news
Karolina Gilon komentuje casting do „Mam Talent”. Ma żal do Lidii Kazen?
Przez lata była twarzą hitów Polsatu, symbolem świeżości i autentyczności. Teraz Karolina Gilon zmaga się z trudną rzeczywistością telewizyjnego świata, gdzie popularność szybko może przemijać. Jak wygląda sytuacja po jej powrocie z urlopu macierzyńskiego i czy znajdzie miejsce w TVN? Dowiedz się więcej!
Telewizja to branża pełna blasku i adrenaliny, ale też brutalna w swojej naturze. Popularność może wynieść na szczyt w ciągu kilku miesięcy, a równie szybko odebrać wszystko, czasem bez ostrzeżenia. Karolina Gilon była przez lata jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych prowadzących Polsatu. Twarz takich hitów jak „Love Island” i „Ninja Warrior Polska”, symbol świeżości i autentyczności, która przyciągała młodych widzów swoją naturalnością, energią i charyzmą. To właśnie te cechy sprawiały, że łączyła luz z profesjonalizmem i budowała z widzami wyjątkową więź, której wielu innych prowadzących może jej zazdrościć.
Największą rozpoznawalność Karolina Gilon zyskała dzięki programom „Love Island” i „Ninja Warrior Polska”. W pierwszym z nich była mistrzynią tworzenia atmosfery, w której uczestnicy czuli się bezpiecznie, a jednocześnie potrafili otwarcie opowiadać o swoich emocjach i przeżyciach. W „Ninja Warrior Polska” pokazała zupełnie inne oblicze – sportowe, pełne adrenaliny, motywujące i dynamiczne, które udowadniało, że potrafi prowadzić programy wymagające ogromnej energii i pewności siebie. Ta wszechstronność stała się jej znakiem rozpoznawczym i jednym z powodów, dla których widzowie ją uwielbiali.
To właśnie dzięki tej mieszance naturalności, profesjonalizmu i wyjątkowej osobowości Gilon stała się twarzą Polsatu i symbolem jakości prowadzenia programów rozrywkowych. Bez sztuczności, bez nadęcia – po prostu była sobą. Dlatego jej nagłe zniknięcie z anteny wywołało ogromne poruszenie. Po urlopie macierzyńskim dowiedziała się, że stacja nie przewiduje dla niej miejsca w ramówce, co było ogromnym zaskoczeniem zarówno dla niej, jak i dla fanów.
W emocjonalnym nagraniu na Instagramie Karolina Gilon nie kryła łez. „Kiedy po macierzyńskim chcesz wrócić do pracy, ale okazuje się, że nie ma dla ciebie miejsca” – wyznała ponad pół roku temu. Jej słowa wywołały lawinę komentarzy i ogólnopolską dyskusję o tym, jak telewizja traktuje swoje gwiazdy, zwłaszcza matki wracające po przerwie. Widzowie poczuli się oburzeni i niesprawiedliwie potraktowani, a w sieci pojawiło się mnóstwo głosów poparcia dla prowadzącej, które podkreślały jej znaczenie dla sukcesu programów, które współtworzyła.
Największe zaskoczenie pojawiło się, gdy okazało się, że Karolina Gilon nie wróci do „Ninja Warrior Polska”. Oficjalne tłumaczenie Polsatu – „podkreślenie sportowego charakteru programu” – od początku budziło wątpliwości. Ostatecznie jej miejsce zajęła Marta Ćwiertniewicz, co wielu fanów uznało za dowód, że powód odsunięcia Gilon wcale nie był stricte programowy.
Podczas wizyty w „Dzień Dobry TVN” w listopadzie ubiegłego roku Gilon przyznała, że brała udział w castingu na nową prowadzącą „Mam Talent!”.
Ja kocham rozrywkę, chcę dodawać trochę tego koloru, uśmiechu, rozbawiać. Myślę, że do tego mam talent, by ludziom dawać rozrywkę. To jest moje marzenie na 2026 r., żeby rozwinąć skrzydła, które zostały mi podcięte – powiedziała wówczas.
Posadę tę otrzymała jednak Paulina Krupińska-Karpiel, a dla Gilon w ramówce nie znalazło się miejsce w żadnym programie tej wiosny.
POLECAMY: Doda odpaliła bombę o północy. Wybuchła lawina komentarzy [WIDEO]
Karolina Gilon bez ogródek o dyrektorce TVN
Jakiś czas temu w podcaście „Call My Mommy” Karolina Gilon opowiadała o kulisach całego zamieszania i o byłej szefowej, Lidii Kazen, z którą współpracowała jeszcze w TTV. Odniosła się również do decyzji dotyczącej prowadzącej „Mam Talent”:
Ja na przykład nie mam pretensji, że mnie nie wybrano do “Mam Talent”. Widocznie do tego formatu bardziej pasuje Paulina. To Lidka zna swojego odbiorcę. To Lidka wie, kto ogląda ten program. Ja tych statystyk nie prowadzę. Widocznie Paulina bardziej pasowała do tego formatu i mówię to naprawdę całkiem szczerze. Ja to rozumiem – wyznała.
Później zarówno Gilon, jak i prowadząca podcast Agata Reszko-Boguszewska podkreśliły, że Lidia Kazen świetnie radzi sobie na stanowisku dyrektorki programowej:
Wiesz, no, byłabym hipokrytką, gdybym tak nie powiedziała, bo wiesz, to Lidka mnie wynalazła. To Lidka mnie ściągnęła do TTV, jak była dyrektor programową tam i to ona szlifowała ten diament. To ona mi dała start i to ona zrobiła we mnie ten zalążek zwierzęcia telewizyjnego. Naprawdę dała mi tam czadu w tym TTV i ja zawsze uważałam, że ona jest w tym dobra. I ja zawsze wiedziałam, że Lidka będzie w TVN-ie. Czułam to, bo po prostu to trzeba mieć ten faktor X też do tej roboty – stwierdziła.
Kto wie, może już wkrótce pojawi się odpowiedni format w TVN, który pozwoli Karolinie Gilon wrócić na ekran i pokazać swój talent milionom widzów. Jej naturalność, doświadczenie i charyzma sprawiają, że stacja będzie miała w niej zawsze wartościowego prowadzącego, jeśli tylko znajdzie się dla niej właściwe miejsce. Karolina udowadnia, że mimo chwilowego odsunięcia pozostaje jedną z najbardziej cenionych i lubianych twarzy polskiej telewizji, a jej energia, profesjonalizm i autentyczność wciąż przyciągają widzów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Iza Miko zaskoczyła Olgę Frycz i Alberta Kosińskiego po porodzie. Miło?
Chcielibyście zobaczyć ponownie Karolinę Gilon na antenie TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
-
Czekam na Jej powrót, jest dobra, umie bawić , swoim naturalnym luzem jest swobodna , bije od Niej serdeczność i naturalność !!!!
Pozdrawiam i do zobaczenia , myślę na ekranie 🌞🌹
news
„Farma 5”: Co wydarzyło się w premierowym odcinku? Te zmiany zaskoczyły widzów
Nowy sezon wystartował i już w pierwszym odcinku nie było miejsca na sentymenty. Uczestnicy szybko przekonali się, że to nie wakacyjny obóz, a brutalna gra o przetrwanie i realne pieniądze. Czy piąta odsłona okaże się najbardziej bezwzględna w historii? Dowiedz się więcej, co wydarzyło się w premierowym odcinku!
„Farma” od czterech lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych reality-show Polsatu. Format, w którym uczestnicy rezygnują z wygód cywilizacji i trafiają do surowego gospodarstwa bez internetu, kontaktu z bliskimi i codziennych udogodnień, konsekwentnie przyciąga setki tysięcy widzów. To właśnie odcięcie od świata i konieczność funkcjonowania w prymitywnych warunkach sprawiły, że program stał się telewizyjnym fenomenem.
Ostatnia edycja tylko potwierdziła, że widzowie wciąż łakną tej formy rozrywki. Zwycięstwo Bronisława Bandyjka, znanego jako „Bandi”, stało się symbolem czwartej odsłony show. Jego determinacja, spryt i umiejętność odnalezienia się w trudnych warunkach podbiły media społecznościowe. Według danych przytaczanych przez Wirtualne Media średnia oglądalność wyniosła 1,14 miliona widzów, co oznacza wzrost o 187 tysięcy. To wyraźny sygnał, że „Farma” nie słabnie – wręcz przeciwnie, rośnie w siłę.
Tym razem jednak widzowie musieli uzbroić się w cierpliwość. Choć nagrania odbyły się latem zeszłego roku, program nie wystartował jak zwykle – na początku stycznia. Piąty sezon stał się flagowym show wiosennej ramówki i zadebiutował dziś, 16 lutego o 20:30. Oczekiwania były ogromne, a apetyt fanów wyraźnie podsycony zapowiedziami większej stawki i jeszcze trudniejszych warunków.
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Co wydarzyło się w pierwszym odcinku?
Już pierwszy odcinek pokazał, że producenci nie zamierzają oszczędzać uczestników. Widzowie poznali nowych śmiałków, którzy dobrowolnie zamienili wygodne łóżka na słomiane posłania, a poranną pielęgnację – na miskę zimnej wody i zapach obory o świcie. Pierwsze rozmowy ujawniły ambicje, strategie i ukryte napięcia, które zaczęły buzować niemal od progu gospodarstwa.
Nowi Farmerzy szybko zderzyli się z rzeczywistością. Teoria okazała się czymś zupełnie innym niż życie w rytmie zwierząt i codziennych obowiązków. Już w premierowym epizodzie pojawiły się pierwsze zadania, podział pracy oraz pierwsze zgrzyty. Kontakt ze zwierzętami, karmienie, sprzątanie i organizacja dnia obnażyły, kto faktycznie ma doświadczenie, a kto liczył wyłącznie na spryt i dobrą autoprezentację.
W pierwszym odcinku uczestnicy stanęli przed wyzwaniem i pojedynkiem, który choć z pozoru techniczny – w rzeczywistości odsłonił ich strategie oraz ambicje. Nieświadomie zdradzili swoje podejście do gry, pokazując, kto chce budować autorytet, a kto zamierza działać po cichu. Już na starcie było widać, że waluta w tej edycji nie będzie opierać się wyłącznie na sile fizycznej czy pracowitości, lecz na zdolności budowania wpływu.
Tym razem zmienił się również jeden z kluczowych elementów gry – czas spędzony na gospodarstwie został wydłużony. To oznacza większe zmęczenie, więcej konfliktów i większą presję psychiczną. W takich warunkach nawet najlepiej funkcjonująca grupa może zacząć się rozpadać, a drobne nieporozumienia szybko urosnąć do rangi poważnych sporów. O tym, jak bardzo ta zmiana wpłynie na relacje i strategie uczestników, widzowie zapewne przekonają się w kolejnych odcinkach, gdy zmęczenie zacznie zbierać swoje żniwo, a emocje wezmą górę nad rozsądkiem.
Motywacja jest również potężniejsza niż zwykle. W grze znajdują się Złote Widły, tytuł Farmera Roku oraz 100 tysięcy złotych – z możliwością podwojenia tej kwoty. „Farma zarabia!” – to hasło wybrzmiało wyjątkowo mocno w zapowiedziach. Pieniądze stały się realnym czynnikiem napędzającym rywalizację, a wizja wyższej wygranej może okazać się zapalnikiem dla jeszcze ostrzejszej walki między uczestnikami.
Piąty sezon rozpoczął się z przytupem i już teraz widać, że emocje będą tylko rosnąć. Wydłużony czas pobytu oraz większa stawka finansowa sprawiają, że gra od samego początku nabiera zupełnie innego ciężaru. Choć w pierwszym odcinku uczestnicy dopiero się poznawali i starali się odnaleźć w nowej rzeczywistości, nad farmą od początku unosiło się napięcie związane z tym, jak wymagająca okaże się ta edycja.
Jeśli premierowy epizod był jedynie wstępem do tego, co czeka Farmerów w najbliższych tygodniach, widzowie powinni przygotować się na sezon pełen presji, trudnych decyzji i zwrotów akcji, które pokażą, kto naprawdę potrafi przetrwać w surowych warunkach i zawalczyć o najwyższą stawkę w historii programu. Warto więc oglądać kolejne odcinki programu od poniedziałku do czwartku o 20:30, a także w piątki “Finały tygodnia” o 19:55.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Oglądaliście premierowy odcinek “Farmy”? Jeśli tak, to jakie są Wasze pierwsze wrażenia? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

















Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Plotki krążyły od dawna, a w branży szeptano różne scenariusze. Czy między divą z ogromnym dorobkiem a współczesną królową stadionów mogło dojść do napięcia? Teraz wszystko stało się jasne, a słowa, które padły zaskoczyły nawet największych sceptyków. Dowiedz się więcej, jaka naprawdę jest Sanah!
Sanah, czyli Zuzanna Grabowska, w ciągu zaledwie kilku lat przeszła drogę, na którą inni artyści pracują całe dekady. Od spektakularnego debiutu w 2020 roku konsekwentnie buduje swoją markę, łącząc popową przebojowość z literacką wrażliwością i charakterystyczną estetyką. Jej utwory momentalnie wspinają się na szczyty list przebojów, a kolejne albumy rozchodzą się w imponującym tempie. Dziś trudno wskazać drugą artystkę młodego pokolenia, która równie skutecznie połączyłaby mainstream z ambitniejszym repertuarem.
Najlepszym dowodem jej fenomenu są koncerty na PGE Narodowym. Ponad 65 tysięcy osób zgromadzonych na stadionie, wspólny śpiew od pierwszych minut i atmosfera niemal muzycznego misterium – to obrazy, które na stałe zapisały się w historii polskiej sceny. Wydarzenia te pokazały, że Sanah nie jest jedynie gwiazdą internetu czy radia, ale artystką zdolną porwać tłumy w skali porównywalnej z największymi światowymi nazwiskami.
Jednak jej ambicje wykraczają daleko poza tworzenie chwytliwych singli. Jednym z ostatnich projektów była niecodzienna kolekcja poezji śpiewanej w duetach z ikonami polskiej muzyki. Na albumie znalazły się interpretacje tekstów Tadeusza Różewicza, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Adama Mickiewicza czy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. To odważny ruch, który dla jednych był artystycznym objawieniem, dla innych ryzykowną próbą zmierzenia się z klasyką.
Do współpracy zaprosiła prawdziwe legendy – wśród nich znalazła się Alicja Majewska, a także inne uznane nazwiska sceny w tym m.in. Michał Bajor, Kasia Kowalska czy Kasia Nosowska. Szczególne emocje wzbudził utwór „Oczyszczenie”, czyli wokalna wersja wiersza Tadeusza Różewicza nagrana właśnie z Alicją Majewską. Spotkanie dwóch pokoleń artystek zostało odebrane jako symboliczny dialog tradycji z nowoczesnością, doświadczenia z młodzieńczą wrażliwością.
POLECAMY: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Alicja Majewska ujawnia prawdę o Sanah
Wielu zastanawiało się jednak, co naprawdę myśli o niej 77-letnia legenda. Czy w branży, gdzie konkurencja bywa bezwzględna, mogło pojawić się napięcie? W rozmowie z reporterem Pomponika podczas finału „The Voice Senior” Alicja Majewska rozwiała wszelkie wątpliwości i nie zostawiła miejsca na niedomówienia.
Urocza dziewczyna, bardzo kulturalna, dobrze wychowana. I to, czego gratuluję jej czy jej otoczeniu, jej rodzinie, to że mimo osiągnięcia takiego sukcesu, bo ona osiągnęła ogromny sukces, te wyprzedawane stadiony i tak dalej, wydaje mi się w kontakcie z nią, że nie zmieniło to jej osobowości, jej hierarchii wartości – wyznała.
Te słowa wybrzmiały szczególnie mocno, bo w świecie show-biznesu komplementy między artystkami z różnych pokoleń nie zawsze przychodzą łatwo. Alicja Majewska nie tylko doceniła sukces Sanah, ale też podkreśliła jej skromność i stabilność wartości mimo ogromnej popularności. To rzadkość w czasach, gdy błyskawiczna kariera potrafi zmienić nawet najbardziej poukładane osobowości. Legenda sceny spróbowała także odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się fenomen młodej gwiazdy.
Nie wiadomo, co sprawia, że ktoś robi karierę, bo to kariera ogromna. Podstawa jest taka, że Sanah jest bardzo muzykalną osobą, jest muzykiem. […] Sama sobie komponuje bardzo zgrabne melodie. Mnie się wydaje, […] że ona się wyróżniła stylem, zewnętrznością również wśród dużego grona świetnie śpiewających młodych piosenkarek. Wyróżniła się jakąś taką prostotą, skromnością – dodała.
Nie zabrakło również oceny wokalnych umiejętności młodszej artystki.
Ona ma skalę, dużą skalę. Jest muzykalna, nie popisuje się jakimiś melizmatami […] wyszukanymi. Śpiewa dosyć prosto. Ma specyficzną barwę głosu, która jak to u każdego z nas – jednego może zachwycić, a drugiego w ogóle nie pociągnąć i odrzucać. To jest zjawisko rzeczywiście, na temat którego myślę, że powstaną prace – wyjaśniła.
Co istotne, Alicja Majewska odniosła się także do plotek o rzekomo trudnym charakterze Sanah za kulisami. W jej opinii profesjonalizm i wymagania wobec współpracowników nie są niczym złym, o ile towarzyszy im kultura osobista.
Ona się okazuje taką zosią samosią trochę. […] Może na etapie pracy jest rygorystyczna i ma opinię wymagającej. Natomiast właśnie o czym powiedziałam – to się nazywa dobre wychowanie: w stosunku do nas, kolegów, i […] myślę, że rówieśników również, absolutnie żadnego cienia zastrzeżenia nie mogłabym zgłosić – dodała.
W świecie pełnym medialnych spięć i domniemanych konfliktów taka wypowiedź ma ogromną wagę. Dwie divy – jedna z wieloletnim dorobkiem i statusem legendy, druga będąca symbolem nowego pokolenia – pokazały, że możliwy jest dialog oparty na szacunku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Steczkowska chwyciła za telefon. Tak wyglądała jej ostra rozmowa z Wojewódzkim
Którą artystkę cenicie bardziej – Alicję Majewską czy Sanah? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
news
Piotr Mróz ANALIZUJE działania DODY – to przez DEFRAUDACJE?
Piotr Mróz ANALIZUJE działania DODY – to przez DEFRAUDACJE?
POLECAMY: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
-
news3 dni temuDoda korzysta z BOTOKSU? Tak wygląda jej sekret młodości
-
showbiz5 dni temuBurza przed premierą „TzG”. Potocka nie dogaduje się Masłowskim? Znamy kulisy
-
showbiz4 dni temuIza Miko straciła zęby. Co teraz z udziałem aktorki w „Tańcu z Gwiazdami”?
-
news4 dni temuNieznane szczegóły życia córek Bożeny Dykiel. Jak dziś wyglądają ich kariery?
-
moda5 dni temuTak celebryci świętują tłusty czwartek. Dieta poszła w odstawkę?
-
news3 dni temuMichał Kassin ogłosił radosną nowinę. Bursztynowicz nie mogła milczeć
-
news3 dni temuMarta Nawrocka szczerze o aborcji i in vitro. Jej reakcja wywołała burzę w sieci
-
news5 dni temuDoda zaskakuje wyznaniem: „Jakoś zgłupiałam z czasem”. Co miała na myśli?

Dodaj komentarz