Śledź nas

showbiz

Polsat trzyma widzów w niepewności! Te seriale od lat czekają na swoją telewizyjną premierę: hit z Karolakiem, nowość z Kurdej-Szatan

Opublikowano

w dniu

Polsat od dawna stosuje strategię udostępniania premier serialowych najpierw na swojej platformie streamingowej Polsat Box Go, a dopiero po kilku miesiącach (lub dłużej) emitowania ich w telewizji. Jednak nie wszystkie produkcje doczekały się tej drugiej szansy. Widzowie, którzy nie mają dostępu do serwisu streamingowego, zastanawiają się, czy kiedykolwiek zobaczą swoje ulubione tytuły na głównej antenie. Które seriale od miesięcy, a nawet lat, czekają na swoją premierę telewizyjną? Przedstawiamy zestawienie!

Fani „Komisarz Mamy” mogą wreszcie odetchnąć z ulgą – czwarty sezon serialu powraca na antenę Polsatu po ponad dwóch latach od premiery na Polsat Box Go. To wyjątkowa sytuacja, ponieważ poprzednie sezony były emitowane znacznie szybciej. Skąd tak długa przerwa? Tego nie wiadomo. Jedno jest pewne – nowa odsłona przyniesie sporo emocji.

Bohaterka, Maria Matejko (w tej roli Paulina Chruściel), jest nieustępliwą komisarz, która z powodzeniem prowadzi nawet najtrudniejsze śledztwa. Jednak tym razem oprócz skomplikowanych spraw kryminalnych, będzie musiała zmierzyć się z problemami w życiu osobistym. Przeprowadzka z dziećmi do nowego domu i napięcia w pracy nie ułatwią jej życia.

Na komendzie pojawi się nowa postać – surowa i nieznosząca sprzeciwu Beata Lorek (Ilona Ostrowska), która stanie się nową szefową zespołu. Sytuację dodatkowo skomplikuje fakt, że w jej grupie pracuje Paweł Ostrowski (Mikołaj Krawczyk), dawny znajomy Marii. Ich relacja będzie przechodzić różne etapy – od zawodowej rywalizacji po odnowienie dawnych uczuć. Jak potoczą się ich losy? O tym widzowie przekonają się w każdy czwartek o 22:15 od 6 marca.

POLECAMY: Tajemnicza rozmowa Laury Samojłowicz wprawiła Sykut i Ibisza w osłupienie! Sprawdź, co się wydarzyło w “Halo tu Polsat”

„Krew” trafi na antenę, ale nie w całości! Dlaczego?

Kolejna produkcja, która wreszcie doczeka się telewizyjnej premiery, to „Krew”, thriller psychologiczny z udziałem Vanessy Aleksander, Małgorzaty Foremniak i Piotra Głowackiego. Serial opowiada historię rodziny uwikłanej w mroczne sekrety i zagadkowe wydarzenia, które mogą zniszczyć życie głównej bohaterki.

Choć Polsat zdecydował się w końcu wprowadzić serial do ramówki, stacja zrobiła to połowicznie – widzowie zobaczą tylko pierwszy sezon! Druga odsłona, dostępna w Polsat Box Go, na razie nie została uwzględniona w wiosennych planach telewizyjnych. Emisja pierwszego sezonu w każdy piątek o 22:05 tuż po “Must Be The Music” od 7 marca.

Seriale, które czekają na emisję w Polsacie

Serial „Domek na szczęście” z Rafałem Zawieruchą, Barbarą Kurdej-Szatan, Magdaleną Stużyńską i Robertem Wabichem to jedna z najbardziej zapomnianych produkcji Polsatu. Udostępniony na Polsat Box Go w styczniu 2023 roku, do dziś nie doczekał się emisji w telewizji, mimo że jego fabuła to idealna propozycja na rodzinne wieczory.

Historia opowiada o małżeństwie, które przyzwyczajone do luksusowego życia w mieście nagle zostaje zmuszone do przeprowadzki na wieś. Spotkanie z ekscentrycznymi sąsiadami prowadzi do wielu zabawnych sytuacji, ale i trudnych momentów. Serial, będący adaptacją ukraińskiego hitu, miał potencjał, aby podbić serca telewidzów. Dlaczego więc Polsat nie zdecydował się na jego emisję?

Czy „Sługa narodu 2” kiedykolwiek trafi do telewizji?

Pierwszy sezon serialu „Sługa narodu”, w którym główną rolę zagrał Marcin Hycnar, pojawił się wiosną 2023 roku na antenie Polsatu. Produkcja miała potencjał, jednak druga część nigdy nie doczekała się emisji telewizyjnej i od roku pozostaje dostępna jedynie na platformie Polsat Box Go. Czy to oznacza, że widzowie telewizyjni nigdy nie zobaczą kontynuacji tej historii?

W 2023 roku Polsat podjął ryzyko, emitując pierwszy sezon „Sługi narodu” w sobotnim, wieczornym paśmie. Serial, będący polską adaptacją ukraińskiego hitu, przyciągnął uwagę widzów i opowiadał historię skromnego nauczyciela, który przypadkowo zostaje prezydentem kraju i musi zmierzyć się z wszechobecną korupcją. Mimo interesującego wątku polityczno-komediowego i solidnej obsady, wyniki oglądalności nie zachwyciły – według danych portalu Press, średnia widownia pierwszego sezonu wyniosła około 550 tysięcy osób.

POLECAMY: Nowe zasady, zmiana prowadzącej, zaskakująca lokalizacja – poznaj szczegóły jubileuszowej edycji programu “Hotel Paradise”

„Kuchnia” zablokowana przez rosyjską licencję?

Pierwszy sezon serialu „Kuchnia”, w którym główne role zagrali Patryk Cebulski, Marta Żmuda-Trzebiatowska i Tomasz Karolak, zadebiutował na antenie Polsatu jesienią 2021 roku. Była to lekka komedia osadzona w świecie gastronomii, która miała szansę na zdobycie wiernej widowni. Pomimo ciepłego przyjęcia, drugi sezon, który został udostępniony w Polsat Box Go jesienią 2022 roku, nigdy nie doczekał się emisji w telewizji. Od tamtej pory produkcja utknęła w streamingu, co rodzi pytania – dlaczego?

Nieoficjalnie mówi się, że powodem może być rosyjska licencja serialu, co w obecnej sytuacji geopolitycznej mogło stać się problematyczne dla Polsatu. „Kuchnia” to polska adaptacja rosyjskiego hitu, w której twórcy wiernie odwzorowali oryginalny format – zarówno pod względem humoru, jak i charakterystyki postaci. Jednak fakt, że pierwowzór pochodzi z Rosji, może być kluczowym powodem, dla którego drugi sezon nigdy nie trafił na antenę Polsatu.

„Swaci” i „Rafi” – seriale skazane na zapomnienie?

Choć serial „Swaci” pojawił się na platformie Polsat Box Go już w kwietniu 2023 roku, do dziś nie doczekał się emisji na głównej antenie. Co więcej, dostępne są tam aż dwa sezony tej produkcji, a mimo to Polsat wciąż milczy w sprawie ich telewizyjnej premiery.

„Swaci” to komediowy serial, który przenosi widzów na polską wieś, gdzie spotykają się dwa zupełnie odmienne światy. Dziadkowie jedynej wnuczki – jedni pochodzący z miasta, drudzy z małej miejscowości – muszą nauczyć się żyć pod jednym dachem. Różnice w ich stylu życia prowadzą do licznych zabawnych sytuacji i konfliktów, które są podstawą fabuły. W serialu występują m.in. Monika Krzywkowska, Mariusz Kiljan, Paweł Koślik, Beata Schimscheiner, Amelia Żuchowska, Elżbieta Romanowska oraz Dominika Gwit.

Podobny los spotkał również serial „Rafi”, który zadebiutował na Polsat Box Go jesienią 2023 roku. To historia lekkoducha, który po wypadku dostaje od Boga drugą szansę i pod czujnym okiem przewodniczki z zaświatów, musi zmienić swoje życie. W głównych rolach pojawili się Paweł Domagała, Olaf Lubaszenko, Piotr Rogucki i Danuta Stenka.

Czy oba te seriale kiedykolwiek trafią na telewizyjne ekrany? Na razie nic na to nie wskazuje, a Polsat zdaje się koncentrować na innych produkcjach. Widzowie, którzy nie korzystają ze streamingu, mogą więc nigdy nie zobaczyć tych historii.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Niebywałe! Agata Młynarska i Piotr Gąsowski wracają do TVP w niecodziennej roli [TYLKO U NAS]

A Wy oglądaliście te seriale? Który podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać!

Marta Żmuda-Trzebiatowska (fot. screen Instagram Marta Żmuda-Trzebiatowska)
Barbara Kurdej-Szatan (fot. screen Instagram Basia Kurdej-Szatan)
Małgorzata Foremniak (fot. screen Instagram Małgorzata Foremniak)
Magdalena Stużyńska-Brauer (fot. screen Instagram Magdalena Stużyńska)
Chris Cugowski, Kuba Zdrójkowski, Patryk Cebulski (fot. screen Instagram Patryk Cebulski)
Vanessa Aleksander (fot. screen Instagram Vanessa Aleksander)
Paulina Chruściel (fot. screen Instagram Paulina Chruściel)
Małgorzata Foremniak (fot. screen Instagram Małgorzata Foremniak)
Małgorzata Foremniak (fot. screen Instagram Małgorzata Foremniak)
Paulina Chruściel (fot. screen Instagram Paulina Chruściel)
Patryk Cebulski (fot. screen Instagram Patryk Cebulski)

SJ

news

Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka

Opublikowano

w dniu

przez

Jedna z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich miesięcy doczekała się finału przed sądem pierwszej instancji. Zapadł wyrok wobec kierowcy, który z ogromną prędkością doprowadził do tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Słowa sędziego podczas uzasadnienia nie pozostawiły wątpliwości, jak ocenił zachowanie oskarżonego. Dowiedz się więcej!

Warszawski sąd ogłosił wyrok w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło na Trasie Łazienkowskiej. Na ławie oskarżonych zasiadł 28-letni Łukasz Żak, który odpowiadał za spowodowanie katastrofalnego w skutkach zdarzenia drogowego. Sprawa od samego początku budziła ogromne emocje ze względu na dramatyczny przebieg wypadku i jego konsekwencje.

Według ustaleń śledczych Łukasz Żak prowadził samochód marki Volkswagen Arteon, poruszając się z prędkością przekraczającą 220 kilometrów na godzinę. Dodatkowo znajdował się pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie uderzył w samochód, którym podróżowała czteroosobowa rodzina.

Skutki zderzenia okazały się tragiczne. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, natomiast jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia. Po zderzeniu sprawca nie udzielił pomocy poszkodowanym i uciekł z miejsca zdarzenia, co dodatkowo obciążyło jego sytuację procesową.

POLECAMY: Nowa jurorka „Tańca z Gwiazdami” ujawniona? To transfer roku

Sędzia nie gryzł się w język. Tak zwrócił się do Łukasza Żaka podczas wyroku

Podczas ogłaszania wyroku sędzia Maciej Mitera odniósł się nie tylko do samego przebiegu wypadku, ale również do wcześniejszego zachowania oskarżonego. W ustnym uzasadnieniu podkreślił, że oskarżony wielokrotnie wystawiał cierpliwość wymiaru sprawiedliwości na próbę.

“Uważam, że będzie to dla pana refleksja, wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Przykro mi jest to mówić, ale pana tam powinni nauczyć zwykłej kindersztuby” – mówił sędzia.

Sędzia nie miał również wątpliwości, że wymierzona kara odpowiada wadze popełnionego czynu. W jego ocenie okoliczności sprawy nie pozostawiały miejsca na łagodniejszą ocenę zachowania kierowcy.

“Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe” – podkreślił sędzia.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Mitera zwrócił szczególną uwagę na prędkość, z jaką poruszał się samochód oskarżonego. Podkreślił, że przy ponad 220 kilometrach na godzinę kierowca praktycznie nie ma możliwości odpowiedniej reakcji na zagrożenie pojawiające się na drodze.

“Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 kilometrów na godzinę?” – zapytał sędzia.

Po chwili sędzia dodał również krótkie, ale bardzo wymowne podsumowanie:

“Naprawdę nie ma szans reakcji” – wtrącił sędzia.

Choć wyrok został już ogłoszony, sprawa nie dobiegła jeszcze końca. Orzeczenie nie jest prawomocne, a pełnomocniczka Łukasza Żaka zapowiedziała złożenie apelacji. Oznacza to, że sprawą zajmie się jeszcze sąd wyższej instancji, który ponownie przeanalizuje zgromadzony materiał dowodowy.

Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej stał się jedną z najgłośniejszych spraw dotyczących bezpieczeństwa na polskich drogach. Dramat rodziny, która w jednej chwili straciła bliską osobę, wywołał szeroką dyskusję na temat odpowiedzialności kierowców, nadmiernej prędkości oraz prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu. Ostateczny finał tej sprawy poznamy dopiero po zakończeniu postępowania odwoławczego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety

Sędzia Maciej Mitera (fot. screen YouTube TVN24)
Łukasz Żak (fot. screen YouTube Fakt)
Łukasz Żak (fot. screen YouTube TVN24)
Łukasz Żak (fot. screen YouTube TVN24)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nowa jurorka „Tańca z Gwiazdami” ujawniona? To transfer roku

Opublikowano

w dniu

przez

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zbliża się wielkimi krokami, a produkcja wciąż odkrywa kolejne karty. Choć widzowie poznają już nazwiska uczestników, największa tajemnica dotyczy obsady jurorskiego stołu. Do mediów trafiły właśnie zaskakujące informacje, które mogą całkowicie odmienić oblicze programu. Dowiedz się więcej, kto zajmie miejsce Ewy Kasprzyk!

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się wyjątkowo emocjonująco. Produkcja sukcesywnie ogłasza kolejne gwiazdy, które już od września zawalczą o Kryształową Kulę. Jednocześnie wśród fanów nie milkną spekulacje dotyczące tego, kto zastąpi Ewę Kasprzyk, która po kilku edycjach pożegnała się z rolą jurorki.

Ewa Kasprzyk była związana z programem od lat. Najpierw sama wystąpiła na parkiecie jako uczestniczka trzeciego sezonu Polsatowskiej odsłony „Tańca z Gwiazdami”, gdzie w parze z Janem Klimentem zajęła czwarte miejsce. Dziewięć lat później wróciła do formatu jako jurorka i zasiadała za stołem jurorskim w latach 2024–2026.

W czerwcu tego roku Polsat oficjalnie poinformował, że aktorka kończy swoją przygodę z programem. Z komunikatu wynikało, że decyzja była związana z jej innymi zobowiązaniami zawodowymi. Niemal natychmiast ruszyła lawina spekulacji dotyczących nazwiska osoby, która zajmie jej miejsce.

Informację o odejściu aktorki potwierdził także sam Edward Miszczak, który nie szczędził jej ciepłych słów. Dyrektor programowy Polsatu podkreślił, że przez ostatnie lata wnosiła do programu nie tylko wiedzę artystyczną, ale także ogromną dawkę humoru i luzu.

„Dziękuje Ewie za te pięć edycji „Tańca z Gwiazdami” podczas których z pasją i ogromnym zaangażowaniem pełniła rolę jurorki. Znajomość kunsztu aktorskiego pozwoliła jej oceniać nie tylko taneczne umiejętności naszych gwiazd, ale też ogólny wyraz artystyczny ich występów. Jako jurorka zasłynęła z błyskotliwego poczucia humoru a swoimi komentarzami potrafiła rozładować każdą stresującą sytuację” – mówi dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak.

W mediach pojawiały się kolejne kandydatury. Wśród potencjalnych następczyń wymieniano między innymi Edytę Górniak, Idę Nowakowską, Agatę Kuleszę, Kayah, Annę Muchę czy Beatę Kozidrak. Żadne z tych nazwisk nie zostało jednak oficjalnie potwierdzone przez produkcję.

POLECAMY: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety

Julia Wieniawa nową jurorką w “Tańcu z Gwiazdami”?

Tymczasem, jak ustalił Kozaczek, wybór miał paść na osobę, której wcześniej niemal nikt nie typował. Według zakulisowych informacji nową jurorką „Tańca z Gwiazdami” ma zostać Julia Wieniawa. To właśnie ona miałaby zająć miejsce Ewy Kasprzyk podczas nadchodzącej edycji programu.

Jak przekazuje portal, decyzja miała już zapaść, a Julia Wieniawa otrzymała propozycję, która wiązała się z ważnym wyborem zawodowym. Według informacji zza kulis aktorka miała zdecydować się na współpracę z Polsatem kosztem dalszego udziału w „Mam Talent!”.

“To już jest oficjalne! Julia Wieniawa będzie nową jurorką „Tańca z Gwiazdami”. Aktorka dostała niełatwe ultimatum: albo taneczne show Polsatu, albo „Mam talent!”. Nie wahała się nawet przez chwilę. Sama ma ogromny sentyment do tego programu. Sama zajęła drugie miejsce w 11. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Jest po szkole musicalowej, więc wie, jak ważna jest umiejętność łączenia ekspresji z tańcem na scenie” – przekazał informator stacji na łamach Kozaczka.

Nie byłby to zresztą pierwszy kontakt Julii Wieniawy z tanecznym show. Aktorka wystąpiła w 11. edycji programu jesienią 2020 roku. Jej partnerem był Stefano Terrazzino, a para zachwycała zarówno jurorów, jak i widzów. Ostatecznie dotarli aż do finału, zajmując drugie miejsce.

Dodatkowym argumentem przemawiającym za takim wyborem może być również doświadczenie jurorskie Julii Wieniawy. Przez trzy ostatnie sezony zasiadała w jury programu „Mam Talent!”, gdzie oceniała uczestników u boku Agnieszki Chylińskiej, Marcina Prokopa i Agustina Egurroli. Dla wielu widzów była jedną z twarzy odświeżonej odsłony formatu.

Kilka dni temu Julia Wieniawa oficjalnie pożegnała się z programem TVN, publikując emocjonalny wpis w mediach społecznościowych.

“To były trzy lata pełne emocji, wzruszeń, śmiechu i spotkań z niezwykle utalentowanymi ludźmi. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być częścią tego programu i przeżyć tyle pięknych chwil. Dziękuję widzom za to, że byliście z nami przez ten czas. Dziękuję wszystkim uczestnikom za odwagę i serce, które zostawiali na tej scenie. I dziękuję całej ekipie — przed kamerą i za kulisami — za wspólnie spędzone sezony. W życiu wszystko ma swój czas. Każdy rozdział kiedyś się kończy, żeby mógł zacząć się kolejny. Odchodzę z wdzięcznością, pięknymi wspomnieniami i ogromną ciekawością tego, co przede mną. Dziękuję za tę przygodę. Do zobaczenia” – informowała Julia Wieniawa.

Na razie Telewizja Polsat nie odniosła się oficjalnie do doniesień dotyczących Julii Wieniawy i nie potwierdziła składu jury 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Jeśli jednak zakulisowe informacje okażą się prawdziwe, będzie to jedna z największych niespodzianek przed startem nowego sezonu. Była finalistka programu miałaby bowiem wrócić na parkiet w zupełnie nowej roli – tym razem jako osoba oceniająca występy kolejnych gwiazd.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „ŚOPW”. Jest nowe oświadczenie rodziny

Będzie Wam brakować Ewy Kasprzyk? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marcin Prokop, Julia Wieniawa, Agnieszka Chylińska (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Rafał Maserak, Ewa Kasprzyk, Tomasz Jan Wygoda, Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 7

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety

Opublikowano

w dniu

przez

Widzowie „Halo tu Polsat” muszą przygotować się na spore zaskoczenie. W najbliższy weekend na ekranie pojawią się zupełnie nowe pary prowadzących, a Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski po raz pierwszy od dawna nie wystąpią razem. Czy to początek większych zmian? Odpowiedź może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!

Program „Halo tu Polsat wakacje” od początku lata odwiedza kolejne zakątki Polski, pokazując widzom najpiękniejsze regiony kraju. W specjalnych wakacyjnych wydaniach prowadzący przenoszą się do plenerowych studiów, skąd łączą się na żywo z głównym studiem w Warszawie. Tym razem ekipa śniadaniówki zawita do malowniczej Szczawnicy.

Już 18 i 19 lipca plenerowe studio programu zostanie zlokalizowane na Placu Dietla – w samym sercu Pienin. To właśnie stamtąd prowadzący będą rozmawiać z gośćmi, prezentować atrakcje regionu i zachęcać widzów do wakacyjnych podróży. Część programu tradycyjnie będzie realizowana również ze studia w Warszawie.

Największą niespodzianką okażą się jednak nowe konfiguracje prowadzących. Produkcja zdecydowała się na zmianę duetów, co z pewnością zwróci uwagę stałych widzów programu.

POLECAMY: Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Jest nowe oświadczenie rodziny

Nadchodzą ROSZADY w “Halo tu Polsat” [KULISY]

W najbliższy weekend Katarzyna Cichopek nie pojawi się u boku swojego partnera, Macieja Kurzajewskiego. Aktorka po raz pierwszy poprowadzi wakacyjne wydanie programu razem z Aleksandrą Filipek. To właśnie one będą gospodyniami plenerowego studia w Szczawnicy.

Z kolei Maciej Kurzajewski stworzy zupełnie nowy duet z Pauliną Sykut-Jeżyną. Oboje pozostaną w warszawskim studiu, skąd będą łączyć się z prowadzącymi w Szczawnicy i rozmawiać z zaproszonymi gośćmi. Dla widzów będzie to okazja, by zobaczyć prezenterów w zupełnie nowych konfiguracjach.

Choć zmiana może wydawać się zaskakująca, ma ona związek wyłącznie z wakacyjną formułą programu. W specjalnych letnich wydaniach produkcja często eksperymentuje z duetami prowadzących, dopasowując je do lokalizacji i charakteru poszczególnych odcinków. Nie oznacza to więc, że Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski zostali na stałe rozdzieleni.

Na widzów czeka również imponująca lista gości. W warszawskim studiu pojawi się między innymi Piotr Kędzierski, który opowie o swojej nowej roli prowadzącego program „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. Nie zabraknie także znanych twarzy ze świata filmu i telewizji.

Przed kamerami zobaczymy również Barbarę Bursztynowicz z mężem, Annę Dereszowską, Karola Strasburgera oraz Joannę Trzepiecińską. Każdy z gości opowie o swoich aktualnych projektach i planach zawodowych, dzięki czemu weekendowe wydania śniadaniówki zapowiadają się wyjątkowo atrakcyjnie.

Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Produkcja przygotowała także coś dla fanów programu „Taniec z Gwiazdami”. Pod koniec niedzielnego wydania Polsat oficjalnie ujawni nazwisko kolejnej gwiazdy, która jesienią zawalczy o Kryształową Kulę. To jedna z najbardziej wyczekiwanych zapowiedzi ostatnich dni.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gdzie mieszka Michał Wiśniewski z Mandaryną? Są nowe ustalenia

Lubicie oglądać “Halo tu Polsat”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Kasia Cichopek i Maciej Kurzajewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – wydanie z 5 lipca 2026
Kasia Cichopek i Maciej Kurzajewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – wydanie z 5 lipca 2026
Kasia Cichopek i Maciej Kurzajewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – wydanie z 5 lipca 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „ŚOPW”. Jest nowe oświadczenie rodziny

Opublikowano

w dniu

przez

To miała być walka o lepsze jutro, jednak los po raz kolejny wystawił ich na najtrudniejszą próbę. Anita i Adrian Szymaniakowie przekazali nowe informacje dotyczące stanu zdrowia uczestnika „Ślubu od pierwszego wejrzenia”, a ich słowa poruszają do głębi. Dowiedz się więcej już teraz!

Anita Szymaniak i Adrian Szymaniak poznali się dzięki programowi „Ślub od pierwszego wejrzenia” i szybko stali się jedną z najbardziej lubianych par w historii formatu. Widzowie kibicowali ich relacji od pierwszych chwil, a po zakończeniu programu małżonkowie udowodnili, że telewizyjny eksperyment może zakończyć się prawdziwą miłością. Dziś wspólnie wychowują dzieci i od miesięcy toczą najważniejszą walkę w swoim życiu.

W lipcu 2025 roku życie rodziny całkowicie się zmieniło. Adrian Szymaniak usłyszał diagnozę – glejak IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Od tamtej chwili rozpoczęła się długa i niezwykle trudna walka o zdrowie, która wymagała wielu operacji, radioterapii, chemioterapii oraz specjalistycznego leczenia.

Przez wiele miesięcy małżonkowie robili wszystko, aby zatrzymać rozwój choroby. Korzystali z kolejnych metod leczenia, konsultowali się ze specjalistami i nie tracili nadziei. Niestety w ostatnim czasie okazało się, że nowotwór ponownie dał o sobie znać, a dotychczasowe leczenie przestało przynosić oczekiwane efekty.

Kilka dni temu Adrian Szymaniak zdecydował się przerwać milczenie i poinformował swoich obserwatorów, że przeszedł kolejną operację. Ujawnił również, że doszło do wznowy choroby, a nowotwór uodpornił się na stosowane dotąd leczenie. Informacja poruszyła tysiące osób śledzących historię małżonków.

Po publikacji głos zabrała także Anita Szymaniak. Przyznała, że początkowo nie planowali mówić publicznie o kolejnych dramatycznych wydarzeniach. Jak wyznała, najważniejsze było dla nich zdrowie oraz możliwość spędzenia czasu z rodziną.

“Nie spodziewałam się tego, że Adrian postanowi podzielić się ostatnimi ciężkimi przejściami. Przeżywaliśmy to wszystko w ciszy i bez rozgłosu. Najważniejsze jest zdrowie i czas z rodziną. (…) Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia i za wyrozumiałość. Przepraszam wszystkich. Chciałabym dawać siłę wszystkim, ale teraz sama jej potrzebuję. Walczymy dalej i nie poddajemy się” – poinformowała.

POLECAMY: Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?

Nowe informacje o stanie zdrowia Adriana ze „ŚOPW”. Rodzina nie traci nadziei

Jeszcze bardziej poruszające informacje pojawiły się w opisie internetowej zbiórki na leczenie Adriana Szymaniaka. Małżonkowie opisali, jak wyglądały ostatnie tygodnie i z czym musieli się zmierzyć po raz kolejny.

“Jak opisać moment, w którym po raz drugi słyszysz wyrok? Jak znaleźć słowa, kiedy po miesiącach walki, nadziei i wiary, że najgorsze już minęło, cały świat rozpada się w jednej sekundzie? Jedno słowo. Wznowa. To słowo odebrało nam oddech” – czytamy na stronie zbiórki.

W dalszej części wpisu Anita i Adrian Szymaniakowie przypomnieli, jak wiele zrobili, by zatrzymać chorobę. Opisali kolejne etapy leczenia oraz ogromną determinację, z jaką walczyli o każdą szansę na poprawę zdrowia.

“Naprawdę wierzyliśmy, że udało nam się zatrzymać chorobę. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe. Poruszyliśmy niebo i ziemię. Adrian przeszedł skomplikowane operacje, radioterapię, chemioterapię, komercyjne leczenie TTFields, stosował specjalistyczną dietę i suplementację. Szukaliśmy pomocy wszędzie tam, gdzie tliła się choć najmniejsza iskra nadziei. Wierzyliśmy, że miłość, determinacja i wiara potrafią przenosić góry. A Adrian… nawet będąc ciężko chory, myślał nie tylko o sobie. Doradzał innym pacjentom, wspierał ich, dodawał otuchy. Chciał, aby inni mieli więcej możliwości niż on sam” – informują.

Niestety później nadeszły kolejne dramatyczne wiadomości. Okazało się, że choroba znów zaatakowała, a Adrian Szymaniak musiał przejść następną skomplikowaną operację usunięcia guza. Dodatkowo lekarze wykryli nowe ognisko choroby, które wymagało radioterapii stereotaktycznej.

“Niestety przyszła wiadomość, której baliśmy się najbardziej. Choroba wróciła. Adrian walczy z całych sił. Dla swojej rodziny. Dla swoich ukochanych dzieci. Dla każdej wspólnej chwili, której jeszcze nie zdążyliśmy przeżyć…Niestety przeciwnik okazał się wyjątkowo agresywny. Ostatnie tygodnie były kolejnym dramatycznym rozdziałem tej walki. Adrian przeszedł następną skomplikowaną operację usunięcia guza. Pojawiło się również nowe ognisko choroby, które wymagało radioterapii stereotaktycznej” – tłumaczą.

To jednak nie koniec leczenia. Przed Adrianem Szymaniakiem kolejne cykle chemioterapii, następne konsultacje i liczne badania. Ze względu na jego stan zdrowia cała rodzina zdecydowała się przeprowadzić w okolice Bydgoszczy, zaledwie 28 kilometrów od Kliniki Onkologii, aby w razie nagłego pogorszenia móc jak najszybciej dotrzeć do lekarzy.

“Przed nami kolejne etapy leczenia. Kolejna chemioterapia – w dwóch postaciach. Następne badania. Następne konsultacje. Następne godziny spędzone na oddziałach szpitalnych. Nasza codzienność przestała przypominać normalne życie” – czytamy.

Najbardziej poruszające są jednak słowa dotyczące największego lęku Adriana Szymaniaka. Jak podkreślają jego bliscy, nie boi się kolejnych operacji ani bólu. Najbardziej przeraża go myśl, że może nie zobaczyć, jak dorastają jego dzieci.

“Adrian nie boi się kolejnych operacji. Nie boi się chemioterapii. Nie boi się bólu. Najbardziej boi się, że nie będzie mógł patrzeć, jak dorastają jego dzieci. Że nie zobaczy ich pierwszych sukcesów. Nie przytuli ich wtedy, kiedy będą go najbardziej potrzebować, a zawsze był niesamowitym tatą. To właśnie one każdego dnia dają mu siłę, by walczyć dalej” – informują.

Na zakończenie Anita i Adrian Szymaniakowie podziękowali wszystkim osobom, które od miesięcy wspierają ich w tej niezwykle trudnej walce. Zapowiedzieli również, że na jakiś czas ograniczą swoją aktywność w mediach społecznościowych, by skupić się przede wszystkim na leczeniu i rodzinie. Mimo kolejnych dramatycznych wiadomości podkreślają jednak jedno – nie zamierzają się poddać i nadal będą walczyć o każdą kolejną szansę.

“Dziękujemy każdemu z Was, kto jest z nami. Każda wiadomość, każde udostępnienie, każda modlitwa i każda forma wsparcia sprawiają, że w tej nierównej walce nie czujemy się sami. Dzięki Wam możemy być tam, gdzie Adrian najbardziej nas potrzebuje – blisko lekarzy, blisko leczenia i blisko nadziei. Nie wiemy, co przyniosą kolejne dni. Wiemy tylko jedno – dopóki Adrian walczy, my również będziemy walczyć razem z nim. Ten czas jest dla naszej rodziny wyjątkowo trudny. Chcemy poświęcić go przede wszystkim sobie nawzajem, dlatego na jakiś czas ograniczymy naszą aktywność w mediach społecznościowych. Prosimy o zrozumienie i dziękujemy, że jesteście z nami. Wasze wsparcie daje nam siłę wtedy, gdy sami czasem już jej nie mamy” – przekazali na stronie Pomagam.pl.

KLIKNIJ W TEN LINK, BY WESPRZEĆ ADRIANA: Oto oficjalna strona zrzutki

Adrian Szymaniak z rodziną (fot. screen strona Pomagam.pl)
Adrian Szymaniak (fot. screen strona Pomagam.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością