacjach z kobietami, a nawet jednoczesnych staraniach o dziecko metodą in vitro z różnymi partnerkami. W tle przewijały się zdrady, sekrety, niewygodne rozmowy i narastająca lawina domysłów.
Najbardziej uderzyło to jednak nie w lekarza, a w jego partnerkę – Kasię Moś, która w tamtym czasie była w pierwszej ciąży. Wokalistka w podcaście opisała, jak wyglądało to z jej perspektywy:
Każda kobieta wie o tym, tym bardziej jak to jest pierwsza ciąża, że chciałabyś to (ciążę- dop.) przeżywać w spokoju i rzeczywiście mieć ten stan, jak to mówią, błogosławiony. Mi to zostało zupełnie odebrane”- powiedziała.
Słychać było, że tamte doświadczenia wciąż pozostawiły w niej echo bólu – takiego, którego nigdy nie powinna przeżywać przyszła mama.
POLECAMY: Mikołaj “Bagi” Bagiński dostanie swój program w Polsacie? Wyszły na jaw kulisy spotkania z Miszczakiem
Kasia Moś pierwszy raz tak szczerze o tym, co przeżywała podczas pierwszej ciąży
Kasia Moś zdradziła, że wokół jej osoby narastała presja, której nie potrafiła zatrzymać. Zewnętrzny świat chciał wyjaśnień, komentarza, stanowiska, podczas gdy ona próbowała jedynie przetrwać najtrudniejsze emocjonalnie tygodnie życia. I choć mówiła spokojnie, nie było wątpliwości, że te wydarzenia odcisnęły na niej ślad.
Najmocniejsze słowa padły jednak wtedy, gdy artystka zaczęła opowiadać o ludziach, którzy w momentach kryzysowych zawiedli najbardziej.
Ja nikomu źle nie życzę. Po prostu uważam, że pewni ludzie zachowali się bardzo nieładnie, ale to już jest ich sprawa. Niech każdy bierze to, co robi, na barki swojego życia – powiedziała.
Dała jasno do zrozumienia, że niektóre relacje nie wytrzymały próby, choć – jak podkreśliła – burza nie dotyczyła bezpośrednio jej osoby. To właśnie odwrócenie się znajomych zabolało ją najmocniej.
To też pokazało kto tak naprawdę jest prawdziwym przyjacielem […] Łukasza przyjaciele wszyscy zostali, a parę odwróciło się ode mnie, pomimo tego, że gdzieś to wszystko nie dotyczyło mnie. Wydaje mi się, że ludzie boją się zostać opryskani tak zwanym gów**m, będę mówiła szczerze. – wyznała.
Wokalistka jednak nie skupiła się wyłącznie na krzywdzie. Dużo mówiła też o sile, którą odnalazła w sobie w najmniej sprzyjających warunkach. Przyznała, że sama siebie zaskoczyła odpornością psychiczną:
Nie wiedziałam, że mam w sobie tyle siły, że potrafię być tak silna. Bo wiele razy w życiu patrzyłam na sytuację innych ludzi i myślałam „ja bym nie dała rady” […] a tu w pewnych momentach byłam pełna podziwu dla siebie. Jeśli mogę powiedzieć, że jestem z czegoś dumna w życiu, to myślę, że też z tego jak to przetrwałam, bo to na pewno nie było łatwe. – podsumowała.
W podcaście nie zabrakło też lżejszych momentów. Moś zdradziła, że teledysk do „Alejandro” kręciła… tydzień przed porodem. Śmiała się, że po miesiącach stresu plan zdjęciowy był wręcz odprężający.
Skoro pewne rzeczy mnie nie złamały, to plan zdjęciowy był przyjemnością – powiedziała uśmiechnięta.
Najważniejsze w całej historii było jednak to, że siłą, która pozwoliła jej przetrwać najcięższe chwile, okazała się rodzina. Narodziny syna Amadeusza, rosnący spokój i stabilność u boku Łukasza Grabarczyka stworzyły fundament, na którym dziś odbudowuje swoje życie. I choć nie rozlicza nikogo publicznie, jasno daje do zrozumienia, że nie zamierza więcej pozwolić, by cudze decyzje odbierały jej własny, prywatny świat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat podjął kolejną decyzję. „Farma” znika z ramówki – widzowie w szoku. Kiedy program powróci na antenę?
Oglądaliście już podcast Oli Grysz i Tomka Tylickiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Mikołaj “Bagi” Bagiński dostanie swój program w Polsacie? Wyszły na jaw kulisy spotkania z Miszczakiem
Triumf, który miał być niemożliwy, wywołał w Polsce burzę większą niż finał samego show. Mikołaj „Bagi” Bagiński – twórca internetowy z ogromną, lojalną społecznością – przeszedł drogę od niedocenianego „ucznia” do zwycięzcy, którego nazwisko dziś elektryzuje media. Czy to dopiero pierwszy rozdział jego błyskawicznej kariery w Polsacie. Dowiedz się więcej, o kulisach spotkania z Edwardem Miszczakiem!
Triumf w „Tańcu z Gwiazdami” całkowicie odmienił życie Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego, który jeszcze niedawno funkcjonował przede wszystkim w przestrzeni internetu. Jego zwycięstwo – zdobyte u boku Magdaleny Tarnowskiej – zachwyciło jednych, a innych doprowadziło do furii. Nie dlatego, że nie zasłużył, ale dlatego, że nikt nie spodziewał się, że influencer pokona największych faworytów programu. To właśnie ta mieszanka zaskoczenia i emocji wyniosła Bagiego na zupełnie nowy poziom rozpoznawalności.
W jubileuszowej edycji show młody twórca zaczął jako „chłopak z internetu”, który dopiero uczył się parkietu. Jego obecność przyciągnęła jednak mnóstwo młodych widzów, którzy po raz pierwszy tak aktywnie zaangażowali się w głosowanie. Autentyczność, otwartość i nieskrywana wrażliwość sprawiły, że Bagi miał w programie społeczność, jakiej Polsat dawno nie widział, a to przełożyło się na emocje, których finał był tylko kulminacją.
Największym zagrożeniem dla influencera była niewątpliwie para Wiktoria Gorodecka i Kamil Kuroczko. To oni przez cały sezon zgarniali najwyższe noty jury i zachwycali profesjonalizmem, techniką i sceniczną charyzmą. W komentarzach widzów nie brakowało opinii, że to właśnie oni zasługują na Kryształową Kulę – nie tylko za umiejętności, ale za konsekwentny, niemal perfekcyjny rozwój na parkiecie.
Do ścisłego finału dostał się również Maurycy Popiel, gwiazda serialowa znana z elegancji, pracowitości i pokory. Jego przemiana, widoczna z odcinka na odcinek, robiła ogromne wrażenie. Wielu widzów typowało go jako rywala, który może zaskoczyć i odebrać zwycięstwo zarówno technicznym ulubieńcom, jak i internetowemu faworytowi.
Kiedy ogłoszono, że Kryształowa Kula trafia do rąk Bagiego, internet natychmiast eksplodował. Jedni pisali, że to „historyczne zwycięstwo nowego pokolenia”, inni że „program stracił taneczny charakter”. Komentarze stały się bardziej niż emocjonalne, a dyskusja na temat sensu i formuły show rozlała się po mediach społecznościowych jak fala. Dawno wygrana w programie rozrywkowym nie wywołała tylu kontrowersji.
POLECAMY: Polsat podjął kolejną decyzję. „Farma” znika z ramówki – widzowie w szoku. Kiedy program powróci na antenę?
Bagi dostanie swój program w Polsacie? Influencer wspomina spotkanie z dyrektorem Miszczakiem
Sukces Bagiego nie skończył się jednak na parkiecie. Kilka dni później pojawił się na gali TVN „People Power 2025”, gdzie odebrał statuetkę w kategorii Wizjoner Roku. To symboliczne potwierdzenie, że jego wpływ na młode pokolenie nie jest przypadkiem, a branża mediów zaczyna traktować go jako pełnoprawnego gracza, nie tylko internetowego, ale także telewizyjnego.
Wkrótce po ogłoszeniu werdyktu dziennikarz Viva.pl porozmawiał z młodym gwiazdorem o jego dalszych planach. Bagi podziękował za wsparcie i odniósł się do plotek dotyczących rozmów z dyrektorem Polsatu, Edwardem Miszczakiem. Nie zdradził jednak szczegółów:
Jeśli chodzi o konkrety, to wydaje mi się, że to, co się dzieje na takich spotkaniach, to musi zostać na tych spotkaniach – zaczął.
W wywiadzie podkreślił też, że wierzy w łączenie świata internetu i telewizji i właśnie w tym kierunku chciałby rozwijać swoją karierę.
Natomiast, tak jak powiedziałem też w swojej przemowie dziś, myślę, że połączenie internetu i telewizji jest czymś, co chciałbym, żeby przyświecało mi w przyszłym roku. Fajnie by było, jeżeli wydarzyłyby się jakieś projekty – wyznał.
Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza „wyskakiwać z lodówki”:
I nie mówię o tym, żeby teraz wyskakiwać z lodówki i brać wszystko, co jest mi proponowane. Jestem wdzięczny, że każdy chce ze mną współpracować; jestem wdzięczny, że osoby, które nie rozumieją cały czas internetu, przekonały się do mnie. Myślę nad różnymi propozycjami i chcę wejść w te, które czuję na 100 procent. Mam na tyle dużo swoich już rzeczy internetowych, w które angażuję się na co dzień, że nie chcę teraz szukać na siłę wszystkiego – dodał Bagi.
Zapytany o to, czy jest gotowy na autorski program w Polsacie, odpowiedział szczerze:
Czuję, że chcę robić rzeczy, które mnie po prostu jarają i chcę fajnie przeżywać swoje życie. Jeżeli dostanę propozycję wzięcia udziału w czymś bądź poprowadzenia czegoś, albo nawet stworzenia czegoś nowego, co czuję, że da mi nową, fajną przygodę życiową, to na pewno się w to zaangażuję. Jeżeli to jest twoim głównym celem w życiu i w ogóle takim celem robienia dużych rzeczy karierowo, to potem te wszystkie rzeczy, o które każdy walczy, czyli pieniądze i sława, to już są tylko jakąś taką wypadkową tego wszystkiego – wspomniał na koniec influencer.
Jedno jest pewne: influencer zrobił coś, co udaje się nielicznym. Wszedł do świata telewizji jako „gość z internetu”, a wyszedł z niego jako pełnoprawna gwiazda z realną siłą przebicia. A patrząc na rozwój jego kariery, wszystko wskazuje na to, że Kryształowa Kula była dopiero pierwszym sygnałem zmian i że największe rzeczy dopiero przed nim.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Klaudia El Dursi przeżyła horror podczas karmienia. “Miałam dwa zawały serca” – co się stało?
Chcielibyście zobaczyć program Bagiego w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuNie żyje 11-letni Nikodem Marecki. Widzowie poznali go w serialu “Szpital św. Anny”. Co się stało?
-
showbiz4 dni temuMałgorzata Kożuchowska i Joanna Liszowska w żałobie. Ich słowa po śmierci Nikodema Mareckiego rozrywają serce
-
showbiz4 dni temuDoda ujawnia, co ją brzydzi. Padły ostre słowa o zdrowiu i higienie: “Nie wchodzę nikomu do łóżka”
-
moda3 dni temuAleksander Sikora już tak nie wygląda. W ruch poszła maszynka. Jak Wam się podoba ta zmiana?
-
news4 dni temuZaskakujące sceny na koncercie Beaty Kozidrak. Widownia dosłownie zaniemówiła [WIDEO]
-
news2 dni temuChwile grozy w “Pytaniu na śniadanie” – ten wypadek mógł zakończyć się tragedią
-
showbiz3 dni temuTomasz Karolak ujawnia kulisy burzliwego związku z Violą Kołakowską: „Prowadziła dosyć bujne życie”
-
showbiz3 dni temuAdam Zdrójkowski romansuje z Heleną Englert? Aktor przerwał milczenie i ujawnił całą prawdę

Dodaj komentarz