Śledź nas

news

O odwadze bycia sobą, o sile, kruchości i wewnętrznej wolności. „Wonder Woman” – nowy singiel Małgorzaty Szarek porusza i inspiruje

Opublikowano

w dniu

Małgorzata Szarek, która niedawno debiutowała utworem „Zabierz mnie”, powraca z nowym singlem, pt. „Wonder Woman”. Towarzyszy mu poruszający teledysk – pełen symboli, metafor, subtelnych emocji i kobiecej energii. Artystka przyznaje, że utwór narodził się z potrzeby serca i głębokiej podróży do siebie. To nie tylko kolejna piosenka w jej karierze, ale również manifest autentyczności i wolności.

„Wonder Woman”, to wyjątkowa piosenka w dorobku artystycznym Małgorzaty Szarek, która niesie za sobą coś więcej niż tylko pięknie wyśpiewany tekst, który niewątpliwie poruszy nawet najtwardsze serce. Ma również szczególnie znaczenie dla wokalistki, która zdradziła nam, że utwór powstał już siedem lat temu, ale czekał na odpowiedni moment, by mógł ujrzeć światło dzienne.  Utwór „Wonder Woman” powstał z potrzeby serca, w drodze do poszukiwania siebie, swojej prawdy i autentyczności. To opowieść o podróży w głąb siebie, która prowadzi do wolności, odkrywania wewnętrznej mocy, tej subtelnej, ale i niezłomnej siły, która budzi się wtedy, kiedy zatrzymujemy się i pytamy: „Kim tak naprawdę jesteśmy?” Piosenkę tę napisali dla mnie Robert Janson i Andrzej Ignatowski siedem lat temu. Czekałam na odpowiedni moment, żeby uwolnić ją dla słuchaczy z ukrytymi w niej emocjami. Poczułam impuls, odważnie poszłam za głosem serca. To jeden z ponadczasowych utworów, który nigdy nie traci na wartości, a jego przesłanie jest wiecznie aktualne – chcesz zmieniać świat – zacznij od siebie, od naprawiania swojego wnętrza, które lustrzanym odbicie rezonuje na świat zewnętrzny – opowiada Małgorzata Szarek. – „Wonder Woman” niesie przesłanie głębokiej akceptacji i miłości bezwarunkowej, która płynie ze Źródła, od Stwórcy – Kocham Cię, bo Jesteś – tej, którą obdarzamy pierwsze samych siebie, zanim damy ją drugiemu człowiekowi i światu – tłumaczy wokalistka.

POLECAMY: Wokalistka, która trenuje głosy znanych gwiazd wydała swój pierwszy singiel. „Zabierz mnie” Małgorzaty Szarek może być hitem lata!

Teledysk i piosenka to również zwrócenie uwagi na poruszany często w psychologii proces przytulenia swojego wewnętrznego dziecka, co zostało pięknie, w metaforyczny sposób zobrazowane w teledysku. Co ciekawe – „małą Gosię” zagrała uczennica To nadało teledyskowi dodatkowego, osobistego wymiaru. Obraz podkreśla symbolikę utworu i ukazuje drogę od kruchości do siły. – To także historia o utuleniu wewnętrznego dziecka – tego, które chce być zauważone, zaakceptowane, usłyszane, przytulone. O ukochaniu siebie bez warunków, bez oceniania, bez osądu, o odwadze, żeby zrobić krok i wyjść poza strefę komfortu, bo tylko tam zaczyna się prawdziwa wolność i życie, prawdziwe Jestem. W klipie do utworu wystąpiła moja najmłodsza, 6–letnia uczennica Gosia Stasieluk, co nadało teledyskowi dodatkowego, osobistego wymiaru, bo jej postać symbolizuje mnie sprzed lat. Obraz podkreśla symbolikę utworu i ukazuje drogę od kruchości do siły – zdradza Gosia Szarek.

Zdjęcia do teledysku zostały zrealizowane przez Przemysława Chrostowskiego-Ochmanna w charakterystycznych dla Warszawy miejscach: w Ogrodach Królewskich, na kładce pieszo-rowerowej im. Magdaleny Abakanowicz oraz na Starym Mieście.

ZOBACZ TEŻ: Basia Kurdej-Szatan zabiera RODZINĘ na Święta – wiemy gdzie! ŻUREK to jej popisowe DANIE

Wonder Woman, czyli każda z nas!

Tytułowa „Wonder Woman” to nie bohaterka z komiksu, lecz kobieta z krwi i kości, czasem zmęczona, czasem przestraszona, ale zawsze pełna potencjału. – „Wonder Woman”, to tak naprawdę każda z nas – kobieta, która wiele przeszła, ale mimo wszystko się nie poddaje. Jest czasem zmęczona, czasem zalękniona, ale wciąż piękna, wyjątkowa, wartościowa, ważna, widziana, słyszana, unikatowa i nieustannie gotowa, by działać. Niech ten utwór przypomina dziewczynom o własnym świetle, nawet, jeśli czasem ktoś próbuje je zgasić i nawet, gdy świeci delikatniej. Ono wciąż jest i jest piękne – wyjaśnia. Artystka podkreśla ponadczasowe przesłanie utworu, o budowaniu dobra poprzez małe gesty i wspólną pozytywną energię. – Kiedy łączymy nasze światy, dzieje się coś niezwykłego – mówi. – Warto być dobrym, życzliwym i serdecznym człowiekiem. Razem możemy naprawdę zmieniać świat. Wierzę, że każdy odnajdzie w tym utworze cząstkę siebie – dodaje piosenkarka. W piosence pada również ważny cytat, który może stać się mottem wielu słuchaczy: „Gdy naprawiasz małą rzecz, naprawiasz świat… gdy naprawiasz małą rzecz, naprawiasz nas.”

Utwór „Wonder Woman” jest dostępny we wszystkich serwisach streamingowych. To propozycja dla osób poszukujących czegoś więcej niż tylko muzyki, dla tych, którzy potrzebują zatrzymać się, odetchnąć i zajrzeć w głąb siebie.

Kim jest Małgorzata Szarek?

Małgorzata Szarek to artystka doskonale znana w świecie muzyki. Jest wokalistką, trenerką wokalną oraz muzykologiem. Od lat szkoli głosy wielu znanych osobistości. Występowała w projektach telewizyjnych, produkowanych przez TVP 1, TVP 2, Polsat, takich jak: „Szansa na Sukces”, „Star Voice – Gwiazdy Maja Głos” czy „Eurowizja Junior”. Prowadzi w całej Polsce cieszące się ogromnym powodzeniem warsztaty wokalne „Pokochaj siebie, pokochaj swój głos”, dzięki którym pomaga ludziom, motywuje ich do zmiany, wyjścia ze swojej strefy komfortu i pójścia po swoje marzenia. W lipcu wydała utrzymany w popowo-tanecznych rytmach singiel, pt. „Zabierz mnie”, do którego powstał również teledysk dostępny w serwisie YouTube. Wokalistka nie spoczywa jednak na laurach i w listopadzie ukazał się jej kolejny utwór „Wonder Woman”. Zapowiada także kolejne nowości. Małgosia Szarek pracuje też nad swoją solową płytą.

Fot. archiwum prywatne
Tekst SM

news

Michał Szpak ROZCZAROWANY występem w „Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]

Opublikowano

w dniu

przez

Po tygodniowej przerwie „The Voice of Poland” wraca z kolejnymi emocjonującymi „Bitwami”. Tym razem na scenie doszło do sytuacji, która wyraźnie poruszyła jednego z trenerów. Michał Szpak nie ukrywał, że występ jego podopiecznych nie spełnił oczekiwań, a później zdobył się na zaskakujące wyznanie. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowe nagranie!

Już w sobotni wieczór widzowie TVP2 ponownie zobaczą zmagania uczestników 17. edycji „The Voice of Poland”. Program wraca po tygodniowej przerwie związanej z Eurowizją Junior i od razu zaserwuje kolejną dawkę muzycznych emocji. W nadchodzących „Bitwach” nie zabraknie trudnych decyzji, wymagających pojedynków i ocen, które mogą zaważyć na dalszym losie uczestników. Jedna z takich sytuacji szczególnie mocno dotknęła Michała Szpaka.

Na scenie stanęły Julia Matczak i Wiktoria Zjawiony, reprezentujące drużynę popularnego wokalisty. Zgodnie z decyzją swojego trenera uczestniczki zmierzyły się z utworem „II Most Wanted”, znanym z repertuaru Beyoncé i Miley Cyrus. To wymagająca kompozycja, która potrzebuje nie tylko odpowiednich umiejętności wokalnych, ale również wyczucia i dobrej współpracy między wykonawczyniami. Niestety, wspólny występ nie okazał się takim sukcesem, na jaki liczył ich szkoleniowiec.

Jako pierwsi swoje opinie przedstawili pozostali trenerzy, czyli Kuba Badach, Baron i Tomson. Ich komentarze nie pozostawiały złudzeń, że występ nie był pozbawiony problemów. Zwrócili uwagę na nierówny poziom prezentacji, co z pewnością nie ułatwiło sytuacji dziewczynom. W końcu przyszedł jednak moment, na który czekali wszyscy – głos zabrał Michał Szpak, który musiał odnieść się do występu swoich podopiecznych.

Trener nie ukrywał, że cała sytuacja jest dla niego wyjątkowo trudna. Przyznał, że miał wobec dziewczyn bardzo duże oczekiwania i liczył na znacznie więcej.

“Trudne to jest bardzo dlatego, że właśnie przez tę całą sytuację (…) moje oczekiwania względem tego, co ma się wydarzyć dzisiaj były naprawdę największe ze wszystkich” – wyjaśnił.

POLECAMY: Tak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki

Michał Szpak ROZCZAROWANY występem swoich podopiecznych? [ZOBACZ PRZED PREMIERĄ]

Największe zaskoczenie przyszło jednak chwilę później. Michał Szpak nie próbował zrzucać odpowiedzialności na uczestniczki ani tłumaczyć wszystkiego stresem czy trudnością wybranego utworu. Zamiast tego zaczął zastanawiać się nad własnymi decyzjami jako trenera.

“Mnie to trochę personalnie uderza, bo może to była zła decyzja, że sparowałem Was. Może to była zła decyzja, że ten utwór, że po prostu było to trudne do zinterpretowania” – kontynuował.

Wokalista otwarcie przyznał więc, że być może to właśnie jego wybory przyczyniły się do takiego rezultatu. Dobór uczestniczek do jednej bitwy i decyzja dotycząca piosenki to przecież odpowiedzialność trenera, który powinien odpowiednio dopasować repertuar do możliwości swoich podopiecznych. Tym razem Michał Szpak zaczął mieć wątpliwości, czy dobrze poradził sobie z tym zadaniem. Nie ukrywał przy tym emocji, a jego wypowiedź wyraźnie odbiegała od typowych komentarzy po muzycznych pojedynkach.

Najbardziej poruszające okazały się jednak słowa, w których trener wprost przyznał się do własnych błędów.

“Ja się biję w pierś po prostu, jako trener, że może tym razem – w ciągu tych siedmiu edycji – po prostu najzwyczajniej w świecie ja też sobie nie poradziłem z tą sytuacją” – dodał ze smutkiem.

Pozostaje jednak najważniejsze pytanie: co stanie się z Julią Matczak i Wiktorią Zjawiony? Ostateczna decyzja dotycząca ich dalszego udziału w programie należy do trenera, dlatego widzowie będą musieli poczekać na sobotni wieczór, by poznać rozstrzygnięcie. Kolejne „Bitwy” 17. edycji „The Voice of Poland” zostaną wyemitowane w sobotę o godz. 20:30 w TVP2, tuż po premierowym odcinku „Rodzinki.pl”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką w „Tańcu z Gwiazdami”. Tak mówi o roli u boku Santor

Będziecie oglądać nowy odcinek w TVP? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Baron, Michał Szpak, Edyta Bartosiewicz, Tomson, Kuba Badach (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Szpak (fot. zdjęcie prasowe TVP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Tak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki

Opublikowano

w dniu

przez

To jedna z tych historii, które idealnie pokazują, jak nieprzewidywalne potrafi być życie artysty. Joanna Kołaczkowska miała na sobie kozaczki kupione za zaledwie 26 złotych, ale tuż przed występem odkryła coś, czego zupełnie się nie spodziewała. Kulisy legendarnego skeczu „Egzamin” zostaną przypomniane w wyjątkowym programie Polsatu. Dowiedz się więcej!

Skecz „Egzamin” Kabaretu Hrabi na stałe zapisał się w historii polskiej rozrywki. Śp. Joanna Kołaczkowska potrafiła rozbawić publiczność do łez, a jej charakterystyczna kreacja do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych odsłon kabaretowego talentu artystki. Niewielu widzów zdawało sobie jednak sprawę, że za jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego występu kryje się historia, która mogłaby posłużyć za scenariusz kolejnego skeczu. Wszystko zaczęło się od butów kupionych za niewielkie pieniądze.

Kozaczki, które miały pojawić się na scenie, kosztowały zaledwie 26 złotych. Joanna Kołaczkowska nie przymierzyła ich jednak przed zakupem, a konsekwencje tej decyzji poznała w najmniej odpowiednim momencie. Dopiero tuż przed występem okazało się, że buty są za ciasne i nie mieszczą się na jej stopach. W takich okolicznościach niejeden artysta zdecydowałby się na zmianę stroju lub rezygnację z niewygodnego elementu garderoby. Ona jednak nie zamierzała się poddawać.

Historia słynnych kozaczków zostanie przypomniana w programie „Póki my żyjemy”, który Polsat pokaże z okazji 1 listopada. To specjalne spotkanie poświęcone pamięci artystów, których nie ma już z nami, ale których twórczość i poczucie humoru wciąż pozostają żywe. Wśród wspomnień nie zabraknie opowieści o Joannie Kołaczkowskiej, jej wyjątkowej osobowości i sytuacjach, które za kulisami potrafiły rozbawić jej kabaretowych przyjaciół.

Artyści Kabaretu Hrabi zdradzą, jak wyglądały kulisy powstania jednego z najbardziej lubianych skeczy grupy. Widzowie zobaczą również fragment legendarnego „Egzaminu”, dzięki czemu będą mogli ponownie przypomnieć sobie komediowy talent Joanny Kołaczkowskiej. Tym razem jednak występowi będą towarzyszyć dodatkowe emocje, bo za dobrze znaną kreacją kryje się anegdota, której wielu fanów mogło dotąd nie znać. Okazuje się, że czasami nawet najbardziej kultowe sceniczne pomysły rodzą się zupełnie przypadkowo.

W programie pojawią się także wspomnienia o Zbigniewie Wodeckim. Grupa MoCarta przypomni jego słynne dowcipy i opowie o koncertowych przygodach muzyka. Jedna z historii dotyczyła sytuacji, w której artysta potrafił przyjąć zaproszenie na dwa występy tego samego dnia. Powód? Zawsze istniała przecież szansa, że jeden z koncertów zostanie odwołany. Takie opowieści pokazują, jak wielki dystans do rzeczywistości i poczucie humoru towarzyszyły mu również poza sceną.

POLECAMY: Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką w „Tańcu z Gwiazdami”. Tak mówi o roli u boku Santor

„Póki my żyjemy” – kiedy i gdzie oglądać?

Nie będzie to jednak wyłącznie spotkanie poświęcone dwóm wielkim postaciom polskiej rozrywki. Widzowie usłyszą również wspomnienia o Krzysztofie Respondku, Wojciechu Młynarskim i Krzysztofie Jaślarze. Każdy z tych artystów pozostawił po sobie dorobek, który na trwałe wpisał się w historię polskiej kultury. Ich twórczość, charakterystyczny styl i wyjątkowe poczucie humoru wciąż są obecne w pamięci publiczności oraz kolegów z branży.

Na scenie pojawią się znane i cenione kabarety oraz artyści, którzy wspólnie oddadzą hołd nieobecnym już mistrzom. Wśród zaproszonych wykonawców znajdą się między innymi Kabaret Ani Mru-Mru, Kabaret Moralnego Niepokoju i Kabaret Hrabi. Nie zabraknie również Waldemara Malickiego, Wojtka Kamińskiego oraz Klementyny Umer. To właśnie oni zadbają o to, by wieczór wypełniły zarówno humorystyczne wspomnienia, jak i chwile skłaniające do refleksji.

„Póki my żyjemy” ma być czymś więcej niż tylko programem rozrywkowym. To spotkanie z ludźmi, którzy przez lata tworzyli polską scenę kabaretową i muzyczną, a ich występy pozostawiły ślad w pamięci kolejnych pokoleń widzów. Wspominanie zmarłych artystów nie musi oznaczać wyłącznie smutku. Czasami najlepszym sposobem na oddanie im hołdu jest właśnie przypomnienie żartów, anegdot i momentów, dzięki którym tak wielu ludzi potrafiło się uśmiechnąć.

Szczególne miejsce w tym wieczorze zajmie Joanna Kołaczkowska, której talent i niepowtarzalna osobowość przez lata były znakiem rozpoznawczym Kabaretu Hrabi. Historia kozaczków za 26 złotych to tylko jedna z anegdot, które przypomną jej przyjaciele. Za kulisami scenicznych występów kryły się bowiem nie tylko próby i przygotowania, lecz także nieprzewidziane sytuacje, które z czasem stawały się częścią kabaretowej legendy.

Specjalny program „Póki my żyjemy” zostanie wyemitowany w sobotę 31 października o godz. 19:55 w Polsacie tuż przed dniem Wszystkich Świętych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz

Będziecie oglądać? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)
Joanna Kołaczkowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Anna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz

Opublikowano

w dniu

przez

Ciąża Magdy Budzyńskiej w „M jak miłość” wywołała ogromne emocje, a część widzów zaczęła obawiać się najgorszego. Bohaterka grana przez Annę Muchę ma za sobą poważne problemy zdrowotne, dlatego jej przyszłość w serialu stanęła pod znakiem zapytania. Teraz pojawiły się nowe informacje, a głos w sprawie zabrała również przedstawicielka produkcji. Dowiedz się więcej!

Anna Mucha od lat wciela się w Magdę Budzyńską w „M jak miłość”. Jej bohaterka przeszła na ekranie wiele trudnych chwil, a scenarzyści niejednokrotnie stawiali ją przed dramatycznymi wyzwaniami. Jednym z najpoważniejszych była walka o zdrowie i przeszczep serca. Wydawało się, że po takich doświadczeniach macierzyństwo może pozostać dla Magdy jedynie niespełnionym marzeniem. Tymczasem twórcy serialu postanowili zaskoczyć widzów i wprowadzili do jej historii wątek ciąży.

Informacja o tym, że Magda spodziewa się dziecka, szybko wywołała dyskusje wśród fanów produkcji TVP2. Widzowie doskonale pamiętają, że w „M jak miłość” nawet pozornie szczęśliwe wydarzenia potrafią prowadzić do dramatycznych zwrotów akcji. W przypadku bohaterki z tak poważną historią medyczną obawy o jej przyszłość wydają się szczególnie silne. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze sugerujące, że ciąża może zakończyć się tragedią.

Niepokój fanów podsycają wcześniejsze wydarzenia z serialu. Niedawno widzowie śledzili dramatyczną historię Franki, która urodziła dziecko Pawłowi Zduńskiemu, granemu przez Rafała Mroczka, a następnie zmarła. W postać Franki wcielała się Dominika Kachlik, która odeszła z produkcji. Tak tragiczny finał jednego z wątków sprawił, że część odbiorców zaczęła zastanawiać się, czy podobny los spotka teraz Magdę Budzyńską.

Wątpliwości dotyczą nie tylko przyszłości bohaterki, ale również dalszej obecności Anny Muchy w serialu. Widzowie zaczęli spekulować, czy scenarzyści nie szykują kolejnego dramatycznego pożegnania. Na razie nie ma jednak podstaw, by traktować takie przypuszczenia jako potwierdzony scenariusz wydarzeń. Wręcz przeciwnie – pojawiły się informacje, które powinny uspokoić fanów aktorki i jej bohaterki.

POLECAMY: Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką „Tańca z Gwiazdami”? Oto nowe ustalenia

Niepokój wokół Anny Muchy. Jest komentarz ws. premierowych odcinków „M jak miłość”

W 1957. odcinku „M jak miłość”, zaplanowanym na poniedziałek 16 listopada 2026 roku, Magda Budzyńska ma przejść specjalistyczne badania. Kardiolog uspokoi zarówno ją, jak i Andrzeja, wyjaśniając, że mimo konieczności zachowania szczególnej ostrożności bohaterka ma szansę bezpiecznie urodzić dziecko. Jej ciąża będzie wymagała odpowiedniej opieki, ale przedstawione informacje nie wskazują na przesądzony tragiczny finał. To ważna wiadomość dla widzów, którzy obawiali się najgorszego.

Dodatkowo, jak ustalił „Super Express”, Anna Mucha nie zniknie z „M jak miłość” i jest uwzględniona w scenariuszach kolejnych odcinków. To oznacza, że na ten moment nie ma potwierdzenia, by aktorka miała pożegnać się z serialem. Informacja może uspokoić fanów, choć nie zdradza wszystkich szczegółów dotyczących dalszych losów Magdy. Twórcy nadal mogą zaskoczyć widzów kolejnymi zwrotami akcji, a historia bohaterki pozostaje otwarta.

W sprawie pojawił się również komentarz Karoliny Baranowskiej z firmy produkującej serial. Przedstawicielka nie chciała ujawniać, jak dokładnie potoczą się wydarzenia w kolejnych odcinkach, ale odniosła się do licznych spekulacji pojawiających się wśród widzów. Jej wypowiedź pokazuje, że produkcja zdaje sobie sprawę z ogromnego zainteresowania losami bohaterów i emocji, jakie wywołują kolejne wątki.

„Jest mnóstwo przeróżnych komentarzy dotyczących “M jak miłość” i nie jesteśmy w stanie komentować wszystkich pomysłów widzów. Cieszymy się, że nasz serial niezmiennie od ponad 26 lat budzi tak wielkie emocje. Zapraszamy do oglądania kolejnych odcinków, a wkrótce będzie jasne jak potoczą się bieżące wątki” – stwierdziła Karolina Baranowska.

Premierowe odcinki „M jak miłość” można oglądać w poniedziałki i wtorki o godz. 20.50 w TVP2, po „Barwach szczęścia”. To właśnie w kolejnych epizodach widzowie będą mogli przekonać się, jak rozwinie się historia Magdy i czy jej ciąża przebiegnie zgodnie z nadziejami bohaterki. Jedno jest pewne: scenarzyści ponownie rozbudzili emocje publiczności, a pytanie o przyszłość Magdy Budzyńskiej z pewnością jeszcze przez jakiś czas będzie powracać w dyskusjach fanów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Estelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?

Lubicie oglądać “M jak miłość”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Anna Mucha (fot. zdjęcie prasowe TVP/Gwiazdorska Kuchnia Ani)
Anna Mucha (fot. zdjęcie prasowe TVP/Kocham Cię Polsko)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką „Tańca z Gwiazdami”? Oto nowe ustalenia

Opublikowano

w dniu

przez

W najbliższym odcinku „Tańca z Gwiazdami” szykują się niespodzianki, jakich widzowie mogli się nie spodziewać. Oprócz Ireny Santor w studiu ma pojawić się również Jolanta Kwaśniewska. Jak ustalił Pudelek, w grę wchodzi nawet jej udział przy stole jurorskim. Dowiedz się więcej!

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” nie przestaje zaskakiwać. Produkcja Polsatu regularnie przygotowuje dla widzów nowe atrakcje, a nadchodzący odcinek zapowiada się wyjątkowo. W niedzielę, 1 listopada, uczestnicy zmierzą się z kolejnymi tanecznymi wyzwaniami, ale tym razem uwaga publiczności może skupić się również na gościach specjalnych. Według doniesień medialnych w studiu pojawią się dwie znane postacie, których obecność może nadać programowi zupełnie inny charakter.

Jedną z nich będzie Irena Santor, legenda polskiej sceny muzycznej. Wokalistka ma pojawić się w programie jako gość specjalny, a uczestnicy zaprezentują choreografie do jej największych przebojów. Przygotowania do występu już trwają, a o kreację artystki zadba projektantka Dorota Goldpoint. Wszystko wskazuje na to, że widzowie mogą liczyć na wieczór pełen muzycznych wspomnień, znanych melodii i wyjątkowych emocji na parkiecie.

To jednak nie koniec niespodzianek. Jak informuje Pudelek, w najbliższym odcinku „Tańca z Gwiazdami” ma pojawić się również Jolanta Kwaśniewska. Była pierwsza dama od lat cieszy się rozpoznawalnością i sympatią wielu Polaków, a jej obecność w popularnym programie rozrywkowym z pewnością wzbudziłaby zainteresowanie widzów. Na razie nie wiadomo jednak, w jakim dokładnie charakterze miałaby wystąpić.

POLECAMY: Estelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?

Jolanta Kwaśniewska zastąpi Wieniawę w „TzG”. Wypłynęły nowe informacje

Największe emocje budzi możliwość, że Jolanta Kwaśniewska mogłaby zasiąść przy stole jurorskim. Według ustaleń Pudelka produkcja rozważa różne warianty jej udziału, a rozmowy w tej sprawie mają być na zaawansowanym etapie. Nie oznacza to jednak, że decyzja została już ostatecznie podjęta. Wciąż brane są pod uwagę różne scenariusze, dlatego szczegóły dotyczące obecności byłej pierwszej damy w programie mogą jeszcze ulec zmianie.

W nadchodzącym odcinku zabraknie natomiast Julii Wieniawy, która w tej edycji zasiada w jury. Jej nieobecność ma być jednorazowa, a produkcja przygotowała dodatkowe atrakcje, by widzowie nie odczuli braku jednej z jurorów. Ewentualne pojawienie się Jolanty Kwaśniewskiej mogłoby więc okazać się jednym z najgłośniejszych punktów niedzielnego wydania. Na razie nie wiadomo, czy rzeczywiście zastąpi ona Wieniawę, czy też pojawi się w innej roli.

Według informacji przekazanych przez informatora Pudelka rozważany jest także wariant, w którym Jolanta Kwaśniewska i Irena Santor zasiądą razem na specjalnej kanapie w studiu. Takie rozwiązanie pozwoliłoby obu gościniom uczestniczyć w wydarzeniu bez konieczności włączania byłej pierwszej damy do składu jurorskiego. Ostateczne ustalenia mają zapaść w najbliższym czasie, a produkcja bierze pod uwagę kilka możliwości.

„Rozmowy są na zaawansowanym etapie. Trwają ustalenia dotyczące tego, w jakim charakterze pojawi się w programie. Rozważany jest zarówno jej udział przy stole jurorskim, jak i występ w roli gościa specjalnego. Produkcja jest przygotowana na wariant, w którym Jolanta Kwaśniewska i Irena Santor zasiądą razem na specjalnej kanapie w studiu. Ostateczne decyzje mają zapaść niebawem” – mówi informator Pudelka.

Jeśli doniesienia się potwierdzą, nadchodzący odcinek może wyróżnić się na tle pozostałych wydań tej edycji. Irena Santor zapewni muzyczną oprawę wieczoru, a obecność Jolanty Kwaśniewskiej doda wydarzeniu dodatkowego prestiżu. Widzowie będą mogli zobaczyć, jak produkcja łączy taneczne widowisko z udziałem gości spoza świata muzyki i tańca. Na ostateczne potwierdzenie szczegółów trzeba jednak jeszcze poczekać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia von Stein zdobyła się na wyznanie. Dwukrotnie chciała odebrać sobie życie

Lubicie Jolantę Kwaśniewską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Tomasz Wygoda, Julia Wieniawa, Rafał Maserak (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Jolanta Kwaśniewska (fot. screen YouTube “Dzień dobry TVN”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością