showbiz
TYLKO U NAS: Piotr Zelt o aktorach bez dyplomu, powrocie „13 posterunku” i udziale w „Gwiazdy tańczą na lodzie”
Czy aktorstwo to zawód zarezerwowany wyłącznie dla absolwentów akademii teatralnych? Piotr Zelt w jednym z rzadkich wywiadów poruszył temat roli wykształcenia w zawodzie aktora, wspomniał o kulisach swojej kariery i odniósł się do współczesnych trendów w branży rozrywkowej. Nie zabrakło także refleksji nad kondycją dzisiejszych mediów oraz wspomnień o kultowym „13 posterunku”. Czy faktycznie świat rozrywki zmierza w złym kierunku? Dowiedz się więcej!
Piotr Zelt to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów filmowych i dubbingowych. Sławę przyniosła mu kultowa rola w serialu „13 posterunek”, jednak jego dorobek jest znacznie szerszy – występował m.in. w „Szpilkach na Giewoncie” i „Dziewczynach ze Lwowa”. Publiczność miała okazję oglądać go także w programach rozrywkowych, takich jak „Taniec z Gwiazdami” czy „Gwiazdy tańczą na lodzie”.
Mimo swojej popularności, Zelt nieczęsto udziela wywiadów, dlatego jego rozmowa z Urszulą Grabowską w programie „Showbiz z Grabowską” odbiła się szerokim echem. Aktor poruszył w niej wiele ważnych tematów – od wykształcenia w zawodzie aktora, przez wpływ kultowego sitcomu na jego karierę, aż po krytykę współczesnych mediów. Nie zabrakło też szczerych wyznań na temat jego marzeń i osobistych zmagań.
Aktorstwo nie było jego planem
Choć dzisiaj trudno wyobrazić sobie polską scenę aktorską bez Piotra Zelta, jego ścieżka zawodowa mogła potoczyć się zupełnie inaczej. W rozmowie aktor przyznał, że początkowo nie myślał o karierze w filmie czy teatrze.
Nie chciałem być pilotem odrzutowców jako młody chłopak i długo to we mnie tkwiło cały czas – zdradził.
Los jednak poprowadził go w innym kierunku. Dziś ma na swoim koncie udział w wielu popularnych produkcjach, a rola w „13 posterunku” przyniosła mu status prawdziwej gwiazdy.
Obecnie czasy się zmieniły i dziś wielu ludzi trafia do filmów i seriali bez wykształcenia aktorskiego. Piotr Zelt odniósł się do tego zjawiska, podkreślając, że talent jest ważniejszy niż dyplom.
Ja nie mam z tym jakiegoś wielkiego problemu, bo uważam, że jeżeli ktoś jest utalentowany i naprawdę ma charyzmę. Często są też ludzie, którzy nie pokończyli szkół, ale wykonują ogromną pracę, żeby się dokształcić […] Ja to bardzo szanuję, jeśli ktoś się sprawdza w tym i podchodzi do tego rzetelnie to nie mam z tym problemu, że ma dyplomu – wyraził swoje zdanie Piotr Zelt.
POLECAMY: Kilkanaście razy odmawiała. Co przekonało Magdę Narożną do „Tańca z Gwiazdami”?
„13 posterunek” – ogromny sukces, ale i problem, dlaczego?
Dla wielu widzów Piotr Zelt na zawsze pozostanie niezapomnianym Arnie’m z „13 posterunku” – kultowego sitcomu, który podbił serca publiczności pod koniec lat 90. Serial ten zapewnił aktorowi ogromną popularność i rozpoznawalność na ulicy, ale jednocześnie okazał się dla niego zawodową pułapką. Widzowie pokochali go za tę rolę, lecz filmowcy i producenci zaczęli kojarzyć go wyłącznie z jednym typem postaci. Przez długi czas trudno mu było wyrwać się z tego schematu i dostać angaż w poważniejszych produkcjach. Jak sam przyznaje, sukces „13 posterunku” stał się dla niego zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.
Jest to przeszkodą w zatrudnieniu mnie w innych produkcjach, dlatego uważałem, że to nie jest dobre do końca. Oczywiście, że taka popularność uliczna, bo widzowie, ludzie na ulicy wręcz przewinienie, podchodzili i pytali, gdzie będzie można Pana zobaczyć w czymś nowym. Niestety środowisko filmowe, producenci, reżyserzy troszeczkę podchodzili do tego inaczej i to była ta szuflada, o której się często mówi, że wpadłem do szuflady – wspominał aktor.
Czy w takim razie możliwe jest wznowienie tego kultowego sitcomu? Piotr Zelt nie ma co do tego złudzeń.
Ja uważam, że to jest rozdział zamknięty absolutnie. Paru aktorów z obsady już nie, bez nich nie było to samo […] To był właściwy czas wtedy na taki sitcom, na takie przedsięwzięcie. W tej chwili nie sądzę, żeby to znalazło pole do zaistnienia na rynku medialnym – oznajmił aktor.
Show-biznes od kulis: taniec, rywalizacja i adrenalina
Piotr Zelt nie ograniczał się jedynie do aktorstwa – miał także okazję sprawdzić się w popularnych programach rozrywkowych, które pozwoliły mu zaprezentować się widzom z zupełnie innej strony. W 2009 roku wystąpił w jubileuszowej edycji „Tańca z Gwiazdami”, gdzie jego partnerką taneczną była Anna Głogowska. Choć nie udało mu się dojść do finału, doświadczenie na parkiecie wspomina bardzo dobrze.
Jeszcze wcześniej, w 2007 roku, podjął się znacznie trudniejszego wyzwania – wziął udział w programie „Gwiazdy tańczą na lodzie”, gdzie mierzył się nie tylko z konkurentami, ale także z wymagającą technicznie jazdą figurową. To dla niego było prawdziwym testem, zwłaszcza że wszystkie występy odbywały się na żywo, co wiązało się z ogromnym stresem i adrenaliną. Mimo że ostatecznie zajął szóste miejsce, przyznał, że był to jeden z najbardziej ekscytujących momentów w jego karierze.
Te doświadczenia wspominam bardzo dobrze, najbardziej „Gwiazdy tańczą na lodzie”, bo to był pierwszy program, w którym musiałem wyjść na żywo. To jest zupełnie niesłychane doświadczenie […] To rzeczywiście było nowe, uzależniające w pewnym sensie, bo pustka po odpadnięciu jest niesłychana, to jest przedziwne uczucie – wspominał z sentyment Piotr Zelt.
Podkreślił także, że Polsatowi w ostatnim czasie udało się przywrócić dawną świetność „Tańca z Gwiazdami”.
Udało się twórcom odbudować temperaturę tego programu. Te ostatnie edycje znowu ożywiły ten program i przeżywa on drugą młodość. Nawet sam z przyjemnością sobie zerkam czasem – powiedział.
POLECAMY: „Halo, tu Polsat” to KONFESJONAŁ GWIAZD? Olek Sikora zdradza sekrety śniadaniówki
Wymarzona rola i trudne chwile w życiu prywatnym
Choć przez lata Piotr Zelt wcielał się w wiele różnorodnych postaci, wciąż czeka na rolę, która pozwoliłaby mu w pełni rozwinąć swoje aktorskie możliwości. Jak sam przyznał, marzy mu się udział w filmie kostiumowym – produkcji, w której mógłby przenieść się w zupełnie inną epokę i stworzyć postać z bogatym tłem historycznym.
Ja jestem cały czas głodny grania. Od początku mojej drogi zawodowej zawsze najbardziej fascynowało mnie to, że potencjalnie może zdarzyć się wszystko w tym zawodzie […] Marzy mi się, żeby mieć cały taki wachlarz do grania różnych rzeczy – mówił aktor.
Nie każdy wie, że Piotr Zelt przez pewien czas zmagał się z depresją, a publiczne przyznanie się do tego było dla niego jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu. Aktor przyznał, że początkowo miał wiele obaw związanych z ujawnieniem swojego problemu, zwłaszcza że w środowisku aktorskim nadal panuje przekonanie, że osoba publiczna powinna zawsze trzymać fason i nie okazywać słabości.
Trudno było przyznać zwłaszcza w tym okresie, kiedy mnie oto poproszono, bo mnie o to poproszono, żebym się włączył w kampanię społeczną […] Trudno się o tym mówiło, dlatego że łączyło się to z obawami jak to środowisko przyjmie, jak to przyjmą ludzie, czy to nie zaszkodzi zawodowo – oznajmił Zelt.
Na koniec rozmowy aktor podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat kondycji dzisiejszych mediów. Jego zdaniem liczy się już nie jakość, a pogoń za sensacją.
Bylejakość i wszechobecne dążenie za tanią sensacją, za tym żeby kogoś ośmieszyć albo żeby kogoś przyłapać na czymś, obnażyć […] Myślę, że to się nie zmieni, świat idzie w takim kierunku, granica przesuwana jest ta granica coraz dalej – podsumował.
Czy świat rozrywki zmierza w złym kierunku? I czy faktycznie dzisiejsi aktorzy muszą mieć dyplom, by odnosić sukcesy? Piotr Zelt nie ma wątpliwości, że to temat, który jeszcze długo będzie budził dyskusje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Jarosińska szczerze o operacjach i medycynie estetycznej: “Nie akceptowałam siebie”
A Wy chcielibyście powrotu serialu “13 posterunek”? Dajcie znać w komentarzu!







SJ
news
Finał „The Voice Kids” doprowadził Cleo do łez. Nagranie obiegło sieć
Finał 9. edycji „The Voice Kids” miał być przede wszystkim muzycznym widowiskiem, ale szybko przerodził się w emocjonalne wydarzenie, które wymknęło się spod kontrolowanej telewizyjnej formuły. W centrum wszystkiego znalazła się Cleo, która od lat jest jedną z najbardziej zaangażowanych trenerek programu. Tym razem jednak jej reakcje zaskoczyły nawet ekipę realizacyjną. Dowiedz się więcej!
Emocje w studiu narastały z każdym kolejnym występem młodych finalistów, którzy prezentowali nie tylko wysoki poziom wokalny, ale też ogromną dojrzałość sceniczną jak na swój wiek. Publiczność reagowała żywiołowo, a trenerzy coraz trudniej ukrywali wzruszenie. W pewnym momencie jasne stało się, że to nie będzie zwykły finał, w którym liczy się tylko rywalizacja.
Najsilniej przeżywała go Cleo, która już od pierwszych minut programu nie była w stanie zachować pełnego dystansu. Każde wejście jej podopiecznych na scenę wywoływało u niej silne emocje, a kamera wielokrotnie rejestrowała momenty, w których ocierała łzy i próbowała się uspokoić. Widać było, że więź z uczestnikami jest dla niej czymś znacznie głębszym niż telewizyjna rola.
Z czasem emocje zaczęły narastać do tego stopnia, że Cleo przestała je kontrolować. W trakcie jednego z występów jej drużyny wyraźnie drżał jej głos, a łzy pojawiały się niemal bez przerwy. W studiu zapadła wyjątkowa atmosfera – zamiast typowego show pojawiło się poczucie autentycznego, ludzkiego przeżycia.
W pewnym momencie artystka nie była już w stanie kontynuować wypowiedzi bez przerwy. Zwracając się do uczestników, powiedziała:
Mnie do tej pory trzęsą się ręce, bo tak bardzo to wszystko przeżywam dzisiaj z wami. Przepraszam, ale ja się tak z nimi wszystkimi związałam -próbowała opanować emocje Cleo.
Najtrudniejszy moment przyszedł jednak wtedy, gdy Cleo musiała podjąć decyzję o wyborze uczestnika, który przejdzie dalej. Wtedy jej reakcja była już całkowicie spontaniczna i niekontrolowana. Zasady programu wymagały decyzji, ale emocjonalna więź z młodymi wokalistami sprawiła, że była to dla niej wyjątkowo trudna chwila.
To był ogromny zaszczyt z wami pracować… Nie chciałabym, żebyście… zapamiętali mnie jako trenerkę, tylko jako takiego dobrego ducha… Pamiętajcie, że zawsze będę, cokolwiek teraz się nie wydarzy… Ja jestem… Dobra, uspokój się -rozpłakała się w trakcie.
Reakcja uczestników była natychmiastowa – łzy pojawiły się nie tylko u Cleo, ale również u młodych artystów, którzy nie kryli emocji związanych z końcem wspólnej drogi. Po wszystkim Cleo przyznała, że mimo wieloletniego doświadczenia w programie, takie chwile zawsze są dla niej najtrudniejsze.
Jestem już osiem lat w tym programie i ta chwila… Ona jest niezmiennie najtrudniejsza ze wszystkich. Naprawdę przysięgam, to się nie zmienia z czasem – mówiła Cleo łamiącym się głosem.
POLECAMY: Kto zatańczy w nowym sezonie „Tańca z Gwiazdami”? Lista robi wrażenie
Kiedy oglądać wielki finał „The Voice Kids”?
Finaliści z jej drużyny – Leon Skorupski, Oliwia Johnson i Ola Piłat – pokazali w programie nie tylko talent, ale też różnorodne osobowości. Każde z nich reprezentuje inną muzyczną drogę, inne doświadczenia i inne marzenia, co sprawiło, że finał miał wyjątkowo zróżnicowany charakter.
Leon Skorupski imponuje wszechstronnością – łączy śpiew z grą na instrumentach i rozwija niezwykle nietypową pasję do tworzenia zapachów. Oliwia Johnson z kolei zachwyca naturalnością i sceniczną lekkością, a jej doświadczenie aktorskie daje jej dużą swobodę na scenie. Ola Piłat wyróżnia się energią i zamiłowaniem do muzyki ludowej, co nadaje jej występom wyjątkowy charakter.
Każde z nich przeszło ogromną drogę, a finał był dla nich nie tylko rywalizacją, ale też symbolicznym domknięciem kilku miesięcy intensywnej pracy. Właśnie dlatego emocje były tak silne – zarówno u uczestników, jak i u trenerów.
Pełny finałowy odcinek widzowie zobaczą dziś o godzinie 20:30 na antenie TVP2 oraz w TVP VOD. To właśnie wtedy rozstrzygnie się, kto sięgnie po tytuł „Najlepszego Głosu” 9. edycji „The Voice Kids”, a także zdobędzie kontrakt płytowy, nagrodę finansową oraz szansę reprezentowania Polski w Eurowizji Junior 2026.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa o Karolu Nawrockim!
Podobała Wam się ta edycja “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
showbiz
Kto zatańczy w nowym sezonie „Tańca z Gwiazdami”? Lista robi wrażenie
Jeszcze trwa walka o Kryształową Kulę, a za kulisami „Tańca z Gwiazdami” już wrze. Produkcja podobno rozpoczęła rozmowy z kolejnymi gwiazdami i wszystko wskazuje na to, że jesienna edycja może wywołać prawdziwą burzę. Niektóre nazwiska zaskakują bardziej, niż ktokolwiek się spodziewał. Dowiedz się więcej!
„Taniec z Gwiazdami” od lat pozostaje jednym z największych hitów rozrywkowych w Polsce. Program regularnie przyciąga przed telewizory miliony widzów, którzy śledzą nie tylko widowiskowe choreografie, ale również emocje, konflikty i relacje tworzące się pomiędzy uczestnikami. Każda edycja wywołuje ogromne zainteresowanie, a media już na długo przed startem nowego sezonu zaczynają spekulować, kto pojawi się na parkiecie.
Choć obecnie widzowie żyją jeszcze finałem najnowszej odsłony show, produkcja Polsatu już intensywnie pracuje nad jesienną edycją programu. W ostatnich tygodniach pojawiło się mnóstwo przecieków dotyczących potencjalnych uczestników. Wśród najczęściej wymienianych nazwisk przewijali się między innymi Małgorzata Kożuchowska oraz Zenon Martyniuk. W przypadku gwiazdora disco polo pojawiały się nawet informacje, że miał odmówić udziału w aktualnie emitowanej edycji.
Teraz jednak na jaw wychodzą kolejne nazwiska, które mogą wywołać gigantyczne emocje wśród widzów. Według ustaleń portalu Pudelek produkcja bardzo mocno zabiega o udział Mateusza Kościukiewicza. Aktor od miesięcy jest jedną z najważniejszych twarzy serialu „Pierwsza miłość”, a Polsat podobno chce jeszcze mocniej wykorzystać jego popularność.
„Polsat zabiega o Mateusza Kościukiewicza. Zaoferowali mu 16 tys. złotych za odcinek. Wiosną zrobili z niego gwiazdę “Pierwszej miłości” i chcą dalej go promować” – zdradza osoba z produkcji.
Jak wynika z medialnych doniesień, Mateusz Kościukiewicz ma być zainteresowany udziałem w programie i pozostaje w grze o miejsce w jesiennej edycji. Na ten moment nie podpisał jednak umowy, dlatego wszystko może się jeszcze wydarzyć. Produkcja podobno bardzo liczy na to, że uda się dopiąć negocjacje, ponieważ aktor ma być jednym z najmocniejszych nazwisk szykowanego sezonu.
POLECAMY: Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa
Kto jeszcze może wziąć udział w nowej edycji?
To jednak dopiero początek zaskoczeń, jakie szykuje produkcja programu. Twórcy show od kilku sezonów stawiają także na uczestników ze starszego pokolenia, którzy często okazują się jednymi z największych ulubieńców widzów. Po bardzo ciepłym odbiorze udziału Barbary Bursztynowicz, producenci ponownie zaczęli rozglądać się za kolejną ikoną serialu „Klan”.
Jak donosi Pudelek, tym razem ich uwagę przyciągnęła Izabela Trojanowska. Gwiazda od lat cieszy się ogromną popularnością i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że udział w tak dużym widowisku wiąże się z ogromną presją. Według nieoficjalnych informacji aktorce zaproponowano wynagrodzenie sięgające 18 tysięcy złotych za każdy odcinek programu.
„Izabela Trojanowska jako gwiazda ze sporym stażem miała usłyszeć stawkę 18 tys. zł za odcinek. Jest jednak sceptyczna, bo nie chce się ośmieszać i słuchać komentarzy, że “nie ma szans”. Bardzo zależy jej na wizerunku, więc rozmowy z nią są trudne. Obserwowała, co działo się z poprzedniczkami z jej grupy wiekowej i to ją martwi najbardziej” – przekazało źródło Pudelka.
Na tym lista potencjalnych uczestników wcale się nie kończy. Według medialnych przecieków w grze o udział w „Tańcu z Gwiazdami” pozostają również Aldona Orman, Ewa Chodakowska oraz Jessica Mercedes. Szczególnie nazwisko popularnej trenerki fitness może wywołać gigantyczne emocje, bo od lat widzowie spekulują, czy zdecyduje się przyjąć propozycję produkcji.
Producenci doskonale wiedzą, że odpowiedni casting jest dziś kluczem do sukcesu programu. To właśnie głośne nazwiska napędzają zainteresowanie widzów i sprawiają, że kolejne edycje żyją jeszcze długo po emisji finału. Nic więc dziwnego, że negocjacje z gwiazdami zaczynają się nawet kilka miesięcy przed startem zdjęć.
Tymczasem emocje wokół obecnej edycji sięgają zenitu. Już w najbliższą niedzielę widzowie zobaczą wielki finał „Tańca z Gwiazdami”. O Kryształową Kulę zawalczą Gamou Fall, Paulina Gałązka, Magdalena Boczarska oraz Sebastian Fabijański. Wszystko wskazuje na to, że będzie to jeden z najbardziej emocjonujących finałów ostatnich lat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Iwona Pavlović zdradziła, jak potraktował ją Edward Miszczak. Miło?
Kogo widzielibyście w kolejnej edycji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa
Nowy sezon „MasterChefa” jeszcze nie trafił na antenę, a już wywołuje gigantyczne emocje. Na planie jubileuszowej edycji doszło do sytuacji, o której fani programu będą mówić jeszcze długo. Magda Gessler podczas szczerej rozmowy zdradziła kulisy pracy z nowym jurorem i niespodziewanie wróciła też do bardzo osobistych wspomnień. Dowiedz się więcej!
15. sezon „MasterChefa” zapowiada się jako jedna z największych telewizyjnych premier tej jesieni. Produkcja TVN postawiła na spore zmiany, które już teraz wywołują lawinę komentarzy w sieci. Największą niespodzianką okazało się dołączenie do jury Pascala Brodnickiego, który po latach nieobecności do telewizji i po raz pierwszy zasiądzie przy stole jurorskim razem z Magdą Gessler, Michellem Moranem oraz Przemysławem Klimą.
Podczas spotkania prasowego w Krakowie Magda Gessler nie ukrywała, że jubileuszowa edycja będzie zupełnie inna od poprzednich. Restauratorka przyznała, że nowy skład jury oznacza ogromne emocje i bardzo mocne charaktery. Już na starcie dała do zrozumienia, że widzowie nie powinni spodziewać się spokojnej atmosfery.
„Jesteśmy burzą w tej chwili burzą dwóch, trzech facetów, kogutów, który każdy ma bardzo mocny charakter. Pascal się wydaje łagodny, ale ma swoje mocne zdanie od wielu lat i też jest geniuszem jakiejś klasyki” – wyznała w rozmowie z Szymonem Jedynakiem.
Najwięcej emocji wywołało jednak pytanie o reakcje widzów na angaż Pascala Brodnickiego. W internecie od razu pojawiły się podzielone opinie. Jedni uznali, że nowy juror może tchnąć w program świeżość, inni zaczęli narzekać, że czteroosobowe jury to już przesada. Magda Gessler odpowiedziała jednak bardzo dosadnie i dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza przejmować się krytyką.
“Bardzo dobrze, bo mnie będzie trochę mniej. Ja uważam, że fajnie, dlatego że czasami takie spory między nami są bardzo osobiste. Pascal wydaje mi się, że to rozbije albo będzie jeszcze goręcej. Będzie coś nowego, nowa energia, nowe spojrzenie” – dodała Magda Gessler.
Nie zabrakło również pytań o Annę Starmach, która przez lata była jedną z twarzy programu. W mediach od dawna pojawiały się plotki o rzekomym konflikcie między nią a Magdą Gessler. Restauratorka postanowiła jednak uciąć wszystkie spekulacje i jasno powiedziała, jak naprawdę wyglądały ich relacje.
“Nie to nie prawda […] Ania była naprawdę takim łagodzącym elementem, z wielką klasą w tym wszystkim” – stwierdziła.
Bardzo poruszający moment rozmowy nastąpił wtedy, gdy wspomniano śp. Tomasza Jakubiaka. Magda Gessler nie ukrywała wzruszenia i przyznała, że do dziś bardzo brakuje jej wspólnych chwil z kucharzem. Jurorka zdradziła, że najbardziej pamięta ich wspólne rozmowy i spotkania przy stole.
„Jedzenie z nim obiadów w restauracji i jego charakter” — tak Magda Gessler wspominała najlepsze chwile spędzone z Tomaszem Jakubiakiem.
POLECAMY: „Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli
Magda Gessler o “Kuchennych rewolucjach” i kontynuacji programu “Magda gotuje Internet”
W trakcie rozmowy Magda Gessler wróciła także do kulis „Kuchennych rewolucji” i przyznała, że mimo tylu lat pracy program wciąż potrafi ją zaskakiwać. Restauratorka zdradziła, że do samego końca nie wie, dokąd jedzie i z jaką sytuacją będzie musiała się zmierzyć na miejscu.
„Wszystko mnie dziwi, bo nigdy nie wiem gdzie jadę. Dokąd nie postawią mnie przed drzwiami, nie znam ani nazwy restauracji, ani charakteru, więc to zdziwienie jest kapitalne” – wyznała.
Gwiazda TVN podkreśliła również, że „Kuchenne rewolucje” to dla niej nie tylko telewizyjne show, ale przede wszystkim realna pomoc dla restauratorów. Jak zaznaczyła, produkcja inwestuje ogromne środki i czas, by całkowicie odmienić lokale uczestników.
„To nie jest płatne, że się nie płaci ani grosza, to my dajemy pieniądze na dekorację, my im zmieniamy rzeczywistość w cztery dni” – zwróciła uwagę.
Nie zabrakło też wątku ogromnej popularności restauratorki wśród młodych widzów. Magda Gessler przyznała, że często spotyka nastolatków, którzy cenią ją przede wszystkim za szczerość i autentyczność, których jej zdaniem coraz częściej brakuje w telewizji.
„Młodzież między osiem a 15, 16, 18 lat to jest ten target, który mnie ubóstwia za szczerość, za otwartość, za to, że wykładam kawę na ławę” – stwierdziła.
Prowadzący poruszył także temat programu „Magda gotuje internet”, który niespodziewanie okazał się dużym hitem. Restauratorka bez chwili zawahania zdradziła, kogo najchętniej zaprosiłaby do wspólnego gotowania. Wśród wymarzonych gości pojawiły się bardzo zaskakujące nazwiska.
“Prokopa, Dorotę Wellman. Zaprosiłabym bardzo chętnie Małgosię Kożuchowską. Wydaje mi się, że też prezydenta Nawrockiego. Myślę, że fajnie by było zobaczyć, co Nawrocki robi w kuchni. Na pewno jaką by miał minę. Bardzo chętnie bym go poćwiczyła trochę” – powiedziała z uśmiechem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką
Za co najbardziej cenicie Magdę Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Iwona Pavlović zdradziła, jak potraktował ją Edward Miszczak. Miło?
Choć od lat jest jedną z największych gwiazd „Tańca z gwiazdami”, rzadko mówi tak otwarcie o tym, co dzieje się za kulisami programu. Tym razem Iwona Pavlović zdradziła, jak naprawdę wyglądają jej relacje z Edwardem Miszczakiem i co usłyszała od niego przez telefon. Jej wyznanie wywołało spore poruszenie tuż przed wielkim finałem show. Dowiedz się więcej!
Iwona Pavlović od początku istnienia „Tańca z Gwiazdami” pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci programu. Przez lata widzowie przyzwyczaili się do jej ostrych ocen, profesjonalizmu i bezkompromisowego podejścia do uczestników. Dziś trudno wyobrazić sobie jurorski skład bez słynnej „Czarnej Mamby”.
Jurorka odwiedziła ostatnio studio „Faktu”, gdzie w szczerej rozmowie opowiedziała nie tylko o nadchodzącym finale programu, ale także o swojej wieloletniej pozycji w telewizji i relacjach z władzami stacji. Szczególnie dużo emocji wzbudził temat jej współpracy z Edwardem Miszczakiem.
Jak przyznała Iwona Pavlović, mimo upływu lat nadal czuje się ważną częścią programu i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Jurorka zdradziła, że zwykle już pod koniec jednej edycji otrzymuje informacje dotyczące kolejnego sezonu.
“Myślę, że jestem potrzebna w tym programie, bo to nie ja dzwonię, tylko otrzymuję telefon: “Iwona, blokuj sobie termin”. Mimo że na papierze jeszcze brak podpisu, ja już trochę wiem. To się dzieje przeważnie, jak już się kończy jedna edycja. Wtedy informują mnie, czy już na przykład jesień mam sobie blokować, czy nie” – wyznała.
POLECAMY: „Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli
Iwona Pavlović wyznała prawdę o Edwardzie Miszczaku
Największe zaskoczenie wzbudziła jednak historia związana z początkiem pracy Edwarda Miszczaka w Polsacie. Jak opowiadała jurorka, nowy dyrektor programowy stacji zadzwonił do niej osobiście i już wtedy dał jej do zrozumienia, że bardzo zależy mu na dalszej współpracy.
“Czuję dużo szacunku. Pamiętam, jak Edward zadzwonił, jak już przyszedł do Polsatu. Było mi bardzo miło, jak powiedział, że dzwoni do mnie pierwszej właśnie dlatego, że mnie ceni i chciałby, żebym pewien czas dla niego zabookowała” – ujawniła.
Nie mogło zabraknąć także pytania o to, jakim szefem jest Edward Miszczak. Choć media wielokrotnie rozpisywały się o jego wymagającym charakterze, jurorka „Tańca z Gwiazdami” nie kryła, że bardzo ceni sobie współpracę z dyrektorem programowym Polsatu.
Jak podkreśliła, ich relacje mają przede wszystkim profesjonalny charakter, ale jednocześnie opierają się na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Dodatkowo docenia to, że może liczyć na sporą swobodę w swojej pracy przy programie.
“Czuję, że mnie ceni, ale myślę, że Edward też jest bardzo profesjonalny w tym, co robi. Wiem, że lubi emocje i bardzo się z nim zgadzam, bo uważam, że emocje to jest najpiękniejsze, co nas prowadzi w życiu, a tym bardziej w telewizji” – stwierdziła.
Jurorka zdradziła również, że Edward Miszczak potrafi być bardzo bezpośredni i nie owija w bawełnę, jeśli coś mu się nie podoba. Jej zdaniem właśnie ta szczerość sprawia, że wiele osób ceni go jako szefa.
“Ja lubię Edwarda też dlatego, że daje mi wolną rękę i mogę robić, co chcę. No nie krzyczy na mnie, słuchajcie (śmiech). Czuję od niego taki duży szacunek skierowany w moją stronę, zresztą z wzajemnością. (…) Ale on jest też bardzo bezpośredni, bo jak coś mu się nie podoba, to potrafi powiedzieć, że coś jest źle. Nie ma “kombinowań alpejskich” – mówiła Pavlović.
Jurorka przyznała, że do świata show-biznesu weszła już jako dojrzała kobieta, dzięki czemu łatwiej było jej zachować dystans do telewizyjnej popularności i nie zatracić siebie w świecie kamer oraz wielkich emocji.
“Ja się chyba nie zatraciłam. Weszłam do tego biznesu jako taka dojrzała kobieta, więc nie przewróciło mi to w głowie wszystkiego do góry nogami. Wiemy, że każdemu bardzo łatwo może odbić ta przysłowiowa palma. Staram się być sobą, na ile mogę” – powiedziała.
W dalszej części rozmowy Iwona Pavlović opowiadała również o swoich doświadczeniach związanych z tańcem turniejowym. Nie ukrywała, że scena i uwaga publiczności przez lata dawały jej ogromną satysfakcję i do dziś lubi emocje towarzyszące telewizyjnym występom.
“Ja byłam nasycona tymi brawami i oklaskami, kiedy tańczyłam. Lubię to” – dodała.
Tymczasem emocje wokół „Tańca z Gwiazdami” sięgają zenitu, bo już w najbliższą niedzielę widzowie zobaczą wielki finał programu. O Kryształową Kulę zawalczą Gamou Fall, Paulina Gałązka, Magdalena Boczarska oraz Sebastian Fabijański. Wszystko wskazuje na to, że będzie to jeden z najbardziej emocjonujących finałów ostatnich lat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką
Lubicie Iwonę Pavlović? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuWiadomo, kto wpłacił kaucję za kierowcę, który potrącił Łukasza Litewkę
-
showbiz5 dni temuGamou Fall bliski rezygnacji z „Tańca z Gwiazdami”? Prawda wyszła na jaw
-
news4 dni temuSą nowe fakty ws. wypadku Łukasza Litewki? Prokuratura ujawnia szczegóły
-
showbiz5 dni temuJak głosowali widzowie „TzG” w półfinale? Nie brakuje zaskoczeń
-
news5 dni temuViki Gabor zdaje maturę? Fani zaskoczeni nowymi informacjami
-
news1 dzień temu„Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli
-
news4 dni temuBagi ujawnił swoje wyniki z matur. Nie było kolorowo?
-
news4 dni temuDoda w bloku Łatwoganga. Sąsiadka zdradziła, jak się zachowywała

Dodaj komentarz