news
Maciej Maleńczuk wspomina Wigilię w więzieniu. Tego doświadczenia nie da się zapomnieć
Znany z bezkompromisowych wypowiedzi, ostrych komentarzy i kultowych hitów, od lat budzi skrajne emocje. Tym razem jednak odsłania zupełnie inną twarz – prywatną, refleksyjną i zaskakująco ciepłą. W szczerej rozmowie wraca do świąt, które na zawsze zmieniły jego spojrzenie na rodzinę i samotność. Dowiedz się więcej!
Maciej Maleńczuk od dekad pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej sceny muzycznej. Artysta znany z takich utworów jak „Ostatnia nocka”, „Synu” czy „Tango Libido”, wielokrotnie udowadniał, że nie boi się kontrowersji i zawsze mówi to, co myśli. Jego znakiem rozpoznawczym jest ironia, dystans do samego siebie i brak cenzury w wypowiedziach – zarówno na scenie, jak i poza nią.
Choć wizerunkowo często bywa postrzegany jako buntownik i prowokator, prywatnie Maciej Maleńczuk jest zupełnie innym człowiekiem. Sam podkreśla, że rodzina odgrywa w jego życiu kluczową rolę, a momenty spędzane z najbliższymi są dla niego świętością. Ten kontrast między sceniczną bezkompromisowością a domowym spokojem od lat intryguje jego fanów.
Już wkrótce widzowie TVN będą mogli zobaczyć artystę w programie „Autentyczni”, który zostanie wyemitowany w okresie świątecznym. To format wyjątkowy – rozmowy z gwiazdami prowadzą dziennikarze w spektrum autyzmu, co nadaje wywiadom niezwykłą szczerość i głębię. Właśnie tam Maciej Maleńczuk zdecydował się na bardzo osobiste wyznania.
W rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą muzyk opowiedział o tym, jak wygląda dla niego Boże Narodzenie. Bez pozy, bez artystycznej maski – za to z wyraźnym wzruszeniem. Artysta nie ukrywał, że święta są dla niego absolutnie wyjątkowym czasem w roku.
Akurat święta bożego narodzenia to są dla mnie najważniejsze święta rodzinne. Nigdy wtedy nie biorę żadnych koncertów ani nic, już cały grudzień to tylko jest choinka. To wszystko bardzo lubię, a najbardziej to chyba lubi nasz pies, bo on sam potrafi znaleźć swoje zabawki pod tą choinką. Jeżeli ktoś ma rodzinę, to warto siąść do stołu wigilijnego przy tym – mówił Maciej Maleńczuk.
Artysta zdradził również, że święta spędza w wąskim gronie – z żoną i córkami. Unika dużych, rodzinnych zjazdów, ale jego dom nie jest zamknięty dla tych, którzy w tym czasie nie mają dokąd pójść. To podejście pokazuje, jak bardzo ceni bliskość i autentyczne relacje.
Prawdę mówiąc, akurat u mnie nie jest tak, że jakieś ciotki przyjeżdżają, bo z tymi ciotkami to żyję jak pies z kotem. Natomiast zawsze, jak nie masz gdzie pójść, a jesteś moim znajomym i nie wiesz, co ze sobą zrobić, to jak przyjdziesz do mnie, to cię nie wyrzucimy – dodał.
POLECAMY: Paweł Golec i jego żona po raz pierwszy udzielili tak osobistego wywiadu. Nie uwierzycie, przez co przeszli
Maciej Maleńczuk wspomina na święta w więzieniu
Jednym z najbardziej poruszających momentów rozmowy było wspomnienie świąt spędzonych w więzieniu. Maciej Maleńczuk wrócił pamięcią do Wigilii, która – mimo dramatycznych okoliczności – na zawsze zapadła mu w pamięć.
Najbardziej wstrząsająca i oczywiście nigdy tego nie zapomnę, była Wigilia i święta w więzieniu. Ponieważ jakoś tak się złożyło, że wszyscy dostaliśmy paczki i było dwunastu chłopa i pełno żarcia. Tort zrobiliśmy i tak dalej. Pamiętam, że więcej tego żarcia było na stole, niż kiedykolwiek widziałem w domu, a to było więzienie – wspominał w tej samej rozmowie.
Artysta wspominał również gest, który miał dla niego ogromne znaczenie – podzielenie się tortem z innymi osadzonymi. W realiach więziennych nawet taki symboliczny akt wymagał sprytu i współpracy między celami.
Rozsyłaliśmy ten tort na wszystkie strony za pomocą tak zwanej “chabety”. To jest taki kawałek kabla, który się rzuca tak, żeby w innej celi go złapali i coś tam można było przekazać. I przekazaliśmy zaprzyjaźnionej celi wielki kawał tortu. Oni na to: “to my wam teraz przyślemy nasz tort”. I przysłali taką suchą piętkę chleba – opowiadał Maciej Maleńczuk.
To właśnie ten moment okazał się dla muzyka najbardziej wstrząsający. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że nie wszyscy mieli tyle szczęścia co on, a świąteczny stół w wielu celach wyglądał zupełnie inaczej.
Kurczę, nic tam nie mieli na tej celi. Pamiętam, że to zrobiło na mnie duże wrażenie, bo mi się wydawało, że wszyscy tak mają. Że wszystkie cele dostały paczki i tak dalej. Wszyscy mamy rodziny. I się nagle okazało, że cela numer cztery ma suchy chleb na stole – mówił Maleńczuk.
Te wspomnienia, choć trudne, do dziś wpływają na jego podejście do świąt, rodziny i empatii wobec innych. Maciej Maleńczuk pokazuje, że nawet najbardziej kontrowersyjny artysta może nosić w sobie ogromną wrażliwość i refleksję nad ludzkim losem.
Program „Autentyczni” zapowiada się więc nie tylko jako telewizyjne wydarzenie, ale też okazja do zobaczenia znanych osób z zupełnie innej perspektywy. Historia Macieja Maleńczuka to dowód na to, że za ostrym językiem i sceniczną prowokacją często kryją się doświadczenia, które zmieniają człowieka na zawsze.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Głowacki zatańczy z żoną w „Tańcu z Gwiazdami”? Wypłynęły kulisy tajnych negocjacji
A Wy jak spędzacie święta? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
news
Zalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
Miliony internautów znają go jako człowieka, który pomaga innym i nie boi się wielkich wyzwań. Tym razem Łatwogang odsłonił jednak zupełnie inną twarz i pokazał nagranie, którego przez wiele miesięcy nie miał odwagi opublikować. To, co powiedział przed kamerą, poruszyło tysiące osób. Dowiedz się więcej!
Ostatnie miesiące były dla Łatwoganga prawdziwym rollercoasterem emocji. Influencer stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego internetu, a wszystko za sprawą spektakularnych akcji charytatywnych, które przyciągnęły uwagę milionów ludzi.
Ogromny rozgłos przyniósł mu przede wszystkim charytatywny stream na rzecz Fundacji Cancer Fighters. Wydarzenie odbiło się szerokim echem w mediach, a podczas transmisji udało się zebrać ponad 280 milionów złotych na pomoc potrzebującym.
Później internet żył jego kolejnym wyzwaniem. Łatwogang wsiadł na rower i ruszył z Zakopanego do Gdańska, aby nagłośnić zbiórkę dla dzieci cierpiących na dystrofię mięśniową Duchenne’a. W oczach wielu stał się symbolem bezinteresownej pomocy i determinacji.
POLECAMY: Karolina Korwin Piotrowska UDERZA w Sławomira Mentzena. Ma rację?
Łatwogang ze łzami w oczach zwrócił się do fanów
Teraz influencer postanowił jednak pokazać, jak wyglądały kulisy jego życia w czasie, gdy internauci widzieli przede wszystkim sukcesy. Na swoim kanale opublikował osobisty materiał, którego fragment został nagrany 10 grudnia 2025 roku.
Już na początku wyjaśnił, dlaczego zdecydował się wrócić do tych trudnych wspomnień. Jak przyznał, wierzy, że szczerość może pomóc osobom, które zmagają się z podobnymi problemami i poczuciem samotności.
Dopiero po tym wstępie widzowie zobaczyli archiwalne nagranie sprzed sześciu miesięcy. To właśnie wtedy Łatwogang przeżywał jeden z najtrudniejszych momentów w swoim życiu. W materiale nie ukrywał, że zmagał się z ogromnym psychicznym obciążeniem.
“Wiem, że nie widać, że jest słabo, ale naprawdę mogę zagwarantować, że jest słabo – zaczął nagranie” – powiedział.
W dalszej części wypowiedzi influencer bardzo szczerze opowiadał o presji, która zaczęła go przytłaczać. Przyznał, że liczba obowiązków i oczekiwań sprawiała, iż coraz częściej czuł się bezradny i zagubiony.
“Mam uczucie, że ilość rzeczy, jakie chce zrobić, są niewykonalne po prostu i przez to nic nie robię czasem i czuję się wtedy najgorzej. […] Czuję taką mega presję. Boję się zawieść. Jest mi tak wstyd, że to nagrywam. Czasem mam takie coś, że chciałbym być tylko szczęśliwym. […] Mam wszystko. Mam wspaniałą dziewczynę, mam rodziców. Mam naprawdę wszystko: pieniądze, spełniam marzenia, mogę podróżować, robić co chcę, ale nie jestem przy tym szczęśliwy, tak jak wtedy, kiedy nic nie miałem” – słyszymy.
Słowa influencera wywołały ogromne poruszenie wśród jego obserwatorów. Wielu internautów przyznało, że nie spodziewało się tak szczerego wyznania ze strony osoby, która na co dzień kojarzona jest z energią, optymizmem i pomaganiem innym.
Nagranie stało się również przypomnieniem, że media społecznościowe bardzo często pokazują jedynie fragment rzeczywistości. Nawet osoby odnoszące sukcesy i spełniające marzenia mogą mierzyć się z kryzysami, lękiem czy poczuciem zagubienia.
W końcowej części filmu Łatwogang wrócił do teraźniejszości i opowiedział, co pomogło mu przetrwać najtrudniejszy okres. Szczególną rolę odegrało wsparcie bliskich oraz społeczności, którą zbudował wokół swojej działalności.
Na zakończenie influencer nie krył wzruszenia. Ze łzami w oczach zwrócił się do swoich odbiorców słowami:
“Mam nadzieję, że teraz ktoś będzie mógł uwierzyć w siebie dzięki mnie” – wyznał.
Publikacja nagrania spotkała się z ogromnym odzewem. Internauci dziękowali Łatwogangowi za odwagę i szczerość, podkreślając, że jego słowa mogą pomóc wielu osobom przechodzącym przez trudniejsze chwile. Sam twórca udowodnił natomiast, że prawdziwa siła nie zawsze polega na byciu niezniszczalnym. Czasem największą odwagą jest przyznanie się do własnych słabości i pokazanie światu, że za sukcesem często kryje się także walka, której na co dzień nikt nie widzi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mariusz Kozak ODCHODZI z „Gogglebox”? Właśnie opublikował wymowny komunikat
Podobają Wam się akcje charytatywne Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Karolina Korwin Piotrowska UDERZA w Sławomira Mentzena. Ma rację?
Wypowiedź Sławomira Mentzena o artystach wywołała prawdziwą lawinę komentarzy. W obronie ludzi kultury stanęły znane postacie ze świata muzyki, filmu i mediów, jednak jedna z dziennikarek nie zamierzała przebierać w słowach. Jej reakcja błyskawicznie obiegła internet. Dowiedz się więcej!
Od kilku dni w mediach i sieci nie cichnie dyskusja wokół słów Sławomira Mentzena, który postanowił odnieść się do rządowego projektu ustawy dotyczącej zabezpieczenia socjalnego dla najmniej zarabiających twórców. Wpis polityka wywołał ogromne emocje zarówno wśród artystów, jak i ich sympatyków.
Lider Konfederacji nie krył swojego sceptycyzmu wobec proponowanych rozwiązań. To właśnie jedno zdanie sprawiło, że rozpętała się prawdziwa burza.
“Jeśli chcecie naszych pieniędzy, to twórzcie sztukę, za którą sami będziemy chcieli płacić. Malujcie ładne obrazy, nagrywajcie dobre piosenki, twórzcie dobre filmy i spektakle. Róbcie dobrze to, na czym się znacie. I nie dziwcie się, że ciężko pracujący ludzie, których traktujecie z wyższością, nie chcą dać się wam obrabować, żebyście mogli dalej obrażać ich za ich własne pieniądze. (…) Nie zgadzam się z tym, żeby ludzie zarabiający najniższą krajową płacili za emerytury nierobów!” – napisał.
Wypowiedź natychmiast została podchwycona przez media i użytkowników internetu. Wielu przedstawicieli świata kultury odebrało ją jako bezpośredni atak na artystów, którzy od lat zmagają się z niestabilnością finansową i brakiem odpowiednich zabezpieczeń socjalnych. Głos zabrała m.in. Anna Korcz, która w rozmowie z Pudelkiem powiedziała:
“Mam też swoje powiedzenie: “nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki”. Oczywiście z tą muzyką żartuję, ponieważ bardzo lubię góry i górali. Chamstwa natomiast nie znoszę od początku do końca. Uważam, że można się różnić poglądami, religią, stylem życia czy tym, kogo kochamy. To prywatna sprawa każdego człowieka. Problem zaczyna się wtedy, kiedy do debaty wchodzą prymitywizm i pogarda. Wtedy robi się prawdziwe bagno. I właśnie w tych kategoriach odbieram wypowiedź pana Mentzena” – powiedziała aktorka.
POLECAMY: Łatwogang ZNIKA z Internetu? Influencer wydał OŚWIADCZENIE
Karolina Korwin-Piotrowska MIAŻDZY Mentzena
Wśród osób, które postanowiły zabrać głos, znalazła się również Karolina Korwin Piotrowska. Dziennikarka słynie z bezkompromisowych opinii i ciętego języka, dlatego wielu obserwatorów spodziewało się, że nie pozostawi tej sprawy bez komentarza.
Na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikowała emocjonalny wpis, który szybko zaczął krążyć po internecie. Już pierwsze zdanie nie pozostawiało wątpliwości, co sądzi o słowach polityka.
“Milcz. Lepiej milcz. Ja bez artystów żyć nie umiem, a bez Mentzena owszem” – czytamy.
To jednak był dopiero początek jej komentarza. Karolina Korwin Piotrowska uznała, że polityk wypowiada się na temat środowiska, którego realiów nie zna, i bardzo ostro oceniła jego słowa.
“Tu całość tego wysrywu Mentzena, który jak wiemy, na wszystkim się zna i wypowiada się, nie mając pojęcia o czymkolwiek” – dodała.
Jej wpis błyskawicznie wywołał ogromne poruszenie. Jedni przyklasnęli dziennikarce, twierdząc, że stanęła w obronie ludzi kultury. Inni zarzucili jej przesadną emocjonalność i zbyt ostry język. Nie zmienia to jednak faktu, że jej komentarz stał się jednym z najczęściej udostępnianych głosów w tej sprawie.
Warto podkreślić, że Karolina Korwin Piotrowska nie była jedyną osobą ze świata mediów, która postanowiła odpowiedzieć politykowi. W obronie twórców stanęli również aktorzy, muzycy i pisarze. Wśród nich znalazł się między innymi Maciej Maleńczuk, który publicznie podważył kompetencje polityka do oceniania środowiska artystycznego.
Największe emocje wzbudziły jednak fragmenty wypowiedzi Sławomira Mentzena, w których odnosił się do aktorów i artystów. Wielu przedstawicieli branży uznało, że sprowadzenie ich pracy do osób „ładnie czytających z kartki” czy „pajacujących na scenie” jest krzywdzące i całkowicie pomija lata nauki, doświadczenia oraz wysiłku wkładanego w rozwój kariery.
Dyskusja szybko wykroczyła poza sam projekt ustawy. W sieci rozpoczęła się szersza debata dotycząca roli artystów w społeczeństwie, finansowania kultury oraz tego, jak powinno wyglądać wsparcie dla osób pracujących w zawodach kreatywnych. Coraz więcej osób zaczęło zastanawiać się, gdzie przebiega granica między krytyką systemu a obrażaniem całej grupy zawodowej.
Na razie nic nie wskazuje na to, by emocje wokół tej sprawy miały szybko opaść. Wypowiedź Sławomira Mentzena nadal wywołuje kolejne reakcje, a głosów oburzenia przybywa z każdym dniem. Jedno jest pewne – ta dyskusja na długo pozostanie jednym z najgłośniejszych tematów na styku polityki, kultury i show-biznesu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mariusz Kozak ODCHODZI z „Gogglebox”? Właśnie opublikował wymowny komunikat
Co uważacie o słowach Sławomira Mentzena? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Łatwogang ZNIKA z Internetu? Influencer wydał OŚWIADCZENIE
Ostatnie tygodnie całkowicie odmieniły życie jednego z najpopularniejszych internetowych twórców w Polsce. Po głośnych akcjach charytatywnych, ogromnym zainteresowaniu mediów i fali komentarzy w sieci, Łatwogang podjął decyzję, której jego fani zupełnie się nie spodziewali. Influencer postanowił przerwać milczenie i wyjaśnić, co dzieje się za kulisami. Dowiedz się więcej!
Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto przypuszczał, że o Łatwogangu będzie mówić cała Polska. Twórca internetowy zyskał ogromny rozgłos dzięki swoim akcjom charytatywnym, które przyciągnęły uwagę nie tylko internautów, ale również mediów. Szczególnie głośno zrobiło się o nim pod koniec kwietnia.
To właśnie wtedy zorganizował charytatywny stream, podczas którego zbierał środki na rzecz fundacji Cancer Fighters. Wydarzenie spotkało się z ogromnym zainteresowaniem i pokazało, jak wielką społeczność udało mu się zgromadzić wokół swojej działalności.
Na tym jednak nie poprzestał. Niedługo później ruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, relacjonując całą trasę w mediach społecznościowych. W trakcie wyprawy zachęcał swoich obserwatorów do wsparcia leczenia Maksa, który zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne’a (DMD).
Nie da się ukryć, że ostatnie tygodnie były dla niego niezwykle intensywne. Setki kilometrów na rowerze, ogromna odpowiedzialność związana ze zbiórkami oraz rosnąca popularność sprawiły, że presja zaczęła dawać o sobie znać.
POLECAMY: Mariusz Kozak ODCHODZI z „Gogglebox”? Właśnie opublikował wymowny komunikat
Łatwogang ZNIKA z Internetu? Wydał oświadczenie
W piątkowy wieczór na instagramowym profilu Łatwoganga pojawiło się nagranie, które natychmiast zaniepokoiło jego fanów. Twórca poinformował, że na jakiś czas wycofuje się z działalności internetowej.
“Witam wszystkich! Jest to bardziej nietypowy materiał. Jest to w jakimś stopniu wideo pożegnalne na jakiś czas. Robię sobie przerwę, ponieważ to wszystko, co się ostatnio działo, to jest bardzo dużo dla mnie. Nigdy nie byłem gotowy na takie rzeczy, są to przerastające rzeczy moją osobę. I potrzebuję troszeczkę odpocząć, co nie zmienia, od razu mówię, że na pewno wrócę od razu, jak będę gotowy i tak naprawdę nie będę mógł się tego doczekać. […] To nie jest pożegnanie na zawsze, jest to bardziej lekka przerwa od internetu” – zaczął.
Jednocześnie influencer uspokoił swoich odbiorców, podkreślając, że nie zamierza kończyć działalności. Jak sam przyznał, potrzebuje jedynie czasu na odpoczynek i uporządkowanie emocji po wyjątkowo wymagającym okresie.
W dalszej części nagrania odniósł się również do głośnej dyskusji wokół leczenia dzieci chorujących na DMD. To właśnie ten temat w ostatnich dniach wywołał ogromne emocje i podzielił część opinii publicznej.
“Po pierwsze chciałbym się odnieść do lekkiej afery, która zrobiła się odnośnie leku na DMD. Chciałbym powiedzieć, jak ja to wszystko widziałem. Trzy dni temu zwróciłem się do rządu o pomoc dla dzieciaków chorujących na DMD i o podanie dla nich leków. I wywołało to w jakimś stopniu burzę, w jakimś stopniu zaczęli ludzie się dzielić o to, czy warto podawać lek, czy nie. I w życiu tego nie chciałem, nie chcę tego. Dalej nie jestem osobą polityczną. Po prostu może w jakimś stopniu nie pomyślałem, że zwrócenie się do rządu i do prezydenta może stać się polityczne. Główna przyczyna, dlaczego zaapelowałem do rządu, to było to, że po pierwsze, tak jak mówiłem wtedy, uważałem, że nie damy rady już zebrać pieniędzy na te dzieci, a nie chciałem tych dzieci zostawiać samych. Chciałem im wszystkim pomóc” – powiedział.
Influencer podkreślił również, że jego działania wynikały wyłącznie z chęci niesienia pomocy, a nie z pobudek politycznych. Jak zaznaczył, zależało mu jedynie na znalezieniu rozwiązania dla dzieci, które potrzebują kosztownego leczenia.
“Główna przyczyna, dlaczego uważałem, że może warto spróbować, to dlatego, że lek jest refundowany w Japonii, i w USA jest częściowo jakby przyjęty. Nie w 100%, ale w jakimś stopniu jest on dopuszczony. Z mojej perspektywy po prostu było coś takiego, że miałem poczucie, że jest albo podanie leku, albo po prostu śmierć tych dzieci” – wyjaśnił” – wyjaśnił.
Mimo zapowiedzianej przerwy Łatwogang nie zostawia swoich obserwatorów bez nowych materiałów. Zapowiedział publikację dwóch filmów, które zostały przygotowane jeszcze przed jego wyjazdem.
“Jeden filmik, jest to taki bardzo osobisty dla mnie filmik, który nagrałem trochę pół roku wcześniej. Tym filmikiem po prostu chciałbym komuś pomóc. Z tego filmiku są wyłączone kompletnie reklamy. Drugi filmik to będzie filmik z Minecrafta, który nagrałem jeszcze przed wyjazdem na rowerze, który chciałem wrzucić. Jest to filmik rozrywkowy, luźny, mam nadzieję, że komuś poprawi humor. I z tego filmiku będzie zarabianie, ale ja z tego filmiku nie będę brał dla siebie pieniędzy. Michał, który jest moim montażystą, zmontował ten film i chcę, żebym mógł z niego zarobić, bo zasługuje na to” – dodał.
Choć decyzja o czasowym zniknięciu z internetu zmartwiła wielu fanów, większość z nich przyjęła ją ze zrozumieniem. Ostatnie miesiące pokazały bowiem, że Łatwogang wziął na swoje barki ogromną odpowiedzialność i zaangażował się w pomoc potrzebującym na niespotykaną skalę. Czy wróci szybko do regularnej działalności? Tego dziś nie wiadomo. Jedno jest pewne – jego społeczność będzie cierpliwie czekać na moment, gdy ponownie pojawi się w sieci.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maciej Pela w „Love is Blind”? Jego słowa wywołały lawinę komentarzy
Podobają Wam się działania Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Mariusz Kozak ODCHODZI z „Gogglebox”? Właśnie opublikował wymowny komunikat
Fani „Gogglebox. Przed telewizorem” od kilku miesięcy zastanawiali się, dlaczego jedna z największych gwiazd programu nagle zniknęła z ekranów. Teraz Mariusz Kozak postanowił przerwać milczenie i ujawnił kulisy swojej nieobecności. Jego słowa wywołały prawdziwą burzę w sieci. Dowiedz się więcej!
Mariusz Kozak od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy stacji TTV. Widzowie pokochali go za bezkompromisowe komentarze, ogromny dystans do siebie i charakterystyczne poczucie humoru, które regularnie prezentował w programie „Gogglebox. Przed telewizorem”.
Przez lata jego kanapa była jednym z najważniejszych elementów formatu. Początkowo przed telewizorem zasiadał razem ze swoim byłym partnerem Jackiem Szawiołą, a po zmianach w życiu prywatnym widzowie oglądali go u boku obecnego partnera Sebastiana Szaraty oraz jego mamy, Marioli Kozak. Ta trójka szybko stała się jedną z najbardziej lubianych ekip programu.
Kiedy pod koniec lutego wystartował nowy sezon „Gogglebox”, wielu fanów od razu zauważyło coś niepokojącego. Mariusz Kozak pojawiał się jedynie w pierwszych odcinkach, a następnie całkowicie zniknął z anteny. Produkcja długo nie komentowała sprawy, a sam bohater programu również zachowywał milczenie.
Im bliżej finału sezonu, tym więcej pytań pojawiało się w mediach społecznościowych. Widzowie nie kryli rozczarowania i regularnie dopytywali, dlaczego zabrakło jednego z najbardziej charakterystycznych uczestników programu. Spekulacji było coraz więcej.
W końcu w piątkowy wieczór Mariusz Kozak zdecydował się zabrać głos. Opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym po raz pierwszy odniósł się do swojej nieobecności w programie.
“Szczerze? Miałem na razie nie poruszać tego tematu, bo sam do końca nie wiem, jakie będą nasze dalsze losy w GOGGLEBOX. Ale Drogie Widzki i Drodzy Widzowie – pytacie o to cały czas. I to mnie naprawdę wzrusza. Serio. Bo w telewizji najważniejsi jesteście WY…” – zaczął.
POLECAMY: Maciej Pela w „Love is Blind”? Jego słowa wywołały lawinę komentarzy
Mariusz Kozak odchodzi z “Goggleboxa”? Fani w szoku
Chwilę później ujawnił, że za jego zniknięciem stoją problemy na linii uczestnik-produkcja. Choć nie zdradził szczegółów konfliktu, jasno dał do zrozumienia, że obecnie nie współpracuje już przy programie.
“W ostatnim sezonie pojawialiśmy się jeszcze w kilku pierwszych odcinkach, a potem po prostu zniknęliśmy. Między mną a produkcją pojawiły się różnice, przez które – przynajmniej na ten moment — nie kontynuujemy współpracy. Nie chcę robić z tego publicznej afery ani urządzać internetowego prania brudów. Mimo wszystko szanuję ten program, stację i ludzi, którzy przy nim pracują. W końcu to 11 lat mojego życia – intensywnych, momentami szalonych, pełnych nauki, doświadczeń… i obserwacji, których nie dałby nawet najlepszy reality show” – czytamy.
Wpis natychmiast odbił się szerokim echem. Wielu fanów nie kryło zaskoczenia, ponieważ trudno wyobrazić sobie „Gogglebox” bez osoby, która przez ponad dekadę była jednym z symboli programu. Dla wielu widzów jego komentarze stanowiły jeden z głównych powodów, dla których regularnie śledzili kolejne sezony.
Największe emocje wywołały jednak słowa, które Mariusz Kozak zamieścił na końcu swojego oświadczenia. Okazuje się bowiem, że sam zainteresowany nie jest dziś w stanie jednoznacznie odpowiedzieć, czy jego przygoda z TTV dobiegła końca.
“Czy to definitywny koniec? Tego dziś nie wiem. Życie lubi pisać scenariusze bardziej nieprzewidywalne niż ramówka telewizyjna. Najbardziej w tej sytuacji szkoda mi mamy Marioli i Sebastiana, bo oni czują niedosyt. Dzięki, że pytacie. Dzięki, że jesteście” – zakończył oświadczenie.
Pod wpisem natychmiast pojawiły się setki komentarzy. Internauci nie ukrywali, że brak Mariusza Kozaka, Marioli Kozak i Sebastiana Szaraty był dla nich bardzo odczuwalny już w trakcie obecnego sezonu.
“Bez Was to nie ma sensu tego oglądać; Bez Was to nie to samo; Bez Was nie oglądam. Zdecydowanie to już nie ten program; Już Was brakuje; Mariusz, musicie wrócić; Nie wyobrażam sobie nowej serii bez Was” – komentowali fani.
Czy drzwi do „Gogglebox” pozostają dla Mariusza Kozaka otwarte? Tego dziś nie wie nawet sam zainteresowany. Jedno jest jednak pewne – widzowie nie wyobrażają sobie programu bez jego charakterystycznych komentarzy i już teraz głośno apelują o jego powrót. Jeśli produkcja zdecyduje się na kolejny sezon bez niego, będzie musiała zmierzyć się z ogromnym rozczarowaniem wiernych fanów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Głośne nazwisko w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zachwyceni
Wyobrażacie sobie “Goggleboxa” bez udziału Mariusza Kozaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuTYLKO U NAS: Skolim wchodzi do świata wędlin. Gwiazdor przejął Instagram znanej firmy i część jej udziałów
-
news1 dzień temuMichał Szpak zatrzymany przez policję? „Ktoś zgłosił, że …”
-
news3 dni temuMama Viki Gabor opowiedziała o diagnozie córki. Publiczność zamarła
-
news4 dni temuRodzina Łukasza Litewki przerwała milczenie. Padły gorzkie słowa
-
news2 dni temuDoda zabrała głos po rozmowie z rodziną Łukasza Litewki: „Dali do zrozumienia”
-
news3 dni temuDoda wzruszyła się na scenie. Wszystko przez słowa o rodzicach [FOTO]
-
moda3 dni temuOpole 2026: zjawiskowa Doda, stylowa Kukulska i odmieniona Wyszkoni [FOTO]
-
showbiz5 dni temuPo miesiącach ciszy Ewelina Lisowska powiedziała TO wprost. Zaskoczeni?

Dodaj komentarz