showbiz
Oskar Cyms marzy o muzycznym duecie z Kaśką Sochacką. Wiadomo już, kiedy ponownie pojawi się na wielkiej scenie festiwalowej
Niektórzy artyści potrzebują lat, by zaistnieć. Inni – jak Oskar Cyms – wystarczy, że zaśpiewają i od razu trafiają do serc publiczności. Młody wokalista, który jeszcze niedawno występował dla przechodniów na Monciaku w Sopocie, dziś marzy o współpracy z jedną z najciekawszych artystek polskiej sceny alternatywnej – Kaśką Sochacką. Czy z tego może narodzić się przebój roku? Dowiedz się więcej!
Oskar Cyms to jedno z największych odkryć ostatnich lat na polskim rynku muzycznym. Choć jego kariera dopiero nabiera rozpędu, już ma na koncie utwory, które znają miliony słuchaczy. Przeboje takie jak „Cały czas”, „Na niebie”, „Daj mi znać” czy „Niech mówią” zdobywały popularność zarówno w sieci, jak i w eterze. Jego styl: melodyjny, emocjonalny, ale i przystępny, trafił do fanów w różnym wieku. To właśnie ten balans między nowoczesnym brzmieniem a szczerością przekazu sprawia, że wokalista tak szybko wyróżnił się na tle konkurencji.
Nie minęło jeszcze wiele dni, odkąd Oskar Cyms w jednej z radiowych rozmów zdradził, że jego marzeniem jest wspólny utwór z Kaśką Sochacką.
Taki najbardziej wymarzony na ten moment duet to byłby z Kaśką Sochacką […] Może coś by z tego było – powiedział w jednej z rozgłośni.
W świecie show-biznesu takie słowa nie padają przypadkiem – często są początkiem czegoś większego. Wypowiedź padła tuż po premierze jego najnowszego krążka „Szkic i kontury”, który ukazał się w maju i spotkał się z bardzo ciepłym odbiorem. Album to mieszanka emocji, dojrzalszego brzmienia i opowieści o relacjach, która pokazuje, że Cyms przestaje być debiutantem, a zaczyna być poważnym graczem na polskiej scenie pop.
Muzyczne duety przeżywają dziś prawdziwy renesans. Publiczność uwielbia takie kolaboracje – zwłaszcza gdy spotykają się artyści z różnych muzycznych światów. Idealnym przykładem jest głośne połączenie Kayah i Dawida Kwiatkowskiego. Ich wspólny utwór „Proszę tańcz” osiągnął zawrotny wynik – ponad 10 milionów wyświetleń na YouTube i mnóstwo radiowych notowań. Cyms i Sochacka mogliby pójść podobnym tropem – on: melodyjny, emocjonalny i z chłopięcym wdziękiem; ona – melancholijna, głęboka, z tekstami, które zapadają w duszę.
Oskar Cyms, mimo młodego wieku, ma już sporo na swoim koncie. Od ulicznych występów w Sopocie przeszedł drogę na największe festiwalowe sceny. W maju tego roku wydał swój drugi album pt. „Szkic i kontury”, który pokazuje, że nie stoi w miejscu, tylko rozwija się i eksperymentuje z brzmieniem. Artysta nie zamyka się w jednym gatunku i wciąż szuka nowych inspiracji – także tych wśród innych wykonawców. Pomysł na duet z Kaśką Sochacką wydaje się więc nie tylko naturalny, ale wręcz ekscytujący.
Warto dodać, że Kaśka Sochacka nie stroni od współpracy z innymi artystami. Niedawno połączyła siły z Dawidem Podsiadło, z którym wspólnie zapowiedzieli album zatytułowany „Tylko haj”. To duet, który już teraz wywołuje ogromne emocje w środowisku muzycznym – zarówno wśród fanów alternatywy, jak i mainstreamu. Sochacka udowadnia tym samym, że chętnie eksploruje różne muzyczne światy, co tylko rozbudza spekulacje o tym, z kim jeszcze mogłaby połączyć siły w przyszłości.
POLECAMY: Pożegnała „Klan” i zaczyna nowe życie w „Szpitalu św. Anny”! Szokujący zwrot w karierze Barbary Bursztynowicz
Oskar Cyms wystąpi podczas znanego festiwalu! Wiemy kiedy!
Oskar Cyms zaskarbił sobie sympatię nie tylko tysięcy słuchaczy, ale także organizatorów najważniejszych muzycznych wydarzeń w kraju. Podczas ubiegłorocznego Top Of The Top Sopot Festival zdobył Bursztynowego Słowika – prestiżową nagrodę przyznawaną przez publiczność. To był dla niego moment przełomowy. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczna edycja festiwalu również zapisze się w jego karierze złotymi literami.
Właśnie ogłoszono, że Oskar Cyms wystąpi ponownie na Top Of The Top Sopot Festival – tym razem 19 sierpnia, podczas drugiego z czterech festiwalowych dni. Organizatorzy zapowiadają, że tego wieczoru scenę przejmie koncert pod hasłem „Otwarta Scena” – przestrzeń dla różnych muzycznych gatunków i osobowości. W tym gronie Cyms zapowiada się na jedną z gwiazd wieczoru.
Choć na ten moment współpraca Oskara Cymsa z Kaśką Sochacką pozostaje jedynie marzeniem wyrażonym publicznie, temat już rozgrzał wyobraźnię fanów. Media społecznościowe zaczynają żyć własnym życiem – pytania o potencjalny duet pojawiają się coraz częściej. Czy to tylko spontaniczna wypowiedź, czy może początek czegoś większego? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – oboje artyści mają styl, który mógłby stworzyć wyjątkowe połączenie.
Fani mogą więc zacierać ręce – zarówno na jego solowy występ podczas sopockiego festiwalu, jak i na potencjalny duet z Kaśką Sochacką.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: TVN Style szykuje rewolucję: Krzysztof Miruć z nowym tajnym show! Zobacz, jak wziąć udział w castingu
Która piosenkę Oskara Cymsa lubicie najbardziej? Dajcie znać nam na Instagramie i Facebooku!
@loves_cymsu CO TY ZA TO KASIAAA??? #dcdcdcdc #kaskasochacka #foryou #dlaciebie #dcdc #fypシ゚ #viral #cymsu #oskarcyms #radioeska #dlacb #fanpage #foru #dlacb #cyms #foru ♬ dźwięk oryginalny – 𝒍𝒐𝒗𝒆𝒔_𝒄𝒚𝒎𝒔𝒖




Autor: Szymon Jedynak
news
Dziś Joanna Kołaczkowska skończyłaby 60 lat. Przyjaciele nie kryją tęsknoty
Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Zamiast wspólnego świętowania pozostały wspomnienia, emocje i słowa, które poruszyły tysiące fanów. Przyjaciele ze sceny postanowili uczcić wyjątkową rocznicę w sposób, który chwyta za serce. Dowiedz się więcej!
Trudno uwierzyć, że od odejścia Joanny Kołaczkowskiej minął już niemal rok. Artystka, która przez dekady rozśmieszała Polaków i była jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny kabaretowej, zmarła 17 lipca ubiegłego roku po wyczerpującej walce z nowotworem mózgu. Jej śmierć była ogromnym ciosem nie tylko dla fanów, ale także dla osób, które przez lata dzieliły z nią scenę.
22 czerwca był dla wielu wyjątkowo trudnym dniem. Właśnie tego dnia Joanna Kołaczkowska obchodziłaby swoje 60. urodziny. Choć artystki nie ma już wśród nas, pamięć o niej pozostaje niezwykle żywa. Z tej okazji na oficjalnym profilu Kabaretu Hrabi pojawił się poruszający wpis, który natychmiast wywołał ogromne emocje wśród internautów.
Autorami wzruszającego tekstu byli najbliżsi współpracownicy artystki – Dariusz Kamys, Łukasz Pietsch oraz Tomasz Majer. Kabareciarze postanowili wyobrazić sobie, jak wyglądałby ten dzień, gdyby mogli spędzić go razem z ukochaną koleżanką. Ich słowa szybko obiegły internet, a pod wpisem pojawiły się tysiące komentarzy.
POLECAMY: Fani podzieleni po ogłoszeniu Mandaryny w „TzG”. Michał Wiśniewski nie gryzł się w język
Joanna Kołaczkowska skończyłaby 60 lat. Kabaret Hrabi poruszył fanów
W opublikowanym poście przyjaciele wspominali wspólne trasy koncertowe, hotelowe pokoje i coroczne próby znalezienia idealnego prezentu dla Joanny Kołaczkowskiej. Wspomnienia te przeplatały się z charakterystycznym dla Hrabi humorem, ale także ogromną tęsknotą.
“Dziś skończyłabyś 60 lat. Być może twoje urodziny świętowalibyśmy gdzieś w trasie, między jednym występem a drugim, w hotelowym pokoju. Jak co roku długo zastanawialibyśmy się, ci kupić. To nigdy nie było łatwe. (…) Wieczorem usiedlibyśmy w hotelowym pokoju i wznieśli toast za zdrowie pani Asi. Udawalibyśmy podstarzałych, trochę tandetnych lowelasów, a ty zanosiłabyś się swoim charakterystycznym śmiechem. I właśnie o ten śmiech chodziłoby najbardziej” – czytamy.
W dalszej części wpisu członkowie Kabaretu Hrabi przypomnieli codzienne rytuały artystki. Wspominali jej poranki, przygotowania do występów oraz ogromny profesjonalizm, który towarzyszył jej przez całe życie zawodowe. Podkreślili również, jak ważni byli dla niej widzowie.
“Następnego ranka pojawiłabyś się na śniadaniu lekko niewyspana, może trochę rozczochrana. Rano nigdy przesadnie nie przejmowałaś się fryzurą. Ale kiedy przyjeżdżaliśmy na miejsce występu, zaczynał się rytuał. (…) Dla widzów. Bo oni byli dla ciebie ważni. Zawsze byli. Bardzo nam ciebie brakuje. Ale uczymy się żyć dalej” – napisali.
Po śmierci Joanny Kołaczkowskiej członkowie Kabaretu Hrabi na pewien czas zawiesili działalność. Dla całego zespołu był to niezwykle trudny okres, ponieważ stracili nie tylko artystkę, ale przede wszystkim bliską przyjaciółkę. Z czasem wrócili jednak na scenę, starając się kontynuować to, co wspólnie budowali przez lata.
Choć występują dziś z zapraszanymi gośćmi i próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nie ukrywają, że brak Joanny Kołaczkowskiej jest odczuwalny każdego dnia. Jej energia, poczucie humoru i niezwykła charyzma pozostawiły pustkę, której nie sposób wypełnić.
Szczególnie poruszające okazały się słowa zamieszczone na zakończenie wpisu. Przyjaciele artystki przyznali, że uczą się na nowo śmiać, żartować i wracać do codzienności. Jednocześnie zauważyli, że w wielu momentach wciąż odnajdują cząstkę Joanny Kołaczkowskiej.
“Uczymy się na nowo wypełniać garderobę śmiechem. Jeszcze ostrożnie, jeszcze trochę nieśmiało. Coraz częściej jednak łapiemy się na tym, że w tym śmiechu jest też coś od ciebie. Jakbyś zostawiła go nam na przechowanie. I dlatego dziś, zamiast smutku, chcemy wznieść toast za wszystkie chwile, które dzięki tobie stały się piękniejsze. Za Ciebie, Aśka. I za ten śmiech, który wciąż z nami jest” – czytamy.
Wpis Kabaretu Hrabi wywołał ogromne poruszenie wśród fanów. Wielu internautów przyznawało, że trudno było powstrzymać łzy podczas czytania tych słów. W komentarzach pojawiały się wspomnienia ulubionych skeczów, podziękowania za lata radości oraz wyrazy wsparcia dla przyjaciół artystki. Jedno jest pewne – choć Joanna Kołaczkowska nie mogła świętować swoich 60. urodzin, pamięć o niej pozostaje niezwykle żywa, a jej charakterystyczny śmiech i talent na zawsze zapiszą się w historii polskiego kabaretu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Izabela Trojanowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Taką kwotę miałaby zarobić
Wspominacie Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Fani podzieleni po ogłoszeniu Mandaryny w „TzG”. Wiśniewski nie gryzł się w język
Ogłoszenie udziału jednej z pierwszych uczestniczek nowej edycji „Tańca z Gwiazdami” wywołało prawdziwą lawinę komentarzy. W sieci natychmiast pojawiły się głosy zachwytu, ale też krytyki. Teraz do całej sytuacji odniósł się ktoś, kto zna ją lepiej niż większość komentujących. Dowiedz się więcej!
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” jeszcze nie wystartowała, a już budzi ogromne emocje. Produkcja stopniowo odkrywa kolejne karty, ujawniając nazwiska gwiazd, które zawalczą o Kryształową Kulę. Wśród pierwszych oficjalnie ogłoszonych uczestniczek znalazły się Helena Englert oraz Marta „Mandaryna” Wiśniewska, której udział od razu stał się jednym z najgorętszych tematów w mediach społecznościowych.
Po ogłoszeniu nazwiska Mandaryny internet błyskawicznie zalały komentarze internautów. Wielu widzów zwracało uwagę na jej wieloletnie doświadczenie związane z tańcem, sugerując, że może mieć znaczącą przewagę nad pozostałymi uczestnikami programu. Dyskusja szybko nabrała tempa i podzieliła fanów tanecznego show.
Głos w sprawie postanowił zabrać Michał Wiśniewski, który w rozmowie z Plejadą otwarcie skomentował udział swojej byłej żony w programie. Lider zespołu Ich Troje nie ukrywał, że jego zdaniem produkcja powinna była zaprosić ją do programu znacznie wcześniej.
“20 lat za późno, ale zawsze lepiej późno, niż wcale. To powinno się wydarzyć z 20 lat temu, dlatego że Marta jest bardzo charyzmatycznym człowiekiem. W tym wyzwaniu fajne jest to, że Marta wywodzi się z zupełnie innego tańca. Więc porównywanie hip-hopu do tańca towarzyskiego jest co najmniej nie na miejscu” – wyznał na łamach Plejady.
Muzyk odniósł się również do zarzutów dotyczących rzekomej przewagi Mandaryny nad innymi uczestnikami. Jego zdaniem wiele osób niesłusznie wrzuca wszystkie style taneczne do jednego worka, nie dostrzegając ogromnych różnic pomiędzy nimi.
“Zawsze powtarzałem, że nie jestem wokalistą, tylko bardem. Jestem kimś, kto śpiewa własne teksty. W związku z tym myślę, że Marta jest głównie performerem” – wyjaśnił.
Chwilę później Michał Wiśniewski jeszcze mocniej podkreślił, że doświadczenie sceniczne jego byłej żony nie oznacza automatycznie łatwiejszej drogi do sukcesu w programie. Wręcz przeciwnie — uważa, że będzie musiała zmierzyć się z zupełnie nowym wyzwaniem.
“Robienie z niej tancerki i to jeszcze w kontekście tańca towarzyskiego jest co najmniej nadużyciem. To na pewno jest dla niej wyzwanie. Fajnie, że przeżyje taką przygodę” – dodał lider Ich Troje.
POLECAMY: Izabela Trojanowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Taką kwotę miałaby zarobić
Michał Wiśniewski będzie kibicować byłej żonie w “TzG”?
Lider Ich Troje nie ukrywa również, że zamierza trzymać kciuki za Mandarynę podczas jej telewizyjnej przygody. Choć ich małżeństwo zakończyło się wiele lat temu, dziś łączą ich dobre relacje i wzajemny szacunek.
“Będę za nią trzymał kciuki, tak, jak za Dominikę [Tajner]. Nie wiem, czy pojawię się w studio. Jak mnie zaprosi, to się pewnie pojawię, ale na pewno będę jej kibicował. To jest ktoś bardzo mi bliski, więc dlaczego miałbym jej nie kibicować?” – powiedział.
W rozmowie pojawił się również temat pozycji Mandaryny w polskim show-biznesie. Zapytany o to, czy jego zdaniem artystka jest niedoceniana, Michał Wiśniewski odpowiedział w swoim charakterystycznym stylu.
“Marty nie trzeba doceniać, bo należy do tych ludzi, którzy doceniają się sami. Ona nie ma oczekiwań, więc nie może się zawieść. Najbardziej cenię ją za to, że w każdej sytuacji życiowej Marta robi dokładnie to samo, co ja. Wstaje, otrzepuje się i idzie dalej” – stwierdził.
Przy okazji wywiadu muzyk został również zapytany o własny udział w „Tańcu z Gwiazdami”. Choć przez lata wielokrotnie pojawiały się spekulacje na ten temat, tym razem rozwiał wszelkie wątpliwości i jasno określił swoje stanowisko.
“Nigdy bym się nie zgodził na “Taniec z gwiazdami”. Nie czerpię przyjemności z tańca. Mnie to zupełnie nie interesuje. Gdyby było wspólne latanie samolotami, to jak najbardziej. Akurat na tym się dobrze znam” – powiedział.
Tymczasem emocje wokół nowej edycji programu dopiero się rozkręcają. Oprócz Mandaryny i Heleny Englert w mediach pojawiają się kolejne nazwiska potencjalnych uczestników, a widzowie już teraz próbują przewidzieć, kto okaże się największym odkryciem sezonu. Jedno jest pewne — udział Mandaryny od samego początku budzi ogromne zainteresowanie, a jej występy będą należały do najbaczniej obserwowanych momentów nadchodzącej edycji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon ODRZUCIŁA dwie propozycje TVN? Wyjaśniamy, dlaczego
Będziecie kibicować Mandarynie w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Trojanowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Taką kwotę miałaby zarobić
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się wyjątkowo głośno, a produkcja stopniowo odsłania kolejne nazwiska uczestników. Wśród gwiazd, o których od dawna mówiło się w kontekście programu, była także Izabela Trojanowska. Teraz artystka przerwała milczenie i szczerze wyjaśniła, dlaczego regularnie odrzuca propozycje udziału w telewizyjnym hicie. Dowiedz się więcej już teraz!
Nowa odsłona „Tańca z Gwiazdami” zadebiutuje jesienią na antenie Polsatu, a widzowie już teraz żyją kolejnymi ogłoszeniami dotyczącymi składu uczestników. Wiadomo, że o Kryształową Kulę powalczą między innymi Helena Englert oraz Mandaryna, której udział wywołał szczególne emocje ze względu na jej profesjonalne taneczne doświadczenie.
Od pewnego czasu w kuluarach mówiło się również o możliwym udziale Izabeli Trojanowskiej. Piosenkarka i aktorka od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd polskiej estrady, a widzowie doskonale kojarzą ją także z serialu „Klan”. Wielu fanów było przekonanych, że prędzej czy później pojawi się na parkiecie programu.
Jak donosił Pudelek jakiś czas temu Jak donosi Pudelek, aktorce zaproponowano wynagrodzenie sięgające 18 tysięcy złotych za każdy odcinek programu.
„Izabela Trojanowska jako gwiazda ze sporym stażem miała usłyszeć stawkę 18 tys. zł za odcinek. Jest jednak sceptyczna, bo nie chce się ośmieszać i słuchać komentarzy, że “nie ma szans”. Bardzo zależy jej na wizerunku, więc rozmowy z nią są trudne. Obserwowała, co działo się z poprzedniczkami z jej grupy wiekowej i to ją martwi najbardziej” – przekazało źródło Pudelka.
POLECAMY: Karolina Gilon ODRZUCIŁA dwie propozycje TVN? Wyjaśniamy, dlaczego
Izabela Trojanowska w “Tańcu z Gwiazdami”?
Okazuje się jednak, że sama zainteresowana nie podchodzi do tego pomysłu z entuzjazmem. W rozmowie z serwisem Eska.pl, przeprowadzonej podczas wydarzenia „Lato z Radiem i Telewizją Polską”, artystka wprost wyjaśniła, dlaczego nie chce brać udziału w show.
“Czy obawiam się? Nie. Lubię brać udział w czymś, co mogę wygrać. Wydaje mi się, że poziom jest tak wysoki, że nie wygrałabym. To po co brać udział? Można się czegoś nauczyć, rzeczywiście. Ja sama chodzę na różne fitnessy, zajęcia ruchowe, jak tylko mogę i mam okazję. Teraz jest czas koncertów, trochę nie mam czasu” – wyjaśniła w rozmowie z redaktorem serwisu ESKA.pl.
Słowa Izabeli Trojanowskiej pokazują, że nie chodzi o strach przed oceną czy wysiłkiem fizycznym. Gwiazda otwarcie przyznała, że po prostu nie widzi sensu w angażowaniu się w konkurs, w którym – jej zdaniem – nie miałaby realnych szans na zwycięstwo.
To podejście może zaskakiwać, bo wielu uczestników traktuje program przede wszystkim jako przygodę, możliwość nauki i okazję do pokazania się widzom z zupełnie innej strony. Trojanowska patrzy jednak na sprawę inaczej. Dla niej udział w rywalizacji ma sens tylko wtedy, gdy istnieje perspektywa walki o najwyższe miejsce na podium.
Artystka zdradziła także, że kiedyś była bardziej otwarta na taki projekt. W tamtym okresie nie otrzymała jednak zaproszenia od producentów, a dziś jej priorytety są już zupełnie inne.
“Nie mam parcia, żeby tam pójść. Kiedyś miałam ochotę, ale jakoś wtedy nie trafili na mnie. Nie wpadli na to, że mogłabym zatańczyć, a w tej chwili chyba nie za bardzo jest to mogą ambicją. Jak oglądam koleżanki, które ciężko pracują i podobają się publiczności, to wiem, że dałabym radę, ale nie o to chodzi. Jak się bierze udział w jakimś konkursie, to z nadzieją wygranej. W tej chwili chyba nie mam szans” – dodała.
Ta wypowiedź rzuca nowe światło na medialne spekulacje dotyczące jej udziału w programie. Choć produkcja miała być zainteresowana pozyskaniem gwiazdy, wszystko wskazuje na to, że to właśnie Izabela Trojanowska konsekwentnie mówiła „nie”.
Warto zwrócić uwagę, że artystka wcale nie podważa własnych możliwości tanecznych. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że regularnie dba o formę, uczestniczy w zajęciach ruchowych i wierzy, że poradziłaby sobie na parkiecie. Problemem nie jest więc brak wiary w umiejętności, lecz brak wiary w końcowy triumf.
Tak szczera deklaracja wyróżnia się na tle wielu gwiazd, które zazwyczaj mówią o „braku czasu” lub „innych zobowiązaniach”. Trojanowska postawiła sprawę jasno: nie chce brać udziału w konkursie tylko po to, by w nim wystąpić. Dla niej liczy się realna walka o zwycięstwo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda przerwała milczenie ws. wypadku Łukasza Litewki. Zaskoczeni?
Chcielibyście zobaczyć Izabelę Trojanowską w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Karolina Gilon ODRZUCIŁA dwie propozycje TVN? Wyjaśniamy, dlaczego
W ostatnich dniach wokół nazwiska Karoliny Gilon znów zrobiło się wyjątkowo głośno. Wszystko przez plotki dotyczące jej udziału w jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych. Prezenterka postanowiła jednak sama zabrać głos i rozwiać wszelkie wątpliwości. Dowiedz się więcej!
Jeszcze niedawno internet obiegły doniesienia sugerujące, że Karolina Gilon może dołączyć do uczestniczek kolejnej edycji programu „Królowa przetrwania”. Informacja szybko podchwycona została przez portale plotkarskie i media społecznościowe, wywołując ogromne zainteresowanie wśród fanów prezenterki.
Tym bardziej że produkcja nowego sezonu programu nie ujawniła jeszcze pełnej listy uczestniczek. W efekcie w sieci zaczęły pojawiać się liczne spekulacje, a nazwisko Karoliny Gilon regularnie przewijało się wśród potencjalnych gwiazd, które miałyby pojawić się w dżungli.
Sama zainteresowana postanowiła jednak szybko zareagować. Na swoim Instagramie opublikowała relację, w której odniosła się do pojawiających się plotek i jasno wyjaśniła, jak wygląda sytuacja.
“Moi drodzy, muszę to zdementować, bo widzę, że w Internecie jest dużo plotek o tym, że ja i ‘Królowe przetrwania’. Nie: absolutnie nie. Nawet takiego pomysłu nie było” – powiedziała wprost Karolina Gilon.
Jej stanowisko nie pozostawia miejsca na domysły. Jak podkreśliła, udział w programie nie był nawet rozważany, a wszystkie medialne doniesienia okazały się jedynie internetowymi spekulacjami.
Prezenterka zdradziła również, co stoi za taką decyzją. Jak się okazuje, obecnie najważniejszą rolę w jej życiu odgrywa macierzyństwo. Gwiazda nie ukrywa, że chce poświęcać synowi maksimum uwagi i nie wyobraża sobie wielotygodniowej rozłąki.
“Dlatego że nie ma takiej opcji, żebym ja do drugiego roku życia Franka – w takim najważniejszym jego momencie rozwojowym, gdzie ja: jako mama muszę być przy nim – go zostawiła i poleciała sobie na koniec świata: do dżungli” – dodała.
Co ciekawe, Karolina Gilon przyznała jednocześnie, że sama jest fanką programu „Królowa przetrwania”. Regularnie śledzi kolejne sezony i z zainteresowaniem obserwuje zmagania uczestniczek.
“Lubię oglądać ‘Królowe przetrwania’ z perspektywy kanapy (…). Widziałam wszystkie sezony i na tym pozostanę. Czekam na kolejny sezon, ale jako widz” – dodała.
POLECAMY: Doda przerwała milczenie ws. wypadku Łukasza Litewki. Zaskoczeni?
Karolina Gilon w “Azji Express”?
Jej wypowiedź szybko rozwiała wszelkie wątpliwości dotyczące ewentualnego udziału w programie. Wygląda więc na to, że przynajmniej na razie widzowie nie zobaczą prezenterki walczącej o przetrwanie w egzotycznych warunkach.
To jednak nie pierwszy raz, gdy Karolina Gilon rezygnuje z dużego telewizyjnego projektu ze względu na rodzinę. Już kilka miesięcy temu pojawiały się informacje, że stacja TVN widziała ją również w jednej z kolejnych edycji programu „Azja Express”.
W lutym Pudelek informował, że produkcja była bardzo zainteresowana udziałem prezenterki. Ostatecznie jednak także ten projekt nie doszedł do skutku. Powód miał być dokładnie ten sam – troska o syna i niechęć do wielotygodniowej rozłąki.
Jak informowano wówczas w mediach:
“Karolina nie mogłaby sobie wybaczyć, gdyby dla kariery zostawiła rocznego Franka i wyjechała bez niego za granicę, bo tego właśnie wymaga format. Wie, że ten wiek jest kluczowy dla rozwoju zdrowej emocjonalności dziecka. Wybór – choć trudny, bo Karolina jest gotowa do powrotu do pracy, zwłaszcza przy programie, który jest świetną przygodą – był oczywisty. Dobro dziecka jest najważniejsze” – mówił informator tabloidu.
Choć wielu fanów z pewnością chciałoby jak najszybciej zobaczyć Karolinę Gilon ponownie na ekranie, wszystko wskazuje na to, że prezenterka nie zamierza podejmować pochopnych decyzji. Na razie najważniejszy pozostaje dla niej syn i rodzinne życie. Nie oznacza to jednak definitywnego końca telewizyjnych planów. Wręcz przeciwnie – sama przyznaje, że jest gotowa wrócić do pracy, ale dopiero wtedy, gdy uzna, że nadszedł na to odpowiedni moment.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maryla Rodowicz pomyliła znaną tenisistkę. Nagranie krąży po sieci
Chcielibyście zobaczyć Karolinę Gilon w nowej roli na antenie TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuMandaryna przerwała milczenie ws. Wiśniewskiego. Szykuje się WIELKI powrót?
-
news4 dni temuAktor „Pierwszej miłości” pokazał KLATĘ. Wojciech Szczęsny skomentował [FOTO]
-
news3 dni temuWojciech Cejrowski bez litości ocenił Karola Nawrockiego: “Żądam …”
-
news4 dni temuDoda pokazała za dużo? Kuba Wojewódzki nie miał litości
-
news2 dni temuTYLKO U NAS: Z kim Żurnalista wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Wszystko jest już jasne
-
showbiz3 dni temuMandaryna wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”. Polsat dopiął swego?
-
news4 dni temuKrzysztof Antkowiak zabrał głos ws. Edyty Górniak. Padły wymowne słowa
-
news4 dni temuKarolina Gilon wystąpi w „Królowej przetrwania 4”? Wyciekły kolejne nazwiska

Dodaj komentarz