showbiz
„Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wróciła i wywołała sporo emocji – sprawdź, kto wygrał pierwszy odcinek
Kultowe show Polsatu znów elektryzuje widzów! Już pierwszy odcinek 22. edycji pokazał, że program, od lat uwielbiany przez miliony Polaków, nie zamierza zwalniać tempa. Wzruszenia, śmiech, kontrowersje i wielkie sceniczne przemiany – to dopiero początek tego, co czeka fanów. Co wydarzyło się na otwarciu nowego sezonu? Dowiedz się więcej!
Kultowy program „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, od lat emitowany przez Polsat, powrócił z 22. edycją, a jego premiera ponownie przypomniała, dlaczego widzowie tak chętnie do niego wracają. Show, które łączy muzykę, humor i spektakularne transformacje, wciąż dostarcza emocji na najwyższym poziomie. Już pierwszy odcinek udowodnił, że czeka nas sezon pełen wzruszeń, uśmiechu i nieoczekiwanych zaskoczeń.
Otwarcie należało do aktora Andrzeja Nejmana, któremu los spłatał nietypowego figla – wylosował opcję „zaproś przyjaciela”. Do programu dołączył więc Paweł Jasionowski, pamiętany z 7. edycji. Razem wcielili się w Zucchero i Paula Younga, wykonując ponadczasowy utwór „Senza una donna”. Publiczność była zachwycona, a Piotr Gąsowski nie krył emocji, mówiąc:
Po pierwsze, to był bardzo szlachetny występ. Po drugie, Andrzej, będzie mi trudno cię oceniać, ponieważ cię kocham, bracie. Cieszę się, że są tu twoje dzieci i żona, bo mogą cię zobaczyć w nowej, niezwykłej roli. To jest program do którego przychodzą najlepsi. I dlatego tu jesteś – mówił.
Później przyszła kolej na wokalistę Natalię Muiangę, którą widzowie mogą kojarzyć z udziału w “The Voice of Poland”. Uczestniczka zmierzyła się z legendą światowej sceny, czyli Whitney Houston. Utwór „I’m Every Woman” wymaga nie tylko znakomitego warsztatu wokalnego, ale także ogromnej charyzmy. Natalia od pierwszych sekund zaczarowała widownię, a jurorzy byli zgodni, że to występ na najwyższym poziomie.
Bardzo się cieszę, że wróciliśmy i cieszę się z tych emocji. Jak mówi młodzież, jaram się. Masz taki feeling. Mi się bardziej podobała ta wersja taka bardziej stonowana i bardziej klasyczna. Ja to kupuję w całości i uwielbiam. Cieszę się, że jesteś z nami i nie mogę się doczekać kolejnych twoich występów – powiedział Stefano Terrazzino.
Kiedy na scenie pojawił się Krystian Ochman, emocje sięgnęły zenitu. Wnuk wielkiego tenora Wiesława Ochmana i reprezentant Polski na Eurowizji w 2022 roku tym razem wcielił się w Rudiego Schuberta, prezentując widzom pełną luzu i humoru interpretację przeboju „Monika, dziewczyna ratownika”. Publiczność bawiła się znakomicie, a Małgorzata Walewska nie kryła zaskoczenia.
Postrzegałam cię jako poważnego wnuka twojego rozrywkowego dziadka, którego pozdrawiam przy tej okazji bardzo serdecznie. A ty masz taki luz! Jednak geny w człowieku robią cuda. Tak że gratuluję i tobie […] Znakomicie zrobiona barwa, wszystkie jego maniery, wspaniale odtworzyłeś ten nastrój – oceniła.
Uwielbiana prezenterka i aktorka, czyli Edyta Herbuś stanęła przed jednym z najtrudniejszych wyzwań, bo zamiast tańca musiała zmierzyć się z lirycznym i pełnym emocji śpiewem. Jej interpretacja „Eternal Flame” jako Susana Hoffs była niezwykle delikatna, ale też odważna, bo dla tancerki, która całe życie spędziła na parkiecie, scena bez ruchu to zupełnie nowe doświadczenie. Justyna Steczkowska przyznała:
Byłaś urokliwa, dziewczęca, czyli kształt tej piosenki i temperatura zachowana. Jeśli chodzi o śpiewanie, to masz fantastycznych nauczycieli i wierzę, że z odcinka na odcinek będzie coraz lepiej. Uważam, że super, że się znalazłaś w tym programie, bo ty jesteś też bardzo utalentowaną aktorką i ten program będzie dla ciebie cudowną przygodą, ale przede wszystkim bardzo ci się przyda do wszystkiego – powiedziała.
POLECAMY: „Rodzinka.pl” wraca po 5 latach! Wielkie zmiany w obsadzie i nowe wątki – takiego powrotu nikt się nie spodziewał
Jak wypadli pozostali uczestnicy?
Na zupełnie inny biegun przeniósł widzów aktor Modest Ruciński, który wylosował rolę Marcina Millera z zespołu Boys. Choć aktor sam przyznał, że gatunek disco polo jest mu obcy, to jego wykonanie „Wolności” okazało się pełnym energii show. Widzowie bawili się znakomicie, a jurorzy byli w szoku. Piotr Gąsowski podsumował występ krótko, ale treściwie:
Zanim zacząłeś śpiewać już wypełniłeś sobą przestrzeń sceniczną. Panujesz nad głosem, nie wiem, co ty dalej zrobisz. Proponuję ci, żebyś dalej śpiewał disco polo – ocenił.
Na scenie pojawił się również młody aktor teatralny Kamil Studnicki, który zdecydował się na brawurową transformację w Kayah. Utwór „Śpij, kochanie, śpij” wymagał emocjonalnej głębi i scenicznej wrażliwości. Kamil udowodnił, że jest aktorem totalnym, który potrafi przekroczyć granice płci i wejść w rolę z pełnym oddaniem.
Uważam, że byłeś bardziej kobiecy niż Kayah. Ona jest bardziej posągowa, a Ty bardziej miękki w ruchach, ale zrobiłeś piękną atmosferę i o to tutaj chodzi – ocenił Stefano Terrazzino.
Nie można pominąć także występu Marty Bijan, wokalistka, która swoją karierę kilka lat temu zaczynała w “X Factor”. Dziś w programie wcieliła się w Gabriela Fleszara i zaśpiewała „Kroplą deszczu”. To był moment pełen emocji, intymności i szczerości. Jej starania szczególnie docenił sam Fleszar, który podziękował artystce za interpretację i przyznał, że gdy weszła na scenę, jego kolana ugięły się z wrażenia. To pokazuje, jak mocno program potrafi oddziaływać również na artystów, którzy stali się inspiracją dla metamorfoz.
Na wielki finał premierowego odcinka widzowie otrzymali prawdziwą bombę energii. Influencerka Julia Żugaj i była uczestniczka “Tańca z Gwiazdami” wcieliła się w Thomasa Andersa z Modern Talking i wykonała „Geronimo’s Cadillac”. Do występu dołączył prowadzący “Halo tu Polsat” – Olek Sikora, który specjalnie nauczył się grać na gitarze, by ubarwić cały numer. Piotr Gąsowski komentował z humorem:
Jestem w szoku po tym, co tu zobaczyłem. Od wejścia mi się podobało. Weszłaś jak facet, stanęłaś mocno w biodrach. W jednym tylko momencie zapomniałaś, że jesteś facetem i jak się odwracałaś, zaczęłaś kręcić pupą jak kobieta. To było widać i za to malusieńki minusik – skomentował.
POLECAMY: Łukasz Nowicki odsunięty przez TVP? Tomasz Karolak wskakuje na jego miejsce w „Pytaniu na Śniadanie”
Kto wygrał premierowy odcinek i kiedy kolejny?
Na zakończenie wieczoru ogłoszono wyniki. Zwyciężczynią pierwszego odcinka została Natalia Muianga, która nie tylko zdobyła najwyższe noty jurorów, ale też podbiła serca publiczności. Zgodnie z tradycją programu, zwycięzca przekazuje czek na 10 tysięcy złotych na wybrany cel charytatywny – tym razem trafił on do Hospicjum im. ks. E. Dudkiewicza w Gdańsku. Ten piękny gest, będący stałym elementem formatu, pokazuje, że „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” to nie tylko rozrywka na najwyższym poziomie, ale także realne wsparcie dla potrzebujących.
Pierwszy odcinek 22. sezonu jasno pokazał, dlaczego „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wciąż jest jednym z najbardziej kultowych i chętnie oglądanych programów w Polsce. Widowisko pełne emocji, niespodziewanych zwrotów i spektakularnych metamorfoz dostarczyło widzom wszystkiego, czego można oczekiwać od prawdziwego show.
Ci, którzy nie mieli okazji zobaczyć premierowego odcinka, mogą bez problemu nadrobić zaległości – całość dostępna jest w serwisie Polsat Box Go. Kolejny odcinek już za tydzień, w piątek o godzinie 19:55 w Polsacie
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda w „Dzień Dobry TVN” szczerze o karierze i kontrowersjach. Jakie plany ma na nadchodzące miesiące?
Oglądaliście dzisiejszy odcinek? Jeśli tak to, który występ podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
















źródło/fot – informacja prasowa Telewizja Polsat
Autor: SJ
news
Nie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci
Mariusz Komenda zdobył popularność dzięki „MasterChefowi”, gdzie dotarł aż do półfinału i zachwycił widzów swoją pasją do gotowania. Później spełniał kolejne zawodowe marzenia, aż na początku tego roku usłyszał dramatyczną diagnozę, która całkowicie zmieniła jego życie. Poznaj tę historię już teraz!
Mariusz Komenda od najmłodszych lat związany był z gotowaniem. To właśnie pasja do kuchni sprawiła, że w 2019 roku zdecydował się spróbować swoich sił w programie „MasterChef”. Udział w popularnym formacie TVN okazał się dla niego przełomowym momentem i otworzył drzwi do dalszego rozwoju zawodowego.
W programie Mariusz Komenda radził sobie na tyle dobrze, że znalazł się w gronie kucharzy, którzy awansowali do półfinału. Wraz z pozostałymi uczestnikami udał się do Meksyku, gdzie poznawał tamtejszą kuchnię, zdobywał nowe doświadczenia i walczył o miejsce w ścisłym finale. Ostatecznie nie udało mu się awansować do decydującego etapu, jednak jego przygoda z programem na tym się nie skończyła.
Mariusz Komenda zdobył bowiem sympatię widzów i jeszcze kilkukrotnie pojawiał się na planie „MasterChefa”. Wracał do programu jako gość oraz juror, dzieląc się z uczestnikami swoją wiedzą i doświadczeniem. Popularność, którą przyniósł mu telewizyjny format, postanowił wykorzystać również do realizacji własnych zawodowych marzeń.
W 2020 roku Mariusz Komenda otworzył lokal w Środzie Śląskiej. W swoim menu stawiał na autorskie dania, świeże produkty oraz nowoczesne techniki kulinarne. Restauracja była kolejnym krokiem na jego drodze, a doświadczenie zdobywane przez lata pozwalało mu rozwijać własną wizję gotowania.
Pięć lat później restaurator spełnił jedno ze swoich największych marzeń. Wspólnie z rodziną otworzył restaurację Father&Son. Nazwa lokalu nie była przypadkowa – jeszcze podczas udziału w „MasterChefie” Mariusz Komenda wspominał o tym, że chciałby kiedyś prowadzić restaurację razem ze swoim synem. Kiedy wreszcie udało mu się zrealizować ten plan, życie przygotowało dla niego niezwykle trudną próbę.
POLECAMY: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
Na początku 2026 roku Mariusz Komenda usłyszał dramatyczną diagnozę. Lekarze przekazali mu, że ma guza mózgu o cechach glejaka złośliwego. Konieczne było natychmiastowe rozpoczęcie leczenia, a kolejne miesiące stały się dla restauratora walką o zdrowie i życie.
Mariusz Komenda przeszedł w ciągu kilku miesięcy dwie operacje, a następnie rehabilitację. W tym niezwykle trudnym czasie nie pozostawał sam. Wsparcie otrzymywał od rodziny, przyjaciół, mieszkańców Środy Śląskiej oraz lokalnych przedsiębiorców i organizacji, którzy angażowali się w pomoc.
Wokół Mariusza Komendy organizowano zbiórki oraz akcje charytatywne, których celem było wsparcie go w walce z chorobą. Zaangażowanie lokalnej społeczności pokazało, jak wiele osób było gotowych stanąć po jego stronie w najtrudniejszym momencie. Mimo ogromnego wsparcia i wysiłku włożonego w leczenie nie udało się jednak pokonać choroby. Restaurator zmarł mając zaledwie 44 lata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dominika Serowska usłyszała pytanie o „niechcianą ciążę”. Ostro odpowiedziała
Oglądaliście “MasterChefa” z udziałem Mariusza Komendy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
Małgorzata „Margareta” Jurczak zdecydowała się opowiedzieć o związku, który dla wielu osób może być zaskakujący. Jej wybrankiem został młodszy od niej o 32 lata Mohamed z Tunezji, a ich relacja zaczęła się od niewinnej wakacyjnej znajomości. Dowiedz się więcej o ich historii!
„Kochaj albo wróć” to nowy program TTV, w którym widzowie poznają historie par mierzących się z różnicami kulturowymi, odległością i nie zawsze łatwymi decyzjami dotyczącymi wspólnej przyszłości. Jedną z bohaterek formatu jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z Mohamedem pochodzącym z Tunezji.
Historia tej pary rozpoczęła się podczas wakacyjnego wyjazdu. Małgorzata poznała Mohameda w hotelu, w którym pracował. Początkowo nic nie wskazywało na to, że przypadkowa znajomość przerodzi się w poważną relację. Sama uczestniczka, która gościła w “Dzień dobry TVN” przyznała, że traktowała ich pierwsze spotkanie jako wakacyjną przygodę.
“Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.
Różnica wieku pomiędzy partnerami z pewnością może zwracać uwagę. Małgorzata „Margareta” Jurczak nie ukrywa jednak, że dla niej najważniejsze okazały się emocje i relacja, która rozwijała się pomimo początkowych założeń. To, co miało być jedynie wakacyjną przygodą, z czasem przerodziło się w związek, który wymagał od obojga zaangażowania i pokonywania kolejnych przeszkód.
POLECAMY: Dominika Serowska usłyszała pytanie o „niechcianą ciążę”. Ostro odpowiedziała
32 lata różnicy to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” znalazła miłość w Tunezji
Jedną z największych okazała się komunikacja. Para nie mogła swobodnie rozmawiać w jednym wspólnym języku, ponieważ Mohamed nie znał ani języka polskiego, ani angielskiego w stopniu pozwalającym na bezproblemową komunikację. Zamiast się jednak poddać, partnerzy znaleźli własny sposób na porozumiewanie się.
“Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.
Ich sposób komunikacji pokazuje, że związek nie zawsze musi opierać się na perfekcyjnej znajomości jednego języka. Małgorzata nauczyła się części arabskich słów, natomiast para stworzyła własną mieszankę językową, która pozwalała im się wzajemnie rozumieć. Jak sama przyznała, z czasem stało się to nawet źródłem humoru w ich codziennych rozmowach.
Historia Małgorzaty „Margarety” Jurczak i Mohameda jest jedną z wielu opowieści prezentowanych w „Kochaj albo wróć”. Program skupia się na parach, których relacje wymagają mierzenia się z różnicami kulturowymi, odległością czy odmiennymi oczekiwaniami. Bohaterowie muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ich uczucie jest wystarczająco silne, aby pokonać kolejne przeszkody.
Nowy format można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00. Według danych Press po czterech odcinkach program śledziło średnio 235 tys. widzów. Pierwsze trzy odcinki były emitowane około godziny 22:00, natomiast czwarty rozpoczął się około 22:30. Cykl zapewniał stacji średnio 2,59 proc. udziału w grupie ogólnej 4+ oraz 3,19 proc. w komercyjnej grupie 20-54.
Poszczególne wyniki oglądalności wyglądały następująco: pierwszy odcinek obejrzało średnio 235 tys. widzów, drugi przyciągnął 194 tys., trzeci zgromadził 256 tys., a czwarty 254 tys. Dane pokazują więc, że zainteresowanie programem nie ogranicza się wyłącznie do premiery, a kolejne historie uczestników przyciągają przed ekrany kolejne osoby.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media
A Wy oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Dominika Serowska usłyszała pytanie o „niechcianą ciążę”. Ostro odpowiedziała
Dominika Serowska i Marcin Hakiel już wkrótce po raz kolejny zostaną rodzicami. Celebrytka nie unika pytań o ich życie prywatne, a tym razem musiała zmierzyć się z wyjątkowo bezpośrednim pytaniem dotyczącym ciąży i antykoncepcji. Jej odpowiedź może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
Dominika Serowska od początku związku z Marcinem Hakielem nie ukrywa przed obserwatorami szczegółów swojego życia prywatnego. Para chętnie dzieli się z internautami kolejnymi etapami wspólnego życia, a szczególnie dużo uwagi wzbudza ich rodzina. W grudniu 2024 roku na świat przyszedł ich syn Romeo, a obecnie zakochani przygotowują się do narodzin kolejnego dziecka.
Tym razem Dominika Serowska i Marcin Hakiel oczekują córeczki. Para jakiś czas temu ogłosiła płeć dziecka podczas baby shower, czym oczywiście natychmiast podzieliła się z obserwatorami. Celebrytka w kolejnych rozmowach coraz częściej opowiada również o tym, jak wygląda ich codzienność i przygotowania do powiększenia rodziny.
Jednym z tematów, który w ostatnim czasie szczególnie interesował internautów, było życie pod jednym dachem, a właściwie… spanie pod jednym dachem. Okazało się bowiem, że Dominika Serowska i Marcin Hakiel nie dzielą wspólnej sypialni. Informacja ta już wcześniej pojawiała się w rozmowach z celebrytką, jednak tym razem temat został poruszony również osttanio na antenie „Dzień Dobry TVN”.
O szczegóły zapytał Marcin Prokop, który wprost nawiązał do „sekretu wyrzucenia Marcina Hakiela z jej łóżka”. Dominika Serowska wyjaśniła, że decyzja o osobnych sypialniach pojawiła się jeszcze przed narodzinami ich syna. Nie chodziło jednak o problemy w związku, a przede wszystkim o sposób organizacji codzienności i nocnego odpoczynku.
Celebrytka opowiedziała także, jak wyglądało dzielenie się obowiązkami przy małym dziecku. Początkowo to ona częściej zajmowała się Romeo w nocy. Z czasem uznała jednak, że również potrzebuje odpoczynku, dlatego Marcin Hakiel przejął część nocnych obowiązków.
“Na ten moment dzieliliśmy się Romeo pół na pół, a gdy urodzi się córka, to będę spała z córką, a Marcin zostanie z młodym. Na początku ja spałam z maluchem, ale w pewnym momencie powiedziałam, że też się chcę kiedyś wyspać i Marcin stwierdził, że spróbuje spać z Romeo i ta noc przyszła mu gładko. Powiedział, że możemy się dzielić, żeby każdy mógł się wyspać i odpocząć” – stwierdziła.
W programie pojawiło się również pytanie o to, czy osobne spanie może mieć wpływ na relację partnerów. Dominika Serowska stanowczo przekonywała, że w ich przypadku nie jest to powód do niepokoju. Jej zdaniem odpowiednia ilość snu ma ogromne znaczenie dla codziennego funkcjonowania, a osobne łóżka nie muszą oznaczać problemów pomiędzy partnerami.
“Uważam, że jak każdy jest wyspany, a sen jest naprawdę ważny w naszym życiu, to jednak jest potrzebne. Ja potrzebuję spać sama, żeby się wyspać. Nie ma to wpływu na naszą relację, a przynajmniej nie ma złego wpływu” – wyznała.
POLECAMY: Piotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media
Dominika Serowska odpowiedziała na bezpośrednie pytanie. „Może was to zszokuje”
Najnowsza wypowiedź Dominiki Serowskiej pojawiła się jednak podczas jednej z jej sesji Q&A. Jedna z internautek postanowiła zapytać celebrytkę wprost, dlaczego „nie zabezpiecza się przed niechcianą ciążą”. Pytanie było wyjątkowo bezpośrednie, a odpowiedź Serowskiej miała wyraźnie uszczypliwy charakter.
“O, to jest bardzo ważne pytanie, bo może dać wielu do myślenia — tak samo, jak pani, która mnie zapytała, może będzie ostrożniejsza w pewnych kwestiach. Bo niestety musicie wiedzieć, może was to zszokuje, jak Rossa w “Przyjaciołach”, że antykoncepcja nie daje nigdy stuprocentowej gwarancji niezajścia w ciążę. Pozdrawiam!” – powiedziała ukochana Marcina Hakiela.
Wypowiedź Dominiki Serowskiej szybko zwraca uwagę, bo celebrytka nie tylko odpowiedziała na bardzo osobiste pytanie, ale również wykorzystała okazję, by przypomnieć o czymś, co sama określiła jako ważną kwestię. Jej komentarz został utrzymany w żartobliwym, nieco ironicznym tonie, a nawiązanie do kultowego serialu „Przyjaciele” dodatkowo podkreśliło charakter odpowiedzi.
Jedno jest pewne — życie Dominiki Serowskiej i Marcina Hakiela już wkrótce ponownie mocno się zmieni. Para przygotowuje się do narodzin córki, a jednocześnie nadal dzieli między siebie obowiązki związane z wychowaniem małego Romeo. Jak pokazują wypowiedzi celebrytki, w ich przypadku nawet tak nietypowe rozwiązanie jak osobne sypialnie ma przede wszystkim pomóc im w codziennym funkcjonowaniu. Teraz pozostaje czekać na narodziny ich córeczki, o których z pewnością jeszcze nie raz opowiedzą swoim obserwatorom.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zenon wyciągnął rękę do Daniela Martyniuka? Nie uwierzycie, jaki ma plan
Co uważacie o wyznaniu Dominiki Serowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Piotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media
Piotr „Guma” Gumulec z odcinka na odcinek zachwyca coraz bardziej, ale droga do jego ostatniego występu wcale nie była łatwa. Kabareciarz zdradził, że w pewnym momencie kryzys był tak poważny, że naprawdę rozważał rezygnację z programu. Dowiedz się więcej!
Za nami kolejny odcinek „Tańca z Gwiazdami”, w którym uczestnicy po raz pierwszy wystąpili na parkiecie ze swoimi najbliższymi. Dla wielu gwiazd był to wyjątkowo emocjonalny wieczór, a jednym z uczestników, który zaprosił do programu członka rodziny, był Piotr „Guma” Gumulec. Kabareciarz zatańczył tango ze swoim bratem Bartkiem, a ich występ spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno jurorów, jak i widzów.
W tym tygodniu Piotr „Guma” Gumulec i jego brat otrzymali łącznie 37 punktów. Iwona Pavlović zwróciła uwagę na ogromne podobieństwo braci i z uznaniem komentowała ich występ. Jurorka przyznała również, że szczególny szacunek należy się wszystkim bliskim uczestników, którzy mieli zaledwie kilka dni na przygotowanie choreografii. Ostatecznie przyznała parze 9 punktów.
“Mam wrażenie, że mi się w oczach dwoi. W ogóle nie widać, że twój brat jest starszy. Można was podmieniać. Słuchaj, twoje ostatnie trzy litery to jest cel. To było dobre tango” – komentowała.
Równie wysoko występ ocenił Rafał Maserak, który docenił między innymi mocną ramę, charakter tańca oraz współpracę braci.
“Zaczynaliście promenadą i ustawiłeś się tak nisko to jest silna pozycja i dzięki temu miałeś fantastyczna ramę. Tak, ty. Pierwszy raz widziałem, żeby zatańczyć obrót w lewo z profesjonalną tancerką. Charakterny taniec, charakterny utwór, charakterni bracia” – ocenił Maserak, dając im dziewięć punktów.
Julia Wieniawa nie miała natomiast wątpliwości i zdecydowała się przyznać duetowi maksymalną notę. Tomasz Wygoda również ocenił ich na 9 punktów. Łącznie dało to 37 punktów, co tylko potwierdziło, że Piotr „Guma” Gumulec znajduje się obecnie w zupełnie innym miejscu niż na początku swojej przygody z programem.
POLECAMY: Zenon wyciągnął rękę do Daniela Martyniuka? Nie uwierzycie, jaki ma plan
Piotr Gumulec rozważał rezygnację z „TzG”. Oto, co działo się za kulisami hitu Polsatu
Jeszcze kilka tygodni temu trudno było przewidzieć, że kabareciarz tak mocno rozwinie się na parkiecie. Dziś jego progres zauważają nie tylko jurorzy i widzowie, ale również jego partnerka taneczna Julia Suryś. W rozmowie z Party.pl tancerka przyznała, że z odcinka na odcinek jest coraz bardziej wymagająca, ponieważ widzi, że jej gwiazdor ma naprawdę duży potencjał.
“Ja jestem z odcinka na odcinek coraz bardziej zachwycona i coraz bardziej wymagająca, bo widzę, że może. (…) Jest duży potencjał, którego od początku nie było widać. On musiał sobie to wszystko wypracować krok po kroku. Ale ja też wiem już z doświadczenia, że są takie momenty, w których czasami coś kliknie i następuje jakiś taki przełom i później te kroki moja gwiazda stawia dużo większe i dużo szybciej je stawia. I to rzeczywiście się wydarzyło, z czego się cieszę” – wyznała.
Okazuje się jednak, że za tym progressem krył się ogromny wysiłek. Szczególnie trudna okazała się dla Piotra „Gumy” Gumulca rumba, którą para zaprezentowała tydzień wcześniej. Taniec wymagał od niego nie tylko pracy nad techniką, ale również dużego przełamania emocjonalnego. W pewnym momencie sytuacja stała się na tyle trudna, że kabareciarz zaczął poważnie zastanawiać się nad odejściem z programu.
“Był kryzys przy rumbie i to taki poważny, że naprawdę myślałem, że nie wystąpię po prostu. Powiedziałem, że no nie. Julia mówi: “No dobra, to zadzwoń do Polsatu, powiedz, że ciebie nie ma w niedzielę i tyle”. Ale rzeczywiście tak było, że chciałem wziąć plecak, wyjść i iść jak Forrest Gump, tam przed siebie po prostu, no ale po dwóch dniach, po mega gigantycznym wsparciu Julii, chłopaków też, Jacka między innymi i tak dalej, i całej ekipy udało się rumbę zatańczyć i weszliśmy w ten odcinek rodzinny, gdzie już było turbo, turbo przyjemnie” – wyjaśnił w rozmowie z Party.pl.
Dziś po tamtym kryzysie nie ma już praktycznie śladu. Piotr „Guma” Gumulec nie tylko pozostał w programie, ale z każdym kolejnym odcinkiem pokazuje coraz większy progres. Szczególnie ważne jest to, że jego przemianę dostrzegają osoby, które od początku obserwują jego taneczną drogę. Julia Suryś podkreśla, że nastąpił moment, w którym coś po prostu „kliknęło”, a jej partner zaczął robić znacznie większe postępy.
Nie bez znaczenia jest również reakcja widzów. Po rodzinnym odcinku w sieci pojawiło się wiele komentarzy dotyczących występu Piotra „Gumy” Gumulca. Publiczność coraz częściej docenia jego poczucie humoru, energię i przede wszystkim fakt, że nie odpuszcza mimo trudnych momentów. Jeszcze niedawno sam zastanawiał się, czy powinien zostać w programie, a dziś wielu widzów nie wyobraża sobie kolejnych odcinków bez niego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa
A Wy polubiliście Piotra Gumulca? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuPrzemysław Branny nie żyje. Przyczyna śmierci
-
news4 dni temuSkolim obniżył ceny paliwa? Tyle zapłacimy na jego stacji
-
news4 dni temuSkolim przekazał radosne wieści. Posypały się gratulacje
-
news3 dni temu„Hitster” miał być hitem Polsatu. Widzowie szybko wydali werdykt
-
news4 dni temuMonika Goździalska OSTRO o Cichopek. Wspomniała, jaka jest poza kamerami
-
casting4 dni temuTVN podjął decyzję ws. przyszłości „Mam Talent”. Czy powstanie 18. edycja?
-
showbiz3 dni temuKto odpadł w 5. odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Nie brakuje zaskoczeń
-
news4 dni temuDaniel Martyniuk przeprosił mamę, żonę i tatę. Wybaczylibyście mu?

Dodaj komentarz