news
Anastazja Jakubiak po raz pierwszy w pełnej łez rozmowie po śmierci Tomasza Jakubiaka: „Poprosił mnie o zgodę na odejście”
Był silny, kochał ludzi i walczył do końca – ale przed śmiercią poprosił żonę o zgodę na odejście. 21 czerwca Tomasz Jakubiak obchodziłby 42. urodziny. Po raz pierwszy od jego śmierci głos zabiera jego żona, Anastazja. Jej słowa rozrywają serce. Dowiedz się więcej!
Tomasz Jakubiak był nie tylko znanym kucharzem i autorem książek kulinarnych, ale również uwielbianym jurorem programu „MasterChef Nastolatki”. Jego autentyczność, pasja i serdeczność sprawiły, że zyskał ogromne grono wiernych fanów. Wiosną 2024 roku zdiagnozowano u niego niezwykle rzadką i agresywną odmianę raka jelita cienkiego i dwunastnicy. Diagnoza spadła jak grom z jasnego nieba, ale Jakubiak natychmiast rozpoczął intensywną walkę o życie. Wspierany przez żonę Anastazję i czteroletniego synka, walczył z całych sił – przechodził trudną chemioterapię, wyjechał na leczenie do specjalistycznej kliniki w Atenach, a w międzyczasie tysiące ludzi z całej Polski zaangażowały się w zbiórkę na jego terapię.
Pomimo wycieńczającej choroby i bólu, nie tracił kontaktu z fanami – dziękował im za każde słowo wsparcia i walczył z ogromnym zaangażowaniem. Musiał jednak zrezygnować z udziału w nagraniach drugiego sezonu „MasterChefa Nastolatki”, choć do końca interesował się losem programu. Jego ostatni wpis w mediach społecznościowych, opublikowany na kilka dni przed śmiercią, poruszył tysiące osób. 30 kwietnia 2025 roku świat dowiedział się o jego odejściu. Internet natychmiast zalały pożegnalne wpisy, a jego profil stał się miejscem pamięci. 21 czerwca, w dniu, w którym obchodziłby 42. urodziny, wielu wróciło myślami do tego, jak wiele wniósł do życia innych ludzi – zarówno na ekranie, jak i poza nim.
Dziś, po raz pierwszy od jego śmierci, głos zabrała jego żona – Anastazja Jakubiak – w rozmowie z Ewą Drzyzgą w programie „Dzień dobry TVN”, który towarzyszył Tomaszowi niemal przez cały czas jego choroby. W szczerym i emocjonalnym wywiadzie opowiedziała o ich relacji, miłości, która dodawała im sił, i ostatnich dniach, które wspólnie przeżyli.
POLECAMY: Małgorzata Rozenek-Majdan przechodzi do TVP? Widzowie porannego „Pytania na śniadanie” przecierali oczy ze zdziwienia – wyjaśniamy!
Anastazja Jakubiak w szczerym i rozrywającym serce wywiadzie – poznaj szczegóły rozmowy!
Dla Anastazji ten czas był nie tylko dramatyczną walką o zdrowie ukochanego męża, ale przede wszystkim rozpaczliwą próbą ocalenia ich wspólnego świata – rodziny, którą zbudowali z miłości i zaufania. W obliczu choroby Tomasza to ona wzięła na siebie ciężar codzienności, emocji, opieki i nadziei, balansując między byciem żoną, matką i opoką. Jak sama mówiła, ich związek już wcześniej przeszedł wiele trudnych prób, ale nic nie mogło przygotować ich na to, co przyniosła diagnoza.
Gdy nowotwór zaczął powoli odbierać Tomaszowi siły, to Anastazja stała się jego tarczą, ramieniem, przy którym mógł się oprzeć i duszą, która podtrzymywała płomień walki, kiedy jego ciało odmawiało posłuszeństwa. Wspólnie z synkiem, małym Tomkiem, robiła wszystko, by każdy dzień w tej nierównej walce był wypełniony nie tylko leczeniem, ale też czułością i obecnością.
Tomek mówił, że jestem siłaczką i wojowniczką, ale to chyba dzięki niemu. Bo ta miłość do niego była siłą, tym, że jak byliśmy razem, mogliśmy przenosić góry. Nie było rzeczy niemożliwych, widziałam dobro w jego oczach. Wiedziałam, że jaki by nie był, to nigdy nie skrzywdzi ani mnie, ani Bąbelka. On był po prostu taki z sercem na dłoni. Był pięknym człowiekiem i moim najlepszym przyjacielem – mówiła wzruszona.
Jak przyznała, rak odebrał mężowi siły i ciało, ale nie odebrał tego, co najcenniejsze – jego umysłu, osobowości i duszy.
Choroba zmieniła jego ciało nie do poznania. Rzecz, w której ja się najbardziej zakochałam, to był jego umysł, jego osobowość, więc ta jego fizyczność nie miała dla mnie żadnego znaczenia. Ja go w tym utwierdzałam. Bardzo cierpiałam, jak nie mógł ze mną spać, ale to było też ze względu na jego stan, że musiał spać na specjalnym szpitalnym łóżku. Natomiast, jak tylko miał lepsze dni, to przychodził i spaliśmy razem, chociaż poleżeliśmy chwilę w tej sypialni Akceptowałam go takim, jakim on był – wspominała.
Choć sam chorował, nie przestał wspierać innych. Internauci z całej Polski jednoczyli się, by wesprzeć jego leczenie. Kucharze organizowali specjalne akcje, a fani wpłacali datki.
On całe życie kochał ludzi. Robił wszystko, żeby ludziom, dzieciom i wszystkim, komu mógł, pomagać i myślę, że to było dla niego bardzo ważne, że otrzymał to na swoim ostatnim etapie życia w drugą stronę. Najważniejsze też było to, że inni chorzy ludzie pisali, że on dodaje im odwagi i otuchy do dalszej walki, myślę, że to było kluczowe […] Łamaliśmy pewnego rodzaju tabu – wspominała.
Jednym z najbardziej poruszających momentów rozmowy z Ewą Drzyzgą był opis ostatniego telefonu od męża.
Poprosił mnie o zgodę na odejście. To był chyba najtrudniejszy telefon – mówiła ze łzami w oczach.
Tomasz nigdy nie mówił wprost o tym, że się poddaje – do końca chciał walczyć. Jednak z czasem, gdy jego stan zaczął się pogarszać, w jego słowach i gestach pojawił się spokój, jakby układał się z myślami. W jednej z ostatnich rozmów z Anastazją poprosił ją o coś bardzo ważnego – o przekazanie pewnych słów ich synkowi.
Powiedział, że spotkają się w Kosmosie. On od małego zawsze mówił, jak wchodził na barana do Tomka: “Tata, lecimy w kosmos” – tłumaczyła.
Choć Tomasz odszedł, jego obecność wciąż jest żywa – zwłaszcza w sercu ich małego synka. Anastazja opowiedziała o niezwykle poruszającym, codziennym rytuale, który narodził się po śmierci męża. To prosty gest, ale pełen symboliki i dziecięcej wiary w coś większego.
Po śmierci Tomka, Tomuś miał taki rytuał, że miał taki pistolet, który wypuszczał bańki mydlane i codziennie stał na balkonie i puszczał te bańsi i mówi “Wiesz mamo te bańki lecą do kosmosu” – mówiła wzruszona.
Jego miejsce w jury „MasterChefa Nastolatki” do końca pozostało symbolicznie puste. Produkcja nie szukała zastępstwa. Jakubiak był nie do zastąpienia – nie tylko jako juror, ale jako człowiek. Jego uśmiech, serdeczność i zaangażowanie pozostaną na zawsze w pamięci widzów i współpracowników.
Tomasz Jakubiak łamał tabu, mówił o tym, o czym inni milczeli. Motywował, wspierał i nie bał się być słaby. Dlatego nawet po śmierci wciąż uczy – jak kochać, jak walczyć, i jak pozwolić komuś odejść z godnością.
Wiele osób z ogromnym zaangażowaniem wspierało zbiórkę na leczenie Tomasza Jakubiaka. Po jego śmierci pojawiły się pytania, co stanie się ze zgromadzonymi środkami. Rodzina podjęła ważną decyzję – pieniądze, które pozostały po zakończeniu terapii, nie zostaną zatrzymane. Zostaną przekazane na dalszą pomoc trafią do organizacji wspierających młodych pacjentów onkologicznych, którzy podobnie jak Tomasz toczą walkę o życie każdego dnia. To gest w duchu jego wartości: solidarności, empatii i działania dla innych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Adamczyk i Karolina Szymczak przeżywają trudne chwile – odeszła ich wierna towarzyszka: “Nie ma takiego słowa”







SJ
news
Detektyw Maja Rutkowski o „PYSKATEJ i BEZCZELNEJ” Dominice SEROWSKIEJ w „Królowej Przetrwania”
Detektyw Maja Rutkowski o „PYSKATEJ i BEZCZELNEJ” Dominice SEROWSKIEJ w „Królowe Przetrwania”
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Królowa przetrwania”: zaskakująca Serowska, Tajner w cekinach, elegancka Rutkowski [FOTO]
news
„Farma 5”: Niespodziewany zwrot akcji. Co wydarzyło się w nowym odcinku?
Trzeci tydzień na farmie przynosi coraz więcej napięć, a zmęczenie uczestników zaczyna przeradzać się w prawdziwe konflikty. Gdy wydawało się, że sytuacja choć na chwilę się uspokoi, na gospodarstwie pojawili się nowi gracze, którzy natychmiast wzbudzili ogromne emocje. Jedno zdanie wystarczyło, by atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca. Dowiedz się więcej, co wydarzyło się w dzisiejszym odcinku!
Program „Farma” od kilku sezonów utrzymuje się w ścisłej czołówce najchętniej oglądanych produkcji Polsatu. Widzowie przyciągani są nie tylko przez surowe warunki życia uczestników, ale przede wszystkim przez emocje, które rodzą się w izolacji od świata. Brak telefonu, internetu i kontaktu z bliskimi sprawia, że każda drobnostka może przerodzić się w poważny konflikt, a napięcie rośnie z dnia na dzień.
Wczorajszy odcinek miał wyjątkowo słodko-gorzki charakter. Z jednej strony farmerzy mogli odetchnąć z ulgą, ponieważ prace nad stodołą dla baranka i kucyka wreszcie dobiegły końca. Uczestnicy wykonali również zadanie tygodnia, dzięki czemu do wspólnej puli trafiło aż 30 tysięcy złotych oraz koszyk jedzenia. Sukces szybko jednak przyćmiły napięcia, które od kilku dni narastają między niektórymi uczestnikami.
Najwięcej emocji wzbudziła kłótnia między Karoliną a Janosikiem i Rolandem. Kobieta zarzuciła im, że podjadają jedzenie przeznaczone dla wszystkich uczestników. Sytuację dodatkowo zaognił fakt, że Roland i Janosik mieli w swoim prywatnym pokoju zapasy, co tylko podsyciło frustrację pozostałych farmerów i wywołało lawinę oskarżeń o brak fair play.
Nerwowa atmosfera przeniosła się również na decyzje związane z pojedynkiem. Roland postanowił nominować do pojedynku nagłej śmierci Lamię, z którą – jak sam przyznał – od dawna miał przysłowiową „kosę”. Lamia odpowiedziała tym samym i wskazała Peonię, przez co to właśnie one musiały zmierzyć się w konkurencji, która dla wielu widzów była ogromnym zaskoczeniem.
Pojedynek polegał na rzucaniu siekierkami i od początku był niezwykle wyrównany. Ostatecznie z programu odpadła Peonia, co zaskoczyło zarówno uczestników, jak i widzów. Chwilę później Roland nie owijał w bawełnę i powiedział Lamii prosto w twarz, że liczył na jej porażkę. Te słowa tylko pogłębiły podziały w grupie i sprawiły, że atmosfera na farmie zrobiła się jeszcze bardziej napięta.
POLECAMY: Doda wraca do afery z Woźniak-Starak. Dojdzie do pojednania?
Co wydarzyło się w dzisiejszym, 14 odcinku “Farmy”?
Dzisiejszy odcinek przyniósł jednak wydarzenie, które całkowicie zmieniło dynamikę gry. Na gospodarstwie pojawili się dwaj nowi uczestnicy – wysocy, świetnie zbudowani mężczyźni, którzy od razu przyciągnęli uwagę wszystkich. Ich wejście wywołało ogromne poruszenie, a reakcje farmerów były bardzo różne.
„Trafiły się tutaj dwa byki, nabite!” – skomentował Łukasz.
„Takie byki pewnie dużo muszą zeżreć” – dodał z przekąsem Aksel.
„Tacy wikingowie!” – mówiła z wyraźnym entuzjazmem Dominika.
Nowi uczestnicy szybko stali się tematem numer jeden na farmie. Farmerki nie kryły zainteresowania, podczas gdy część mężczyzn patrzyła na nich z wyraźną rezerwą. Sam Roland przyznał, że gdy zobaczył nowych graczy, poczuł się jak dziecko, co tylko pokazało, jak mocno ich pojawienie się wpłynęło na atmosferę w gospodarstwie.
Prawdziwą burzę wywołały jednak słowa sióstr Krawczyńskich, które przywitały nowych uczestników w bardzo prowokacyjny sposób:
„Nie ma to jak mała rywalizacja wielkich przyjaciół z więzienia…” – wyznała prowadząca.
Jedni odebrali to jako żart, inni jako celową prowokację. W każdym razie komentarz natychmiast rozgrzał emocje i sprawił, że napięcie między uczestnikami zaczęło rosnąć jeszcze szybciej.
Jakby tego było mało, w Domku Farmera została zdemaskowana pewna niespodzianka, która ponownie podzieliła grupę. Nadchodzący, piątkowy pojedynek przypomni wszystkim, że na farmie nie ma miejsca na sentymenty, a każdy dzień może zakończyć się czyimś odejściem z programu.
Czy nowi uczestnicy okażą się wsparciem dla zmęczonych farmerów, czy raczej doprowadzą do prawdziwej wojny o przetrwanie? O tym, co wydarzy się w kolejnych odcinkach, dowiemy się, oglądając „Farmę” od poniedziałku do czwartku o 20:30 oraz w piątki o 19:55 w Polsacie. Program dostępny jest również w serwisie Polsat Box Go.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sara James skomentowała ślub Viki Gabor. Jedno zdanie wystarczyło
Jak Wam się podoba nowa edycja “Farmy”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!











Autor: Szymon Jedynak
news
Twoja twarz to nie filtr z Instagrama. W 2026 roku liczy się jakość skóry
Przez lata medycyna estetyczna kojarzyła się głównie z korektą rysów twarzy. Wygładzanie, wypełnianie i modelowanie miały dawać szybki efekt odmłodzenia, ale często prowadziły do przerysowanych rezultatów. Nadchodzący rok przynosi wyraźną zmianę podejścia. Trend na 2026 rok jest prosty: nie zmieniamy twarzy, tylko poprawiamy jakość skóry.
Nowoczesna estetyka coraz mocniej opiera się na biologii i regeneracji. Zamiast maskować oznaki starzenia, eksperci skupiają się na odbudowie skóry od środka. Celem jest świeży, zdrowy wygląd, który zachowuje naturalne rysy, mimikę i indywidualność.
Efekt? Ludzie nie pytają już „co sobie zrobiłaś?”, tylko mówią „świetnie wyglądasz”.
Naturalność jako nowy luksus
Jeszcze kilka lat temu widoczny efekt zabiegów był traktowany jako dowód skuteczności. Dziś coraz więcej osób oczekuje czegoś zupełnie innego: twarzy wypoczętej, promiennej i naturalnej.
Dlatego rośnie popularność zabiegów, które nie zmieniają konturów twarzy, lecz poprawiają kondycję skóry, takich jak:
- biostymulatory kolagenu,
- zabiegi zwiększające gęstość i elastyczność skóry,
- nowoczesne mezoterapie regeneracyjne,
- terapie poprawiające mikrokrążenie i dotlenienie tkanek.
Ich zadaniem nie jest wypełnienie zmarszczek, lecz pobudzenie naturalnych procesów naprawczych organizmu. Skóra zaczyna pracować sama na siebie.
Regeneracja zamiast korekty
Skóra posiada ogromną zdolność do odbudowy, jeśli tylko dostanie odpowiedni impuls. Trendy na 2026 rok coraz mocniej czerpią z medycyny regeneracyjnej, która działa na poziomie komórkowym.
Najczęściej stosowane rozwiązania obejmują:
- stymulację fibroblastów do produkcji kolagenu i elastyny,
- terapie komórkowe i egzosomalne,
- wykorzystanie osocza bogatopłytkowego, peptydów i czynników wzrostu,
- technologie wspierające procesy naprawcze skóry.
To podejście pozwala nie tylko poprawić wygląd, ale także realnie spowolnić procesy starzenia. Skóra staje się grubsza, mocniejsza i bardziej odporna, a twarz wygląda młodziej, bo jest zdrowsza.
Koniec schematów. Czas na personalizację
Współczesna kosmetologia i medycyna estetyczna odchodzą od jednego rozwiązania dla wszystkich. Coraz częściej zabiegi dobierane są indywidualnie, na podstawie realnych potrzeb skóry.
Pod uwagę bierze się m.in.:
- wiek biologiczny, a nie tylko metrykę,
- styl życia, poziom stresu i jakość snu,
- dietę oraz regenerację organizmu,
- stan bariery hydrolipidowej skóry,
- tempo procesów starzenia.
Zamiast pojedynczego zabiegu powstaje długofalowy plan pielęgnacji i regeneracji skóry, który pozwala zachować naturalny wygląd na lata.
Technologia pracuje na naturalny efekt
Nowoczesne zabiegi coraz częściej łączą wiedzę medyczną z zaawansowaną technologią. W gabinetach dominują dziś rozwiązania, które działają głęboko, ale bez zmiany rysów twarzy.
Największą popularnością cieszą się:
- lasery nowej generacji,
- radiofrekwencja mikroigłowa,
- liftingujące ultradźwięki,
- terapie łączone, które integrują technologie i biostymulację.
Efekty takich zabiegów są subtelne, ale długotrwałe. Skóra wygląda zdrowiej i młodziej, bez efektu sztuczności.
Przyszłość piękna to zdrowa skóra
Rok 2026 wyraźnie pokazuje, że era „zrobionych twarzy” powoli odchodzi do przeszłości. Na pierwszy plan wysuwa się mądra estetyka, oparta na regeneracji, technologii i indywidualnym podejściu.
Bo prawdziwe odmłodzenie nie polega na zmianie twarzy. Polega na tym, żeby Twoja skóra była w jak najlepszej kondycji w każdym wieku.
Twoja twarz naprawdę nie jest filtrem z Instagrama. I wcale nie musi nim być.

news
Kuba Badach rusza w trasę „Radio Edit”. 9 koncertów w największych miastach Polski
Fani dobrej polskiej muzyki mają powód do radości. Kuba Badach ogłosił trasę koncertową „Radio Edit”, która towarzyszy premierze jego najnowszego albumu o tym samym tytule. Artysta odwiedzi dziewięć miast w Polsce i zaprezentuje zarówno premierowy materiał, jak i utwory dobrze znane jego publiczności.
Koncerty zapowiadają się jako jedno z ciekawszych wydarzeń muzycznych tego roku. Na scenie nie zabraknie charakterystycznego brzmienia, emocjonalnych interpretacji i muzycznej precyzji, z której Badach słynie od lat.
Bilety na wydarzenia są dostępne w sprzedaży na stronie
https://www.ticketclub.pl – dystrybutorem jest TicketClub Polska.
Jeden z najbardziej wszechstronnych artystów polskiej sceny
Kuba Badach od lat należy do grona najbardziej cenionych wokalistów w Polsce. Jest kompozytorem, producentem i liderem wielu projektów muzycznych. Publiczność zna go zarówno z działalności solowej, jak i z zespołu Poluzjanci czy projektu Tribute to Andrzej Zaucha.
Jego styl to połączenie soulu, jazzu i popu. Dzięki temu jego muzyka trafia do bardzo szerokiej publiczności. Artysta ma na koncie wiele nagród, w tym Fryderyki, a koncerty z jego udziałem od lat zbierają świetne recenzje.
To właśnie na scenie Badach pokazuje pełnię swoich możliwości – od subtelnych, intymnych interpretacji po energetyczne, rozbudowane aranżacje.
Album „Radio Edit” – nowe brzmienie i energia
„Radio Edit” to czwarty solowy album artysty. Na płycie znalazło się dziesięć premierowych utworów, które rozwijają kierunek znany z poprzedniego, platynowego albumu „Oldschool”.
Nowe kompozycje są nieco prostsze harmonicznie, ale jednocześnie bardziej nowoczesne brzmieniowo. Słychać w nich inspiracje klasycznym popem, soulem i funkiem z lat 80. i 90.
Tytuł płyty nawiązuje do branżowego określenia wersji utworu przygotowanej specjalnie do emisji radiowej. Zwykle taka piosenka trwa około dwóch i pół minuty.
Jak żartuje sam artysta:
„Na moim albumie wszystkie kompozycje trwają około czterech minut, więc podstawowego kryterium piosenki radiowej nie udało mi się spełnić. A może jednak? Posłuchajcie i oceńcie sami”.
Ciekawostką jest również sposób nagrania albumu. Całość powstała „na setkę”, czyli w jednym czasie, gdy wszyscy muzycy grali razem w studiu. To dziś rzadko spotykana metoda, która daje bardzo naturalne i autentyczne brzmienie.
Za warstwę tekstową odpowiada Aleksandra Kwaśniewska. Jej teksty wnoszą do płyty lekkość, emocjonalność i bardzo osobisty charakter.
Trasa „Radio Edit” – gdzie jeszcze można zobaczyć Kubę Badacha?
Artysta odwiedzi dziewięć polskich miast. Na scenie zaprezentuje utwory z nowej płyty, ale także znane i lubiane kompozycje ze swojego repertuaru.
Najbliższe koncerty:
- 10 marca – ICE, Kraków
- 11 marca – Cavatina Hall, Bielsko-Biała
- 17 marca – Filharmonia Podkarpacka im. Artura Malawskiego, Rzeszów
- 18 marca – Centrum Spotkania Kultur, Lublin
- 22 marca – Klub Wytwórnia, Łódź
- 26 marca – CKK Jordanki, Toruń
- 27 marca – Sala Ziemi, Poznań
- 28 marca – Klub Stodoła, Warszawa
- 29 marca – Stary Maneż, Gdańsk
Bilety są dostępne online na stronie:
https://www.ticketclub.pl
Informacje organizacyjne
Podane godziny koncertów są orientacyjne i mogą ulec zmianie.
Wstęp na wydarzenie przysługuje osobom powyżej 10. roku życia posiadającym ważny bilet.
- osoby poniżej 16 lat mogą uczestniczyć w koncercie wyłącznie pod opieką rodzica lub opiekuna
- osoby w wieku 16–18 lat powinny posiadać pisemną zgodę rodzica lub opiekuna
W przypadku pytań dotyczących dostępności dla osób z ograniczoną mobilnością organizator prosi o kontakt pod adresem: kontakt@ticketclub.pl.
-
news5 dni temuAndziaks i Luka relacjonują wakacje w Dubaju. Jak wygląda sytuacja po alarmach?
-
showbiz4 dni temuPierwszy odcinek „Tańca z Gwiazdami”. Kto pożegnał się z programem?
-
news5 dni temuAgnieszka Włodarczyk pokazuje Dubaj po atakach. Czy jest się czego bać?
-
showbiz5 dni temuGamou Fall boi się Pavlović? Zaskakujące słowa przed „Tańcem z Gwiazdami”
-
moda5 dni temuKasia Cichopek niczym nimfa? Ta kreacja wywołała lawinę reakcji
-
news5 dni temu„Po czterdziestce zaczyna się wolność”. Katarzyna Jungowska o wierze, relacjach i sztuce, która ma znaczenie
-
showbiz4 dni temuTak głosowali widzowie „Tańca z Gwiazdami”. Nie brakuje zaskoczeń
-
news4 dni temuPoznaj uczestników 12. edycji „Hotelu Paradise”. Od kiedy oglądać nowy sezon?

Dodaj komentarz