Śledź nas

showbiz

Adrian ze „Ślub od pierwszego wejrzenia” mierzy się z ogromnymi kosztami leczenia. Żona zabrała głos

Opublikowano

w dniu

Kilka tygodni temu media obiegła wiadomość, która wstrząsnęła widzami popularnego programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Adrian Szymaniak, znany widzom z trzeciej edycji, nagle trafił do szpitala w dramatycznych okolicznościach. Początkowo niewiele było wiadomo, a jego bliscy i żona Anita Szydłowska prosili o wsparcie i dobrą energię. Teraz prawda wyszła na jaw, a uczestnik show zdecydował się po raz pierwszy opowiedzieć o swojej walce z chorobą, która zmieniła jego życie o 180 stopni. Dowiedz się więcej i poznaj poruszające szczegóły tej historii!

To miało być zwyczajne lato. Adrian Szymaniak planował spędzić lipcowy weekend z rodziną, ciesząc się chwilą wytchnienia i spokojem. Jednak sielankowy czas zamienił się w dramat, gdy nagle pojawiły się pierwsze, niepokojące objawy. Najpierw halucynacje, dziwne obrazy przed oczami i migrenowe bóle głowy, a chwilę później gwałtowne wymioty i osłabienie. Nie czekając ani chwili, uczestnik „Ślubu od pierwszego wejrzenia” trafił karetką prosto na SOR, a następnie na OIOM.

W mediach społecznościowych pojawiło się wtedy zdjęcie Adriana ze szpitalnego łóżka. Fotografia, która początkowo miała być tylko krótkim sygnałem dla znajomych, momentalnie obiegła internet i wywołała lawinę komentarzy. Fani wstrzymali oddech, a pod postem pojawiły się setki wiadomości z pytaniami o jego stan zdrowia. Widać było, że sytuacja jest poważna, a sam Adrian zmaga się z czymś, co trudno zrozumieć nawet lekarzom.

Kilka dni później głos zabrała Anita Szydłowska, partnerka uczestnika. W emocjonalnym wpisie na Instagramie przyznała, że lekarze wciąż nie znają przyczyny dramatycznych objawów. Pisała o bezsennych nocach, nieustannej diagnostyce i strachu, który towarzyszył całej rodzinie. Jednocześnie prosiła o przesyłanie dobrej energii i zapewniała, że każde słowo wsparcia dodaje im siły do walki.

To miał być zwykły weekend – skończył się niestety bardzo źle. Cały czas nie znamy przyczyn, czekamy z nadzieją na wyniki. Nie mogę nic więcej napisać, przesyłajcie tylko dobrą energię dla niego – informowała wówczas.

Sytuacja była na tyle trudna, że nawet dzieci małżeństwa zaangażowały się emocjonalnie w powrót ojca do zdrowia. Anita przyznała, że odwiedzili Adriana w szpitalu, by choć na chwilę poczuł normalność i bliskość najbliższych. Jak relacjonowała:

Mnóstwo osób pyta o męża… nadal jest w szpitalu. Diagnostyka trwa, coś znaleźli, ale wciąż brakuje informacji co to. Dziś odwiedziliśmy go z dziećmi, było dużo przytulasów nie możemy się doczekać, aż wróci do domu – informowała kilka tygodni temu.

Przełom nastąpił dopiero kilka dni temu, gdy Adrian Szymaniak zdecydował się wystąpić w „Dzień dobry TVN” i ujawnić prawdziwą diagnozę. Jego słowa były jak cios – „glejak czwartego stopnia”, najzłośliwszy nowotwór mózgu, jaki istnieje. Mówił ze łzami w oczach, że do końca wierzył w łagodniejszy wynik i nie był w stanie pojąć, dlaczego los postanowił tak brutalnie go doświadczyć.

W trakcie rozmowy opisał również pierwsze objawy choroby. Relacjonował moment, gdy patrząc w telefon, zauważył, że obraz przesuwa mu się poza ekran. Później pojawiły się omamy, jak postaci z bajek córki tańczące na masce samochodu, a w końcu silne migreny i wymioty. To właśnie te sygnały zaprowadziły go na oddział, gdzie lekarze odkryli dramatyczną prawdę.

Objawy pierwsze jakie dostałem to przeglądając coś w telefonie zauważyłem, że ekran wyskakuje mi poza telefon. To było takie przerażająco niezrozumiałe, co się dzieje. Zgoniłem to na tabletki, które dostałem od psychiatry. Wzięliśmy z Anitą ulotkę i przeczytaliśmy specyfikę leku, było tam, że mogą być różne objawy. W sobotę stojąc na czerwonym świetle, na masce wyświetlił mi się obraz postaci z bajki, którą ogląda Bianka, takie kotki tańczące. Przecierałem oczy ze zdumienia, oklepałem twarz, ale ten obraz widziałem […] Chwilkę później, taki ogromny ból głowy migrenowy mnie dopadł. Zdążyłem tylko siąść do stołu, spróbować może trzy kęsy obiadu i jednej sekundzie mdłości, wymioty, zawroty głowy – mówił w materiale w “Dzień dobry TVN”.

POLECAMY: Elle Style Awards 2025: stylowa Woźniak-Starak, kolorowa Rozenek-Majdan, elegancka Kurdej-Szatan, poważna Krzan [FOTO]

Anita Szydłowska zabrała głos na Instagramie

Na tym jednak historia się nie kończy. Po emisji materiału w „Dzień dobry TVN” głos ponownie zabrała Anita Szydłowska, która od początku całej sytuacji pozostaje w stałym kontakcie z internautami i wiernymi fanami. Kobieta przyznała, że ogrom wsparcia, jaki spłynął na nią i męża, przerósł jej najśmielsze oczekiwania.

Nie mam słów po tym wszystkim, co się wczoraj wydarzyło. Zalała nas fala wsparcia, padł mi telefon, Instagram, Messanger i daliście nam tyle wspaniałych rad. Odbyłam już masę rozmów, także telefonicznych z osobami w podobnych sytuacjach. Nie liczyłam nawet na część tego. Chciałabym przytulić dziś CAŁY ŚWIAT – napisała na InstaStories.

W dalszej części wpisu Anita nie ukrywała, że walka z chorobą męża to nie tylko emocjonalne wyzwanie, ale również ogromne obciążenie finansowe. Leczenie i specjalistyczne badania wymagają nakładów, których państwo nie zawsze jest w stanie pokryć.

Mnóstwo z was pyta o zbiórkę, nawet pojawiły się osoby, które chciały ją założyć, ale my nie chcemy wykorzystywać tej sytuacji. Próbujemy dostać się do refundowanych badań klinicznych i mamy wizytę w Bydgoszczy już po weekendzie! Niestety w Gliwicach się nie udało. Koszty są ogromne, nie ukrywamy też, że są opóźnienia w wypłacaniu świadczeń przez ZUS, a musimy sprowadzać leki i robić badania, ale na to przyjdzie czas i chcemy to zrobić z głową – stwierdziła.

Mimo że emocje i stres sięgają zenitu, Anita Szydłowska nie traci ducha walki. Wręcz przeciwnie – przyznała, że sama zaczęła sypać pomysłami, jak jeszcze mogłaby wspomóc leczenie i dodać mężowi otuchy.

Dziś od rana miałam taką dobrą energię, sypałam pomysłami jak z rękawa! Np. chciałabym zorganizować charytatywny koncert muzyczno- taneczny. Jestem tancerką, znam mnóstwo osób z branży artystycznej więc wiem, że się uda! Z WAMI  – ujawniła.

Równolegle, mimo przytłaczających informacji, Adrian Szymaniak sam stara się zachować nadzieję i patrzeć w przyszłość. Na antenie TVN mówił wprost, że nie zamierza poddawać się bez walki.

Ja bym bardzo chciał się zapisać do tej statystyki tych osób, które przeżywają średnią dłuższą niż statystyki w internecie – wyznał.

To zdanie, wypowiedziane ze łzami w oczach, odbiło się szerokim echem wśród widzów i obserwatorów. Pokazało, że mimo najczarniejszych prognoz, wciąż można zachować w sobie wolę życia i siłę do walki, której źródłem są zarówno najbliżsi, jak i ogromna społeczność wspierająca ich na każdym kroku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Patricia Kazadi w nowej fryzurze! Nikt nie spodziewał się takiej METAMORFOZY

Śledzicie program “Ślub od pierwszego wejrzenia”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Anita Szydłowska (fot. screen Instagram Story Anita Szydłowska)
Anita Szydłowska i Adrian Szymaniak (fot. screen Instagram Story Anita Szydłowska)
Anita Szydłowska (fot. screen Instagram Story Anita Szydłowska)
Adrian Szymaniak (fot. screen strona Dzień Dobry TVN) – wywiad w “Dzień dobry TVN”
Adrian Szymaniak (fot. screen strona Dzień Dobry TVN) – wywiad w “Dzień dobry TVN”
Adrian Szymaniak (fot. screen strona Dzień Dobry TVN) – wywiad w “Dzień dobry TVN”

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

Klaudia El Dursi przeżyła horror podczas karmienia. “Miałam dwa zawały serca” – co się stało?

Opublikowano

w dniu

przez

Choć Klaudia El Dursi od lat kojarzona jest z perfekcyjnym wizerunkiem i egzotycznym luzem, macierzyństwo szybko przypomniało jej, jak brutalnie potrafi zaskoczyć codzienność. Celebrytka podzieliła się historią, która postawiła na nogi tysiące młodych mam i pokazała ją z zupełnie innej, nieinstagramowej strony. Co tak naprawdę wydarzyło się w jej domu? Dowiedz się więcej!

Klaudia El Dursi, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN-u, od lat budzi emocje – najpierw jako uczestniczka „Top Model”, później jako prowadząca „Hotel Paradise”. Jej kariera rozwijała się dynamicznie, a nazwisko regularnie pojawiało się w mediach. Mimo to 36-latka zdecydowała się na przerwę od telewizji, bo w lipcu wydarzyło się coś ważniejszego niż świat show-biznesu: została mamą po raz trzeci.

Po narodzinach wymarzonej córeczki Carmen profil celebrytki całkowicie zmienił charakter. Zamiast egzotycznych zdjęć i eleganckich stylizacji pojawiły się te najbardziej prawdziwe – pełne niewyspania, wzruszeń i chwil zwykłego, surowego macierzyństwa. I to właśnie w takim klimacie Klaudia El Dursi podzieliła się historią, która wystraszyłaby każdego rodzica.

W czwartek celebrytka opublikowała na Instastories nagranie, w którym opowiedziała o trudnym wieczorze. Jej córeczka niespodziewanie odrzuciła pierś. „Mała wczoraj odrzuciła mi pierś” – zaczęła, tłumacząc, że nagle znalazła się w sytuacji, na którą absolutnie nie była przygotowana.

W relacji nie brakowało emocji, bo jak przyznała Klaudia El Dursi, przeżyła to wyjątkowo intensywnie:

Ja osiwiałam, wyłysiałam, miałam dwa zawały serca, ryczałam razem z nią, bo płakała. Co ją przystawiałam do piersi, to ona się wyginała, prężyła, nie chciała tej piersi – relacjonowała.

Opisywała chaos, stres i bezradność – wszystko to, co każdej mamie zdarza się przeżyć, ale niewiele mówi o tym publicznie.

POLECAMY: Nie uwierzycie, co usłyszała Małgorzata Socha, gdy ogłoszono zakończenie serialu „Przyjaciółki”

Jak El Dursi sobie poradziła z tym problemem?

Celebrytka podkreśliła, że była całkowicie nieprzygotowana, bo córka jest karmiona wyłącznie piersią.

Nie byłam na to przygotowana, nie mam żadnej butelki, mleka, ona jest tylko na piersi. Byłam totalnie spanikowana, jeszcze był wieczór, ona chciała spać, była zmęczona. To było coś strasznego i tak trwało, i trwało – opisywała minioną noc.

Gdy emocje nieco opadły, Klaudia El Dursi zaczęła szukać pomocy w internecie. Przeglądała fora i relacje innych mam, desperacko próbując ustalić, dlaczego dziecko tak gwałtownie zareagowało. W końcu – jak opisała – coś ją tknęło, a odpowiedź okazała się zaskakująca.

Celebrytka przypomniała sobie, że w ciągu dnia testowała nowe olejki do ciała.

Zsumowałam te wszystkie doświadczenia innych mam i przypomniałam sobie, że ja w ciągu dnia testowałam olejki. I wiadomo, jak karmię piersią, to ta pierś często jest na wierzchu i ja po prostu tymi rękoma ocierałam o tę pierś i brodawka była ubrudzona od tego olejku, który był piekielnie gorzki – wyjaśniła.

Dodała, że gdy sama polizała brodawkę, smak był tak nieprzyjemny, że aż ją „na gardle szczypało”.

Jak ja polizałam tę brodawkę – głupio to brzmi -ale musiałam posmakować, to to było tak gorzkie, cierpkie, aż na gardle szczypało – opowiedziała.

Po odkryciu przyczyny szybko przystąpiła do działania.

Wyszorowałam się więc, umyłam, przyłożyłam do piersi i było wszystko w porządku – podsumowała wyraźnie uspokojona.

Ta historia rozeszła się szeroko, bo pokazała Klaudię El Dursi w wersji, której wiele kobiet potrzebuje: prawdziwej, niewyretuszowanej i zmęczonej – takiej, która też ma chwilę bezradności. Influencerka nie udaje idealnej mamy, a zamiast tego dzieli się codziennością, w której chaos miesza się z miłością.

Wielu fanów już od kilku miesięcy podkreśla, że dzięki takim wyznaniom celebrytka przestała być dla nich wyłącznie telewizyjną gwiazdą, a stała się kimś, z kim można się utożsamić. Jej szczerość i naturalność sprawiają, że inne kobiety czują się mniej samotne w swoich trudnościach. A sama Klaudia El Dursi udowadnia, że w macierzyństwie nie chodzi o perfekcję, tylko o to, by każdego dnia dawać z siebie to, co najlepsze.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Żona Tomasza Jakubiaka ujawnia wstrząsającą prawdę. Tak wyglądały ostatnie dni kucharza

Mieliście kiedyś podobną sytuację? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Klaudia El Dursi (fot. screen Instagram Stories Klaudia El Dursi) – 4 grudnia 2025
Klaudia El Dursi (fot. screen Instagram Stories Klaudia El Dursi) – 4 grudnia 2025
Klaudia El Dursi (fot. screen Instagram Stories Klaudia El Dursi) – 4 grudnia 2025
Klaudia El Dursi (fot. screen Instagram Stories Klaudia El Dursi) – 4 grudnia 2025

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Nie uwierzycie, co usłyszała Małgorzata Socha, gdy ogłoszono zakończenie serialu „Przyjaciółki”

Opublikowano

w dniu

przez

Decyzja o zakończeniu jednego z najważniejszych polskich seriali obyczajowych od kilku dni wywołuje wielkie emocje. Choć widzowie wciąż próbują pogodzić się z informacją o finale, teraz głos zabrała Małgorzata Socha, która ujawniła kulisy, o jakich nikt wcześniej nie mówił. Nie wszystkie plotki okazały się prawdą. Dowiedz się więcej, co powiedziała i jakie ma plany na najbliższe miesiące!

Pierwsze doniesienia o zakończeniu emisji „Przyjaciółek” pojawiły się nagle i jak zawsze w takich przypadkach – rozlały się po sieci z ogromną prędkością. Widzowie nie dowierzali, że po ponad trzynastu latach Polsat zdecydował się zamknąć jeden ze swoich największych hitów. Serial, który przez lata był stałym elementem czwartkowych wieczorów, doczekał się statusu kultowego, a jego bohaterki stały się ikonami polskiej telewizji.

Według komunikatu Polsatu decyzja miała być „trudna”, ale wymuszona zmianami programowymi. Wiosną 2026 roku widzowie nie zobaczą już ani nowego sezonu, ani kontynuacji wątków uwielbianych bohaterek. Stacja zapewniła jednak, że powstanie specjalny odcinek kończący całą historię – symboliczne pożegnanie z marką, która przez ponad dekadę była jednym z fundamentów ramówki.

„Przyjaciółki”, emitowane od 2012 roku, zdobyły status jednego z najdłużej nadawanych seriali obyczajowych w Polsce. W sumie powstało aż 314 odcinków w ramach 26 sezonów. To produkcja, która zbudowała wokół siebie gigantyczne, wierne grono fanów, śledzących losy bohaterek nie tylko w telewizji, ale również w mediach społecznościowych.

Polsat w oficjalnych podziękowaniach uhonorował twórców, scenarzystów, reżyserów oraz całą ekipę produkcyjną. Podkreślono, że sukces serialu był efektem ich wieloletniego zaangażowania i oddania. Stacja szczególnie wyróżniła aktorki wcielające się w tytułowe bohaterki: Joannę Liszowską, Małgorzatę Sochę, Anitę Sokołowską, Magdalenę Stużyńską-Brauer oraz Agnieszkę Sienkiewicz-Gauer, których praca przez lata budowała emocjonalne DNA produkcji.

POLECAMY: Żona Tomasza Jakubiaka ujawnia wstrząsającą prawdę. Tak wyglądały ostatnie dni kucharza

Małgorzata Socha komentuje koniec “Przyjaciółek”

Po kilku dniach ciszy medialnej, na gali „People Power 2025”, głos zabrała sama Małgorzata Socha, rozwiewając krążące w sieci plotki. Pojawiły się bowiem spekulacje, że aktorki miały dowiedzieć się o zakończeniu serialu… z internetu. Socha zdecydowanie temu zaprzeczyła:

Miałyśmy rozmowę z producentem, czyli z Michałem Kwiecińskim, który był bardzo przemiły i przekazał nam te wiadomości. Myśmy się też z tym liczyły, ale z drugiej strony było też nam przykro, bo jednak 13 lat wspólnej pracy, przyjaźni, tej relacji. Trudno tak po prostu o tym zapomnieć i od tego się odciąć. Tym bardziej, że przygotowywaliśmy się do kolejnej serii – powiedziała w rozmowie z reporterem portalu Kozaczek.pl.

Co więcej, Małgorzata Socha zdradziła fanom produkcji niezwykle ważną informację – na pożegnalne emocje widzowie będą musieli jeszcze poczekać. Wyjaśniła, że trwają prace nad specjalnym odcinkiem, który ma rozwiązać wszystkie wątki i zapewnić satysfakcjonujące zakończenie historii. Jak podkreśliła:

To, co jest ważne dla widzów, to jest to, że stacja przygotuje taki specjalny odcinek, który właśnie będzie pisany, gdzie będzie właśnie zakończenie wszystkich wątków- rozwiązanie. Mam nadzieję, że to usatysfakcjonuje widzów, a nam pozwoli się po prostu ze sobą pożegnać i z tym projektem […]  Ja myślę, że te łzy będą dopiero właśnie na planie, kiedy sobie uświadomimy, że rzeczywiście to jest koniec i nie zobaczymy się w tym składzie – wyjaśniła w tym samym wywiadzie.

W rozmowie z Kozaczek.pl aktorka odniosła się również do relacji między obsadą. Od lat fani pytali, czy prawdziwa przyjaźń bohaterek pokrywa się z relacjami aktorek poza planem. Socha przyznała otwarcie:

Myśmy się na pewno bardzo ze sobą zbliżyły i miałyśmy dla siebie taką wrażliwość, taką dobroć. Byłyśmy ze sobą tak intensywnie, że czasami musiałyśmy też od siebie odpocząć. Cały czasami byłyśmy też blisko siebie, bo dzwoniłyśmy i gdzieś tam siebie nawzajem supportowałyśmy w różnych projektach, więc to było bardzo ważne – zdradziła.

Za jeden z najtrudniejszych momentów na planie aktorka uznała odejście Anity Sokołowskiej sprzed kilku lat:

Wielkim ciosem dla mnie było to, kiedy Anita Sokołowska odeszła z serialu i rzeczywiście wtedy czułam, że odchodzi moja przyjaciółka. Z drugiej strony to rozumiałam i byłam też z nią całym sercem – wspomniała Małgorzata Socha.

Zapytana o powody decyzji Polsatu, Socha zaznaczyła, że nie zna szczegółów i nie jest to jej kompetencja. Podkreśliła jednak jedno – „Przyjaciółki” były i pozostają renomą stacji, a sama marka jest na tyle silna, że zostanie w pamięci widzów na długo. Jej wypowiedź sugeruje, że nawet zakończenie emisji nie zmyje dziedzictwa serialu.

Ja myślę, że tutaj już trzeba chyba zapytać osoby z zarządu Polsatu, bo to już nie moja funkcja, tego nie wiem. Taka decyzja została podjęta. Ogólnie „Przyjaciółki” były renomą i naprawdę są do dzisiaj tą renomą – wytłumaczyła.

Mimo emocjonalnego pożegnania z produkcją, Małgorzata Socha nie zamierza zwalniać tempa. Jak zdradziła, jej zawodowy grafik jest bardziej napięty niż kiedykolwiek. Niedawno miała premierę filmu „Piernikowe serce”, a już w styczniu na ekrany trafi produkcja „Psoty”. Do tego dochodzi jej nowa marka „Pure Me” oraz kolejne propozycje filmowe. Jak sama podsumowała – być może koniec serialu otwiera drzwi do zupełnie nowych możliwości.

Mam też nowe propozycje, więc nie byłoby tego złego, żeby ostatecznie na dobre nie wyszło – zakończyła rozmowę.

Ostatni, 314. odcinek 26. sezonu wyemitowano w czwartek 27 listopada o godzinie 21:40. Tym samym widzowie oficjalnie pożegnali jedną z najdłużej trwających produkcji Polsatu. Teraz pozostaje czekać na zapowiadany odcinek specjalny i informację, czym stacja zastąpi kultowy serial w ramówce na 2026 rok.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazuje zupełnie inną twarz? Ten dokument może wstrząsnąć całą branżą? Wypłynęły kulisy

Będzie Wam brakować “Przyjaciółek” w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Małgorzata Socha (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Małgorzata Socha (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Małgorzata Socha (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Małgorzata Socha (fot. Piotr Podlewski/AKPA)
Małgorzata Socha (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Żona Tomasza Jakubiaka ujawnia wstrząsającą prawdę. Tak wyglądały ostatnie dni kucharza

Opublikowano

w dniu

przez

Choć od odejścia Tomasza Jakubiaka minęło już ponad siedem miesięcy, emocje nie słabną – zwłaszcza po poruszającym wywiadzie jego żony, która pierwszy raz tak szczerze opowiedziała o ostatnich dniach życia męża. To historia o sile, która powoli gasła oraz o kulinarnym mistrzu, który do końca gotował dla innych, choć sam nie mógł już jeść. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Śmierć Tomasza Jakubiaka wstrząsnęła całą Polską. Przez lata był dla widzów uosobieniem energii, humoru i kulinarnej pasji – człowiekiem, który potrafił zarazić entuzjazmem nawet tych, którzy z kuchnią mieli niewiele wspólnego. Jego odejście 30 kwietnia pozostawiło po sobie pustkę, której do dziś nie udało się wypełnić. Jednak dopiero teraz, po ponad siedmiu miesiącach, zaczyna wybrzmiewać prawdziwa skala cierpienia, z jakim zmagał się na długo przed śmiercią.

Choć otwarcie mówił o swojej chorobie, dzielił się w mediach społecznościowych przebiegiem leczenia i zarażał optymizmem, w rzeczywistości za kulisami toczył walkę, której świat nie widział. Sam inicjował zbiórki na terapię, wierzył, że kolejne metody mogą mu pomóc, ale jak przyznała jego żona, pod koniec ta wiara zaczęła kruszeć. „Jakby coś w Nim pękło”powiedziała dla Vivy.pl, zdradzając, że marcowe wyniki badań całkowicie odmieniły jego podejście.

Dla szerokiej publiczności Jakubiak był gwiazdą „MasterChefa”, „MasterChefa Juniora” i autorskich programów, w których udowadniał, że gotowanie to nie zawód, lecz sposób na życie. Uczył, że smak rodzi się z emocji. Tym bardziej bolesne jest wyznanie, że od października nie mógł niczego jeść ani próbować, choć przez cały czas gotował dla żony i dziecka

Wszystko, co przygotował, było pyszne. Obłędne. Zawsze mówił, że gotuje emocjami – mówiła wdowa.

W wywiadzie dla „Vivy” żona wyznała, że mimo jej wiary, mimo kolejnych prób ratunku i poszukiwań terapii, Jakubiak był już po prostu zmęczony.

Wszystko odbierał pesymistycznie, a przecież to było nie w Jego stylu. On był wiecznym optymistą. A potem… potem powiedział, że koniecznie musi wyjechać z domu. Może już wtedy czuł, że nadciąga koniec? […] Karmiłam się tymi chwilami, gdy było lepiej. Wciąż szukałam kolejnych metod leczenia, a on patrzył na to zupełnie inaczej. Mówił: „Ile jeszcze? Kolejna operacja? Dochodzenie do siebie. Kolejne dwa lata, zanim zacznę jeść, zanim się odbuduję”. A ja mówiłam: „Ale co znaczą dwa lata w perspektywie całego życia?”. Czułam jednak, że jest już po prostu zmęczony. I rozumiem to, bo gdybym ja znalazła się na jego miejscu, nie wytrzymałabym jednej trzeciej tego cierpienia, które spadło na niego. Wiesz, że on nie jadł od października, a cały czas gotował dla mnie i dla Bąbelka? – opowiadała.

POLECAMY: Doda pokazuje zupełnie inną twarz? Ten dokument może wstrząsnąć całą branżą? Wypłynęły kulisy

Anastazja Jakubiak o ostatnich chwilach z mężem

Choroba zabierała mu wszystko stopniowo – siły, radość, możliwość jedzenia, normalne funkcjonowanie.

Po kolei odbierała mu różne rzeczy, aż odebrała wszystko. Tomek w tym czasie bardzo się zmienił. Nie mówię o wyglądzie, ale o podejściu do życia. Nabrał pokory i dystansu i wszystkim wszystko wybaczył. My w chorobie dużo się śmialiśmy. Starałam się go rozśmieszać, opowiadałam jakieś głupoty, ale ta nieudawana prawdziwa radość gasła powoli. A on przecież zawsze był moją siłą napędową. Za to ja wykreśliłam ze swojego słownika „zawsze” i „nigdy” – wyznała szczerze.

Wspólne życie zmieniła także jego decyzja, by o chorobie mówić publicznie. Żona przyznała, że na początku była przerażona, bała się reakcji ludzi, komentowania, współczucia i ocen. Ale on był nieugięty

Byłam przerażona i powiedziałam mu, że bardzo się tego boję, jak ludzie zareagują i co powiedzą. A on tego nie zrobił dla siebie, tylko dla ludzi, bo On zawsze wszystko robił dla ludzi. I nie chciał ich oszukiwać. Na początku choroby bardzo schudł przecież. Nie chciał kłamać, że jest na diecie – dodała Anastazja Jakubiak dla Vivy.pl.

Po jego śmierci internet zalała fala wspomnień, kondolencji i historii od ludzi, których dotknęła jego twórczość, charakter i sposób bycia. Znani kucharze i tysiące anonimowych osób piszą do dziś, jak bardzo ich inspirował, nawet gdy sam był już skrajnie wyczerpany. Pół roku, rok – czas nie ma tu znaczenia. Pustka pozostaje taka sama.

A jednak to, co zostało po Tomaszu Jakubiaku, żyje dalej: jego przepisy, programy, ale przede wszystkim pamięć o człowieku, który do końca chciał dawać innym to, co kochał najbardziej – smak, emocje, dobro. I choć prawda o jego ostatnich miesiącach boli, ta historia pokazuje, jak niezwykłym był człowiekiem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Aleksander Sikora już tak nie wygląda. W ruch poszła maszynka. Jak Wam się podoba ta zmiana?

Jak wspominacie śp. Tomasza Jakubiaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak (fot. screen TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Znane kobiety mówią o sile samoakceptacji: Monika Richardson, Maria Sadowska, Magdalena Kumorek [FOTO]

Opublikowano

w dniu

przez

Spotkanie prasowe 6. edycji kampanii #LUBIESIEBIE zamieniło się dziś w prawdziwy manifest siły, odwagi i kobiecej samoświadomości. Na wydarzeniu pojawiły się gwiazdy, które zamiast pozować w błysku fleszy – postawiły na szczerość, autentyczność i rozmowę o tym, o czym w show-biznesie mówi się zbyt rzadko. Ta edycja kampanii niesie jasny przekaz: samoakceptacja nie jest modą, ale codzienną walką o siebie. Dowiedz się więcej!

Kampania #LUBIESIEBIE, stworzona z inicjatywy dr Franciszka Strzałkowskiego, od lat udowadnia, że akceptacja nie rodzi się na ekranie telefonu, lecz w codziennych, prawdziwych momentach – tych dalekich od ideału i filtrów. To projekt, który od początku odrzuca powierzchowne, estetyczne slogany i kieruje uwagę na to, co naprawdę buduje kobiecą pewność siebie. Najnowsza, 6. edycja otwiera przestrzeń do rozmowy o realnej, nieupiększonej samoakceptacji. Organizatorzy podkreślają, że to nie kampania o wyglądzie, lecz o świadomym życiu – o uczeniu się kochać siebie taką, jaką jesteśmy naprawdę. W świecie, w którym presja autoprezentacji rośnie z każdym rokiem, szczere mówienie o akceptacji staje się aktem odwagi i sprzeciwu wobec nierealnych standardów.

Właśnie dlatego tegoroczna odsłona kampanii skupia się na dojrzałej samoakceptacji – tej, która nie przychodzi natychmiast, ale rozwija się powoli, razem z doświadczeniami i zmianami, na które często nie mamy wpływu. Jej organizatorzy chcą przypomnieć, że relacja z samą sobą to jedna z najważniejszych i najtrudniejszych relacji, jakie można stworzyć. To dialog, który trwa latami – a nie coś, co można osiągnąć jednym motywacyjnym hasłem.

Do grona ambasadorek dołączyły cztery wyjątkowe kobiety, które swoim życiem pokazują różne ścieżki do akceptacji siebie: Roma Gąsiorowska, Karolina Gorczyca, Paulina Chapko i trenerka kobiet 40+, Ola Żelazo. Każda z nich reprezentuje inny etap, inną historię i inny rodzaj odwagi, tworząc wspólny portret współczesnej kobiety, która przestaje walczyć z własnym odbiciem i zaczyna traktować siebie z szacunkiem.

Ambasadorki zgodnie podkreślały, że to właśnie różnorodność doświadczeń sprawia, iż kampania jest tak autentyczna. Dla jednych samoakceptacja oznacza odzyskanie kontroli nad własnym ciałem, dla innych – przepracowanie emocji czy pogodzenie się z niedoskonałościami. Łączy je jedno: decyzja, by wreszcie postawić siebie na pierwszym miejscu. Jak mówiły, to nie egoizm – to konieczność.

Podczas dzisiejszego spotkania prasowego na ściance pojawiło się wiele znanych nazwisk, które od lat budują własną narrację o sile i autentyczności. Wśród nich błyszczały Paulina Chapko, Ola Żelazo, Maria Sadowska, Karolina Gorczyca, Joanna Sokołowska-Pronobis, Magdalena Kumorek, Mariola Bojarska-Ferenc, Anna Szymańczyk, Monika Richardson i Aleksandra Hamkało. Ich obecność była symbolicznym gestem wsparcia dla inicjatywy, która dotyka problemów bliskich niemal każdej kobiecie.

POLECAMY: Nie uwierzycie, co usłyszała Małgorzata Socha, gdy ogłoszono zakończenie serialu „Przyjaciółki”

Zobacz fotorelację z wydarzenia!

Karolina Gorczyca (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Maria Sadowska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Ola Żelazo (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Paulina Chapko (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Magdalena Kumorek (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Katarzyna Paskuda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Mariola Bojarska-Ferenc (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Anna Szymańczyk (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Monika Richardson (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Aleksandra Hamkało (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Joanna Sokołowska-Pronobis (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Franciszek Strzałkowski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Franciszek Strzałkowski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Franciszek Strzałkowski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazuje zupełnie inną twarz? Ten dokument może wstrząsnąć całą branżą? Wypłynęły kulisy

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością