Śledź nas

showbiz

Wzruszające wpisy! Gwiazdy dziękują Prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu: Rogalska, Kurdej-Sztan, Rozenek …

Opublikowano

w dniu

Choć nie wygrał wyborów, dla wielu pozostaje prawdziwym liderem. Rafał Trzaskowski po przegranej walce o fotel prezydencki otrzymuje słowa wdzięczności i szacunku od dziennikarzy, artystów i ludzi kultury. To nie milczenie, ale pełne emocji “dziękuję”, które wybrzmiewa z ich profili. Dowiedz się więcej!

W poniedziałkowy poranek, 2 czerwca, ogłoszono oficjalne wyniki II tury wyborów prezydenckich. Ku zaskoczeniu wielu, to Karol Nawrocki, a nie faworyt części mediów i świata kultury, Rafał Trzaskowski, zdobył większość głosów – dokładnie 50,89% wobec 49,11%. Choć różnica była minimalna, porażka Trzaskowskiego wywołała lawinę emocji – także wśród gwiazd. Media społecznościowe szybko zapełniły się wpisami pełnymi wdzięczności, szacunku i refleksji.

Dziennikarka i prezenterka Marzena Rogalska poruszyła tysiące internautów swoim wpisem pod adresem Rafała Trzaskowskiego. W długiej, pełnej wzruszenia wiadomości podkreśliła, jak ważna była dla niej wizja Polski, jaką proponował:

Dziękuję! Do końca wierzyłam w naszą wizję Polski, w której odbudujemy dialog zamiast pogłębiać polaryzację w tak trudnych czasach, Polski uśmiechniętej, a nie rządzącej strachem ludzi, Polski, która nie będzie dzieliła się na naszą i waszą, która będzie szanowała różnorodność, która odmawia prawa bycia prawdziwym Polakiem temu, kto inaczej myśli, dziękuję za wizję Polski nowoczesnej, tolerancyjnej, dziękuję za Waszą klasę i kulturę osobistą. Nie przestaję Państwu kibicować, doceniam tytaniczną pracę, którą wykonaliście, wierzę, że jeszcze coś dobrego stworzymy razem – napisała wzruszona.

Słowa Rogalskiej odbiły się szerokim echem wśród komentujących, którzy przyznawali, że czują podobnie, jakby coś cennego właśnie zostało utracone.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Kobieta kobiecie wilkiem? Mariola Bojarska-Ferenc: “Boję się wyjść na ulicę” po wyborach 2025

Małgorzata Rozenek-Majdan dziękuję Trzaskowskiemu!

Z kolei gwiazda telewizji, społeczniczka i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy walki o prawa kobiet i dostęp do in vitro, Małgorzata Rozenek-Majdan, napisała z ogromną dumą o kampanii Rafała Trzaskowskiego. Dziękowała za “odwagę i klasę”, wskazując, że choć wybory zostały przegrane, energia, którą wzbudził Trzaskowski, będzie pracować jeszcze długo.

Panie prezydencie, dziękuję. Za odwagę, klasę i kampanię, w której wielu z nas znów poczuło nadzieję. To nie jest koniec – to ważny krok na drodze, która się nie kończy jednym wynikiem. Wierzę, że ta energia, którą pan uruchomił, będzie dalej pracować – podzieliła się przemyśleniami.

“Jestem z panem – dziś i jutro” – zakończyła, nie zostawiając wątpliwości, komu kibicuje w długofalowej walce o demokratyczne wartości.

Wzruszający wpis opublikowała również aktorka teatralna Anna Samusionek, która przyznała, że wynik wyborów wywołał w niej ogromny smutek. Doceniła nie tylko samego Trzaskowskiego, ale również jego żonę, która jak podkreśliła dała Polakom nadzieję na kraj bardziej otwarty, różnorodny i wolny od nienawiści.

Dziękuję za Pana i Pana żony wysiłek i walkę, by pokazać, że Polska może być lepszym krajem, gdzie jest miejsce dla wszystkich. Po raz kolejny w historii, jako naród, wybraliśmy destrukcyjną opcję. Przytłaczający smutek i niedowierzanie. Dla mnie jedynym pocieszeniem jest to, że wciąż jest Pan moim PREZYDENTEM – podkreśliła.

POLECAMY: Michał Piróg nie kryje zawodu po wygranej Karola Nawrockiego – gwiazdor TVN komentuje wybory z ciężkim sercem

Gwiazdy wspierają Trzaskowskiego po wynikach!

Nie brakowało także krótkich, symbolicznych, ale jakże znaczących komentarzy. Wśród nich po prostu „Dziękuję” – pisały m.in. aktorki Kamila Kamińska oraz Małgorzta Heretyk, dziennikarka Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz, Barbara Kurdej-Szatan, a także znany z TikToka młody twórca Jelly Frucik. Choć nie rozwodzili się nad sytuacją polityczną, ich głosy zbudowały jednoznaczny obraz – uznania dla postawy przegranego kandydata.

W komentarzach pod ostatnimi postami Rafała Trzaskowskiego wciąż pojawiają się słowa wsparcia. Setki osób, zarówno znanych, jak i anonimowych – dziękują mu za kampanię, klasę i energię, jaką wniósł do publicznego dyskursu. Dla wielu jego zwolenników był to nie kandydat, lecz symbol lepszej przyszłości – nowoczesnej, europejskiej i otwartej Polski.

Warto przypomnieć, że jeszcze przed drugą turą wyborów wiele gwiazd otwarcie deklarowało swoje poparcie dla Trzaskowskiego, niezależnie od możliwych konsekwencji w komentarzach czy mediach. To właśnie ich zaangażowanie pokazało, że polityka nie jest już zarezerwowana tylko dla polityków, dziś to sprawa, która dotyka każdego, również ludzi kultury i mediów.

Choć fotel prezydenta przejmie Karol Nawrocki, to dla wielu celebrytów i ich fanów moralnym zwycięzcą pozostaje Rafał Trzaskowski. Gdy emocje opadną, jedno jest pewne: te wybory, mimo wszystko, zbudowały nową wspólnotę – ludzi, którzy nie przestaną wierzyć, że politykę można uprawiać z klasą.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN odsłania karty „Afryka Express” – gwiazda „Królowej przetrwania” i były piłkarz wśród uczestników

Małgorzata Rozenek-Majdan (fot. screen Instagram Małgorzata Rozenek-Majdan)
Barbara Kurdej-Szatan (fot. screen Instagram Basia Kurdej-Szatan)
Marzena Rogalska (źródło / fot. – biuro prasowe TVN Warner Bros Discovery)

SJ

news

Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Opublikowano

w dniu

przez

To jedna z najdroższych inwestycji, na jaką w ostatnim czasie zdecydował się polski sportowiec. Robert Lewandowski właśnie spełnia swoje wielkie marzenie, a kwota, która padła w kontekście jego nowego zakupu, robi ogromne wrażenie. Szczegóły przedsięwzięcia wyszły na jaw i trudno przejść obok nich obojętnie. Dowiedz się więcej!

Robert Lewandowski od lat uchodzi nie tylko za jednego z najlepszych piłkarzy świata, ale także za człowieka, który potrafi cieszyć się owocami swojej ciężkiej pracy. Kapitan reprezentacji Polski i jego żona, Anna Lewandowska, wielokrotnie pokazywali, że uwielbiają luksusowe podróże i wypoczynek w wyjątkowych miejscach.

Nie jest tajemnicą, że para od dawna stawia na aktywny relaks, a jedną z ich największych pasji są wakacje spędzane na wodzie. Do tej pory korzystali z ekskluzywnych jachtów podczas zagranicznych wyjazdów, jednak teraz postanowili zrobić kolejny krok i zainwestować we własną jednostkę.

Jak ujawniono, Robert Lewandowski zamówił luksusowy katamaran w renomowanej gdańskiej stoczni Sunreef Yachts. To producent, który od lat specjalizuje się w budowie ekskluzywnych jednostek dla najbardziej wymagających klientów z całego świata, a jego projekty trafiają do milionerów i światowych gwiazd sportu.

Co więcej, piłkarz nie ograniczył się jedynie do zakupu jachtu. Został również oficjalnym ambasadorem marki, dołączając do grona znanych sportowców współpracujących z firmą. Wcześniej z Sunreef Yachts związali się między innymi Rafael Nadal i Fernando Alonso.

Wybrany przez Roberta Lewandowskiego model to 80 Sunreef Power NEXT – jedna z najbardziej imponujących jednostek w ofercie producenta. Katamaran zostanie przygotowany zgodnie z indywidualnymi oczekiwaniami piłkarza, a projekt ma w pełni odzwierciedlać jego styl życia i potrzeby.

POLECAMY: Andrzej Piaseczny przerwał milczenie ws. „TzG”. TO powiedział o Ninie Terentiew

Tyle zapłacił Lewandowski za prywatny jacht! Dużo?

Sam zawodnik nie kryje zadowolenia z podjętej decyzji i przyznaje, że od dłuższego czasu śledził rozwój marki. Jak podkreślił, wybór nie był przypadkowy, a zakup poprzedziła szczegółowa analiza rynku.

Sunreef to dla mnie idealny wybór. Od pewnego czasu śledzę tę markę i uważam, że naprawdę się wyróżnia. Stawia na styl i kreatywność, a jednocześnie jest dynamiczna i ma niesamowitą synergię ze światem sportu. Jednym z moich długoterminowych planów jest spędzanie większej ilości czasu na wodzie. Zrobiłem dokładny research i mogę powiedzieć, że znalazłem idealny jacht, by spełnić to marzenie — poinformował sam Robert Lewandowski na oficjalnej stronie stoczni.

Nowa jednostka imponuje nie tylko wyglądem, ale i parametrami. Katamaran będzie miał niemal 24 metry długości oraz około 12 metrów szerokości. Na pokładzie znajdzie się aż 366 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, co czyni go prawdziwą pływającą rezydencją.

Projekt przewiduje również szereg luksusowych udogodnień. W wyposażeniu znajdzie się między innymi garaż na skuter wodny, hydrauliczna platforma kąpielowa oraz ekskluzywny Ocean Lounge, określany mianem prywatnego beach clubu. Nie zabraknie także przestronnych stref relaksu i dużego flybridge’a stworzonego z myślą o wypoczynku oraz spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi.

Największe emocje wzbudza jednak cena tej niezwykłej inwestycji. Choć stocznia nie ujawniła oficjalnej kwoty, branżowe media szacują, że w pełni spersonalizowany model może kosztować ponad 8 milionów euro, czyli około 33 miliony złotych. Nie wiadomo, czy dzięki współpracy z producentem Robert Lewandowski otrzymał specjalne warunki zakupu.

Jedno jest pewne – nowy katamaran to spełnienie wieloletniego marzenia piłkarza i kolejny dowód na to, że po latach sukcesów na boisku może pozwolić sobie na realizację najbardziej ambitnych planów. Fani już nie kryją ciekawości i zastanawiają się, kiedy Robert Lewandowski po raz pierwszy zaprezentuje swoją imponującą jednostkę podczas wakacyjnego rejsu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Management Skolima zabrał głos. Jest tłumaczenie po aferze z koncertem

Zazdrościcie Lewandowskiemu takiego zakupu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)
Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)
Robert i Anna Lewandowscy (fot. screen Instagram Anna Lewandowska)
Robert i Anna Lewandowscy (fot. screen Instagram Anna Lewandowska)
Robert Lewandowski (fot. screen TVP VOD)
Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Andrzej Piaseczny przerwał milczenie ws. „TzG”. TO powiedział o Ninie Terentiew

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata był jedną z najważniejszych twarzy programów rozrywkowych TVP, ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Teraz Andrzej Piaseczny wrócił wspomnieniami do tamtego okresu i zdradził, kto wyciągnął do niego pomocną dłoń. Dowiedz się więcej!

Andrzej Piaseczny od lat należy do grona najpopularniejszych polskich wokalistów i osobowości telewizyjnych. Publiczność doskonale kojarzy go nie tylko z kariery muzycznej, ale także z udziału w największych programach rozrywkowych. Artysta przez wiele sezonów zasiadał w fotelu trenera „The Voice of Poland” oraz „The Voice Senior”, stając się jedną z ikon tych formatów.

Kilka lat temu jego zawodowa sytuacja niespodziewanie się jednak zmieniła. Po głośnych wydarzeniach związanych z obchodami jego 50. urodzin współpraca z Telewizją Polską dobiegła końca. Choć wokalista przez długi czas nie komentował szczegółów całej sprawy, teraz postanowił opowiedzieć o kulisach tamtych wydarzeń.

W podcaście „WojewódzkiKędzierski” Andrzej Piaseczny został zapytany między innymi o to, dlaczego zgodził się zasiąść w jury programu „Taniec z Gwiazdami”. Kuba Wojewódzki przypomniał, że wokalista oceniał uczestników jedynie przez dwie edycje i zapytał, co skłoniło go do przyjęcia tej propozycji.

Artysta nie zamierzał owijać w bawełnę. Wprost przyznał, że decyzja była związana z zakończeniem współpracy z TVP. Jak sam wyznał, był to moment, w którym musiał na nowo odnaleźć się na medialnym rynku.

“Wywalili mnie, mówiąc grzecznie, z TVP” – wyznał Piaseczny.

POLECAMY: Management Skolima zabrał głos. Jest tłumaczenie po aferze z koncertem

Andrzej Piaseczny ujawnia KULISY jurorowania w “Tańcu z Gwiazdami”. Zaskoczeń nie brakuje!

Jak się okazuje, właśnie wtedy z propozycją współpracy zgłosiła się do niego Nina Terentiew. Legendarna dyrektorka programowa Polsatu miała zaproponować wokaliście dołączenie do jednej z największych produkcji stacji. Początkowo jednak nie chodziło o „Taniec z Gwiazdami”.

“Dostałem wtedy propozycję od Niny [Terentiew] – “słuchaj, przejdź do nas, my ci coś zaproponujemy”. Zaproponowała mi przejście do programu “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, ale ja niespecjalnie lubię ten program” – zdradził.

Ostatecznie padła propozycja udziału w jury „Tańca z Gwiazdami”. Choć wielu widzów mogło zastanawiać się, dlaczego piosenkarz ocenia zmagania taneczne, sam zainteresowany od początku miał na ten temat bardzo konkretne zdanie. Jak podkreślił, nie zamierzał udawać eksperta od tańca.

“”Ale przecież ty nie potrafisz tańczyć, to po co?”. “Po to, że ja widziałem ten program w Wielkiej Brytanii, w Hiszpanii itp. i to jest fantastyczny program, który przynosi ludziom mega wiele uśmiechu, a u nas to są wyścigi, które łamią nogi i ręce uczestnikom, więc jeżeli pozwolisz, to ja postaram się wnieść tam trochę swobody i uśmiechu. I nikogo nie będę oszukiwał, że wiem cokolwiek o tańcu”. A poza tym nieskorzystanie z takiej propozycji, jako człowiekowi, który istnieje jakoś tam medialnie, byłoby nierozsądne” – stwierdził wokalista.

Andrzej Piaseczny przyznał również, że mimo braku tanecznego doświadczenia nie czuł się nieswojo w roli jurora. Jak podkreślił, do każdego odcinka przygotowywał się najlepiej, jak potrafił, a jego celem było przede wszystkim wprowadzanie pozytywnej atmosfery i ocenianie uczestników z perspektywy widza.

Podczas rozmowy wrócił także do jednej z najbardziej pamiętnych sytuacji z programu. Wokalista wspomniał moment, gdy na antenie zażartował z wypowiedzi ojca Andrzeja Dudy dotyczącej homoseksualizmu. To właśnie ten komentarz sprawił, że po emisji musiał tłumaczyć się ze swoich słów.

“Starałem się przygotowywać do każdego odcinka i tylko raz dostałem z****ę — kiedy tato Andrzeja Dudy powiedział, że można się zarazić homoseksualizmem. Powiedziałem [do Andrzeja Grabowskiego]: “Andrzejku, widzisz, siedzisz koło mnie i niczym się nie zaraziłeś”. Jak mnie przedstawiano w pierwszym odcinku, Andrzej Grabowski powiedział: “Siedzisz tak daleko i bardzo dobrze, bo ja zawsze chciałem się dowiedzieć, co jest po drugiej stronie tęczy” – powiedział.

Choć od tamtych wydarzeń minęło już kilka lat, Andrzej Piaseczny nie ukrywa, że tamten okres był ważnym etapem jego kariery. Dziś ponownie jest związany z telewizją i muzyką, a jego szczere wyznania pokazują, że za kulisami największych telewizyjnych produkcji często kryją się historie, o których widzowie nie mieli pojęcia. Wiele wskazuje na to, że artysta wciąż nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i nadal zamierza aktywnie rozwijać swoją karierę zarówno na scenie, jak i przed kamerami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Takie słowa Donald Trump miał skierować do Karola Nawrockiego

Brakuje Wam Andrzeja Piasecznego w jury “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Andrzej Piaseczny (fot. screen YouTube “WojewódzkiKędzierski”)
Nina Terentiew (fot. zdjęcie prywatne PrzeAmbitni.pl)
Nina Terentiew (fot. zdjęcie prywatne PrzeAmbitni.pl)
Nina Terentiew (fot. zdjęcie prywatne PrzeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Management Skolima zabrał głos. Jest tłumaczenie po aferze z koncertem

Opublikowano

w dniu

przez

Fani czekali na niego ponad dwie godziny, a w sieci zawrzało od krytycznych komentarzy. Teraz głos w sprawie zabrał management Skolima, ujawniając, co naprawdę wydarzyło się przed koncertem. Dowiedz się więcej już teraz!

Skolim od wielu miesięcy pozostaje jednym z najbardziej rozchwytywanych artystów w Polsce. Sam określa się mianem „króla latino”, a jego koncertowy kalendarz pęka w szwach. W sezonie letnim praktycznie nie schodzi ze sceny, odwiedzając zarówno największe festiwale, jak i lokalne wydarzenia plenerowe.

Popularność wykonawcy hitu „Wyglądasz idealnie” sprawiła, że liczba zaplanowanych występów robi ogromne wrażenie. Według harmonogramu w tym roku artysta ma zagrać ponad 500 koncertów, a nierzadko jednego dnia pojawia się nawet w kilku różnych miejscowościach.

Tak było również w miniony piątek. Skolim miał do zrealizowania trzy koncerty w różnych częściach kraju. Najpierw wystąpił na zamkniętym wydarzeniu w Wielkopolsce, a następnie ruszył na Śląsk, gdzie czekali na niego kolejni fani. Jednym z najważniejszych punktów trasy był koncert w Jastrzębiu-Zdroju.

Zgodnie z planem artysta miał pojawić się na scenie o godzinie 20:30. Na stadionie miejskim zgromadziły się tysiące osób, które od dłuższego czasu wyczekiwały jego występu. Z każdą kolejną minutą atmosfera robiła się jednak coraz bardziej nerwowa, a organizatorzy prosili publiczność o cierpliwość.

Ostatecznie wokalista dotarł na miejsce dopiero przed godziną 23. Oznacza to, że widzowie musieli czekać ponad dwie godziny dłużej, niż zakładał harmonogram. Dla wielu osób było to spore rozczarowanie, zwłaszcza że część fanów przyjechała specjalnie na ten koncert z odległych miejscowości.

Niemal natychmiast po zakończeniu wydarzenia internet zalała fala komentarzy. Internauci nie ukrywali rozgoryczenia i zarzucali artyście brak szacunku wobec publiczności. Wiele osób zwracało uwagę, że przy tak intensywnym grafiku podobne sytuacje mogą zdarzać się coraz częściej.

„Tak wygląda szacunek do fanów? Ponad dwie godziny czekania i żadnego konkretnego wyjaśnienia”; „Coraz więcej koncertów, a coraz mniej profesjonalizmu”; „Nie po to ludzie przychodzą punktualnie, żeby potem godzinami stać pod sceną”; „Popularność popularnością, ale publiczność nie powinna płacić za przeładowany grafik”; „Szkoda fanów” – czytamy w komentarzach.

POLECAMY: Takie słowa Donald Trump miał skierować do Karola Nawrockiego

Afera po koncercie Skolima. Jest oficjalne stanowisko jego managementu – więcej na

Teraz do całej sprawy postanowił odnieść się management artysty. Na profilu Amber Music & Sport Management opublikowano specjalne oświadczenie, w którym wyjaśniono kulisy całego zamieszania. Jak przekazano, przyczyną opóźnienia nie był napięty grafik, lecz niespodziewana awaria samochodu.

“Ten dzień był ze sporą rezerwą czasową. Na awarię auta nie mamy jako team wpływu, organizator był informowany na bieżąco, publiczność też. Na szybko wprowadziliśmy zmiany w harmonogramie, rotując innymi ekipami” – czytamy.

W dalszej części komunikatu podkreślono, że po dotarciu na miejsce Skolim nie udał się od razu za kulisy, lecz wyszedł do zgromadzonych fanów, aby osobiście przeprosić za zaistniałą sytuację. Management zaznaczył również, że artysta zrealizował cały zaplanowany występ i po koncercie poświęcił czas na spotkania oraz wspólne zdjęcia z publicznością.

“Po przyjeździe Konrad pierwsze, co zrobił, to poszedł na scenę i przeprosił fanów. Zagrał pełny koncert i został po koncercie na zdjęcia. Takie są fakty” – czytamy.

Choć wyjaśnienia managementu nie zakończyły internetowej dyskusji, wielu fanów przyznaje, że nieprzewidziane sytuacje mogą zdarzyć się każdemu. Inni uważają jednak, że przy tak intensywnym harmonogramie występów organizacja tras powinna uwzględniać większy margines bezpieczeństwa. Jedno jest pewne – wokół Skolima znów zrobiło się wyjątkowo głośno, a temat jeszcze długo będzie budził emocje wśród jego sympatyków i krytyków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marta Surnik i Grzegorz Dobek ujawniają KULISY “Pytania na śniadanie”. Widzowie tego nie wiedzieli [WIDEO]

Wybaczylibyście Skolimowi takie spóźnienie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Skolim (fot. Przemysław Świderski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Takie słowa Donald Trump miał skierować do Karola Nawrockiego

Opublikowano

w dniu

przez

Wizyta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych od początku wzbudza ogromne emocje. Tym razem uwagę opinii publicznej przykuło jednak nie spotkanie z ważnymi politykami, a krótka wymiana zdań z dziennikarzami przed kościołem. Nagranie błyskawicznie zaczęło krążyć w internecie. Dowiedz się więcej!

Pobyt Karola Nawrockiego w USA odbywa się na zaproszenie Donalda Trumpa, który zorganizował uroczyste obchody swoich 80. urodzin. W programie wizyty znalazły się nie tylko spotkania o charakterze politycznym, ale również wydarzenia związane z polską społecznością mieszkającą za oceanem.

Jednym z punktów wizyty była msza święta w Parafii Matki Bożej Królowej Polski i św. Maksymiliana Kolbe w stanie Maryland. To właśnie tam na prezydenta RP czekała grupa polskich dziennikarzy, liczących na krótki komentarz dotyczący jego rozmów z amerykańskimi partnerami.

Reporterzy próbowali wykorzystać moment przed wejściem do świątyni, aby zadać kilka pytań dotyczących spraw międzynarodowych. Szczególne zainteresowanie wzbudzała kwestia dalszej obecności wojsk amerykańskich w Polsce oraz planowanych rozmów z Donaldem Trumpem.

Jeden z dziennikarzy zapytał wprost, co Karol Nawrocki zamierza przekazać byłemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych w sprawie amerykańskich żołnierzy stacjonujących w naszym kraju. Polityk nie zdecydował się jednak na udzielenie odpowiedzi i w zdecydowany sposób zakończył rozmowę.

“Idę się modlić. Nie krzyczcie, drodzy państwo. Kościół, modlitwa. Wchodzimy, panie redaktorze” – słyszymy.

POLECAMY: Dorota Gardias ODCHODZI z TVN? Jest jasny komunikat

Karol Nawrocki w USA. Tak mówi o spotkaniu z Trumpem

Krótka wymiana zdań została zarejestrowana przez kamery i niemal natychmiast trafiła do mediów społecznościowych. Internauci zaczęli komentować zarówno zachowanie prezydenta, jak i sam moment zadawania pytań przed wejściem do świątyni. Jedni bronili jego decyzji, inni uważali, że jako głowa państwa powinien znaleźć chwilę na rozmowę z mediami.

Ostatecznie Karol Nawrocki nie unikał jednak kontaktu z dziennikarzami przez cały dzień. Po zakończeniu mszy zatrzymał się i odniósł do najważniejszych kwestii związanych z relacjami polsko-amerykańskimi, podkreślając znaczenie strategicznego partnerstwa obu krajów.

Prezydent jasno zadeklarował, że jego priorytetem jest wzmacnianie współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi. Jak zaznaczył, obecność amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski pozostaje jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa naszego kraju.

“W interesie Polski jest to, aby polski prezydent miał dobre relacje z prezydentem Stanów Zjednoczonych. A nasz cel strategiczny jest taki: im więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym lepiej. Stała obecność żołnierzy USA jest naszym celem”  – powiedział.

W dalszej części wypowiedzi Karol Nawrocki podkreślił także, że każde spotkanie z amerykańskimi partnerami traktuje przede wszystkim jako okazję do rozmów o interesach Polski. Zwrócił uwagę, że relacje między oboma państwami opierają się nie tylko na współpracy politycznej, ale również na wspólnej historii i zaangażowaniu w działania NATO.

“Każde nasze spotkanie (…) jest dla mnie czasem do tego, aby rozmawiać o interesach Polski. (…) [Trump — red.] bardzo ceni naszą osobistą relację, ale też bardzo ceni naród polski, naszą historię, nasze wydatki na zbrojenia, naszych żołnierzy, którzy także przecież brali udział w misjach amerykańskich, w misjach NATO. To jest ważne” – stwierdził.

Wizyta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych od początku jest szeroko komentowana zarówno przez media, jak i opinię publiczną. Niewykluczone, że kolejne spotkania i deklaracje padną jeszcze w najbliższych dniach, a temat relacji Polski z USA pozostanie jednym z najważniejszych w debacie publicznej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim ma OBROŃCĘ? Donatan dodał oliwy do ognia

Śledzicie wydarzenia w Waszyngtonie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karol Nawrocki (fot. screen YouTube TVN24)
Donald Trump (fot. screen YouTube TVN24)
Donald Trump (fot. screen YouTube 60 minutes)
Donald Trump (fot. screen YouTube NBC News)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością