news
Karol Strasburger: „Nie znam odpowiedzi na pytania, które zadaję”!
Od lat z powodzeniem prowadzi „Familiadę”. Dowcipy, które prezentuje na początku programu stały się legendą. Uważa, że sztuką jest znalezienie odpowiedniego żartu na weekendowe popołudnie.
„Familiada”, której jest Pan gospodarzem w tym roku obchodzi dwudziestolecie. Czy w związku z jubileuszem producenci szykują dla widzów jakąś niespodziankę?
Z tej okazji, na wrzesień, bo wtedy dokładnie mija dwadzieścia lat od wystartowania „Familiady”, szykujemy specjalny, uroczysty odcinek programu. Niewykluczone, że wystąpią w nim sportowcy i ludzie, którzy w ciągu ostatnich dwudziestu lat dokonali jakichś wielkich osiągnięć. Chcemy zaprosić ludzi, którzy mają ciekawe historie z tego okresu.
Jak się Pan zapatruje na swoje dwadzieścia lat z programem?
Z radością spoglądam na minione dwadzieścia lat. To duży sukces, że wciąż, nieprzerwanie jesteśmy mile widziani na antenie dwójki i nadal cieszymy się dużą sympatią widzów, o czym świadczą słupki pokazujące oglądalność. Jest to niewątpliwie przyjemne. Wiem, że wciąż istnieje grono ludzi, którzy z niecierpliwością czekają na każdy nowy odcinek. Kiedy nagrywaliśmy pierwszy program, nikt z nas nie miał pojęcia, że to wszystko rozwinie się tak bardzo.
Pamięta Pan nagranie pierwszego odcinka „Familiady”?
Tak, pamiętam jakby to było wczoraj. Nagrywaliśmy go przez cały dzień. Był nieustannie przerywany przez pomyłki, zarówno moje, uczestników oraz ekipy technicznej. Nie ma się jednak czemu dziwić, w końcu wszystkiego uczyliśmy się od początku. Dotąd byłem aktorem, po raz pierwszy przyszło mi prowadzić program telewizyjny. Towarzyszyły temu ogromne emocje. Dziś wszystko idzie znacznie sprawniej, bo każdy zna niezmienne od lat zasady, a i technika poszła znacznie do przodu. Długo szukałem pomysłu na siebie, ponieważ nie chciałem naśladować wzorców z amerykańskiego pierwowzoru programu.
Pana zdaniem udało się nieco odbiec od zagranicznego oryginału?
Nie ma gorszej rzeczy niż podpatrywać i próbować kogoś naśladować. Myślę, że udało mi się stworzyć nieco inny wizerunek i styl niż reprezentowali moi zagraniczni koledzy. Przyznam, że wymagało to trochę pracy (uśmiech).
W każdym z odcinków, uczestnikom towarzyszą wielkie emocje. Czy Pan także przeżywa wszystko razem z nimi?
Oczywiście. Bawię się razem ze wszystkimi. Sam również nie znam odpowiedzi na pytania, które zadaję. Czuję się uczestnikiem tej gry.
Czy pytania często się powtarzają?
Staramy się, wciąż wymyślać nowe zagadnienia. Jeśli coś powtarzamy, to tylko dlatego, że wcześniej uczestnikom nie udało wstrzelić się w klucz odpowiedzi.
Przygotowuje się Pan w jakiś sposób do prowadzenia programów?
Nie mam szablonów, ani tekstów, które czytam. Po tylu latach wystarczy mi znajomość regulaminu. Staram się, aby każdy odcinek był inny.
Zauważyłam, że zawsze posiada Pan wiedzę na temat życia uczestników, czyli jednak jakieś przygotowanie jest?
Tę wiedzę czerpię z krótkich rozmów, które przeprowadzam z nimi tuż przed rozpoczęciem nagrania. Niektórzy z uczestników mają bardzo ciekawe życiorysy lub zajmują się nietypowymi rzeczami, o których warto wspomnieć na wizji.
Czy podczas kręcenia często zdarzają się duble?
W tej chwili bardzo rzadko, z wyjątkiem, tzw. montażowych stopów. W miarę możliwości nagrywamy wszystko jednym ciągiem.
„Familiada” jest grą zespołową, ale nie każdy potrafi znosić przegraną. Czy po programie zauważył Pan kiedyś kłótnie pomiędzy uczestnikami?
Niejednokrotnie byłem świadkiem rodzinnych pretensji. Wszystko działo się już za kulisami. Cóż, nie wszyscy traktują udział w programie jako zabawę i każdy potrafi przegrywać. Taka jest już ludzka natura.
Dowcip Karola stał się legendą. Produkcja podsuwa Panu żarty, czy stara się Pan je sam wyszukiwać?
Przygotowanie dowcipu leży w mojej kwestii. Teraz żarty pojawiają się nieco rzadziej, bo trudno o dobry dowcip, a ja powiedziałem ich już tysiące. Muszę brać również pod uwagę godzinę emisji programu. Z wielu humorów musiałem zrezygnować, bo nie wypadało zaprezentować ich w tzw. porze obiadowej. Wbrew pozorom to nie takie proste zadanie (uśmiech).
Rozmawiała Martyna Rokita
news
Finał „The Voice Kids” doprowadził Cleo do łez. Nagranie obiegło sieć
Finał 9. edycji „The Voice Kids” miał być przede wszystkim muzycznym widowiskiem, ale szybko przerodził się w emocjonalne wydarzenie, które wymknęło się spod kontrolowanej telewizyjnej formuły. W centrum wszystkiego znalazła się Cleo, która od lat jest jedną z najbardziej zaangażowanych trenerek programu. Tym razem jednak jej reakcje zaskoczyły nawet ekipę realizacyjną. Dowiedz się więcej!
Emocje w studiu narastały z każdym kolejnym występem młodych finalistów, którzy prezentowali nie tylko wysoki poziom wokalny, ale też ogromną dojrzałość sceniczną jak na swój wiek. Publiczność reagowała żywiołowo, a trenerzy coraz trudniej ukrywali wzruszenie. W pewnym momencie jasne stało się, że to nie będzie zwykły finał, w którym liczy się tylko rywalizacja.
Najsilniej przeżywała go Cleo, która już od pierwszych minut programu nie była w stanie zachować pełnego dystansu. Każde wejście jej podopiecznych na scenę wywoływało u niej silne emocje, a kamera wielokrotnie rejestrowała momenty, w których ocierała łzy i próbowała się uspokoić. Widać było, że więź z uczestnikami jest dla niej czymś znacznie głębszym niż telewizyjna rola.
Z czasem emocje zaczęły narastać do tego stopnia, że Cleo przestała je kontrolować. W trakcie jednego z występów jej drużyny wyraźnie drżał jej głos, a łzy pojawiały się niemal bez przerwy. W studiu zapadła wyjątkowa atmosfera – zamiast typowego show pojawiło się poczucie autentycznego, ludzkiego przeżycia.
W pewnym momencie artystka nie była już w stanie kontynuować wypowiedzi bez przerwy. Zwracając się do uczestników, powiedziała:
Mnie do tej pory trzęsą się ręce, bo tak bardzo to wszystko przeżywam dzisiaj z wami. Przepraszam, ale ja się tak z nimi wszystkimi związałam -próbowała opanować emocje Cleo.
Najtrudniejszy moment przyszedł jednak wtedy, gdy Cleo musiała podjąć decyzję o wyborze uczestnika, który przejdzie dalej. Wtedy jej reakcja była już całkowicie spontaniczna i niekontrolowana. Zasady programu wymagały decyzji, ale emocjonalna więź z młodymi wokalistami sprawiła, że była to dla niej wyjątkowo trudna chwila.
To był ogromny zaszczyt z wami pracować… Nie chciałabym, żebyście… zapamiętali mnie jako trenerkę, tylko jako takiego dobrego ducha… Pamiętajcie, że zawsze będę, cokolwiek teraz się nie wydarzy… Ja jestem… Dobra, uspokój się -rozpłakała się w trakcie.
Reakcja uczestników była natychmiastowa – łzy pojawiły się nie tylko u Cleo, ale również u młodych artystów, którzy nie kryli emocji związanych z końcem wspólnej drogi. Po wszystkim Cleo przyznała, że mimo wieloletniego doświadczenia w programie, takie chwile zawsze są dla niej najtrudniejsze.
Jestem już osiem lat w tym programie i ta chwila… Ona jest niezmiennie najtrudniejsza ze wszystkich. Naprawdę przysięgam, to się nie zmienia z czasem – mówiła Cleo łamiącym się głosem.
POLECAMY: Kto zatańczy w nowym sezonie „Tańca z Gwiazdami”? Lista robi wrażenie
Kiedy oglądać wielki finał „The Voice Kids”?
Finaliści z jej drużyny – Leon Skorupski, Oliwia Johnson i Ola Piłat – pokazali w programie nie tylko talent, ale też różnorodne osobowości. Każde z nich reprezentuje inną muzyczną drogę, inne doświadczenia i inne marzenia, co sprawiło, że finał miał wyjątkowo zróżnicowany charakter.
Leon Skorupski imponuje wszechstronnością – łączy śpiew z grą na instrumentach i rozwija niezwykle nietypową pasję do tworzenia zapachów. Oliwia Johnson z kolei zachwyca naturalnością i sceniczną lekkością, a jej doświadczenie aktorskie daje jej dużą swobodę na scenie. Ola Piłat wyróżnia się energią i zamiłowaniem do muzyki ludowej, co nadaje jej występom wyjątkowy charakter.
Każde z nich przeszło ogromną drogę, a finał był dla nich nie tylko rywalizacją, ale też symbolicznym domknięciem kilku miesięcy intensywnej pracy. Właśnie dlatego emocje były tak silne – zarówno u uczestników, jak i u trenerów.
Pełny finałowy odcinek widzowie zobaczą dziś o godzinie 20:30 na antenie TVP2 oraz w TVP VOD. To właśnie wtedy rozstrzygnie się, kto sięgnie po tytuł „Najlepszego Głosu” 9. edycji „The Voice Kids”, a także zdobędzie kontrakt płytowy, nagrodę finansową oraz szansę reprezentowania Polski w Eurowizji Junior 2026.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa o Karolu Nawrockim!
Podobała Wam się ta edycja “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
news
Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa
Nowy sezon „MasterChefa” jeszcze nie trafił na antenę, a już wywołuje gigantyczne emocje. Na planie jubileuszowej edycji doszło do sytuacji, o której fani programu będą mówić jeszcze długo. Magda Gessler podczas szczerej rozmowy zdradziła kulisy pracy z nowym jurorem i niespodziewanie wróciła też do bardzo osobistych wspomnień. Dowiedz się więcej!
15. sezon „MasterChefa” zapowiada się jako jedna z największych telewizyjnych premier tej jesieni. Produkcja TVN postawiła na spore zmiany, które już teraz wywołują lawinę komentarzy w sieci. Największą niespodzianką okazało się dołączenie do jury Pascala Brodnickiego, który po latach nieobecności do telewizji i po raz pierwszy zasiądzie przy stole jurorskim razem z Magdą Gessler, Michellem Moranem oraz Przemysławem Klimą.
Podczas spotkania prasowego w Krakowie Magda Gessler nie ukrywała, że jubileuszowa edycja będzie zupełnie inna od poprzednich. Restauratorka przyznała, że nowy skład jury oznacza ogromne emocje i bardzo mocne charaktery. Już na starcie dała do zrozumienia, że widzowie nie powinni spodziewać się spokojnej atmosfery.
„Jesteśmy burzą w tej chwili burzą dwóch, trzech facetów, kogutów, który każdy ma bardzo mocny charakter. Pascal się wydaje łagodny, ale ma swoje mocne zdanie od wielu lat i też jest geniuszem jakiejś klasyki” – wyznała w rozmowie z Szymonem Jedynakiem.
Najwięcej emocji wywołało jednak pytanie o reakcje widzów na angaż Pascala Brodnickiego. W internecie od razu pojawiły się podzielone opinie. Jedni uznali, że nowy juror może tchnąć w program świeżość, inni zaczęli narzekać, że czteroosobowe jury to już przesada. Magda Gessler odpowiedziała jednak bardzo dosadnie i dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza przejmować się krytyką.
“Bardzo dobrze, bo mnie będzie trochę mniej. Ja uważam, że fajnie, dlatego że czasami takie spory między nami są bardzo osobiste. Pascal wydaje mi się, że to rozbije albo będzie jeszcze goręcej. Będzie coś nowego, nowa energia, nowe spojrzenie” – dodała Magda Gessler.
Nie zabrakło również pytań o Annę Starmach, która przez lata była jedną z twarzy programu. W mediach od dawna pojawiały się plotki o rzekomym konflikcie między nią a Magdą Gessler. Restauratorka postanowiła jednak uciąć wszystkie spekulacje i jasno powiedziała, jak naprawdę wyglądały ich relacje.
“Nie to nie prawda […] Ania była naprawdę takim łagodzącym elementem, z wielką klasą w tym wszystkim” – stwierdziła.
Bardzo poruszający moment rozmowy nastąpił wtedy, gdy wspomniano śp. Tomasza Jakubiaka. Magda Gessler nie ukrywała wzruszenia i przyznała, że do dziś bardzo brakuje jej wspólnych chwil z kucharzem. Jurorka zdradziła, że najbardziej pamięta ich wspólne rozmowy i spotkania przy stole.
„Jedzenie z nim obiadów w restauracji i jego charakter” — tak Magda Gessler wspominała najlepsze chwile spędzone z Tomaszem Jakubiakiem.
POLECAMY: „Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli
Magda Gessler o “Kuchennych rewolucjach” i kontynuacji programu “Magda gotuje Internet”
W trakcie rozmowy Magda Gessler wróciła także do kulis „Kuchennych rewolucji” i przyznała, że mimo tylu lat pracy program wciąż potrafi ją zaskakiwać. Restauratorka zdradziła, że do samego końca nie wie, dokąd jedzie i z jaką sytuacją będzie musiała się zmierzyć na miejscu.
„Wszystko mnie dziwi, bo nigdy nie wiem gdzie jadę. Dokąd nie postawią mnie przed drzwiami, nie znam ani nazwy restauracji, ani charakteru, więc to zdziwienie jest kapitalne” – wyznała.
Gwiazda TVN podkreśliła również, że „Kuchenne rewolucje” to dla niej nie tylko telewizyjne show, ale przede wszystkim realna pomoc dla restauratorów. Jak zaznaczyła, produkcja inwestuje ogromne środki i czas, by całkowicie odmienić lokale uczestników.
„To nie jest płatne, że się nie płaci ani grosza, to my dajemy pieniądze na dekorację, my im zmieniamy rzeczywistość w cztery dni” – zwróciła uwagę.
Nie zabrakło też wątku ogromnej popularności restauratorki wśród młodych widzów. Magda Gessler przyznała, że często spotyka nastolatków, którzy cenią ją przede wszystkim za szczerość i autentyczność, których jej zdaniem coraz częściej brakuje w telewizji.
„Młodzież między osiem a 15, 16, 18 lat to jest ten target, który mnie ubóstwia za szczerość, za otwartość, za to, że wykładam kawę na ławę” – stwierdziła.
Prowadzący poruszył także temat programu „Magda gotuje internet”, który niespodziewanie okazał się dużym hitem. Restauratorka bez chwili zawahania zdradziła, kogo najchętniej zaprosiłaby do wspólnego gotowania. Wśród wymarzonych gości pojawiły się bardzo zaskakujące nazwiska.
“Prokopa, Dorotę Wellman. Zaprosiłabym bardzo chętnie Małgosię Kożuchowską. Wydaje mi się, że też prezydenta Nawrockiego. Myślę, że fajnie by było zobaczyć, co Nawrocki robi w kuchni. Na pewno jaką by miał minę. Bardzo chętnie bym go poćwiczyła trochę” – powiedziała z uśmiechem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką
Za co najbardziej cenicie Magdę Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
„Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli
Jeszcze kilka tygodni temu mało kto stawiał na jego zwycięstwo, a dziś mówi o nim cały internet. Po emocjonującym finale „Farmy” Aksel nie tylko zgarnął główną nagrodę, ale także zdradził, co zamierza zrobić po zakończeniu programu. Jego słowa i reakcja rodziny wywołały ogromne poruszenie. Dowiedz się więcej!
Finał 5. sezonu „Farmy” okazał się jednym z najbardziej emocjonujących momentów tej edycji. Po miesiącach rywalizacji, trudnych zadań i napiętych relacji to właśnie Aksel został zwycięzcą programu i zdobył sympatię ogromnej części widzów. Dla wielu osób jego wygrana była ogromnym zaskoczeniem, bo początek jego przygody w show wcale nie zapowiadał tak spektakularnego sukcesu.
Uczestnik od samego początku budził skrajne emocje. Jedni zarzucali mu niedojrzałość i impulsywność, inni widzieli w nim ogromny potencjał oraz autentyczność, której często brakuje w reality-show. Z czasem jednak Aksel zaczął przechodzić wyraźną przemianę, a widzowie coraz częściej stawali po jego stronie.
W wielkim finale farmer nie tylko zdobył „Złote Widły” i 160 tysięcy złotych, ale również otrzymał specjalne wyróżnienie od internautów. „Złoty Kłos”, przyznawany ulubieńcowi widzów, tylko potwierdził, że pod koniec programu stał się jedną z najpopularniejszych postaci całej edycji.
Tuż po zakończeniu finału Aksel pojawił się wraz z rodziną w studiu „Halo tu Polsat”. Emocji nie brakowało już od pierwszych minut rozmowy. Zwycięzca przyznał, że udział w programie był dla niego ogromnym przełomem i doświadczeniem, które zmieniło jego podejście do życia.
- “Dla mnie to jest bardzo ważny moment w moim życiu” – przyznał.
W trakcie rozmowy wyszło na jaw, że wygrana to dla niego dopiero początek nowego etapu. Aksel zdradził, że część pieniędzy chce przeznaczyć na wsparcie rodziców, ale nie ukrywa również, że marzy o medialnej karierze i chce wykorzystać popularność zdobytą dzięki programowi.
- “Na pewno pomogę rodzicom. Chciałbym też na swoją karierę odłożyć, coś tam zaplanowałem. Mam plany, żeby pociągnąć to dalej. Chciałbym pójść w telewizję, występować, może zostać aktorem, może zagrać w jakimś filmie fajnym” – ujawnił Aksel Rumenov.
POLECAMY: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką
Aksel ujawnia kulisy udziału w “Farmie” Polsatu
Największe emocje wywołał jednak moment, gdy uczestnik zaczął wspominać swoje początki w programie. Jak przyznał, jeszcze przed wejściem na farmę był przekonany, że bardzo szybko odpadnie. Trudne warunki i ciężka praca wydawały mu się czymś kompletnie obcym.
- “Radość, po prostu byłem tak z siebie dumny. Nigdy w życiu nie byłem z siebie tak dumny jak wtedy. Poczułem, że mogę, a nie sądziłem, że dojdę do finału. Chciałem wygrać, ale mówiłem, że nie dam rady. Tam trzeba pracować, sprzątać. Nigdy w życiu nie robiłem takich rzeczy. Mówiłem, że odpadnę po dwóch tygodniach” – dodał.
Sporo emocji wywołały także słowa dotyczące jego ojca. Zwycięzca ujawnił, że tata początkowo sceptycznie podchodził do jego udziału w programie i nie wierzył, że syn wytrzyma do końca rywalizacji.
- “Tata nie wierzył do końca. Mówił, że pojadę, wrócę szybko. Ale ja dotrwałem” – wyznał.
Ojciec Aksela nie ukrywał jednak dumy po zwycięstwie syna i krótko podsumował jego sukces słowami:
- “Tak. Dumny jestem z niego” – powiedział ojciec Aksla.
Rodzina zgodnie podkreślała, że udział w „Farmie” bardzo zmienił młodego zwycięzcę. Szczególnie mocno zauważyła to jego siostra, która przyznała, że wcześniej brat był znacznie bardziej impulsywny i szalony.
- “Bardzo się zmienił. On był taki wariat, a tak się zmienił na spokojnego i to mnie szokuje. Bardzo się cieszę, tak wydoroślał” – wyznała siostra zwycięzcy.
Kobieta dodała również, że jej zdaniem Aksel świetnie odnalazłby się przed kamerami i ma wszystko, by zrobić karierę w show-biznesie.
- “Brata widzę jako aktora. On umie też udawać, myślę że wszystko mu się uda, wierzę w niego” – stwierdziła siostra.
POLECAMY: Anna Lewandowska żali się fanom. Nie uwierzycie, co ją spotkało. Przykre?
Jak wyglądają relacja Aksla z Henrykiem?
W rozmowie wrócono także do głośnych spięć z Henrykiem, które w trakcie programu budziły ogromne emocje wśród widzów. Choć na ekranie dochodziło między nimi do ostrych wymian zdań, dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
- “Pogodziliśmy się. Henryk mi powiedział, że nie jest na co dzień takim gościem, jakim był na „Farmie” i rzeczywiście nie jest. Jest spokojniejszy i normalniejszy” – wyznał Aksel.
Aksel przyznał również, że pierwsze tygodnie były dla niego najtrudniejsze psychicznie. Nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości, przez co często reagował emocjonalnie i wdawał się w konflikty z pozostałymi uczestnikami.
- “Najtrudniejsze były pierwsze dwa tygodnie, bo nie byłem tym Akselem, którym się stałem. Nie mogłem się odnaleźć, kłóciłem się z każdym. Na początku drażniłem wszystkich, ale jak się rozkręciłem byłem dobry chłopak” – powiedział o poranku.
Choć 5. edycja „Farmy” dobiegła już końca, emocje wokół programu nadal są ogromne. Historia Aksela pokazała, że reality-show potrafi całkowicie odmienić życie uczestników. Tymczasem produkcja nie zwalnia tempa — wiadomo już, że kolejny sezon programu powróci na antenę Polsatu w lutym 2027 roku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Eurowizja 2026: Wyciekło NAGRANIE z prób Alicji Szemplińskiej. Polacy ocenili
Czy Aksel zasłużył na wygraną “Farmy”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką
Wokół życia prywatnego Filipa Chajzera od tygodni narastały plotki, ale teraz wszystko stało się jasne. Prezenter po raz pierwszy tak otwarcie zabrał głos na temat nowej relacji i zdradził kulisy znajomości, o której mówi dziś cały internet. Nie zabrakło też zaskakujących wyznań i komentarzy dotyczących ogromnego zamieszania wokół jego życia uczuciowego. Dowiedz się więcej!
Od pewnego czasu media coraz częściej rozpisywały się o nowej relacji Filipa Chajzera. Prezenter konsekwentnie unikał jednak publicznego komentowania doniesień i nie pokazywał swojej partnerki w mediach społecznościowych. Mimo to plotki przybierały na sile, szczególnie po premierze jego książki „Szczęście na kreskę”, gdzie według medialnych doniesień – miał pojawić się w towarzystwie nowej sympatii.
Sporo emocji wywołały także informacje dotyczące samego spotkania autorskiego. Według relacji Pudelka podczas wydarzenia dojść miało do zaskakującej sytuacji z udziałem matki nowej partnerki prezentera. To właśnie wtedy internauci zaczęli jeszcze intensywniej spekulować na temat życia prywatnego gwiazdora i jego nowego związku.
Teraz sam Filip Chajzer postanowił przerwać milczenie i oficjalnie w rozmowie z Plotkiem potwierdził, że jest zakochany. Prezenter nie tylko odniósł się do relacji, ale też zdradził, w jakich okolicznościach poznał swoją obecną partnerkę. Jak się okazuje, wszystko zaczęło się całkiem spontanicznie.
- “Poznałem w pracy dziewczynę. Poprosiłem o numer. Chodzimy na kolacje i do kina. Do kościoła też. Spędziliśmy razem święta. U cioci Stasi. To siostra taty Zygmunta. Byliśmy też razem na urodzinach mojego taty. Moja rodzina wspaniale przyjęła moją sympatię. Mama oraz tata są oczarowani, co chyba sami mogą potwierdzić” – wyznał Chajzer.
POLECAMY: Co za zaskoczenie! Wiemy, kto wygrał 5. edycję “Farmy”
Filip Chajzer ujawnia prawdę o nowej 20-letniej miłości
Prezenter przyznał również, że bardzo ceni sobie normalność tej relacji i nie zamierza ingerować w prywatne sprawy swojej partnerki bardziej, niż jest to konieczne. Podkreślił jednocześnie, że dziewczyna utrzymuje dobre relacje z rodziną i regularnie spotyka się ze swoimi najbliższymi.
- “Nie znam szczegółów życia rodzinnego partnerki, bo zwyczajnie nie czuję się w obowiązku, żeby je znać. Wiem natomiast, że sympatia dość regularnie widzi się z mamą, babcią, czy tatą. Mają chyba zatem dobry kontakt” – dodał.
Największe poruszenie wywołały jednak jego słowa dotyczące reakcji internautów. Filip Chajzer nie ukrywa, że ogrom krytyki i komentarzy pod jego adresem jest dla niego trudny do zrozumienia. Szczególnie że jak podkreśla – nikomu nie zrobił krzywdy i po prostu chce być szczęśliwy.
- “Nie wiem, dlaczego wylewa się na mnie wiadro pomyj. Nic nikomu nie zawiniłem. Jestem zwykłym gościem, który stara się żyć szczęśliwie. Dziewczyna ma 20 lat, precyzując. Jeśli to oburzające, to trudno” – stwierdził.
Prezenter zdradził także, że miał już okazję poznać mamę swojej partnerki, choć – jak sam przyznał – okoliczności tego spotkania były dość nietypowe. Nie chciał jednak zdradzać wszystkich szczegółów i jedynie tajemniczo zasugerował, że w jego życiu „nie ma nudy”.
- “Świetnie spędza nam się czas. Faktycznie mamę dziewczyny poznałem w dość zaskakujących okolicznościach, ale przyzwyczaiłem się, że w moim życiu nie ma nudy. Odbyliśmy dobrą rozmowę” – wyznał prezenter.
Co ciekawe, mimo ogromnego zainteresowania mediów Filip Chajzer nadal nie publikuje wspólnych zdjęć z partnerką na Instagramie. Wielu fanów zastanawia się jednak, czy wkrótce to się zmieni. Tym bardziej że już w sobotę prezenter pojawi się w programie „Halo tu Polsat”, gdzie może zdecydować się na kolejne szczere wyznania dotyczące nowego etapu swojego życia.
Warto przypomnieć, że marzec tego roku był dla prezentera momentem ważnego zawodowego powrotu. Po przerwie Filip Chajzer ponownie pojawił się w telewizji i dołączył do ekipy programu „Halo tu Polsat” jako reporter. Wszystko wskazuje na to, że zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym rozpoczął właśnie zupełnie nowy rozdział.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Eurowizja 2026: Wyciekło NAGRANIE z prób Alicji Szemplińskiej. Polacy ocenili
Zaskoczeni jesteście tym wyznaniem Chajzera? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuWiadomo, kto wpłacił kaucję za kierowcę, który potrącił Łukasza Litewkę
-
showbiz5 dni temuGamou Fall bliski rezygnacji z „Tańca z Gwiazdami”? Prawda wyszła na jaw
-
news4 dni temuSą nowe fakty ws. wypadku Łukasza Litewki? Prokuratura ujawnia szczegóły
-
showbiz5 dni temuJak głosowali widzowie „TzG” w półfinale? Nie brakuje zaskoczeń
-
news5 dni temuViki Gabor zdaje maturę? Fani zaskoczeni nowymi informacjami
-
news1 dzień temu„Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli
-
news4 dni temuBagi ujawnił swoje wyniki z matur. Nie było kolorowo?
-
news4 dni temuDoda w bloku Łatwoganga. Sąsiadka zdradziła, jak się zachowywała

Dodaj komentarz