Alfredo di Stefano był jednym z najlepszych piłkarzy wszechczasów grających w  Realu Madryt. Urodził się w Argentynie, gdzie grał w reprezentacji, potem przeniósł się do Hiszpanii i pięciokrotnie wraz z drużyną zdobył Puchar Europy. Karierę zakończył w wieku 40 lat. W sobotę miał zawał, jego serce przestało bić na 18 minut. Zabrany do szpitala do poniedziałku walczył o życie, jednak przegrał. Pogrzeb odbył się w środę w kameralnej atmosferze, jednak oprócz rodziny pojawił się obecny i były prezes Realu.

Wiadomość o śmierci piłkarza wstrząsnęła całym światem. Podczas wczorajszego półfinału Argentyńczycy z Leo Messim na czele wyszli z czarnymi opaskami, upamiętniającymi swojego rodaka, a także wraz z drużyną Holandii uczlili jego pamięć minutą ciszy. Wszystko odbyło się przed meczem, który w rzutach karnych wygrała drużyna z Ameryki Południowej.

Czyż nie jest to piękny gest ze stony sportowców?

 

 

 


Nie ma więcej wpisów