showbiz
Tomasz Jakubiak wrócił z Izraela i podzielił się niespodziewaną wiadomością: “Będę się teraz częściej meldował”
We wrześniu 2024 roku Tomasz Jakubiak poinformował, że zmaga się z niezwykle rzadkim nowotworem. Diagnoza była druzgocąca – rak jelita oraz dwunastnicy. Mimo intensywnej terapii choroba szybko postępowała, a kucharz musiał szukać ratunku za granicą. Teraz wrócił do Polski i podzielił się wiadomościami, które zaskoczyły wszystkich. Dowiedz się więcej!
Kiedy we wrześniu zeszłego roku Tomasz Jakubiak ujawnił swoją chorobę, jego fani byli wstrząśnięci. Nowotwór jelita i dwunastnicy to diagnoza, której nikt się nie spodziewał. Znany kucharz, zamiast poddać się, rozpoczął heroiczną walkę. Założył zbiórkę, by móc skorzystać z leczenia w prestiżowej izraelskiej klinice, licząc, że tamtejsza medycyna pomoże mu wygrać tę nierówną walkę.
Ze względu na postępującą chorobę Tomasz Jakubiak musiał zrezygnować z roli jurora w programie „Masterchef Nastolatki”. Nie oznaczało to jednak, że całkowicie zniknął z mediów. Stacja TVN w programie „Dzień dobry TVN” regularnie prezentowała materiały o jego walce, a sam kucharz chętnie dzielił się swoimi przeżyciami na social mediach. Wzruszające wpisy i nagrania ukazywały siłę jego charakteru i niezwykłą więź, jaką zbudował ze swoimi fanami.
Po kilku dniach milczenia Tomasz Jakubiak zaskoczył wszystkich. Opublikował nagranie, w którym radosnym głosem poinformował, że wrócił do Polski. Wszyscy byli w szoku – leczenie za granicą zakończyło się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Choć wciąż widać po nim trudy walki, uśmiech na jego twarzy daje nadzieję, że najgorsze już za nim.
Cześć głodomory moje kochane! Chciałem się zameldować, że wróciłem już do Polski. Wróciłem już kilka dni temu. Powiem wam, że już troszeczkę potęskniewam za Izraelem, ale to dlatego, że nie za samymi szpitalami oczywiście, ale za samym Izraelem, bo było prze fantastycznie. Wiecie, jak wyglądasz przez okno, a tam cały czas słoneczko. Idziesz na spacer jest 26 stopni, do tego ptaszki ćwierkają, ładnie zielono wszędzie dookoła. Jest to takie po prostu pobudzenie dodatkowo do życia – zaczął Jakubiak.
Podczas pobytu w izraelskim szpitalu Tomasz Jakubiak przeżył coś, co kompletnie go zaskoczyło.
W tej Jerolozimie w szpitalu państwowym leżałem i nieźle mnie tam coś zaskoczyło. Wyobraźcie sobie, że dzieciaki ze Stanów przyjeżdżają już na wymianę mając już po 12 lat, mając po 14 lat. Te dzieciaki przez całe dnie latają po szpitalu z różnego rodzaju instrumentami i wchodzą od sali do sali i pytają, czy zagrać, jakiś koncercik. To jest tak prześmieszne […] Niesamowicie jest to jest budujące dla pacjentów, to jest po prostu coś fantastycznego […] Nagle wpada kupa energii, mnóstwo energii. Cały czas coś się dzieje – kontynuował Tomasz na swoim Instagramie.
POLECAMY: Andrzej Rybiński wystąpi w programie „Taniec z Gwiazdami”? Artysta zabiera głos na temat Steczkowskiej i Podsiadło!
Tomasz Jakubiak zawsze zarażał pozytywną energią i uśmiechem, inspirując innych swoją pasją do gotowania i miłością do życia. Fani mogą odetchnąć z ulgą, ponieważ zapowiedział, że teraz będzie częściej dzielić się swoimi przeżyciami. Podkreślił, że pracuje nad kolejną książką i zamierza aktywnie angażować się w życie online.
Będę się teraz częściej meldował, co u mnie, może raz coś wymyślimy co tu porobić, bo siedzę w tym domku i tak sobie przeglądam książeczki i piszę kolejną. Mam nadzieję, że Was miło zaskoczę – oznajmił na końcu filmiku Tomasz Jakubiak.
W swoim poście kucharz odniósł się także do napiętej sytuacji w Izraelu. Opisał, jak wygląda codzienność w kraju ogarniętym konfliktem.
Na ulicach nie widać lęku czy paniki a wręcz przeciwnie, uśmiech, tętniące życiem restauracje itd. A jak tylko włącza się syreny to ludzie w sekundę znikają w schronach która są wszędzie , łącznie z każdym budynkiem i każdym piętrem w tym budynku. Dla jasności , nie staje po żadnej ze stron. Wojna jest okropna dla każdego – napisał w poście.
Choć walka Tomasza Jakubiaka jeszcze się nie skończyła, jego optymizm daje nadzieję, że wszystko zmierza ku lepszemu. Powrót do Polski, nowe plany i niesłabnący kontakt z fanami to znak, że nie zamierza się poddawać. Jego historia to dowód na to, że nawet w najtrudniejszych chwilach warto wierzyć w lepsze jutro i mieć przy sobie oddanych bliskich, przyjaciół i fanów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maryla Rodowicz uderza w “Dzień dobry TVN”, ma ogromny żal jak ją potraktowano! Stacja milczy!



SJ
news
Macudzińska ODPOWIADA Pajączkowskiej po „Królowej Przetrwania”. Ostro?
Choć emocje po finale „Królowej Przetrwania” powinny już opadać, wygląda na to, że najgłośniejsze konflikty dopiero wychodzą na światło dzienne. Jedna z uczestniczek postanowiła publicznie odnieść się do kontrowersyjnych wypowiedzi swojej koleżanki z programu i nie zamierzała owijać w bawełnę. Przeczytaj całość już teraz!
Najnowsza edycja „Królowej Przetrwania” bez wątpienia zapisze się w pamięci widzów jako jedna z najbardziej burzliwych odsłon programu. Przez wiele tygodni uczestniczki dostarczały fanom show ogromnych emocji, a napięcia między nimi wielokrotnie stawały się głównym tematem internetowych dyskusji.
W gronie bohaterek programu znalazły się między innymi Nicol Pniewska, Izabela Macudzińska, Monika Jarosińska, Agnieszka Grzelak, Karolina Pajączkowska, Ilona Felicjańska oraz Dominika Tajner. Każda z uczestniczek miała własny pomysł na grę, jednak nie wszystkim udało się uniknąć konfliktów i nieporozumień.
Po zakończeniu emisji programu szczególnie głośno zrobiło się wokół wypowiedzi Karoliny Pajączkowskiej, która w jednym z wywiadów zdecydowała się opowiedzieć o kulisach produkcji. Jej słowa szybko odbiły się szerokim echem i wywołały falę komentarzy wśród internautów.
Była gwiazda Telewizji Polskiej sugerowała między innymi, że na planie pojawiał się alkohol, a uczestniczki nie zawsze miały zapewnione odpowiednie warunki. Wypowiedź ta nie wszystkim przypadła jednak do gustu, zwłaszcza osobom, które brały udział w tej samej edycji programu.
POLECAMY: Andziaks i Ola Nowak gwiazdami programu „Girls of Warsaw”. Kiedy premiera?
Izabela Macudzińska wyjaśnia Karolinę Pajączkowską
Do całej sytuacji odniosła się Izabela Macudzińska, która pojawiła się w programie „Party u Simony”. Gwiazda nie ukrywała, że nie zgadza się z narracją przedstawianą przez swoją koleżankę z reality show i postanowiła przedstawić własną wersję wydarzeń.
“Z tym wywiadem kompletnie się nie zgadzam. Bardzo nie podobał mi się Karoliny wywiad i mimo, że wyszłam z nią z programu, spędziłam z nią trochę czasu… (…) ja na początku o Karolinie miałam różne zdanie, nie wiedziałam co o niej myśleć, później miałam pieczątkę bo jej zachowanie i jakby wyolbrzymianie tego, że ona jest najlepsza, najcudowniejsza itd. i sztuczny płacz, jak odchodziła Dominika, którą znała dwa dni więc ja już wiedziałam jaka jest” – wyznała gwiazda “Królowych życia”.
Szczególnie dużo emocji wzbudził temat alkoholu na planie. To właśnie ten wątek stał się jednym z najczęściej komentowanych po wywiadzie Karoliny Pajączkowskiej. Izabela Macudzińska postanowiła odnieść się do tych doniesień w bardzo bezpośredni sposób.
Jak przyznała, alkohol rzeczywiście pojawiał się podczas nagrań, jednak jej zdaniem przedstawianie tej kwestii w sensacyjnym tonie jest dużym nadużyciem. Według gwiazdy były to niewielkie ilości, które nie miały większego wpływu na przebieg programu.
Najbardziej wymowny komentarz padł jednak wtedy, gdy Macudzińska zwróciła uwagę na fakt, że sama Pajączkowska również korzystała z dostępnego alkoholu. Tym samym dała jasno do zrozumienia, że nie rozumie obecnych zarzutów kierowanych pod adresem produkcji.
“Karolina też spożywała ten alkohol” – stwierdziła Macudzińska.
Słowa Izabeli Macudzińskiej błyskawicznie obiegły media społecznościowe i wywołały kolejną falę komentarzy. Część internautów stanęła po stronie celebrytki, inni natomiast bronili Karoliny Pajączkowskiej, podkreślając, że każdy uczestnik może mieć własne spojrzenie na wydarzenia, które rozgrywały się za kulisami programu.
Jedno jest pewne – choć finał „Królowej Przetrwania 3” został już wyemitowany, emocje wokół tej edycji wciąż nie słabną. Wręcz przeciwnie, kolejne wywiady uczestniczek ujawniają nowe kulisy programu i pokazują, że była to odsłona pełna napięć, sporów i niezapomnianych dramatów. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze przez długi czas fani będą wracać do wydarzeń, które rozegrały się zarówno przed kamerami, jak i poza nimi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”
Polubiliście Karolinę Pajączkowską w “Królowej przetrwania”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
news
Andziaks i Ola Nowak gwiazdami programu „Girls of Warsaw”. Kiedy premiera?
Miliony obserwatorów śledzą każdy ich ruch, ale to, co pokazują w mediach społecznościowych, jest tylko częścią rzeczywistości. Już wkrótce widzowie zajrzą za kulisy życia najpopularniejszych influencerek w Polsce i zobaczą to, czego do tej pory nie pokazywały publicznie. Dowiedz się więcej o nowej produkcji!
Prime Video przygotowuje kolejną polską produkcję oryginalną, która może wzbudzić ogromne zainteresowanie zarówno wśród fanów influencerów, jak i osób ciekawych świata mediów społecznościowych. Platforma oficjalnie ogłosiła kolejne bohaterki serialu dokumentalnego „Girls of Warsaw”, którego premiera zaplanowana jest jeszcze na ten rok.
Wcześniej potwierdzono już udział Jessiki Mercedes oraz Klaudii Sadownik, a teraz do tego grona dołączają kolejne znane nazwiska. Bohaterkami produkcji zostały również Angelika Trochonowicz, szerzej znana jako Andziaks oraz Ola Nowak. Obie od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych twórczyń internetowych w Polsce i zgromadziły wokół siebie miliony obserwatorów.
Nowy serial dokumentalny ma pokazać znacznie więcej niż tylko kolorowe kadry znane z Instagrama, TikToka czy YouTube’a. Twórcy zapowiadają, że widzowie zobaczą kulisy życia influencerek, ich codzienne obowiązki, zawodowe wyzwania oraz emocje, które zazwyczaj pozostają ukryte przed odbiorcami.
Kamery będą towarzyszyć bohaterkom zarówno podczas pracy, spotkań biznesowych i realizacji kolejnych projektów, jak i w prywatnych momentach. To właśnie te mniej oczywiste sytuacje mają stanowić jeden z najciekawszych elementów całej produkcji.
Szczególne zainteresowanie może wzbudzić udział Andziaks, która od wielu lat buduje swoją pozycję jako jedna z najpopularniejszych influencerek lifestyle’owych w kraju. Internauci śledzą jej podróże, rodzinne życie oraz codzienność związaną z macierzyństwem. Dzięki serialowi będą mieli okazję zobaczyć również kulisy funkcjonowania jednej z największych internetowych marek osobistych w Polsce.
Równie dużą popularnością cieszy się Ola Nowak, która od 2015 roku konsekwentnie rozwija swoją działalność w mediach społecznościowych. Twórczyni znana jest przede wszystkim z treści związanych z modą, urodą oraz lifestylem. Przez lata udało jej się stworzyć silną społeczność wiernych odbiorców, którzy regularnie śledzą jej aktywność.
POLECAMY: Oliwia ze „ŚOPW” przerwała milczenie. „Prawda jest znacznie bardziej bolesna”
„Girls of Warsaw” podbije serca widzów?
Twórcy produkcji podkreślają, że „Girls of Warsaw” nie będzie jedynie opowieścią o sukcesach i luksusowym stylu życia. Serial ma pokazać także mniej widoczną stronę internetowej popularności, w tym presję związaną z nieustanną obecnością w sieci oraz oczekiwaniami milionów obserwatorów.
Widzowie zobaczą bohaterki zarówno w chwilach triumfu, jak i podczas momentów zwątpienia, zmęczenia czy samotności. To właśnie ten kontrast pomiędzy idealnym obrazem prezentowanym w social mediach a prawdziwym życiem ma stanowić główną oś całej produkcji.
Za realizację serialu odpowiada Papaya Films, które ma już na swoim koncie wiele głośnych projektów dokumentalnych. Firma współpracowała wcześniej z Prime Video przy produkcjach „Lewandowski – Nieznany”, „Kuba”, „Szczęsny” oraz serialu poświęconym Dorocie Rabczewskiej, czyli Dodzie.
Producentem serialu został Kacper Sawicki, natomiast funkcję showrunnerki powierzono Magdzie Smoleńskiej. Na ten moment Prime Video nie ujawniło jeszcze dokładnej daty premiery „Girls of Warsaw”. Wiadomo jednak, że serial trafi do widzów jeszcze w tym roku i już teraz zapowiada się jako jedna z najgłośniejszych polskich produkcji dokumentalnych ostatnich miesięcy. Dla fanów influencerek będzie to wyjątkowa okazja, by zobaczyć ich świat bez filtrów, idealnych kadrów i starannie wyreżyserowanych publikacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat KOŃCZY produkcję kultowego hitu? Te wieści zasmucą fanów
Będziecie oglądać nowy serial „Girls of Warsaw”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Doda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”
Jedna wypowiedź wystarczyła, by w polskim show-biznesie rozpętała się prawdziwa burza. Gdy Skolim skrytykował pomysł wsparcia dla artystów, odpowiedź jednej Dody była natychmiastowa i niezwykle mocna. Dowiedz się więcej, co powiedziała!
Dyskusja wokół planowanego systemu wsparcia emerytalnego dla artystów od kilku tygodni budzi ogromne emocje. Zwolennicy projektu przekonują, że wielu twórców przez lata pracowało bez stabilnych świadczeń i dziś znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Przeciwnicy z kolei uważają, że państwo nie powinno finansować takich rozwiązań z pieniędzy podatników.
Jedną z osób, które zdecydowanie sprzeciwiły się temu pomysłowi, był Skolim. Podczas pikniku w Czeremsze muzyk nie krył swojego oburzenia i w bardzo ostrych słowach odniósł się do idei finansowania emerytur dla artystów z budżetu państwa.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych k****ch artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści albo ci starzy przechlali całą karierę, p*******i, albo ci młodzi robią taką c*****ą muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. (…) Nigdy na to nie pozwolę” — mówił.
To jednak nie był koniec. W kolejnym nagraniu artysta ponownie poruszył ten temat, zwracając się bezpośrednio do uczestników wydarzenia. Jego słowa szybko zaczęły krążyć po mediach społecznościowych, wywołując skrajne reakcje.
“Nie możemy się godzić na to, żeby z naszych podatków jakieś k***y miały pieniądze. (…) Takie jest moje zdanie. Przepraszam, jeśli kogoś te słowa urażają” – wyznał.
POLECAMY: Oliwia ze „ŚOPW” przerwała milczenie. „Prawda jest znacznie bardziej bolesna”
Doda REAGUJE na słowa Skolima. Padły ostre słowa
Na reakcję środowiska nie trzeba było długo czekać. Szczególnie mocno na wypowiedzi muzyka zareagowała Doda, która postanowiła zabrać głos za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych. Wokalistka nie ukrywała rozczarowania słowami kolegi z branży.
“Każda osoba, która udostępnia szokującą, obrzydliwą i naprawdę ohydną wypowiedź Skolima, nie spodziewałam się po nim tego, wydawało mi się, że ma trochę więcej empatii, nie wiem może był pod wpływem czegoś, który wyzywa artystów od k***w i n********w, mówiąc, że nie zasługują na żadną pomoc rządu, bo dzieci są chore, przyczynia się do naprawdę ohydnego hejtu, który i tak mamy w nadmiarze od wielu lat i to głównie my” – powiedziała w poniedziałkowe przedpołudnie.
W dalszej części swojej wypowiedzi Doda zwróciła uwagę na to, że środowisko artystyczne jest bardzo zróżnicowane i nie można oceniać wszystkich twórców przez pryzmat pojedynczych przypadków. Jej zdaniem wśród artystów znajdują się zarówno osoby, które osiągnęły ogromne sukcesy finansowe, jak i takie, które mimo wielkiego talentu zmagają się z codziennymi problemami.
“Skolim jest dosyć młodym artystą nie znającym najwidoczniej całej branży i sugerującym się jedynie środowiskiem, z którego się wywodzi, nie mającym najwidoczniej, po tej wypowiedzi wnioskuję, pojęcia co dzieje się w środowisku artystyczny (…). Każda branża dzieli się na k***y i n********w i na osoby bardzo wartościowe, każda! Od polityków, od lekarzy, od policji, od artystów. Wkładanie wszystkich do jednego worka, bo tylko takich zna Skolim, jest bardzo krzywdzące, bo oczywiście ja też jestem 25 lat w show-biznesie i znam luci, którzy przechlali, prze****i swoje majątki, ale znam też ludzi, którzy nigdy w życiu będąc tysiąc razy bardziej utalentowani ode mnie i miliard razy utalentowani od Skolima, nawet nie zarobią 1/100 tego, co ja” – wyznała Doda.
Wokalistka podkreśliła również, że zna wielu utalentowanych twórców, którzy mimo ogromnego dorobku artystycznego nie mogą liczyć na wysokie zarobki ani finansową stabilizację.
“Najbardziej utalentowani, najbardziej wspaniali artyści, którzy mają wiele wartości, czasami nie mają co do garnka włożyć, ja też takich znam” – wtrąciła.
Najostrzejsze słowa padły jednak pod koniec jej relacji. Doda nie kryła emocji i bezpośrednio zwróciła się do Skolima, zarzucając mu brak wiedzy na temat sytuacji wielu artystów działających poza głównym nurtem show-biznesu.
“Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy Skolim, a w międzyczasie zapraszamy cię do teatru, musicalu, do miejsc, gdzie są artyści, którzy nie mieli jak prze********ć swoich finansów, bo po prostu ich nie mieli. (…) Bardzo nie sprawiedliwe i smutne słyszeć to od drugiego artysty w takim razie” – wyznała Doda.
Na zakończenie gwiazda zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt całej dyskusji. Jej zdaniem wykorzystywanie argumentu dotyczącego chorych dzieci w sporze o emerytury dla artystów jest nieetyczne i prowadzi do niepotrzebnego podziału społeczeństwa.
“Wykorzystywanie chorych dzieci w tak okropnej chwili, jest bardzo nieetyczne i niesprawiedliwe. Miejmy dla siebie więcej zrozumienie. Ale żeby mieć zrozumienie, trzeba chcieć zrozumieć i nie być ignorantem. A żeby nie być ignorantem, trzeba przede wszystkim zaznajomić się z historią polskiej sztuki, kultury, muzyki, teatru, filmu” – dodała Rabczewska.
Spór pomiędzy Dodą a Skolimem błyskawicznie stał się jednym z najgłośniejszych tematów w polskim show-biznesie. W sieci nie brakuje zarówno głosów poparcia dla wokalistki, jak i osób zgadzających się z opinią muzyka. Jedno jest pewne – dyskusja o przyszłości artystów i ich zabezpieczeniu emerytalnym jeszcze długo będzie budzić ogromne emocje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat KOŃCZY produkcję kultowego hitu? Te wieści zasmucą fanów
Kto ma rację – Doda czy Skolim? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Oliwia ze „ŚOPW” przerwała milczenie. „Prawda jest znacznie bardziej bolesna”
Program miał dać jej szansę na miłość i nowe życie. Zamiast bajkowego zakończenia pojawiły się jednak doświadczenia, które odcisnęły piętno na kolejnych latach. Po latach jedna z najbardziej rozpoznawalnych uczestniczek „Ślubu od pierwszego wejrzenia” zdobyła się na szczere wyznanie. Dowiedz się więcej
„Ślub od pierwszego wejrzenia” od lat budzi ogromne emocje wśród widzów TVN. Jedni traktują program jako niepowtarzalną szansę na znalezienie miłości, inni zarzucają mu zbyt daleką ingerencję w życie uczestników. Bez względu na opinie, kolejne edycje reality show niezmiennie przyciągają przed telewizory tysiące fanów.
Jedną z najbardziej zapamiętanych bohaterek programu była Oliwia Ciesiółka, która w czwartej edycji została połączona z Łukaszem Kuchtą. Ich relacja od samego początku wzbudzała ogromne zainteresowanie widzów. Nie brakowało zarówno romantycznych momentów, jak i trudnych sytuacji, które wystawiały ich związek na próbę.
W trakcie emisji programu wiele osób wierzyło, że para ma szansę stworzyć trwałą relację. Po zakończeniu eksperymentu na świat przyszedł nawet ich syn Franek, co wydawało się potwierdzać, że eksperci trafnie dopasowali uczestników. Z czasem okazało się jednak, że codzienność zweryfikowała te nadzieje.
Po latach Oliwia Ciesiółka wróciła wspomnieniami do udziału w programie. W rozmowie z „Faktem” przyznała, że początkowo naprawdę chciała uwierzyć, że eksperci dokonali właściwego wyboru.
“Na początku chciałam wierzyć, że dobrze nas dobrano. Weszłam w ten program z nadzieją, więc naturalnie szukałam sensu w tym, że połączono akurat nas. Relacja to nie teoria na papierze. Dopiero czas, codzienne sytuacje i to, co wydarzyło się po programie, pokazały mi rzeczy, których na początku nie mogłam zobaczyć” – wyznała w rozmowie z “Faktem”.
POLECAMY: Polsat KOŃCZY produkcję kultowego hitu? Te wieści zasmucą fanów
Oliwia Ciesiółka ujawnia kulisy hitu TVN
Dziś była uczestniczka patrzy na cały eksperyment z dużo większym dystansem. Jak przyznaje, sam casting był jedynie początkiem emocjonalnej drogi, która miała okazać się znacznie trudniejsza, niż mogła przypuszczać. Prawdziwe wyzwanie zaczęło się dopiero wtedy, gdy przyszło jej stanąć na ślubnym kobiercu obok całkowicie obcego człowieka.
W najnowszym wywiadzie Oliwia Ciesiółka podkreśliła również, że nie zamierza obarczać winą za swoje doświadczenia producentów programu ani sposobu montażu odcinków. Jej zdaniem odpowiedzialność za decyzję o wejściu do reality show spoczywa przede wszystkim na samych uczestnikach.
“Nie chcę robić sensacji ani nikogo oskarżać. Mogę mówić tylko o sobie i o tym, jak udział w “Ślubu od pierwszego wejrzenia” wpłynął na moje życie. Weszłam w to z nadzieją na miłość, a wyszłam z dużą lekcją o sobie, relacjach i granicach. (…) Nie jesteśmy ofiarami programu telewizyjnego. Zwalenie wszystkiego na producentów i montaż jest zbyt proste. Prawda jest znacznie bardziej bolesna: sami się tam zgłosiliśmy. Na własne życzenie weszliśmy przed kamery, nie mając zielonego pojęcia, co to z nami zrobi. Byliśmy dwojgiem dzieciaków poturbowanych dzieciństwem, którym wydawało się, że telewizyjny eksperyment uleczy ich braki” – wyznała.
Była uczestniczka zwróciła również uwagę na kwestię wsparcia psychologicznego oferowanego uczestnikom. Choć formalnie taka pomoc była dostępna, jej zdaniem problem pojawiał się w momencie, gdy osoba przeżywająca kryzys sama musiała rozpoznać, że potrzebuje pomocy.
“Mieliśmy numery kontaktowe i możliwość skorzystania ze wsparcia. Tego nie neguję, ale dla mnie problem był inny: w praktyce to uczestnik musiał sam rozpoznać, kiedy już nie daje rady” – dodała.
W rozmowie z „Faktem” Oliwia Ciesiółka nie ukrywała także swojego spojrzenia na mechanizmy rządzące telewizyjnymi formatami. Jak zaznaczyła, programy tego typu powstają przede wszystkim po to, by budzić emocje i przyciągać uwagę widzów.
“Nie udawajmy, że telewizja jest prywatną poradnią małżeńską. Program musi mieć emocje i przyciągać widza” – stwierdziła.
Dziś influencerka twierdzi, że nie żałuje udziału w programie, choć koszt tej decyzji był znacznie wyższy, niż mogła przypuszczać. Swoje doświadczenia opisała w e-booku „BEZ CIĘĆ”, który ma być dla niej symbolicznym zamknięciem tego etapu życia.
“Dzisiaj już nie żałuję [udziału w programie], a e-book “BEZ CIĘĆ” ostatecznie zamyka dla mnie tamten rozdział. To nie jest pamiętnik ofiary. Telewizja dała mi rozpoznawalność i nie zamierzam udawać, że jest inaczej, ale brutalnie szczerze podsumowuję w nim potworny rachunek, jaki musiałam za to zapłacić. To twarda prawda o tym, że można odnieść wizerunkowy sukces, a za zamkniętymi drzwiami zapłacić najwyższą cenę – własnym zdrowiem psychicznym” – wspomniała.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda wybuchła po tym pytaniu. Nagle wypaliła ws. wyroków
Lubicie oglądać “Ślub od pierwszego wejrzenia”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuMichał Szpak zatrzymany przez policję? „Ktoś zgłosił, że …”
-
news2 dni temuZalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
-
news4 dni temuDoda zabrała głos po rozmowie z rodziną Łukasza Litewki: „Dali do zrozumienia”
-
showbiz3 dni temuGłośne nazwisko w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zachwyceni
-
moda5 dni temuOpole 2026: zjawiskowa Doda, stylowa Kukulska i odmieniona Wyszkoni [FOTO]
-
news4 dni temuRoxie Węgiel bezlitosna dla Steczkowskiej? „Bawienie się w wiedźmy”
-
moda5 dni temuGwiazdy na premierze kosmetyków Gojdzia: Figura, Senyszyn, Schreiber [FOTO]
-
news4 dni temuGrób Łukasza Litewki stanął w ogniu. Nagranie obiegło internet

Dodaj komentarz