showbiz
Agnieszka Kaczorowska znów mówi o niesprawiedliwości i kulisach werdyktu w “Tańcu z Gwiazdami”
Od pierwszego odcinka byli na ustach wszystkich, a ich historia w „Tańcu z Gwiazdami” szybko wykroczyła poza ramy tanecznego show. Emocje, namiętność i kontrowersje sprawiły, że każdy ich występ urastał do rangi wydarzenia. Teraz, gdy kurz po eliminacji wciąż nie opadł, wracają wspomnienia i słowa, które ponownie rozpalają dyskusję. Dowiedz się więcej!
Historia Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza w „Tańcu z Gwiazdami” od samego początku była czymś więcej niż tylko rywalizacją o Kryształową Kulę. Już w pierwszym odcinku para bez wahania potwierdziła swój związek namiętnym pocałunkiem na oczach milionów widzów. Ten moment w jednej chwili obiegł media i ustawił ich w centrum uwagi, czyniąc z nich najbardziej komentowany duet sezonu.
Od tamtej pory patrzono na nich nie tylko jak na tancerzy, ale przede wszystkim jak na parę, której relacja stała się integralną częścią programu. Każdy ich gest był analizowany, a spojrzenia i emocje interpretowane przez widzów oraz ekspertów od show-biznesu. Dla jednych byli świeżym powiewem autentyczności, dla innych przykładem zbyt daleko posuniętego mieszania prywatności z rywalizacją telewizyjną.
Z tygodnia na tydzień napięcie wokół ich występów rosło. Jedni widzieli w nich najgorętszy duet edycji, inni zarzucali im granie emocjami widzów i budowanie własnego reality show na parkiecie. Niezależnie od opinii, jedno było pewne – trudno było przejść obok nich obojętnie, a każdy ich taniec wywoływał lawinę komentarzy.
Kulminacją tej historii okazał się ich ostatni występ – taniec współczesny do utworu „Una meravigliosa creatura”. Tuż po emisji internet dosłownie zapłonął. Część widzów była zachwycona, określając choreografię mianem „krzyku duszy” i dowodu na to, że taniec może być sztuką, a nie tylko telewizyjną rozrywką. Inni natomiast uznali, że duet przekroczył granice, a występ był zbyt teatralny jak na format Polsatu.
Gdy w siódmym odcinku Kaczorowska i Rogacewicz odpadli z programu, emocje sięgnęły zenitu. Pojawiły się głosy o manipulacji wynikami i „skandalu sezonu”, ale nie zabrakło też opinii, że werdykt był sprawiedliwy, a taniec wreszcie przestał ginąć w cieniu emocji. Ich eliminacja stała się jednym z najbardziej dyskutowanych momentów tej edycji.
Po odpadnięciu z show Agnieszka Kaczorowska zabrała głos, a jej wypowiedź poruszyła tysiące internautów.
Możemy schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczaliśmy i cholernie bolał. Ludzie, bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi. Mówcie dobrze o innych, zwłaszcza że nie macie o nas zielonego pojęcia […] Można żyć szczęśliwie, można żyć po swojemu. Można tańczyć według własnej melodii, a nie cudzej, na własnych zasadach […] Możemy teraz tańczyć tylko dla siebie, kocham cię, skarbie – mówiła po eliminacji z programu, Agnieszka Kaczorowska.
Te słowa dla wielu były wyrazem ulgi, dla innych – kolejnym paliwem do dyskusji. Jedni widzieli w nich szczerość i zmęczenie falą krytyki, inni zarzucali tancerce brak dystansu do werdyktu widzów. Faktem jest, że hejt, o którym mówiła, stał się jednym z najczęściej poruszanych tematów po ich odejściu z programu.
POLECAMY: Małgorzata Rozenek nie wytrzymała i ogłosiła datę premiery “Królowej przetrwania”. Kiedy i gdzie oglądać?
Kaczorowska wraca wspomnieniami do eliminacji
Teraz Kaczorowska wróciła do tych emocji w rozmowie z Agatą Reszko-Boguszewską w podcaście „Call my mommy”. Prowadząca nawiązała do słów tancerki, w których sugerowała, że jej zdaniem werdykt widzów był niesprawiedliwy, a Marcin Rogacewicz tańczył lepiej niż niejeden uczestnik ostatniej edycji.
Tancerka nie wycofała się z tej opinii i podkreśliła, że jej słowa nie miały nikogo obrażać, a były jedynie wyrazem sportowego podejścia do rywalizacji.
To znaczy, wiesz co, bo ja jestem sportowcem. Dla mnie, jeżeli ktoś biegnie szybciej, to biegnie szybciej – powiedziała.
W odpowiedzi padło gorzkie podsumowanie prowadzącej:
Tylko na świecie nie ma sprawiedliwości – nie miała wątpliwości prowadząca.
Na co Agnieszka Kaczorowska odparła bez wahania:
Nie ma. I taniec jest bardzo subiektywną formą […] Subiektywnie oceniany. Tak, nie masz obiektywizmu, czyli nie ma, kto pierwszy dopłynie, ten wygrywa. A ja niestety mam takie podejście sportowe i uważam, że ci, którzy robią coś lepiej, powinni za to być doceniani. No ale oczywiście tak nie jest i mam pełną akceptację na to. Co nie zmienia faktu, że stwierdziłam fakt – dodała Kaczorowska.
Na pytanie, czy żałuje wypowiedzianych słów, celebrytka była stanowcza.
Nie, bo ja bardzo chciałam docenić Marcina w tej przemowie. Nikomu nie umniejszyć, tylko powiedzieć “byłeś super”. Byłeś super i dobrze, że wiesz, że tańczyłeś lepiej niż niejedna osoba, która została. I tak to jest niesprawiedliwe – tłumaczyła.
Historia Kaczorowskiej i Rogacewicza pokazuje, jak cienka bywa granica między sztuką, emocjami a telewizyjną rywalizacją. Ich udział w „Tańcu z Gwiazdami” na długo pozostanie jednym z najbardziej kontrowersyjnych w historii programu, a dyskusja o sprawiedliwości ocen i granicach prywatności wciąż trwa. Czy to był taniec, miłość, czy medialny eksperyment – odpowiedź każdy widz musi znaleźć sam.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Richardson bez litości oceniła Cichopek w „Halo tu Polsat”. Kurzajewski dostał rykoszetem
Co uważacie o słowach Agnieszki Kaczorowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
news
Burza po półfinale „Mam Talent”. Występ psa podzielił widzów
To miał być wieczór pełen zachwytów i wielkich emocji, jednak po ogłoszeniu wyników w sieci rozpętała się prawdziwa dyskusja. Widzowie nie tylko ocenili decyzje jury, ale też zaczęli zadawać niewygodne pytania o granice programu. Jedno jest pewne – ten półfinał wywołał znacznie więcej niż tylko chwilowe emocje. Przeczytaj całośc już teraz!
Półfinały „Mam Talent!” od lat stanowią najbardziej wymagający etap całego show, w którym nie ma już miejsca na przypadek. Uczestnicy wychodzą na scenę z dopracowanymi występami, często będącymi efektem wielu miesięcy pracy, a każda sekunda ich prezentacji może przesądzić o dalszym losie w programie. To właśnie tutaj napięcie osiąga najwyższy poziom.
Wraz z kolejnymi występami na żywo rośnie również zaangażowanie widzów, którzy coraz uważniej przyglądają się nie tylko talentom uczestników, ale także decyzjom podejmowanym przez jury. W tym sezonie nie jest inaczej – każda werdykt wzbudza ogromne emocje i natychmiast trafia pod ocenę internautów.
W ostatnim półfinale do finału awansowały duet Liza i Dina oraz Milena Tesarska, co dla części publiczności było zaskakującym rozstrzygnięciem. Szczególnie dużo uwagi skupił występ z udziałem psa, który stał się jednym z najgłośniej komentowanych momentów wieczoru.
W rywalizacji o miejsce w finale udział brali także Maciej Pałatyński, prezentujący swoje umiejętności z jojo oraz Milena Tesarska, specjalizująca się w akrobatyce powietrznej. Ostateczna decyzja należała do jury w składzie: Julia Wieniawa, Agustin Egurrola, Marcin Prokop oraz Agnieszka Chylińska, którzy po naradzie wskazali, kto powinien przejść dalej.
Wybór Mileny Tesarskiej został przyjęty stosunkowo spokojnie, jednak to nie on stał się głównym tematem dyskusji. Najwięcej emocji wzbudził drugi finałowy występ, który błyskawicznie podzielił widzów na dwa obozy.
POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
Widzowie podzieleni występem psa w “Mam Talent”
Część internautów otwarcie skrytykowała udział zwierząt w programie, podnosząc argumenty dotyczące ich komfortu i etyczności takich występów. W komentarzach nie brakowało ostrych opinii, które szybko zaczęły dominować w sieci.
“Serio ludzie? Już nie było na kogo głosować? Myślałam, że to program dla ludzi, a nie dla skaczącego pieska. Rozumiem gdyby jeszcze wykonał coś niesamowitego, ale takie rzeczy były od dawna w tym programie. Nigdy nie zrozumiem dlaczego oceniacie słodkie zwierzęta i to że właścicielka go kocha i trenuje zamiast skupić się na prawdziwych talentach i umiejętnościach” – napisała jedna z internautek.
“Żaden talent tylko tresura; Porażka. Kto tu ma talent. Pies czy człowiek?; Beznadziejne i coś przekombinowane; Nie zasługiwali na finał” – pisali inni widzowie.
Z drugiej strony pojawiło się również bardzo dużo głosów broniących występu. Widzowie zwracali uwagę, że pokaz był dopracowany, a relacja między właścicielką a psem opierała się na zaufaniu i dobrej komunikacji, co było widoczne na scenie.
“To było cudowne; Oby dziewczyny wygrały; Cudowna relacja jest między nimi; Ten piesek jest przeszczęśliwy; Nie rozumiem hejtu na zwierzęta; Ten występ był lepszy niż te wszystkie dzieciaki; Popłakałam się; Też bym chciała tak nauczyć mojego psiaka; Cudowny pies i niezwykła jego Pani; Obyście wygrały” – czytamy na Facebooku.
Cały półfinał „Mam Talent!” stał się jednym z najgłośniej komentowanych odcinków tej edycji, pokazując, jak bardzo program potrafi dzielić opinię publiczną. Granica między rozrywką a kontrowersją znów okazała się niezwykle cienka. Przed widzami kolejne emocjonujące odcinki, ponieważ półfinały emitowane są w każdą sobotę o 19:45 w TVN. Wielki finał zbliża się wielkimi krokami i wszystko wskazuje na to, że emocje będą tylko rosły.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
A Wam jak się podobał występ Lizy i Diny? Zasługiwały na finał? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!










Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
Po Eurowizji jej popularność wystrzeliła, a każdy kolejny krok śledzą setki tysięcy fanów. Tym razem jednak nie chodzi o muzykę ani telewizyjne show, lecz o jedno zdjęcie, które wywołało lawinę emocji. Co dokładnie się wydarzyło? Dowiedz się więcej!
Po udziale w Eurowizji Blanka Stajkow bardzo szybko zaczęła zdobywać nowych fanów, a jej obecność w mediach społecznościowych stała się jednym z ważniejszych elementów jej kariery. Profil wokalistki na Instagramie obserwuje już ponad 346 tysiący osób, co plasuje ją w gronie najbardziej rozpoznawalnych młodych artystek w polskim show-biznesie i sprawia, że każdy jej ruch natychmiast trafia do szerokiego grona odbiorców.
Każda publikacja Blanki generuje setki komentarzy i reakcji, a jej fani aktywnie śledzą zarówno zawodowe projekty, jak i prywatne momenty z życia artystki. To właśnie w mediach społecznościowych pojawiają się treści, które później najczęściej stają się tematem dyskusji w internecie i na portalach plotkarskich, budując jej wizerunek jako osoby stale obecnej w przestrzeni publicznej.
Wiosną zeszłego roku Blanka Stajkow pojawiła się w programie „Taniec z Gwiazdami”, gdzie zaprezentowała się z zupełnie innej strony niż ta znana z Eurowizji. Wraz z partnerem tanecznym Mieszkiem Masłowskim dotarła do piątego miejsca, co choć nie zakończyło się zdobyciem Kryształowej Kuli, zostało odebrane jako duży sukces wizerunkowy i medialny.
Udział w tanecznym show był dla Blanki nie tylko kolejnym etapem kariery, ale też intensywnym sprawdzianem fizycznym i psychicznym. Wielogodzinne treningi, presja czasu oraz oczekiwania widzów sprawiły, że artystka musiała zmierzyć się z zupełnie nową rzeczywistością, a ten okres stał się jednym z najbardziej wymagających momentów w jej dotychczasowej drodze zawodowej.


Kolejnym ważnym krokiem w jej karierze okazała się rola trenerki w programie „The Voice Kids”, która otworzyła przed Blanki zupełnie nowy obszar działalności telewizyjnej. Praca z młodymi uczestnikami wymaga nie tylko doświadczenia scenicznego, ale także umiejętności przekazywania wiedzy i wspierania początkujących talentów.
Nowa rola oznaczała dla Blank również wejście w zupełnie inną dynamikę pracy, gdzie ocena i wsparcie młodych uczestników stają się kluczowym elementem programu. Fani mogą oglądać ją w tym wydaniu już od kilku tygodni i jak podkreślają internauci, szybko zdobyła sympatię widzów, pokazując bardziej opiekuńczą i spokojniejszą stronę swojej osobowości.
POLECAMY: Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
Blanka opublikowała zdjęcia … i się zaczęło [FOTO]
Jednak tym razem nie nowy projekt telewizyjny, ani muzyczny występ, a jedno zdjęcie wywołało największe emocje. Blanka Stajkow opublikowała fotografię z garażu, prezentując się w odważnej, streetwearowej stylizacji z nutą glamour, która natychmiast przyciągnęła uwagę fanów i wywołała falę komentarzy w sieci.
Na zdjęciu artystka ma na sobie krótką, czarną skórzaną kurtkę o oversize’owym kroju, która odsłania jej brzuch i podkreśla sylwetkę. Do tego dobrała luźne spodnie w militarny, moro wzór, nadające całości miejskiego charakteru, a stylizację uzupełniają czarne wąskie okulary przeciwsłoneczne oraz torebka na łańcuszku, co razem tworzy wyrazisty, nowoczesny look.
Reakcja internautów była natychmiastowa i bardzo intensywna, a sekcja komentarzy szybko wypełniła się opiniami fanów.
„Jaki outfit piękny; Wyglądasz jak diva; Forma siedzi; Ślicznie wyglądasz; Ależ mi sięp podoba ta stylówka; Ale hotówa; 10/10; Dziewczyno, co Ty robisz, że tak pięknie wyglądasz?” – pisali fani i fanki.
Cała sytuacja pokazuje, że Blanka Stajkow pozostaje jedną z najbardziej komentowanych młodych postaci w polskim show-biznesie, a jej aktywność w mediach społecznościowych regularnie przyciąga uwagę zarówno zwolenników, jak i krytyków.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: “Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
Jesteście fanami Blanki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!










Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
Nagranie, które pojawiło się w sieci, natychmiast wywołało ogromne poruszenie i lawinę komentarzy. Widzowie byli przekonani, że wydarzyło się coś poważnego, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Sama zainteresowana postanowiła wszystko wyjaśnić. O co chodzi? Przeczytaj, aby poznać szczegóły!
Julia Wieniawa od kilku lat znajduje się na szczycie popularności i nie zwalnia tempa nawet na moment. Jej kariera rozwija się w imponującym kierunku, a ona sama udowadnia, że można z powodzeniem łączyć wiele ról jednocześnie – od aktorki, przez wokalistkę, aż po osobowość telewizyjną. Taka intensywność pracy sprawia jednak, że emocje często kumulują się w najmniej spodziewanych momentach.
Nie jest tajemnicą, że Julia Wieniawa należy do grona najbardziej zapracowanych artystek młodego pokolenia. Jej grafik wypełniony jest po brzegi, a każdy dzień przynosi nowe wyzwania i zobowiązania. Mimo to gwiazda stara się zachować autentyczność i bliskość z fanami, regularnie dzieląc się z nimi fragmentami swojego życia.
W ostatnich dniach to właśnie media społecznościowe stały się miejscem, gdzie Julia Wieniawa pokazała swoją bardziej emocjonalną stronę. W sobotę opublikowała relację, na której widać, jak płacze, co natychmiast zaniepokoiło jej obserwatorów i wywołało falę spekulacji.
Widok zapłakanej Julii Wieniawy był dla wielu zaskoczeniem, szczególnie że na co dzień prezentuje się jako osoba pełna energii i pozytywnego nastawienia.Sama zainteresowana szybko rozwiała wszelkie wątpliwości. Julia Wieniawa wyjaśniła, że jej łzy nie mają nic wspólnego ze smutkiem, a wręcz przeciwnie – są efektem ogromnej radości i wzruszenia, które przyszły niespodziewanie.
“To są łzy szczęścia, jak coś. Yoga uwolniła moje wszystkie emocje i właśnie je do siebie przytulam, dopiero dochodzi do mnie, jak wspaniale było na ostatnich koncertach i jak się cieszę, że mam dla kogo tworzyć “- napisała.
Jak się okazuje, ogromny wpływ na jej stan emocjonalny miała praktyka jogi. To właśnie ona pozwoliła Julii Wieniawie na chwilę zatrzymania i głębsze przeżycie wszystkiego, co wydarzyło się w ostatnim czasie. Dopiero wtedy dotarło do niej, jak ważne są dla niej reakcje fanów i atmosfera koncertów.
POLECAMY: “Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
Julia Wieniawa podbija serca fanów
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ostatnie miesiące były dla Julii Wieniawy wyjątkowo intensywne. Artystka jest w trakcie trasy koncertowej „Światłocienie ReLove Tour”, która spotyka się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności. Każdy występ to dla niej ogromny ładunek emocji, który – jak widać – nie zawsze daje się łatwo opanować.
Równolegle Julia Wieniawa nie znika z telewizji, regularnie pojawiając się na żywo w programie „Mam Talent!”. Półfinały emitowane na żywo wymagają od niej pełnego zaangażowania i skupienia, co dodatkowo potęguje presję i zmęczenie.
Warto również przypomnieć, że drugi album studyjny Julii Wieniawy odniósł duży sukces, trafiając na szczyt zestawienia OLiS i zdobywając status złotej płyty. To tylko potwierdza, że jej muzyczna droga rozwija się równie dynamicznie, co pozostałe aspekty kariery.
Mimo ogromu obowiązków Julia Wieniawa znajduje czas, by dzielić się kulisami swojej pracy z fanami. Publikuje nagrania z przygotowań do koncertów, fragmenty występów oraz materiały od słuchaczy, co dodatkowo wzmacnia więź z jej odbiorcami.
Nagranie ze łzami pokazało jednak coś jeszcze – że nawet osoby przyzwyczajone do życia na świeczniku potrzebują momentu zatrzymania i przestrzeni na emocje. W przypadku Julii Wieniawy była to chwila szczerości, która tylko utwierdziła fanów w przekonaniu, że mają do czynienia z autentyczną artystką.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Podobają Wam się piosenki Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
“Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
To miał być jeden z pewniaków do finału, a jednak wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Decyzja uczestników wywołała burzę wśród widzów, którzy nie kryją rozczarowania i złości. Sam zainteresowany nie milczy i odsłania kulisy tego, co naprawdę wydarzyło się na planie. Sprawdź, co wyznał Janosik z “Farmy”.
Reality-show „Farma” od dłuższego czasu utrzymuje stabilną i wysoką oglądalność, przyciągając przed ekrany widzów spragnionych autentycznych emocji i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Formuła programu oparta na odcięciu uczestników od świata i przeniesieniu ich do wymagających warunków sprawia, że każda decyzja nabiera szczególnego znaczenia, a napięcia szybko eskalują.
Właśnie ta surowa rzeczywistość powoduje, że relacje między uczestnikami zmieniają się dynamicznie. Sojusze, które jednego dnia wydają się trwałe, następnego potrafią się rozsypać, a decyzje podejmowane pod presją mają realny wpływ na dalszy przebieg gry. Widzowie z kolei z ogromnym zaangażowaniem analizują każdy ruch uczestników.
Na tle pozostałych wyróżniał się Łukasz „Janosik” Januszczak, który od początku budował swój wizerunek jako osoba spokojna, konkretna i lojalna wobec innych. W świecie pełnym napięć i konfliktów jego postawa była czymś wyjątkowym, co szybko przełożyło się na sympatię widzów.
To właśnie dlatego jego eliminacja okazała się dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Łukasz „Janosik” Januszczak był typowany jako jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa, a jego silna pozycja była dostrzegana nie tylko przez widzów, ale również przez innych uczestników programu.
W momencie, gdy przegrał pojedynek, sytuacja diametralnie się zmieniła. Pozostali farmerzy wykorzystali okazję, by wyeliminować potencjalne zagrożenie, co tylko potwierdziło, jak bardzo strategiczna potrafi być gra w tym formacie.
Po emisji odcinka Łukasz „Janosik” Januszczak zdecydował się zabrać głos i podczas transmisji na Instagramie podzielił się swoimi emocjami z widzami. Nie ukrywał, że powrót do tych wydarzeń po czasie był dla niego trudnym doświadczeniem.
“Uczucia wróciły po tym czasie. Po tym odcinku czuję te emocje, to wszystko wraca na nowo. Co Paulina czuje, no jest tak… Wcześniej tego nie widziałam, więc mocniej mnie uderzyło na nowo. Jeszcze bardziej mi smutno teraz” – wyznała.
Nie pominął również wątku swojej porażki w pojedynku, który przesądził o jego dalszym losie w programie. Jak podkreślił, choć sytuacja była trudna, stara się ją zaakceptować.
“Niby tylko minuta albo aż minuta, ale trzeba to wziąć na klatę. Stało się, jak stało” – dodał.
POLECAMY: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Janosik ujawnia kulisy “Farmy”. Tego nikt nie wiedział
Duże emocje wzbudził także temat sojuszy, które – jak się okazało – nie przetrwały próby czasu. Łukasz „Janosik” Januszczak odniósł się do tego wprost, wskazując, że decyzje uczestników były podyktowane strategią.
“Jak widać w ostatnich odcinkach, sojusz się unieważnił i jednak jest nieaktualny. Jednak wszyscy postawili na mnie, żeby mnie wyeliminować. Taka gra. […] Z tego, co widziałam, jednak byłem większym zagrożeniem niż pozostali do nominacji. Była okazja, żeby się mnie pozbyć to się pozbyli”- wyznał.
Szczególne kontrowersje wywołała relacja z Agnieszką, która po emisji odcinka znalazła się w centrum krytyki. Widzowie zarzucali jej złamanie wcześniejszych ustaleń, co tylko podgrzało atmosferę wokół całej sytuacji.
“Z Agnieszką nie wszystko było widać, ale mieliśmy naprawdę dobre relacje, trzymaliśmy się ze sobą, dlatego też tak poniekąd ”zdrada” mnie zabolała, bo cały czas czułem, że Agnieszka jest ze mną i z Akselem tutaj. Ale jak mówię… ja w pewnym czasie zapomniałem, że jesteśmy w programie, czułem się jak na jakimś obozie harcerskim, a tutaj każdy myśli o taktyce, więc stało się jak się stało” – stwierdził.
Mimo wszystko uczestnik podkreśla, że nie żywi urazy do pozostałych i zdaje sobie sprawę z realiów programu. Dla niego granica między relacjami a grą okazała się jednak trudniejsza do utrzymania, niż początkowo zakładał.
“Nie mam do nikogo urazy, ja się trochę zatraciłem w tym wszystkim. […] Wyszło jak wyszło. Program to program, a relacje to relacje i tyle w temacie” – dodał.
Dodatkowo Łukasz „Janosik” Januszczak pojawił się dziś w porannym programie „Halo tu Polsat”, gdzie miał okazję szerzej opowiedzieć o swoich doświadczeniach z udziału w show. W rozmowie wrócił do najtrudniejszych momentów na „Farmie”, zdradzając, jak z jego perspektywy wyglądały relacje z innymi uczestnikami oraz emocje towarzyszące eliminacji.
“Kocham klimat „Farmy”, taki kolonialny, więc naprawdę zaangażowałem się emocjonalnie. Będę kibicował młodym wilkom i mojej Paulince” – wspomniał o poranku.
Przyznał również, że dopiero po czasie w pełni uświadomił sobie, jak intensywnym przeżyciem był udział w programie i jak bardzo wpłynął on na jego podejście do ludzi i samego siebie.
“Pozostaną piękne wspomnienia, fajne chwile i super ludzie. Połączyła nas natura. Tylko ci, którzy byli w środku potrafią to poczuć” – dodał w “Halo tu Polsat”.
Nie ulega wątpliwości, że jego odejście jeszcze długo będzie tematem dyskusji wśród fanów „Farmy”. Program wciąż można oglądać od poniedziałku do czwartku o 20:30 oraz w piątki o 19:55, a wielki finał zaplanowano już na 7 maja, co oznacza, że emocje wchodzą w decydującą fazę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
Przykro Wam, że Janosik odpadł z programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuJan Pirowski zabrał głos ws. 10-latka. Co działo się po półfinale „Mam Talent”?
-
news4 dni temuDawid Kwiatkowski stracił cierpliwość na planie „Must Be The Music”
-
news5 dni temuJacek Magiera nie żyje. Bliscy zabrali głos przed pogrzebem
-
showbiz3 dni temuPolsat wydał komunikat ws. „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie podzieleni
-
showbiz4 dni temuPiotr Mróz wypalił o Janachowskiej. Tak skomentował jej rolę w „TzG”
-
news5 dni temuMarcin Prokop rozstał się z żoną po 20 latach. Oficjalny komunikat już jest
-
news4 dni temuMichał Piróg dołącza do gwiazd Polsatu? Właśnie dostał nową fuchę
-
news3 dni temuPola Wiśniewska opublikowała wymowny wpis. To aluzja do Michała?

Dodaj komentarz