Śledź nas

Mnóstwo gwiazd na urodzinach Party!:Doda,Krupińska, Kaczorowska,Fijał

Opublikowano

w dniu

Dziś w Warszawie w Pałacu Sobańskich swoje huczne urodziny obchodzi dwutygodnik Party.

Na imprezie nie mogło zabraknąć gwiazd, które pojawiły się celebrować ten dzień m.in:Doda, Paulina Krupińska, Marcelina Zawadzka, Agnieszka Kaczorowska, Izabela Janachowska, Monika Zamachowska, Izabela Zwierzyńska, Karolina Gilon, Joanna Majstrak, Anna Męczyńska, Katarzyna Burzyńska, Jarosław Szado, Basia Pasek, Paulina Smaszcz-Kurzajewska, Urszula Dębska, Ada Fijał, Klaudia Wiśniowska, Lidia Kopania, Aneta Todorczuk-Perchuć, Ivs Alter, Sara Muldner.

news

Mariusz Kozak odchodzi z „Gogglebox”. Fani są załamani: „Już nie będę oglądać”

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata był jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy „Gogglebox. Przed telewizorem”. Widzowie długo zastanawiali się, dlaczego Mariusz Kozak nagle zniknął z programu. Teraz wszystko stało się jasne, a jego decyzja wywołała lawinę emocji wśród fanów. Dowiedz się więcej!

Mariusz Kozak od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy stacji TTV. Widzowie pokochali go za bezkompromisowe komentarze, ogromny dystans do siebie i charakterystyczne poczucie humoru, które regularnie prezentował w programie „Gogglebox. Przed telewizorem”. Przez lata jego obecność była jednym ze znaków rozpoznawczych formatu.

Jego kanapa przechodziła zresztą przez lata różne zmiany. Początkowo przed telewizorem zasiadał razem ze swoim byłym partnerem Jackiem Szawiołą. Później, po zmianach w życiu prywatnym, widzowie oglądali go u boku obecnego partnera Sebastiana Szaraty oraz jego mamy, Marioli Kozak. Ta trójka szybko zdobyła sympatię publiczności i stała się jedną z bardziej rozpoznawalnych ekip programu.

Dlatego dla fanów niemałym zaskoczeniem było to, co wydarzyło się podczas najnowszego sezonu „Gogglebox”. Kiedy pod koniec lutego wystartowała kolejna odsłona programu, Mariusz Kozak pojawił się jedynie w pierwszych odcinkach. Później nagle zniknął z anteny, a produkcja przez długi czas nie komentowała jego nieobecności.

Widzowie szybko zauważyli, że z programu zniknęła jedna z jego najbardziej charakterystycznych postaci. W mediach społecznościowych pojawiały się kolejne pytania o to, co stało się z Mariuszem Kozakiem. Fani zastanawiali się, czy jego nieobecność jest jedynie chwilowa, czy może kryje się za nią coś więcej.

Z tygodnia na tydzień pytań było coraz więcej. Im bliżej finału sezonu, tym wyraźniej było widać, że Mariusz Kozak nie wraca na kanapę. Sam uczestnik również długo milczał, co tylko napędzało kolejne spekulacje. Teraz jednak tajemnica została wyjaśniona.

POLECAMY: Rusza „Taskmaster” w TVN! Zasady, uczestnicy, prowadzący. Kiedy oglądać?

Mariusz Kozak ŻEGNA SIĘ z “Goggleboxem”

Mariusz Kozak w poniedziałkowy poranek oficjalnie poinformował, że jego przygoda z „Gogglebox. Przed telewizorem” dobiegła końca. W mediach społecznościowych opublikował emocjonalny wpis, w którym pożegnał się zarówno z widzami, jak i produkcją programu. Jednocześnie wyraźnie zaznaczył, że zamyka ten rozdział.

„No dobra to już OFICJALNIE i zamykamy ten rozdział. Żegnamy się z GOGGLEBOX. Widzowie! Dziękujemy, że byliście i jesteście z nami. To Wy jesteście największą wartością telewizji […] Produkcji programu dziękuję za wspólny czas, emocje i sukcesy! Oczywiście nie mogę nie podziękować również za wszystkie „cenne lekcje”. Trzymam kciuki za TTV” – poinformował.

Wpis Mariusza Kozaka szybko wywołał reakcję widzów. Fani nie ukrywali żalu z powodu jego odejścia i przede wszystkim wspominali jego wspólne występy z Sebastianem Szaratą i Mariolą Kozak. W komentarzach nie brakowało głosów, że bez tej trójki program nie będzie już taki sam.

„Mam nadzieję że zobaczymy Was jeszcze w jakimś innym programie”; „Szkoda, fajnie się waszą trójkę oglądało”; „Strasznie szkoda”; „Bardzo mi przykro”; „Już nie będę oglądać” – pisali widzowie.

Szczególnie wymowny jest fakt, że część fanów otwarcie deklaruje, iż nie zamierza już oglądać programu. Pokazuje to, jak mocno Mariusz Kozak zapisał się w pamięci publiczności. Jego charakterystyczne komentarze i relacje z pozostałymi członkami ekipy przez lata były dla wielu osób jednym z powodów, dla których włączali „Gogglebox”.

Choć Mariusz Kozak pożegnał się z formatem, „Gogglebox. Przed telewizorem” nie znika z anteny. Nowy sezon wystartował wczoraj, a premierowe odcinki można oglądać w poniedziałki o 22:00 w TTV. Widzowie będą więc mogli sprawdzić, jak program wygląda bez jednej ze swoich najbardziej charakterystycznych ekip.

Na razie nie wiadomo, czy Mariusz Kozak pojawi się w przyszłości w innym programie telewizyjnym. Jego pożegnalny wpis nie brzmi jednak jak zamknięcie całej kariery przed kamerą, a jedynie konkretnego rozdziału. Czy zobaczymy go jeszcze w innym formacie? Tego na razie nie wiadomo. Jedno jest pewne – dla wielu widzów jego odejście z „Gogglebox” to koniec pewnej epoki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert i Mandaryna mają problemy przed „Tańcem z Gwiazdami”? Nie jest dobrze

Będziecie oglądać “Goggleboxa” bez udziału Mariusza Kozaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sebastian Szarata, Mariola Kozak, Mariusz Kozak (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Mariusz Kozak, Mariola Kozak (fot. screen Instagram Mariusz Kozak)
Sebastian Szarata, Mariusz Kozak (fot. zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Rusza „Taskmaster” w TVN! Zasady, uczestnicy, prowadzący. Kiedy oglądać?

Opublikowano

w dniu

przez

Już dziś wieczorem TVN pokaże pierwszy odcinek polskiej wersji jednego z najpopularniejszych formatów komediowych na świecie. Pięcioro znanych uczestników będzie musiało zmierzyć się z zadaniami, w których kreatywność i spryt mogą okazać się ważniejsze niż zdrowy rozsądek. Nad wszystkim czuwać będą bezwzględny Taskmaster i jego asystent. Kiedy oglądać program i kto powalczy o zwycięstwo? Dowiedz się więcej!

Już dziś, 31 sierpnia o 21:35, na antenie TVN zadebiutuje polska edycja programu „Taskmaster”. Premierowy odcinek zostanie pokazany tuż po „The Floor”, a widzowie będą mogli oglądać program również online – na HBO Max i Player.pl. To jeden z najbardziej oczekiwanych nowych formatów rozrywkowych tej jesieni.

W polskiej edycji programu wystąpi pięcioro znanych i bardzo różnorodnych uczestników. W rywalizacji wezmą udział Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson oraz Zofia Zborowska-Wrona. Każde z nich będzie musiało wykazać się nie tylko poczuciem humoru, ale przede wszystkim pomysłowością i umiejętnością radzenia sobie w sytuacjach, w których trudno znaleźć jedno właściwe rozwiązanie.

Zasady „Taskmastera” są proste, choć wykonywanie powierzonych zadań już zdecydowanie takie nie jest. Uczestnicy otrzymują serię nietypowych poleceń, które muszą wykonać w określonym czasie i zgodnie z zasadami. Problem w tym, że zadania często są skonstruowane tak, aby zmusić zawodników do nieszablonowego myślenia. Czasem najlepsze rozwiązanie może być zupełnie inne niż to, które jako pierwsze przyjdzie im do głowy.

Liczy się kreatywność, refleks, wyobraźnia, spryt oraz umiejętność improwizacji. Uczestnicy mogą próbować znaleźć własną drogę do wykonania zadania, ale ostatecznie to Taskmaster zdecyduje, kto zrobił to najlepiej. Oznacza to, że nawet najbardziej logiczne rozwiązanie nie musi zagwarantować zwycięstwa.

POLECAMY: Helena Englert i Mandaryna mają problemy przed „Tańcem z Gwiazdami”? Nie jest dobrze

Kto został polskim Taskmasterem? [SZCZEGÓŁY]

W roli polskiego Taskmastera zobaczymy Adama Woronowicza. Aktor będzie oceniał poczynania uczestników i przyznawał im punkty. Jego decyzje nie zawsze będą musiały być zgodne z tym, czego spodziewają się zawodnicy. W świecie „Taskmastera” to właśnie on ustala zasady gry, a jego werdykt jest ostateczny.

Asystentem Taskmastera został natomiast Cezary Sikora. To on będzie czuwał nad przebiegiem poszczególnych konkurencji, obserwował uczestników podczas wykonywania zadań i pilnował przestrzegania reguł. Jego obecność sprawi, że przed Taskmasterem nic nie powinno umknąć.

Co ciekawe, polska wersja jest częścią ogromnego międzynarodowego fenomenu. „Taskmaster” to format stworzony przez brytyjskiego komika Alexa Horne’a, który zdobył popularność na całym świecie. Program został sprzedany do ponad 100 krajów, a lokalne wersje powstały już na wielu rynkach.

Format doczekał się również prestiżowych wyróżnień. „Taskmaster” zdobył między innymi nagrodę BAFTA dla najlepszego programu komediowego, a także liczne nagrody i nominacje związane z telewizją oraz komedią. Jego siłą jest prosta, ale bardzo elastyczna formuła, pozwalająca wykorzystać osobowości uczestników i stworzyć sytuacje, których nie da się łatwo przewidzieć.

Polska edycja ma więc przed sobą spore wyzwanie. Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson i Zofia Zborowska-Wrona będą musieli udowodnić, że potrafią odnaleźć się w świecie absurdalnych zadań, a Adam Woronowicz jako Taskmaster będzie oceniał ich starania według własnych zasad. Czy polska wersja światowego hitu podbije serca widzów? Pierwszy odcinek już dziś, 31 sierpnia, o 21:35 w TVN, tuż po „The Floor”. Program będzie dostępny również na HBO Max i Player.pl.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Afera wokół „Nigdy w życiu” eskaluje. Grochola UDERZA w Joannę Jabłczyńską

Będziecie oglądać nowy program w TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Rafał Rutkowski (zdjęcie prasowe TVN)
Rafał Rutkowski (zdjęcie prasowe TVN)
Wiola Walaszczyk (zdjęcie prasowe TVN)
Wiola Walaszczyk i Cezary Sikora (zdjęcie prasowe TVN)
Wiola Walaszczyk (zdjęcie prasowe TVN)
Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Adam Woronowicz, Cezary Sikora, Zofia Zborowska, Żabson i Wiola Walaszczyk (zdjęcie prasowe TVN)
Cezary Sikora i Adam Woronowicz (zdjęcie prasowe TVN)
Kazik Mazur i Czarek Sikora (zdjęcie prasowe TVN)
Kazik Mazur (zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Englert i Mandaryna mają problemy przed „Tańcem z Gwiazdami”? Nie jest dobrze

Opublikowano

w dniu

przez

Już 6 września na parkiecie „Tańca z Gwiazdami” rozpocznie się walka o Kryształową Kulę. Choć część uczestników dopiero będzie musiała odnaleźć się w tanecznej rywalizacji, dwie faworytki już na starcie otrzymały wyjątkowo wymagające zadanie. Producenci zdecydowali się na ruch, którego w historii programu jeszcze nie było. Dowiedz się więcej!

Nowa edycja programu „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” wystartuje na antenie Polsatu już w tę niedzielę, 6 września, o godz. 19:55. Za kulisami trwają właśnie intensywne przygotowania do pierwszego odcinka, a uczestnicy od tygodni ćwiczą swoje choreografie. Emocje są ogromne, bo już pierwszy występ może mieć znaczenie dla dalszej rywalizacji.

O Kryształową Kulę oraz nagrodę w wysokości 200 tysięcy złotych zawalczą Izabela Kuna, Helena Englert, Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Joanna Jędrzejczyk, Karolina „Kaeyra” Baran, Monika Borzym, Krzysztof Kwiatkowski, Piotr „Guma” Gumulec, Matteo Brunetti, Dominik Rupiński, Jasper Sołtysiewicz i Dominik Smaruj. Każdy z nich będzie musiał udowodnić, że zasługuje na miejsce w kolejnych odcinkach.

Program ponownie poprowadzą Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz. W jury obok Iwony Pavlović, Rafała Maseraka i Tomasza Wygody po raz pierwszy zasiądzie natomiast Julia Wieniawa, która zastąpi Ewę Kasprzyk. Nowy skład jurorski to jedna z największych zmian w tegorocznej edycji.

„Dziękuje Ewie za te pięć edycji „Tańca z Gwiazdami” podczas których z pasją i ogromnym zaangażowaniem pełniła rolę jurorki. Znajomość kunsztu aktorskiego pozwoliła jej oceniać nie tylko taneczne umiejętności naszych gwiazd, ale też ogólny wyraz artystyczny ich występów. Jako jurorka zasłynęła z błyskotliwego poczucia humoru a swoimi komentarzami potrafiła rozładować każdą stresującą sytuację” – mówił dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak.

POLECAMY: Afera wokół „Nigdy w życiu” eskaluje. Grochola UDERZA w Joannę Jabłczyńską

Wielkie wyzwanie dla faworytek programu? Tabloid donosi

Tymczasem największe emocje jeszcze przed premierą wywołują informacje dotyczące pierwszych choreografii. Jak udało się dowiedzieć „Faktowi”, za kulisami zapadły już kluczowe decyzje dotyczące tańców, które uczestnicy zaprezentują podczas premierowego odcinka. Szczególnie wymagające zadanie ma czekać na dwie uczestniczki, które już przed startem programu wymieniane są w gronie faworytek.

Chodzi o Martę „Mandarynę” Wiśniewską i Helenę Englert. Pierwsza z nich ma za sobą doświadczenie taneczne, co od początku było jednym z tematów dyskusji dotyczących tegorocznej edycji. Z kolei Helena Englert również wzbudza ogromne zainteresowanie widzów. Producenci najwyraźniej postanowili jednak zadbać o to, aby żadna z nich nie mogła rozpocząć rywalizacji z łatwiejszej pozycji.

Właśnie dlatego obie uczestniczki już w pierwszym odcinku będą musiały zmierzyć się z sambą. To jeden z najbardziej wymagających tańców latynoamerykańskich, który wymaga od uczestników nie tylko poczucia rytmu, ale również odpowiedniej techniki i ogromnej energii.

„To bezprecedensowa sytuacja. Do tej pory nikt w pierwszym odcinku nie dostawał do nauki tak trudnego tańca” – mówi informator „Faktu”.

Decyzja producentów może być szczególnie istotna w przypadku Mandaryny, która od lat jest kojarzona z tańcem i scenicznym doświadczeniem. Samba może jednak szybko zweryfikować, czy wcześniejsze umiejętności rzeczywiście dają jej przewagę nad pozostałymi uczestnikami. Tym bardziej że ten styl wymaga zupełnie innego rodzaju pracy niż samo poruszanie się po scenie.

„Samba jest trudna, bo wymaga idealnego rytmu, szybkiej pracy nóg, i kontroli bioder. Trzeba połączyć technikę, energię i lekkość ruchu. Jurorzy mogą nie mieć litości” — dodaje informator.

Także Helena Englert będzie musiała od początku udowodnić, że zasługuje na miano jednej z faworytek. Młoda aktorka znajdzie się pod szczególną obserwacją zarówno jurorów, jak i widzów. Samba już w premierowym odcinku oznacza dla niej ogromne wyzwanie, zwłaszcza że uczestnicy mają bardzo niewiele czasu na przygotowanie skomplikowanych choreografii.

Producenci najwyraźniej chcą więc uniknąć sytuacji, w której doświadczenie Mandaryny albo nazwisko Heleny Englert automatycznie dawałoby im przewagę. Zamiast łatwego wejścia w program obie otrzymają od razu taneczną próbę ognia. To może sprawić, że już pierwszy odcinek będzie dla nich niezwykle emocjonujący.

O tym, jak obie faworytki poradzą sobie z tak wymagającym zadaniem, przekonamy się już w pierwszym odcinku 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Czy samba okaże się dla Mandaryny i Heleny Englert przepustką do walki o Kryształową Kulę, czy brutalnie zweryfikuje ich szanse? O tym przekonamy się już 6 września o 19:55 w Polsacie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN na celowniku? Maciej Rock zaczepił Julię Wieniawę na festiwalu Polsatu

Komu kibicujecie w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Helena Englert (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Helena Englert (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iza Kuna, Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Marta Wiśniewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

RINN zaczyna wszystko od nowa! Kim jest artysta, którego singiel „Warto grać” niesie mocne przesłanie?

Opublikowano

w dniu

przez

Marcin Czyżewski rozpoczyna nowy etap swojej muzycznej drogi. Artysta, który dziś występuje pod pseudonimem RINN, właśnie zaprezentował teledysk do utworu „Warto grać”. To nie tylko kolejna premiera w jego dorobku, ale również symboliczny początek nowego rozdziału. Nowa nazwa, nowa estetyka i nowe brzmienie mają pokazać odbiorcom artystę z nieco innej strony.

W świecie muzyki zmiany wizerunkowe nie zawsze oznaczają całkowite odcięcie się od przeszłości. Czasem są naturalną konsekwencją rozwoju artysty, który chce pokazać publiczności, że jego muzyka dojrzewa razem z nim. Tak właśnie jest w przypadku Marcina Czyżewskiego, który obecnie działa pod pseudonimem RINN. Artysta na przestrzeni lat współpracował, m.in. z formacjami: Oddział Zamknięty, Harlem, Azyl P., Emigranci, a także Orkiestrą Piotra Rubika. Został finalistą międzynarodowego konkursu o nagrodę „Bursztynowego Słowika” podczas Sopot Festival TVN z autorską kompozycją „Some Part of Me”, znaną z seriali „Barwy szczęścia”, „Londyńczycy”, „Tancerze”. Dotarł także do końca pierwszej edycji „Must Be The Music” i „The Voice of Poland” 6, gdzie był w drużynie Edyty Górniak. Występował również zagranicą. Rebranding ma być świadomą ewolucją dotychczasowej twórczości. RINN stawia na bardziej dojrzałe, nowoczesne i charakterystyczne brzmienie, jednocześnie pozostawiając za sobą historię, która doprowadziła go do tego momentu.

RINN i „Warto grać”. Nowy klip właśnie trafił do sieci

Jednym z utworów otwierających nowy etap działalności artysty jest „Warto grać”. Właśnie ukazał się teledysk do piosenki, która niesie ze sobą wyjątkowo pozytywne, ale jednocześnie bardzo życiowe przesłanie.

RINN śpiewa o sytuacjach, które zna chyba każdy. O porażkach, rozczarowaniach, chwilach zwątpienia i momentach, kiedy najłatwiej powiedzieć sobie: „mam dość”. Utwór przypomina jednak, że nawet po przegranej można spróbować ponownie. „Warto grać” to historia o tym, że czasami największym zwycięstwem wcale nie jest wygrana. Jest nim sama decyzja, żeby jeszcze raz spróbować. To właśnie ten przekaz stanowi jeden z najważniejszych elementów nowego singla RINN-a. Artysta zachęca, by nie rezygnować z siebie, własnych marzeń i życia, które naprawdę chce się przeżyć.

Nie tylko nowy pseudonim. RINN pokazuje nową muzyczną twarz

Zmiana nazwy artystycznej to dopiero początek. Muzyka RINN-a łączy emocjonalny pop z elementami elektroniki, pop-rocka oraz organicznych instrumentów. Istotną rolę odgrywają melodie, które mają zostać z odbiorcą na dłużej, oraz teksty koncentrujące się na emocjach i doświadczeniach, z którymi łatwo się utożsamić. Relacje, zmiany, nadzieja, ryzyko, podejmowanie trudnych decyzji i odwaga potrzebna do rozpoczęcia wszystkiego od nowa – to właśnie wokół takich tematów budowana jest nowa artystyczna tożsamość RINN-a. „Warto grać” idealnie wpisuje się w ten kierunek. Piosenka nie jest jednak prostym hasłem o sukcesie. Jej przesłanie jest znacznie bardziej osobiste. Chodzi o to, by mimo przeciwności nadal wierzyć, że coś może się zmienić. By nie pozwolić, aby jedna porażka przekreśliła wszystkie kolejne możliwości.

POLECAMY: WonerS u prezydenta Nawrockiego! Młody artysta wystąpił na wyjątkowym wydarzeniu w Juracie

„Warto grać”, czyli szczególnie o siebie

Tytuł singla można odczytywać na wiele sposobów. „Gra” staje się tutaj metaforą życia, z jego nieprzewidywalnością, ryzykiem, wzlotami i upadkami. Czasem podejmujemy decyzje, które okazują się błędne. Czasem ktoś nas zawodzi, a czasem sami tracimy wiarę we własne możliwości. W takich chwilach łatwo się wycofać. RINN przekonuje jednak, że warto dać sobie kolejną szansę. Bo dopóki próbujemy, nic nie jest jeszcze przesądzone. Warto grać o swoje marzenia. Warto grać o własne szczęście. A przede wszystkim – warto grać o siebie. Właśnie taką emocję ma nieść ze sobą najnowszy utwór i towarzyszący mu teledysk.

Nowy rozdział, ale ta sama historia

Choć Marcin Czyżewski zdecydował się na zmianę pseudonimu i kierunku artystycznego, nie oznacza to odcięcia od tego, co było wcześniej. RINN ma być kolejną odsłoną tej samej historii, ale bardziej świadomą, dojrzałą i dopasowaną do tego, gdzie artysta znajduje się dzisiaj. Nowa nazwa, nowa estetyka i nowa energia mają otworzyć przed nim kolejne możliwości. Premiera klipu do „Warto grać” jest więc czymś więcej niż tylko kolejnym muzycznym debiutem. To wizytówka RINN-a w nowej odsłonie i zapowiedź kierunku, w którym chce podążać. Czy właśnie w ten sposób Marcin Czyżewski rozpocznie swoją kolejną muzyczną historię? Wszystko wskazuje na to, że „Warto grać” jest dopiero początkiem.

Fot. archiwum prywatne Rinn

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością