Kupicie?

19 listopada do sprzedaży trafiła autobiografia lidera zespołu TSA i trenera Voice of Poland, Marka Piekarczyka. Wywiad rzeka pt. ,,Zwierzenia kontestatora” zawiera rozmowę Leszka Gnoińskiego z wokalistą na tematy zarówno prywatne jak i zawodowe. Panowie rozmawiają o dzieciństwie Marka, początkach kariery rockmena, trasach koncertowych z zespołem TSA i życiu na emigracji.

Po rozmowie z twoim bratem i z tobą zauważyłem, że Gniezno jest niezwykle ważnym miejscem dla twojego późniejszego życia.

Tak, chociaż nie zaważyło aż tak bardzo. Wiesz, gdybym nie wyjechał z Gniezna, zostałbym pewnie naukowcem. Wtedy interesowałem się przede wszystkim matematyką, chemią i fizyką.

Robiłem doświadczenia chemiczne w naszej piwnicy i kiedyś o mało nie wysadziłem domu w powietrze. Dążyłem do wyprodukowania nitrogliceryny. Zrobiłem taką miksturę, że jak pieprznęło, to mój Boże…

Ale przetrwałeś.

Strasznie mnie okopciło, ale przeżyłem. Anioł stróż czuwał. Jak zwykle. Z wału strzelnicy wykopywaliśmy czubki od naboi karabinów i pistoletów i wytapialiśmy na starej patelni ołów, bo bardzo nas rajcował. Zrobiliśmy sobie łuk i te czubki służyły nam do strzał. Mieliśmy sztabki ołowiu. Któregoś dnia wytapiałem go na patelni, a w pokoju obok Gośka zaczęła wrzeszczeć, więc pobiegliśmy tam z Ryśkiem. I w tym momencie czubki eksplodowały. Jezu! To był chyba pocisk zapalający, a ze ścian sterczały powbijane placki stopionego ołowiu. Mój anioł stróż znowu nieźle się napracował (śmiech). Mieszkaliśmy na samym rogu, na wprost wejścia do parku, wtedy imienia Świerczewskiego, a teraz Władysława Andersa. Obok, też po drugiej stronie ulicy, znajdowała się jednostka wojskowa.

Jesteście fanami Piekarczyka?

piekarczyk 2

Zdj – Facebook/Marek Piekarczyk


Nie ma więcej wpisów