Śledź nas

showbiz

Sonia Szklanowska i niewidzialna choroba – wstrząsające wyznanie Pana Lektora z „Hotelu Paradise”, które łamie serca

Opublikowano

w dniu

Uśmiechała się na zdjęciach, śpiewała, współprowadziła programy, pojawiała się na eventach. Z pozoru nic nie zwiastowało tragedii. Nagła śmierć Soni Szklanowskiej, gwiazdy „Hotelu Paradise” i mediów społecznościowych, poruszyła całą Polskę. Ale największe poruszenie budzi to, co usłyszeliśmy dopiero po jej odejściu. Dowiedz się więcej!

Kiedy media obiegła informacja o śmierci Soni Szklanowskiej, wielu nie dowierzało. W końcu jeszcze kilka dni wcześniej publikowała w sieci relacje z życia codziennego m.in. zdjęcia z wakacyjnego wyjazdu Na TikToku tańczyła, śmiała się, zachęcała do śledzenia jej nowego projektu muzycznego. Zmarła w wieku zaledwie 25 lat, zostawiając po sobie nie tylko złamane serca bliskich i fanów, ale również pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź.

Szklanowska dała się poznać szerszej publiczności jako jedna z uczestniczek drugiej edycji „Hotelu Paradise”. Jej autentyczność, radość życia i bezpośredniość sprawiły, że błyskawicznie zdobyła sympatię widzów. Po zakończeniu reality show nie zniknęła z mediów – wręcz przeciwnie. Zaczęła rozwijać karierę muzyczną, nagrywała piosenki i występowała w programach rozrywkowych. Słynny utwór „Oto raj” stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów programu. Wszystko wskazywało na to, że przed nią otwiera się świat.

Wraz z aktorem Rafałem Cieszyńskim prowadziła podróżniczy program „Jedziemy na wakacje”, w którym ich luźny styl i poczucie humoru przyciągały coraz więcej widzów. Sonia nie zatrzymywała się ani na chwilę – jeździła na eventy, działała na TikToku, rozbudowywała społeczność na Instagramie. Nic nie wskazywało, że za tym błyskiem fleszy kryje się coś znacznie mroczniejszego.

Wieść o śmierci Soni Szklanowskiej wstrząsnęła internetem. Jej profile na Instagramie i TikToku w mgnieniu oka zamieniły się w wirtualne miejsce żałoby. Fani, znajomi i osobistości ze świata mediów publikowali poruszające wpisy, wspomnienia i wyrazy współczucia. Pisano o niej jako o osobie niezwykle wrażliwej, uśmiechniętej, pełnej życia.

POLECAMY: Playback zamiast emocji? Maffashion nie gryzła się w język po koncercie Tyli na Openerze

Pan Lektor z “Hotelu Paradise” przerywa milczenie!

Bartosz Łabęcki, lektor z programu „Hotel Paradise”, znał Sonię Szklanowską nie tylko z planu, ale również prywatnie. Po jej śmierci zdecydował się zabrać głos w rozmowie z „Światem Gwiazd”. Wspominał nie tylko wspólne projekty i spotkania na branżowych wydarzeniach, ale przede wszystkim jej wyjątkową wrażliwość. Wątek rozpoczął od momentu, w którym dotarła do niego ta wstrząsająca wiadomość – przyznał, że przyjął ją bardzo źle.

Bardzo źle, dlatego że myśmy z Sonią się znali. Te nasze drogi zawodowe one się jeszcze po programie się przecinały, dlatego, że ja robiłem dla Soni jeszcze dwa teledyski. Spotykaliśmy się na warszawskich, ściankowych imprezach – mówił.

Szczególnie poruszające były jego słowa dotyczące osobowości Soni Szklanowskiej. Bartosz Łabęcki nie ukrywał, że mimo medialnego szumu wokół jej osoby, na co dzień była wyjątkowo wrażliwa i krucha.

Ja mam takie wrażenie, że ona miała absolutnie wielu fanów i kilku jakichś takich hejterów, którzy nie dawali jej spokoju. Co przy jej osobowości [..] Ona była bardzo delikatnym kwiatuszkiem, bardzo łatwo było ją skrzywdzić. Ona bardzo wszystko przeżywała. To gdzieś tam w niej narastało. Nie chce tutaj za dużo mówić, ale w takich przypadkach zawsze choroba ma ogromne znaczenie, a to jest taka choroba, której nie widać, której nawet najbliżsi przyjaciele nie są w stanie zdiagnozować i nie są w stanie przewidzieć, że ona jest tak poważna – kontynuował.

Dla wielu depresja pozostaje chorobą niewidzialną – zwłaszcza gdy dotyka kogoś, kto na zewnątrz wydaje się spełniony, uśmiechnięty i doskonale zorganizowany. Taka właśnie była Sonia Szklanowska. Jak podkreśla Bartosz Łabęcki, który znał ją prywatnie, nawet ci, którzy byli blisko, nie dostrzegli żadnych niepokojących sygnałów.

Sonia zawsze się uśmiechała, zawsze była serdeczna i profesjonalna. Zawsze na czas zawsze zorganizowana, umalowana, uczesana, wyglądająca, jak milion dolarów. Tak naprawdę ta jej choroba pewnie objawiała się, kiedy zamykały się za nią drzwi jej mieszkania i była sama, albo była sama w hotelu. Pewnie wtedy to wszystko się wydarzało, te czarne myśli. Natomiast to, że się stało jak się stało i to, że ona zdecydowała się na ostateczny krok, to było szokiem dla wszystkich – powiedział.

Ostatnie pożegnanie Soni Szklanowskiej było momentem pełnym emocji, który trudno ująć w słowa. Bartosz Łabęcki wspomina tę chwilę z wyraźnym smutkiem i zadumą, podkreślając, że był to dla niego wyjątkowo trudny moment.

Byłem na pogrzebie Soni razem z Klaudią El Dursi, byliśmy tam razem. To było bardzo, bardzo smutne przeżycie – wspomniał.

Później Bartosz Łabęcki podzielił się jeszcze kilkoma osobistymi wspomnieniami z czasu, gdy współpracował z Sonią Szklanowską. Opowiadał o ich wspólnych projektach na planie, a także o chwilach spędzonych poza kamerami.

Sonia była osobą, która cały czas żartowała, która była iskierką w naszej ekipie. To była roześmiana, cudowna dziewczyna – wspominał.

Śmierć Soni Szklanowskiej powinna być sygnałem ostrzegawczym – nie tylko dla branży medialnej, ale dla każdego z nas. Czasem nawet najpiękniejszy uśmiech jest tylko maską. W świecie filtrów, perfekcyjnych zdjęć i publicznej presji wiele osób cierpi w samotności. A kiedy odchodzą – wszyscy pytamy „dlaczego?”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska rozgrzeją parkiet do czerwoności? „Taniec z Gwiazdami” na granicy skandalu

Bartosz Łabęcki (fot. screen Instagram Przeambitni.pl)
Sonia Szklanowska (fot. screen Instagram Sonia Szklanowska)
Sonia Szklanowska (fot. screen Instagram Sonia Szklanowska)
Sonia Szklanowska (fot. screen Instagram Sonia Szklanowska)
Sonia Szklanowska (fot. screen Instagram Sonia Szklanowska)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

„W moje buty wejdź” – Motyle uderzają w czuły punkt. Ten przekaz nie jest przypadkowy

Opublikowano

w dniu

przez

O zespole Motyle znów zrobiło się głośno, a wszystko za sprawą nowego teledysku do piosenki „W moje buty wejdź”, który właśnie trafił do sieci. To propozycja pełna energii, emocji i empatii. Tym razem na pierwszym planie zachwyca Nikola Warda – charyzmatyczna i piękna wokalistka grupy, której trudno oderwać wzrok i ucho.

Nowy singiel to nowoczesny, popowy numer z wyraźnym przesłaniem. „W moje buty wejdź” opowiada o tym, jak często oceniamy innych zbyt szybko, nie znając ich historii, emocji i wewnętrznych zmagań. Tekst dotyka tematu chaosu, który nosimy w sobie, oraz niewypowiedzianych doświadczeń, których nie widać na pierwszy rzut oka – dopóki nie spróbujemy spojrzeć na świat oczami drugiej osoby.

Nie zabrakło też wątku relacji i rozstań. Co ciekawe, Motyle unikają dramatyzmu i taniego smutku. Zamiast tego proponują dojrzałą opowieść o końcach, które nie muszą oznaczać gniewu czy żalu. To historia o akceptacji i świadomości, że „bez ciebie też może być dobrze”, a po trudnych momentach zawsze można odnaleźć równowagę i nadzieję na nowy początek.

Sami artyści tak definiują swój najnowszy kawałek: „W MOJE BUTY WEJDŹ” to emocjonalny, nowoczesny POP o empatii, zrozumieniu i niewidocznych historiach, które każdy z nas nosi w sobie. To piosenka o tym, jak łatwo oceniamy – i jak rzadko naprawdę próbujemy spojrzeć na świat oczami drugiego człowieka. Utwór opowiada o wewnętrznym chaosie, niewypowiedzianych emocjach i uczuciach, których nie widać na zewnątrz. Dopiero, gdy spróbujemy „wejść w czyjeś buty”, zaczynamy rozumieć więcej – o innych i o sobie. Jeśli lubisz emocjonalny polski pop, autentyczny przekaz i muzykę, która zostaje w głowie – ten numer jest dla Ciebie” – napisali pod klipem w serwisie YouTube.
POLECAMY: Ten refren chodzi po głowie non stop! „Góralski weekend” już uzależnia

Muzycznie utwór łączy chwytliwą melodię, nowoczesną aranżację i emocjonalny tekst. Kompozycja i aranżacja to efekt współpracy trójki przyjaciół, którzy wspólnie skomponowali muzykę i napisali do niej słowa.  Zespół Motyle tworzą: Hubert Radoszko, Maciej Parobczak i Nikola Warda. Całość brzmi lekko, świeżo i bardzo radiowo, a jednocześnie zostawia przestrzeń na refleksję. To właśnie ta równowaga między energią a emocją sprawia, że „W moje buty wejdź” ma szansę stać się jednym z najmocniejszych numerów zespołu Motyle.

Teledysk idealnie dopełnia przekaz piosenki i pokazuje, że grupa nie boi się mówić o ważnych sprawach w przystępny, popowy sposób. Jedno jest pewne, że Motyle znów trafiają w punkt, a Nikola Warda tylko umacnia swoją pozycję jednej z najbardziej wyrazistych wokalistek młodego pokolenia polskiej sceny muzycznej.

Fot. archiwum prywatne zespołu Motyle
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

news

Ten refren chodzi po głowie non stop! „Góralski weekend” już uzależnia

Opublikowano

w dniu

przez

WonerS, Kordian i Dance 2 Disco połączyli siły i… dokładnie wiedzieli, co robią. Ich wspólny numer „Góralski weekend” to propozycja, która od pierwszych sekund wciąga w beztroski, imprezowy klimat rodem z polskich gór. Jest głośno, jest radośnie i przede wszystkim nogi same rwą się do tańca.

Nie ma wątpliwości, że „Góralski weekend” od WonerSa, Kordiana i Dance 2 Disco to gotowy hit na imprezę! Już sam teledysk działa jak zaproszenie na weekendowy wypad w góry. Klimatyczna karczma, regionalne akcenty i luźna, autentyczna atmosfera sprawiają, że oglądając klip, trudno usiedzieć w miejscu. Twórcy postawili na naturalność i dobrą zabawę, co widać w każdym ujęciu. Zero sztuczności, maksimum energii. Ten utwór i teledysk udowadnia również, że muzyka łączy pokolenia i style muzyczne.

POLECAMY: Nastoletni gwiazdor latino disco i gwiazda programu „Projekt Lady” razem! Co wykombinowali WonerS i Maluba?

Muzycznie „Góralski weekend” to udane połączenie nowoczesnego disco dance z góralskim charakterem. Chwytliwy refren szybko wpada w ucho i zostaje tam na długo, a rytm aż prosi się o to, by ruszyć na parkiet. Kordian, pochodzący z Żeleźnikowej Wielkiej koło Nowego Sącza wnosi folkowy pazur i góralski charakter, WonerS świeżą energię, a Dance 2 Disco dokłada swoje sprawdzone, taneczne brzmienie. Razem tworzą mieszankę, która idealnie sprawdzi się na imprezach, festynach i domówkach.

Ten numer nie udaje niczego więcej, ma po prostu dawać frajdę. I dokładnie to robi. „Góralski weekend” to muzyczna ucieczka od codzienności, kilka minut czystej radości i letniego luzu, niezależnie od pory roku. Jeśli szukacie piosenki, która poprawi humor, rozkręci imprezę i sprawi, że choć na chwilę poczujecie klimat góralskiej zabawy. Ten klip zdecydowanie warto odpalić. Warto dodać, że od pierwszych minut zbiera same pozytywne opinie od internautów.

ZOBACZ TAKŻE: Wielkie serce młodego artysty! WonerS przekaże 10 tysięcy złotych na WOŚP. Fani jednak muszą spełnić pewien warunek!

Wciąż można dograć się do dźwięku na TikToku!

Kilka dni temu WonerS na swoim Instagramie i TikToku ogłosił, że przekaże aż 10 tysięcy złotych na WOŚP, jeśli internauci spełnią jeden, jasno określony warunek, którym jest dogranie się do utworu „Góralski weekend”. Numer już stał się viralem, który przyczyni się do uratowania zdrowia wielu osób. – Przekażemy 10 tysięcy na WOŚP! Za każdy filmik nagrany do wskazanego dźwięku na TikToku przekazujemy złotówkę. Nasz cel to 10 tysięcy złotych, czyli 10 tysięcy TikToków. To od was zależy, czy wpłacimy złotówkę, pięć złotych, pięćdziesiąt złotych, czy 10 tysięcy. Jedyna zasada – na jedno konto przypada 1 TikTok, czyli jedno konto równa się jedna złotówka – i to tyle. Do dzieła! – zachęca WonerS, znany, m.in. z takich utworów jak: „Atlanta”, „Szalony weekend”, „Milion monet”, „Baby” czy „Daj mi serce”. Szczegóły znajdziecie na profilach artystów w ich social mediach.

Fot. archiwum prywatne
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

news

Poranek bez „Dzień Dobry TVN”? Znamy kulisy zmian w ramówce

Opublikowano

w dniu

przez

„Dzień dobry TVN” od lat budzi poranne emocje i przyciąga miliony widzów, ale ostatnie zmiany w ramówce wywołały niepokój. Program, który uchodzi za symbol stabilności, nagle zniknie z porannego pasma. Co stoi za tą decyzją i czego mogą się spodziewać widzowie? Dowiedz się więcej już teraz!

Programy śniadaniowe od lat przyciągają widzów jak magnes, a ich prowadzący stają się niemal domownikami, towarzysząc Polakom podczas porannej kawy i pierwszych obowiązków dnia. Wśród nich niekwestionowanym liderem pozostaje „Dzień dobry TVN”, który zeszłej jesieni świętował imponujące 20-lecie istnienia. Przez dwie dekady format zbudował silną więź z widzami, a jego sukces opiera się nie tylko na doborze tematów, ale przede wszystkim na osobowościach prowadzących i ich autentycznej relacji na ekranie. To właśnie ta bliskość sprawia, że każdy ruch stacji wywołuje ogromne emocje i natychmiastową reakcję odbiorców.

„Dzień dobry TVN” od dawna stawia na stabilność duetów, co odróżnia format od konkurencji. Brak ciągłych rotacji i zmian prowadzących sprawia, że widzowie mają poczucie ciągłości i bezpieczeństwa, wiedząc, że codziennie o poranku zobaczą znane i lubiane twarze. To strategia, która przez lata przynosiła znakomite efekty i budowała silne przywiązanie publiczności. Każda ingerencja w ten schemat natychmiast staje się tematem numer jeden w mediach branżowych i wśród fanów programu.

W ostatnich dniach program przeszedł jednak kilka istotnych zmian personalnych, które już wzbudziły zainteresowanie widzów. Nową pogodynką została Ola Kot, która zaliczyła transfer z Eska TV, a do zespołu dołączył także nowy kucharz – Sławomir Saguła. Te ruchy pokazują, że mimo stabilnej formuły, redakcja nie boi się świeżych twarzy i stopniowego odświeżania formatu. Jednak nawet te zmiany nie przygotowały widzów na to, co wydarzyło się w ostatnich godzinach.

POLECAMY: Michał Kassin NIE WYSTĄPI wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”. Widzowie nie kryją rozczarowania [KULISY]

Zmiana godziny emisji “Dzień dobry TVN”

Największe poruszenie wywołała bowiem nagła zmiana godzin emisji jutrzejszego wydania programu. Zamiast tradycyjnego startu o 7:45, „Dzień dobry TVN” rozpocznie się dopiero o 9:40 i potrwa nie do 11:20, lecz aż do 12:10. Dla wielu widzów będzie to prawdziwy szok, bo poranna rutyna zostanie całkowicie zaburzona. W sieci natychmiast pojawiły się pytania: czy to zapowiedź większych zmian w ramówce, czy jednorazowy wyjątek?

Powodem przesunięcia emisji są Zawody Pucharu Świata w Sapporo. O godz. 6:50 na antenie TVN rozpocznie się studio zawodów, a pierwszą serię widzowie będą mogli zobaczyć już o 7:15. Stacja zdecydowała się więc ustąpić miejsca transmisji sportowej, co wywołało lawinę reakcji wśród fanów śniadaniówki. Choć sportowe emocje są ważne, dla wielu odbiorców poranna kawa bez „Dzień dobry TVN” okazała się trudna do wyobrażenia.

Szkoda, że tak późno; Tak czy siak będę z Wami; Nawet dobrze, to się wyśpię trochę; Nie ma to znaczenie, bo i tak włączę Was – pisali widzowie w social mediach.

Widzowie mogą jednak odetchnąć z ulgą – to jednorazowa sytuacja, która nie zdarza się zbyt często. Stacja nie planuje stałych zmian godzin emisji programu, a przesunięcie ma charakter wyjątkowy i związany wyłącznie z ważnym wydarzeniem sportowym. Mimo to sytuacja ta pokazała, jak silnie widzowie są przywiązani do swojej porannej rutyny i jak bardzo reagują na każdą ingerencję w znany im porządek dnia.

W jutrzejszym wydaniu programu, prowadzonym przez Ewę Drzyzgę i Krzysztofa Skórzyńskiego, nie zabraknie znanych nazwisk. Wśród gości znajdą się m.in. Maciej Stuhr oraz Dorota Kolak. W ten weekend widzowie mogą spodziewać się również obecności takich gwiazd jak Marcin Dorociński, Marek Kondrat, a także będą mogli zobaczyć poruszającą rozmowę Doroty Wellman z Adamem Michnikiem.

Co ciekawe, jedną z tegorocznych nowości będzie emisja „Dzień dobry TVN” non-stop nawet w wakacje. Do tej pory stacja stawiała na „Dzień dobry wakacje”, emitowane wyłącznie w soboty i niedziele. Teraz widzowie będą mogli liczyć na poranną dawkę informacji i rozrywki przez całe lato, co stanowi istotną zmianę w strategii programowej. To wyraźny sygnał, że TVN chce jeszcze mocniej związać widzów z formatem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dominika Ostałowska ujawnia przykre kulisy „M jak miłość”. Tak naprawdę traktowano aktorkę za kulisami

Którą parę w “Dzień dobry TVN” lubicie oglądać najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Ewa Drzyzga i Krzysztof Skórzyński (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Paulina Krupińska-Karpiel i Damian Michałowski (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Paulina Krupińska-Karpiel i Damian Michałowski (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Wszyscy obecni prowadzący “Dzień dobry TVN” (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Wszyscy obecni prowadzący “Dzień dobry TVN” (fot. zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Michał Kassin NIE WYSTĄPI wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”. Widzowie nie kryją rozczarowania [KULISY]

Opublikowano

w dniu

przez

Michał Kassin był jednym z największych odkryć ostatnich edycji „Tańca z Gwiazdami”, a jego taneczna droga poruszyła tysiące widzów. Tym większym zaskoczeniem jest decyzja, która właśnie ujrzała światło dzienne. Co naprawdę wydarzyło się za kulisami i dlaczego tej wiosny nie zobaczymy go na parkiecie? Dowiedz się więcej!

Michał Kassin zdobył sympatię widzów „Tańca z Gwiazdami” już wiosną 2024 roku, kiedy to dołączył do obsady programu. Jego partnerką była wówczas Roxie Węgiel, a ich taneczna chemia od pierwszych odcinków przyciągała uwagę zarówno publiczności, jak i jurorów. Para krok po kroku budowała swoją pozycję w programie, aż dotarła do wielkiego finału, gdzie na dobre zapisała się w pamięci fanów formatu. Ten sezon okazał się dla Kassina prawdziwym przełomem i otworzył mu drzwi do grona najbardziej rozpoznawalnych tancerzy show.

Jesienią 2024 roku Michał Kassin powrócił na parkiet, tym razem u boku Anny Marii Siekluckiej. Choć duet nie powtórzył sukcesu z poprzedniej edycji i odpadł w połowie rywalizacji, ich występy były regularnie doceniane za zaangażowanie, emocjonalność i wyraźny postęp. Wielu widzów podkreślało, że mimo mniejszej liczby punktów, ich taniec niósł ze sobą coś więcej niż tylko technikę – prawdziwą historię i autentyczność.

Kolejny sezon przyniósł jednak dla Michała Kassina niespodziewaną zmianę. Produkcja nie zaproponowała mu roli pełnoprawnego partnera gwiazdy, a jedynie miejsce w grupie choreograficznej. Choć dla wielu był to już sygnał, że coś się zmienia, tancerz zdecydował się przyjąć tę propozycję i pozostać częścią programu. Niestety, los zadecydował inaczej – krótko po rozpoczęciu sezonu doznał poważnej kontuzji, która całkowicie wykluczyła go z udziału w tanecznych występach.

Kontuzja okazała się dla Michała Kassina ogromnym ciosem, zarówno zawodowym, jak i emocjonalnym. Nie mógł występować ani na głównym parkiecie, ani jako wsparcie dla innych par, co dla aktywnego, ambitnego tancerza było szczególnie trudne do zaakceptowania. Fani z niecierpliwością wyczekiwali jego powrotu do pełnej sprawności, licząc, że już w kolejnym sezonie znów zobaczą go w jednej z głównych ról.

Jesienią 2025 roku Michał Kassin rzeczywiście wrócił do programu – tym razem u boku Barbary Bursztynowicz. Choć para nie zdobywała najwyższych not, ich przygoda trwała stosunkowo długo, a duet ostatecznie zajął szóste miejsce. Dla wielu widzów był to dowód, że tancerz nadal potrafi budować relację z partnerką i tworzyć występy, które zapadają w pamięć, nawet jeśli nie kończą się miejscem na podium.

POLECAMY: Dominika Ostałowska ujawnia przykre kulisy „M jak miłość”. Tak naprawdę traktowano aktorkę za kulisami

Dlaczego Kassin nie wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”?

Nic więc dziwnego, że fani zaczęli zastanawiać się, czy Michał Kassin pojawi się również w wiosennej edycji programu. Oczekiwania były duże, tym bardziej że jego nazwisko zdążyło na stałe wpisać się w krajobraz „Tańca z Gwiazdami”. Tym większe było zaskoczenie, gdy tancerz sam rozwiał wszelkie wątpliwości, publikując szczery wpis w mediach społecznościowych.

Na swoim Instagramie Michał Kassin napisał:

Kochani, bardzo intensywnie dopytujecie, czy zobaczycie mnie wiosną w “Tańcu z Gwiazdami”. Taki już urok pracy tancerza, że raz się ma robotę, a raz nie. Tak, czy siak trzymam kciuki za koleżanki i kolegów, którzy wystąpią w 18 edycji TzG! Jest mocny skład tancerzy i wspaniałe gwiazdy… będzie się działo, koniecznie oglądajcie – napisał Michał Kassin.

Wpis ten wywołał lawinę reakcji ze strony fanów, którzy nie kryli rozczarowania decyzją produkcji. Pod postem pojawiły się setki komentarzy pełnych wsparcia i żalu. Widzowie pisali m.in.: “Jesteś niesamowitym tancerzem. Oprócz techniki masz energię, która przyciąga; Mam nadzieję, że wrócisz jesienią; Bardzo duża strata; Bez ciebie to nie to samo; Będziemy czekać”. Te słowa pokazują, jak silną więź Michał Kassin zbudował z publicznością w zaledwie kilku edycjach.

Jak widać, co sezon stacja dokonuje rotacji w składzie tancerzy, a tej wiosny zabrakło miejsca nie tylko dla Michała Kassina, ale także dla Sary Janickiej i Piotra Musiałkowskiego. Dla wielu widzów jest to bolesna zmiana, zwłaszcza że mowa o nazwiskach, które zdążyły zyskać ogromną sympatię i rozpoznawalność. Produkcja wyraźnie stawia jednak na nowe rozdanie i inne nazwiska.

W nadchodzącej edycji gwiazdy szkolić będą m.in. powracający po latach Stefano Terrazzino, a także Jacek Jeschke, Daria Syta, Klaudia Rąba, Wojciech Kucina oraz Julia Suryś. To skład, który bez wątpienia gwarantuje wysoki poziom taneczny, jednak dla części widzów brak Michała Kassina będzie trudny do zaakceptowania.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: SZOK! Daniel Martyniuk publikuje PÓŁNAGIE zdjęcia kobiety. Internauci nie mogą uwierzyć [FOTO]

Będzie Wam brakować Michała Kassina w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Agnieszka Kaczorowska, Marcin Rogacewicz, Barbara Bursztynowicz, Michał Kassin (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 8/jesień 2025
Barbara Bursztynowicz, Michał Kassin (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 8/jesień 2025
Janja Lesar, Katarzyna Zillmann, Barbara Bursztynowicz, Michał Kassin (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 8)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością