showbiz
„Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wróciła i wywołała sporo emocji – sprawdź, kto wygrał pierwszy odcinek
Kultowe show Polsatu znów elektryzuje widzów! Już pierwszy odcinek 22. edycji pokazał, że program, od lat uwielbiany przez miliony Polaków, nie zamierza zwalniać tempa. Wzruszenia, śmiech, kontrowersje i wielkie sceniczne przemiany – to dopiero początek tego, co czeka fanów. Co wydarzyło się na otwarciu nowego sezonu? Dowiedz się więcej!
Kultowy program „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, od lat emitowany przez Polsat, powrócił z 22. edycją, a jego premiera ponownie przypomniała, dlaczego widzowie tak chętnie do niego wracają. Show, które łączy muzykę, humor i spektakularne transformacje, wciąż dostarcza emocji na najwyższym poziomie. Już pierwszy odcinek udowodnił, że czeka nas sezon pełen wzruszeń, uśmiechu i nieoczekiwanych zaskoczeń.
Otwarcie należało do aktora Andrzeja Nejmana, któremu los spłatał nietypowego figla – wylosował opcję „zaproś przyjaciela”. Do programu dołączył więc Paweł Jasionowski, pamiętany z 7. edycji. Razem wcielili się w Zucchero i Paula Younga, wykonując ponadczasowy utwór „Senza una donna”. Publiczność była zachwycona, a Piotr Gąsowski nie krył emocji, mówiąc:
Po pierwsze, to był bardzo szlachetny występ. Po drugie, Andrzej, będzie mi trudno cię oceniać, ponieważ cię kocham, bracie. Cieszę się, że są tu twoje dzieci i żona, bo mogą cię zobaczyć w nowej, niezwykłej roli. To jest program do którego przychodzą najlepsi. I dlatego tu jesteś – mówił.
Później przyszła kolej na wokalistę Natalię Muiangę, którą widzowie mogą kojarzyć z udziału w “The Voice of Poland”. Uczestniczka zmierzyła się z legendą światowej sceny, czyli Whitney Houston. Utwór „I’m Every Woman” wymaga nie tylko znakomitego warsztatu wokalnego, ale także ogromnej charyzmy. Natalia od pierwszych sekund zaczarowała widownię, a jurorzy byli zgodni, że to występ na najwyższym poziomie.
Bardzo się cieszę, że wróciliśmy i cieszę się z tych emocji. Jak mówi młodzież, jaram się. Masz taki feeling. Mi się bardziej podobała ta wersja taka bardziej stonowana i bardziej klasyczna. Ja to kupuję w całości i uwielbiam. Cieszę się, że jesteś z nami i nie mogę się doczekać kolejnych twoich występów – powiedział Stefano Terrazzino.
Kiedy na scenie pojawił się Krystian Ochman, emocje sięgnęły zenitu. Wnuk wielkiego tenora Wiesława Ochmana i reprezentant Polski na Eurowizji w 2022 roku tym razem wcielił się w Rudiego Schuberta, prezentując widzom pełną luzu i humoru interpretację przeboju „Monika, dziewczyna ratownika”. Publiczność bawiła się znakomicie, a Małgorzata Walewska nie kryła zaskoczenia.
Postrzegałam cię jako poważnego wnuka twojego rozrywkowego dziadka, którego pozdrawiam przy tej okazji bardzo serdecznie. A ty masz taki luz! Jednak geny w człowieku robią cuda. Tak że gratuluję i tobie […] Znakomicie zrobiona barwa, wszystkie jego maniery, wspaniale odtworzyłeś ten nastrój – oceniła.
Uwielbiana prezenterka i aktorka, czyli Edyta Herbuś stanęła przed jednym z najtrudniejszych wyzwań, bo zamiast tańca musiała zmierzyć się z lirycznym i pełnym emocji śpiewem. Jej interpretacja „Eternal Flame” jako Susana Hoffs była niezwykle delikatna, ale też odważna, bo dla tancerki, która całe życie spędziła na parkiecie, scena bez ruchu to zupełnie nowe doświadczenie. Justyna Steczkowska przyznała:
Byłaś urokliwa, dziewczęca, czyli kształt tej piosenki i temperatura zachowana. Jeśli chodzi o śpiewanie, to masz fantastycznych nauczycieli i wierzę, że z odcinka na odcinek będzie coraz lepiej. Uważam, że super, że się znalazłaś w tym programie, bo ty jesteś też bardzo utalentowaną aktorką i ten program będzie dla ciebie cudowną przygodą, ale przede wszystkim bardzo ci się przyda do wszystkiego – powiedziała.
POLECAMY: „Rodzinka.pl” wraca po 5 latach! Wielkie zmiany w obsadzie i nowe wątki – takiego powrotu nikt się nie spodziewał
Jak wypadli pozostali uczestnicy?
Na zupełnie inny biegun przeniósł widzów aktor Modest Ruciński, który wylosował rolę Marcina Millera z zespołu Boys. Choć aktor sam przyznał, że gatunek disco polo jest mu obcy, to jego wykonanie „Wolności” okazało się pełnym energii show. Widzowie bawili się znakomicie, a jurorzy byli w szoku. Piotr Gąsowski podsumował występ krótko, ale treściwie:
Zanim zacząłeś śpiewać już wypełniłeś sobą przestrzeń sceniczną. Panujesz nad głosem, nie wiem, co ty dalej zrobisz. Proponuję ci, żebyś dalej śpiewał disco polo – ocenił.
Na scenie pojawił się również młody aktor teatralny Kamil Studnicki, który zdecydował się na brawurową transformację w Kayah. Utwór „Śpij, kochanie, śpij” wymagał emocjonalnej głębi i scenicznej wrażliwości. Kamil udowodnił, że jest aktorem totalnym, który potrafi przekroczyć granice płci i wejść w rolę z pełnym oddaniem.
Uważam, że byłeś bardziej kobiecy niż Kayah. Ona jest bardziej posągowa, a Ty bardziej miękki w ruchach, ale zrobiłeś piękną atmosferę i o to tutaj chodzi – ocenił Stefano Terrazzino.
Nie można pominąć także występu Marty Bijan, wokalistka, która swoją karierę kilka lat temu zaczynała w “X Factor”. Dziś w programie wcieliła się w Gabriela Fleszara i zaśpiewała „Kroplą deszczu”. To był moment pełen emocji, intymności i szczerości. Jej starania szczególnie docenił sam Fleszar, który podziękował artystce za interpretację i przyznał, że gdy weszła na scenę, jego kolana ugięły się z wrażenia. To pokazuje, jak mocno program potrafi oddziaływać również na artystów, którzy stali się inspiracją dla metamorfoz.
Na wielki finał premierowego odcinka widzowie otrzymali prawdziwą bombę energii. Influencerka Julia Żugaj i była uczestniczka “Tańca z Gwiazdami” wcieliła się w Thomasa Andersa z Modern Talking i wykonała „Geronimo’s Cadillac”. Do występu dołączył prowadzący “Halo tu Polsat” – Olek Sikora, który specjalnie nauczył się grać na gitarze, by ubarwić cały numer. Piotr Gąsowski komentował z humorem:
Jestem w szoku po tym, co tu zobaczyłem. Od wejścia mi się podobało. Weszłaś jak facet, stanęłaś mocno w biodrach. W jednym tylko momencie zapomniałaś, że jesteś facetem i jak się odwracałaś, zaczęłaś kręcić pupą jak kobieta. To było widać i za to malusieńki minusik – skomentował.
POLECAMY: Łukasz Nowicki odsunięty przez TVP? Tomasz Karolak wskakuje na jego miejsce w „Pytaniu na Śniadanie”
Kto wygrał premierowy odcinek i kiedy kolejny?
Na zakończenie wieczoru ogłoszono wyniki. Zwyciężczynią pierwszego odcinka została Natalia Muianga, która nie tylko zdobyła najwyższe noty jurorów, ale też podbiła serca publiczności. Zgodnie z tradycją programu, zwycięzca przekazuje czek na 10 tysięcy złotych na wybrany cel charytatywny – tym razem trafił on do Hospicjum im. ks. E. Dudkiewicza w Gdańsku. Ten piękny gest, będący stałym elementem formatu, pokazuje, że „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” to nie tylko rozrywka na najwyższym poziomie, ale także realne wsparcie dla potrzebujących.
Pierwszy odcinek 22. sezonu jasno pokazał, dlaczego „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wciąż jest jednym z najbardziej kultowych i chętnie oglądanych programów w Polsce. Widowisko pełne emocji, niespodziewanych zwrotów i spektakularnych metamorfoz dostarczyło widzom wszystkiego, czego można oczekiwać od prawdziwego show.
Ci, którzy nie mieli okazji zobaczyć premierowego odcinka, mogą bez problemu nadrobić zaległości – całość dostępna jest w serwisie Polsat Box Go. Kolejny odcinek już za tydzień, w piątek o godzinie 19:55 w Polsacie
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda w „Dzień Dobry TVN” szczerze o karierze i kontrowersjach. Jakie plany ma na nadchodzące miesiące?
Oglądaliście dzisiejszy odcinek? Jeśli tak to, który występ podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
















źródło/fot – informacja prasowa Telewizja Polsat
Autor: SJ
news
Magda Narożna zdradza prawdę o Zenonie Martyniuku. Nagle wspomniała o „Tańcu z Gwiazdami”
Jeszcze niedawno mówiło się o jego wielkim debiucie w tanecznym hicie Polsatu i rekordowej gaży. Teraz głos zabrała Magda Narożna, ujawniając, co naprawdę działo się za kulisami decyzji Zenona Martyniuka. Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami? Dowiedz się więcej już teraz!
Zenon Martyniuk to postać, której w Polsce nie trzeba nikomu przedstawiać. Od ponad trzech dekad pozostaje niekwestionowanym symbolem disco polo i jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rodzimej sceny muzycznej. Jego przeboje – od „Przekornego losu” po „Przez twe oczy zielone” – stały się kultowe i na stałe wpisały się w krajobraz polskich wesel, festynów i imprez plenerowych. Artysta przez lata budował swoją pozycję z dala od medialnych skandali, koncentrując się na koncertach, publiczności i muzyce, która łączy pokolenia.
Choć przez długi czas unikał udziału w telewizyjnych show, ostatnio wszystko wskazywało na to, że szykuje się jego wielki telewizyjny debiut w zupełnie nowej roli. Nie jako juror, nie jako gość specjalny, ale jako pełnoprawny uczestnik tanecznego hitu Polsatu. Dla wielu fanów byłoby to wydarzenie bez precedensu – zobaczyć króla disco polo na parkiecie, z dala od mikrofonu, w zupełnie innym świetle, walczącego o sympatię jury i widzów.
Kilka miesięcy temu „Super Express” donosił, że Zenon Martyniuk miał już podpisać kontrakt z Polsatem na udział w wiosennej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Informacja ta wywołała ogromne poruszenie zarówno wśród fanów artysty, jak i w środowisku telewizyjnym. Od lat mówiło się, że stacja marzy o pozyskaniu lidera zespołu Akcent, jednak jego napięty grafik koncertowy skutecznie uniemożliwiał jakiekolwiek zobowiązania. Tym razem jednak wszystko miało wyglądać inaczej.
Według tych samych doniesień stawka, jaką miał otrzymać Zenon Martyniuk, była wręcz rekordowa. Mówiono o kilkudziesięciu tysiącach złotych za odcinek, co czyniłoby go najlepiej opłacanym uczestnikiem w historii polskiej edycji programu. Dla porównania – większość gwiazd otrzymuje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych za występ. Nic więc dziwnego, że informacja ta wywołała falę komentarzy, spekulacji i ogromne zainteresowanie mediów.
Wszystko jednak niespodziewanie legło w gruzach. Jak ustalił serwis Plotek.pl, Zenon Martyniuk ostatecznie nie wystąpi w nadchodzącej edycji programu. Osoba z produkcji, cytowana przez tabloid, przekazała krótki, ale jednoznaczny komunikat, który rozwiał wszelkie wątpliwości co do jego udziału.
Zenek Martyniuk ostatecznie zrezygnował z udziału w programie. – Pewnie Daniel jest powodem, ale na razie wiemy tyle, że Zenka nie będzie w najnowszej edycji show – czytamy na stronie Plotek.pl.
Choć szczegóły nie zostały ujawnione, wiadomo, że chodzi o kwestie rodzinne oraz medialne zamieszanie w życiu jego syna. To właśnie te sprawy miały przeważyć szalę i sprawić, że artysta postanowił wycofać się z projektu, mimo wcześniejszych ustaleń i ogromnego zainteresowania ze strony stacji oraz widzów.
POLECAMY: Blanka ujawnia mroczne kulisy „Tańca z Gwiazdami”. O tym widzowie nie mieli pojęcia
Magda Narożna namawia Martyniuka na “TzG”
W tym samym czasie do studia „Faktu” zawitała Magda Narożna, która w rozmowie z Cezarym Wiśniewskim zdradziła, że Zenon Martyniuk sam dopytywał ją o program. Przypomnijmy, że Narożna rok temu tańczyła w parze z Piotrem Musiałkowskim, a oboje znają się doskonale z planu programu „Disco Star”. Jej słowa rzuciły zupełnie nowe światło na kulisy rozmów wokół jego potencjalnego udziału.
Ja go cały czas namawiam! Nawet rozmawialiśmy o tym, bo Zenio troszkę podpytywał właśnie co i jak. Ja mu powiedziałam, że nie będzie żałował – wyznała artystka.
Artystka nie kryła, że udział w „Tańcu z Gwiazdami” był dla niej wyjątkowym doświadczeniem, mimo trudności, z jakimi musiała się mierzyć. Jej słowa były pełne emocji i osobistych refleksji na temat programu.
To trzeba po prostu przeżyć. Ja wiem, że to wygląda strasznie, ja też miałam różne momenty w “Tańcu z gwiazdami”, bo u mnie rzeczywiście kontuzyjnie było poważnie, ale to była piękna historia. Tego nikt mi nie zabierze. Nikt mi nie zabierze ludzi, których poznałam – dodała.
W dalszej części rozmowy Magda Narożna podkreśliła, że nie każdy musi być perfekcyjny, by odnaleźć się w tym formacie, a kluczowa jest osobowość i autentyczność uczestnika.
Najwyżej odpadnie się po dwóch odcinkach. Kurczę, nie każdy jest geniuszem. Nie każdy musi robić wszystko, wiesz, w stu procentach tak perfekcyjnie. Ja też w tym perfekcyjna nie byłam – stwierdziła.
Na koniec artystka dodała słowa, które wielu fanów uznało za wyjątkowo poruszające i trafne w kontekście Zenona Martyniuka.
Ale Zenio ma osobowość. Zenio ma w sobie coś takiego, że ludzie go kochają i tak łatwo nie dadzą odpaść, jeżeli oczywiście zdecyduje się na udział. Ja będę go nakłaniała i mam nadzieję, że w końcu się zgodzi – powiedziała Narożna.
Choć król disco polo tym razem nie pojawi się na parkiecie, jego nazwisko wciąż elektryzuje media i fanów. Temat jego udziału w „Tańcu z Gwiazdami” zapewne jeszcze powróci, bo zainteresowanie jego osobą nie słabnie, a widzowie wciąż liczą, że kiedyś zobaczą go w tej roli. Czy to tylko chwilowa rezygnacja, czy definitywne pożegnanie z tanecznym show? O tym dowiemy się w swoim czasie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]
Chcielibyście zobaczyć Zenona Martyniuka w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Blanka ujawnia mroczne kulisy „Tańca z Gwiazdami”. O tym widzowie nie mieli pojęcia
Za scenicznym uśmiechem i milionami odsłon kryje się rzeczywistość, która nie ma nic wspólnego z bajką o szybkim sukcesie. Blanka Stajkow w ostatnich miesiącach przeszła więcej, niż wielu artystów przez całą karierę. Co naprawdę kosztuje ją popularność i kolejne zawodowe decyzje? Dowiedz się więcej, jak wspomina udział w „Tańcu z Gwiazdami”?
Po udziale w Eurowizji Blanka Stajkow niemal z dnia na dzień stała się jedną z najgłośniejszych postaci młodego pokolenia w polskim show-biznesie. Jej kariera przyspieszyła w tempie, które dla wielu mogłoby okazać się przytłaczające. Dziś jej profil na Instagramie śledzi ponad 340 tysiące osób, a każda publikacja wywołuje lawinę komentarzy, reakcji i emocji. To nie tylko liczby – to realny wpływ, który sprawia, że Blanka znajduje się pod nieustanną obserwacją fanów i krytyków.
Ostatnie miesiące były dla artystki wyjątkowo intensywne i wymagające. Wiosną zeszłego roku widzowie mogli oglądać ją w programie „Taniec z Gwiazdami”, gdzie zaprezentowała się z zupełnie innej strony niż dotychczas. Choć nie sięgnęła po Kryształową Kulę, piąte miejsce, które zajęła razem ze swoim partnerem tanecznym Mieszkiem Masłowskim, okazało się ogromnym sukcesem wizerunkowym. Publiczność doceniła jej determinację, ciężką pracę i gotowość do wychodzenia poza strefę komfortu.
Udział w tanecznym show był dla Blanki nie tylko przygodą, ale też prawdziwą próbą charakteru. Wielu fanów dopiero wtedy zobaczyło, ile wysiłku kosztuje ją każda kolejna decyzja zawodowa. Intensywne treningi, presja czasu i oczekiwań sprawiły, że artystka musiała zmierzyć się z własnymi słabościami. To właśnie ten etap kariery przekonał wielu sceptyków, że Blanka Stajkow nie jest jedynie eurowizyjnym „produktem”, lecz ambitną i pracowitą artystką.
Kolejnym, zaskakującym krokiem w jej karierze została rola trenerki w programie „The Voice Kids”. Dla młodej wokalistki to ogromne wyróżnienie, ale też odpowiedzialność, jakiej wcześniej nie musiała dźwigać. Ocena dziecięcych talentów, praca z młodymi uczestnikami i dzielenie się własnym doświadczeniem scenicznym wymagają nie tylko wiedzy, ale też empatii i cierpliwości. To zupełnie nowy rozdział, który może na długo zmienić sposób postrzegania Blanki w branży.
Choć efekty jej pracy w „The Voice Kids” widzowie zobaczą dopiero w lutym 2026 roku, już teraz wiadomo, że artystka konsekwentnie buduje swoją pozycję poza samą sceną muzyczną. Blanka udowadnia, że potrafi odnaleźć się w różnych formatach telewizyjnych i nie boi się odpowiedzialnych ról. Dla wielu obserwatorów to jasny sygnał, że jej kariera nie jest dziełem przypadku, lecz przemyślanej strategii.
POLECAMY: Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]
Blanka wspomina udział w “Tańcu z Gwiazdami”
Na tym jednak lista jej aktywności się nie kończy. Ostatnio Blanka wystąpiła podczas „Sylwestra z Dwójką”, gdzie zaprezentowała swoje największe przeboje, w tym eurowizyjne „Solo”. Dużym zaskoczeniem okazał się także jej sceniczny duet z Malikiem Montaną, który wywołał spore poruszenie wśród widzów. Artystka udowodniła, że potrafi odnaleźć się zarówno w popowym repertuarze, jak i we współpracy z artystami reprezentującymi zupełnie inne muzyczne światy.
Kilka dni później Blanka pojawiła się w programie „Pytanie na śniadanie”, gdzie po raz pierwszy zaprezentowała swój najnowszy singiel „Memories”. Tytuł utworu, który po polsku oznacza „wspomnienia”, nie jest przypadkowy. Piosenka stała się pretekstem do refleksji nad ostatnim, niezwykle intensywnym rokiem w jej życiu. To właśnie wtedy artystka zaczęła coraz częściej mówić o kulisach swojej pracy i emocjach, które jej towarzyszą.
W związku z premierą singla Blanka nagrała także TikToka na profil RMF FM, w którym wróciła pamięcią do wydarzeń z „Tańca z Gwiazdami”. Nie ukrywała, że za telewizyjnym blaskiem kryły się momenty skrajnego wyczerpania i bólu:
Na pewno muszę wspomnieć o programie pod tytułem “Taniec z Gwiazdami”. Tam było dużo śmiesznych momentów i było też dużo strasznych momentów, kiedy na przykład byłam pod kroplówką, bo ledwo co żyłam i musiałam zaraz wychodzić na scenę i nie pamiętam choreografii, albo kiedy skręciłam sobie i obiłam kostkę. Sporo tego było, więc wspomnienia są i wspaniałe i ciekawe, czasem mocne, ale wszystkie są to wspomnienia i po to żyjemy, żeby robić niesamowite wspomnienia – mówiła na nagraniu.
Te słowa pokazują zupełnie inne oblicze medialnego sukcesu. Blanka otwarcie przyznała, że jej droga nie była usłana różami, a cena, jaką płaci za popularność, bywa bardzo wysoka. Kroplówki, kontuzje i stres to elementy, których widzowie zazwyczaj nie widzą, oglądając kolorowe występy w telewizji. Artystka zdecydowała się jednak mówić o tym głośno, przełamując tabu idealnego życia gwiazd.
Jak widać, od czasu Eurowizji Blanka przeszła długą i wymagającą drogę. Zgromadziła wokół siebie setki tysięcy fanów i słuchaczy, ale zamiast spocząć na laurach, konsekwentnie idzie dalej. Nowa muzyka, kolejne projekty telewizyjne i szczerość wobec odbiorców sprawiają, że jej historia wciąż się rozwija. Singiel „Memories” jest nie tylko podsumowaniem przeszłości, ale też zapowiedzią tego, że Blanka Stajkow jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?
Będziecie oglądać “The Voice Kids” z Blanką? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
@radio_rmffm A Dziś na naszej antenie po raz pierwszy wybrzmiała piosenka „Memories” ⬇️ Kto już słyszał? Dajcie znać w komentarzach! 🎧💛 #rmffm #premiera #blanka ♬ dźwięk oryginalny – RMF FM







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]
W sobotnim odcinku „The Voice Senior” padną słowa, które poruszą nie tylko uczestników, ale i widzów przed telewizorami. Jedna z trenerek otworzy się jak nigdy dotąd, wracając wspomnieniami do dzieciństwa i ukochanego ojca. Co dokładnie wydarzy się na scenie i dlaczego ta historia tak poruszy publiczność? Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!
„The Voice Senior” od momentu swojej premiery w 2019 roku konsekwentnie buduje pozycję jednego z najbardziej autentycznych programów muzycznych w polskiej telewizji. To format, który nie stawia na młodość i chwilową popularność, lecz na doświadczenie, emocjonalną głębię i życiowe historie. Seniorzy pojawiający się na scenie niejednokrotnie udowadniają, że pasja do muzyki może być silniejsza niż trema, a determinacja większa niż u artystów rozpoczynających dopiero swoją drogę.
Kilka tygodni temu wystartowała siódma odsłona programu, w której trenerami są Alicja Majewska, Andrzej Piaseczny, Robert Janowski oraz debiutująca w tej roli Majka Jeżowska. Już od pierwszych odcinków było jasne, że nowa trenerka wnosi do formatu ogromne pokłady emocji, empatii i osobistych historii. To właśnie ona postanowiła podzielić się niezwykle intymnym wspomnieniem ze swojego dzieciństwa.
Przed widzami talent show właśnie ostatnie „Przesłuchania w ciemno”. W dzisiejszym odcinku poznamy ostateczny skład drużyn Alicji Majewskiej, Andrzeja Piasecznego, Majki Jeżowskiej i Roberta Janowskiego. Wśród uczestników walczących o przejście do kolejnego etapu pojawi się Zbigniew Guzowski, którego imię stało się dla Majki impulsem do osobistych zwierzeń.
Chciałam powiedzieć tylko, że mój tato miał na imię Zbyszek. Bardzo lubię to imię. I też bardzo ładnie śpiewał, chociaż był lekarzem stomatologiem – wyznała Jeżowska.
Artystka z uśmiechem wspominała czasy, kiedy potężny głos ojca nieco ją onieśmielał, zwłaszcza w miejscach publicznych. Te drobne, rodzinne sytuacje z czasów dzieciństwa do dziś wywołują w niej emocje, które trudno ukryć nawet przed kamerami.
Jak się urodziłam, nie wiedziałam, że tato ładnie śpiewał, bo był lekarzem. Ale zawsze, jak chodziliśmy do kościoła w niedzielę, to śpiewał bardzo głośno. Ja się wtedy wstydziłam i go trącałam, mówiłam: „Tato, nie śpiewaj tak głośno, ludzie się patrzą”. Wstydziłam się tego – opowiadała na planie programu.
POLECAMY: Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?
Majka Jeżowska wzruszająco o swoim ojcu
Okazuje się, że wokalny talent ojca gwiazdy objawiał się już w najmłodszych latach w niezwykle spektakularny sposób. Jego głos miał taką moc, że robił wrażenie nie tylko na domownikach, ale i na sąsiadach.
W dzieciństwie miał piękny, bardzo mocny głos. Mieszkał w Stanisławowie koło Lwowa, wychodził na balkon i jako mały chłopiec śpiewał arie Kiepury. I podobno sąsiadom dzwoniły szklanki w kredensach! – wspominała.
Słowa Majki Jeżowskiej wywołały uśmiech i wzruszenie nie tylko wśród publiczności, ale także w gronie trenerów. Szczególnie zareagowała Alicja Majewska, która nie omieszkała podsumować tej rodzinnej historii z humorem i ciepłem.
A potem zaczęłaś sama bardzo głośno śpiewać! – skwitowała Majewska.
W najbliższym odcinku, który zostanie wyemitowany w sobotę o godzinie 20:00 w TVP2 i TVP VOD, widzowie usłyszą jeszcze wiele anegdot z życia trenerów i uczestników. Program po raz kolejny pokaże, że za każdym głosem kryje się historia, często bardziej poruszająca niż sam występ.
„The Voice Senior” konsekwentnie udowadnia, że scena nie jest zarezerwowana wyłącznie dla młodych artystów. Uczestnicy programu to często osoby, które przez dekady śpiewały wyłącznie dla rodziny, znajomych lub samego siebie. Dla wielu z nich udział w show jest pierwszym momentem, gdy mogą publicznie powiedzieć: „to też jest moje marzenie”.
Ogromną siłą programu są historie uczestników, które niejednokrotnie poruszają bardziej niż same występy wokalne. Miłość, strata, choroba, trudne decyzje życiowe czy odwaga, by po sześćdziesiątce lub siedemdziesiątce wyjść na scenę – to właśnie te elementy sprawiają, że widzowie tak chętnie wracają przed telewizory. A wzruszające wyznanie Majki Jeżowskiej to kolejny dowód na to, że „The Voice Senior” to znacznie więcej niż tylko muzyczny talent show.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa para prowadzących w telewizji śniadaniowej. Kulisy ich angażu są zaskakujące – wiemy, kiedy debiut
Oglądacie “The Voice Senior”? Jeśli tak, to którego trenera lub trenerkę lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?
Miał być hit, a wyszła medialna bomba. Widzowie zobaczyli coś, czego absolutnie się nie spodziewali, a reakcje gwiazd tylko dolały oliwy do ognia. Co wydarzyło się naprawdę i dlaczego ta decyzja wciąż dzieli fanów? Dowiedz się więcej, co powiedział Smolasty o występie z Imi!
Podczas tegorocznej „Sylwestrowej Mocy Przebojów” Telewizji Polsat Smolasty był jednym z najbardziej wyczekiwanych artystów wieczoru. Wokalista zaprezentował swoje największe przeboje, a wśród nich znalazł się także utwór „Nim zajdzie słońce”, który jeszcze niedawno dominował na listach przebojów. Widzowie szybko jednak zauważyli, że na scenie brakuje jednej, kluczowej postaci – Dody, z którą piosenka była pierwotnie nagrana i która przez wielu fanów uznawana jest za jej nieodłączną część.
Zamiast królowej polskiego show-biznesu u boku Smolastego pojawiła się Klaudia Jóźwiak, znana szerzej jako Imi. Dla części publiczności była to kompletna niespodzianka, a dla innych wręcz szok. Artysta do tej pory nie wykonywał tego utworu z inną wokalistką, dlatego już pierwsze sekundy występu wzbudziły konsternację zarówno wśród widzów przed telewizorami, jak i tych zgromadzonych pod sceną.
Doda nie raz komentowała sprawę i nie ukrywała, że uznaje zachowanie Smolastego za zniewagę.
Nikt mnie o to nie zapytał. Smolasty mnie o tym nie poinformował […] Jest to zachowanie wbrew wszystkim zasadom naszego kodeksu pracy, jeżeli chodzi o bycie artystą i współpracę między artystami – mówiła jakiś czas temu Doda.
Przez długi czas Smolasty nie komentował sytuacji, aż w końcu zabrał głos w rozmowie z Olą Filipek na antenie RMF FM, gdzie pojawił się razem z Imi. Wtedy też po raz pierwszy szerzej wyjaśniono, jak wyglądała ta decyzja od kuchni. Klaudia przyznała, że propozycja wspólnego występu była dla niej ogromnym zaskoczeniem i nie przyszła jej łatwo.
Na pewno byłam w szoku. Nie spodziewałam się tego. Byłam uradowana, a z drugiej strony lekko przerażona, bo była to dosyć nietypowa sytuacja, umówmy się. Chwilkę mi zajęło, troszkę się zastanawiałam nad tym. Jestem dosyć emocjonalną osobą i staram się nikomu nie uprzykrzać życia. Praktycznie jestem niekonfliktowa raczej. […] To była wspaniała propozycja, ale byłam wystraszona, więc chwilkę to po prostu zajęło. Więc to nie było, że od razu mówiłam “Jezu, tak”. Troszkę się musiałam po prostu namyśleć z tym – tłumaczyła.
Smolasty zwrócił uwagę na reakcje, jakie spadły na Imi po występie i na to, jak próbował ją przed nimi chronić.
Wytłumaczyłem jej wszystkie schematy, wszystkie zachowania ludzi, którzy po prostu lubią czasem wylać emocje z życia na osobę, która jest eksponowana aktualnie w mediach i to nie ma nic wspólnego z tobą, tylko po prostu ktoś ma zły dzień i wylewa na ciebie swój gorszy dzień – mówił raper.
Imi nie ukrywała, że cała sytuacja była dla niej trudna emocjonalnie, choć skala negatywnych reakcji okazała się mniejsza, niż się spodziewała.
Na pewno było to ciężkie doświadczenie, bo tak jak powiedziałam, raczej jestem osobą niekonfliktową, więc dla mnie to było coś nowego. Było bardzo mało takich komentarzy, to było zaskakujące, że mimo całej aury, całej afery, która wyszła, po prostu było niewiele komentarzy takich bardzo negatywnych – dodała Imi.
Smolasty podkreślił też, że od początku czuł się odpowiedzialny za sytuację i wsparcie swojej scenicznej partnerki.
Byliśmy po jednej stronie, my gramy do jednej bramki. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji, niż nie wspierać ani nie pocieszać Imi – stwierdził “Smoła”.
POLECAMY: Nowa para prowadzących w telewizji śniadaniowej. Kulisy ich angażu są zaskakujące – wiemy, kiedy debiut
Smolasty odpowiada na słowa Dody
W dalszej części rozmowy raper odniósł się bezpośrednio do zarzutów i kontrowersji wokół wykonania „Nim zajdzie słońce” bez Dody. W jego ocenie decyzja była uzasadniona i wynikała z realiów medialnych.
Pomysł z Sylwestrem wpadł z tego powodu, że stacje się poróżniły. Graliśmy w innych stacjach i już o tym wspominałem i nie chcę się powtarzać. A że Imi ma świetny wokal, to chciałem mieć damski głos w utworze, który jest na mojej płycie, która wyjdzie. Mówimy o utworze “Nim zajdzie słońce”. To jest utwór z mojego albumu i oryginalnie graliśmy go wspólnie. Natomiast w sytuacji, kiedy gramy w innych stacjach, nie będę śpiewał dwóch męskich zwrotek. Też nie będę grał połowy utworu. Ludzie w Toruniu bardzo oczekiwali i w telewizji całego kawałka, więc nie było po prostu wyjścia i uważam, że postąpiłem w porządku – stwierdził Smolasty.
Mimo tych wyjaśnień spór wśród fanów nie słabnie. Jedni rozumieją argumentację Smolastego, inni pozostają wierni Dodzie i uważają, że jej miejsce w tym utworze było niezastąpione. Emocje wciąż są żywe, a temat regularnie powraca w mediach.
Jedno jest pewne – ten sylwestrowy występ przeszedł do historii nie tylko jako muzyczne wydarzenie, ale także jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych momentów ostatnich miesięcy w polskim show-biznesie. A odpowiedź na pytanie, czy ta sprawa kiedykolwiek zostanie definitywnie zamknięta, wciąż pozostaje otwarta.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Socha zdradziła kulisy końca „Przyjaciółek”. Tak aktorki dowiedziały się o decyzji Polsatu
Co uważacie o tej medialnej dramie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuWielkie zmiany w ramówce Polsatu. Edward Miszczak pilnie wydał oświadczenie
-
news4 dni temuDoda i Małgorzata Rozenek-Majdan przy jednym stole. Zobacz nagranie z niecodziennych scen w sejmie
-
news4 dni temuDoda wstrząśnięta warunkami w schroniskach. Jej najnowsze słowa dają do myślenia
-
showbiz4 dni temuPiotr Musiałkowski ogłosił smutne wieści. Co dalej z jego udziałem w „Tańcu z Gwiazdami”?
-
news4 dni temuWielkie powroty i zaskakujące zwroty akcji w „M jak miłość”. Sprawdź, co się wydarzy w walentynkowym odcinku
-
news3 dni temuDoda prosto z wanny zaapelowała do Jurka Owsiaka: “To mi się w głowie nie mieści” [WIDEO]
-
showbiz2 dni temuAfera za kulisami „Tańca z Gwiazdami”. Produkcja ma poważny problem z Małgorzatą Potocką
-
showbiz3 dni temuUlubieniec widzów wraca wiosną do „Tańca z Gwiazdami”. Z kim powalczy o Kryształową Kulę?

Dodaj komentarz