Śledź nas

showbiz

Kinga Rusin zaskoczyła fanów niecodziennym sposobem na świętowanie imienin – mamy zdjęcia

Opublikowano

w dniu

Nie wybrała eleganckiej restauracji ani luksusowego kurortu. Zamiast tego zanurzyła się w samym sercu Amazonii i pozwoliła się pomalować przez lokalnych mieszkańców! Kinga Rusin znów pokazuje, że żyje na własnych zasadach. Dowiedz się więcej!

Kinga Rusin to jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w Polsce. Przez lata związana z telewizją – od programów informacyjnych w TVP po uwielbiane przez miliony „Dzień Dobry TVN”. Prawdziwy przełom w jej medialnej karierze nastąpił po wygranej w „Tańcu z gwiazdami” w 2006 roku. Od tego czasu stała się stałą bywalczynią ekranów i czerwonych dywanów.

Jednak w 2020 roku Kinga Rusin niespodziewanie zniknęła z telewizji. Zrezygnowała z prowadzenia „Dzień Dobry TVN” i przeszła na własne tory – aktywizmu, podróży i działalności biznesowej. Choć wielu fanów nie ukrywa, że chętnie zobaczyłoby ją ponownie na ekranie, wszystko wskazuje na to, że na ten moment Rusin nie planuje powrotu do medialnego świata.

Zamiast śniadaniówki wybrała życie z dala od blasku fleszy. Ale nie znaczy to, że przestała zaskakiwać. 25 lipca, dzień po swoich imieninach, opublikowała w mediach społecznościowych relację, która dosłownie wprawiła fanów w osłupienie. Nie było kolacji w ekskluzywnej restauracji ani tortu na Instagramie. Była za to amazońska dżungla i wioska Indian Kukama.

Tak jeszcze nigdy nie świętowaliśmy moich imienin! W środku amazońskiej dżungli! W wiosce Indian Kukama! Razem z jej mieszkańcami – napisała.

Na zdjęciach widać Kingę z twarzą ozdobioną indiańskimi wzorami, w tradycyjnym nakryciu głowy, otoczoną mieszkańcami amazońskiej wioski. Zamiast blichtru i pozowanych kadrów – szczere uśmiechy, lokalne rytuały i chwile prawdziwej bliskości.

Zostaliśmy na powitanie pomalowani, a na głowy założono nam tradycyjne indiańskie nakrycia. Napiliśmy się wspólnie napoju z juki i odtańczyliśmy taniec radości – wspomniała.

POLECAMY: Sarsa traci słuch? Szokujące wyznanie gwiazdy tuż przed festiwalem

Fani zachwyceni relacją Kingi Rusin

Jej relacja błyskawicznie obiegła sieć i wywołała falę pozytywnych reakcji. Fani byli zachwyceni tą niecodzienną formą świętowania. Pod postem pojawiły się komentarze:

Kolejna piękna podróż z Wami Wspaniały dzień Imieninowy i życzę jeszcze wiele takich pięknych dni i wrażeń; Dla solenizantki tradycyjnie wszystkiego najlepszego; Podróże Kingi Rusin – prosty tytuł książki. Proszę napisać; Macie piękne życie; Tylko pozazdrościć – pisali obserwatorzy.

Od kilku lat Kinga Rusin żyje poza Polską – podróżuje po świecie i działa jako aktywistka ekologiczna. Jej relacje z miejsc, do których dociera, często przypominają dokumenty – edukują, inspirują i wzruszają. Nie da się ukryć, że wybrała zupełnie inną drogę niż większość gwiazd polskiego show-biznesu.

Prywatnie od lat jest w szczęśliwym związku z Markiem Kujawą, prawnikiem, z którym razem przemierza świat. Wspólnie tworzą duet, który ceni naturę, wolność i życie poza głównym nurtem. Ich zdjęcia z podróży – od Afryki po Azję pokazują, że życie bez telewizji wcale nie oznacza końca kariery.

W dobie, gdy celebryci zabiegają o uwagę w mediach społecznościowych i reality show, Kinga Rusin zdaje się pokazywać alternatywę. Jej wybory, choć kontrowersyjne dla niektórych – są bez wątpienia odważne. I pokazują, że można być gwiazdą, nie będąc codziennie na ekranie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowi prowadzący “Dzień dobry TVN” OGŁOSZENI! Znacie ich dobrze z innych hitów stacji

Brakuje Wam Kingi Rusin w telewizji? Napiszcie nam w komentarzu pod artykułem.

Kinga Rusin (fot. screen Instagram Kinga Rusin)
Kinga Rusin (fot. screen Instagram Kinga Rusin)
Kinga Rusin (fot. screen Instagram Kinga Rusin)
Kinga Rusin (fot. screen Instagram Kinga Rusin)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz

1 komentarz

  1. Kasia

    25 lipca 2025 at 09:19

    Każdy ma swoje pomysły 🙂 ja mamie z okazji imienin wysłała pocztą kwiatową kosz słodyczy. Niestety nie mogłam przyjechać osobiście. Ale dobrze że są inne sposoby by doręczyć prezent 😉

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Mariusz Kozak odchodzi z „Gogglebox”. Fani są załamani: „Już nie będę oglądać”

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata był jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy „Gogglebox. Przed telewizorem”. Widzowie długo zastanawiali się, dlaczego Mariusz Kozak nagle zniknął z programu. Teraz wszystko stało się jasne, a jego decyzja wywołała lawinę emocji wśród fanów. Dowiedz się więcej!

Mariusz Kozak od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy stacji TTV. Widzowie pokochali go za bezkompromisowe komentarze, ogromny dystans do siebie i charakterystyczne poczucie humoru, które regularnie prezentował w programie „Gogglebox. Przed telewizorem”. Przez lata jego obecność była jednym ze znaków rozpoznawczych formatu.

Jego kanapa przechodziła zresztą przez lata różne zmiany. Początkowo przed telewizorem zasiadał razem ze swoim byłym partnerem Jackiem Szawiołą. Później, po zmianach w życiu prywatnym, widzowie oglądali go u boku obecnego partnera Sebastiana Szaraty oraz jego mamy, Marioli Kozak. Ta trójka szybko zdobyła sympatię publiczności i stała się jedną z bardziej rozpoznawalnych ekip programu.

Dlatego dla fanów niemałym zaskoczeniem było to, co wydarzyło się podczas najnowszego sezonu „Gogglebox”. Kiedy pod koniec lutego wystartowała kolejna odsłona programu, Mariusz Kozak pojawił się jedynie w pierwszych odcinkach. Później nagle zniknął z anteny, a produkcja przez długi czas nie komentowała jego nieobecności.

Widzowie szybko zauważyli, że z programu zniknęła jedna z jego najbardziej charakterystycznych postaci. W mediach społecznościowych pojawiały się kolejne pytania o to, co stało się z Mariuszem Kozakiem. Fani zastanawiali się, czy jego nieobecność jest jedynie chwilowa, czy może kryje się za nią coś więcej.

Z tygodnia na tydzień pytań było coraz więcej. Im bliżej finału sezonu, tym wyraźniej było widać, że Mariusz Kozak nie wraca na kanapę. Sam uczestnik również długo milczał, co tylko napędzało kolejne spekulacje. Teraz jednak tajemnica została wyjaśniona.

POLECAMY: Rusza „Taskmaster” w TVN! Zasady, uczestnicy, prowadzący. Kiedy oglądać?

Mariusz Kozak ŻEGNA SIĘ z “Goggleboxem”

Mariusz Kozak w poniedziałkowy poranek oficjalnie poinformował, że jego przygoda z „Gogglebox. Przed telewizorem” dobiegła końca. W mediach społecznościowych opublikował emocjonalny wpis, w którym pożegnał się zarówno z widzami, jak i produkcją programu. Jednocześnie wyraźnie zaznaczył, że zamyka ten rozdział.

„No dobra to już OFICJALNIE i zamykamy ten rozdział. Żegnamy się z GOGGLEBOX. Widzowie! Dziękujemy, że byliście i jesteście z nami. To Wy jesteście największą wartością telewizji […] Produkcji programu dziękuję za wspólny czas, emocje i sukcesy! Oczywiście nie mogę nie podziękować również za wszystkie „cenne lekcje”. Trzymam kciuki za TTV” – poinformował.

Wpis Mariusza Kozaka szybko wywołał reakcję widzów. Fani nie ukrywali żalu z powodu jego odejścia i przede wszystkim wspominali jego wspólne występy z Sebastianem Szaratą i Mariolą Kozak. W komentarzach nie brakowało głosów, że bez tej trójki program nie będzie już taki sam.

„Mam nadzieję że zobaczymy Was jeszcze w jakimś innym programie”; „Szkoda, fajnie się waszą trójkę oglądało”; „Strasznie szkoda”; „Bardzo mi przykro”; „Już nie będę oglądać” – pisali widzowie.

Szczególnie wymowny jest fakt, że część fanów otwarcie deklaruje, iż nie zamierza już oglądać programu. Pokazuje to, jak mocno Mariusz Kozak zapisał się w pamięci publiczności. Jego charakterystyczne komentarze i relacje z pozostałymi członkami ekipy przez lata były dla wielu osób jednym z powodów, dla których włączali „Gogglebox”.

Choć Mariusz Kozak pożegnał się z formatem, „Gogglebox. Przed telewizorem” nie znika z anteny. Nowy sezon wystartował wczoraj, a premierowe odcinki można oglądać w poniedziałki o 22:00 w TTV. Widzowie będą więc mogli sprawdzić, jak program wygląda bez jednej ze swoich najbardziej charakterystycznych ekip.

Na razie nie wiadomo, czy Mariusz Kozak pojawi się w przyszłości w innym programie telewizyjnym. Jego pożegnalny wpis nie brzmi jednak jak zamknięcie całej kariery przed kamerą, a jedynie konkretnego rozdziału. Czy zobaczymy go jeszcze w innym formacie? Tego na razie nie wiadomo. Jedno jest pewne – dla wielu widzów jego odejście z „Gogglebox” to koniec pewnej epoki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert i Mandaryna mają problemy przed „Tańcem z Gwiazdami”? Nie jest dobrze

Będziecie oglądać “Goggleboxa” bez udziału Mariusza Kozaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sebastian Szarata, Mariola Kozak, Mariusz Kozak (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Mariusz Kozak, Mariola Kozak (fot. screen Instagram Mariusz Kozak)
Sebastian Szarata, Mariusz Kozak (fot. zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Rusza „Taskmaster” w TVN! Zasady, uczestnicy, prowadzący. Kiedy oglądać?

Opublikowano

w dniu

przez

Już dziś wieczorem TVN pokaże pierwszy odcinek polskiej wersji jednego z najpopularniejszych formatów komediowych na świecie. Pięcioro znanych uczestników będzie musiało zmierzyć się z zadaniami, w których kreatywność i spryt mogą okazać się ważniejsze niż zdrowy rozsądek. Nad wszystkim czuwać będą bezwzględny Taskmaster i jego asystent. Kiedy oglądać program i kto powalczy o zwycięstwo? Dowiedz się więcej!

Już dziś, 31 sierpnia o 21:35, na antenie TVN zadebiutuje polska edycja programu „Taskmaster”. Premierowy odcinek zostanie pokazany tuż po „The Floor”, a widzowie będą mogli oglądać program również online – na HBO Max i Player.pl. To jeden z najbardziej oczekiwanych nowych formatów rozrywkowych tej jesieni.

W polskiej edycji programu wystąpi pięcioro znanych i bardzo różnorodnych uczestników. W rywalizacji wezmą udział Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson oraz Zofia Zborowska-Wrona. Każde z nich będzie musiało wykazać się nie tylko poczuciem humoru, ale przede wszystkim pomysłowością i umiejętnością radzenia sobie w sytuacjach, w których trudno znaleźć jedno właściwe rozwiązanie.

Zasady „Taskmastera” są proste, choć wykonywanie powierzonych zadań już zdecydowanie takie nie jest. Uczestnicy otrzymują serię nietypowych poleceń, które muszą wykonać w określonym czasie i zgodnie z zasadami. Problem w tym, że zadania często są skonstruowane tak, aby zmusić zawodników do nieszablonowego myślenia. Czasem najlepsze rozwiązanie może być zupełnie inne niż to, które jako pierwsze przyjdzie im do głowy.

Liczy się kreatywność, refleks, wyobraźnia, spryt oraz umiejętność improwizacji. Uczestnicy mogą próbować znaleźć własną drogę do wykonania zadania, ale ostatecznie to Taskmaster zdecyduje, kto zrobił to najlepiej. Oznacza to, że nawet najbardziej logiczne rozwiązanie nie musi zagwarantować zwycięstwa.

POLECAMY: Helena Englert i Mandaryna mają problemy przed „Tańcem z Gwiazdami”? Nie jest dobrze

Kto został polskim Taskmasterem? [SZCZEGÓŁY]

W roli polskiego Taskmastera zobaczymy Adama Woronowicza. Aktor będzie oceniał poczynania uczestników i przyznawał im punkty. Jego decyzje nie zawsze będą musiały być zgodne z tym, czego spodziewają się zawodnicy. W świecie „Taskmastera” to właśnie on ustala zasady gry, a jego werdykt jest ostateczny.

Asystentem Taskmastera został natomiast Cezary Sikora. To on będzie czuwał nad przebiegiem poszczególnych konkurencji, obserwował uczestników podczas wykonywania zadań i pilnował przestrzegania reguł. Jego obecność sprawi, że przed Taskmasterem nic nie powinno umknąć.

Co ciekawe, polska wersja jest częścią ogromnego międzynarodowego fenomenu. „Taskmaster” to format stworzony przez brytyjskiego komika Alexa Horne’a, który zdobył popularność na całym świecie. Program został sprzedany do ponad 100 krajów, a lokalne wersje powstały już na wielu rynkach.

Format doczekał się również prestiżowych wyróżnień. „Taskmaster” zdobył między innymi nagrodę BAFTA dla najlepszego programu komediowego, a także liczne nagrody i nominacje związane z telewizją oraz komedią. Jego siłą jest prosta, ale bardzo elastyczna formuła, pozwalająca wykorzystać osobowości uczestników i stworzyć sytuacje, których nie da się łatwo przewidzieć.

Polska edycja ma więc przed sobą spore wyzwanie. Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson i Zofia Zborowska-Wrona będą musieli udowodnić, że potrafią odnaleźć się w świecie absurdalnych zadań, a Adam Woronowicz jako Taskmaster będzie oceniał ich starania według własnych zasad. Czy polska wersja światowego hitu podbije serca widzów? Pierwszy odcinek już dziś, 31 sierpnia, o 21:35 w TVN, tuż po „The Floor”. Program będzie dostępny również na HBO Max i Player.pl.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Afera wokół „Nigdy w życiu” eskaluje. Grochola UDERZA w Joannę Jabłczyńską

Będziecie oglądać nowy program w TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Rafał Rutkowski (zdjęcie prasowe TVN)
Rafał Rutkowski (zdjęcie prasowe TVN)
Wiola Walaszczyk (zdjęcie prasowe TVN)
Wiola Walaszczyk i Cezary Sikora (zdjęcie prasowe TVN)
Wiola Walaszczyk (zdjęcie prasowe TVN)
Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Adam Woronowicz, Cezary Sikora, Zofia Zborowska, Żabson i Wiola Walaszczyk (zdjęcie prasowe TVN)
Cezary Sikora i Adam Woronowicz (zdjęcie prasowe TVN)
Kazik Mazur i Czarek Sikora (zdjęcie prasowe TVN)
Kazik Mazur (zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Englert i Mandaryna mają problemy przed „Tańcem z Gwiazdami”? Nie jest dobrze

Opublikowano

w dniu

przez

Już 6 września na parkiecie „Tańca z Gwiazdami” rozpocznie się walka o Kryształową Kulę. Choć część uczestników dopiero będzie musiała odnaleźć się w tanecznej rywalizacji, dwie faworytki już na starcie otrzymały wyjątkowo wymagające zadanie. Producenci zdecydowali się na ruch, którego w historii programu jeszcze nie było. Dowiedz się więcej!

Nowa edycja programu „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” wystartuje na antenie Polsatu już w tę niedzielę, 6 września, o godz. 19:55. Za kulisami trwają właśnie intensywne przygotowania do pierwszego odcinka, a uczestnicy od tygodni ćwiczą swoje choreografie. Emocje są ogromne, bo już pierwszy występ może mieć znaczenie dla dalszej rywalizacji.

O Kryształową Kulę oraz nagrodę w wysokości 200 tysięcy złotych zawalczą Izabela Kuna, Helena Englert, Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Joanna Jędrzejczyk, Karolina „Kaeyra” Baran, Monika Borzym, Krzysztof Kwiatkowski, Piotr „Guma” Gumulec, Matteo Brunetti, Dominik Rupiński, Jasper Sołtysiewicz i Dominik Smaruj. Każdy z nich będzie musiał udowodnić, że zasługuje na miejsce w kolejnych odcinkach.

Program ponownie poprowadzą Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz. W jury obok Iwony Pavlović, Rafała Maseraka i Tomasza Wygody po raz pierwszy zasiądzie natomiast Julia Wieniawa, która zastąpi Ewę Kasprzyk. Nowy skład jurorski to jedna z największych zmian w tegorocznej edycji.

„Dziękuje Ewie za te pięć edycji „Tańca z Gwiazdami” podczas których z pasją i ogromnym zaangażowaniem pełniła rolę jurorki. Znajomość kunsztu aktorskiego pozwoliła jej oceniać nie tylko taneczne umiejętności naszych gwiazd, ale też ogólny wyraz artystyczny ich występów. Jako jurorka zasłynęła z błyskotliwego poczucia humoru a swoimi komentarzami potrafiła rozładować każdą stresującą sytuację” – mówił dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak.

POLECAMY: Afera wokół „Nigdy w życiu” eskaluje. Grochola UDERZA w Joannę Jabłczyńską

Wielkie wyzwanie dla faworytek programu? Tabloid donosi

Tymczasem największe emocje jeszcze przed premierą wywołują informacje dotyczące pierwszych choreografii. Jak udało się dowiedzieć „Faktowi”, za kulisami zapadły już kluczowe decyzje dotyczące tańców, które uczestnicy zaprezentują podczas premierowego odcinka. Szczególnie wymagające zadanie ma czekać na dwie uczestniczki, które już przed startem programu wymieniane są w gronie faworytek.

Chodzi o Martę „Mandarynę” Wiśniewską i Helenę Englert. Pierwsza z nich ma za sobą doświadczenie taneczne, co od początku było jednym z tematów dyskusji dotyczących tegorocznej edycji. Z kolei Helena Englert również wzbudza ogromne zainteresowanie widzów. Producenci najwyraźniej postanowili jednak zadbać o to, aby żadna z nich nie mogła rozpocząć rywalizacji z łatwiejszej pozycji.

Właśnie dlatego obie uczestniczki już w pierwszym odcinku będą musiały zmierzyć się z sambą. To jeden z najbardziej wymagających tańców latynoamerykańskich, który wymaga od uczestników nie tylko poczucia rytmu, ale również odpowiedniej techniki i ogromnej energii.

„To bezprecedensowa sytuacja. Do tej pory nikt w pierwszym odcinku nie dostawał do nauki tak trudnego tańca” – mówi informator „Faktu”.

Decyzja producentów może być szczególnie istotna w przypadku Mandaryny, która od lat jest kojarzona z tańcem i scenicznym doświadczeniem. Samba może jednak szybko zweryfikować, czy wcześniejsze umiejętności rzeczywiście dają jej przewagę nad pozostałymi uczestnikami. Tym bardziej że ten styl wymaga zupełnie innego rodzaju pracy niż samo poruszanie się po scenie.

„Samba jest trudna, bo wymaga idealnego rytmu, szybkiej pracy nóg, i kontroli bioder. Trzeba połączyć technikę, energię i lekkość ruchu. Jurorzy mogą nie mieć litości” — dodaje informator.

Także Helena Englert będzie musiała od początku udowodnić, że zasługuje na miano jednej z faworytek. Młoda aktorka znajdzie się pod szczególną obserwacją zarówno jurorów, jak i widzów. Samba już w premierowym odcinku oznacza dla niej ogromne wyzwanie, zwłaszcza że uczestnicy mają bardzo niewiele czasu na przygotowanie skomplikowanych choreografii.

Producenci najwyraźniej chcą więc uniknąć sytuacji, w której doświadczenie Mandaryny albo nazwisko Heleny Englert automatycznie dawałoby im przewagę. Zamiast łatwego wejścia w program obie otrzymają od razu taneczną próbę ognia. To może sprawić, że już pierwszy odcinek będzie dla nich niezwykle emocjonujący.

O tym, jak obie faworytki poradzą sobie z tak wymagającym zadaniem, przekonamy się już w pierwszym odcinku 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Czy samba okaże się dla Mandaryny i Heleny Englert przepustką do walki o Kryształową Kulę, czy brutalnie zweryfikuje ich szanse? O tym przekonamy się już 6 września o 19:55 w Polsacie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN na celowniku? Maciej Rock zaczepił Julię Wieniawę na festiwalu Polsatu

Komu kibicujecie w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Helena Englert (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Helena Englert (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iza Kuna, Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Marta Wiśniewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Afera wokół „Nigdy w życiu” eskaluje. Grochola UDERZA w Joannę Jabłczyńską

Opublikowano

w dniu

przez

Kontynuacja kultowej komedii miała być wielkim powrotem do historii, którą pokochali widzowie. Zamiast tego wokół produkcji rozpętała się prawdziwa burza, a konflikt dotyczący obsady właśnie wszedł na zupełnie nowy poziom. Teraz głos zabrała sama Katarzyna Grochola i zapowiedziała zdecydowane działania. Dowiedz się więcej!

Informacja o powstaniu kontynuacji „Nigdy w życiu!” ucieszyła fanów popularnej komedii romantycznej. Od premiery pierwszej części minęły już ponad dwie dekady, a historia Judyty wciąż cieszy się dużą sympatią widzów. W nowej produkcji ponownie zobaczymy Danutę Stenkę, która wróci do jednej ze swoich najbardziej rozpoznawalnych ról.

Od początku było jednak wiadomo, że powrót na ekran nie będzie oznaczał ponownego spotkania całej obsady. Jedną z największych niespodzianek okazała się nieobecność Joanny Jabłczyńskiej, która w filmie z 2004 roku wcieliła się w Tosię, córkę głównej bohaterki. Decyzja ta szybko stała się jednym z najgłośniejszych tematów związanych z kontynuacją.

Sama aktorka nie kryła rozczarowania takim obrotem spraw. Joanna Jabłczyńska wprost mówiła, że nie spodziewała się takiej decyzji i czuje się oszukana przez produkcję. Jej słowa spotkały się z ogromnym odzewem internautów, którzy również nie kryli niezadowolenia z faktu, że w kontynuacji zabraknie aktorki znanej z pierwszej części.

“Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i cholernie mi jest ciężko się z tym pogodzić […] Kontaktowałam się z produkcją. Inaczej powiem, produkcja ze mną się kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego. Na razie zostawię to im. Jestem bardzo ciekawa co oni powiedzą, jestem bardzo ciekawa ich narracji” – wyznała aktorka na łamach Plejady.

Przez pewien czas nie było wiadomo, kto ostatecznie przejmie rolę dorosłej Tosi. Joanna Jabłczyńska zdradziła jedynie, że zna nazwisko swojej następczyni, ale nie zamierza go ujawniać. Z czasem jednak informacje zaczęły pojawiać się w mediach i coraz więcej wskazywało na to, że rolę otrzyma inna popularna aktorka.

Jak podał Pudelek, nową Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska. Informację miał potwierdzić serwisowi informator związany z produkcją. Tym samym pojawiło się nazwisko aktorki, która miałaby wcielić się w dorosłą córkę Judyty w kontynuacji kultowej historii.

„Z naszych informacji wynika, że w dorosłą córkę Judyty wcieli się Agnieszka Żulewska. Informację potwierdziła nam osoba z planu” – podał serwis.

POLECAMY: TVN na celowniku? Maciej Rock zaczepił Wieniawę na festiwalu Polsatu

GORĄCO wokół „Nigdy w życiu”! Katarzyna Grochola ostro o Joannie Jabłczyńskiej

Wokół produkcji zaczęły pojawiać się kolejne komentarze. W sprawie głosu zdążyło zabrać już kilka mniej bądź bardziej powiązanych z komedią osób. Teraz jednak sytuacja zrobiła się zdecydowanie bardziej poważna, ponieważ milczenie postanowiła przerwać Katarzyna Grochola. Autorka kultowych powieści, a zarazem producentka projektu, opublikowała w sieci oficjalne oświadczenie.

Katarzyna Grochola stanęła w obronie Agnieszki Żulewskiej i zdecydowanie odniosła się do wcześniejszych wypowiedzi Joanny Jabłczyńskiej. Pisarka zarzuciła aktorce rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zapowiedziała podjęcie kroków prawnych w obronie nowej odtwórczyni roli Tosi.

“Szanowni Państwo, w związku z rozpowszechnianiem przez panią Joannę Jabłczyńską nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej, znakomitej aktorki i prawego człowieka, postanowiłam jako producentka podjąć stosowne kroki prawne w jej obronie. Będę Państwa informować na bieżąco. Dobrego wieczoru! Katarzyna Grochola” – czytamy w jej oświadczeniu na Instagramie.

Oświadczenie Katarzyny Grocholi natychmiast wywołało falę komentarzy. Pod postem pojawiło się mnóstwo głosów, a choć część internautów poparła stanowisko pisarki, zdecydowana większość komentujących opowiedziała się po stronie Joanny Jabłczyńskiej. Widzowie wyraźnie pokazali, że bardzo mocno utożsamiają aktorkę z postacią Tosi.

  • „Szkoda, że zamiast wyjaśnić sytuację, od razu pojawiają się groźby prawne”;
  • „Joanna była Tosią. Trudno będzie zaakceptować kogokolwiek innego w tej roli”;
  • „Po takim komunikacie jeszcze bardziej jestem po stronie Joanny”;
  • „Wstyd Pani Kasiu, trzeba było tylko przeprosić Panią Joannę i zaprosić ją do nowej części, a nie takie cyrki robić”;
  • „Po co było publikować takie oświadczenie? Można było rozwiązać to inaczej”;
  • „Grochola chyba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo widzowie pamiętają pierwszą część”;
  • „Ten komunikat tylko dolał oliwy do ognia. Teraz afera będzie żyła własnym życiem”.

Burza wokół filmu pokazuje, że zainteresowanie kontynuacją „Nigdy w życiu!” jest ogromne, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o samą fabułę czy powrót znanych bohaterów. Nieobecność Joanny Jabłczyńskiej, wybór Agnieszki Żulewskiej oraz zdecydowana reakcja Katarzyny Grocholi sprawiły, że produkcja znalazła się w centrum medialnej dyskusji jeszcze przed premierą.

Teraz wszyscy czekają na dalszy rozwój sytuacji. Zapowiedź podjęcia kroków prawnych może sprawić, że konflikt wokół obsady będzie miał swój ciąg dalszy. Jednocześnie przed twórcami pozostaje trudne zadanie przekonania widzów, że nowa wersja historii będzie w stanie dorównać sentymentowi, jakim publiczność darzy pierwszą część. Czy afera wokół Tosi wpłynie na odbiór filmu? I jak zakończy się spór między twórcami a Joanną Jabłczyńską?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim wygłosił ORĘDZIE u prezydenta. Padł apel do Polaków [WIDEO]

Co uważacie o braku angażu Jabłczyńskiej do “Nigdy w życiu 2”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Jabłczyńska (fot. screen Instagram Joanna Jabłczyńska)
Katarzyna Grochola (fot. screen YouTube Radio Chillizet)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością